FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
33 obserwujących
0 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
8
Duma Katalonii mistrzem „Torneo de Campeones”:
3 czerwca 1928 r. Real Madrid remisuje na swoim stadionie z FC Barceloną 1:1 w ostatnim meczu tzw. Turnieju Mistrzów. Dzięki temu remisowi Blaugrana została mistrzem tychże rozgrywek. Całą historie dwóch równocześnie rozgrywanych turniejów pod egidą „Hiszpańskiej Ligi Piłkarskiej” przeczytacie w odpowiedzi na mój komentarz.
@1LY0
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
8
@FCBparasiempre
2 czerwca 1986 roku. ZSRR – Węgry.
Swietłana wyjmuje z szafki kolejną kasete. Wszystkie są podpisane na grzbiecie. Na tej można przeczytać: Eduard Borysowicz, pilot śmigłowca". Pisarka się koncentruje, próbując przypomnieć sobie oczy, dłonie, wyraz twarzy. Kiedy wydaje się jej że jest gotowa, włącza magnetofon, nachyla się nad pustą kartką i zaczyna spisywać.
Strzelili Jakowienko i Olejnikow. Potem Biełanow z karnego. Później oni trafili do własnej siatki. Nie, nie. Zaraz...(myśli) przedtem strzelił Jaremczuk. Tak, na pewno i na końcu Rodionow. Taka była kolejność: Jakowienko, Alejnikow, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Biedni Węgrzy, nieźle ich zlaliśmy. Pani też to oglądała? W budynku mieliśmy malutki telewizor. Siadaliśmy przed nim w kilku, ci, którzy w tym momencie nie pracowali. Mecze nadawali prawie codziennie. Wydawało nam się niemożliwe żeby w innych miejscach cokolwiek się działo. Dla nas światem było to, co widzieliśmy na zewnątrz: elektrownia, wyludnione wioski, zdewastowany teren, czerwone drzewa. A jednak się działo. Jakowienko, Alejnikow, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Wyobraża sobie pani? Nie wiem dlaczego władze pozwoliły żeby nasza reprezentacja pojechała na mundial, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Niech mi to pani wyjaśni. Ja jestem wojskowym, ograniczam się do wykonywania rozkazów. Złożyłem przysięgę...(kaszle) byli tam różni. Niektórzy chcieli żeby przeprowadzano z nimi wywiady, chcieli występować w telewizji. Inni myśleli że robią coś heroicznego. „Służba ojczyźnie! Służba ojczyźnie to święty obowiązek!", krzyczeli w środku lasu, wymachując łopatami. Ja się nie odzywałem. Wsiadałem do helikoptera i wykonywałem rozkazy. Wolałem nie mówić rodzicom że wysłali mnie do Czarnobyla ale pewnego dnia brat przypadkowo znalazł moje zdjęcie w gazecie, pokazał je matce i powiedział: " proszę bardzo, Prawdziwy bohater!". Ona się rozpłakała rozumie pani? Spędzaliśmy wiele godzin pośród gruzów. Niektóre maszyny tego nie wytrzymywały. Wariowały, przestawały działać... Musieliśmy się tym zająć sami. Nic nadzwyczajnego. Po prostu praca. Bardzo ciężka praca. Nocami krążyłem nad reaktorem. Wykonywaliśmy zdjęcia w podczerwieni, mówiono że w ten sposób można wykryć fragmenty rozsypanego grafitu. Za dnia nie dało się ich dostrzec. Nie używaliśmy masek. Tylko jednego pamiętam. Starego likwidatora, zawsze w masce... Ja wkładałem jedynie rękawice, które nam rozdawali. Siedzenie mieliśmy wyłożone ołowianymi arkuszami ale ołów nie chroni przed wszystkimi promieniami. Szczypało w gardle. Łzawiły oczy. W uszach słyszało się nieustający gwizd. Nie dało się ogolić bo twarz była cała czerwona jakby poparzona... Tak to wyglądało. Podobało mi się że były mecze bo człowiek miał o czym gadać z towarzyszami ze zmiany. Kiedy myślałem o rodzinie robiło mi się smutno. Kiedy myślałem o tych wszystkich ewakuowanych ludziach robiło mi się smutno. Kiedy myślałem o swoim zdrowiu to się martwiłem. Najlepiej było więc przez cały czas myśleć o piłce nożnej.
Spuściliśmy łomot Węgrom... Tak, jak to było... Jakowienko, Alejnikow, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Prawda że za pierwszym razem powiedziałem tak samo? Generałowie też interesowali się wynikami drużyny. Kiedy wygrywaliśmy cieszyli się że włączaliśmy ich do naszych rozmów...(Śmieję się) później znowu poważnieli. Któryś powiedział: „Jesteśmy w stanie wojny. Gęby na kłódkę! A ten, kto nie stanie w obronie pozostałych zostanie uznany za zdrajcę!". Jeden chłopak, chyba z Leningradu zrobił krok do przodu. „Chce żyć", błagał. Zagrozili mu że stanie przed sądem wojskowym. Żołnierze ognia. Tak wszyscy o nas mówili. Uważałem że to ładne. Rzucali nas tutaj jak piasek na reaktor. Człowiek zrozumiał to dopiero po latach, kiedy zaczął się nad tym zastanawiać. Słyszy się że jeden zachorował a drugi stracił włosy na całym ciele. Samobójstwa... Widziałem, jak umierał przyjaciel. Zrobił się wielki, spuchł jak beczka. Wtedy naprawdę zaczynasz się martwić. Tam wysoko, w helikopterze człowiek uświadamia sobie wiele rzeczy. Wie pani co widziałem na poboczach dróg? (kaszle) Cieniutką błyszczącą warstwę, krystaliczną. Jakby ktoś pokruszył całe mnóstwo diamentów... Widziałem też kolegów, którzy siłą wyciągali ludzi z domów, wsadzali dzieci do pociągów przez okna, strzelali do psów z dubeltówek. Kiedy się to analizowało człowiek się denerwował. To właśnie chcę pani powiedzieć. Nie rozumiem dlaczego to robili. Niektórzy tracili rozum, wpadali w panikę i trzeba ich było przywiązywać do łóżka. Przychodziłem do nich bardzo wcześnie rano, kiedy kapitan jeszcze spał i mówiłem im: „Przestańcie o tym myśleć bracie. Jesteśmy tu na misji. Później będziecie mieli czas na rozmyślania. Teraz trzeba się skoncentrować, Tak jest najlepiej. Postarajcie się". Każdy musiał znaleźć jakiś swój sposób. Jakowienko, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Widzi pani? Są takie rzeczy, o których nawet gdybym chciał nie zdołałbym zapomnieć.
Taśma się zatrzymuje. Zanim odłoży ją na miejsce i wyjmie następną, Aleksiejewicz podchodzi do biblioteczki żeby coś sprawdzić. Mundial ‘86, 2 czerwca, „Estadio Irapuato”, Związek Radziecki - Węgry, strzelcy goli... Wraca do biurka i chowa kartkę do szuflady.
