FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
33 obserwujących
0 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
3
@FcPortoFan1999 A to jasne że takiej gwarancji nie ma. Zreszta w piłce próżno szukać gwarancji...
6
Bogu dziękować że w składzie Nigerii nie zagrają Osimhen i Lookman. W przeciwnym razie mogłoby dojść do kompromitacji...
1
@Marusek No być może mecz ZSRR-Węgry odbywał się 0 19-tej ale nasz mecz z Anglią to był raczej po północy. Nie pamiętam tylko o której był mecz z Portugalia i Maroko? Napewno było kilka meczów po północy...
12
Wybitne legendy argentyńskiego futbolu:
3 czerwca 1927 r. urodził się Eliseo Mouriño. Eliseo okazał się na kluczowej pozycji środkowego pomocnika godnym następcą takich wielkości jak Monti, Minella, Perucca czy Rossi. Jego znakomita gra w 1951 roku wywindowała skromny Banfield na najwyższe w historii miejsce a mianowicie do tytułu wicemistrza Ligii. Niebawem zasilił Boca Juniors, który po odejściu „Złotego chłopca" Lazzottiego w 1947 r. bezskutecznie próbowało zasklepić tę lukę. Mouriño poprowadził Boca do pierwszego od 10 lat tytułu mistrza. Wybitnie inteligentny, wszechstronny, wszystko widzący strateg ze środka pola kierował grą całej drużyny, posiadał charyzmę przywódcy i charakter nieustraszonego wojownika. Zginął tragicznie w marcu 1961. Grał wtedy w chilijskim Green Cross. Ekipa wyleciała samolotem DC3 do odległego Osorno. Nigdy nie dotarła do celu i jej wrak wbity w skaliste zbocze znaleziono na wysokości 3 050 m. Na miejscu zginęli wszyscy. Chile wraz z Argentyną okryły się solidarną żałobą. W reprezentacji Argentyny Mouriño rozegrał 21 meczów, dwukrotnie zdobywając Copa America(1955 i 1959). Natomiast w lidze argentyńskiej rozegrał 278 meczów i zdobył 6 goli; ponadto zdobył mistrzostwo Argentyny z Boca Juniors w 1954 r.
@Vivienne
@Sysia11
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360
12
Prezentacja Neymara na Camp Nou 3 czerwca 2013 r.:
Niezwykle utalentowany Brazylijczyk był w kręgu zainteresowań niemal wszystkich największych europejskich klubów, lecz Barça ubiegła konkurencje i(jeśli wierzyć spekulacjom) już wiele miesięcy wcześniej praktycznie zapewniła sobie transfer wychowanka FC Santos. Ostateczna suma transferu nie jest znana do dziś z powodu wielu niejasnych zapisów kontraktowych i faktu iż prawa do karty zawodniczej Neymara rościło sobie poza jego drużyną kilka innych podmiotów.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
1
@Marusek Przepraszam że od razu nie odpisałem ale nie miałem już sił. Z pewnością ten mecz oglądałem ale bardzo słabo go pamiętam a co ważniejsze, to kompletnie nie pamiętam czy obejrzałem go w całości? A to wszystko przez te bardzo późne godziny nocne rozgrywania meczów. W końcu byłem jeszcze dzieckiem i nie dawałem rady zarywać nocek. Byłem zaskoczony takim wynikiem i myślałem że "ruskie" dojdą przynajmniej do ćwierćfinału a tu małe zaskoczenie bo przegrali z naprawde silną Belgią i tego meczu też nie pamiętam czy ogladałem? Zapewne też był późno w nocy? Zresztą wogóle tegoroczny mundial będzie mi przypominał ten z Meksyku w 1986 r., głównie właśnie ze względu na pore rozgrywania spotkań...
13
@FCBparasiempre
Od momentu utworzenia pozycji środkowego obrońcy, Barça zawsze miała na tym stanowisku jednych z najlepszych hiszpańskich piłkarzy. Od Biosci po Cubarsiego, znajdziemy Garaya, Olivellę, Gallego, Migueliego, Alexanko, Nadala, Abelardo, Puyola i Piqué a wciąż pomijamy kilka znakomitych nazwisk. I oczywiście, niewybaczalne byłoby pominięcie Gensany, który bardzo szybko stał się jednym z najwybitniejszych środkowych obrońców pod koniec lat 50-tych i na początku lat 60-tych, chociaż nieszczęśliwa kontuzja i jej następstwa, których nigdy w pełni nie wyleczył, zmusiły go do przejścia na emeryturę, gdy wciąż miał w sobie wiele futbolu. Dziś nie byłoby wątpliwości co do pozycji, na której grał Enric Gensana Merola, urodzony 3 czerwca 1936 r. w Lleidzie. Bez wątpienia byłby jednym z dwóch środkowych obrońców. Jego imponująca budowa ciała i znakomite umiejętności w powietrzu dyktowałyby to, i chociaż w swojej koniecznie krótkiej, ale intensywnej karierze grał na tym polu, wypełniając obowiązki na tej pozycji, rzadko nosił na plecach numer „5”, który w tamtym czasie wyróżniał środkowego obrońcę. W jego ukochanej Blaugranie teoretycznie na tej pozycji grali tacy zawodnicy jak Biosca, Brugué, Rodri, Garay i Olivella, ponieważ Gensana grał głównie jako defensywny pomocnik pomocnik, czasami współpracując z Vergésem a czasami z Segarrą. Był niezwykle utalentowany. Wszystko w jego życiu potoczyło się błyskawicznie. W wieku 18 lat zadebiutował w barwach Lleidy(jak się wtedy nazywała) w drugiej lidze. Tuż po ukończeniu 20 lat dołączył do FC Barcelony a rok później (nie mając jeszcze 21 lat) grał już w reprezentacji Hiszpanii. Jednak w wieku 26 lat doznał poważnej kontuzji, która ostatecznie zadecydowała o reszcie jego kariery, zmuszając go do przedwczesnego zakończenia kariery w wieku 30 lat i śmierci w wieku 69 lat. On, który wydawał się niezdobytą twierdzą dla napastników rywali, choć być może nie do końca dla nieprzewidywalnych zwrotów akcji ludzkiej egzystencji… Z naprawdę wyjątkową jak na tamte czasy sylwetką(mierzył 186 cm wzrostu) był prawie o głowę wyższy od większości swoich kolegów z drużyny. Dwadzieścia meczów w drużynie Terra Ferma wystarczyło Blaugranie, by go pozyskać. Był sezon 1956-57 a trener Domingo Balmanya, sympatyczny Mingu, dawał szanse kilku młodym, ale dobrze przygotowanym zawodnikom: Olivelli, Vergésowi, Collowi, Gensanie… Nie zagrał wiele(12 meczów ligowych i 5 pucharowych) ale to wystarczyło, by zapewnić sobie miejsce w reprezentacji i mistrzostwo. Zadebiutował w reprezentacji „B” 8 grudnia 1956 roku, mając za sobą zaledwie siedem meczów w Pierwszej Lidze. Mecz odbył się w Cagliari, stolicy Sardynii i zakończył się skromnym zwycięstwem Hiszpanii 1:0, po golu jego kolegi z drużyny, Justo Tejady. Wyjściowy skład wyglądał następująco: Carmelo; Olivella, Campanal, Valero; Vergés, Gensana; Tejada, Pepillo, Peiró, Del Sol i Collar. Kilka miesięcy później, 26 maja 1957 roku na stadionie Bernabéu w Madrycie był już członkiem reprezentacji Hiszpanii, grając w meczu kwalifikacyjnym do Mistrzostw Świata 1958 w Szwecji, mimo że Hiszpania nie miała już szans na awans, odpadając w rundzie wstępnej po raz drugi z rzędu (w 1954 roku odpadli z turnieju przez nieumyślnego Włocha, który po dogrywce w Rzymie, która okazała się nierozstrzygająca, wylosował nazwisko Turcji zamiast Hiszpanii). Skład reprezentacji tego popołudnia przedstawiał się następująco: Ramallets, JC Quincoces, Garay, Segarra; Verges, Gensana; Basora, Kubala, Di Stefano, Mateos i Gento. Hiszpania pokonała Szkocję 4:1, po golach Mateosa, Kubali i Basory. A ten wspaniały debiutancki sezon zakończył się zwycięstwem w Copa del Generalísimo w 1957 r., w słynnym i jak dotąd jedynym finale Barcelony, rozegranym na podupadłym stadionie Montjuic przeciwko RCD Espanyol. W następnym roku w pełni zadomowił się w wyjściowej jedenastce Barcelony (30 meczów we wszystkich rozgrywkach) i zdobył swój drugi tytuł, inauguracyjny Puchar Miast Targowych (1955-1958). Wcześniej jednak został uznany za najlepszego zawodnika prestiżowego turnieju w Caracas, zwanego „Małym Pucharem Świata”, który Barça również wygrała. Gensana był już wówczas wspaniałym talentem: szlachetnym, czystym i wysokiej klasy obrońcą, który wzbudzał szacunek dzięki wyjątkowym walorom fizycznym a nie dzięki brutalnej grze. I to właśnie kontuzje okazały się jego zgubne, gwałtownie przerywając błyskotliwą karierę. Ale nie wybiegajmy w przyszłość… Warto zauważyć, że oprócz tego, że był znakomitym defensywnym pomocnikiem, wchodził do ataku z dużym niebezpieczeństwem – co było dość nietypowe w tamtych czasach – a jego wzrost pozwolił mu strzelić sporo goli nie do obrony strzałami głową (kilkadziesiąt w Barcelonie w ciągu swojej stosunkowo krótkiej kariery i dwa w reprezentacji).
