FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
Tymczasem ,,Sport" podaje: https://www.flashscore.pl/wiadomosci/pi-ka-nozna-liga-portugal-antonio-adan-ma-do-aczyc-do-barcelony-37-latek-zastapi-ter-stegena/b52TBAyI/
7
Nieco zapomniane legendy włoskiego futbolu:
Dokładnie 70 lat temu urodził się Marco Tardelli, pomocnik; mistrz Świata z 1982 r., 5-krotny mistrz Włoch z Juventusem Turyn, zdobywca Pucharu Mistrzów z Juventusem(1985), zdobywca Pucharu UEFA z Juventusem(1977), zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów z Juventusem(1984) oraz zdobywca Superpucharu Europy z Juventusem(1984). Swoją karierę rozpoczynał w Pisa Calcio. Grał tam do 1974 roku. Wtedy przeszedł do Como Calcio. Grał tam świetnie więc został zakupiony przez wielki Juventus Turyn. Grał tam aż 10 lat. W tym czasie zdążył zagrać na dwóch mundialach. Na mistrzostwach świata Mexico 1986 występował już w barwach jednego z największych rywali swojego poprzedniego klubu - Interze Mediolan. W reprezentacji jako piłkarz rozegrał w sumie 81 spotkań, strzelając w tym czasie 6 goli. Marco Tardelli swoją karierę trenerską rozpoczynał w reprezentacjach juniorskich Włoch. Największą sławę przyniosło mu mimo wszystko prowadzenie Interu Mediolan. Nie zagościł tam długo i dosyć szybko trafił do Egiptu. Marco Tardelli zasłynął jako autor jednej z najbardziej niesamowitych celebracji po strzeleniu gola. Miało to miejsce 11 lipca 1982 roku w Madrycie w finale mistrzostw świata Espana'82, w którym reprezentacja Włoch pokonała RFN 3-1. Tardelli strzelił wówczas gola na 2:0.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
6
Zapomniane legendy rodzimego futbolu:
24 września 1906 r. w Krakowie urodził się Józef Nawrot, jeden z symboli przedwojennej drużyny Legii Warszawa. Był pierwszym piłkarzem w dziejach klubu, który strzelił ponad 100 bramek w lidze. Karierę zaczynał jednak w Krakowie. Był wychowankiem Wawelu, a w wieku 16 lat został zawodnikiem Cracovii. Wystąpił w jej barwach w finałowych meczach mistrzostw Polski w 1926 r. i w wygranym 12:0 meczu z Lublinianką aż pięciokrotnie wpisał się na listę strzelców. W 1925 r. występował w WKS 1 pp. Legionów Wilno a później powrócił do Cracovii. W 1927 r. przeniósł się do warszawskiej Legii. W stołecznym klubie zadebiutował 29 maja w wygranym 4:3 meczu z Pogonią Lwów i strzałem głową otworzył wynik spotkania. Szybko wpasował się do składu i stworzył znakomity tercet z Józefem Ciszewski i Marianem Łańko. Początkowo z całej trójki zdobywał najmniej goli ale po paru latach to on stał się liderem ofensywnej formacji Legii. Miał znakomity strzelecki instynkt, ale nie był boiskowym egoistą i znakomicie potrafił też obsługiwać podaniami partnerów. W wojskowym klubie występował do 1936 r. W sumie rozegrał dla niego 175 spotkań i strzelił 105 goli. Granicę stu ligowych goli w karierze pokonał w 1935 r. i dokonał tego jako drugi piłkarz w historii ekstraklasy. Ciekawostką jest, że trakcie swojej przygody z Legią miał dwa sezony, w których ani razu nie trafił do siatki rywali. Pierwszy raz stało się to w 1929 r. a po raz drugi przytrafiło mu się to w 1936 r. Brak jego goli był wówczas dotkliwy dla klubu, bo Legia zajęła 10. miejsce tabeli i jedyny raz w swojej historii spadła z ligi. Nawrót wystąpił jednak wówczas w tylko ośmiu spotkaniach. W październiku, kiedy sprawa spadku była już praktycznie przesądzona, razem z Henrykiem Martyną, Franciszkiem Cebulakiem i Edwardem Drabińskim wybrał się do Nowego Jorku na pokładzie statku Batory. Do podróży namówił ich kapitan. Poprzednim razem, kiedy Batory był w USA, drużyna załogi statku poniosła dotkliwą porażkę z Klubem Polsko-Amerykańskim, więc kapitan wpadł na pomysł, żeby przed rewanżem zespół marynarzy wzmocnić legionistami. Rewanż się udał i goście z Polski wygrali tym razem 4:1 a Nawrot strzelił trzy gole. Po powrocie do kraju zarząd klubu zdyskwalifikował jednak swoich zawodników na dwa lata. Nawrot przeniósł się do Polonii, z którą w 1937 r. walczył o awans do elity. Na ekstraklasowe boiska wrócił wiosną 1938 r. Wystąpił wówczas w 13 spotkaniach i z dziewięcioma golami na koncie był najskuteczniejszy w zespole. W Polonii grał do wybuchu wojny. W tym ostatnim, niedokończonym sezonie dwa razy pojawiał się na boisku. Jesienią 1939 r. we Lwowie dostał się do sowieckiej niewoli. Trafił na Syberię a stamtąd w ostatniej chwili załapał się do Armii Andersa. W wojsku był instruktorem sportu. Walczył pod Arnhem a po wojnie występował w szkockim klubie w Edynburgu. W 1948 r. zapowiadano jego powrót do kraju, ale do niczego takiego nie doszło. Unikał kontaktów ze znajomymi w Polsce. W biało-czerwonych barwach zadebiutował już 10 czerwca 1928 r. Wystąpił wówczas w zremisowanym 3:3 meczu z USA. W meczu z Łotwą w 1930 r. jako drugi w historii (po Batschu) strzelił w jednym meczu cztery gole. Ostatni raz wystąpił w starciu z Łotwą w 1935 r. Zabrakło dla niego miejsca w kadrze na igrzyska. W Reprezentacji rozegrał 19 meczów, strzelając 16 goli.