7
Żołnierze ognia:
@shaun
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
1
Guillermo Ochoa dorównuje Lionel Messiemu i Cristiano Ronaldo: https://transfery.info/aktualnosci/guillermo-ochoa-na-rowni-z-lionelem-messim-i-cristiano-ronaldo-kadra-meksyku-na-mistrzostwa-swiata-2026-oficjalnie/274018
9
@FCBparasiempre
„Totalny” Ajax:
2 czerwca 1971 r. Ajax Amsterdam pokonał Panathinaikos Ateny 2:0 po golach Van Dijka(5 m.) i Haana(87 m.). Finał Pucharu Europy w 1971 r. na stadionie Wembley był punktem zwrotnym w europejskiej piłce nożnej, nie tylko dla triumfującego Ajaxu, ale dla całego sportu. Ajax, rozwijająca się siła z Amsterdamu, odniósł zwycięstwo, zapewniając sobie pierwszy w historii Puchar Europy i umacniając swoją pozycję wśród elity kontynentu. To była noc, która nie tylko ukoronowała nowego mistrza, ale także wprowadziła świat w rewolucyjny styl gry — ,,Total Football” — który miał na nowo zdefiniować grę na następną dekadę. Dla Ajaxu to zwycięstwo było ukoronowaniem lat rozwoju pod okiem wizjonerskiego Rinusa Michelsa, trenera, który starannie opracował filozofię futbolu, stawiającą na płynność, ruch i inteligencję taktyczną. Jego drużyna Ajaxu z 1971 r. nie była tylko zbiorem utalentowanych jednostek, ale spójną jednostką, w której każdy zawodnik odgrywał rolę zarówno w obronie, jak i ataku. Prowadzona przez ikonicznego Johana Cruyffa gra Ajaxu na Wembley zapowiadała początek ery dominacji, w której podbili Europę przez trzy kolejne lata. Po drugiej stronie boiska stał Panathinaikos, outsider z Grecji, prowadzony przez samego Ferenca Puskása, jedną z najbardziej znanych postaci futbolu. Pod jego wodzą Panathinaikos pokonał przeciwności losu i dotarł do finału, stając się pierwszym greckim klubem, któremu się to udało. Ich podróż na Wembley oczarowała fanów w całej Europie i pomimo tego, że uważano ich za mało prawdopodobne, nieśli na swoich barkach nadzieje całego narodu. Sam mecz był fascynującym starciem stylów — progresywny, swobodny futbol Ajaxu kontra bardziej konserwatywne, defensywne podejście Panathinaikosu. Jednak wynik nie dotyczył tylko taktyki; był to moment symbolizujący zmianę w dynamice władzy w europejskim futbolu. Zwycięstwo Ajaxu reprezentowało powstanie nowego rodzaju klubu, który przyjął innowację i zbiorową siłę ponad indywidualny blask. Finał Pucharu Europy w 1971 r. był czymś więcej niż tylko rywalizacją dwóch klubów; był to pojedynek tradycji z nowoczesnością, a triumf Ajaxu zapoczątkował dekadę piłkarskich innowacji. To była noc, w której ,,Total Football” naprawdę osiągnął dojrzałość i miał trwały wpływ na drużyny na całym świecie przez wiele kolejnych lat. Gdy Ajax wzniósł trofeum napisano nowy rozdział w europejskiej piłce nożnej. Nie było to tylko zwycięstwo Ajaxu, to był początek ery.
Droga Ajaxu i Panathinaikosu do finału Pucharu Europy w 1971 r. była równie fascynująca, co sam finał – była to opowieść ukształtowana przez ich style taktyczne, kluczowych zawodników i decydujące momenty. Dla Ajaxu była to kampania zdefiniowana przez ich rosnącą pewność siebie jako europejskiej potęgi. Pod taktycznym geniuszem Rinusa Michelsa, radzili sobie z wyzwaniami stawianymi przez takie drużyny jak Basel, Celtic i Atlético Madryt z poczuciem nieuchronności. Zwycięstwo Ajaxu 3-1 nad Atlético w półfinale było szczególnie znaczące, ponieważ pokazało ich płynność, kontrolę i rosnącą reputację „Totalnego Futbolu”. Centralnym punktem tej podróży był Johan Cruyff, którego występy były klasą mistrzowską wszechstronności i inteligencji piłkarskiej. Z drugiej strony Panathinaikos był niespodzianką zawodów. Niewielu spodziewało się, że grecka drużyna dotrze do finału, ale pod wodzą legendarnego Ferenca Puskása, na każdym kroku przełamywali przeciwności losu. Ich droga na Wembley obejmowała dramatyczny triumf w półfinale nad Crveną Zvezdą Belgrad, mecz, który pokazał ich odporność i dyscyplinę taktyczną. Droga Panathinaikosu do finału była odzwierciedleniem taktycznego sprytu Puskása i determinacji kluczowych graczy, takich jak Mimis Domazos i Antonis Antoniadis. Sukces Ajaxu miał swoje korzenie w rewolucyjnej filozofii Total Football, która pozwalała graczom na płynną zamianę pozycji, utrudniając przeciwnikom ich powstrzymanie. Rinus Michels opracował system, w którym Johan Cruyff, często będący punktem centralnym w ataku, mógł cofnąć się do pomocy, wyciągając obrońców z pozycji i tworząc przestrzeń dla innych. Gracze tacy jak Arie Haan i Ruud Krol byli integralną częścią tego systemu, przyczyniając się zarówno do defensywy, jak i ofensywy. Elastyczność i inteligencja taktyczna Ajaxu były kluczowe dla ich europejskiej passy. Z drugiej strony Panathinaikos podszedł do finału w bardziej pragmatycznym stylu, skupiając się na solidnej defensywie i polegając na kreatywności Domazosa oraz sprawności Antoniadisa w wykańczaniu kontrataków. Puskás zaszczepił w drużynie głęboką dyscyplinę taktyczną, łącząc grecką determinację z własnym doświadczeniem jako jednego z największych umysłów w grze. Podczas gdy Ajax starał się zdominować posiadanie piłki i wywierać wysoki pressing, Panathinaikos zadowalał się głębokim siedzeniem i atakowaniem z kontrataku, mając nadzieję na wykorzystanie luk pozostawionych przez odważnych bocznych obrońców Ajaxu. Oczekiwania związane z finałem Pucharu Europy w 1971 r. były ogromne. Ajax był faworytem, a ciężar oczekiwań był wysoki, szczególnie biorąc pod uwagę chęć Michelsa, by ukoronować swoją taktyczną rewolucję europejską chwałą. Dla holenderskiej drużyny ten mecz nie był tylko kwestią zdobycia trofeum; chodziło o udowodnienie, że ich nowe podejście do piłki nożnej może stawić czoła tradycyjnym potęgom Europy. Dla Panathinaikosu podróż na Wembley była już historycznym osiągnięciem, ale rosło przekonanie, że mogą oni dokonać jednego z największych wstrząsów w historii europejskiej piłki nożnej. Obecność Ferenca Puskása na linii bocznej dodała intrygi, ponieważ węgierska legenda starała się poprowadzić Panathinaikos do triumfu przypominającego jego dni gry. Stadion Wembley, siedziba angielskiej piłki nożnej, był idealną sceną dla tego starcia ideologii. Atmosfera była elektryzująca, a kibice z całej Europy zebrali się, aby być świadkami tego, co miało stać się kluczowym momentem w historii piłki nożnej.
