1

Wszyscy bardzo się cieszymy że w końcu zadebiutował Wojtek Szczęsny. Pytanie tylko co musi zrobić Wojtek aby przekonać trenera Flicka żeby bronić jako podstawowy bramkarz w La Liga czy w Lidze Mistrzów? Wydaje mi się że musiałby dzisiaj obronić rzut karny a najlepiej dwa! A i to nie dawało by gwarancji na pierwszego bramkarza...

14

Żywe legendy futbolu:

4 stycznia 1990 r. urodził się niemiecki pomocnik Toni Kroos. Jego rodzice poświęcili się sportowi. Dlatego Kroos od najmłodszych lat był dzieckiem bardzo aktywnym, zdrowym i wysportowanym. Początkowo trenował pływanie a następnie wstąpił do akademii piłkarskiej ,,Greifswalder Sport-Club”. Następnie na krótko został przeniesiony do młodzieżowej drużyny ,,Fußballclub Hansa Rostock”. Kiedy skończył 16 lat, przeniósł się do młodzieżowych szeregów Bayernu Monachium. Jego występy w tamtym czasie były bardzo dobre. Później awansował do pierwszego składu rezerwowego, przeplatając swój udział z nieśmiałymi występami w pierwszym składzie, strzelając trzy gole w dwunastu meczach. Od tego momentu stał się jedną z największych obietnic bawarskiej akademii młodzieżowej. W 2007 roku Kroos awansował do pierwszego składu po występie w Mistrzostwach Świata U-17 w Korei. Gerd Müller i Franz Beckenbauer zobaczyli jego występy na boisku i postanowili zabrać go do pierwszego składu. Na zakończenie turnieju otrzymał brązowy but z pięcioma bramkami i złotą piłkę jako najlepszy zawodnik turnieju. Debiut w Bundeslidze pokazał na co go stać, był najmłodszym zawodnikiem, który zadebiutował, rekord przetrwał do 2010 roku, kiedy odebrał mu go David Alaba. Kroos zakończył swój pierwszy sezon 20 występami dla Bayernu, zaczynając od sześciu razy. Począwszy od sezonu 2008-09, jego występy na boisku były zaskakująco rzadkie. Następnie dowiedziała się, że Kroos zostanie wypożyczony na 18 miesięcy do Bayeru Leverkusen w kategorii seniorów. Kroos był kluczowym zawodnikiem sezonu 2009-10, występując we wszystkich meczach Bundesligi z wyjątkiem jednego. Po terminach 16 i 20 został wybrany „graczem miesiąca”. Ostatecznie zakończył sezon z dziewięcioma golami i 12 asystami w 33 meczach. Wrócił do swojego zespołu po dobrym występie, świetnych doświadczeniach i większej dojrzałości na boisku. 16 sierpnia 2010 roku wystartował w pierwszej rundzie Pucharu Niemiec przeciwko TSV Germania Windeck, zdobywając trzeciego gola w wygranym 4: 0 meczu. W tym sezonie Kroos regularnie występował w barwach Bayernu w Bundeslidze, Pucharze Niemiec i Lidze Mistrzów. Pod kierownictwem Juppa Heynckesa powstał solidny sojusz z pomocnikiem Bastianem Schweinsteigerem. Zagrał w finale Ligi Mistrzów UEFA 2011-12, gdzie Bayern został pokonany w rzutach karnych przez Chelsea Football Club. W sezonie 2012-13 doznał kontuzji w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów przeciwko Juventusowi Football Club.

Kroos wypadał z kilku rozgrywek, m.in. z Ligi Mistrzów, finału Pucharu Niemiec i dużej części sezonu Bundesligi. 21 grudnia 2013 roku wystartował w finale Klubowych Mistrzostw Świata 2013, w którym drużyna pokonała Raja Club Athletic. Po świetnym momencie podpisał kontrakt z Realem Madryt do 2020 roku. Zadebiutował 12 sierpnia 2014 w Superpucharze Europy. Kroos został dziewiątym Niemcem, który podpisał kontrakt z madrycką drużyną po Günterze Netzerze, Paulu Breitnerze, Uli Stielikem, Berndzie Schusterze, Bodo Illgnerze, Christopha Metzelderze, Mesucie Özilu i Samim Khedirze. Zawodnik był jedną z kluczowych postaci w systemie gry drużyny. Ale potem zespół utknął bez szans na wygranie rozegranych meczów. Jednak indywidualnie zakończył sezon z 2 golami i 15 asystami w 55 rozegranych meczach. W Hiszpanii udało mu się zaprezentować jako jeden z najlepszych pomocników na kontynencie. Przybycie nowego trenera Rafy Beníteza do klubu ponownie umieściło go na pozycji pomocnika, obok Luki Modrića. Zawodnik wiedział, jak idealnie dostosować się do swoich ról w Madrycie i nadal wyróżniał się w swoich występach. Grał w Mistrzostwach Europy U-17 2006, a kiedy je ukończył, otrzymał Złotą Piłkę turnieju. W następnym turnieju również zdobył uznanie, Złoty But, a piąte miejsce było jego ostatecznym wynikiem, co czyniło go jedną z największych obietnic europejskiego futbolu. Został powołany do udziału w finale Pucharu Świata 2014. Już w wieku 23 lat znalazł się w kadrze Niemiec. Zadebiutował 3 marca 2010 w meczu z reprezentacją Argentyny. Na mistrzostwach świata rozgrywanych w Republice Południowej Afryki rozegrał łącznie cztery mecze. Na Mistrzostwach Świata 2014 w Brazylii był jednym z podstawowych zawodników niemieckiej drużyny, która czterokrotnie zdobyła mistrzostwo, startując we wszystkich meczach. Niemiec pobił także rekord „najszybszego dubletu w historii mistrzostw świata”, strzelając dwa gole w 69 sekund. Tym samym zawodnik zdobył swój pierwszy międzynarodowy tytuł w reprezentacji swojego kraju.

@Symson
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Adran360

2

Naprzód ,,Obywatele"! , Naprzód po zwycięstwo! ,,Pepito" wierzę w ciebie!

0

@FcPortoFan1999 No dobrze ale to raczej nie ma nic wspólnego ze Śp. Czesławem Suszczykiem, tak więc nie rozumiem co chciałeś osiągnąć tym komentarzem(?) zwłaszcza że z tego co mi wiadomo, to kibicem Lecha raczej nie jesteś...?

0

@KrychaFCB O jaki mecz ci chodzi? Masz na myśli wczorajszy Valencia CF - Real Madrid?