@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon
@Adran360
12
Jak drzewo bez korzeni, człowiek bez przeszłości, tak FC Barcelona nie może istnieć bez historii:
24 września 1957 r. zainaugurowano otwarcie słynnego Camp Nou. Uroczystości rozpoczęły się od mszy świętej i błogosławieństwa biskupa Barcelony. Na trybuny weszło ponad 90 tysięcy widzów, przed którymi odbył się przemarsz członków wszystkich sekcji FC Barcelony. Szukając przeciwnika na mecz otwarcia, wysłano zaproszenie do Polskiego PZPN, który zdecydował się wysłać do Katalonii reprezentację Polski, lecz została ona zgłoszona jako reprezentacja Warszawy. Barça chciała powiększyć range wydarzenia i poinformowała że przeciwnikiem Dumy Katalonii będzie… Legia Warszawa, wówczas znana w całej Europie. Taka informacja znajduje się do dziś w klubowym muzeum, choć kapitan Polaków Edmund Zientara wspominał: ,,Z Legii było nas wówczas, jak dobrze pamiętam tylko trzech: Brychczy, Woźniak i ja”. Blaugrana wygrała tamto spotkanie 4:2 a autorem premierowego gola na Camp Nou był znakomity paragwajski napastnik Eulogio Martinez.
@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson
9
Grande Espectacolo El Clasico:
24 września 1950 r. na ,,Camp de Les Corts”, FC Barcelona rozgromiła Real Madryt 7:2(!) w 3 kolejce Primera Division. To było najwyższe, rekordowe zwycięstwo w historii El Clasico. Gole dla Barçy zdobyli: Nicolau(2), Cesar Rodriguez, Marcos Aurelio(2), Mariano Gonzalvo, oraz Basora. Co ciekawe, w tamtym sezonie Barça powtórzyła identyczny wynik w meczu 27 kolejki Primera Division z Malagą CD. Wówczas Dume Katalonii prowadził legendarny Ferdinand Daučik. Warto również wspomnieć iż w owym sezonie debiutował w barwach Blaugrany genialny Ladislao Kubala, jednak debiut o stawke przypadł dopiero pod koniec sezonu w wygranym meczu z FC Sevilla w Copa del Generalismo, które to rozgrywki Barça wygrała.
@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@misterio
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon
@Adran360
1
@Adran360 Doskonale pamiętam ten półfinał bez ,,Murzyna" w składzie, no i również bez ,,Diabła w składzie". Chodziłem wówczas do podstawówki. Mogę się założyć że nie wszyscy w Polsce go pamiętają, zwłaszcza małolaty a był to nie tylko nasz ,,kat" ale również bardzo błyskotliwy i nieobliczalny napastnik...
9
Premiera na trawie:
24 września 1926 r. FC Barcelona rozegrała przeciwko Wiener Sport Club pierwszy w swojej historii mecz na naturalnej murawie Estadio Camp de Les Corts. Blaugrana pokonała Austriaków 4:2 a znakomity wówczas pomocnik Josep Sastre strzelił pierwszego gola na trawie. Wymóg naturalnej murawy narzuciła Hiszpańska Federacja piłkarska.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
2
Najlepszym bramkarzem na chwile obecną jest Livaković i Martinez! Oczywiście to jest moja subiektywna opinia...
9
Nieco zapomniane legendy futbolu:
23 września 1956 r. urodził się włoski napastnik Paulo Rossi.
Tutaj jego biografia: https://juvepoland.com/historia/biografie/paolo-rossi/
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
9
Czy cules wiedzą że:
23 września 1982 r. otwarto Mini Estadi. Stadion o pojemności nieco ponad 15 tysięcy widzów przez lata był obiektem treningowym pierwszej drużyny a także domowym obiektem Barçy B. Rozgrywano na nim również mecze futbolu amerykańskiego. Podczas finału Ligi Mistrzów w 2006 r. ustawiono na nim telebim i ponad 10 tysięcy cules wspólnie oglądało tryumf w Paryżu. W dniu otwarcia rozegrano towarzyskie spotkanie pomiędzy piłkarzami Barçy podzielonymi na ,,bordowo-granatowych’ i ,,żółtych”. Ci pierwsi wygrali 3:2. W końcówce meczu w ramach uhonorowania klubowej szkółki, Diego Maradona został zmieniony przez czternastolatka o imieniu… Guillermo Amor.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Comentateiro
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
12
Wspaniałe legendy FC Barcelony:
23 września 1949 r. urodził się Enrique Castro Gonzalez, nazywany po prostu ,,Quini”. Tutaj przeczytacie frapującą historie legendarnego napastnika: https://www.fcbarca.com/60028-barcelona-w-sepii-quini.html
@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon
@Adran360
11
Pożegnanie ,,La Bonanova”:
23 września 1900 roku FC Barcelona rozegrała swój ostatni mecz na welodromie ,,La Bonanova”. Obiekt ten Blaugrana dzierżawiła wspólnie z innymi drużynami i ze względu na brak porozumienia z klubem FC Catala(późniejszym właścicielem), musiała opuścić ten teren. Przeciwnikiem był lokalny zespół FC Catala, z którym właśnie Barça dzieliła to boisko. Spotkanie było rywalizacją o trofeum przyznawane przez adwokata i członka Partii Liberalnej Jose Canalejasa. Mecz zakończył się zwycięstwem FC Barcelony 3:1 po dwóch golach Joana Gampera i jednym Maiera. Mecze pomiędzy oboma klubami stały się prawdziwym klasykiem katalońskiego futbolu i były jedną z najważniejszych miejskich rywalizacji w pierwszej dekadzie XX wieku. Konfrontacje te przeradzały się czasem w kłótnie, wszczynane zazwyczaj przez szkockich piłkarzy FC Catala, zawsze skorych do burd.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
11
Zapomniane boisko:
23 września 1883 r. otwarto w Barcelonie Hipodrom ,,Can Tunis”. Obiekt ten przeznaczony głównie do uprawiania jeździectwa(znany także jako Casa Antunez) był również wykorzystywany przez przyszłych założycieli FC Barcelony jeszcze przed oficjalnym powstaniem klubu. Teren ów był jednym z pierwszych, na którym zorganizowano mecz piłkarski: miało to miejsce w 1892 r. a zagrały ze sobą dwie drużyny Reial Club de Regates. Otoczona bieżnią centralna część hipodromu stała się pierwszym placem gry, na którym stanęli tamci pasjonaci futbolu, zanim mecze zaczęły być rozgrywane na welodromie La Bonanova. Teren znajdujący się w pobliżu Hipodromu był używany jako pierwsze boisko treningowe. Bez jednolitych strojów i z niewielkim pojęciem na temat przepisów gry pierwsi barcelońscy piłkarze kopali piłke wyłącznie dla zabawy. Obiekt ten miał trybune mogącą pomieścić 2,5 tysiąca widzów i stał się jednym z centrów spędzania wolnego czasu przez zamożnych mieszczan. Hipodrom funkcjonował nieprzerwanie do 1896 roku, gdy zamknął swoje bramy i opustoszał. Później wykorzystywany był jako lotnisko aż w 1917 roku na nowo został otwarty jako obiekt jeździecki. W następstwie dwóch międzynarodowych pokazów w pobliżu obiektu zbudowano osiedla, w których zamieszkali emigranci, przybyli jako siła robocza. W 1934 r. kompleks jeździecki został zamknięty z powodu poszerzenia portu w Barcelonie i zbudowania mola Lepant i Evarist Fernandez. W roku 2004 zburzono ostatnie pozostałości konstrukcji na terenie dawnego Hipodromu Can Tunis, wówczas zajmowane przez dziesiątki baraków, które postawiły osiadłe w tym rejonie rodziny cygańskie. Paradoksalnie, w ciągu jednego wieku, przestrzeń ta z miejsca, w którym bawiła się arystokracja, stała się domem społeczności cygańskiej…
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
9
Feliz cumpleaños panie Asensi!
