0

@FcPortoFan1999 No w Ajaxie to pełna zgoda ale dla niektórych przeskok do Serie A a zwłaszcza do Premier Lig jest ogromny i po prostu ,,przepadają"...

1

Ależ ten cały De Light to jest nędzny piłkarz. Pamiętam jak na forum fcbarca.com użytkownicy wypowiadali się jaki to z niego wielki defensor i że powinien trafić do FC Barcelony. Nic się wówczas nie odzywałem, gdyż byli dużo ,,mądrzejsi" ode mnie...

0

@FcPortoFan1999 No nie wykluczone. A który mecz jest zagrożony?

1

W całej Polsce leje niemalże jak z cebra(!) a na St Mary's Stadium świeci prześlicznie słońce, tyle że na boisku kopanina nie godna Premier Lig...

7

@FCBparasiempre Dokładnie 47 lat temu Widzew Łódź zadebiutował w europejskich pucharach(1/32 Pucharu UEFA). Już na wejściu widzewiacy pokazali, że nie ma z nimi żartów. Widzew przebywał na przedsezonowym zgrupowaniu w Kamieniu koło Rybnika. Piłkarze wrzucali kartki do kapelusza z nazwami potencjalnych rywali. Jedynym, który wrzucił karteczkę z napisem „Manchester City”, był Ryszard Kowenicki, wychowanek łódzkiej Hali Sportowej. Ponieważ losowanie potwierdziło jego typy, zgarnął za ten zakład sporą sumkę. Sezon 1977/78 łodzianie zaczęli fatalnie. Wicemistrz Polski nie przypominał drużyny, która w lidze okazała się gorsza tylko od wrocławskiego Śląska. Widzew zaczął od porażki 1:3 z Arką Gdynia. Ten mecz z trybun oglądał menedżer „Citizens” Tony Book. Do starcia z City, widzewiacy mieli do rozegrania jeszcze siedem kolejek. Wygrali tylko raz z Górnikiem Zabrze 1:0 po golu Zbigniewa Bońka. W 5. kolejce za porażkę 1:4 z Legią Warszawa na własnym boisku posadą zapłacił trener Paweł Kowalski. W jego miejsce przyszedł faworyt Bońka, szef oddziału galwanotechniki w zakładach ,,Eltra” w Bydgoszczy, Bronisław Waligóra. Do włodarzy Widzewa przemówiły wyniki „ponad stan”, jakie Waligóra osiągał z Avią Świdnik. Po porażce z Legią, menedżer Book stwierdził, że Widzew ma z Manchesterem takie szanse, jak Żyd w komorze gazowej. Ten niesmaczny żart widzewiacy głęboko wzięli sobie do serca. Łodzianie polecieli do Anglii jako czerwona latarnia polskiej ligi. „Citizens” byli liderem Division First. Na lotnisku w Londynie celnik wymownie pokazał łodzianom pięć palców, jako bagaż pięciu goli, które wywiozą z Manchesteru. Z Londynu łodzianie pojechali do Manchesteru autokarem. Spali w hotelu ,,Posthouse”. Pomocnik Andrzej Pyrdoł obserwował z okien pokoju jak miejscowi chłopcy grają w piłkę. ,,Było ich czterech. Jeden stał na bramce, drugi przerzucał na skrzydło, trzeci dośrodkowywał a czwarty walił głową. I tak w kółko. Tak grała większość angielskich zespołów i City nie było wyjątkiem”- opisywał Pyrdoł.