9

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

4 stycznia 1922 r. lat temu w Chorzowie urodził się Czesław Suszczyk. W latach powojennych filar chorzowskiego Ruchu i czołowy pomocnik w kraju. Karierę zaczynał przed wojną. Początkowo występował jako bramkarz ale dość szybko okazało się, że będzie zwyczajnie za niski na występy między słupkami. Zamiast bronić, zdecydował, że będzie strzelać. W jednym z turniejów juniorów, który zorganizowano w 1936 r. na boisku Ruchu, zachwycił wielu obserwatorów swoją grą. Teodor Peterek w nagrodę za świetną postawę kupił mu czekoladę. Pierwsze piłkarskie kroki stawiał jako zawodnik KS Chorzów, ale wybuch wojny zahamował rozwój jego kariery. W 1941 r. został wcielony do wojska. Służył na niemieckim kontrtorpedowcu na Morzu Śródziemnym. Kiedy w 1944 r. stacjonowali w greckim Pireusie, musieli uciekać po przybyciu Amerykanów. Do macierzystej jednostki wracali pieszo przez całe Bałkany. Następnie przeniesiono go do Świnoujścia, a kiedy zbliżał się front na wyspę Wolin. Tam dostał się do polskiej niewoli i został umieszczony w obozie jenieckim w Bydgoszczy, gdzie przebywał do 1946 r. Wrócił na Śląsk. Przez kilka miesięcy występował w klubie Prezydent Chorzów, aż wreszcie został zawodnikiem Ruchu. Grał na pozycji lewego łącznika. Świetnie radził sobie z długimi wyrzutami z autu, potrafił silnie i celnie uderzyć z rzutów wolnych. Kiedy do Polski wracało coraz więcej dobrych zawodników, przekwalifikował się na pomocnika. Wspominał, że w ataku zaczęło się robić za ciasno, ale zwolniło się z kolei miejsce w pomocy. Dzięki swojej pracowitości, doskonałej kondycji i konsekwentnej i twardej grze zyskał przydomek Kombajn. Sam uważał się za pierwszego, który w Polsce uderzał „fałszem”. W Ruchu spędził 12 sezonów. Rozegrał 233 mecze i strzelił 17 goli. Trzykrotnie był mistrzem Polski(1951 jako zdobywca Pucharu Polski, 1952 i 1953). Jako trener krótko prowadził Ruch w lidze, z rybnickim ROW-em awansował do I ligi. Pracował też w mieleckiej Stali. Z juniorami Niebieskich zdobył w 1965 r. mistrzostwo Polski juniorów.

Jako reprezentant zadebiutował 8 maja 1949 r. w przegranym 1:2 meczu z Rumunią. Przez wiele lat był czołowym pomocnikiem w lidze i w drużynie narodowej. Został uznany za najlepszego zawodnika na tej pozycji w pierwszym 15-leciu po wojnie. Wystąpił na igrzyskach olimpijskich w Helsinkach. Dla kadry nie strzelił żadnego gola, choć trzykrotnie stawał przed szansą pokonania bramkarza rywali z jedenastu metrów. W meczu z Węgrami uznano go za najbardziej walecznego piłkarza naszego zespołu i w nagrodę dostał zegarek. Nie cieszył się nim jednak zbyt długo, bo skradziono mu go w drodze powrotnej. Kiedy w 1948 r. chciał wziąć ślub, władze zgodę uzależniły od tego, czy zmieni imię z Gerard na Czesław. Znakomicie grał w tenisa stołowego. Występował nawet w meczach ligowych ale tylko tych w Chorzowie. Potrafił wygrywać nawet z ówczesnym mistrzem Polski. W Reprezentacji rozegrał 25 meczów.

@Adran360
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
@Symson

10

Zapomniane legendy polskiego futbolu:

4 stycznia 1901 r. w Poznaniu urodził się Marian Spoida. Pierwszy reprezentant Polski urodzony w XX w. Był czołową postacią poznańskiej Warty w latach 20. Jako młody chłopak uczęszczał do Gimnazjum Humanistycznego im. Marii Magdaleny. Swoje pierwsze poważne piłkarskie kroki stawiał w przygimnazjalnej drużynie Chelsea. Potem miał zamiar dostać się do Szkoły Rolniczej w Bojanowie. Plany te jednak pokrzyżował wybuch I wojny światowej i młody piłkarz pozostał w Poznaniu. Swoją przygodę z futbolem kontynuował w Posnanii, ale już w 1916 r. związał się z Wartą. Wojna powoli zbliżała się do końca, ale nie oznaczało to końca walk. 27 grudnia 1918 r. wybuchło powstanie wielkopolskie. 18-letni Spoida na ochotnika zgłosił się w szeregi Wojska Polskiego. Brał udział w powstańczych bojach, walcząc pod Kcynią oraz Szubinem. Później w związku z bolszewicką ofensywą przerzucono go na wschód. W armii działał do 1921 r., odchodząc w stan rezerwy jako oficer w stopniu podporucznika. W zespole Warty miał praktycznie zawsze pewne miejsce w jedenastce. Byli najlepsi w Poznaniu i w Wielkopolsce, a zwycięstwa w regionalnych rozgrywkach były przepustką do walki o mistrzostwo kraju. Wraz z kolegami w latach 1921-1928 przez siedem kolejnych edycji rozgrywek nie schodził z podium. W tym czasie jednak nie zdobył upragnionego tytułu. Sztuka ta udała mu się rok później, ale w mistrzowskim sezonie 1929 rozegrał tylko jedno spotkanie w rozgrywkach. Jego łączny bilans w biało-zielonych barwach to 71 oficjalnych meczów o mistrzostwo Polski. Występy na boisku godził z pracą urzędnika bankowego. Z Wartą pożegnał się w 1930 r., ale tylko na chwilę. Przez krótko był grającym trenerem w Ostrovii, a później w poznańskiej Legii i wrócił do swojej ukochanej Warty. Od 1931 r. był etatowym trenerem PZPN i asystentem Józefa Kałuży. Pod jego nieobecność prowadził reprezentację w meczu z Łotwą w Rydze w 1935 r. Pomagał w przygotowaniach do igrzysk olimpijskich w Berlinie. Jako zastępca trenera brał także udział w budowaniu drużyny na nasz premierowy występ na mistrzostwach świata w 1938 r. Sam jako piłkarz rozegrał w kadrze 14 spotkań. Debiutował w zremisowanym 1:1 spotkaniu z Rumunią 3 września 1922 r. Reprezentował nasz kraj na igrzyskach w Paryżu w 1924 r. Ostatni występ zaliczył w wygranym 2:1 starciu ze Szwecją 1 lipca 1928 r. Kiedy w sierpniu 1939 r. ogłoszono mobilizację, Spoida jako oficer rezerwy dostał powołanie na front. Po agresji radzieckiej został przeniesiony na wschód. Kiedy 25 września jego oddział został zatrzymany przez sowietów pod Jarmolińcami, dostał się do niewoli. Dostępne dokumenty (lista NKWD 035/1 z 16 kwietnia 1940, poz. 95, tp. 3051) wskazują, że został on tego dnia wraz z towarzyszami broni przewieziony z Kozielska do Lasku Katyńskiego. Przy jego zwłokach znaleziono legitymację klubu sportowego Warta.

@Symson
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@KrychaFCB
@Culer9002
@Adran360

11

Raz do roku:

Wielu zagranicznych kibiców i turystów liczy na to że przed meczem będą w stanie pojechać do ośrodka treningowego Blaugrany i obejrzeć zajęcia oraz zapolować na autografy. Niestety od dłuższego czasu wszystkie treningi są zamknięte i tylko raz do roku(w okolicach Święta Trzech Króli) klub organizuje pokazowe zajęcia, zazwyczaj na Mini Estadi lub w jednym z podbarcelońskich miasteczek. Wejście na taki trening jest płatne a dochód jest przekazywany na cele charytatywne.