23 września 1949 r. urodził się Juan Manuel Asensi. Ten ofensywny pomocnik trafił do FC Barcelony w 1970 r. z Elche za rekordową wówczas sume 80 milionów peset. Na Camp Nou spędził aż 10 lat, cały czas będąc podstawowym zawodnikiem. W 1980 r. niespodziewanie odszedł w trakcie sezonu do meksykańskiego Puebla FC, który zaproponował mu świetne warunki finansowe. W 1984 r. wraz z Torresem, Rexachiem i Rife założył szkółke piłkarską TARR.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
8
Chcieliśmy Flicka? Chcieliśmy niemieckiej myśli szkoleniowej? No to ją mamy i ponownie wygrywamy!
5
Jeśli się nie myle to Robert Lewandowski zrównał się właśnie z Janem Urbanem w golach strzelonych w Primera Division. Bodaj obaj mają na te chwile po 48 goli, jeśli chodzi o polskich piłkarzy. Czapki z głów dla obu tych świetnych napastników!
1
Jeśli myślicie że Ter Stegen jest słabym bramkarzem i że będzie odsuwany ze swojej pozycji to jesteście w błędzie. Jeszcze za nim zatęsknicie...
0
Spodziewam się ponownie wyniku hokejowego w konfrontacji z Villareal. Przy takim składzie personalnym zwłaszcza w defensywie, to zwycięstwo będzie dużym sukcesem a porażka policzkiem dla pana Flicka...
Vamos Barca! Vamos a ganar!
9
@FCBparasiempre
Wielka drużyna to nie tylko mocna jedenastka ale również długa ławka rezerwowych. W krytycznych momentach to właśnie zmiennicy potrafili poderwać resztę drużyny do walki i ostatecznie zmienić losy meczu. Zapraszam do zestawienia piłkarzy, którzy okazali się jokerami w taliach trenerów. Znajdziecie tu zarówno głośne nazwiska, jak i zawodników, po których raczej nikt nie spodziewałby się cudów.
„Morderca o twarzy dziecka” – tak nazywany był w czasie kariery piłkarskiej Ole Gunnar Solskjaer. Norweg był super rezerwowym Manchesteru United, czego dowodem jest 28 goli po wejściu z ławki. Wielu twierdzi, że napastnik był najlepszym zmiennikiem w historii piłki nożnej. Swój kunszt snajper zaprezentował m.in. w finale Ligi Mistrzów w 1999 r. Czerwone Diabły mierzyły się wówczas na Camp Nou z Bayernem Monachium. Bawarczycy wyszli na prowadzenie już po sześciu minutach, dzięki uderzeniu z rzutu wolnego Mario Baslera. Alex Ferguson długo głowił się, w jaki sposób złamać opór niemieckiej obrony. Pierwszym pomysłem było wejście w 67. minucie Teddye’go Sheringhama. Nie przyniosło to efektu, przez co 14 minut później wprowadzony został Solskjaer. Wynik nie ulegał zmianie, a upływał już regulaminowy czas gry. Załamani kibice United nie wiedzieli jeszcze, jak wielką euforię za chwilę przeżyją. W 91. minucie w polu karnym Bayernu był już nawet Peter Schmeichel. Duńczyk musnął piłkę po rzucie rożnym, ale to nie on był bohaterem tamtej akcji. Ostatecznie piłka powędrowała pod nogi Ryana Giggsa, który oddał celny, ale niemrawy strzał. Na posterunku był jednak Sheringham, który z bliska dobił uderzenie Walijczyka. Wszystko wskazywało więc na dogrywkę. W 93. minucie United mieli kolejny rzut różny. Piłkę po dośrodkowaniu Davida Beckhama strącił Sheringham, a swój zabójczy instynkt pokazał Solskjaer. Niemożliwe stałe się możliwe w przeciągu trzech minut. Dzięki temu klub z czerwonej części Manchesteru zdobył potrójną koronę, a królowa Elżbieta II nadała Fergusonowi tytuł szlachecki. Dziś Solskjaer zastanawia się, jak rozerwać obronę przeciwnika jako trener Czerwonych Diabłów.
FC Barcelona i Arsenal stworzyły niesamowitą dramaturgię w finale Ligi Mistrzów w 2006 r. W 18. minucie spotkania na Stade de France czerwoną kartkę obejrzał Jens Lehmann. Jednak to Kanonierzy wyszli na prowadzenie dzięki bramce Sola Campbella. Londyńskiej ekipie nie pozostało nic innego, jak skutecznie się bronić i szukać okazji po kontrze. Duma Katalonii próbowała, ale biła głową w mur. Frank Rijkard wprowadził na boisko młodziutkiego Andresa Iniestę, Henrika Larssona i Juliano Bellettiego. Ostatecznie obrona Arsenalu skapitulowała po raz pierwszy w 76. minucie bo bramce Samuela Eto’o. Blaugrana poszła za ciosem i zdobyła zwycięską bramkę 5 minut później. Jej autorem był Belletti, którego z automatu wielu uznało za bohatera tamtego spotkania. Ja jednak chciałbym przyznać te miano Larssonowi. Szwed dołączył do Barcelony na zasadzie wolnego transferu w 2004 r. W paryskim finale miał rocznikowo 35 lat i było wiadomo, że to prawdopodobnie jego ostatnia szansa w karierze na zdobycie europejskiego trofeum. W trudnym momentach na wagę złota jest doświadczenie wielkiego mistrza. Tak właśnie było w ostatnim kwadransie przeciwko Arsenalowi. Larsson dwukrotnie posłał podania, które rozmontowały defensywę Kanonierów. Wspaniałe podsumowanie kariery napastnika, który wcześniej był przez 7 lat ulubieńcem kibiców Celticu Glasgow.