Na nieistniejącym już stadionie ,,Maine Road” gospodarze od pierwszego gwizdka nękali łodzian ciągłymi dośrodkowaniami. Stoperzy Paweł Janas i Andrzej Grębosz mieli pełne ręce(a raczej głowy) roboty. Bramkarz Widzewa Stanisław Burzyński był nieustannie poniewierany przez Anglików, blokowany, trzymany za koszulkę. Mimo to imponował refleksem i w dużej mierze dzięki niemu łodzianie do przerwy przegrywali tylko 0:1. W 11. minucie Brian Kidd mocno uderzył, Burzyński odbił piłkę ale nie dał rady obronić dobitki Petera Barnesa. Widzewiacy mieli okazję na wyrównanie, ale nie wykorzystali akcji Janas – Tłokiński – Kowenicki. Pięć minut po zmianie stron gospodarze podwyższyli na 2:0. Mick Channon, który przed sezonem kosztował „Obywateli” 300 tysięcy funtów, wykorzystał podanie Geda Keegana i pokonał Burzyńskiego. Łodzianie bronili się dość szczęśliwie, bo gospodarze dwa razy obili słupek łódzkiej bramki a raz poprzeczkę. Wreszcie przyszła 70. minuta. Podopieczni Waligóry wykonywali rzut wolny z 25. metrów. Kowenicki podał do Bońka a ten pięknym uderzeniem zdobył kontaktowego gola. ,,Celowałem w bramkę, po prostu w bramkę. Na szczęście dla nas piłka wylądowała w samym okienku” – przyznał po meczu „Zibi”. Pięć minut później David Watson sfaulował w polu karnym Jerzego Krawczyka. Do „jedenastki” miał podejść doświadczony Wiesław Chodakowski ale się zawahał. To właśnie na tym defensorze w przerwie wyżył się trener Waligóra, obwiniając go o stratę gola. Piłkę od niego wziął Boniek. Najpierw położył Corrigana w prawy róg a strzelił w lewy. Było więc 2:2. Anglicy byli wściekli. Do radujących się z remisu piłkarzy Widzewa ruszył jeden z kibiców ale został powstrzymany przez policjanta. Gdy Boniek założył Williemu Donachie dwie siatki z rzędu, Anglik kopnął go i… poszedł do szatni, nie zwracając uwagi na pokazującego mu czerwoną kartkę sędziego z Irlandii. Po meczu, już w tunelu prowadzącym do szatni, miało dojść do bójki między masażystą Manchesteru a trenerem Waligórą. Po mordzie mieli sobie dać też Kowenicki i Asa Hartford…

10

Całkiem udany debiut:

Na wstępie gorąco pozdrawiam wszystkich ,,Czerwonoarmistów”, jak i wszystkich sympatyków polskiego futbolu. O jaki konkretnie debiut chodzi? Tego dowiecie się w odpowiedzi na mój komentarz.


@Adran360
@Arkon
@FcPortoFan1999
@Kessie
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

8

Wybitne legendy futbolu:

14. września 1921 r. w São Gonçalo urodził się Thomas Soares da Silva, zwany Zizinho, brazylijski pomocnik i napastnik, zdobywca Copa America w 1949 r. ; Wicemistrz Świata z 1950 roku oraz najlepszy strzelec w historii Copa America(wspólnie z Norberto Mendezem)-17 goli. Zizinho do dziś uchodzi za jednego z najwybitniejszych graczy w historii brazylijskiego futbolu. Trzeba również pamiętać że był idolem Pelé. Piłkarzem Flamengo był w latach 1939-1950. Zwyciężał w Campeonato Carioca. Później grał w Bangu (1951-1957) i São Paulo FC (1957-1959). Karierę kończył w wieku 41 lat w chilijskim Audax Italiano Santiago. W reprezentacji Brazylii zagrał 53 razy i strzelił 30 goli. Debiutował w 1942 a ostatni raz zagrał w 1957. Podczas MŚ 50 wystąpił w czterech spotkaniach, zdobywając dwa gole. Sensacyjna porażka z Urugwajem na Maracanie położyła się cieniem na jego karierze. Wielokrotnie brał udział w turniejach Copa América (łącznie strzelił 17 goli w tych rozgrywkach), a w 1949 zdobył z Brazylią upragniony tytuł mistrza Ameryki Południowej. Zwany ,,Maestre Ziza’’ był nieodmiennie głównym reżyserem i liderem we wszystkich możliwych konfiguracjach reprezentacyjnego napadu a obracał się wyłącznie w najlepszym towarzystwie obok Ademira, Jaira, Tima, Friaci, Evaristo czy Didiego. Zawsze wiódł prym, zawsze kierował, narzucał swoją wolę i prowadził grę wedle swych wyobrażeń. Nawet jak na standardy brazylijskie był technikiem niezwykle wyrafinowanym. Posiadał krótki, bezbłędny drybling-przekleństwo wszystkich obrońców. Strzelał raczej lekko ale z morderczą precyzją. Podawał idealnie na dowolną odległość. W powszechnej opinii uchodzi za najbardziej uniwersalnego piłkarza Brazylii do czasu pojawienia się zjawiska tak fenomenalnego jak sam Pele!