@Adran360
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
@Symson

8

,,Puchar Wszystkich”:


W wyniku kryzysu instytucjonalnego i sportowego, który dotknął FC Barcelone pod koniec lat 20 minionego wieku odczuwalnego zwłaszcza na skutek zmniejszającej się liczby socios, latem 1931 roku zarząd pod wodzą Gasspara Rosesa postanowił powiązać liczne środki żeby zażegnać złą sytuację finansową klubu. Oprócz obniżenia pensji pracownikom szefowie Barçy opowiedzieli się również za zlikwidowaniem treningów na boiskach ,, Sol de Baix", czyli terenach, które klub wynajął w 1926 roku. Uchwalono także przeniesienie siedziby z eleganckich biur w domku przy skrzyżowaniu ,,Passeig de Gracia z Diputacio”, gdzie mieściła się ona między 1929 a 1932 rokiem w latach sprawowania mandatu przez Tomasa Rosesa. Pokrycie kosztów tej lokalizacji oznaczało wydatek rzędu 20 000 peset rocznie. Zajęto więc parter w skromniejszym budynku przy ul Consell de Cent. Kilka lat później w czasie wojny domowej miasto cierpiało z powodu licznych bombardowań, które w sposób szczególny dotknęły ludność cywilną. A taki rozpoczęły się w lutym 1937 roku ale do jednego z najbardziej krwawych zdarzeń doszło w marcu 1938 roku, kiedy w ciągu trzech dni barcelończycy przeżyli aż 12 nalotów. Grupy nocnych bombardowań włoskiego legionu powietrznego stacjonującej na Balearach, dokonały pierwszego natarcia zrzucając wiele bomb na Ciutat Vella i Eixample. Na skutek ataku zginęło 14 osób a 43 zostały ranne, uszkodzenie uległo też kilka budynków. Ostateczny bilans ofiar po tym trzydniowym intensywnym bombardowaniu Barcelony, które Według niektórych źródeł odbyło się na osobisty rozkaz Mussoliniego wyniósł 979 zmarłych, chociaż nie jest to liczba precyzyjna ponieważ wiele osób uznano za zaginione. Jednym z miejsc najbardziej zdewastowanych przez bomby była siedziba FC Barcelony. Za piętnaście 12:00 w nocy bomba zrzucona przez włoskie lotnictwo zniszczyła połowę budynku przy ulicy, który częściowo zamienił się w ruiny. Na skutek eksplozji zginęło pięciu sąsiadów ale na szczęście Josep Cubells, dozorca klubu, który obserwował atak z tylnego balkonu budynku wyszedł z niego bez szwanku. Tamto bombardowanie uszkodziło też inne pobliskie zabudowania przy tej samej ulicy. Najbardziej zniszczoną częścią budynku były biura klubu. Jak opowiadał dziennikarz Albert Maluquer: ,, Część posesji zamieniła się w gruzy a pośród nich połyskiwały puchary klubu, flagi i dokumenty". Wybuch bomby spowodował że zawaliła się fasada budynku wychodząca na ulicę ,,Consel de Cent”, zburzone zostały także cztery piętra ponad biurami klubu. W wyniku eksplozji zniszczeniu uległo ponad 350 klubowych trofeów a Cubells natychmiast zebrał ich resztki rozglądając się po gruzowisku żeby uratować co się da. Niestety szybka reakcja Cubellsa i tak nie pomogła w uratowaniu setek pucharów, które zostały pogrzebane pod gruzami. Ich resztki przechowywano do czasu aż w 1962 roku, kiedy klub borykał się z problemami finansowymi wynikającymi z wysokich kosztów budowy Camp Nou, jeden z dyrektorów sprzedał je za 700 peset handlarzowi złomem.


Rok później ówczesny członek zarządu Carles Barnils, dowiedziawszy się że kilku kibiców z pani Julu postanowiło kupić ten złom żeby przerobić go na małe nocniki, porozmawiał z handlarzem chcąc odzyskać resztki trofeów zniszczonych podczas bombardowania. Mając je już z powrotem Barnils zlecił w 1963 roku hucie ,,Industrias Cabrera” żeby zrobiono z nich jedno trofeum: ,, Puchar Wszystkich". Ważył 300 kg, był wysoki na 1 m i 63 cm. Został zaprojektowany przez Oscara Zabale i wyrzeźbiony przez artystę Joana Mataro. Puchar stał się symbolem przetrwania klubu na przekór przeciwnościom wojny i frankistowskich represji. Później były dyrektor wręczył ,, Puchar Wszystkich" zarządowi na czele którego stał Enric Llaudet. 1984 roku trofeum postawiono w Muzeum Barçy. Zburzenie biur klubu na skutek bombardowania z marca 1938 roku spowodowało zwołanie w trybie pilnym zebrania rady klubu na stadionie ,,Les Corts” w celu uzgodnienia zmiany siedziby. Poszukiwaniem nowego budynku miał się zająć Francesk Xavier Casals, od 1937 roku członek Komitetu pracowniczego, który kierował FC Barceloną. Casals znalazł odpowiednie lokum na pierwszym piętrze budynku przy Ronda de Fermin Salvochea(obecnie Ronda de Sant Pere), której nazwa upamiętniała anarchistycznego burmistrza Kadyksu z 1873 roku. Siedziba klubu znajdowała się w tym miejscu w latach 1938-1939.


@Symson
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Adran360

0

@Oskar00 Wkleiłem to coś w wyszukiwarke gugle i wyszło takie coś: PDC World Darts. Krótko mówiąc kompletnie nie interesują mnie jakieś tam darty czy szmarty...

8

Legendy polskiego futbolu:

3 stycznia 1940 r. w Otmęcie urodził się Bernard Blaut. Na zewnątrz mógł sprawiać wrażenie spokojnego, czasami wręcz flegmatycznego, ale ci, którzy z nim grali, mówili, że miał cechy dyktatora. Był jednym z czołowych defensywnych pomocników w Europie. Świetnie potrafił organizować grę, a po boisku poruszał się z wielką gracją. Przygodę z piłką rozpoczął dzięki rodzicom, którzy byli mocno zaangażowani w działalność klubu Strzała w Gogolinie. To tam stawiał pierwsze piłkarskie kroki, ale szybko poznano się na jego talencie i wkrótce trafił do opolskiej Odry. Po trzech latach zdolny pomocnik zasilił szeregi warszawskiej Legii. W stolicy udowodnił swoją klasę i szybko wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie. Miał niesamowitą wydolność, dzięki czemu mógł biegać po całym boisku i w razie potrzeby wspierać kolegów w ataku lub w obronie. Z czasem dorobił się w Legii funkcji kapitana zespołu. Był starszy od większości kolegów, którzy nazywali go Dziadkiem. Kiedy trener Jaroslav Vejvoda, chciał chodzącego swoimi ścieżkami Deynę wyrzucić z drużyny, to właśnie Blaut, wraz z grupą starszych zawodników, ujęli się za młodym zawodnikiem. W Legii spędził 12 sezonów, w których trakcie dwukrotnie zdobył puchar Polski (1964 i 1966) i dwukrotnie mistrzostwo Polski (1969 i 1970). W kadrze zadebiutował jeszcze jako zawodnik Odry w 1960 r. Łącznie rozegrał w narodowych barwach 36 spotkań i strzelił trzy gole. Kiedy polska reprezentacja pod wodzą Kazimierza Górskiego wkraczała na salony, Blaut był nękany kontuzjami. Głównie dlatego nie pojechał na igrzyska do Monachium. Po zakończeniu czynnej kariery zawodniczej zajął się trenerką. Był współpracownikiem czterech kolejnych selekcjonerów. Kazimierza Górskiego wspierał w Montrealu a Jacek Gmoch uczynił go odpowiedzialnym za bank informacji. Pomagał Ryszardowi Kuleszy i Antoniemu Piechniczkowi. Pracował też w Tunezji i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W Reprezentacji rozegrał 36 meczów, strzelając 3 gole

@Adran360
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
@Symson

0

@escarabajo Aha, Piątek, ten patałach.... Ech...

0

@Oskar00 Kto? Co!? bo nie panimaju...!

0

O prosze! To dzisiaj Valencia podejmuje Real Madrid i jednocześnie grany jest Puchar Króla? A to ciekawe że w piątek takie coś...?
O! i jeszcze do tego Juventus z Milanem w Superpucharze, no no no
I to wszystko w piątek...!