Mistrz Ligi i Pucharu w sezonie 1958-59 pod wodzą Helenio Herrery, a w kolejnym sezonie ponownie zwycięzca Turnieju Regularności, w którym Barça ponownie zdobyła Puchar Miast Targowych w jego drugiej edycji (1958-1960). Gensana był już uznawany za jednego z najlepszych środkowych obrońców na kontynencie, a teraz miał fantastyczny występ w Pucharze Europy, choć Blaugrana przegrała finał w 1961 roku z Benficą Lizbona, przez cholernie kwadratowe słupki, które zdawały się być zdeterminowane, by odbić cztery strzały. W wieku 25 lat zawodnik z Lleidy był u szczytu kariery i miał przed sobą perspektywę ostatecznego zadomowienia się na Mistrzostwach Świata w 1962 roku(do których Hiszpania w końcu się zakwalifikowała) które miały odbyć się w Chile, wciąż leczącym rany po strasznym trzęsieniu ziemi w Valdivii w 1960 roku. Ale… Niespodziewana kontuzja – jak to zwykle bywa – odniesiona w Grecji podczas tournée, uniemożliwiła mu wyjazd do tego andyjskiego kraju i tam właśnie zaczęły się jego problemy. Chociaż w sezonie 1962/63 grał dość często (a jeden z jego goli był kluczowy dla Barcelony w finale Pucharu Króla, który wygrali na Camp Nou z wciąż niedoświadczonym Realem Zaragoza), nie był już tym samym piłkarzem, co kiedyś. W kolejnym roku jego udział był minimalny-Olivella grał na środku obrony, co dawało mu pełną satysfakcję, zarówno w Barcelonie, jak i w reprezentacji Hiszpanii – ograniczając się do zaledwie czterech meczów ligowych, z których niektóre wychodził na boisko z zauważalną nadwagą. Miał wkrótce skończyć 28 lat, ale można było powiedzieć, że jako piłkarz elity, jego kariera dobiegła końca. W rzeczywistości nigdy więcej nie założył niebiesko-czerwonej koszulki a w sezonie 1964/65 został wypożyczony do Osasuny wraz z Montesinosem i Zaldúą, aby wzmocnić drużynę Navarre, która przeżywała trudny okres w drugiej lidze. Najbardziej optymistyczni kibice liczyli, że odzyska dawną formę a przynajmniej zbliży się do niej, ale ich oczekiwania zostały zawiedzione. Rozegrał kilkanaście meczów z Rojillos, którzy ostatecznie zapewnili sobie miejsce w lidze a następnie dołączył ponownie do Barcelony wraz z dwoma innymi wypożyczonymi zawodnikami. Jednak zamiast dołączyć do pierwszej drużyny, dołączył do drużyny rezerw, Condal, która niedawno awansowała do Segunda Division. W tej drużynie, w której młodzi zawodnicy, tacy jak Rodés, Borrás, Rexach, Más, Pujol, Martí Filosía i Felíu, odnieśli sukces, Gensana wniósł swoje doświadczenie w sezonach 1965-66 i 1966-67, grając w około trzydziestu meczach, aż(co zbiegło się ze spadkiem Condal do Third Division) definitywnie zakończył karierę piłkarską. Pozostawił po sobie godny pozazdroszczenia dorobek, który mógłby być jeszcze lepszy, gdyby nie liczne kontuzje fizyczne: 2 tytuły mistrzowskie, 3 trofea Copa del Generalísimo i 2 Puchary Miast Targowych, ponad 250 rozegranych meczów i 23 gole, 10 występów w seniorskiej reprezentacji i 4 w drużynie rezerw. Później poświęcił się własnym biznesom i rozwijaniu innej swojej wielkiej pasji – polowań. Zmarł w Barcelonie, również w bardzo młodym wieku(69 lat) 28 września 2005 roku.
10
Wspaniałe legendy Blaugrany:
@Vivienne
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
5
@FCBparasiempre
Hiszpańska Liga Piłkarska sezonu 1927/28 była pierwszą próbą zorganizowania mistrzostw ligowych w Hiszpanii w sezonie hiszpańskim 1927–28. Jednakże pojawiły się liczne rozbieżności w jej organizacji i wśród uczestniczących drużyn, dlatego podzielono ją na dwie rozgrywki, z których żadne nie zostały zakończone, zwane „Torneo de Campeones” i „Liga Profesional de Clubs de Football” lub „Liga Máxima”. W momencie zakończenia rozgrywek pierwszymi klasyfikowanymi drużynami były odpowiednio FC Barcelona i Racing de Santander. „Torneo de Campeones” składało się z tzw. „maksymalistów”, czyli najbardziej wpływowych klubów, które były zwycięzcami hiszpańskich mistrzostw regionalnych i Copa del Rey; natomiast „Liga Máxima”, „minimalistyczna”, składała się z pozostałych klubów opowiadających się za wolną konkurencją na profesjonalnym szczeblu krajowym. Jednak w miarę rozwoju znaczenia te zaczęły się odwracać. W sprawozdaniach i kronikach „maksymalistami” nazywano tych, którzy tworzyli „Liga Máxima”, z największą liczbą uczestników a „minimalistami” – tych z „Torneo de Campeones”. Został on zaprojektowany jako turniej ligowy, w którym brałoby udział 16 klubów między wrześniem 1927 a lipcem 1928 r. Początkowo opowiadano się za równością dla wszystkich klubów, ale mistrzowie Copa del Rey nie zgodzili się na to, więc kluby podzielono na dwa turnieje, osiem w Liga Profesional i sześciu mistrzów Copa del Rey, którzy założyli Unię Klubów Piłkarskich, zdecydowali się nie brać udziału i utworzyli Torneo de Campeones, oprócz dwóch dołączonych w ostatniej chwili, RCD Espanyol na zaproszenie i CA Osasuna, które dołączyły po utworzeniu Federacji Piłkarskiej Nawarry. Ten podział w ten sposób opóźnił wspólne i zgodne narodziny mistrzostw krajowych. Chociaż żadne z tych dwóch turniejów nie zostały zakończone, były one prekursorem i poprzednikiem La Liga , która rozpoczęła się w następnym sezonie. Do 1927 roku jedynymi oficjalnymi rozgrywkami, w których brały udział hiszpańskie kluby piłkarskie, były odpowiadające im mistrzostwa regionalne i Puchar Króla, oprócz innych lokalnych turniejów lub meczów towarzyskich. Wraz z profesjonalizacją piłki nożnej w Hiszpanii, uregulowaną już od 1926 roku, kluby stanęły przed koniecznością uzyskania większych dochodów z kas biletowych, aby sprostać coraz wyższym wymaganiom swoich głównych postaci i przetrwać finansowo. Mistrzostwa regionalne były mało opłacalne dla czołowych drużyn, ponieważ ich stadiony były zapełnione tylko podczas meczów o największej rywalizacji. Aby więc móc pokryć coraz droższe transfery i wydatki każdego stowarzyszenia, kluby zaczęły dyskutować o możliwości utworzenia krajowej ligi zawodowej, która byłaby bardziej konkurencyjna i opłacalna niż istniejące mistrzostwa. Krótko mówiąc, celem było przyciągnięcie większej widowni, a tym samym pozostawienie klubom większych korzyści. Pierwsza poważna zmiana w tym zakresie zaczęła nabierać kształtu w 1926 roku, kiedy to, po długiej debacie, kluby zatwierdziły Regulamin hiszpańskiej zawodowej piłki nożnej. Wzorując się na modelu brytyjskim, poczyniono pierwszy krok w kierunku profesjonalizmu, kładąc podwaliny pod narodziny mistrzostw, które miały to potwierdzić. Kiedy ostatecznie podjęto decyzję o utworzeniu tego turnieju ligowego, dyskusja skupiła się na liczbie uczestników, co doprowadziło do podziału na dwie części: na kluby chcące ligi utworzonej wyłącznie przez drużyny, które kiedyś wygrały Copa del Rey, i na te, które chciały, aby liga była otwarta dla większej liczby drużyn. Ostatecznie, po wielu dyskusjach i przy braku porozumienia, zorganizowano dwa równoległe turnieje: turniej „maksymalistów” z udziałem znakomitych drużyn, które wygrały Puchar Króla ( Athletic Bilbao, Madryt FC, FC Barcelona, Real Unión i Arenas Club ) lub ich spadkobierców, gdyż wśród pięciu mistrzów znalazł się Real Sociedad dzięki tytułowi Club Ciclista , oraz turniej „minimalistów” z udziałem drużyn, które nie osiągnęły żadnego pucharowego wyczynu. Początkowo turniej tworzyło pięć drużyn (Racing de Santander, Celta de Vigo, Sporting de Gijón, Valencia FC i Sevilla FC ), plus te wykluczone przez mistrzów, RCD Español i Atlético Madryt . Sześciu zwycięzców Pucharu Króla utworzyło następnie Związek Mistrzów i zaczęło propagować wśród swoich członków świętowanie Ligi zamkniętej dla pozostałych. W odpowiedzi na to powstała Liga Klubów Piłkarskich Zawodowych (PFCL), której celem było zorganizowanie większego turnieju ligowego, w którym mogłaby wziąć udział większa liczba uczestników. Obie grupy stały się znane jako „Minimaliści” i „Maksymaliści” – w zależności od rodzaju rozgrywek, w których brały udział.