Od pierwszego gwizdka Ajax próbował narzucić swój styl gry i nie zajęło im dużo czasu znalezienie przełomu. W 5. minucie sprytny ruch z lewej flanki pozwolił Dickowi van Dijkowi fachowo zamienić dośrodkowanie, dając Ajaxowi wczesne prowadzenie. Bramka była doskonałym przykładem płynnego ruchu Ajaxu, a Van Dijk znalazł przestrzeń w polu karnym, podczas gdy obrona Panathinaikosu miała problemy z dogonieniem biegaczy. Panathinaikos odpowiedział zdeterminowaną obroną, próbując powstrzymać szaleńczy atak Ajaxu. Podczas gdy pochłaniali presję, udało im się stworzyć kilka półszans dzięki szybkim kontratakom prowadzonym przez Domazosa. Jednak kontrola Ajaxu nad grą była oczywista, a ich trio pomocników dyktowało tempo i uniemożliwiało Panathinaikosowi uzyskanie jakiegokolwiek stałego posiadania piłki. Na początku drugiej połowy Ajax nadal dominował w posiadaniu piłki, ale Panathinaikos pozostał nieugięty, odmawiając załamania się pod nieustającą presją. Johan Cruyff zaczął znajdować więcej miejsca, schodząc głębiej, aby organizować ataki, podczas gdy obrona Panathinaikosu była coraz bardziej rozciągnięta. Najlepsza szansa Panathinaikosu nadeszła w połowie drugiej połowy, kiedy Antoniadis znalazł się w polu karnym, ale jego wysiłek został dobrze obroniony przez bramkarza Ajaxu Heinza Stuya. Ten moment wywołał krótką nadzieję dla greckiej drużyny, ale szybko została stłumiona przez ciągłą kontrolę Ajaxu nad środkiem pola. W ostatnich minutach wyższość Ajaxu została potwierdzona. Na trzy minuty przed końcem Arie Haan zdobył drugiego gola, zapewniając zwycięstwo, jego potężny strzał z dystansu odbił się od obrońcy i pozostawił bramkarza Panathinaikosu bezradnego. Holenderskie świętowanie rozpoczęło się, gdy Ajax wiedział, że są o krok od zdobycia swojego pierwszego Pucharu Europy. Finał był pokazem talentu w szeregach Ajaxu, ale Johan Cruyff górował nad resztą. Jego zdolność do dyktowania gry, wizja i przywództwo odegrały kluczową rolę w triumfie Ajaxu. Niestrudzony występ Arie Haana w pomocy był kolejnym ważnym momentem, a jego późny gol przypieczętował zwycięstwo holenderskiej drużyny. W przypadku Panathinaikosu Mimis Domazos dzielnie próbował zainspirować swoją drużynę, ale został pokonany przez dominację Ajaxu w pomocy. Antonis Antoniadis, który był głównym zagrożeniem bramkowym Panathinaikosu przez całe rozgrywki, został odizolowany i dobrze zorganizowany przez zdyscyplinowaną obronę Ajaxu. Zwycięstwo Ajaxu oznaczało początek ich dominacji w europejskiej piłce nożnej. W kolejnych latach zdobyli Puchar Europy jeszcze dwa razy, stając się jedną z najwspanialszych drużyn w historii piłki nożnej. Rinus Michels wkrótce odszedł, aby zarządzać Barceloną, ale dziedzictwo „Total Football” trwało pod wodzą Stefana Kovácsa, który poprowadził Ajax do dalszej chwały. Dla Panathinaikosu dotarcie do finału w 1971 r. pozostaje szczytem europejskich osiągnięć. Choć nie udało im się tego wieczoru, ich podróż na Wembley była inspiracją dla greckiej piłki nożnej. Czas Ferenca Puskása u sterów był może krótki, ale jego wpływ pozostawił trwały ślad na klubie i greckiej piłce nożnej jako całości. Finał Pucharu Europy w 1971 r. był przełomowym momentem w historii piłki nożnej. Zwycięstwo Ajaxu zapoczątkowało powstanie Total Football, stylu, który miał wpłynąć na przyszłe pokolenia. Kluby takie jak FC Barcelona a później AC Milan przyjęły i dostosowały filozofię Ajaxu, kontynuując jego dziedzictwo na arenie europejskiej. Johan Cruyff, serce tej drużyny Ajaxu, później wzniósł tę filozofię na nowe wyżyny jako zawodnik i menedżer. Dla Panathinaikosu finał był szczytem europejskich ambicji. Choć nigdy więcej nie osiągnęli takich szczytów, ich bieg w 1971 r. pozostaje powodem do dumy dla greckiej piłki nożnej, symbolizując to, co można osiągnąć dzięki wierze i taktycznej dyscyplinie.
6
„Totalny” Ajax:
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
12
Bitwa o Santiago:
2 czerwca 1962 miała miejsce tzw. "Bitwa o Santiago". W drugiej kolejce fazy grupowej mistrzostw świata w Chile gospodarze zmierzyli się z Włochami w meczu, który przeszedł do historii jako "najbardziej przerażający, obrzydliwy i haniebny pokaz futbolu w historii" i jednocześnie zainspirował wprowadzenie żółtych i czerwonych kartek. To był od początku bardzo brutalny mundial. W meczu otwarcia Muhamed Mujić z Jugosławii złamał nogę Eduarda Dubinskiego z ZSRR. Uraz przyczynił się u niego do rozwinięcia mięsaka, który doprowadził do jego przedwczesnej śmierci siedem lat później. Mujić nie wyleciał nawet z boiska. W sumie przez pierwsze dwa dni turnieju trzech zawodników złamało nogę. ,,Zespoły obawiają się wczesnego powrotu do domu i zapominają, że to tylko gra. Z każdego z czterech stadionów docierają informacje o przemocy, złych manierach i poważnych kontuzjach”– pisał brytyjski "Telegraph". "Express" poszedł dalej: ,,Wszystko wskazuje na to, że turniej przemienia się w krwawą jatkę. Relacje z meczów brzmią jak korespondencje z frontu”. Spotkanie Włochy – Niemcy zostało opisane jako "wojenne manewry". W pierwszej kolejce Włosi zremisowali z Niemcami 0:0. W drugiej nie mogli sobie pozwolić na porażkę, jeśli chcieli zachować szanse na wyjście z grupy. Zadanie mieli jednak niełatwe – grali z gospodarzami, na oczach 66 tysięcy fanatycznych kibiców w stolicy Chile, Santiago. Przed turniejem włoska prasa zaszła im za skórę. W "La Nazione" i "Corriere della Sera" pojawiły się artykuły mocno krytykujące stan przygotowań w kraju, który zaledwie dwa lata wcześniej przeżył największe trzęsienie ziemi w historii ludzkich pomiarów. W jego wyniku zginęły tysiące ludzi, a cztery z ośmiu stadionów stały się niezdalne do użytku. "W Santiago nie działają telefony, taksówki są tak rzadkie jak wierni mężowie a za telegram do Europy płaci się ręką i nogą. Panują tu niedożywienie, analfabetyzm, alkoholizm i bieda, a prostytucja jest na porządku dziennym" – pisali Antonio Ghiredelli i Corrado Pizzinelli. Ich korespondencje tak rozwścieczyły Chilijczyków, że dziennikarze musieli ratować się ucieczką z kraju. Jeden z argentyńskich reporterów został wzięty za Włocha i dotkliwie pobity. Nawet takie tło nie tłumaczy jednak boiskowych wydarzeń. ,,Mecz, który za chwilę państwo zobaczą, najgłupszy, najbardziej przerażający, obrzydliwy i haniebny pokaz piłki nożnej, być może w całej historii tej gry” – mówił brytyjski komentator BBC David Coleman we wstępie do swojej relacji.