9

Kultywowanie wartości klubowych:

Na początku 1982 r. za prezydentury Josepa lluisa Nuñeza klub nabył na własność obiekt znajdujący się w dzielnicy Sant Andreu. Był to sportowy kompleks, na który składało się boisko przystosowane do gry w piłke wraz z trybunami, boisko do uprawiania innych sportów, basen oraz kilka ogrodów. Operacja była wydatkiem rzędu 96,540,375 peset, które klub zapłacił właścicielom czyli firmie włókienniczej ,,Companyia Anonima Filatures de Fabra i Coats”, powstałej w 1903 r. Boisko kupione przez FC Barcelone, znajdujące się między ,,Passeig de Fabra” i ulicą Dublin miało 93 metry długości i 54 szerokości. Na trybunach mieściło się 4700 widzów, z czego 800 miało miejsca siedzące. Był to plac, na którym grała drużyna CE Fabra i Coats utworzona w 1922 r. jako CE Filatures z inicjatywy firmy włókienniczej. W 1953 r. zmieniła nazwe ale zachowała pionowe biało-czarne pasy na koszulkach. Jeszcze jako CE Fabra i Coats w sezonie 1962/63 walczyła o awans do Segunda Division. Niedługo potem w 1965 r. przemianowała się na Atletic Catalunya Club de Futbol i rozpoczęła współprace z Barçą, dlatego też od tamtej pory występowała w strojach ,,Blaugrana”. Przed nabyciem boiska ,,Fabra i Coats” FC Barcelona płaciła za wynajem ażeby drużyny juniorskie i młodzieżowe mogły rozgrywać swoje mecze. Wśród tych zespołów była Barcelona Atletic, która grała tutaj w latach 1970-1982, czyli do chwili, gdy zbudowano ,,Miniestadi”. Pozostałe drużyny juniorskie korzystały z tego boiska aż do lat 90-tych. Później zarząd klubu z Nuñezem na czele postanowił sprzedać w dwóch fazach obiekt ,,Klubowi Pływackiemu Sant Andreu” założonemu w 1971 r. przez pracowników fabryki ,,Fabra i Coats”. Dzięki tej operacji Barça zarobiła 198 milionów peset. Na kupionych terenach klub z Sant Andreu zbudował obiekt sportowy dla swoich członków a boisko wraz z trybunami zostało zburzone aby w tym miejscu mógł stanąć basen olimpijski. Niezależnie od przeszłości obiektu sportowego, w 1995 r. budynek fabryki włókienniczej sąsiedzi z Sant Andreu zamienili w Centrum Kulturalne.

@Symson
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Adran360

11

Legendarni snajperzy, wybitne postacie FC Barcelony:

3 stycznia 1904 r. FC Barcelona gromi w 7 kolejce Mistrzostw Katalonii zespół FC Sant Gervasi 10:0! Hattrickiem w tym meczu popisuje się legendarny Katalończyk Roma Forns, jednak jeszcze większego wyczynu dokonuje również legendarny Katalończyk Carles Comamala, który strzela w tym meczu aż 5 goli! Ostatecznie jednak Duma Katalonii zajęła w mistrzostwach dopiero 4 miejsce ale za to królem strzelców został wspomniany właśnie Comamala z dorobkiem 15 goli. Wówczas Comamala, obok Gampera i Romy Fornsa był jednym z najlepszych napastników w Hiszpanii.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

12

,,La Manita" Wilimowskiego:

Jeszcze nie wybrzmiały Sylwestrowy fajerwerki, jeszcze świat nie począł toczyć ,, koła historii" Anno Domini 1938 a piłkarze Ruchu Hajduki Wielkie już wybiegli na zaśnieżone boisko by w ponad 13-stopniowym mrozie zmierzyć się z rywalem zza miedzy- AKS-em Chorzów w meczu towarzyskim. Ekipa z Chorzowa w roku 1937 ,, urosła" do poziomu ligowego potentata i w tabeli końcowej sezonu wyprzedziła ,, Niebieskich", zdobywając tytuł wicemistrza polski. Hegemonia ruchu została przerwana. W ostatnich zawodach AKS zwyciężył w ruch, to też miał nastąpić dawno oczekiwany rewanż ze strony byłego Mistrza Polski, który miał udowodnić że jego ostatnie porażki z Naprzodem i AKS były tylko dziełem przypadku względnie słabego zestawienia całej drużyny mecz pomiędzy wielkimi rywalami zaplanowano na niedzielę o godzinie 14 :00 na stadionie w wielkich hajdukach. ,, Przegląd Sportowy" informował iż gruba warstwa śniegu nie tylko nie odstraszyła graczy ale nawet widzów, którzy zjawili się w ilości około 5000 i brali żywy udział w zawodach. ,, Udział" widowni udzielił się zresztą najdobitniej AKS w wynikłej zaraz po meczu bójce. Ruch wziął więc bezpardonowy rewanż nad swym sąsiadem. Pomimo licznych argumentów a przede wszystkim słabego sędziego różnica trzech goli jest jednak sprawiedliwym wykładnikiem sił. Aparat Hajduczan pracował jak zegarek najprzedniejszej konstrukcji. ,, Niebiescy" w tym meczu zagrali w następującym składzie: Brom, Giemsa, Czempisz, Panchyż, Nowakowski, Dziwisz, Przecherka, Skóra, Peterek, Wilimowski i Wodarz. Już na początku meczu w wyniku starcia z Wostalem kontuzji doznał Panchyż a w jego miejsce na boisko wszedł Henryk Mikunda. Bohaterem meczu okazał się Wilimowski, który zdobył 5 goli a pozostałe trafienia zanotował Peterek. Wynik spotkania brzmiał 7:4(3-2) dla Ruchu. Obserwatorzy oraz dziennikarze relacjonujący to spotkanie byli zgodni co do tego iż był to wielki mecz ,, Eziego", natomiast cichym bohaterem był Mikunda, który wyszedł z ławki rezerwowych a swoją nadspodziewanie dobrą postawą na boisku miał duży wkład w końcowy sukces drużyny. Co ciekawe, Ernest Wilimowski trzy dni wcześniej jako lider drugiego ataku hokejowej reprezentacji Śląska rozegrał mecz z FTC Budapeszt na lodowisku w Katowicach. Pomimo dużej przewagi Ślązaków zakończył się on wynikiem 2:1 dla drużyny Węgierskiej. Dziennikarz ,, Polski Zachodni" pisał o grze Wilimowskiego: wysilał się na kombinację zgoła piłkarskie. Wilimowski nie zdaje sobie sprawy że podstawą hokeja jest szybkość i błyskawiczna orientacja w sytuacjach podbramkowych. Można zatem powiedzieć iż drużyna Ruchu niejako z marszu na pełnych obrotach, z impetem wkroczyła w rok 1938. Był to czas, w którym świat obserwował pożogę wojny domowej w Hiszpanii oraz ruchy na Dalekim Wschodzie między Japonią a Chinami. W Europie Środkowej coraz większym hegemonem stawała się III Rzesza pod wodzą kanclerza Adolfa Hitlera, która zaczęła stosować coraz bardziej agresywną politykę zarówno wewnętrzną, jak i międzynarodową...