Te rozbieżności w integracji tego, co już nazywano „turniejem szóstki”, czyli „Torneo de Campeones” sprawiły, że zaczęto ich nazywać „antyligistami”, mimo że chcieli turnieju ze wspólnym formatem ligi. Pozostałe siedem klubów rozpoczęło negocjacje w sprawie tego, co nazwali Liga Profesional lub Liga Máxima, umożliwiając włączenie każdego mistrza regionalnego a ostatecznie CA Osasuna, jedynego przedstawiciela federacji Nawarry. W ten sposób promowali spotkanie na szczeblu federacji, które odbyło się 20 września 1927 r. z następującymi przedstawicielami: Federacji Galicji reprezentującej Celta de Vigo i Deportivo de La Coruña; Federacji Asturii reprezentującej Sporting de Gijón i Unión Deportivo Racing, obie z Gijón; Federacji Kantabrii reprezentującej Racing de Santander i Montaña Sport ; Federacja Walencji dla klubów Valencia FC, Atlético Saguntino i CD Castellón ; Federacja Murcia dla klubów Real Murcia , Cartagena FC i rzeki Thader w Murcii; Federacja Centro dla klubów Atlético Madryt i Unión Sporting Club w Madrycie ; Federacja Kastylii i León dla klubów Club Deportivo Español w Valladolid ; Federacja Aragonii dla klubów Iberia SC w Saragossie; oraz Federacja Andaluzji dla klubów Sevilla FC, Real Betis, Málaga FC i FC Malagueño. Członków Ligi Maxima zaczęto nazywać „maksymalistami” ze względu na większą liczbę drużyn, niż miało to miejsce dotychczas, co odwróciło pierwotne znaczenie tych terminów. Po utworzeniu pierwszej grupy „maksymalistów” szybko powstała grupa Ligi Profesjonalnej ale nie obyło się bez próby ostatecznego zjednoczenia maksymalnej liczby klubów, kiedy dziesięć klubów, które miały utworzyć wspólną ligę zawodową, zaprosiło do przyłączenia się sześć mistrzowskich klubów Hiszpanii. Nie udało im się jednak osiągnąć pomyślnego wyniku, ponieważ ich turniej już się rozpoczął, więc ostatecznie utworzono także Ligę Profesjonalnej. W trakcie trwania obu mistrzostw „maksymaliści” zgodzili się 11 kwietnia 1928 r. na wpisanie CA Osasuna do ligi, co oznaczało modyfikację kalendarza a także ponowne włączenie RCD Español, który początkowo nie brał udziału w rozgrywkach a także późniejsze przyjęcie innych klubów, które ostatecznie nie brały udziału w rozgrywkach, prawdopodobnie dlatego, że rozgrywki „Torneo de Campeones” przebiegały lepiej i planowano już włączenie wszystkich pozostałych klubów do nowej edycji, dzieląc je według dywizji. W obliczu lepszego rozwoju „Torneo de Campeones” ich „rywale” zaplanowali kolejny turniej pucharowy wśród wszystkich klubów zawodowych, łącznie do szesnastu, które miałyby zostać dodane do tych, które już tworzyły Liga Máxima i nawet zaoferowali taką samą możliwość podziału na dwie dywizje, nawet szukając ochrony w Królewskiej Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej ale bez skutku z powodu niestabilności, której doświadczała, co jedynie przewidywało rozpad hiszpańskiej piłki nożnej. Następnie nadal mówiono o tych dywizjach, tworząc dwie dywizje już ustanowionych mistrzostw z sezonu 1928-29 pod nazwami Pierwszej i Drugiej Dywizji. Liga to zawody sportowe, w których rywalizują ze sobą wszystkie drużyny lub uczestnicy tej samej kategorii a zwycięzcą zostaje ten, który zdobędzie najwięcej punktów. Musimy zmienić perspektywę obecnej koncepcji ligi, ponieważ w tym przypadku, po raz pierwszy w Hiszpanii, brano pod uwagę konfrontacje równych sobie, bez globalnego poczucia rozgrywania wszystkich meczów. Minimalistyczny turniej ligowy był ligą zamkniętą bez spadku. Początkowo zwycięzca otrzymywał 3 punkty, a przegrany jeden. Później, bardziej standardowo, przyznawano dwa punkty za zwycięstwo, jeden za remis i zero za porażkę. Mistrzem zostawała drużyna, która na koniec sezonu zdobyła najwięcej punktów. Niektóre mecze rozgrywano na stadionach, które nie były ani gospodarzami, ani gośćmi. Dla hiszpańskiej federacji liga była oficjalna, ponieważ jej statut został określony w statucie, choć nie dotyczyło to meczów. Mamy do czynienia z profesjonalną rywalizacją na poziomie krajowym, z milczącym uznaniem federacji. Zaproszono drużyny, które były mistrzami Hiszpanii, ale dobrowolnie zdecydowały się nie brać udziału w pierwszej zawodowej lidze hiszpańskiej. Jednym z kilku trofeów ustawionych w rywalizacji, prawdopodobnie w celu faworyzowania zawodów, było to, które zostało ogłoszone w meczu, który miał zostać rozegrany 18 września 1927 r. pomiędzy Racing i Sporting jako Puchar Królowej, który został przełożony z powodu braku czasu. Istnieją dwa mecze Racing-Sporting, które są przyznawane lidze maksymalistycznej, jeden w listopadzie, a drugi w czerwcu. Racing wygrał oba, więc zakładamy, że wygra Puchar Królowej. Rozegrano również trójkątny Puchar Wiosny pomiędzy Español, Athletic de Madrid i Osasuną, po przyjęciu tej ostatniej do Ligi, który wygrali Katalończycy. Liga Máxima, oficjalnie Profesjonalna Liga Klubów Piłkarskich, rozpoczęła swoją działalność we wrześniu 1927 roku. Sezon przebiegał nieregularnie, niektóre mecze rozgrywano na początku sezonu, naprzemiennie z mistrzostwami regionalnymi. Ligę przerywał rozwój Mistrzostw Hiszpanii, które miały jeszcze większą „atrakcyjność” dla kibiców, a kolejne mecze rozgrywano pod koniec sezonu, aż do lipca 1928 roku. Wówczas wznowiono już negocjacje między minimalistami a maksymalistami w sprawie ustanowienia mistrzostw ligi na sezon 1928–29, osiągając porozumienie. Ostatecznie Liga Maksymalna nie rozegrała wszystkich swoich meczów. Ponadto odbył się turniej pomiędzy klubami wyeliminowanymi z mistrzostw Hiszpanii, które walczyły o bardzo cenny puchar (prawdopodobnie Sporting 1-2 Osasuna pochodzi z tego turnieju). Óscar, napastnik Racingu Santander, strzelił 4 gole w meczu z Celtą rozegranym w Santander, mając na koncie strzelone bramki w tym sezonie (Racing 7-4 Celta) a także strzelił 4 gole przeciwko Iberii. Największą różnicą bramek było zwycięstwo Racingu 9-0 Sevilla rozegrane we wrześniu w Santander (5-0 w przerwie a Oscar zdobył szóstego gola), co jest wyrównaniem rekordem bramkowym Racingu w oficjalnym meczu ligowym Racingiem 9-0 z Alavés z sezonu 1932–33. Rozegrano 48 meczów, z czego część z 65 zaplanowanych a część przypisano Lidze. Pod koniec 1927 roku klasyfikację prowadziła Celta. Zgodnie z początkowym wynikiem Ligi (10.07.1927) (w którym przyznawano 3, 2 i 1 punkt), mającym na celu zachęcenie drużyn do udziału w rozgrywkach a także biorąc pod uwagę zaplanowane mecze rozegrane bez meczów Osasuny w Pucharze Wiosennym, klasyfikacja przedstawiała się następująco: Racing Santander(37 punktów), Sporting Gijon(25), FC Sevilla(24) i tak dalej. Rozgrywki zostały niedokończone a wirtualnym zwycięzcą został Racing Santander.