Mundial w Chile nie był pokazywany na żywo w Europie. Skomentowane relacje były wysyłane za Ocean samolotem. Dopiero cztery lata później MŚ w Anglii transmitowano na żywo do wielu innych krajów. Początkowo do prowadzenia spotkania wyznaczono sędziego z Hiszpanii. Po proteście Włochów zmieniono go na doświadczonego Anglika, Kena Astona. Sędziował on jednak stronniczo. Nie dostrzegał fauli i prowokacji gospodarzy, nie zauważył nawet, gdy Leonel Sanchez (syn zawodowego boksera) lewym sierpowym złamał nos kapitana Italii, Humberto Maschio. Obwiniał później za to niedoświadczonych sędziów liniowych. Tymczasem już po czterech minutach Aston wyrzucił z boiska pierwszego z Włochów, Giorgio Ferriniego. Ten odmówił zejścia. Musiała interweniować uzbrojona policja. Od tego momentu na boisku zapanowała już zupełna samowolka. Mnożyły się niewiarygodnie brutalne ataki, choć po latach obie drużyny twierdziły, że one się tylko broniły. W drugiej połowie z boiska wyleciał Mario David. Grający w dziewiątkę Włosi nie byli w stanie utrzymać bezbramkowego remisu. Przegrali 0:2 po golach Jaime Ramireza w 73. i Jorge Toro w 87. minucie. Komentujący spotkanie Coleman był w szoku, że zostało dokończone. Sędzia Aston naciągnął w nim ścięgno Achillesa i nie poprowadził już żadnego meczu ani na tym, ani na kolejnych mundialach. Zasiadł za to w Komisji Sędziowskiej FIFA i był głównym szefem arbitrów na MŚ 1966, 1970 i 1974. Był pomysłodawcą wprowadzenia żółtych i czerwonych kartek (pierwszy raz pojawiły się na mundialu w Meksyku 1970). Być może przekonało go do tego wspomnienie z Santiago... ,,Spodziewałem się trudnego meczu, ale nie aż takiego... Przyszło mi do głowy, by go przerwać, ale obawiałem się, co wówczas stałoby się z włoskimi zawodnikami. Wiedziałem tylko, że nie doliczę do tego nawet minuty!”– wspominał. W trzeciej kolejce RFN wygrało z Chile 2:0, co dla Włochów oznaczało pożegnanie z turniejem. Niechęć chilijsko-włoska jeszcze wzrosła. Jeden z lokalnych działaczy oskarżył Azzurrich o grę pod wpływem narkotyków. Rywale nazwali gospodarzy kanibalami, a w Rzymie wysłano wojsko do ochrony chilijskiego konsulatu. Chile doszło do półfinału, w którym przegrało z późniejszym triumfatorem, Brazylią. Trzecie miejsce to najlepszy wynik w historii tego kraju. Cały turniej do końca obfitował jednak w agresywne faule i boiskowe bijatyki. Zresztą, zdrowie zawodników nie było priorytetem dla FIFA jeszcze przez długie lata. Za to przemowa komentatora BBC przeszła do historii. Coleman kończył: ,,Nacje te spotkały się po raz pierwszy i miejmy nadzieję, że ostatni. Jeśli mistrzostwa świata przetrwają w obecnej formie, to należy coś zrobić z drużynami grającymi w ten sposób. Powinny one być natychmiast usuwane z rywalizacji”.
@Szalik
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360
12
Zapomniane legendy światowego futbolu:
2 czerwca 1904 r. w Pradze urodził się František Plánička, legendarny czeski bramkarz. Jest jedną z największych legend czechosłowackiego futbolu i uchodzi za jednego z najlepszych bramkarzy w historii futbolu. Graczem Slavii Praga był w latach 1923-1938, pełnił funkcję kapitana zespołu. Wielokrotnie był mistrzem Czechosłowacji(1925, 1929, 1930, 1931, 1933, 1934, 1935, 1937) a w 1938 triumfował także w prestiżowym Pucharze Mitropa. W barwach Slavii rozegrał 969 meczów. Bronił w golfie, którego gruba wełna łagodziła upadki. Często wychodził na boisko w czapce z daszkiem ażeby wyglądać na wyższego. Miał bowiem niewiele ponad 170 cm wzrostu ale był bardzo skoczny. W reprezentacji Czechosłowacji zagrał 73 razy. Debiutował 17 stycznia 1926 r. w meczu z reprezentacją Włoch a ostatni raz zagrał w 1938 roku. Wielokrotny kapitan, w tej roli poprowadził Czechosłowację do wicemistrzostwa świata w 1934. Cztery lata później w meczu z Brazylią na mundialu we Francjii doznał kontuzji i był to jego ostatni reprezentacyjny występ. Wielokrotnie nagradzany, w 1985 został uhonorowany nagrodą fair play UNESCO.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
11
Półfinał na piątke:
2 czerwca 1957 r. FC Barcelona „rozjeżdża” Real Sociedad na „Estadi d'Atotxa” 1:5 w ramach pierwszego półfinału Copa del Generalisimo. Po dwa gole zdobyli Justo Tejada i Eulogio Martinez, jedno trafienie zaliczył Urugwajczyk Ramón Alberto Villaverde. Co ciekawe, tydzień później rewanż na „Camp de Les Corts” zakończył się rezultatem… również 5:1 dla Blaugrany.