@Adran360
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@NeroTFP1
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
@Symson

7

@FCBparasiempre
2 stycznia 1900 r. w Krakowie urodził się Józef Klotz. Był synem żydowskiego szewca. Z zachowanych źródeł możemy dowiedzieć się, że był to obrońca mierzący 185 centymetrów i ważący 75 kilogramów. Pierwszym zespołem w karierze krakowskiego defensora była obecnie nieistniejąca drużyna Jutrzenki, którą tworzyli zawodnicy wyznania mojżeszowego. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że znane dzisiejszym kibicom hasło „Święta Wojna” pierwotnie odnosiło się do derbów rozgrywanych między klubem Józefa Klotza, a innym syjonistycznym zespołem – Makkabi Kraków. Dopiero z czasem te wyrażenie przerodziło się w określenie odnoszące się do meczu Cracovii z Wisłą. Stało się tak za sprawą Ludwika Gintela, który po przejściu do zespołu Pasów użył tego hasła przed rozgrywanym szlagierem z Białą Gwiazdą. Sam Klotz występował w trakcie swojej piłkarskiej przygody w dwóch klubach. W swoim pierwszym zespole występował w latach 1912-1925 i przeniósł się następnie do Makkabi Warszawa. W reprezentacji Polski rozegrał dwa spotkania– z Węgrami i Szwecją. Podróżując trasą, której stacje wyznaczają poszczególne etapy kariery krakowskiego obrońcy, przenieśmy się pamięcią do jego rodzinnego miasta, w którym było mu dane zadebiutować w koszulce z białym orzełkiem na piersi. Dużym wydarzeniem w karierze Józefa Klotza był bez wątpienia jego premierowy mecz w biało-czerwonych barwach. Kartki kalendarza wskazywały datę 14 maja 1922 roku. Polska drużyna narodowa, która występowała pierwszy raz w roli gospodarza, podejmowała tego dnia reprezentację Węgier. Skład naszej drużyny w głównej mierze opierał się na piłkarzach krakowskich klubów – byli to tak znani zawodnicy jak Ludwik Gintel, Henryk Reyman, czy Józef Kałuża. Wyjątek od reguły stanowiło dwóch zawodników – bramkarz Polonii Warszawa Jan Loth oraz legendarny Wacław Kuchar z lwowskiej Pogoni. Trenerem tamtego zespołu był Józef Lustgarten – międzynarodowy sędzia piłkarski i zawodnik, który w czasie swojej kariery występował w zespole Pasów.

W roku 1939 ówczesny szkoleniowiec został uprowadzony przez NKWD, co w konsekwencji poskutkowało jego trafieniem do stalinowskiego łagru, w którym został zmuszony spędzić długie 17 lat życia. Mecz był rozgrywany na boisku Cracovii. Warto przypomnieć, że stadion Pasów znajduje się obecnie przy ulicy upamiętniającej grającego w tamtym spotkaniu Józefa Kałużę. Miejsce, które wybrano na scenę zmagań obu zespołów stanowi ponadto najstarszą strukturę piłkarską dotychczas użytkowaną w Polsce. Licznie zgromadzeni na trybunach kibice niestety nie przynieśli szczęścia swojej reprezentacji. Już na samym początku spotkania Ludwik Gintel feralnie zaskoczył warszawskiego bramkarza i niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki. Zegar odmierzający czas wskazywał czwartą minutę gry. Nasz bohater wystąpił w tym meczu na pozycji stopera. Kiepski początek naszej drużyny podziałał uskrzydlająco na goszczących w Krakowie Węgrów. To goście przejęli inicjatywę, którą udokumentowali następnymi bramkami. Dzieła zniszczenia dokonał Michaly Solti, który zdobył w trakcie tego spotkania jeszcze dwa gole. Polska poniosła dotkliwą porażkę i w kiepskim stylu przegrała 0-3. Józef Klotz, podobnie jak cały zespół nie mógł być zadowolony z tamtego występu. Podopieczni krakowskiego trenera musieli poczekać na swoją pierwszą oficjalną bramkę zdobytą w międzypaństwowym meczu. Był 28 dzień maja 1922 roku. Kadra Józefa Lustgartena rozgrywała tego dnia towarzyskie spotkanie w Sztokholmie. Polacy mierzyli się ze Szwedami. Biorąc pod uwagę ostatni pojedynek z Węgrami, nikt nie był pewny korzystnego wyniku, zważywszy, że mecz odbywał się na trudnym terenie stadionu olimpijskiego. Gdyby jednak znalazł się optymista, który miałby tego dnia wskazać potencjalnego strzelca gola dla Biało-czerwonych, to z pewnością postawiłby na bramkostrzelnego Wacława Kuchara. Sądzę, że przed pierwszym gwizdkiem nikomu nie przeszła przez głowę myśl, że to właśnie Józef Klotz zostanie autorem historycznej bramki.

W porównaniu do poprzedniego meczu szkoleniowiec postanowił wprowadzić do składu, aż siedmiu piłkarzy Cracovii. Nowymi zawodnikami zespołu zostali znani z krakowskich boisk- Leon Sperling, Adam Kogut i Józef Fryc. Ponadto skład został uzupełniony drugim zawodnikiem Pogoni Lwów- Józefem Garbieniem. To jednak obrońca Jutrzenki w 23. minucie spotkania podjął się wykonywania rzutu karnego, który został odgwizdany w polu karnym skandynawskiego zespołu. Oznaczało to, że zespół trenera Lustgartena stanął przed szansą strzelenia pierwszego gola w międzypaństwowym występie. Siła i precyzja uderzenia z 11 metra zaowocowała strzeleniem tak upragnionej przez polskich zawodników bramki. Warto dodać, że w 74 minucie przewagę Biało-czerwonych udokumentował jeszcze Józef Garbień. Polska pozwoliła sobie wbić jedynie jednego gola i ostatecznie wygrała na ciężkim terenie wynikiem 2-1. Pierwsze bramki i premierowe zwycięstwo kraju znad Wisły stało się faktem. Jak pokazała przyszłość – był to drugi i ostatni występ Józefa Klotza z orzełkiem na piersi. Mimo, iż właśnie w tym spotkaniu zapisał się w historii naszego futbolu jako strzelec pierwszego gola w kadrze, to nigdy później nie otrzymał szansy, by zaistnieć w niej na stałe. W 1925 roku piłkarz Jutrzenki postanowił przenieść się do zespołu Makkabi Warszawa i kto wie, jak potoczyłoby się jego dalsze życie, gdyby nie zdecydował przenieść się do stolicy…? 2 października 1940 roku w okupowanej stolicy Polski władze niemieckie zdecydowały się utworzyć największe getto dla ludności żydowskiej w całej zniewolonej przez agresora Europie. Do odizolowanego w listopadzie od reszty miasta więzienia trafili wszyscy ludzie związani z wyznaniem mojżeszowym. Tragiczny los nie oszczędził również bohatera meczu ze Szwecją. Bezwzględne jarzmo drugiej wojny światowej nie oszczędziło nikogo bez względu na dokonania i zasługi. Obrońca trafił podobnie jak inni Żydzi mieszkający w Warszawie do getta. Strzelec historycznego gola w Biało-czerwonych barwach zginął w 1941 roku za murami hitlerowskiego piekła.

10

Rekord ,,Generała”:

2 stycznia 2011 r. Xavi Hernandez wyrównał rekord Bernardo Bianquettiego(zwanego Miguelim) w ilości spotkań dla pierwszej drużyny FC Barcelony. Otóż wygrany ligowy mecz z Levante był dla niego 549 meczem w barwach Dumy Katalonii. Dokonał tego w swoim 13-tym sezonie występów. Po zakończeniu spotkania cała rodzina ,,Blaugrana” zaprezentowała baner z napisem ,,Xavi t’estimem”(co po katalońsku znaczy ,,Xavi kochamy cię”). Natomiast Migueli pojawił się na boisku z wnukiem aby pogratulować nowemu rekordziście. Xavi rozegrał 767 oficjalnych spotkań i jeszcze do niedawna dzierżył absolutny rekord pod tym względem, jednak wyprzedził go nie kto inny jak sam Messi(778 spotkań).



@Adran360
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

0

@NeroTFP1 Jakoś ciężko w to uwierzyć....