Z kolei rewelacją mundialu w Brazylii w 2014 r. była Kostaryka. Podopieczni Jorge Luisa Pinto wygrali niespodziewanie silną grupę z Urugwajem, Włochami i Anglią. W 1/8 finału drużyna z Ameryki Środkowej pokonała po rzutach karnych Grecję i zameldowała się ósemce najlepszych drużyn globu. Tam przyszło jej się zmierzyć z Holandią, która miała w składzie kolejnego bohatera tego artykułu.
Po 90 minutach gry na tablicy widniał wynik 0:0. W dogrywce piłka dalej nie chciała wpaść do siatki, przez co obaj trenerzy musieli zacząć zastanawiać się, kogo wyznaczyć do strzelania rzutów karnych. Szkoleniowiec Oranje, Louis van Gaal wiedział, że Kostarykanie byli podbudowani wygraną w karnych z Grecja, przez co trzeba było znaleźć antidotum na czarnego konia turnieju. Holender nie skorzystał z możliwości wprowadzenia w dogrywce kolejnego napastnika. Zamiast tego dokonał zmiany bramkarzy. Murawę opuścił Jasper Cillessen, a miejsce między słupkami zajął Tim Krul. Świeżo wprowadzony golkiper miał tylko jedno zadanie – popisać dobrymi interwencjami w serii jedenastek. Pokerowa zagrywka van Gaala przyniosła oczekiwany efekt. Ówczesny bramkarz Newcastle obronił rzuty karne Bryana Ruiza i Michaela Umany, dzięki czemu Holendrzy zwyciężyli 4:3. Krul został bohaterem narodowym i przerwał bajkę, którą żyli Kostarykanie. Holender wykonywał bardzo bojowe miny i gesty, czym udało mu się zdeprymować zawodników z Ameryki Środkowej. Golkiper miał szansę powtórzyć swój wyczyn w półfinale przeciwko Argentynie. Tam również doszło do rzutów karnych a van Gaal miał możliwość wprowadzenia Krula w dogrywce. Ku zdziwieniu kibiców, Holender jednak tego nie uczynił i pozostawił w bramce Cillessena. Efekt? Wygrana Albicelestes i jedynie mecz o brąz dla ,,Oranje”.
Przenieśmy się teraz do ostatniej odsłony brazylijskiego mundialu z 2014 r. W finale Argentyna toczyła zacięty bój z Niemcami. Obie reprezentacje miały dobre okazje, ale piłka nie chciała wpaść do żadnej z bramek. Wszystko zapowiadało więc dogrywkę, przed którą w 88. minucie Joachim Loew wpuścił z ławki rezerwowych Mario Goetze. 22-latek zmienił wówczas Miroslava Klose, który na tamtym turnieju został najskuteczniejszym strzelcem w historii mistrzostw świata. Impas strzelecki został przełamany w 113. minucie. Gola na wagę mistrza globu wypracowali dwaj rezerwowi. Andre Schurrle posłał idealne podanie z lewego skrzydła do wspomnianego wcześniej Goetze. Napastnik Bayernu przyjął piłkę klatką piersiową, a następnie umieścił w siatce lewą nogą. ,,Albicelestes” próbowali doprowadzić do rzutów karnych ale nie znaleźli już sposobu na niemiecką defensywę. Goetze stał się z miejsca bohaterem całych Niemiec. Napastnik był najmłodszym strzelcem gola w finale mundialu od czasów Wolfganga Webera w 1966 roku. Na mundialu w Rosji to osiągnięcie poprawił Kylian Mbappe. Goetze był także pierwszym graczem, który strzelił zwycięskiego gola jako rezerwowy w finale mistrzostw świata. Wydawało się wówczas, że zdolny Niemiec ma u stóp piłkarski świat. Niestety, z pewnością nie wykorzystał w pełni swojego potencjału. Napastnik nie podbił serc kibiców Bayernu a następnie próbował się odbudować w Borussi Dortmund, gdzie wcześniej usłyszał o nim cały piłkarski świat. Jednak również i tam zawodnik nie zdołał nawiązać do formy z wcześniejszych lat.
Zmiana, której już nikt nigdy nie powtórzy…?
Takie historie pasują do bardzo wielu zestawień i nigdy się nie nudzą. Bowiem to, co uczynił Robert Lewandowski 22 września 2015 r., nie powtórzy zapewne już nigdy nikt inny. „Lewy” wszedł na boisko w 51. minucie i dosłownie zmiażdżył obronę Wolfsburga. W ciągu 8 minut i 59 sekund gry Polak wpisał się pięć razy na listę strzelców. Trenujący wówczas Bayern Pep Guardiola złapał się za głowę. Bawarczycy wygrali ostatecznie 5:1, a Lewandowski zaliczył cztery rekordy Guinnessa. Najszybszy hattrick, najszybsze cztery gole strzelone w meczu Bundesligi, najszybsze pięć goli strzelonych w meczu Bundesligi, a także najwięcej bramek strzelonych przez gracza rezerwowego. Ciekawe jaki dorobek „Lewy” miałby na koncie, gdyby zaczynał mecz w pierwszym składzie…
Powracamy teraz na Stade de France, gdzie w finale Euro 2016 mierzyły się Portugalia z Francją. Ten mecz pozostanie na długo w pamięci kibiców. Po 25-ciu minutach gry boisko musiał opuścić kontuzjowany Cristiano Ronaldo. Wydawało się wówczas, że Portugalczycy nie mieli już żadnych argumentów w ataku.