8
Duma Katalonii mistrzem „Torneo de Campeones”:
3 czerwca 1928 r. Real Madrid remisuje na swoim stadionie z FC Barceloną 1:1 w ostatnim meczu tzw. Turnieju Mistrzów. Dzięki temu remisowi Blaugrana została mistrzem tychże rozgrywek. Całą historie dwóch równocześnie rozgrywanych turniejów pod egidą „Hiszpańskiej Ligi Piłkarskiej” przeczytacie w odpowiedzi na mój komentarz.
@1LY0
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
8
@FCBparasiempre
2 czerwca 1986 roku. ZSRR – Węgry.
Swietłana wyjmuje z szafki kolejną kasete. Wszystkie są podpisane na grzbiecie. Na tej można przeczytać: Eduard Borysowicz, pilot śmigłowca". Pisarka się koncentruje, próbując przypomnieć sobie oczy, dłonie, wyraz twarzy. Kiedy wydaje się jej że jest gotowa, włącza magnetofon, nachyla się nad pustą kartką i zaczyna spisywać.
Strzelili Jakowienko i Olejnikow. Potem Biełanow z karnego. Później oni trafili do własnej siatki. Nie, nie. Zaraz...(myśli) przedtem strzelił Jaremczuk. Tak, na pewno i na końcu Rodionow. Taka była kolejność: Jakowienko, Alejnikow, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Biedni Węgrzy, nieźle ich zlaliśmy. Pani też to oglądała? W budynku mieliśmy malutki telewizor. Siadaliśmy przed nim w kilku, ci, którzy w tym momencie nie pracowali. Mecze nadawali prawie codziennie. Wydawało nam się niemożliwe żeby w innych miejscach cokolwiek się działo. Dla nas światem było to, co widzieliśmy na zewnątrz: elektrownia, wyludnione wioski, zdewastowany teren, czerwone drzewa. A jednak się działo. Jakowienko, Alejnikow, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Wyobraża sobie pani? Nie wiem dlaczego władze pozwoliły żeby nasza reprezentacja pojechała na mundial, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Niech mi to pani wyjaśni. Ja jestem wojskowym, ograniczam się do wykonywania rozkazów. Złożyłem przysięgę...(kaszle) byli tam różni. Niektórzy chcieli żeby przeprowadzano z nimi wywiady, chcieli występować w telewizji. Inni myśleli że robią coś heroicznego. „Służba ojczyźnie! Służba ojczyźnie to święty obowiązek!", krzyczeli w środku lasu, wymachując łopatami. Ja się nie odzywałem. Wsiadałem do helikoptera i wykonywałem rozkazy. Wolałem nie mówić rodzicom że wysłali mnie do Czarnobyla ale pewnego dnia brat przypadkowo znalazł moje zdjęcie w gazecie, pokazał je matce i powiedział: " proszę bardzo, Prawdziwy bohater!". Ona się rozpłakała rozumie pani? Spędzaliśmy wiele godzin pośród gruzów. Niektóre maszyny tego nie wytrzymywały. Wariowały, przestawały działać... Musieliśmy się tym zająć sami. Nic nadzwyczajnego. Po prostu praca. Bardzo ciężka praca. Nocami krążyłem nad reaktorem. Wykonywaliśmy zdjęcia w podczerwieni, mówiono że w ten sposób można wykryć fragmenty rozsypanego grafitu. Za dnia nie dało się ich dostrzec. Nie używaliśmy masek. Tylko jednego pamiętam. Starego likwidatora, zawsze w masce... Ja wkładałem jedynie rękawice, które nam rozdawali. Siedzenie mieliśmy wyłożone ołowianymi arkuszami ale ołów nie chroni przed wszystkimi promieniami. Szczypało w gardle. Łzawiły oczy. W uszach słyszało się nieustający gwizd. Nie dało się ogolić bo twarz była cała czerwona jakby poparzona... Tak to wyglądało. Podobało mi się że były mecze bo człowiek miał o czym gadać z towarzyszami ze zmiany. Kiedy myślałem o rodzinie robiło mi się smutno. Kiedy myślałem o tych wszystkich ewakuowanych ludziach robiło mi się smutno. Kiedy myślałem o swoim zdrowiu to się martwiłem. Najlepiej było więc przez cały czas myśleć o piłce nożnej.
Spuściliśmy łomot Węgrom... Tak, jak to było... Jakowienko, Alejnikow, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Prawda że za pierwszym razem powiedziałem tak samo? Generałowie też interesowali się wynikami drużyny. Kiedy wygrywaliśmy cieszyli się że włączaliśmy ich do naszych rozmów...(Śmieję się) później znowu poważnieli. Któryś powiedział: „Jesteśmy w stanie wojny. Gęby na kłódkę! A ten, kto nie stanie w obronie pozostałych zostanie uznany za zdrajcę!". Jeden chłopak, chyba z Leningradu zrobił krok do przodu. „Chce żyć", błagał. Zagrozili mu że stanie przed sądem wojskowym. Żołnierze ognia. Tak wszyscy o nas mówili. Uważałem że to ładne. Rzucali nas tutaj jak piasek na reaktor. Człowiek zrozumiał to dopiero po latach, kiedy zaczął się nad tym zastanawiać. Słyszy się że jeden zachorował a drugi stracił włosy na całym ciele. Samobójstwa... Widziałem, jak umierał przyjaciel. Zrobił się wielki, spuchł jak beczka. Wtedy naprawdę zaczynasz się martwić. Tam wysoko, w helikopterze człowiek uświadamia sobie wiele rzeczy. Wie pani co widziałem na poboczach dróg? (kaszle) Cieniutką błyszczącą warstwę, krystaliczną. Jakby ktoś pokruszył całe mnóstwo diamentów... Widziałem też kolegów, którzy siłą wyciągali ludzi z domów, wsadzali dzieci do pociągów przez okna, strzelali do psów z dubeltówek. Kiedy się to analizowało człowiek się denerwował. To właśnie chcę pani powiedzieć. Nie rozumiem dlaczego to robili. Niektórzy tracili rozum, wpadali w panikę i trzeba ich było przywiązywać do łóżka. Przychodziłem do nich bardzo wcześnie rano, kiedy kapitan jeszcze spał i mówiłem im: „Przestańcie o tym myśleć bracie. Jesteśmy tu na misji. Później będziecie mieli czas na rozmyślania. Teraz trzeba się skoncentrować, Tak jest najlepiej. Postarajcie się". Każdy musiał znaleźć jakiś swój sposób. Jakowienko, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Widzi pani? Są takie rzeczy, o których nawet gdybym chciał nie zdołałbym zapomnieć.
Taśma się zatrzymuje. Zanim odłoży ją na miejsce i wyjmie następną, Aleksiejewicz podchodzi do biblioteczki żeby coś sprawdzić. Mundial ‘86, 2 czerwca, „Estadio Irapuato”, Związek Radziecki - Węgry, strzelcy goli... Wraca do biurka i chowa kartkę do szuflady.