11

Barça w europejskich pucharach:

2 stycznia 1963 r. FC Barcelona przegrała na ,,Stade du Ray” w Nicei z Crveną Zvezdą Belgrad 0:1 po golu Kosticia z rzutu karnego. To był dodatkowy(de facto finałowy) mecz 1/8 Pucharu Miast Targowych, po którym Blaugrana odpadła z rozgrywek.


@Symson
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Adran360

10

Zapomniane El Clasico:

2 stycznia 1944 r. FC Barcelona pokonuje na ,,Estadio Chamartin” Real Madryt 1:0 w 13 kolejce Primera Division. Zwycięskiego gola zdobył Jose Valle Mas w 50 minucie. Po tym zwycięstwie Blaugrana zachowała 2 pozycje w tabeli tracąc jedynie 1 punkt do prowadzącej Valencii. Co ciekawe, na półmetku rozgrywek Real Madryt zajmował dopiero 8 pozycje, kończąc zmagania na miejscu siódmym. Natomiast Barça zakończyła sezon dopiero na 6 pozycji, z tą samą ilością punktów co ,,Los Blancos” a mianowicie 28 ale za to większą ilością zdobytych goli.


@Adran360
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

18

Tak oto powstali ,,cules”:

2 stycznia 1916 roku przy okazji towarzyskiego meczu FC Barcelona - Athletic Bilbao, który wzbudził ogromne zainteresowanie wynikające po części z obecności słynnego baskijskiego napastnika Rafaela Moreno Aranzadiego, znanego jako ,, Pichichi" , pojawiły się pierwsze koniki. Zbijali biznes sprzedając za 5 peset wejściówki kosztujące normalnie półtorej pesety. Praktyka ta rozwinęła się gdy odpowiedzialny za boisko Manuel Torres zaczął oznaczać karnety, kiedy socios wchodzili na stadion, co spowodowało że nie mogli już rzucać ich za ogrodzenia, tak by inni kibice mogli ich użyć wchodząc bez płacenia. Kiedy stadion zapełniał się do ostatniego miejsca, tak jak na meczu z Athletikiem, gdy ponad 2000 ludzi nie dostało biletów, wielu z nich nie mogąc dopchać się na trybuny siadało na murach okalających obiekt. W ten właśnie sposób zrodził się termin cules, który od tamtej pory używany jest dla określenia sympatyków FC Barcelony, jako że siedząc na murze pokazywali tyłki pieszym przechodzącym przyległymi do stadionu ulicami.



@Symson
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Adran360

10

Wybitne postacie Blaugrany:

Dokładnie 140 lat temu urodził się Jack Greenwell, piłkarz oraz piąty w historii trener FC Barcelony. Jedenaście lat kariery piłkarskiej spędził w Crook Town, skąd w 1912 r. trafił do Barçy, w której grał do zakończenia kariery w 1916 r. Rok później prezydent Gamper zatrudnił go w roli trenera. Greenwell zadebiutował na ławce 7 lipca 1917 r. w wygranym 3:1 meczu z Club Esportiu Europa. Prowadził drużynę nieprzerwanie przez 7 lat, co jest drugim najlepszym wynikiem w historii(najdłużej pracował śp. Johan Cruyff). Przez ten okres zdobył 5 mistrzostw Katalonii i 2 Puchary Hiszpanii(La Liga jeszcze wówczas nie istniała). W 1931 r. powrócił jeszcze na 2 sezony do FC Barcelony i dołożył jeszcze mistrzostwo Katalonii.


@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson

10

Żywe legendy futbolu:

1 stycznia 1968 r. urodził się chorwacki snajper Davor Šuker, Zdobywca Pucharu Mistrzów-1998(z Real Madryt) ; Zdobywca 3 miejsca na świecie w debiucie reprezentacji-1998 ; Zdobywca Pucharu Interkontynentalnego-1998( z Realem Madryt) ; Mistrz Świata-1987 z reprezentacją Jugosławii U-21 oraz Król strzelców Mundialu 1998. Davor warunki fizyczne miał dobre jak na napastnika (184 cm wzrostu). Grę zaczął w NK Osijek, miejscowym klubie sportowym w 1982 roku. Jego talent odkrył trener tego zespołu Ljupko Petrovič. W 1989 roku został królem strzelców ligi jugosłowiańskiej z 18 golami na koncie. W 1990 r. podpisał pierwszy zawodowy kontrakt z NK Dinamo Zagrzeb. W tym samym roku zadebiutował w reprezentacji Chorwacji (popularna „Hrvatska”) w meczu z Rumunią, wygranym 2-0 przez Chorwację. Swojego pierwszego gola dla reprezentacji strzela w meczu z Wyspami Owczymi wygranym przez Chorwację 7-0. W 1991 r. przechodzi do FC Sevilli. W sezonie 1992/93 Davor Šuker grał w zespole z... samym „Boskim” Diego Armando Maradoną! Z tym że on grał na szpicy a Maradona za nim. Po latach Šuker powiedział że jego idolem był, jest i pozostanie Diego. Dodał też że „Maradona miał wspaniałą technikę, wizję gry, szybkość i moc strzału”. W latach 1991-1996 strzelił tam 76 goli w 153 występach i został wybrany najlepszym graczem zagranicznym w historii FC Sevilli. W 1994 roku Chorwat był drugim (po Romario) strzelcem Primera Division- zgromadził 23 gole. W 1996 roku, Davor przechodzi do Realu Madryt za 1 milion funtów! Jak powiedział, było to spełnienie jego marzeń. Gra tam z numerem 9. Już w pierwszym roku swego pobytu na Santiago Bernabeu zdobywa 24 gole. Był ważną osobą w kadrach kolejnych trenerów Realu: Juppa Heynckesa, Guusa Hiddinka i Johna Toshacka. Wielką pracę włożył w zdobycie przez Real Ligi Mistrzów w sezonie 1997/98 razem z Mijatoviciem, Seedorfem, Raulem, Hierro i innymi. Często wykonywał rzuty karne, robiąc to bezbłędnie. Z Realem wygrał też ligę hiszpańską (1997) i Puchar Interkontynentalny (1998).

Dla Królewskich zdobył łącznie 38 goli w 86 meczach, mając też dużo asyst. Na boisku zawsze walczył, nigdy się nie poddawał. Jak sam mówił jego "lewa noga działa bez zarzutu choć nad prawą musi jeszcze popracować". Gole oczywiście strzelał zarówno z prawej jak i lewej nogi. W 1998 roku miał „najlepsza lewą nogę w Europie". W 1999 roku po trzech latach pobytu w Realu odchodzi za 3.5 miliona funtów do Arsenalu Londyn. Jednak gra tam tylko rok i w 39 (w tym aż 24 jako zmiennik) grach zdobywa 11 goli. Z Arsenalu idzie do innego klubu z Londynu, popularnych „Młotów”- West Hamu. W tym klubie jednak również długo nie pograł, po roku odchodzi do TSV 1860 München. W 25 meczach dla TSV strzela 5 goli w tym swojego 200 gola strzelonego w lidze. Gra tam 2 lata (2001-2003). Z kolei w reprezentacji, jak już było wspomniane debiutuje w 1990 roku. Jest w drużynie z takimi graczami jak Robert Prosinečki czy Zvonimir Boban. Stworzyli oni drużynę, która w 1998 roku na Mundialu we Francji zdobyła brązowy medal, eliminując w meczu o trzecie miejsce Holandię 2-1 (Davor strzelił gola w 36 minucie na 2-1 i został królem strzelców tej imprezy i otrzymał Złotego Buta - miał w dorobku 6 bramek). Z kolei wcześniej w 1996 roku na EURO ‘96, "Šukerman" zdobył 3 gole w turnieju i był na drugim miejscu w kategorii strzelców ex aequo z Alanem Shearerem. Chorwacja odpadła w ćwierćfinale. Łącznie w 60 występach reprezentacyjnych strzela 43 gole (Chorwacja: 58 występów- 42 gole, Jugosławia: 2 występy- 1 gol). W 1998 roku jest najlepszym strzelcem Kwalifikacji i samych Mistrzostw Świata z dorobkiem 18 goli (prześcignął takie legendy jak Marco van Basten czy Gerd Müller- obydwaj po 16 bramek). W 2003 roku kończy piłkarską karierę: "Jestem prawie pewny, że latem tego roku chcę zakończyć piłkarską karierę, po 25 latach biegania po boiskach. Treningi w Dubaju czy gra w śniegu w Monachium nie sprawiają mi już przyjemności" - powiedział Šuker. Miał wtedy 35 lat. W 2001 roku Davor Šuker otworzył Akademie Piłkarską w Porecu- miejscowosci w północnej Chorwacji, w której kształci się przyszłych piłkarzy. W marcu 2004 roku sam Pele ogłasza że Šuker został wybrany jednym ze 125 największych żyjących graczy w historii futbolu.