Francuzi byli jednak nieskuteczni, co doprowadziło ostatecznie do dogrywki. Na kilkanaście minut przed jej startem na murawie zameldował się napastnik Lille, Eder. 29-letni snajper był praktycznie anonimową postacią, na którą rzecz jasna nikt nie zwracał szczególnej uwagi. Aż do strzału, który miał miejsce w 109. minucie. Trójkolorowi chcieli uniknąć rzutów karnych i nie przestawali atakować. To nie oni jednak zadali ostateczny cios. Eder urwał się Laurentowi Kościelnemu i oddał strzał sprzed pola karnego. Jak się okazało, strzał życia. Piłka wylądowała idealnie przy słupku bramki bezradnego Hugo Llorisa. Portugalia broniła się zaciekle do końca i nie dała już sobie wyrwać tytułu. Oprócz bramki Edera w pamięci kibiców pozostał kontuzjowany Ronaldo, który dowodził drużyną z ławki rezerwowych wraz z trenerem Fernando Santosem. Strzelec zwycięskiej bramki występował w swojej karierze m.in. w Swansea, Bradze, wspomnianym Lille i Lokomotiwie Moskwa. W żadnych z tych klubów nie wyróżnił się jednak niczym szczególnym. Bramka z finału Euro zapewniła mu jednak piłkarską nieśmiertelność. Kibice przypomnieli sobie o nim właściwie dopiero 11 lipca tego roku, kiedy przed finałem mistrzostw Europy wniósł na murawę Wembley puchar, który zgarnęli później Włosi.
Magiczne wejście walijskiego golfisty
Finał Ligi Mistrzów z 2018 r. między Realem Madryt i Liverpoolem kojarzony jest z dramatem Lorisa Kariusa i kunsztu Garetha Bale’a. Do naszego zestawienia trafia oczywiście rezerwowy wówczas Walijczyk. Sadio Mane zdobył w 55. minucie bramkę na 1:1, co przywróciło wiarę zespołowi The Reds. Zinedine Zidane musiał na to zareagować i sięgnął po Bale’a, z którym najdelikatniej mówiąc, nie miał dobrych relacji. Walijczyk zmienił Isco w 61. minucie i potrzebował zaledwie 120 sekund., aby wyprowadzić Królewskich na prowadzenie. Marcelo dośrodkował z lewej strony a Bale oddał fantastyczne uderzenie przewrotką. Akrobatyczny strzał podciął skutecznie skrzydła piłkarzom z miasta Beatlesów. Wówczas 28-letni zawodnik nie powiedział jednak ostatniego słowa. Trzecie i rozstrzygające mecz trafienie miało miejsce w 83. minucie. Bale przymierzył lewą nogą zza pola karnego i posłał mocną piłkę w kierunku bramki Kariusa. Futbolówka leciała prosto w ręce Niemca, ale ten i tak wpuścił ją do siatki. Było to szczęśliwe trafienie, ale stara prawda mówi, że szczęściu trzeba pomóc. Real triumfował dwunasty raz w najważniejszych rozgrywkach europejskiej piłki, a Bale przynajmniej na chwilę wrócił do łask Zidane’a. Później skrzydłowy był bardziej znany z tego, że ważniejsza dla niego od gry dla Los Blancos była gra w golfa.
9
Najlepsze zmiany w historii futbolu:
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson
0
@FcPortoFan1999 Mogę ci tylko pozazdrościć tej młodości :)
1
@FcPortoFan1999Tak dokładnie! Był dobrym napastnikiem
11
Blaugrana w Lidze Mistrzów:
22 września 1999 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou AC Fiorentine 4:2 w drugiej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów. Gole dla Barçy strzelali: Figo(7 minuta),Luis Enrique(10 minuta) oraz Rivaldo(68 minuta z rzutu karnego i 80 minuta). Dla gości trafienia zaliczyli Batistuta(50 minuta) oraz Enrico Chiesa(79 minuta).
@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
10
Historyczny triumf, o którym warto a nawet trzeba wiedzieć:
22 września 1971 r. FC Barcelona zdobyła Puchar Miast Targowych na własność. W 1971 r. UEFA przejęła rozgrywki Pucharu Miast Targowych i przemianowała je na Puchar UEFA. Pierwszy tryumfator PMT(czyli Barça) i ostatni(Leeds United) spotkali się na Camp Nou w dodatkowym meczu o przejęcie trofeum na własność. Blaugrana wygrała go 2:1, po 2 golach Teofilo Dueñasa. Prasa chwaliła Marciala w drużynie gospodarzy i Billy’ego Bremnera w zespole gości. Trofeum wręczył osobiście prezydent FIFA Stanley Rous.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson
9
Z kart historii Katalońskiej Dumy:
22 września 1965 r. prezydent FC Barcelony Llaudet ogłosił wyniki głosowania nad nazwą stadionu. Socios w ankiecie mieli do wyboru trzy możliwości. Najwięcej głosów zdobyła opcja ,,Estadio del CF Barcelona”(12434 głosy), druga była nazwa ,,Estadio Barça”(10484) a trzecia ,,Estadio Camp Nou”(8394). Żadna z opcji nie przyjęła się w języku potocznym, kibice woleli nazwę Camp Nou albo Nou Camp. Pierwsza z nich została oficjalnie przyjęta dopiero w 2001 r.
@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
9
Jako że mnie wczoraj nie było w domu, to chciałbym nadrobić małą zaległość:
Być cules, to znaczy pamiętać:
21 września 1929 r. urodził się Sandor Kocsis, jeden z najbardziej błyskotliwych zawodników w historii FC Barcelony. Węgier zaliczany jest do najlepszych piłkarzy świata lat 50-tych, był członkiem słynnej reprezentacji, która zdobyła w 1952 r. złoty medal Olimpijski oraz 2 lata później dotarła do finału Mistrzostw Świata, gdzie uległa w finale RFN, po nieudowodnionym wówczas dopingu ze strony niemieckich piłkarzy. Sandor Kocsis znany był przede wszystkim jako ,,Cabeza de Oro’’ co znaczy ,,Złota głowa”. Z pewnością był najlepszym napastnikiem w historii europejskiego futbolu grającym właśnie głową(na świecie dorównywali mu jedynie Passarella i Arsenio Erico). Po za tym był wszechstronnie wyszkolony, posiadał mocny i precyzyjny strzał z obu nóg, wspaniałą kontrolę nad piłką oraz nieprzewidywalny drybling. Wszystko to sprawiało że był prawdziwym koszmarem obrońców. Oprócz tego że zdobywał wiele goli, miał predyspozycje do prowadzenia gry, miał znakomity przegląd sytuacji i dobrze ,,czytał’’ gre. Dżentelmen zarówno na boisku jak i poza nim wzbudzał powszechny szacunek. Przechodząc do Blaugrany miał wówczas 29 lat i kibice oczekiwali powrotu Węgra do dawnej dyspozycji. Nie zawiódł! Wraz z Cziborem i Kubalą stanowili bardzo silny atak. W barwach Dumy Katalonii rozegrał 194 mecze strzelając 140 goli. Dla Dumy Katalonii zdobył 2 Mistrzostwa Hiszpanii, 2 Puchary Miast Targowych oraz 2 Puchary Króla. W 1966 r. mocno ucierpiał w wypadku samochodowym i po kilku latach amputowano mu obie nogi. Okaleczony i bez sukcesów w roli trenera Hiszpańskich drużyn nie mógł sobie znaleźć miejsca w życiu. Kilka tygodni przed 50-tymi urodzinami popełnił samobójstwo skacząc przez okno z Barcelońskiego szpitala.