7
Żołnierze ognia:
@shaun
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
1
Guillermo Ochoa dorównuje Lionel Messiemu i Cristiano Ronaldo: https://transfery.info/aktualnosci/guillermo-ochoa-na-rowni-z-lionelem-messim-i-cristiano-ronaldo-kadra-meksyku-na-mistrzostwa-swiata-2026-oficjalnie/274018
9
@FCBparasiempre
„Totalny” Ajax:
2 czerwca 1971 r. Ajax Amsterdam pokonał Panathinaikos Ateny 2:0 po golach Van Dijka(5 m.) i Haana(87 m.). Finał Pucharu Europy w 1971 r. na stadionie Wembley był punktem zwrotnym w europejskiej piłce nożnej, nie tylko dla triumfującego Ajaxu, ale dla całego sportu. Ajax, rozwijająca się siła z Amsterdamu, odniósł zwycięstwo, zapewniając sobie pierwszy w historii Puchar Europy i umacniając swoją pozycję wśród elity kontynentu. To była noc, która nie tylko ukoronowała nowego mistrza, ale także wprowadziła świat w rewolucyjny styl gry — ,,Total Football” — który miał na nowo zdefiniować grę na następną dekadę. Dla Ajaxu to zwycięstwo było ukoronowaniem lat rozwoju pod okiem wizjonerskiego Rinusa Michelsa, trenera, który starannie opracował filozofię futbolu, stawiającą na płynność, ruch i inteligencję taktyczną. Jego drużyna Ajaxu z 1971 r. nie była tylko zbiorem utalentowanych jednostek, ale spójną jednostką, w której każdy zawodnik odgrywał rolę zarówno w obronie, jak i ataku. Prowadzona przez ikonicznego Johana Cruyffa gra Ajaxu na Wembley zapowiadała początek ery dominacji, w której podbili Europę przez trzy kolejne lata. Po drugiej stronie boiska stał Panathinaikos, outsider z Grecji, prowadzony przez samego Ferenca Puskása, jedną z najbardziej znanych postaci futbolu. Pod jego wodzą Panathinaikos pokonał przeciwności losu i dotarł do finału, stając się pierwszym greckim klubem, któremu się to udało. Ich podróż na Wembley oczarowała fanów w całej Europie i pomimo tego, że uważano ich za mało prawdopodobne, nieśli na swoich barkach nadzieje całego narodu. Sam mecz był fascynującym starciem stylów — progresywny, swobodny futbol Ajaxu kontra bardziej konserwatywne, defensywne podejście Panathinaikosu. Jednak wynik nie dotyczył tylko taktyki; był to moment symbolizujący zmianę w dynamice władzy w europejskim futbolu. Zwycięstwo Ajaxu reprezentowało powstanie nowego rodzaju klubu, który przyjął innowację i zbiorową siłę ponad indywidualny blask. Finał Pucharu Europy w 1971 r. był czymś więcej niż tylko rywalizacją dwóch klubów; był to pojedynek tradycji z nowoczesnością, a triumf Ajaxu zapoczątkował dekadę piłkarskich innowacji. To była noc, w której ,,Total Football” naprawdę osiągnął dojrzałość i miał trwały wpływ na drużyny na całym świecie przez wiele kolejnych lat. Gdy Ajax wzniósł trofeum napisano nowy rozdział w europejskiej piłce nożnej. Nie było to tylko zwycięstwo Ajaxu, to był początek ery.
Droga Ajaxu i Panathinaikosu do finału Pucharu Europy w 1971 r. była równie fascynująca, co sam finał – była to opowieść ukształtowana przez ich style taktyczne, kluczowych zawodników i decydujące momenty. Dla Ajaxu była to kampania zdefiniowana przez ich rosnącą pewność siebie jako europejskiej potęgi. Pod taktycznym geniuszem Rinusa Michelsa, radzili sobie z wyzwaniami stawianymi przez takie drużyny jak Basel, Celtic i Atlético Madryt z poczuciem nieuchronności. Zwycięstwo Ajaxu 3-1 nad Atlético w półfinale było szczególnie znaczące, ponieważ pokazało ich płynność, kontrolę i rosnącą reputację „Totalnego Futbolu”. Centralnym punktem tej podróży był Johan Cruyff, którego występy były klasą mistrzowską wszechstronności i inteligencji piłkarskiej. Z drugiej strony Panathinaikos był niespodzianką zawodów. Niewielu spodziewało się, że grecka drużyna dotrze do finału, ale pod wodzą legendarnego Ferenca Puskása, na każdym kroku przełamywali przeciwności losu. Ich droga na Wembley obejmowała dramatyczny triumf w półfinale nad Crveną Zvezdą Belgrad, mecz, który pokazał ich odporność i dyscyplinę taktyczną. Droga Panathinaikosu do finału była odzwierciedleniem taktycznego sprytu Puskása i determinacji kluczowych graczy, takich jak Mimis Domazos i Antonis Antoniadis. Sukces Ajaxu miał swoje korzenie w rewolucyjnej filozofii Total Football, która pozwalała graczom na płynną zamianę pozycji, utrudniając przeciwnikom ich powstrzymanie. Rinus Michels opracował system, w którym Johan Cruyff, często będący punktem centralnym w ataku, mógł cofnąć się do pomocy, wyciągając obrońców z pozycji i tworząc przestrzeń dla innych. Gracze tacy jak Arie Haan i Ruud Krol byli integralną częścią tego systemu, przyczyniając się zarówno do defensywy, jak i ofensywy. Elastyczność i inteligencja taktyczna Ajaxu były kluczowe dla ich europejskiej passy. Z drugiej strony Panathinaikos podszedł do finału w bardziej pragmatycznym stylu, skupiając się na solidnej defensywie i polegając na kreatywności Domazosa oraz sprawności Antoniadisa w wykańczaniu kontrataków. Puskás zaszczepił w drużynie głęboką dyscyplinę taktyczną, łącząc grecką determinację z własnym doświadczeniem jako jednego z największych umysłów w grze. Podczas gdy Ajax starał się zdominować posiadanie piłki i wywierać wysoki pressing, Panathinaikos zadowalał się głębokim siedzeniem i atakowaniem z kontrataku, mając nadzieję na wykorzystanie luk pozostawionych przez odważnych bocznych obrońców Ajaxu. Oczekiwania związane z finałem Pucharu Europy w 1971 r. były ogromne. Ajax był faworytem, a ciężar oczekiwań był wysoki, szczególnie biorąc pod uwagę chęć Michelsa, by ukoronować swoją taktyczną rewolucję europejską chwałą. Dla holenderskiej drużyny ten mecz nie był tylko kwestią zdobycia trofeum; chodziło o udowodnienie, że ich nowe podejście do piłki nożnej może stawić czoła tradycyjnym potęgom Europy. Dla Panathinaikosu podróż na Wembley była już historycznym osiągnięciem, ale rosło przekonanie, że mogą oni dokonać jednego z największych wstrząsów w historii europejskiej piłki nożnej. Obecność Ferenca Puskása na linii bocznej dodała intrygi, ponieważ węgierska legenda starała się poprowadzić Panathinaikos do triumfu przypominającego jego dni gry. Stadion Wembley, siedziba angielskiej piłki nożnej, był idealną sceną dla tego starcia ideologii. Atmosfera była elektryzująca, a kibice z całej Europy zebrali się, aby być świadkami tego, co miało stać się kluczowym momentem w historii piłki nożnej.