@Vivienne
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360
12
Swoisty debiut:
2 czerwca 1952 r. FC Barcelona po raz pierwszy w swojej historii rozegrała mecz z Manchesterem City. Był to mecz towarzyski wygrany przez Barçe 5:1. Jednocześnie w tym meczu zadebiutował legendarny lewy obrońca Sigfrid Gracia, strzelając jednego z goli. Wówczas ,,The Citizens” nie byli tak silną ekipą jak dziś a do tego w Blaugranie ,,szalał” Kubala więc nie można się dziwić takiemu wynikowi.
@1LY0
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
1
@FcPortoFan1999 No zgadza sie!
0
@FcPortoFan1999 No niby racja ale do 23.00 jednak mogą pograć spokojnie...
0
@Nazio_87 Polecam. Czyta się z wielką ciekawością i z radością...
0
@FcPortoFan1999 Oj żebyś sie nie zdziwił...
1
@Nazio_87 Zgadza się, mam!
11
Drugi w historii angielski finał Champions League:
Wewnątrzkrajowy finał wzbudził u mieszkańców Zjednoczonego Królestwa olbrzymi głód zobaczenia go na żywo. Bilety z drugiej ręki kosztowały nawet 35 000 funtów. Prawdę powiedziawszy po wyznaczeniu Madrytu na miejsce finału mieszkańcy tego miasta mogli liczyć jeśli nie na derby to na obecność przynajmniej jednego zespołu ze stolicy Hiszpanii w zbiorze drużyn, które przystąpią do decydującego starcia. Przecież na ostatnich 10 finalistów Ligi Mistrzów 7 pochodziło ze stolicy Hiszpanii. Ale skoro nic z tego nie wyszło, to zaczęli masowo wyjeżdżać z miasta na cały weekend lub spoglądali z rozbawieniem na słaniających się nie tylko z powodu upału Anglików. Faworytem był Liverpool, nie tylko dlatego że sezon ligowy skończył mając 28 punktów więcej niż Tottenham i wygrał 2:1 oba mecze ligowe z tym rywalem. Nikt nie wątpił że Klopp nie będzie eksperymentował z taktyką. Jedynym zawodnikiem leczącym uraz był Nabi Keita ale jego brak nie stanowił przecież istotnego osłabienia. Przed finałem Niemiec zabrał zawodników na 6 dni do Marbelli, gdzie mieli zapomnieć o przegranej o włos walce z Manchesterem City o tytuł mistrza I odzyskać świeżość. Pochettino zaś głowił się nad wieloma kwestiami między innymi nad taktyką bo w obu przegranych bojach ligowych z ,,The Reds” zdecydował się na inne systemy i oba mecze przegrał, więc wybierał między złym a fatalnym. W pierwszym postawił na kwartę obrońców, trzech pivotów i murowanie bramki. Liverpool zdobył ją jednak dwa razy a jego ludzie trafili dopiero w ostatniej minucie. Z kolei w wiosennym rewanżu obrońców było trzech (albo pięciu w fazie defensywnej) a za napastnikami zagrał ofensywny pomocnik Dele Alli. Tym razem to Liverpool trafił na 2:1 w samej końcówce, więc ten schemat wydawał się odrobinę lepszy. No ale przeciwko Ajaksowi w pierwszym meczu Argentyńczyk zagrał z trzema stoperami a w drugim z czterema obrońcami z wiadomym efektem, drużyna z Amsterdamu zaś grała w identycznym ustawieniu co Liverpool. To była prawdziwa łamigłówka, w końcu jednak Pochettino postawił na 4-2-3-1. Na szczęście dla niego cudownie ozdrowiał Harry Kane. Kontuzja z pierwszego meczu z City miała wykluczyć go z gry do końca sezonu, diagnoza jednak okazała się błędna. Przewidywano że Tottenham będzie starał się przetrwać pierwszą połowę i zaatakować w drugiej kropkę przecież dwa przegrane europejskie finały Liverpoolu Kloppa wyglądały tak że The Reds prezentowali się świetnie do przerwy i fatalnie po niej. Sam mecz nie przyniósł specjalnych emocji a to dlatego że zawodnicy Liverpoolu poszli po ,,uszatkę” jak po swoje. ,,Byłem zrelaksowany rok temu przed meczem z Realem, jestem zrelaksowany i teraz. Dawać już ten mecz”- powiedział Van Dijk i słowa Holendra dobrze ilustrowały pewność siebie graczy Kloppa. W efekcie, po niezwykłych rozgrywkach Ligi Mistrzów 2018/19 zdarzył nam się całkiem zwyczajny finał. Wygrał zespół lepszy i ten, który pierwszy strzelił gola. Dodajmy że był to też zupełnie nie angielski finał, jeśli chodzi o waleczność. W całym starciu popełniono tylko 11 fauli a po raz pierwszy w historii decydujących starć w Lidze Mistrzów sędzia nie pokazał ani jednej żółtej kartki (w 1984 roku zdarzyło się to w finale Pucharu Europy Mistrzów klubowych między Liverpoolem a Romą). Zaczęło się jednak fenomenalnie bo od najszybszego karnego w całej historii Ligi Mistrzów, gdyż podyktowanego już w 23 sekundzie za zagranie ręką, czy raczej pachą przez Moussez Sisoko, którego nastrzelił Sadio Mane. Salah trafił z 11 metrów a potem w słynnej cieszynce zaprezentował ruchy klauna, o co prosiła go córka Makka. Po meczu Egipcjanin zdradził: ,, W szatni przed wyjściem na boisko oglądałem obrazki z zeszłorocznego finału, widziałem nasz wielki smutek i obiecałem sobie że dziś sprawie iż będzie inaczej”. Zapytany czy czuł presje odparł: ,, Niedawno strzeliłem karnego, który dał reprezentacji Egiptu powrót do finałów Mistrzostw Świata. Ten był dużo łatwiejszy”.