Europejskie trofeum zdobyte po raz trzeci w historii:
21 września 1966 r. FC Barcelona zdobyła Puchar Miast Targowych. To był trzeci tryumf Blaugrany w tych rozgrywkach. W drodze do finału udało się pokonać holenderski Utrecht, belgijki Royal Antwerp, niemiecki Hannover 96, Espanyol Barcelone oraz Chelsea Londyn. W finałowym dwumeczu Duma Katalonii zmierzyła się z Realem Saragossa. 14 września 1966 r. na Camp Nou przeciwnicy wygrali 0:1, lecz w rewanżu Blaugrana odrobiła straty z nawiązką wygrywając 2:4 na Estadio La Romareda. Po 90 minutach Barça prowadziła 2:3 a ze względu na brak przepisu o golach strzelonych na wyjeździe konieczna była dogrywka. W ostatnich sekundach dodatkowej rozgrywki swojego trzeciego gola w tym meczu strzelił nastoletni Lluis Pujol i puchar powędrował w ręce Katalończyków. Saragosse prowadził wówczas słynny Ferdinand Daučik, były trener FC Barcelony.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson
7
@FCBparasiempre
Wsiadamy w wehikuł czasu i przenosimy się 65 lat wstecz. Jesteśmy w Sztokholmie, gdzie warszawska Gwardia staje przeciwko miejscowemu Djurgardens. Był to pierwszy występ polskiej drużyny w europejskich pucharach i trzeba przyznać, że wyszedł całkiem przyzwoicie. Przypominamy historię rywalizacji Gwardia Warszawa -Djurgardens Sztokholm. Zanim w ogóle zaczniemy tę opowieść, musimy przypomnieć, dlaczego organizatorzy rozgrywek o Puchar Europejskich Mistrzów Krajowych wysłali zaproszenie Polakom. Początkowo nie było nas na liście 16 krajów, które miały wystąpić w tych rozgrywkach. Dopiero po rezygnacji federacji angielskiej, która nie zgodziła się by ich mistrz, Chelsea, miał grać ze słabszymi zespołami spoza Wysp Brytyjskich. ,,Splendid isolation” pozwoliło polskiej drużynie wystąpić już w pierwszej edycji PEMK. W drugiej kolejności trzeba wyjaśnić, dlaczego to Gwardia reprezentowała Polskę w Pucharze Mistrzów. W końcu warszawianie nie byli mistrzami kraju. Aktualnym zwycięzcą ligi (historia już wtedy pokazywała, że zwycięzca ligi nie zawsze był mistrzem Polski) była Polonia Bytom i to ona powinna z urzędu wystartować w premierowej edycji europejskich pucharów. W kraju nad Wisłą grano wówczas systemem wiosna-jesień i działacze wykazywali dużą obawę o aktualną formę bytomskiej Polonii. Założono więc, że bytomianie będą mogli zagrać w pucharach tylko w przypadku, gdy po rundzie wiosennej będą znajdować się w pierwszej trójce. Mistrzowi ta sztuka się nie udała, więc wydawało się, że w edycji 1955/56 Polska nie będzie miała reprezentanta w Pucharze Mistrzów. MSZ szybko znalazło rozwiązanie tej sytuacji i złożyło organizatorom następującą propozycję: jeżeli zaprosicie do gry czwarty zespół poprzedniego sezonu, Gwardię Warszawę, to władze państwa nie będą robić żadnych problemów. Czasy były, delikatnie mówiąc, trudne. Przed 1955 rokiem w lidze grały takie kluby jak Stal Sosnowiec, CWKS Warszawa, Unia Chorzów, Ogniwo Bytom, Włókniarz Łódź, Kolejarz Poznań czy Gwardia Kraków i dopiero zarządzenie przewodniczącego GKKF z marca pozwoliło na powrót do nazw Zagłębie, Legia, Ruch, Polonia, ŁKS, Lech czy Wisła. Zmiany zaczęły wchodzić w życie dopiero we wrześniu, a jako pierwsza sygnał dała Wisła. W takich warunkach polska wchodziła w rywalizację klubową w europejskich pucharach. Pomimo tych zmian dział propagandy funkcjonował bez zarzutu i jeżeli była choćby najmniejsza możliwość, by promować kluby wojskowe czy milicyjne, to nikt nie wahał się, by z niej skorzystać. Warszawska Gwardia była klubem milicyjnym i poza Legią (CWKS), która mogła mieć każdego polskiego piłkarza, wcielając go do wojska, miała największe wsparcie władzy. Gwardziści mieli też inny atut — po prostu świetnie grali w piłkę. Wiosną 1955 roku wygrali między innymi z Polonią (wcześniej Ogniwo, przemianowane w 1955 roku na Spartę) Bytom i to w stosunku 7:1! W zespole prowadzonym przez Edwarda Brozowskiego grali wówczas tacy piłkarze jak Tomasz Stefaniszyn, Edmund Zientara, Stanisław Hachorek czy Krzysztof Baszkiewicz.