Od pierwszego gwizdka Ajax próbował narzucić swój styl gry i nie zajęło im dużo czasu znalezienie przełomu. W 5. minucie sprytny ruch z lewej flanki pozwolił Dickowi van Dijkowi fachowo zamienić dośrodkowanie, dając Ajaxowi wczesne prowadzenie. Bramka była doskonałym przykładem płynnego ruchu Ajaxu, a Van Dijk znalazł przestrzeń w polu karnym, podczas gdy obrona Panathinaikosu miała problemy z dogonieniem biegaczy. Panathinaikos odpowiedział zdeterminowaną obroną, próbując powstrzymać szaleńczy atak Ajaxu. Podczas gdy pochłaniali presję, udało im się stworzyć kilka półszans dzięki szybkim kontratakom prowadzonym przez Domazosa. Jednak kontrola Ajaxu nad grą była oczywista, a ich trio pomocników dyktowało tempo i uniemożliwiało Panathinaikosowi uzyskanie jakiegokolwiek stałego posiadania piłki. Na początku drugiej połowy Ajax nadal dominował w posiadaniu piłki, ale Panathinaikos pozostał nieugięty, odmawiając załamania się pod nieustającą presją. Johan Cruyff zaczął znajdować więcej miejsca, schodząc głębiej, aby organizować ataki, podczas gdy obrona Panathinaikosu była coraz bardziej rozciągnięta. Najlepsza szansa Panathinaikosu nadeszła w połowie drugiej połowy, kiedy Antoniadis znalazł się w polu karnym, ale jego wysiłek został dobrze obroniony przez bramkarza Ajaxu Heinza Stuya. Ten moment wywołał krótką nadzieję dla greckiej drużyny, ale szybko została stłumiona przez ciągłą kontrolę Ajaxu nad środkiem pola. W ostatnich minutach wyższość Ajaxu została potwierdzona. Na trzy minuty przed końcem Arie Haan zdobył drugiego gola, zapewniając zwycięstwo, jego potężny strzał z dystansu odbił się od obrońcy i pozostawił bramkarza Panathinaikosu bezradnego. Holenderskie świętowanie rozpoczęło się, gdy Ajax wiedział, że są o krok od zdobycia swojego pierwszego Pucharu Europy. Finał był pokazem talentu w szeregach Ajaxu, ale Johan Cruyff górował nad resztą. Jego zdolność do dyktowania gry, wizja i przywództwo odegrały kluczową rolę w triumfie Ajaxu. Niestrudzony występ Arie Haana w pomocy był kolejnym ważnym momentem, a jego późny gol przypieczętował zwycięstwo holenderskiej drużyny. W przypadku Panathinaikosu Mimis Domazos dzielnie próbował zainspirować swoją drużynę, ale został pokonany przez dominację Ajaxu w pomocy. Antonis Antoniadis, który był głównym zagrożeniem bramkowym Panathinaikosu przez całe rozgrywki, został odizolowany i dobrze zorganizowany przez zdyscyplinowaną obronę Ajaxu. Zwycięstwo Ajaxu oznaczało początek ich dominacji w europejskiej piłce nożnej. W kolejnych latach zdobyli Puchar Europy jeszcze dwa razy, stając się jedną z najwspanialszych drużyn w historii piłki nożnej. Rinus Michels wkrótce odszedł, aby zarządzać Barceloną, ale dziedzictwo „Total Football” trwało pod wodzą Stefana Kovácsa, który poprowadził Ajax do dalszej chwały. Dla Panathinaikosu dotarcie do finału w 1971 r. pozostaje szczytem europejskich osiągnięć. Choć nie udało im się tego wieczoru, ich podróż na Wembley była inspiracją dla greckiej piłki nożnej. Czas Ferenca Puskása u sterów był może krótki, ale jego wpływ pozostawił trwały ślad na klubie i greckiej piłce nożnej jako całości. Finał Pucharu Europy w 1971 r. był przełomowym momentem w historii piłki nożnej. Zwycięstwo Ajaxu zapoczątkowało powstanie Total Football, stylu, który miał wpłynąć na przyszłe pokolenia. Kluby takie jak FC Barcelona a później AC Milan przyjęły i dostosowały filozofię Ajaxu, kontynuując jego dziedzictwo na arenie europejskiej. Johan Cruyff, serce tej drużyny Ajaxu, później wzniósł tę filozofię na nowe wyżyny jako zawodnik i menedżer. Dla Panathinaikosu finał był szczytem europejskich ambicji. Choć nigdy więcej nie osiągnęli takich szczytów, ich bieg w 1971 r. pozostaje powodem do dumy dla greckiej piłki nożnej, symbolizując to, co można osiągnąć dzięki wierze i taktycznej dyscyplinie.
6
„Totalny” Ajax:
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
12
Bitwa o Santiago:
2 czerwca 1962 miała miejsce tzw. "Bitwa o Santiago". W drugiej kolejce fazy grupowej mistrzostw świata w Chile gospodarze zmierzyli się z Włochami w meczu, który przeszedł do historii jako "najbardziej przerażający, obrzydliwy i haniebny pokaz futbolu w historii" i jednocześnie zainspirował wprowadzenie żółtych i czerwonych kartek. To był od początku bardzo brutalny mundial. W meczu otwarcia Muhamed Mujić z Jugosławii złamał nogę Eduarda Dubinskiego z ZSRR. Uraz przyczynił się u niego do rozwinięcia mięsaka, który doprowadził do jego przedwczesnej śmierci siedem lat później. Mujić nie wyleciał nawet z boiska. W sumie przez pierwsze dwa dni turnieju trzech zawodników złamało nogę. ,,Zespoły obawiają się wczesnego powrotu do domu i zapominają, że to tylko gra. Z każdego z czterech stadionów docierają informacje o przemocy, złych manierach i poważnych kontuzjach”– pisał brytyjski "Telegraph". "Express" poszedł dalej: ,,Wszystko wskazuje na to, że turniej przemienia się w krwawą jatkę. Relacje z meczów brzmią jak korespondencje z frontu”. Spotkanie Włochy – Niemcy zostało opisane jako "wojenne manewry". W pierwszej kolejce Włosi zremisowali z Niemcami 0:0. W drugiej nie mogli sobie pozwolić na porażkę, jeśli chcieli zachować szanse na wyjście z grupy. Zadanie mieli jednak niełatwe – grali z gospodarzami, na oczach 66 tysięcy fanatycznych kibiców w stolicy Chile, Santiago. Przed turniejem włoska prasa zaszła im za skórę. W "La Nazione" i "Corriere della Sera" pojawiły się artykuły mocno krytykujące stan przygotowań w kraju, który zaledwie dwa lata wcześniej przeżył największe trzęsienie ziemi w historii ludzkich pomiarów. W jego wyniku zginęły tysiące ludzi, a cztery z ośmiu stadionów stały się niezdalne do użytku. "W Santiago nie działają telefony, taksówki są tak rzadkie jak wierni mężowie a za telegram do Europy płaci się ręką i nogą. Panują tu niedożywienie, analfabetyzm, alkoholizm i bieda, a prostytucja jest na porządku dziennym" – pisali Antonio Ghiredelli i Corrado Pizzinelli. Ich korespondencje tak rozwścieczyły Chilijczyków, że dziennikarze musieli ratować się ucieczką z kraju. Jeden z argentyńskich reporterów został wzięty za Włocha i dotkliwie pobity. Nawet takie tło nie tłumaczy jednak boiskowych wydarzeń. ,,Mecz, który za chwilę państwo zobaczą, najgłupszy, najbardziej przerażający, obrzydliwy i haniebny pokaz piłki nożnej, być może w całej historii tej gry” – mówił brytyjski komentator BBC David Coleman we wstępie do swojej relacji.