@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Comentateiro
@Arkon
@Adran360

9

@FCBparasiempre
14 września 1913 r. urodził się urugwajski napastnik Severino Varela. Burza, która uderzyła w ,,Vapor de la Carrera” była niczym w porównaniu ze złym humorem, jaki miał urugwajski napastnik. Wszystko, co zbudował w Peñarolu, tytuły, które zdobył (nie mniej, cztery z rzędu) zostały zapomniane przez tych niewdzięcznych ludzi, którzy myśleli tylko o tym, by poszukać nowej gwiazdy, która przez dziesięć lat zarabiała ich kosztem i wrzucić go na śmietnik ale on taki nie był, nie chciał być kolejną gwiazdą. To żądza zemsty skłoniła go do przyjęcia na początku 1943 roku telegramu od Boca Juniors, który utrudniał zatrudnienie go, ponieważ obrazili go chronicznymi obrażeniami, których nie miał. Liderzy powiedzieli mu, że musi rozegrać mecz testowy, jakby był prostym początkującym a nie uznanym strzelcem powyżej 30. roku życia. W końcu po długich kłótniach przełknął dumę i rozwiał wątpliwości tych, którzy nie wierzyli w to. Łatwo go można było rozpoznać na boisku ale nie po rysach twarzy. Biały beret, który nosił na meczach przyjechał z nim do Buenos Aires i wiedział, jaki wpływ ma to na ludzi. Nawet gdy znalazł się na okładce magazynu ,,El Gráfico”, nie odcinał się od niego, tylko to wyróżniało go na tle innych napastników. Więcej niż nowość, było to odrodzenie się czegoś, co było powszechne podczas gry piłką, ponieważ pomagało zmniejszyć siłę uderzenia główkami, ale o czym zapomniano, gdy w 1931 roku trzech Argentyńczyków wynalazło nową piłkę bez niebezpiecznego materiału. Wielu zarzucało mu, że jest oszustem, bo rzekomo zastosował pod beretem skórzane wzmocnienie, które dodawało mu ogromnej mocy uderzeniom głową. Nigdy nie dał im tej przyjemności ani nie zdradził tajemnicy, jak zrobił to Bernabé Ferreyra, idol River, pokazując lewą nogę tym, którzy nie rozumieli, jak wykonał ten strzał, który ranił rywali. Od najmłodszych lat zdawał sobie sprawę, że życie piłkarza jest bardzo krótkie, dlatego od poniedziałku do piątku pracował w Urugwaju w firmie Usinas y Telefonos del Estado. W soboty jeździł do Buenos Aires, aby grać a w niedzielne wieczory wracał do Montevideo. Dla niego ta praca była na całe życie i chociaż próbowano go przekonać, aby nie ulegał tej wyczerpującej rutynie, nigdy się nie poddał. To, chociaż nie przejmował się tym zbytnio, spowodowało złe relacje z niektórymi członkami drużyny: „Zazdrościliśmy mu, bo był bardzo ostentacyjny w swoich gestach i sposobie bycia. Jego gesty nie podobały się kolegom. Strzelił gola i rzucił beret w trybuny. Szybko przekonał fanów i stworzył rzuty karne; Niepokoiło nas takie podejście. Podróże na dzień przed meczem pokrzyżowały jego występ” – Juan Carlos Lorenzo, członek tej drużyny oraz mistrz Ameryki i zdobywca pucharu Interkontynentalnego jako trener Boca w latach 70-tych, stwierdził w swojej biografii ,,El Toto” napisanej przez Alfredo Di Salvo.

Dumny czy nie, jego umiejętności strzeleckie były godne uwagi i pokazał je podczas tych mistrzostw, w których Boca i River walczyli do końca. W klasyku pierwszej rundy, na ,,La Bombonera”, strzelił gola, ale Millonarios zwyciężyli 3:1. Rewanż rozegrano w scenariuszu parytetu, w którym wszystko poszło pod górę dla ,,Xeneizes” po tym, jak Félix Lousteau dał przewagę River. Zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy Lucho Sosa, prawy napastnik Boca, minął piłkę, ale piłka nie znalazła odbiorcy. W tej akcji nie było nic specjalnego a bramkarz Rivera Carlos Lettieri nawet nie miał zamiaru jej rozgrywać, więc piłka powoli poszybowała w stronę linii autowej. Dopóki się nie pojawił. To był cień, duch, który poruszał się bezgłośnie i Doktor Jekyll, który przemienił się w pana Hyde'a tak szybko, że nie wzniósł żadnego kurzu, gdy zanurkował obok łuku, aby nadmuchać siatkę. Lettieri próbował powstrzymać to, co nieuniknione ale było już za późno. Severino Varela choć nikt tego nie zauważył, zaczął wychodzić zaraz po przybyciu…

1

@Messibestplayerintheworld Takie show ,,nasza" Barcunia rozgrywała jeszcze w tamtych czasach z FC Sevilla, nie mówiąc już o El Clasico!
A teraz te dwie drużyny gdzie są...?

1

@Messibestplayerintheworld Ja właśnie też :) Wówczas Valencia była groźna...

13

Z Valencią na piątke ale nie do zera:

14 września 2019 r. FC Barcelona pokonała CF Valencia 5:2 w 4 kolejce Primera Division. W ostatnich dniach przed meczem niespodziewanie pracę stracił trener Valencii Marcelino Garcia Toral. Jego byli podopieczni być może byli jeszcze w szoku po decyzji właściciela klubu, gdyż po siedmiu minutach na Camp Nou przegrywali już 0:2. W 2 minucie z prawej strony dogrywał Frenkie De Jong a Ansu Fati pokonał Jaspera Cillessena. Pięć minut później piłkarze zamienili się rolami. Podawał młody Gwinejczyk a Holender mocnym strzałem nie dał szans rodakowi. Wydawało się, że gospodarzom w meczu już nic nie zagrozi. Barcelona przeważała, rywale niewiele potrafili zdziałać. Mistrzowie Hiszpanii powinni podwyższyć wynik. W 16. minucie Fati przymierzył tuż obok słupka. Jedenaście minut później Valencia wróciła do gry. Rodrigo Moreno podał do Kevina Gameiro a ten w sytuacji sam na sam pokonał Marca-Andre ter Stegena. Arbiter początkowo gola nie uznał, dopatrując się spalonego. Po analizie VAR zmienił decyzję. Bramka dodała nadziei gościom. Pod bramką Barcelony kilka razy było groźnie, ale wyrównujący gol nie padł. Po zmianie stron Katalończycy szybko zamknęli mecz. W 51. minucie sprzed pola karnego uderzył niewidoczny do tej pory Antoine Griezmann. Niepewnie interweniował Cillessen, który zbił piłkę na słupek. Dopadł do niej Gerard Pique i z bliska wbił do siatki. Cztery minuty później futbolówka po raz kolejny odbiła się od słupka. Sprzed pola karnego płasko przymierzył Nelson Semedo. Skuteczniejszy był chwilę po wejściu na boisko Luis Suarez. Wydawało się, że Urugwajczyk będąc przy piłce przed polem karnym poda do partnera. Tymczasem w 61. minucie uderzył w kierunku bliższego słupka. Po raz kolejny nie popisał się Cillessen i zrobiło się 4:1. Po stracie czwartego gola goście przestali wierzyć w możliwość odrobienia strat. Piłkarze Barcelony stworzyli sobie kilka okazji do podwyższenia wyniku, ale je marnowali. M.in. sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Griezmann. Z kolei w 74. minucie Sergio Busquets z dystansu uderzył tuż obok słupka. Piątego gola na osiem minut przed końcem zaliczył Luis Suarez, który strzelił z pola karnego w niemal to samo miejsce co w 61. minucie. Cillessen ponownie popełnił błąd. Wynik meczu ustalił w doliczonym czasie Maximiliano Gomez, który z bliska wbił piłkę do siatki FC Barcelony po dograniu z lewej strony Denisa Czeryszewa.



@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

10

,,Królewski bandzior”:

14 września 1969 roku Miguel Angel Bustillo, napastnik Blaugrany, doznał poważnej kontuzji kolana. Sezon 1969/70 rozpoczynał się Klasykiem z Realem i był to dopiero drugi taki przypadek w historii La Liga. Już po 6 minutach gry w Madrycie debiutant Bustillo strzelił 2 gole wprawiając publiczność w osłupienie. W drugiej połowie przy kolejnym ataku Barçy obrońca Realu De Felipe brutalnym wejściem próbował sfaulować Bustillo, ten jednak podskoczył w ostatniej chwili lecz przy nienaturalnym upadku zerwał więzadła w kolanie. Cały stadion przeszył jęk napastnika Blaugrany ale zawodnicy Realu nie wybili piłki lecz kontynuowali atak przez ponad minute. W końcu gracze Barçy wybili piłke na aut i Bustillo mógł zostać zniesiony z boiska. Po tym incydencie Real nie oddał piłki Barcelonie. Kontuzja skończyła właściwie karierę Bustillo, który przez kolejne 3 lata próbował bezskutecznie dojść do pełnej sprawności. Napastnik przeszedł do Celty ale nigdy nie zbliżył się już do poziomu gry z Saragossy, w której okrzyknięto go największym talentem hiszpańskiej piłki. Winowajca kontuzji De Felipe nie został zdyskwalifikowany(za podobne przewinienie niejaki Guedes pauzował 12 spotkań) a jego gre w końcówce tamtego meczu nazywano w gazetach ironicznie ,,pieszczotami”, kiedy próbował sfaulować bez piłki Pujola.



@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

2

@FcPortoFan1999 Oglądać to i ja lubie ale ich język? Akurat miałem na myśli język angielski, którego nie rozumiem!

2

Jakiś eror na głównej stronie fc.barca.com. No i oczywiście wszystko po chińsku! Koniec świata!

0

@FcPortoFan1999 Masz absolutna racje ale z drugiej strony Ameryki nie odkryłeś..
Ps. Gaduła z ciebie... :)

0

@FcPortoFan1999 O! Trafnie to ująłeś

0

@FcPortoFan1999 No powiedzmy...
Generalnie nic się nie zmieni w europejskich pucharach dla Legii, kiedy będzie rządził Mioduski, taka jest moja opinia...

0

@FcPortoFan1999 No przy obecnych rządach to nie wątpie...

0

@FcPortoFan1999 No własnie, De facto sam sobie odpowiedziałeś na pytanie...

12

Copa Mitropa:

13 września 1936 r. Sparta Praga przegrała u siebie z Austrią Wiedeń 0:1 po golu Camillo Jerusalema w drugim meczu finałowym o Puchar Mitropa. W pierwszym spotkaniu w Wiedniu na Praterstadion padł bezbramkowy remis, tak więc to Austria po raz drugi w historii sięgnęła po ten najbardziej prestiżowy wówczas turniej klubowy na świecie.


@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

0

@FcPortoFan1999 Dla mnie mogłaby ale czy rzeczywiście mogłaby to spytaj tego ,,bosa" Mioduskiego...

0

@Lucyfffer Wielkie dzięki śliczne i pozdrawiam :)
Ps. Niewielu jest użytkowników, którzy to doceniają, więc jeszcze raz bardzo dziękuje...:)

1

@Lucyfffer Niewielka część pochodzi z internetu. Natomiast znacznie większa część historii pochodzi z książek i czasopism. Trzeba czytać książki a nie jakieś pojebane ,,niebieskie ptaszki"...!

0

@Prorokk Ja z pewnością też, choć teraz już niewiele pamietam...

10

Legia jako pierwsza:

13 września 1995 r. Legia Warszawa jako pierwszy polski klub rozegrała swój pierwszy w historii mecz Ligi Mistrzów. Przeciwnikiem był Rosenborg Trondheim, którego legioniści pokonali na stadionie Wojska Polskiego 3:1 po 2 golach Pisza i jednym Stańka. Na ten moment kibice w Warszawie czekali z niecierpliwością. Wymarzona Liga Mistrzów w końcu zawitała do stolicy Polski. Po emocjonujących i zwycięskich bojach w eliminacjach ze szwedzkim IFK Göteborg, w fazie grupowej Legię znów czekało starcie z przedstawicielem skandynawskiego futbolu – tym razem z Norwegii. „Spotkania w Lidze Mistrzów to dla nas ogromne wyzwanie. Chcemy dobrze w niej wystartować” – zapowiadał przed meczem na łamach „Gazety Wyborczej” pomocnik Legii Jacek Bednarz. I rzeczywiście ta sztuka im się udała. Choć zwycięstwo rodziło się w bólach, to w ostatecznym rozrachunku gospodarze zainkasowali 3 punkty i pokaźne (jak na tamte czasy) wpływy z biletów, transmisji telewizyjnych i wygranej.



@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

11

Górnik pokazał na co go stać i to w debiucie!

13 września 1961 r. Górnik Zabrze pokonał Tottenham Hotspur 4:2 w pierwszym meczu rundy wstępnej Pucharu Europy Mistrzów Klubowych. Popularne ,,Koguty” były wówczas na fali i broniły mistrzostwa Anglii. Rywalem Kogutów miał być debiutujący w europejskich rozgrywkach Górnik Zabrze, kolejny polski klub, który wtedy nie był aktualnym mistrzem. To efekt obowiązującego wciąż głupiego przepisu. Mecz zaplanowano na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Tym samym rozpoczynał się serial słynnych pucharowych meczów Górnika na Stadionie Śląskim. Na mecz z angielskimi czempionami przyszło 80 tysięcy ludzi ale ten rekord pucharowej widowni zostanie jeszcze pobity. Kibice mieli świadomość siły i możliwości rywali, dlatego mało kto mógł przewidzieć to, co wydarzyło się 2 godziny później. Już po sześciu minutach zabrzanie prowadzili, gdy naciskany przez Musialka Norman wpakował piłke do własnej bramki. Nie minął kwadrans a było już 2:0 dla Górnika! Tym razem strzelał sam Musiałek, po tym jak Erwin Wilczek ograł wyspiarskich defensorów i wyłożył piłke koledze. Asystent gola jeszcze przed przerwą sam cieszył się z gola, wykorzystując dośrodkowanie Lentnera z rzutu rożnego. Na trybunach i w szatni Anglików szok. Mistrz Albionu przegrywa do przerwy 3:0! Jakby tego było mało tuż po przerwie sam Ernest Pol podwyższa wynik na 4:0! Słynny łącznik zamarkował strzał z prawej nogi, przełożył piłke na lewa i uderzył. Piłkarze z Wysp Brytyjskich nie wytrzymali napięcia. W tamtych czasach Anglicy reklamowali się jako boiskowi dżentelmeni ale gdy widmo sromotnej klęski stanęło im przed oczami, szybko zamienili się w zwykłych brutali. Najpierw McKay ,,skosił” Jana Kowalskiego. Ten wrócił na boisko ale uraz był tak poważny że tylko statystował. Pamiętajmy że wtedy jeszcze nie można było dokonywać zmian. Kilka minut później Leslie Allen ,,rozorał” łydke Musiałkowi i ten opuścił murawe. Przez ostatnie 25 minut Górnik grał zatem w 9-tke(!) co rywale szybko skrzętnie wykorzystali dwa razy umieszczając piłke w bramce Huberta Kostki.


@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360

9

Starcia Barçy z polskimi klubami:

13 września 1989 r. FC Barcelona tylko zremisowała na Camp Nou z Legią Warszawa 1:1. ,,Mogło być gorzej”- komentowało ,,El Mundo Deportivo”. Blaugrana rozpoczynała kolejną edycje rozgrywek o Puchar Zdobywców Pucharów jako obrońca tytułu. Podopieczni Johana Cruijffa zaprezentowali się jednak słabo. Już w 21 minucie świetną kombinacyjną akcje Polaków zwieńczył golem Andrzej Łatka. Kuriozalnie w tej sytuacji zachował się Andoni Zubizarreta, który pomimo asekuracji obrońców wybiegł do Łatki na… 30 metr przed bramką. Napastnik ,,Wojskowych” minął golkipera Barçy i z ponad 25 metrów skierował piłke do pustej bramki. Duma Katalonii miała kilka okazji do wyrównania a Legia groźnie kontrowała. Jedna z akcji gości zakończyła się golem Romana Koseckiego lecz arbiter boczny zasygnalizował spalonego. Jednak jak pokazały powtórki o ofsajdzie nie mogło być mowy- Blaugrana mogła mówić o sporym szczęściu. Pięć minut przed końcem meczu w polu karnym legionistów upadł Julio Salinas i sędzia podyktował rzut karny, który na gola zamienił Ronald Koeman.



@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

10

Pedernera:

,,Strzeliłem karnego, który przejdzie do historii futbolu w Leticii”- pisał z Kolumbii pewien młody Argentyńczyk. Nazywał się… Ernesto Guevara i jeszcze nie nosił przydomku ,,Che”. W 1952 r. włóczył się w poszukiwaniu przygód po Ameryce. Na brzegu Amazonki w Leticii, był trenerem lokalnej drużyny piłkarskiej. Swojego towarzysza podróży Guevara nazywał Pedernerita(czyli mały Pedernera). Nie było wówczas większej pochwały. Adolfo Pedernera był sercem i legendą ,,Maszyny” z River Plate. Ów człowiek orkiestra grał na wszystkich pozycjach, od ostatniego obrońcy po wysuniętego napastnika. Z tyłu kreował gre, posyłał podania dokładne co do milimetra, zmieniał rytm, zaskakiwał szybkością i siał postrach wśród bramkarzy. Zawsze rwał się do gry. Nigdy nie miał jej dość, chciał by mecze trwały wiecznie! Kiedy zapadał zmrok, klubowi działacze na próżno starali się go zmusić by przestał trenować i poszedł już do domu. Chcieli oderwać go od piłki ale nie potrafili, gdyż to ona nie chciała go opuścić…


@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Sysia11

9

Żywe legendy polskiego futbolu:

12 września 1976 r. urodził się Maciej Żurawski. Wiele jest sporów w historii światowego futbolu: Real Madryt czy FC Barcelona? Buffon czy Casillas? Liga hiszpańska czy angielska? W Ekstraklasie w XXI wieku kibiców elektryzowały zaś pojedynki Frankowskiego i Żurawskiego o korone króla strzelców. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt że… grali w jednym klubie! ,,Franek łowca bramek” był skuteczniejszy od swego partnera z linii ataku. ,,Żuraw” natomiast górował kreatywnością. Nie tylko potrafił wykończyć akcje z pola karnego ale też dużo dawał w rozegraniu. Na pewno o wiele częściej trafiał z dystansu niż klubowy kolega. Zanotował też najwięcej asyst. Nie bez powodu Frankowski na liście swoich najczęstszych asystentów umieścił właśnie Żurawskiego, na okazjonalnym trykocie włożonym z okazji awansu na 3 miejsce w klasyfikacji strzelców wszech czasów. Sam ,,Żuraw” w tym zestawieniu znajduje się na 14 pozycji ex aequo z Nawrotem. Tę lokate dało mu 121 goli strzelonych w 251 meczach. Średnio więc niemal w co drugim meczu strzelał gola. Ten wynik byłby nawet okazalszy, gdyby nie średnio udany powrót na sam koniec kariery w szeregi Wisły, gdy trafił ledwie raz w 21 meczach. Bez tej edycji jego wynik wynosił 0,52 gola/mecz a zatem tylko o 0,03 gorzej od Frankowskiego Przez pewien czas zresztą nad nim górował. Setke skompletował w 3 kolejce edycji 2004/05, podczas gdy ,,Frankowi” udało się to 6 meczów później. Mimo tej rywalizacji obaj zawodnicy nie unikali wzajemnych podań i szukali siebie w polu karnym. Żórawski 2 razy został królem strzelców. Mógł też dokonać tego jeszcze raz. W 2005 r. Wisła dość szybko zapewniła sobie mistrzostwo i obaj zawodnicy ustalili by spróbować stanąć wspólnie na najwyższym stopniu strzeleckiego podium. Sytuacja boiskowa rozwinęła się jednak inaczej i ,,Żuraw” nie dogonił ,,Franka”. Granicy dobrego smaku bowiem obaj nigdy nie przekraczali w tej rywalizacji. Maciej jest też jedynym zawodnikiem w historii ligi, który w 4 sezonach z rzędu strzelił co najmniej 20 goli! W 108 meczach, które wtedy rozegrał strzelił zatem aż 87 goli. Nie mogło być inaczej skoro stać go było na takie wyczyny, jak 5 goli strzelonych w jednym starciu ligowym z GKS Katowice. Jako jedyny też w dwóch latach kalendarzowych w XXI wieku(2002 i 2004) strzelał więcej niż 20 goli.

Był też pierwszym piłkarzem po Erneście Pohlu, który w dwóch kolejnych meczach w jednym sezonie strzelił hat-tricka. Ta wewnętrzna rywalizacja przyniosła także wiele trofeów Wiśle Kraków. Z tym klubem Żurawski 5 razy sięgnął po mistrzostwo Polski. Dwukrotnie stał na drugim stopniu podium. Do tego też dołożył 2 Puchary Polski oraz jeden Puchar Ligi. Indywidualnie 3 razy wygrał punktacje ,,Złote Buty” katowickiego ,,Sportu”. W 2002 r. został zaś uznany Piłkarzem Roku zarówno w oczach tej redakcji, jak i ,,Piłki Nożnej”. Był ostatnim zawodnikiem, który zdobył ten tytuł jako przedstawiciel klubu Ekstraklasy. Niewątpliwie pomogły mu w tym udane występy na europejskiej arenie. W sezonie 2002/03 doszedł z Białą Gwiazdą do 1/8 finału Pucharu UEFA. Po drodze strzelił 2 gole NK Primorje Ajdovscina, 3 gole AC Parmie, 2 gole Schalke oraz 2 gole Lazio! Po tej edycji o Żurawskim zaczęło być głośno w całej Europie. Zalicza się też do piłkarzy z udziałem w największej liczbie turniejów międzynarodowych rangi MŚ lub ME w Polsce. Wyprzedzają go pod tym względem tylko Żmuda i Piszczek. ,,Żuraw” zagrał w barwach reprezentacji Polski na mundialach w 2002 i 2006 r. oraz na Euro 2008. Na tej ostatniej imprezie był nawet kapitanem. Nie zdobył na nich jednak żadnego gola. Najlepszą okazję ku temu miał na pierwszym mundialu XX wieku ale pomylił się przy wykonywaniu rzutu karnego, jako drugi z Polaków po Deynie. Odegrał za to ważną role podczas eliminacji do Euro 2008(13 meczów i jeden gol) a zwłaszcza do mundialu w 2006, gdy siedmiokrotnie pokonywał bramkarzy przeciwników. Lepsze wyniki w całej Europie uzyskali od niego tylko Ibrahimović, Pauleta i Koller. Ostatecznie w reprezentacji Polski zagrał 72 razy, co daje mu 13 miejsce na liście wszech czasów. Strzelił w tym czasie 17 goli. Po występach w Wiśle grał jeszcze m.in. w Celticu Glasgow. Świetnie spisał się zwłaszcza w pierwszym sezonie, gdy na jego koncie znalazło się 16 goli. Dzięki temu ,,Magic” stał się jednym z ulubieńców kibiców tego klubu. W Szkocji trzykrotnie zdobył mistrzostwo kraju. Dołączył do tego Puchar Szkocji oraz Puchar Ligi. Mistrzostwo wywalczył też na Cyprze w barwach Omonii Nikozja. W międzyczasie bronił barw greckiej Larissy. Na zakończenie kariery wrócił do Wisły, sięgając po kolejne mistrzostwo. Był to jednak jego pożegnalny sezon na najwyższym poziomie. Później amatorsko grał dla Porońca Poronin w 3 lidze. Jego występy cieszyły się dużą popularnością wśród fanów.



@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?