Losowanie zdecydowało, że pierwszym rywalem Gwardii będzie mistrz Szwecji – Djurgardens Sztokholm. W tym klubie grało kilku znakomitych zawodników znanych z gry w reprezentacji Szwecji jak Sigge Parling, Gosta Sandberg czy bramkarz Arne Arvidsson. Najbardziej znany był 24-letni Sven „Tumba” Johansson, ale on zyskał ogromną sławę nie na boiskach piłkarskich, ale na hokejowych lodowiskach. Odpowiedzią na tych zawodników miał być świetny atak z Baszkiewiczem i Hachorkiem na czele, ale jeszcze przed wyjazdem do Sztokholmu okazało się, że z powodu kontuzji Hachorek nie będzie mógł zagrać w tym spotkaniu. Rezolutne władze szybko znalazły rozwiązanie tego problemu i na mecz w Szwecji ściągnęli do Gwardii piłkarza Polonii (wówczas Gwardii) Bydgoszcz — Mariana Norkowskiego, nie zważając na to, czy przepisy dopuszczają tego typu „wypożyczenia”. System wspierał Gwardię, jak mógł, ale to nie znaczy, że na jego wsparcie mogli liczyć wszyscy gwardziści. Niektórzy przecież nie byli tak dalece posłuszni, jak sobie to wyobrażała ówczesna władza. Na przykład Edward Brzozowski, trener Gwardii, który miał na swoim koncie tytuł mistrzowski z warszawską Polonią, był człowiekiem wymagającym wobec siebie i swoich podopiecznych, a także pozostawał bezwzględnie wierny swoim zasadom. Czy ktoś taki mógł reprezentować Polskę za granicą? Władze uznały, że do Szwecji powinien pojechać ktoś bardziej lojalny, więc Brzozowskiemu nie wydano paszportu. I tak trenerem Gwardii w Sztokholmie został Tadeusz Foryś. Mecz w Sztokholmie został rozegrany 20.09.1955 roku przy sztucznym świetle. Szwedzi mieli znacznie lepsze warunki fizyczne, co próbowali wykorzystać, grając górne piłki do swoich napastników. Gwardziści byli szybsi, ale szybko zostali pozbawieni tego atutu, bo już na początku kontuzji doznał Baszkiewicz. W tamtych czasach nie można było dokonywać zmian, więc jeden z najlepszych snajperów w zespole snuł się bez celu po boisku do końca spotkania. Piłkarze Djurgardens mieli wyraźną przewagę i pod koniec pierwszej połowy zdołali wywalczyć rzut karny, lecz Tomasz Stefaniszyn obronił strzał Sigge Parlinga. Debiut okazał się więc udany, a polska prasa pisała nawet, że duński sędzia pomagał Szwedom. Przegląd Sportowy posunął się jeszcze dalej i w relacji z tego spotkania pisał, że polskim zawodnikom przeszkadzał nawet… cień piłki! ,,W meczu sztokholmskim pierwszoplanową rolę odgrywała nie forma jednej lub drugiej drużyny, lecz warunki, w jakich rozegrano to spotkanie. Rozegranie tego meczu przy świetle elektrycznym było poważnym handicapem dla gospodarzy. I w przebiegu spotkania można było znaleźć potwierdzenie tej opinii. Gospodarze czuli się dosłownie jak u siebie w domu, dla nich nie były problemem ani ciężka piłka, ani cień tej piłki. Gwardziści natomiast nie czuli się dobrze na pięknym boisku starego sztokholmskiego stadionu olimpijskiego, rzęsiście oświetlonym reflektorami, umieszczonymi na dachach owalnej budowy. Każde spojrzenie w górę kosztowało zawodnika polskiego utratę panowania nad piłką, a w przyjmowaniu względnie w stopingu często dochodziło do sytuacji, które mogły zdenerwować nie tylko widza, ale i samego zawodnika.” − pisał w Przeglądzie Sportowym Grzegorz Aleksandrowicz. Remis w meczu wyjazdowym można było uznać za korzystny wynik, bo wszyscy się spodziewali, że w rewanżu Gwardia udowodni swoją wyższość, zwłaszcza że do gry miał wrócić Hachorek. Tylko Szwedzkie media były innego zdania. − „Mistrzowska gra Djurgardens przyjdzie wkrótce” − pisał poniedziałkowy Idrootsbladet. Dwa tygodnie później przewidywania dziennikarzy się sprawdziły.
Gwardia przygotowywała się do meczu rewanżowego w Jugosławii. Pojedynki z Vojvodiną Nowy Sad i Crveną Zvezdą Belgrad miały zapewnić lepsze przygotowanie, ale tak naprawdę odniosły odwrotny skutek. „Harpagony” przegrały oba spotkania. Tymczasem Szwedzi byli spokojni, stworzyli najlepsze możliwe warunki, wyczarterowali samolot i zatrzymali się w hotelu Bristol. 12 października spełniły się najczarniejsze sny gwardzistów, którzy grali już bez Norkowskiego, ale mieli na ławce trenerskiej Edwarda Brzozowskiego. Szwedzi już w 5 minucie wyszli na prowadzenie po strzale Erikssona. Kilka chwil później wyrównał Baszkiewicz, ale Eriksson odpowiedział kolejnymi trafieniami w 17, a potem w 22 minucie. Czwartą bramkę jeszcze przed upływem 30 minut strzelił Sandberg, ustalając tym samym wynik spotkania na 4:1. Zastanawiająca jest nota na temat tego spotkania znaleziona w Przeglądzie Sportowym: ,,Nie wiem, gdzie tkwi tajemnica sztokholmskiego sukcesu Gwardii. Jakim cudem wywiozła ona wynik remisowy z pierwszego meczu. Chyba że Djurgarden jest drużyną pokroju naszych zespołów i cierpi na zmienność formy… Na podstawie środowego meczu można stwierdzić, nie znając całej prawdy, iż nasza piłka znajduje się w powijakach. I to jest najbardziej przykre. Nie możemy więc mieć wielkiej pretensji do Gwardii. Wiemy, na co ją stać i wiemy, że w tej chwili przeżywa ona ogromny kryzys. Gdyby miała te walory, którymi rozporządzała na wiosnę, Djurgarden musiałby się mocno napocić, by wygrać.” − pisał w Przeglądzie Sportowym Jerzy Zmarzlik. Co ciekawe, nikt nie miał pretensji do sędziego, nikt nie obwiniał też zawodników, bo przecież może im się zdarzyć słabszy występ. A może po prostu gwardziści mieli prawo do słabszego występu. Gwardia odpadła z europejskich pucharów, a w kolejnej rundzie taki sam los spotkał Djurgardens, który przegrał oba mecze z Hibernian Edynburg. Można się jedynie zastanawiać, co by było, gdyby zamiast Gwardii w Pucharze Mistrzów wystąpiła Polonia Bytom. Trzeba jednak pamiętać, że bytomianie(mistrzowie Polski z 1954 roku) rok później spadli z ligi. Można było jeszcze dać szansę ŁKS-owi Łódź czy Ruchowi Chorzów, które miały tyle samo punktów co Gwardia, a w kolejnym sezonie radziły sobie znacznie lepiej niż bytomianie, ale to tylko gdybanie. Warto natomiast nadmienić, że w roku 1955 narodziła się już nowa potęga— Legia Warszawa.