@Symson
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Adran360

7

@FCBparasiempre
1 stycznia 1958 r. urodził się Andrzej Zgutczyński, napastnik. Z polskiej ligi do Auxerre wyjeżdżał z tytułem króla strzelców, zaraz po występie na mundialu w Meksyku. ,,Miałem 28 lat a już byłem zmęczony piłką. Czekała mnie gra w ataku z Erikiem Cantoną. Jednak czułem że nic lepszego nie będę mógł z siebie dać bo najlepszy czas jest za mną”- wspomina pan Andrzej. Nie lubi opowiadać o tym dawnym futbolu, choć ciekawych przygód miał mnóstwo. Nie zabiega by doceniano jego piłkarskie dokonania i jest szczęśliwy kiedy ma święty spokój. ,,Oczywiście nie krytykuje innych starych piłkarzy że zamierzchłą przeszłość na swój sposób celebrują ale nie widze potrzeby żebym też tak robił. Odwiedzam dawnych kumpli w ich mieszkaniach i czasem widze że mają piłkarski ,,ołtarzyk”: jakieś puchary, dyplomy, medale, zdjęcia. Nie mogę się powstrzymać: ,,Sam o to dbasz, czy ktoś musi za ciebie przecierać z kurzu? No bo kurz się na tym na pewno cały czas zbiera”. Nigdy do takich przedmiotów nie przywiązywałem nabożnej wagi. Było, minęło i nad czym tu się roztkliwiać”- konstatuje nasz bohater. Mimo iż Zgutczyński takiego miejsca w swoim domu nie ma, o gromadzenie odpowiednich eksponatów w czasie kariery nie byłoby trudno. W sezonie 1985/86 był w tak świetnej formie że w wielkim Górniku Zabrze zdobył 20 ligowych goli i został królem strzelców. To wyczyn szczególny gdyż w zabrzańskiej drużynie grali wybitnej klasy specjaliści od posyłania piłek do siatki, jak Jan Urban, Andrzej Iwan i Andrzej Pałasz a jednak ,,Zgutek” był najskuteczniejszy. Niektórzy zaznaczali że przy takiej klasie dogrywających piłkarzy nie było to dużym osiągnięciem bo wystarczyło tylko przytomnie dostawiać noge. Zgutczyński taką złośliwostke kwituje uśmiechem i wzruszeniem ramion. Świetnie odnalazł się w Zabrzu w roli łowcy goli, lecz i sam dostrzegał lepiej ustawionych kolegów. Górnik zdobył wtedy mistrzostwo Polski drugi raz z rzędu, zostawiając za plecami bardzo mocne drużyny Legii, Widzewa i Lecha. Króla strzelców docenił trener Piechniczek, zabierając go na mundial w Meksyku, choć innych wartościowych ofensywnych piłkarzy nie brakowało. Droga chłopaka z Mazur do sukcesów w Górniku, występów w reprezentacji Polski i lidze francuskiej była dosyć kręta. Z rodzinnego Ełku wyfrunął już jako osiemnastolatek. Musiało jednak minąć jeszcze sporo czasu zanim zadomowił się w ekstraklasie, choć debiut nastąpił bardzo szybko. Problem w tym iż po pierwszym meczu w elicie na następny musiał czekać ponad cztery lata! ,,Wynikało to z mojego zauroczenia Gdynią i Bałtykiem, który grał w II lidze. Trenowałem już z tym zespołem ale Mazur Ełk dogadał się na transfer z Lechem Poznań i nie był to problem, gdyż chodziło o dwa branżowe kolejowe kluby. Szkoda tylko że mnie nikt nie pytał o zdanie a ja od pierwszego dnia doskonale czułem się w Gdyni i nie miałem zamiaru przenosić się do Poznania. Za wiele nie miałem jednak do gadania a alternatywą było pozostanie w Ełku. Pojechałem więc do Lecha, lecz z negatywnym nastawieniem. Uznałem że nie będę się specjalnie przykładał aż w Kolejorzu dojdą do wniosku że takiego ,,cieniasa” nie potrzebują. W takiej sytuacji, skoro już udało się odejść z Mazura, pójde sobie do mojej do mojej wymarzonej Gdyni. To była taktyczna zagrywka. Muszę przyznać że plan się powiódł”- z wyraźną satysfakcją wyjaśnia Zgutczyński. W ekstraklasie w barwach Lecha zagrał na wyjeździe ze Stalą Rzeszów w kwietniu 1976 r. i na tym koniec. Cierpliwie czekał aż się skończy sezon i będzie mógł opuścić Poznań. W Bałtyku był plan na awans, lecz za nim udało się go zrealizować, Zgutczyński zajrzał jeszcze do Legii Warszawa. ,,Wszystko przez służbe wojskową, którą zacząłem w Gdyni. Legia chciała żebym dokończył ją w stolicy a potem został w drużynie z Łazienkowskiej na dłużej. To był czas, kiedy CWKS do wojska wziął też z Widzewa Włodka Smolarka. Byliśmy w jednej kompanii ale zwykle mieszkałem na mieście u rodziny. Po mundialu w Argentynie spotkałem się z trenerem Strejlauem. Powiedział że da mi szanse. Jednak uparcie myślałem o Bałtyku. Po odsłużeniu wojska chciałem wracać”- wspomina. Na razie jednak zanosiło się na ciekawą runde w drużynie, w której wciąż grały takie asy jak Ćmikiewicz, Deyna, Kusto czy Tadeusz Nowak. ,,Byłem przewidziany do ekipy na otwierający sezon mecz ze Śląskiem we Wrocławiu. Na gierce tuż przed wyjazdem Paweł Janas, oczywiście przypadkowo, wjechał mi wślizgiem i złamał palec u nogi. Trzeba było szybko poszukać Smolarka żeby jechał zamiast mnie. Gdy wreszcie się wyleczyłem, trener Strejlau wysłał mnie na mecz rezerw. Miałem się trochę ograć i co za traf: złamałem ręke! Uważam że nic nie dzieje się bez przyczyny bo tym bardziej mogłem wrócić do Gdyni”- zaznacza pan Andrzej. Z Bałtykiem upragniony awans wywalczył w 1980 r. Strzelił dla niego historycznego pierwszego gola na poziomie ekstraklasy. Gdynię już z własnej woli opuścił w 1983 r. Miał 25 lat i był jednym z najbardziej pożądanych napastników na wewnętrznym rynku transferowym. Pojawiła się oferta z Górnika Zabrze. ,,Nie przyszedłem do Górnika tylko Górnik przyszedł do mnie. W Bałtyku finansowo zaczynało dziać się gorzej, natomiast Górnik był coraz mocniejszy. Ważne było zdanie trenera Waldemara Obrębskiego. Znaliśmy się z kadry olimpijskiej. Gorąco polecał mi przenosiny do Zabrza. To była ogromna różnica, poczułem że podpisuje pierwszy naprawdę zawodowy kontrakt. Poziom zarobków oznaczał przeskok o kilka pięter”- przyznaje. Górnik za chwile był najlepszy w Polsce. Sprowadzono kolejnych wartościowych piłkarzy. Zespół grał ofensywnie i widowiskowo. Połowa składu występowała w reprezentacji kraju. Gdy przychodził Zgutczyński, trenerem był Zdzisław Podedworny. Potem nastąpiła era Huberta Kostki. ,, Na zgrupowaniu umiał nas przygotować w taki sposób że byliśmy w niesamowitym gazie. No i chodziło o granie do przodu, cały czas, bez względu na rywala”- zwraca uwagę pan Andrzej. Mundial w Meksyku powinien był być dla niego otwarciem nowych, międzynarodowych drzwi ale on ocenia go jako początek końca i co znamienne, już wtedy tak mu się wydawało. ,,Czułem jakby ktoś mi odciął prąd i nie chodziło tylko o zmęczenie po sezonie. Ja w ogóle powoli miałem już dość. Piłka przestawała mnie kręcić. Nie tylko granie ale nawet jej oglądanie. Pamiętam że gdy miałem 32 lata i występowałem jeszcze we Francji, wolałem patrzeć w telewizji na turniej tenisowy French Open niż na mecze mundialu we Włoszech. Sprawdzałem tylko wyniki meczów i to mi wystarczyło”- przyznaje nasz bohater. Na turnieju w Meksyku zagrał w jednym meczu, akurat w tym wygranym 1:0 z Portugalią. Zastąpił na ostatni kwadrans Włodzimierza Smolarka, który zdobył zwycięskiego gola. Po mistrzostwach został piłkarzem AJ Auxerre. We Francji wierzyli że znaleźli następcę Andrzeja Szarmacha. Pozycja na boisku, narodowość i nawet imię się zgadzały. ,,Jasno powiedziałem we francuskiej prasie żeby tak wiele sobie po mnie nie obiecywali bo Szarmach był jednym z najlepszych piłkarzy świata a ja wiedziałem że z każdym meczem uchodzi ze mnie powietrze i nie potrafiłem tego powstrzymać”. W pierwszym meczu przed miejscową publicznością zagrałem przeciwko PSG. Przegraliśmy 1:2 ale mógł być przynajmniej remis. Wyłożyłem piłke Ericowi Cantonie, lecz on walną 3 metry nad poprzeczką. Żałowałem że sam tego nie kończyłem bo gdybym trafił, może jednak inaczej potoczyła by się moja francuska historia a za chwile złapałem kontuzje, potem kolejną. Nic się nie układało”- podkreśla Zgutczyński. Spędził tam półtora roku, za jego sprawą udało się sprowadzić również z zabrzańskiego Górnika Waldemara Matysika. Zgutczyński jeden sezon spędził w drugiej lidze francuskiej. Potem grał jeszcze niżej aż wreszcie już zdecydowanie bardziej amatorsko w Szwecji, gdyż gorąco go do tego namawiał kolega z Bałtyku Gdynia Adam Walczak. Pomagał także Bałtykowi i był grającym trenerem w Raduni Stężyca, gdzie pojawił się również jego młodszy brat Dariusz, też znany niegdyś ligowiec. ,,Miałem ponad 40 lat a jeszcze kopałem piłke, co jest do mnie niepodobne ale to był już nieodwołalny koniec. Dałem sobie raz na zawsze spokój z futbolem, z pracą trenerską i dobrze mi z tym. Czasem obejrze jakiś mecz ale musi być naprawdę sensowny powód żebym dał się skusić”- kończy wywód nasz bohater.