Następnie Liverpool wiózł wynik do końca, niewiele sobie robiąc ataków kogutów, przy których gwałtem postawiony na nogi Kane raczej statystował niż brał w nich udział. Gwiazdor zaliczył ledwie 26 kontaktów z piłką kropkę może Pochettino popełnił błąd trenując przed meczem w Londynie, zamiast przyjechać do Madrytu wcześniej niż w środę? Do 70 minuty bohaterem był Van Dick który powstrzymywał wszelkie zapędy rywali, potem jego rolę przejął Alisson, gdyż zawodnicy Spurs wcześniej straszliwie anemiczni, wreszcie zaczęli wyrabiać sobie pozycję strzeleckie. W końcu wynik ustalił Origi trafiając w finale Ligi Mistrzów dopiero jako drugi Belg po Yannicku Carrasco przed trzema laty. ,, Wydawało się że jest to raczej koronacja niż rywalizacja”- jakże trafnie podsumował finał Anthony Quinn. ,, Zasłużyliśmy w tym roku na trofeum bardziej niż ktokolwiek inny”- jeszcze na boisku powiedział Aleksander Arnold. Pochettino wpisał się w szereg argentyńskich trenerów, którzy przegrali siedem kolejnych finałów Pucharu Europy. Passa ta zaczęła się w 1967 roku od Helenio Herrery a wiodła przez Juana Carlosa Lorenzo, Hektora Raula Coopera oraz Diego Simeone. ,, Masz jakiś plan na mecz a potem w 20 sekundzie możesz go wyrzucić na śmietnik bo rywale dostają rzut karny. Nie wiem czy powinien zostać podyktowany ale został. Finałów się nie analizuje, finały się wygrywa. Co z tego że byliśmy dwa razy dłużej Przy piłce że Oddaliśmy dwa razy więcej uderzeń. Rywal strzelił dwa gole A my żadnego, więc zasłużył na zwycięstwo. Jestem dumny z tego, jak moi zawodnicy walczyli”- żalił się po meczu szkoleniowiec Tottenham. Z kolei Jurgen Klopp powiedział: ,,Przygotowanie się do tego meczu było nie lada sztuką. Kończyliśmy ligę 3 tygodnie temu, graliśmy w strasznym upale. Nie mam ochoty tłumaczyć czemu wygraliśmy, powiem tylko że w trakcie sezonu okazaliśmy się odporni na wszystko. To jedna z najpiękniejszych nocy w moim życiu, cieszę się szczęściem chłopców, moim, całej rodziny. 6 razy wracałem do domu ze srebrnym medalem. Wreszcie mam złoty. Normalnie już byłbym pijany. Mam młodą drużynę, to na pewno nie koniec naszych sukcesów”. Trener napił się po konferencji. Razem z piłkarzami. Prawdę bowiem powiedział Jordan Henderson: ,,To wszystko zasługa Kloppa, bez niego ten triumf nie byłby możliwy. Dokonał wielkiej rzeczy, stworzył prawdziwy zespół, w którym panuje genialna atmosfera. Dziś spełniłem dziecięce marzenie. Nie zamierzam tej nocy spać”. Po kilku dniach rekordy popularności na YouTubie bił sześciominutowy filmik zatytułowany: ,,Jurgen Klopp’s Madrid Celebration uncut’. Trzeba go obejrzeć by zrozumieć, jaka wspólnota panowała w szatni The Reds między trenerem a zawodnikami i trzeba zobaczyć przejazd czerwonego autobusu z piłkarzami ulicami miasta Beatlesów.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Marusek
@Ogorinho1974
@Safrani
1
@szonik94 Japonia i Turcja jakoś mnie nie przekonują jako czarny koń. Natomiast Kolumbia też może okazać się czarnym koniem. Ja osobiście stawiam tak jak ty, czyli Norwegia!
1
@szonik94 W zasadzie to Norwegia już na papierze jest czarnym koniem mundialu. Nie widze innego kandydata na tą chwile...
9
Zapomniane legendy rodzimego futbolu:
1 czerwca 1903 r. w Katowicach urodził się Emil Görlitz, polski bramkarz pochodzenia niemieckiego o pseudonimie Schlosser, wychowanek Preußen 05 Kattowitz (pięciokrotny mistrz Górnego Śląska). Jako pierwszy niemiecki Ślązak dostał powołanie do reprezentacji Polski, w której zadebiutował 18 maja 1924 r. w przegranym 1:5 meczu ze Szwecją. W sumie zagrał osiem razy dla Polski, z kadrą pożegnał się 2 października 1925 r. w wygranym 2:1 meczu z Turcją. Był rezerwowym bramkarzem na igrzyskach olimpijskich w Paryżu w 1924 r. Lata 1924-1925 spędził w mistrzowskiej Pogoni Lwów i razem z Józefem Słoneckim stał się pierwszym polskim zawodowym futbolistą. Trener ,,Pogoniarzy” Austriak Karl Fischer namówił obydwu na wyjazd do włoskiego Triestu. Przygoda z zawodowstwem okazała się niewypałem, więc na sezon 1927 Emil Görlitz wrócił do rodzinnych Katowic. 1. FC Katowice (kontynuator tradycji Preußen 05 Kattowitz) w pierwszym sezonie ligowym w 1927 r. prawie został mistrzem Polski a o braku tytułu przesądziła porażka w meczu z Wisłą Kraków u siebie (Gӧrlitz był wtedy kapitanem swojej drużyny). Zapisał się w kronikach jako pierwszy bramkarz w historii ligi, który strzelił gola z rzutu karnego. Zespół z Katowic w kolejnych sezonach spisywał się coraz gorzej, więc Emil w 1934 r. zdecydował się na wyjazd do Niemiec. Po wybuchu II wojny światowej wrócił do Katowic i został pracownikiem huty Ferrum. Nadejście Armii Czerwonej oznaczało dla niego zesłanie do obozu w Kłodzku, gdzie jednak ze względu na znajomość języka ukraińskiego (efekt dwuletniego pobytu w Pogoni Lwów) i przeszłość w reprezentacji Polski był traktowany bardzo przyzwoicie. Został zwolniony i trafił do Zgorzelca, skąd wspólnie z żoną wyjechał do Niemiec. Zmarł w wieku 84 lat, kilkakrotnie wracał do Katowic, gdzie wciąż mieszkała część jego rodziny.
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360
1
@Bernard777 No to wówczas byłby nawet bardzo dobry sezon, gdyby nie ta klęska! Ja sie tylko zastanawiam co tak naprawde sie wtedy stało?? No Neymara to jeszcze chyba nie było a tym bardziej Luisa Suareza, no ale ich nieobecność nie może w pełni tłumaczyć jakiejś kompletnej niemocy w tym półfinale Ligi Mistrzów. Przecież był Villa ,Pedro a o Messim nawet nie wspomne!
14
Rekordy Azulgrany:
1 czerwca 2013 r. FC Barcelona pokonuje Malage CF 4:0 w ostatniej kolejce ligowej i zdobywa 100 punktów w jednym sezonie Primera Division, wyrównując rekord ustanowiony sezon wcześniej przez Real Madrid. Bilans podopiecznych Ś.p. Tito Vilanovy to 32 zwycięstwa, 4 remisy i tylko 2 porażki. Natomiast bilans goli wyniósł 115:40.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
1
Oto cała prawda o reprezentacji Polski:
10
Czy wiecie że…
1 czerwca 2006 r. otwarto ,,Ciutat Esportiva Joan Gamper”. Ten kompleks sportowy FC Barcelony położony jest w miejscowości Sant Joan Despi, 4,5 kilometra od Camp Nou i zajmuje powierzchnie 136,839 m2. Kosztująca niemal 80 milionów euro baza treningowa składa się między innymi z pięciu pełnometrażowych boisk ale także z hali sportowej i sal treningowych. Regularne zajęcia odbywają tutaj członkowie wszystkich sekcji sportowych Blaugrany. W 2011 r. na terenie centrum utworzono nową La Masie czyli budynek, w którym mieszkają zebrani z całego świata piłkarze juniorskich drużyn FC Barcelony.