6
Polscy pionierzy w europejskich pucharach:
@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
8
@FCBparasiempre
20 września 1953 r. urodził się Józef Młynarczyk. Przełom lat 70-tych i 80-tych był okresem gorącej rywalizacji dwóch bramkarzy światowego formatu o miejsce w polskiej kadrze. Do tego pojedynku stanęli rutyniarz, bohater z Wembley, medalista MŚ – Jan Tomaszewski oraz nowa gwiazda tej pozycji, obdarzony znakomitym refleksem i dużą odpornością psychiczną – Józef Młynarczyk. Z 16 obecnych województw Polski, tylko lubuskie nie miało nigdy przedstawiciela klubowego na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Tutaj jednak narodził się i dorastał Młynarczyk, jeden z najlepszych polskich golkiperów w historii a pod względem zdobytych nagród, absolutnie bezkonkurencyjny. Przez Astre i Dozamet z rodzinnej Nowej Soli dostał się do Stali Bielsko-Biała, gdzie zetknął się z Piechniczkiem i to spotkanie dało kopa jego karierze. Młody obiecujący szkoleniowiec z dość imponującą karierą piłkarską, przeniósł się do Odry Opole. Już w debiutanckim sezonie na tym poziomie rozgrywkowym zdecydował się ściągnąć swojego dawnego zawodnika z Bielska-Białej a mianowicie Młynarczyka. W pierwszych 3 meczach gdy ,,Młynarz” siedział jeszcze na ławce bilans był katastrofalny: 1 remis, 2 porażki i 9 straconych goli. Wejście dość anonimowego bramkarza odmieniło opolan. W debiucie przeciwko Zagłębiu Sosnowiec zachował czyste konto. Cały sezon zakończył zaś z wybornym rezultatem: 22 straconych goli w 27 meczach. W drużynie z Opola grał przez 4 sezony. Największe sukcesy na krajowym podwórku odniósł jednak w barwach Widzewa Łódź. To on był jego podporą przy najsłynniejszych triumfach. Dwukrotnie sięgnął z nim po mistrzostwo Polski. Do tego doszły 2 tytuły wicemistrzowskie. Jako jeden z 10 bramkarzy strzelił w Ekstraklasie gola(z rzutu karnego). Sam ,,Młynarz” w 1983 r. zdobył tytuł Piłkarza Roku zarówno w plebiscycie ,,Sportu”, jak i ,,Piłki Nożnej”. W obu przypadkach był pierwszym golkiperem z takimi sukcesami na koncie. Jako drugi polski bramkarz po Tomaszewskim zdobył punkty w plebiscycie ,,Zlotej Piłki”(21 miejsce w 1987). Trzy razy(na 6., 7. i 10 miejscu) plasował się w gronie laureatów Plebiscytu ,,Przeglądu Sportowego”. W swoim drugim meczu ligowym stanął naprzeciwko Tomaszewskiemu i wkrótce stał się jego następcą w kadrze. Nie dostrzegał go jeszcze Gmoch. Szanse debiutu otrzymał od Ryszarda Kuleszy. Na stałe postawił na niego dopiero Piechniczek. Z tego względu, po zwycięskim meczu 3:2 z NRD, karierę reprezentacyjną zakończył ,,Tomek”. Nie uśmiechała mu się bowiem rola rezerwowego. Młynarczyk w roli następcy dawnego mistrza nie zawiódł. Razem z drużyna narodową sięgnął po srebro za 3. Miejsce na MŚ 1982. Choć tak wiele różniło go z Tomaszewskim, to łączył brak zaufania wyrażany przez kibiców przed ich wyjazdem na medalowe MŚ i tak jak ,,Tomek” w 1974, tak i ,,Młynarz” 8 lat później pokazał się z wybornej strony. ,,Corriere dello Sport” wprost pisało o nim jako o jednym z najlepszych bramkarzy tego mundialu. ,,Ja sam chyba nie zawiodłem, chociaż przed MŚ nie wszyscy ufali w moje umiejętności. Ciesze się że ich miło zaskoczyłem.”- odpowiedział nieco przekornie. Grał też z nią na mundialu 4 lata później, gdzie doszedł do ⅛ finału. Tu jednak nie powtórzył takiej postawy jak w Hiszpanii. Jego konto na pewno obciążała część bramek stracona z Anglią i Brazylią. W kadrze zagrał w sumie 42 razy, 10-krotnie w roli kapitana. Przed MŚ 1982 długo trenował z Piotrem Czają, wyrównując wieloletnie braki techniczne, które mu stale wypominano. Innym orężęm przeciwników była jego postawa poza boiskowa. Młynarczyk może się nie obnosił ale też nie ukrywał że nie stroni od dłuższych posiadówek, często przy kieliszku. Jeszcze z Widzewem awansował do półfinału Pucharu Mistrzów. Później zdobył nawet ten laur ale już w barwach FC Porto. Młynarczyk był uznawany zresztą za jednego z bohaterów finałowej potyczki z Bayernem Monachium. Razem ze ,,Smokami” triumfował w Pucharze Interkontynentalnym, Superpucharze Europy, 2-krotnie został mistrzem Portugalii i raz zwyciężył w Pucharze Portugalii. Między Widzewem a Porto występował jeszcze w S.C. Bastii we Francji. Bez przerwy porównywany z Kostką, Szymkowiakiem czy Tomaszewskim. Boniek optował wyraźnie za Młynarczykiem. ,,Moim zdaniem ,,Młynarz” przewyższa umiejętnościami tamtych bramkarzy. Jego prawdziwą wartość docenimy dopiero wtedy, gdy zabraknie go w polskiej bramce.”- pisał w książce ,,Moi rywale”. Do dziś uznawany jest za jednego z najlepszych bramkarzy w historii Polski. Jako szkoleniowiec golkiperów prowadził swych następców w reprezentacji Polski(m.in. awans na MŚ 2002), reprezentacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich, reprezentacjach młodzieżowych Polski, FC Porto, Wiśle Płock, Amice Wronki, Widzewie oraz Lechu Poznań.
7
Wybitne Legendy polskiego futbolu:
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360