Mundial w Chile nie był pokazywany na żywo w Europie. Skomentowane relacje były wysyłane za Ocean samolotem. Dopiero cztery lata później MŚ w Anglii transmitowano na żywo do wielu innych krajów. Początkowo do prowadzenia spotkania wyznaczono sędziego z Hiszpanii. Po proteście Włochów zmieniono go na doświadczonego Anglika, Kena Astona. Sędziował on jednak stronniczo. Nie dostrzegał fauli i prowokacji gospodarzy, nie zauważył nawet, gdy Leonel Sanchez (syn zawodowego boksera) lewym sierpowym złamał nos kapitana Italii, Humberto Maschio. Obwiniał później za to niedoświadczonych sędziów liniowych. Tymczasem już po czterech minutach Aston wyrzucił z boiska pierwszego z Włochów, Giorgio Ferriniego. Ten odmówił zejścia. Musiała interweniować uzbrojona policja. Od tego momentu na boisku zapanowała już zupełna samowolka. Mnożyły się niewiarygodnie brutalne ataki, choć po latach obie drużyny twierdziły, że one się tylko broniły. W drugiej połowie z boiska wyleciał Mario David. Grający w dziewiątkę Włosi nie byli w stanie utrzymać bezbramkowego remisu. Przegrali 0:2 po golach Jaime Ramireza w 73. i Jorge Toro w 87. minucie. Komentujący spotkanie Coleman był w szoku, że zostało dokończone. Sędzia Aston naciągnął w nim ścięgno Achillesa i nie poprowadził już żadnego meczu ani na tym, ani na kolejnych mundialach. Zasiadł za to w Komisji Sędziowskiej FIFA i był głównym szefem arbitrów na MŚ 1966, 1970 i 1974. Był pomysłodawcą wprowadzenia żółtych i czerwonych kartek (pierwszy raz pojawiły się na mundialu w Meksyku 1970). Być może przekonało go do tego wspomnienie z Santiago... ,,Spodziewałem się trudnego meczu, ale nie aż takiego... Przyszło mi do głowy, by go przerwać, ale obawiałem się, co wówczas stałoby się z włoskimi zawodnikami. Wiedziałem tylko, że nie doliczę do tego nawet minuty!”– wspominał. W trzeciej kolejce RFN wygrało z Chile 2:0, co dla Włochów oznaczało pożegnanie z turniejem. Niechęć chilijsko-włoska jeszcze wzrosła. Jeden z lokalnych działaczy oskarżył Azzurrich o grę pod wpływem narkotyków. Rywale nazwali gospodarzy kanibalami, a w Rzymie wysłano wojsko do ochrony chilijskiego konsulatu. Chile doszło do półfinału, w którym przegrało z późniejszym triumfatorem, Brazylią. Trzecie miejsce to najlepszy wynik w historii tego kraju. Cały turniej do końca obfitował jednak w agresywne faule i boiskowe bijatyki. Zresztą, zdrowie zawodników nie było priorytetem dla FIFA jeszcze przez długie lata. Za to przemowa komentatora BBC przeszła do historii. Coleman kończył: ,,Nacje te spotkały się po raz pierwszy i miejmy nadzieję, że ostatni. Jeśli mistrzostwa świata przetrwają w obecnej formie, to należy coś zrobić z drużynami grającymi w ten sposób. Powinny one być natychmiast usuwane z rywalizacji”.
@Szalik
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360
12
Zapomniane legendy światowego futbolu:
2 czerwca 1904 r. w Pradze urodził się František Plánička, legendarny czeski bramkarz. Jest jedną z największych legend czechosłowackiego futbolu i uchodzi za jednego z najlepszych bramkarzy w historii futbolu. Graczem Slavii Praga był w latach 1923-1938, pełnił funkcję kapitana zespołu. Wielokrotnie był mistrzem Czechosłowacji(1925, 1929, 1930, 1931, 1933, 1934, 1935, 1937) a w 1938 triumfował także w prestiżowym Pucharze Mitropa. W barwach Slavii rozegrał 969 meczów. Bronił w golfie, którego gruba wełna łagodziła upadki. Często wychodził na boisko w czapce z daszkiem ażeby wyglądać na wyższego. Miał bowiem niewiele ponad 170 cm wzrostu ale był bardzo skoczny. W reprezentacji Czechosłowacji zagrał 73 razy. Debiutował 17 stycznia 1926 r. w meczu z reprezentacją Włoch a ostatni raz zagrał w 1938 roku. Wielokrotny kapitan, w tej roli poprowadził Czechosłowację do wicemistrzostwa świata w 1934. Cztery lata później w meczu z Brazylią na mundialu we Francjii doznał kontuzji i był to jego ostatni reprezentacyjny występ. Wielokrotnie nagradzany, w 1985 został uhonorowany nagrodą fair play UNESCO.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
11
Półfinał na piątke:
2 czerwca 1957 r. FC Barcelona „rozjeżdża” Real Sociedad na „Estadi d'Atotxa” 1:5 w ramach pierwszego półfinału Copa del Generalisimo. Po dwa gole zdobyli Justo Tejada i Eulogio Martinez, jedno trafienie zaliczył Urugwajczyk Ramón Alberto Villaverde. Co ciekawe, tydzień później rewanż na „Camp de Les Corts” zakończył się rezultatem… również 5:1 dla Blaugrany.
@Vivienne
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360
12
Swoisty debiut:
2 czerwca 1952 r. FC Barcelona po raz pierwszy w swojej historii rozegrała mecz z Manchesterem City. Był to mecz towarzyski wygrany przez Barçe 5:1. Jednocześnie w tym meczu zadebiutował legendarny lewy obrońca Sigfrid Gracia, strzelając jednego z goli. Wówczas ,,The Citizens” nie byli tak silną ekipą jak dziś a do tego w Blaugranie ,,szalał” Kubala więc nie można się dziwić takiemu wynikowi.
@1LY0
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
1
@FcPortoFan1999 No zgadza sie!
0
@FcPortoFan1999 No niby racja ale do 23.00 jednak mogą pograć spokojnie...
0
@Nazio_87 Polecam. Czyta się z wielką ciekawością i z radością...
0
@FcPortoFan1999 Oj żebyś sie nie zdziwił...
1
@Nazio_87 Zgadza się, mam!
11
Drugi w historii angielski finał Champions League:
Wewnątrzkrajowy finał wzbudził u mieszkańców Zjednoczonego Królestwa olbrzymi głód zobaczenia go na żywo. Bilety z drugiej ręki kosztowały nawet 35 000 funtów. Prawdę powiedziawszy po wyznaczeniu Madrytu na miejsce finału mieszkańcy tego miasta mogli liczyć jeśli nie na derby to na obecność przynajmniej jednego zespołu ze stolicy Hiszpanii w zbiorze drużyn, które przystąpią do decydującego starcia. Przecież na ostatnich 10 finalistów Ligi Mistrzów 7 pochodziło ze stolicy Hiszpanii. Ale skoro nic z tego nie wyszło, to zaczęli masowo wyjeżdżać z miasta na cały weekend lub spoglądali z rozbawieniem na słaniających się nie tylko z powodu upału Anglików. Faworytem był Liverpool, nie tylko dlatego że sezon ligowy skończył mając 28 punktów więcej niż Tottenham i wygrał 2:1 oba mecze ligowe z tym rywalem. Nikt nie wątpił że Klopp nie będzie eksperymentował z taktyką. Jedynym zawodnikiem leczącym uraz był Nabi Keita ale jego brak nie stanowił przecież istotnego osłabienia. Przed finałem Niemiec zabrał zawodników na 6 dni do Marbelli, gdzie mieli zapomnieć o przegranej o włos walce z Manchesterem City o tytuł mistrza I odzyskać świeżość. Pochettino zaś głowił się nad wieloma kwestiami między innymi nad taktyką bo w obu przegranych bojach ligowych z ,,The Reds” zdecydował się na inne systemy i oba mecze przegrał, więc wybierał między złym a fatalnym. W pierwszym postawił na kwartę obrońców, trzech pivotów i murowanie bramki. Liverpool zdobył ją jednak dwa razy a jego ludzie trafili dopiero w ostatniej minucie. Z kolei w wiosennym rewanżu obrońców było trzech (albo pięciu w fazie defensywnej) a za napastnikami zagrał ofensywny pomocnik Dele Alli. Tym razem to Liverpool trafił na 2:1 w samej końcówce, więc ten schemat wydawał się odrobinę lepszy. No ale przeciwko Ajaksowi w pierwszym meczu Argentyńczyk zagrał z trzema stoperami a w drugim z czterema obrońcami z wiadomym efektem, drużyna z Amsterdamu zaś grała w identycznym ustawieniu co Liverpool. To była prawdziwa łamigłówka, w końcu jednak Pochettino postawił na 4-2-3-1. Na szczęście dla niego cudownie ozdrowiał Harry Kane. Kontuzja z pierwszego meczu z City miała wykluczyć go z gry do końca sezonu, diagnoza jednak okazała się błędna. Przewidywano że Tottenham będzie starał się przetrwać pierwszą połowę i zaatakować w drugiej kropkę przecież dwa przegrane europejskie finały Liverpoolu Kloppa wyglądały tak że The Reds prezentowali się świetnie do przerwy i fatalnie po niej. Sam mecz nie przyniósł specjalnych emocji a to dlatego że zawodnicy Liverpoolu poszli po ,,uszatkę” jak po swoje. ,,Byłem zrelaksowany rok temu przed meczem z Realem, jestem zrelaksowany i teraz. Dawać już ten mecz”- powiedział Van Dijk i słowa Holendra dobrze ilustrowały pewność siebie graczy Kloppa. W efekcie, po niezwykłych rozgrywkach Ligi Mistrzów 2018/19 zdarzył nam się całkiem zwyczajny finał. Wygrał zespół lepszy i ten, który pierwszy strzelił gola. Dodajmy że był to też zupełnie nie angielski finał, jeśli chodzi o waleczność. W całym starciu popełniono tylko 11 fauli a po raz pierwszy w historii decydujących starć w Lidze Mistrzów sędzia nie pokazał ani jednej żółtej kartki (w 1984 roku zdarzyło się to w finale Pucharu Europy Mistrzów klubowych między Liverpoolem a Romą). Zaczęło się jednak fenomenalnie bo od najszybszego karnego w całej historii Ligi Mistrzów, gdyż podyktowanego już w 23 sekundzie za zagranie ręką, czy raczej pachą przez Moussez Sisoko, którego nastrzelił Sadio Mane. Salah trafił z 11 metrów a potem w słynnej cieszynce zaprezentował ruchy klauna, o co prosiła go córka Makka. Po meczu Egipcjanin zdradził: ,, W szatni przed wyjściem na boisko oglądałem obrazki z zeszłorocznego finału, widziałem nasz wielki smutek i obiecałem sobie że dziś sprawie iż będzie inaczej”. Zapytany czy czuł presje odparł: ,, Niedawno strzeliłem karnego, który dał reprezentacji Egiptu powrót do finałów Mistrzostw Świata. Ten był dużo łatwiejszy”.