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
13
Przełomowa debata w „Teatrze Nou”, zwanym również „Teatro Nuevo”:
Kochani cules, 1 czerwca 1923 r., na krótko przed 25-tą rocznicą powstania FC Barcelony, w ,,Teatrze Nou” zorganizowano zgromadzenie ogólne klubu. Zebrani w audytorium socios oczekiwali dymisji całego zarządu. Żeby zapełnić pustke, zaprezentowano cztery kandydatury; jedną z nich był Joan Gamper i to on okazał się zwycięzcą. W ten sposób założyciel klubu rozpoczął sprawowanie nowego mandatu na czele FC Barcelony w trakcie jednego z najbardziej delikatnych momentów w jego historii, z racji przechodzenia na profesjonalne uprawianie futbolu. Tak więc w ,,Teatrze Nou” odbyło się jedno z najważniejszych zgromadzeń w historii Barçy. Profesjonalizacja futbolu spowodowała iż sport ten stał się o wiele bardziej widowiskowy i efektowny ale przyczyniła się również do pojawienia się pierwszych niesnasek między klubami i piłkarzami. Rywalizacja o zawodników stała się chlebem powszednim. Gamper rozczarowany tym że Samitier domagał się podwyżki pensji, był świadomy że klub potrzebuje pieniędzy ażeby skompletować silną drużynę a jednocześnie obserwował jak futbol oddalał się od swej pierwotnej, radosnej natury. Finansowe wymagania charyzmatycznego piłkarza przyczynią się(kilka lat później) do jego odejścia do Realu Madryt.
@1LY0
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
3
Maja! Jesteś słodsza niż.... miód. Mamy to! Maju... Maju... kochamy cię.....!
6
Właśnie wróciłem z roboty i co widze? Pszczółka Maja(Maja Chwalińska) bardzo dzielnie walczy z jakby nie było gospodynią turnieju i kto wie jak to się skończy? Kto by pomyślał że "jakaś tam" Maja może być lepsza od ukochanej przez nas Iguni Świątek?
No to teraz: Leć pszczółko, leć wysoko ponad kortem....
13
Żywe legendy niemieckiego futbolu:
31 maja 1989 r. urodził się Marco Reus. To wychowanek Borussii Dortmund, z którą związany był przez większość swojej kariery. Mimo że reprezentował również inne kluby, takie jak Rot Weiss Ahlen i Borussia Mönchengladbach, to powrót do Borussii Dortmund w 2012 roku okazał się kluczowym momentem w jego karierze. Jego wzrost wynosi 180 cm a waga około 75 kg, co czyni go wszechstronnym zawodnikiem nowoczesnego typu. Reus jest również znany z zaangażowania w różne inicjatywy charytatywne i społecznościowe, co czyni go nie tylko sportowcem, ale i osobą o szerokich zainteresowaniach poza piłką nożną. Prywatnie, jest żonaty z modelką Scarlett Gartmann, z którą ma córkę. Relacje rodzinne są dla Reusa niezwykle ważne, co wielokrotnie podkreślał w wywiadach. Pomimo swojej popularności, Reus stara się zachować pewien poziom prywatności, choć jego aktywność w mediach społecznościowych, zwłaszcza na Instagramie, pozwala fanom na bliższe poznanie jego codziennego życia. Mimo że jest jedną z największych gwiazd piłki nożnej, Marco Reus pozostaje skromnym człowiekiem, który ceni swoje korzenie i wartości. Marco Reus to niemiecki piłkarz, który zyskał międzynarodową sławę dzięki swoim wyjątkowym umiejętnościom na boisku. Reus jest zawodnikiem grającym na pozycji ofensywnego pomocnika lub skrzydłowego. Od 2012 roku związany był z klubem Borussia Dortmund, gdzie przez wiele lat pełnił rolę kluczowego zawodnika a od 2018 roku kapitana drużyny. Jego dynamiczny styl gry, precyzja i zdolność do tworzenia sytuacji bramkowych uczyniły go jednym z najważniejszych piłkarzy swojego pokolenia. Reus zdobył wiele prestiżowych nagród i wyróżnień, w tym tytuł Piłkarza Roku w Niemczech(2012, 2019). Jego wkład w sukcesy Borussii Dortmund, takie jak zdobycie Pucharu Niemiec(2017, 2021), przyczynił się do jego popularności zarówno w kraju, jak i za granicą. Marco Reus jest również ceniony za swoje występy w reprezentacji Niemiec, z którą uczestniczył w kilku międzynarodowych turniejach, w tym Mistrzostwach Europy 2012 i 2020 oraz Mistrzostwach Świata 2018.
Marco od najmłodszych lat interesował się piłką nożną. Jego kariera rozpoczęła się w małym klubie Post SV Dortmund a w 2006 roku przeniósł się do Rot Weiss Ahlen, gdzie zadebiutował w seniorskiej piłce. Po trzech latach, w 2009 roku, przeszedł do Borussii Mönchengladbach. Tam szybko stał się jednym z kluczowych zawodników, co przyciągnęło uwagę większych klubów. W 2012 roku Reus powrócił do swojego rodzinnego miasta, podpisując kontrakt z Borussią Dortmund. Jego dynamiczny styl gry i zdolność do kreowania sytuacji bramkowych uczyniły go jednym z najważniejszych zawodników drużyny. Niestety, jego kariera była często przerywana przez kontuzje, w tym poważne urazy kolana i mięśni, które wykluczały go z gry na długie miesiące. Mimo to Reus zawsze wracał na boisko z jeszcze większą determinacją. Poza futbolem Marco Reus interesuje się motoryzacją i często bierze udział w różnego rodzaju wydarzeniach związanych z samochodami. Jest także zaangażowany w działalność charytatywną, wspierając różne inicjatywy, w tym te związane z pomocą dzieciom. Jego życie prywatne jest stosunkowo ciche; Reus unika skandali i stara się chronić swoją prywatność, co czyni go jednym z bardziej szanowanych piłkarzy swojego pokolenia.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
11
Piłkarz, który urodził się w łodzi i podobnie jak jego ojciec zagrał na Mistrzostwach Świata:
Zawsze jest tam, u stóp migającej sygnalizacji świetlnej, tej, która oświetla go w mroku nocy. Jego strój zmienia się w zależności od trzech opcji, jakie oferuje garderoba. Nigdy nie rozstaje się z obciętymi rękawiczkami, spod których wystają jego popękane dłonie, ściskając z siłą przetrwania paczkę starych chusteczek. Jego smutne, pożółkłe spojrzenie odbija się od szyb samochodowych; niewiele serc mięknie na widok tego uśmiechu, który tak ostro kontrastuje z jego wyblakłą gwiazdą. 14 czerwca 1974 roku. Jedenastu piłkarzy ustawiło się przed trybunami dortmundzkiego „Westfalenstadionu”. Na piersi każdego z nich widniał wizerunek groźnego lamparta, otoczonego legendarnym napisem „Léopards Zaïre”, który pokrywał niemal całą żółtą koszulkę. Ten przełomowy strój stanowił zaprzeczenie klasycznego stylu piłki nożnej lat 70-tych i sam w sobie zapowiadał historyczne wydarzenie: po raz pierwszy drużyna z Afryki Subsaharyjskiej rywalizowała w finałach Mistrzostw Świata. Przed nimi trzy mecze, z których każdy pozostawił po sobie serię kultowych obrazów, które zapisały się w annałach Mistrzostw Świata. Ten pierwszy raz uwypuklił piłkarską różnicę między Afryką a resztą świata. Coś, co stopniowo się odwracało z Mistrzostw Świata na Mistrzostwa Świata. Co cztery lata kraje tego wiecznego kontynentu zaczęły szczycić się fizycznym i radosnym stylem gry w piłkę nożną; odważną grą, zdolną przynieść szczęście nie tylko ich ojczyznom, ale także wszystkim tym ludziom, którzy w każdym zakątku globu noszą w sobie smutek z powodu opuszczenia ojczyzny. Przez dziewięćdziesiąt minut ci smutni ludzie czują, że odzyskują dumę. Wśród tych wszystkich pionierów jedno nazwisko wyróżnia się: Mavuba. Nazwisko, które na zawsze związało się z piłką nożną w jednej z najbardziej poruszających historii tej pięknej gry. Ricky Mavuba Mafuila był utalentowanym pomocnikiem, który wyróżniał się w drużynie utworzonej pod rządami dyktatora Mobutu. Dzięki swojemu znakomitemu kontaktowi z piłką zyskał przydomek „Czarny Czarodziej” za umiejętność strzelania goli z rzutów rożnych z zadziwiającą łatwością. Jednak życie prestiżowego afrykańskiego piłkarza w latach 70. bardzo różniło się od dzisiejszego; przeprowadzka do Europy była nie do pomyślenia. Przy odrobinie szczęścia granice jakiegoś kraju protektoratu mogły się otworzyć, oferując skromne życie. Tak było w przypadku Mavuby, który po wygraniu Afrykańskiej Ligi Mistrzów i Pucharu Narodów Afryki przybył do rozwiniętej Angoli aby dokończyć karierę. Tam poznał Teresę i zaplanował swoje życie w tym dotąd spokojnym kraju. Sytuacja wkrótce miała się zmienić; Angola dążyła do wyzwolenia się spod portugalskiego jarzma. Burzliwe czasy rysowały się na horyzoncie. Długo oczekiwana niepodległość przyniosła wybuch jednej z najkrwawszych i najdłużej trwających wojen w historii współczesnej.
Rodzina Mavubów nie widziała lepszego wyjścia niż wsiąść na małą łódkę i wypłynąć. Uznanie i piłkarskie sukcesy „czarodzieja” należały już do innego życia, tego, które zdawało się wypaść za burtę. Obok niego Teresa płakała nieutulenie. Jej łzy mieszały się z wodą zbierającą się w łódce; właśnie urodziła, w jakiejś nieznanej części oceanu, dziecko o niepewnej przyszłości. Ale kręte morze cierpliwie kołysało małą łódkę niczym kołyskę; fale wyznaczały rytm najsłodszej kołysanki, jaką kiedykolwiek śpiewano. Cudownie dziecko dotarło całe i zdrowe do portu w Marsylii. Był rok 1984 i Teresa dokładnie wiedziała, czego chce: będzie miał na imię Río bo w żyłach tego dziecka płynęła woda. „Urodzony na morzu”. To proste a zarazem surowe. Paszport młodego Rio Mavuby podkreśla jego znikomość na świecie. Nikt się nie liczy we Francji, nikt się nie liczy w Afryce. Rio nie należy do nikogo, jest bezpaństwowcem, należy do morza. Río nie wie, gdzie się urodził, poza tym, że na małej łódce. Jego matka zmarła, gdy miał dwa lata a ojciec, gdy miał dwanaście. „Byłem za mały, żeby o tym mówić, chociaż oni prawdopodobnie nawet nie wiedzieli”. Nie pamięta nic z matki a bardzo niewiele z ojca, „popołudni spędzonych razem na kanapie i próbach oglądania meczów piłkarskich w telewizji PPV na Canal Plus”. To ich łączyło(ich miłość do piłki nożnej) i to właśnie pomogło mu przezwyciężyć wszystkie życiowe przeciwności. Kto wie, może chodziło o głębsze odczucie pamięci o ojcu. Mavuba zdołał dostać się do prestiżowej akademii Girondins de Bordeaux, gdzie przełamał wszelkie bariery. W wieku zaledwie 19 lat zadebiutował w pierwszym składzie. Następnie zaczął przyciągać zainteresowanie ze strony Kongo(nowego Zairu), Angoli... i Francji. Walczyli o tego młodego człowieka, który nie czuł przynależności do żadnego narodu. Logika kogoś, kto nie potrafił pojąć koncepcji patriotyzmu, doprowadziła go do wyboru jedynej rzeczy, którą znał. Latem 2004 roku Rio Mavuba zadebiutował z reprezentacją Francji, z jednym małym szczegółem, który wywołał poruszenie we Francji: nie miał francuskiego obywatelstwa. Coś, co zostało rozwiązane dzięki jego nowemu statusowi. „W końcu mam kraj; do tej pory miałem tylko łódź.”
Pod pseudonimem „nowy Makelele” lub „mała Tigana” przybył do Hiszpanii za siedem milionów euro – kwotę, która mogłaby zapobiec wojnie. Villarreal, modny hiszpański klub piłkarski, zapewnił sobie jego usługi. Los chciał, że ten mały chłopiec urodzony na morzu trafił na „okręt podwodny”. Nie miał jednak wielu szans w drużynie prowadzonej przez Pellegriniego i w styczniu wrócił do Francji, by tworzyć historię z Lille. Zdobył mistrzostwo kraju i zapisał się na kartach historii najlepszych stadionów Europy. Szczyt jego kariery i zwrot akcji miały dopiero nadejść. Stało się to 13 maja 2014 roku, kiedy Didier Deschamps umieścił nazwisko Mavuba na liście francuskich piłkarzy powołanych na Mistrzostwa Świata w Brazylii. Czterdzieści lat później piłkarska historia rodziny Mavubów zatoczyła pełne koło, potwierdzając historię pokonywania przeciwności losu, którą trudno było sobie wyobrazić. Z pewnością z nieba jego ojciec obserwował debiut syna na Mistrzostwach Świata bez mrużenia oczu i bez konieczności rozszyfrowywania morza. Ciężko patrzeć na zdjęcia łodzi pełnych Afrykanów przybywających do Europy. To rozdzierające serce. To ludzie, którzy chcą znaleźć lepsze życie w innym kraju i ryzykują wszystko…
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
2
Panie Janie Urbanie, daj se pan spokój. Z pustego to i Salamon nie naleje!
3
Patałachy piepszone! I oni jeszcze mają czelność marzyć o mundialu!? Gówno chłopu nie zegarek!