10

Kolejne tournee po Niemczech i kolejny hattrick Wilimowskiego:

Początek roku 1937 Ruch Hajduki Wielkie spędzał w Niemczech a głównym celem wyprawy był Stuttgart. Najważniejszym rywalem czterokrotnego mistrza Polski był VFB Stuttgart, drużyna zaliczająca się do absolutnej czołówki niemieckiego futbolu. VFB w sezonie 1936/37 zwyciężył w rozgrywkach o mistrzostwo Gauliga Würtenberg, następnie już w finałach mistrzostw Niemiec okazał się lepszy od grupowych rywali: Wormatii, SV Dessau 05 i SV 06 Kassel. Dopiero w półfinale VFB musiało uznać wyższość późniejszego triumfatora tych rozgrywek Schalke 04, przegrywając 2:4. Z tego sezonu nie wyszli jednak piłkarze z Stuttgartu z pustymi rękoma i w meczu o trzecie miejsce pokonali Hamburger SV 1:0. Przed graczami z Górnego Śląska stało więc arcytrudne zadanie, tym bardziej że drużyna ze stolicy Wirtenbergii pałała rządzą odwetu za dwie poprzednie porażki z Ruchem z 1935 r. W noworoczne popołudnie jako pierwsza na murawe ,,Adolf Hitler Kampfbahn” wybiegła ekipa Ruchu w składzie: Tatuś – Giemza, Czempisz – Dziwisz, Nowakowski, Zorzycki – Malcherek, Górka, Peterek, Wilimowski i Wodarz. Wyczerpująca sylwestrowa noc nie sprzyjała chyba jednak aktywnemu noworocznemu kibicowaniu. Stadion mogący pomieścić 30 tys. widzów, odwiedziło zaledwie 5-6 tys. kibiców. Niespodzianie od pierwszych chwil meczu przewagę zdobył Ruch. Efektem było zdobycie przez ,,Eziego” już w 3 minucie prowadzenia. Wilimowski rozgrywał zresztą fenomenalny mecz. Kilkakrotnie jego efektowne zagrania oklaskiwała publiczność. Prowadzenie mistrzów Polski spowodowało że rozdrażnieni gospodarze przeciwstawili im ostrą gre, czego efektem była zmiana kontuzjowanego Nowakowskiego przez Badure. Ruch nie pozostał widać dłużny, gdyż wyrównanie padło w 37 minucie z rzutu wolnego. Szczęśliwym strzelcem był kapitan VFB Rutz. Po przerwie rozpoczął się koncert gości. Ruch dominował a genialny ,,Ezi” strzelił kolejne 2 gole i tylko świetnej postawie bramkarza i obrony gospodarze zawdzięczali wynik 1:3.

W niemieckiej prasie postawa Ruchu spotkała się z najwyższym uznaniem. Pisano o mistrzu Polski jako o jedenastce prezentującej najwyższy poziom europejski. Na słowa uznania zasłużył ,,mały” bramkarz Tatuś, którego niezwykła skoczność, refleks i brawurowy styl gry kazały dziennikarzom określić go mianem ,,Teufelskerl”(dosłownie ,,diabelski facet”, potocznie ,,zuch, kozak, chojrak”) a zwłaszcza atak Ruchu stanowiący mieszankę uznanych graczy reprezentacyjnych, takich jak Peterek, Wilimowski i Wodarz. Podkreślono znakomitą postawe Wodarza na olimpiadzie, komplementowano Malcherka i Górke jako graczy o znakomitej technice. Natomiast jeśli idzie o Wilimowskiego, to właściwie brakuje już słów, które mogłyby oddać jego światową klase jaką prezentował…

@Symson
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@NeroTFP1
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@FcPortoFan1999
@Adran360

1

@Safrani Wiem, wiem, jesteśmy zaprzyjaźnieni, na tej polskiej ziemi :) Jak to fajniutko brzmi...

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?