Następnie Liverpool wiózł wynik do końca, niewiele sobie robiąc ataków kogutów, przy których gwałtem postawiony na nogi Kane raczej statystował niż brał w nich udział. Gwiazdor zaliczył ledwie 26 kontaktów z piłką kropkę może Pochettino popełnił błąd trenując przed meczem w Londynie, zamiast przyjechać do Madrytu wcześniej niż w środę? Do 70 minuty bohaterem był Van Dick który powstrzymywał wszelkie zapędy rywali, potem jego rolę przejął Alisson, gdyż zawodnicy Spurs wcześniej straszliwie anemiczni, wreszcie zaczęli wyrabiać sobie pozycję strzeleckie. W końcu wynik ustalił Origi trafiając w finale Ligi Mistrzów dopiero jako drugi Belg po Yannicku Carrasco przed trzema laty. ,, Wydawało się że jest to raczej koronacja niż rywalizacja”- jakże trafnie podsumował finał Anthony Quinn. ,, Zasłużyliśmy w tym roku na trofeum bardziej niż ktokolwiek inny”- jeszcze na boisku powiedział Aleksander Arnold. Pochettino wpisał się w szereg argentyńskich trenerów, którzy przegrali siedem kolejnych finałów Pucharu Europy. Passa ta zaczęła się w 1967 roku od Helenio Herrery a wiodła przez Juana Carlosa Lorenzo, Hektora Raula Coopera oraz Diego Simeone. ,, Masz jakiś plan na mecz a potem w 20 sekundzie możesz go wyrzucić na śmietnik bo rywale dostają rzut karny. Nie wiem czy powinien zostać podyktowany ale został. Finałów się nie analizuje, finały się wygrywa. Co z tego że byliśmy dwa razy dłużej Przy piłce że Oddaliśmy dwa razy więcej uderzeń. Rywal strzelił dwa gole A my żadnego, więc zasłużył na zwycięstwo. Jestem dumny z tego, jak moi zawodnicy walczyli”- żalił się po meczu szkoleniowiec Tottenham. Z kolei Jurgen Klopp powiedział: ,,Przygotowanie się do tego meczu było nie lada sztuką. Kończyliśmy ligę 3 tygodnie temu, graliśmy w strasznym upale. Nie mam ochoty tłumaczyć czemu wygraliśmy, powiem tylko że w trakcie sezonu okazaliśmy się odporni na wszystko. To jedna z najpiękniejszych nocy w moim życiu, cieszę się szczęściem chłopców, moim, całej rodziny. 6 razy wracałem do domu ze srebrnym medalem. Wreszcie mam złoty. Normalnie już byłbym pijany. Mam młodą drużynę, to na pewno nie koniec naszych sukcesów”. Trener napił się po konferencji. Razem z piłkarzami. Prawdę bowiem powiedział Jordan Henderson: ,,To wszystko zasługa Kloppa, bez niego ten triumf nie byłby możliwy. Dokonał wielkiej rzeczy, stworzył prawdziwy zespół, w którym panuje genialna atmosfera. Dziś spełniłem dziecięce marzenie. Nie zamierzam tej nocy spać”. Po kilku dniach rekordy popularności na YouTubie bił sześciominutowy filmik zatytułowany: ,,Jurgen Klopp’s Madrid Celebration uncut’. Trzeba go obejrzeć by zrozumieć, jaka wspólnota panowała w szatni The Reds między trenerem a zawodnikami i trzeba zobaczyć przejazd czerwonego autobusu z piłkarzami ulicami miasta Beatlesów.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Marusek
@Ogorinho1974
@Safrani
1
@szonik94 Japonia i Turcja jakoś mnie nie przekonują jako czarny koń. Natomiast Kolumbia też może okazać się czarnym koniem. Ja osobiście stawiam tak jak ty, czyli Norwegia!
1
@szonik94 W zasadzie to Norwegia już na papierze jest czarnym koniem mundialu. Nie widze innego kandydata na tą chwile...
9
Zapomniane legendy rodzimego futbolu:
1 czerwca 1903 r. w Katowicach urodził się Emil Görlitz, polski bramkarz pochodzenia niemieckiego o pseudonimie Schlosser, wychowanek Preußen 05 Kattowitz (pięciokrotny mistrz Górnego Śląska). Jako pierwszy niemiecki Ślązak dostał powołanie do reprezentacji Polski, w której zadebiutował 18 maja 1924 r. w przegranym 1:5 meczu ze Szwecją. W sumie zagrał osiem razy dla Polski, z kadrą pożegnał się 2 października 1925 r. w wygranym 2:1 meczu z Turcją. Był rezerwowym bramkarzem na igrzyskach olimpijskich w Paryżu w 1924 r. Lata 1924-1925 spędził w mistrzowskiej Pogoni Lwów i razem z Józefem Słoneckim stał się pierwszym polskim zawodowym futbolistą. Trener ,,Pogoniarzy” Austriak Karl Fischer namówił obydwu na wyjazd do włoskiego Triestu. Przygoda z zawodowstwem okazała się niewypałem, więc na sezon 1927 Emil Görlitz wrócił do rodzinnych Katowic. 1. FC Katowice (kontynuator tradycji Preußen 05 Kattowitz) w pierwszym sezonie ligowym w 1927 r. prawie został mistrzem Polski a o braku tytułu przesądziła porażka w meczu z Wisłą Kraków u siebie (Gӧrlitz był wtedy kapitanem swojej drużyny). Zapisał się w kronikach jako pierwszy bramkarz w historii ligi, który strzelił gola z rzutu karnego. Zespół z Katowic w kolejnych sezonach spisywał się coraz gorzej, więc Emil w 1934 r. zdecydował się na wyjazd do Niemiec. Po wybuchu II wojny światowej wrócił do Katowic i został pracownikiem huty Ferrum. Nadejście Armii Czerwonej oznaczało dla niego zesłanie do obozu w Kłodzku, gdzie jednak ze względu na znajomość języka ukraińskiego (efekt dwuletniego pobytu w Pogoni Lwów) i przeszłość w reprezentacji Polski był traktowany bardzo przyzwoicie. Został zwolniony i trafił do Zgorzelca, skąd wspólnie z żoną wyjechał do Niemiec. Zmarł w wieku 84 lat, kilkakrotnie wracał do Katowic, gdzie wciąż mieszkała część jego rodziny.
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360
1
@Bernard777 No to wówczas byłby nawet bardzo dobry sezon, gdyby nie ta klęska! Ja sie tylko zastanawiam co tak naprawde sie wtedy stało?? No Neymara to jeszcze chyba nie było a tym bardziej Luisa Suareza, no ale ich nieobecność nie może w pełni tłumaczyć jakiejś kompletnej niemocy w tym półfinale Ligi Mistrzów. Przecież był Villa ,Pedro a o Messim nawet nie wspomne!
14
Rekordy Azulgrany:
1 czerwca 2013 r. FC Barcelona pokonuje Malage CF 4:0 w ostatniej kolejce ligowej i zdobywa 100 punktów w jednym sezonie Primera Division, wyrównując rekord ustanowiony sezon wcześniej przez Real Madrid. Bilans podopiecznych Ś.p. Tito Vilanovy to 32 zwycięstwa, 4 remisy i tylko 2 porażki. Natomiast bilans goli wyniósł 115:40.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani