FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
35 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@Pnog37 Kiepski żart, zwłaszcza że skopiowany...
11
Piłkarskie El Dorado:
Wojenna zawierucha minęła. Ci, którzy ocaleli zaczęli wychodzić ze swych kryjówek, domów, bądź powracali z frontu, by budować nową rzeczywistość. W takich warunkach swoje drugie, lepsze życie otrzymał futbol, który przybierał na sile, będąc odskocznią dla zmęczonych ludzi. Dla piłkarzy zaczynała się era sowitych zarobków. Inne miejsce, inny czas. Podczas, gdy Europa powoli budziła się z wojennego snu, nietknięta pożogą Kolumbia rozpoczęła swoje piłkarskie pięć minut chwały. A wszystko zaczyna się niczym u Hitchcocka – solidnym trzęsieniem ziemi. W roku 1948 zamordowany został przywódca obozu liberalnego Jorge Eliécer Gaitán, co wznieciło trwająca kilka lat wojnę domową. Mniej więcej w tym samym czasie, miał miejsce spór pomiędzy Dimayor(organizacją pragnącą powołać zawodową ligę piłkarską) a ,,Adefutbol” – amatorskim futbolowym związkiem. Sprawa została zgłoszona do FIFA, a ona swoim subtelnym zwyczajem, postanowiła zawiesić członkostwo Kolumbii w swojej organizacji, co oznaczało, że ani reprezentacja, ani zespoły klubowe, nie mogły brać udział w oficjalnych rozgrywkach. Sytuację tą wykorzystał prawnik Alfonso Senior Quevedo, który dzięki wrodzonemu sprytowi, pozyskał do swojego klubu słynnego Alfredo di Stefano. Wszak brak obecności w FIFA, zwalnia również od obowiązku przestrzegania jej prawa. Dlatego też otworzyła się furtka, która umożliwiła pozyskiwanie zawodników bez konieczności opłat transferowych. Dzięki temu kluby stać było, żeby oferować swoim graczom bajeczne warunki finansowe. Z dnia na dzień Kolumbia stała się piłkarskim El Dorado. W niedługim czasie w barwach jednego zespołu – Deportivo Municipal, obok Alfredo di Stefano, grały gwiazdy pokroju Adolfo Pedernery, Nestora Raula Rossi czy Julio Cozzi, który był nazywany bramkarzem stulecia. Podpisywanie tak wielkich nazwisk nie byłoby zapewne możliwe, gdyby nie strajk przeciwko „niewolniczym” umowom piłkarzy w Argentynie. Kontrakty konstruowane były tam w taki sposób, że w razie jakiegokolwiek sporu, rację miał wyłącznie pracodawca. Wieść o gigantycznych płacach szybko rozeszła się po świecie, a do kraju znad Morza Karaibskiego, zaczęły przyjeżdżać prawdziwe piłkarskie diamenty. Do lokalnego rywala Deportvio – Santa Fe, przybył nawet ówczesny reprezentant Anglii, pomocnik Stoke City – Neil Franklin. Udało im się również pozyskać podopiecznego sir Matta Busbiego z Manchesteru United- Charliego Mittena. W tamtych czasach najlepsi piłkarze na Wyspach Brytyjskich mogli liczyć na maksymalną pensję w wysokości 12 funtów tygodniowo. Za sam podpis na kontrakcie, Mitten otrzymał podobno pięć tysięcy, a jego tygodniówka wynosiła 40 funtów. Liczby te idealnie ukazują powód tej szalonej migracji. Po kolumbijskich boiskach biegali gracze z tak odległych państw jak Węgry, Jugosławia czy Hiszpania. Oprócz wymienionych wcześniej nazwisk, kibice w kraju, który jeszcze zupełnie na tak dawno posiadał wyłącznie amatorskie rozgrywki, mogli oglądać m.in. supersnajpera Guylę Zsengelléra czy Schuberta Gambetta. Wiele argentyńskich klubów, z wielką La Máquiną na czele, chciały odzyskać utraconych graczy, więc interwencjom FIFA oraz CONMEBOL (południowoamerykańska konfederacja piłki nożnej) nie było końca. Dopiero w 1951 roku podpisano umowę, według której zawodnicy powrócą do swoich poprzednich pracodawców w roku 1954, a Kolumbia zostanie przywrócona w prawach pełnoprawnego członka międzynarodowej federacji piłkarskiej. Rozgrywki całkowicie zdominowała drużyna Los Millonarios, bo tak zaczęto nazywać ekipę Deportivo Municipal (nazwa ta stała się oficjalną). Sięgnęli oni po mistrzostwo ligi cztery razy w przeciągu pięciu lat. Jedynie raz ich hegemonię przerwali prowadzeni przez fenomenalnego Julio Ávilę- Deportes Caldas. Po rozpadzie Dimayor, wielu emigrantów opuściło Kolumbię, by wrócić do grania za dużo niższe pieniądze. A gwiazdy, które brylowały w El Dorado, zaczęły podbijać Europę. Wtedy też do Realu Madryt dołączył Alfredo Di Stefano, a do Barcelony trafił jego kolega z zespołu Ramón Alberto Villaverde. Charlie Mitten natomiast długo nie nacieszył się grą w Manchesterze United, ponieważ po powrocie został szybko sprzedany do Fulham. Co ciekawe jednak podczas swojego pobytu w Santa Fe, odrzucił ofertę zespołu „Królewskich” z Madrytu. Czas chwały szybko minął i do kolumbijskiego futbolu wróciła szara, nudna rzeczywistość. Jednak po dziś dzień, kibice w kraju nad Oceanem Spokojnym, chwalą się, że swego czasu mieli najsilniejszą ligę świata.
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
10
Z historii Copa Mitropa:
Dokładnie 90 lat temu Bologna FC pokonuje Admire Wacker Wiedeń 5:1 w drugim meczu finałowym Pucharu Mitropa. Hattrickiem w tym meczu popisał się znakomity skrzydłowy Carlo Reguzzoni. Pozostałe 2 gole strzelili Maini i Fedullo. W pierwszym meczu padł wynik 3:2 dla Admiry, lecz większa ilość strzelonych goli pozwoliła po raz drugi w historii sięgnąć po puchar ekipie Bolonii FC.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
12
,,La Manita” w derbach Barcelony:
9 września 2017 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Espanyol 5:0(!) w 3 kolejce Primera Division. Hattrickiem popisał się w tym meczu Leo Messi a pozostałe gole dołożyli Pique oraz Luis Suarez.
@Sysia11
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon
@Adran360
0
@negreanu Co to miało być? Nic z tego nie rozumiem...!
1
@Pnog37 Nierozumiem, dlaczego do grudnia???
10
Ku pamięci wybitnych legend Blaugrany:
9 września 1998 r. zmarł Mariano Martin, jeden z najlepszych napastników w historii FC Barcelony. Mariano urodzony w 1919 r. trafił do Barcelony w wieku 20 lat i spędził na ,,Les Corts” 8 lat. W sezonie 1942/43 został pierwszy piłkarzem Blaugrany, który zdobył Trofeo Pichichi dzięki strzeleniu aż 32 goli(ten klubowy rekord w jednym sezonie La Liga pobił dopiero Luis Nazario de Lima w 1997 r.). Martin uzbierał aż 188 goli(!) we wszystkich 167 meczach w bordowo-granatowych barwach. Jego kariera została zahamowana przez kontuzje więzadła w kolanie. Próbował odbudować forme w Gimnastic Tarragona, lecz ostatecznie zakończył karierę już w wieku 30 lat.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Culer9002
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
11
Przy ,,Canaletes” mówią…
To symboliczne miejsce Barcelony znajduje się w górnej części Rambli, nieopodal ,, Plaça de Catalunya", na odcinku znanym jako Rambla de Canaletes. Nazwa pochodzi od fontanny, która zbierała wodę dzięki małym rynnom. Historia dzisiejszej fontanny sięga 19 wieku i terenu, który zajmowała uczelnia Estudis Generals, poprzedzająca założenie uniwersytetu barcelońskiego. Kiedy wyburzono Estudis Generals, fontanna została przeniesiona na górny odcinek Rambli. Obecna, zrobiona z żelaza z czterema małymi dyszami i zwieńczona latarnią z czterema światłami, zastąpiła poprzedni wodotrysk który wodę z kopalni Montcada. Nowa fontanna zbierała wodę z Rambli oraz wody podziemne, które przedostawały się z ,,La Creu d'en Malla”. Nazywała się tak ze względu na posesję o takiej samej nazwie, stojącej w górnej części dzisiejszej Rambli de Catalunya. Dobra jakość wody i jej domniemane właściwości lecznicze(w epoce gdy w domach nie było bieżącej wody) sprawiły że fontanna stała się często odwiedzanym miejscem, chociaż w 1917 roku została chwilowo zamknięta z powodu epidemii tyfusu, która nawiedziła miasto. Jej umieszczenie na Rambli spowodowało że ulica stała się jednym z najpopularniejszych miejsc spotkań w Barcelończyków. Początkowo fontanna stała na środku Rambli obok kiosku, w którym sprzedawano wodę z niej, pomieszaną z orszadą, anyżem i cukrem. Od 1901 roku miejsce to stało się bardzo popularne Dzięki Estevemu Sali. Późniejszy prezydent Barçy był pionierem w komercjalizacji wody sodowej, najmodniejszego wtedy, pochodzącego ze Stanów Zjednoczonych napoju z syfonu jednak z biegiem lat pojawienie się w tej strefie tramwajów spowodowało przeniesienie fontanny Canaletes na bok centralnego bulwaru. Barcelończycy uczynili z niej ikonę miasta, na co wskazuje wzruszający tekst, który w 1905 roku zadedykował jej lokalny pisarz Eugenii D'Ors: ,, Och woda, zimna woda z Canaletes, pocieszenie, które pochodzi od ciebie, Barcelono matko, dla twoich dzieci zmęczonych brakiem odpoczynku! Nasza wodo, leć szczodrze do nas spragnionych! Lecz, gdyż tak wielkie pragnienie tylko ty zaspokoić potrafisz. Ty, która płyniesz, zachowując cudowny chłód wnętrza naszego miasta, które na zewnątrz jest rozżarzone i pali nas od środka". Związek fontanny z Barçą bierze się właśnie stąd że dokładnie naprzeciwko, nad obecną kawiarnio-restauracją Nuria, mieściła się redakcja ,, La Rambli", tygodnika założonego przez Josepa Sunyola. Każdej niedzieli kiedy Barça grała na wyjeździe pracownicy La Rambli wywieszali na wychodzącym na kanale te balkonie redakcji tablicę z wynikami meczów piłkarskich kropki w czasach gdy nie było jeszcze transmisji radiowych ani telewizyjnych, informacje z La Rambli stanowiły nieodzowne źródło wyników spotkań. Kiedy tablica wskazywała zwycięstwo Barcelonistów, przechodnie krzyczeli z radości, intonowali przyśpiewki i machali flagami ,, blaugrana". W ten właśnie sposób miejsce to stało się tradycyjnym punktem spontanicznej celebracji zwycięstw Barçy. Z kolei popularność tablicy La Rambli spowodowała że każdego niedzielnego wieczoru strefa ta stawała się istnym mrowiskiem złożonym z kibiców, którzy spontanicznie tworzyli małe grupki. Jednym z tych, którzy odnieśli najwięcej korzyści z owych spotkań był sam Sala, który oprócz słodzonej wody sprzedawał także kanapki, kolejna inicjatywa tego barcelońskiego przedsiębiorcy zakończyła się sukcesem.
Odnośnie do świętowania Barcelonistów przy Canaletes istnieje pewna teoria, na pewno mało prawdopodobne, która jako powód celebracji wskazuje salony hotelu Continental. W tym budynku, znajdujący się przy Rambli często spotykała się dyrekcja Barçy a to powodowało że ci najbardziej niecierpliwi kibice gromadzili się przy drzwiach hotelu żeby z pierwszej ręki poznać decyzję klubu i dowiedzieć się o nowych transferach w ten sposób okolice hotelu stały się miejscem spotkań najbardziej niespokojnych Barcelonistów. Jakkolwiek by było, mimo poważnych zmian urbanistycznych w tym rejonie, jak wybudowanie stacji metra przy Plaça de Catalonia w 1924 roku albo usunięcie drewnianego kiosku w roku 1951, fontanna Canaletes przetrwała do dziś jako miejsce celebracji zwycięstw klubu wokół symbolicznej fontanny świętowano nie tylko zdobyte trofea ale też najadano się do syta po ważnych wygranych meczach, choćby 17 lutego 1974 roku, kiedy (jeszcze w czasie dyktatury) dowodzona przez Johanna Cruijffa Barça pokonała Real Madryt 50 na Santiago Bernabeu, dając popis futbolu, który przekraczał sportowe granice. Kilka minut po golleadzie (która dla wielu Barcelonistów była symbolem końca reżimu) centrum miasta zapełniło się morzem trąbiących samochodów, z których powiewały klubowe flagi pięć lat później scena powtórzyła się z okazji zdobycia pucharu zdobywców pucharów w Bazylei. Zwycięski gol strzelony przez Hansa Krankla zamienił Canaletes w Wielką Fiestę, stając się zarazem pierwszą okazją do świętowania w demokratycznych czasach. Jednak apogeum barcelońskich celebracji nastąpiło bez wątpienia w 1992 roku. 20 maja Ronald Koeman przeszedł do historii Barcelonizmu, kiedy na stadionie Wembley strzelił gola dającego klubowi pierwszy w historii Puchar Europy kilka chwil po zakończeniu meczu w centrum miasta pojawiło się około miliona szalejących z radości osób tamtej nocy La Rambla została wyłączona z ruchu a fontanna Canaletes po raz kolejny stała się epicentrum radości Barcelonistów. W ostatnich latach ogromna wrzawa i zamieszanie, wywołane tytułami w lidze i w Champions League zdobywanymi przez drużynę Guardioli, rozpoczęły debatę odnośnie do tego, czy stosowne jest celebrować zwycięstwa w centrum miasta. Jednak mimo instytucjonalnych prób przeniesienia Fiesty w inne miejsce, fontanna Canaletes pozostała tradycyjnym punktem spontanicznego świętowania kibiców…
@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon
@Adran360
8
,,Nolo”:
Był rok 1929. Argentyna grała z Paragwajem(4:1) w Copa America. Manuel Ferreira prowadził piłkę z głębi pola aż w końcu stanął twarzą w twarz z całą obroną rywali uformowaną w mur. Po chwili zaczął piłkę podbijać w powietrzu i przerzucać z jednej nogi na drugą. Zahipnotyzowani obrońcy wozili wzrokiem za tym futbolowym wahadłem. Zdawało się że minęły wieki zanim Nolo znalazł dziurę w murze i strzelił piłka ugrzęzła w siatce. Policjanci zeszli z koni żeby mu pogratulować. Na trybunach było wówczas tylko 20 000 osób ale wszyscy Argentyńczycy do dziś zaklinają się że widzieli to na własne oczy!
@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson
@Sysia11
3
@NeroTFP1 To właśnie chciałem usłyszeć ale nie do końca, ponieważ liczyłem również na reakcje do mojego dzisiejszego komentarza o Wilimowskim, no ale ok.
3
@NeroTFP1 A nie poprzesz mnie w kwestii ,,Eziego"?
3
@NeroTFP1 No w sumie moje też...:)
0
@Recha_0684 Przede wszystkim to każdy może tutaj wygłosić swoją opinie. Po drugie opinie o Wilimowskim wygłaszają eksperci futbolu, na czele z ikoną polskiego dziennikarstwa Bohdanem Tomaszewskim. Podejrzewam że jesteś za młody żeby to przełknąć...
14
Jacek Krzynówek zapewnia bardzo cenny remis:
8 września 2007 r. reprezentacja Polski remisuje na Estadio da Luz z Portugalią 2:2 w ramach eliminacji ME. Po cennym zwycięstwie na Stadionie Śląskim wicemistrzowie Europy wiedzieli już, na co nas stać. Przez niemal całą pierwszą połowę nie pozwolili nam podejść pod swoją bramkę. Jednak tuż przed przerwą Jakub Błaszczykowski huknął z dystansu, obronił ten strzał Ricardo ale wobec dobitki Mariusza Lewandowskiego bramkarz był bezradny. Wściekli Portugalczycy rzucili się naszym piłkarzom do gardeł w drugiej połowie. Piękne trafienia zaliczyli Maniche i Cristiano Ronaldo, ale gol z końcówki Jacka Krzynówka pamięta się do dziś! Atomowy strzał po ziemi, piłka odbija się od słupka a następnie od pleców golkipera i wpada do siatki. Krzynówek został w tamtej chwili bohaterem narodowym. Po latach przyznał na łamach „Przeglądu Sportowego”: „Myślę, że był to akt egoizmu, bo Mariusz Lewandowski był nieobstawiony, powinienem mu podać. Nie widziałem tego. Nie będę mówił, że planowałem tak uderzyć, dużo było w tym przypadku”. W eliminacjach do Euro 2008 wyrwaliśmy ówczesnym wicemistrzom Europy aż cztery punkty!
@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360
0
@tristan87 Jak widze nie do końca wszystkiego wysłuchałeś...
1
@Dankho94isback Z pewnością Wodarz, Peterek, Szołtysik, Lubański i Deyna ex aequo a co do reszty musiałbym się zastanowić...
0
@tristan87 Widze że jesteś ,,bardzo cierpliwy i wnikliwy" a poza tym ponoć fascynują cię moje komentarze? No jakoś trudno mi w to uwierzyć...!
1
@Dankho94isback No akurat większość książek jest znana, jak chociażby ,,Barca, życie, pasja, ludzie". Ja natomiast ostatni komentarz, o który pytałeś zaczerpnołem z książki ,,Barcelona Blaugrana".
Ps. Co wy wypisujecie z tymi ,,mordeczkami"? A kolego, nie łaska...?
0
Powiadacie że najlepszym polskim piłkarzem w historii jest Robert Lewandowski? Z całym szacunkiem ale dla mnie jednak nie! Jak się okazuje nie tylko dla mnie:
https://www.polskieradio.pl/39/156/artykul/1836005,ernest-wilimowski-decyzja-ktora-zniszczyla-legende
https://dziennikzachodni.pl/sulik-widzialem-ernesta-wilimowskiego-na-zywo-to-byl-najwybitniejszy-pilkarz/ar/899259
11
Copa Mitropa, czyli pierwsze w historii futbolu cykliczne międzynarodowe rozgrywki klubowe:
8 września 1933 r. Austria Wiedeń pokonuje Inter Mediolan 3:1 w drugim meczu finałowym Pucharu Mitropa i tym samym sięga po to trofeum(w pierwszym meczu włosi wygrali tylko 2:1). Najistotniejszym faktem w tym meczu jest ustrzelenie hattricka przez legendarnego Matthiasa Sindelara. Honorowe trafienie zaliczył równie legendarny Giuseppe Meazza.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson
0
@Dankho94isback mordo?:) Jak się kocha futbol to trzeba czytać książki(!) a nie pierdoły z jakicheś internetowych iksów czy niebieskich ptaszków! Zapamiętajcie to sobie raz na zawsze!
0
@Mixtape Dam sobie co najmniej paznokcia obciąć że nie klepniemy Chorwacji! No chyba że ewidentnie sędzia wypaczy wynik...
9
No i bardzo dobrze! Przedewszystkim zregeneruje się i odpocznie. Na Girone jest potrzebny najsilniejszy skład, to nie byle Real Valladolid...
10
,, La Nau dels Esports":
Jednym z głównych elementów popularyzacji futbolu w Barcelonie były narodziny prasy sportowej. W trakcie dwóch pierwszych dekad XX wieku pojawiło się wiele tytułów specjalizujących się w tej kwestii, podążających śladem takich pionierskich gazet jak ,, Barcelona Sport”, która ukazała się po raz pierwszy w 1887 roku i ,, Los Deportes", wychodząca od roku 1897. Niedługo potem pojawiły się kolejne: ,, El Mundo Deportivo(1906), ,, La Jornada Deportiva(1921), ,, Xut"(1922), ,, Sports"(1923), ,, L’Esport Catala"(1925) czy ,,La Nau Dels Esports"(1929)- tygodnik sportowy założony przez przedsiębiorcę i wydawcę Josepa Sunyola, socio Barçy od 1925 roku i przyszłego prezydenta klubu. Pierwszy numer ukazał się 7 października 1929 roku. Redakcja tygodnika dzielona z redakcją dziennika ,, La Nau" mieściła się przy Via Laietana. Zresztą reporterzy gazety, z których większość przyszła z dziennika ,, El Poble Catala" byli zarazem dziennikarzami sportowymi pisma. Wśród najbardziej wyróżniających się współpracowników znajdowali się słynni rysownicy, jak Valenti Castanes czy Miquel Cardona. Po kilku miesiącach, z racji tego że lokal Okazał się za mały redakcja przeniosła się do budynku przy ,,Ronda Universitat”. Jednak w tym miejscu też nie zagrzała miejsca zbyt długo. Tygodnik który ukazywał się co poniedziałek wydawany był w wielkim formacie i liczył 12 stron. W trakcie czterech pierwszych miesięcy istnienia stał się jednym z najważniejszych tytułów pracy sportowej. Oprócz tradycyjnych komentarzy Perego Ventury i Virgilego wyróżniały się inne sekcje, jak ,, Przy Canaletes mówią...”, gdzie informowano o bieżących sprawach związanych z Blaugraną, tudzież ,, Can Rabia", w której zamieszczano relacje z meczów rozgrywanych przez Espanyol. W ostatnim numerze wydrukowanym 3 lutego 1930 roku, sam Josep Sunyol ogłosił w jednym z artykułów zmianę tytułu tygodnika. Od tamtej pory, po wydaniu 18 numerów, ,,La Nau dels Sports" ukazywał się pod nazwą ,,La Rambla". Nowy tytuł promowany przez Josep Sunyola, który wtedy zajmował jedno z dyrektorskich stanowisk w FC Barcelonie i był prezesem katalońskiej federacji piłkarskiej, odegrał główną rolę w rozprzestrzenianiu się hasła ,, Esport i ciutadania"(Sport i obywatelstwo). Sunyol chciał je rozpowszechnić w całej katalońskiej społeczności. Pierwszy numer czasopisma, wydawanego w wielkim formacie ukazał się 10 lutego 1930 roku zaledwie tydzień po wyjściu ostatniego numeru ,, Nau dels Esports". Na jego 10 stronach mieszały się tematy polityczne i społeczne, relacje sportowe oraz ilustracje. Pismo, którego nakład wynosił 40 000 egzemplarzy zachowało niektóre sekcje znane z ,, La Nau dels Esports", w tym ,, Przy Canaletes mówią..." i ,,Can Rabia". Lluis Aymami był kierownikiem sekcji sportowej a Sunyol pełnił funkcję wydawcy. Zespół, który podejmował decyzję odnośnie publikacji złożony z samego Sunyola i czterech jego pracowników nazywał siebie żartobliwie ,, sowietem". Aymami wspomina: ,, Mówiliśmy sowiet ponieważ nazwa ta przerażała wiele ludzi. Wyobraźcie sobie sowiet kierowany przez milionera!". ,, La Rambla" była karana wieloma grzywnami, Zdarzały się konfiskaty wydań, interwencje sądowe a nawet policyjne rewizje i żeby uniknąć definitywnego zamknięcia, w kwietniu 1930 roku pismo zmieniło nazwę na ,, La Rambla de Catalunya", pod którą ukazało się 55 numerów, aż w kwietniu 1931 roku wraz z nastaniem Republiki pojawiło się na nowo jako ,, La Rambla".
@Symson
@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@Culer9002
@Arkon
@Adran360
13
Czy wiecie że....
8 września 1888 r. wystartowały rozgrywki angielskiej Football League a więc najstarszej ligi na świecie. Wiliam McGregor, jeden z członków zarządu klubu Aston Villa, zaczął namawiać działaczy największych klubów, by utworzyć zawodową ligę piłkarską. 17 czerwca 1888 roku w hotelu Royal w Manchesterze spotkali się przedstawiciele 12 klubów: Accrington, Bluckburn Rovers, Bolton Wanderers, Burnley, Derby County, Everton, Notts County, Preston North End, Stoke City, West Bromwich Albion, Wolverhampton Wanderers i właśnie Aston Villa. To właśnie one utworzyły najstarszą ligę piłkarską na świecie a McGregorowi powierzono funkcję jej prezesa. Wiliam sprzeciwiał się nazwaniu jej ligą angielską, gdyż miał nadzieję, że wkrótce przyłączą się do niej kluby szkockie. Pomylił się, lecz wymyślona przez niego liga ruszyła już we wrześniu 1888, i to za poparciem The FA. Dniem rozgrywek ligowych(przez 84 lata!) była wyłącznie sobota. Faworytami pierwszego sezonu ligowego byli zdobywcy Pucharu Anglii z 1888(West Browmich) oraz z 1887(Aston Villa), w składzie których grały dwie wówczas największe gwiazdy na Wyspach: Billy Basset, najlepszy wtedy skrzydłowy w Królestwie, oraz Archie Hunter, legendarny napastnik Aston Villa rodem ze Szkocji. Tymczasem pierwszą ligową bramkę strzelił Jack Gordon z Preston North End, a jego zespół przez wszystkie 22 mecze sezonu nie znalazł pogromcy. Najjaśniejszym punktem drużyny był center napadu Johnny Goodall(ur. 1863), 14-krotny reprezentant Anglii, jej kapitan w latach 1891-95, uważany do dziś za pierwszą wielką gwiazdę The Football League. W tym pionierskim sezonie 1888/89 zdobył z klubem Mistrzostwo Anglii, ponadto Puchar Anglii a sam z 21 golami został królem strzelców! W kolejnym sezonie Preston udaje się obronić tytuł, ale Goodall żegna się z zespołem i przechodzi do Derby County, gdzie zostaje jego kapitanem.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson
1
@KobeFR A to bardzo ładnie z twojej strony że to przedstawiasz, gdyż moja informacja pochodzi sprzed 10 lat!
17
Kalendarium FC Barcelony:
8 września 2011 r. otwarto FC Barcelona Escola Varsovia. Blaugrana posiada filialne szkółki piłkarskie rozrzucone po całym świecie. Najlepsi młodzi piłkarze są zapraszani do La Masii. Pierwszą tego typu szkółke w Europie otwarto w Warszawie. Inicjatorem powstania akademii Barçy był Wiesław Wilczyński, ówczesny dyrektor Biura Sportu Miasta Stołecznego Warszawa a w przeszłości między innymi prezes klubu żużlowego Polonii Piła. FC Barcelona zaprosiła na pierwsze testy chłopaków w wieku 6-12 lat a stolica przygotowała kilka boisku w różnych miejscach miasta, na których docelowo trenować miało tysiąc dzieci.
@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon
@Adran360
11
Gładkie zwycięstwo na wyjeździe:
8 września 1997 r. FC Barcelona pokonała na Estadio Mestalla Valencie 0:3 w 2 kolejce Primera Division i umocniła się na prowadzeniu w tabeli z 6 punktami. Już w pierwszej minucie meczu gola dla przyjezdnych strzelił Sonny Anderson. Na 2:0 podwyższył jego rodak Rivaldo z rzutu karnego w 37 minucie a dzieła zniszczenia dokonał w 81 minucie Ivan de la Peña.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson
10
@FCBparasiempre
Choć po latach nie pamiętał już szczegółów, sześcioletni Messi dostarczał rozrywki widowni meczu, podczas którego Maradona debiutował w Newell’s Old Boys, kapkując i popisując się rozmaitymi sztuczkami w przerwie towarzyskiego meczu z Emelec. Po raz drugi przeznaczenie splotło ich losy podczas mistrzostw świata do lat 20-tu w 2005 roku a kolejny raz po golu w meczu z Albacete w następnym sezonie. Przez długi czas relacje dwóch argentyńskich ikon były jeśli nie bliskie, to z pewnością poprawne. Sytuacja uległa zmianie w 2008 roku. We wrześniu Maradona ostro skrytykował gracza FC Barcelony po zremisowanym 1:1 meczu z Peru w eliminacjach mistrzostw świata. ,, Czasami(powiedział) Messi gra tylko dla Messiego. Dla klubu sportowego Messi. Gdyby grał bardziej z Aguero czy Riquelme, rywale mieliby dużo więcej zmartwień. Meczów nie wygrywa się atakując za każdym razem, gdy ma się piłkę ale wiedząc, co z nią zrobić". Przy następnej okazji poszedł dalej, oskarżając Messiego że ,, brak mu charakteru" i że nie walczył dostatecznie ciężko żeby móc dołączyć do reprezentacji olimpijskiej, choć przecież nie tylko do niej dołączył ale jeszcze zdobył Złoty Medal. Nawet biorąc pod uwagę skłonności Maradony do nieoczekiwanych wybuchów można było odnieść wrażenie że tym razem obrał sobie niewłaściwy cel a z perspektywy lat nie należy wykluczać że starał się specjalnie popsuć atmosferę w reprezentacji Alfio Basile, samemu ubiegając się o posadę selekcjonera. Próbował przy tym zjednać sobie Riquelme, którego pozycja symbolu drużyny słabła z każdym świetnym meczem Messiego w Barcelonie. Jakiekolwiek były jego motywacje, dopiął swego. Eliminacje Mistrzostw Świata rozpoczęły się od zwycięstw nad Chile, Wenezuelą i Boliwią ale późniejsza wyjazdowa porażka z Kolumbią poprzedzała serię czterech remisów. 11 października 2008 roku udało się wygrać z Urugwajem ale 3 dni później trzeba było uznać wyższość prowadzonego przez Marcelo Bielse Chile. Była to dopiero szósta porażka Argentyny w dziejach starć z zachodnimi sąsiadami, pierwsza od 1973 roku i pierwsza w meczu, który miał jakieś znaczenie. Na fali wywołanego tym oburzenia Basile podał się do dymisji a Argentyńczycy zrobili to, co robili tak często w chwilach trudnych czyli zwrócili się do Maradony. Powrót Diego do reprezentacji w 1993 roku nie był, jak pamiętamy przemyślany a skończył się dyskwalifikacją po kontroli antydopingowej, Choć jego obecność na boisku dawała nadzieję na wykrzesanie dodatkowej energii z reszty drużyny. Problem w tym że podczas dwóch poprzednich epizodów trenerskich wygrał zaledwie trzy razy, więc powierzenie mu losów reprezentacji kraju wydawało się aktem ślepej wiary. Jego politykowanie przyniosło jednak efekty. Riquelme przyznawał po latach że Maradona zachęcał grupę kluczowych piłkarzy by podważyli pozycję Basile. Inna sprawa że wkrótce nowy selekcjoner krytykował już przygotowanie fizyczne Riquelme i napięcie między tą dwójką stało się bardzo widoczne. Pierwszy mecz drużyny narodowej pod jego przywództwem, w marcu 2009 roku przyniósł fałszywe nadzieje. Grający z dziesiątką na koszulce Messi(jak tylko Maradona dostał pracę, zaczął odbudowywać mosty wiodące do zawodnika FC Barcelony) poprowadził Argentyńczyków do wygranej 4:0 z Wenezuelą ale na El Monumental można było zobaczyć głównie indywidualne popisy poszczególnych zawodników, prezentujących się nieźle głównie ze względu na przerażenie rywali. 4 dni później wyglądało to już kompletnie inaczej. Gra na dużej wysokości w La Paz zawsze stwarzała Argentyńczykom problemy ale nigdy nie poszło im tak źle jak za czasów Maradony wypadli beznadziejnie i przegrali z Boliwią 1:6, przywołując na pamięć Helsingborg i wyrównując tym samym ustanowiony wówczas niechlubny rekord najwyższej porażki w dziejach drużyny. Później zdarzyło się zwycięstwo z Kolumbią ale także porażki z Ekwadorem, Brazylią i Paragwajem. Na dwie kolejki przed końcem eliminacji mundialu Brazylia, Chile i Paragwaj były już pewne wyjazdu do RPA, Ekwador miał 23 punkty, Argentyna 22 Urugwaj i Wenezuela 21 a Kolumbia 20. Wszystkie te zespoły walczyły o ostatnie miejsce dające awans i jeszcze jedno, uprawniające do gry w Play Off. Najpierw Argentyna musiała wygrać z Peru. Kiedy Higuain dobiegł do sprytnego podania Pablo Aimara wszystko wydawało się iść po myśli Maradony ale w końcówce mecz zaczął się toczyć według zaskakującego scenariusza. W ostatnich minutach nad stadionem przeszła straszliwa ulewa i boisko pokryły Kałuże stojącej wody. Na kilkadziesiąt sekund przed ostatnim gwizdkiem Argentyńczycy dwukrotnie nie zdołali wybić piłki, która za każdym razem wracała w pole karne, aż w końcu nie pilnowany Rengifo wyrównał po główce z najbliższej odległości. Mecz rozgrywano późnym wieczorem, Albicelestes wiedzieli więc że jeśli skończy się tym wynikiem będą mieli tyle samo punktów co Ekwador i Kolumbia oraz oczko straty do Urugwaju, który czekał na nich w ostatniej kolejce. Musieli zdobyć gole. W takich okolicznościach można było liczyć na jednego tylko człowieka. Maradone krytykowano za decyzję o powołaniu 36-letniego Martina Palermo ale doprawdy nikt poza nim nie byłby w stanie nagle zgubić krycia w polu karnym rywala i w ulewnym deszczu wepchnąć piłki do siatki.
Formalności trzeba było dopełnić w meczu z Urugwajem ale Argentyna potrafiła to zrobić! Zdobyty z najbliższej odległości gol Bolattiego dał awans. Diego Maradona, wciśnięty w dres z powiewającym wokół szyi czerwonym szalikiem, podskakiwał przy linii bocznej aż w końcu się przewrócił, później zaś powiedział dziennikarzom że ,, mogą mu obciągnąć". Dość dziwny popis buty jak na kogoś, kto w 13 meczach wykorzystał 55 piłkarzy a na mundial awansował rzutem na taśmę. Messiego tymczasem krytykowano za to że nie świętował gola Bolattiego odpowiednio entuzjastycznie. Klasyczny przykład na potwierdzenie porzekadła że kiedy chce się uderzyć psa, kij zawsze się znajdzie. Równie dobrze można by przecież mówić że względny spokój piłkarza po golu był wyrazem skupienia i determinacji aby doprowadzić sprawy do końca. Wątpliwości na temat zaangażowania Messiego rodziły się nawet bez wyraźnych powodów. Strona internetowa ,, Minutoono.com" przedstawiła na przykład opinię psychoanalityka że przeprowadzka we wczesnym dzieciństwie Wywołała w nim poczucie niechęci do ojczyzny. Maradona być może mając w pamięci podobne odwiedziny Bilarda, kiedy sam leczył się z żółtaczki, wyruszył więc do Barcelony by zapytać swojego gwiazdora, w jakim ustawieniu chciałby grać. Messi zasugerował 3-4-1-2 albo 4-3-1-2 tak aby mógł operować za duetem napastników, tworzonym przez Higuaina i Teveza. Aguero, który z pewnością mógł stanowić użyteczną alternatywę dla tej dwójki miał wówczas tylko 21 lat czasu występ Argentyny na Mistrzostwach Świata w 2010 roku nie wydaje się taki zły, choć od początku przebiegał pod znakiem permanentnego chaosu. W pierwszym meczu z Nigerią Messi faktycznie grał za Tevezem i Higuainem. W zestawieniu z drugą linią, w której operowali Mascherano, Veron i Di Maria miało to oczywiście sens nie miało go już jednak, choć było pewnie nieuniknione, zważywszy na brak w kadrze bocznych obrońców (i generalną argentyńską posuche na tej pozycji, pomijając może Javiera Zanettiego), ustawienie na prawej obronie Jonasa Gutierreza obok straszliwie wolnych skądinąd Martina Demichelisa, Waltera Samuela i Gabriela Heinze. Paradoksalnie to Heinze zdobył jednego gola w tym meczu głową po rzucie rożnym ale w komentarzach po spotkaniu umówiło się głównie o braku płynności i ospałej grze Argentyny. Zwycięstwo 4:1 nad Koreą Południową było już bardziej przekonujące a na zakończenie fazy grupowej mocno przemeblowana 11 wygrała 2:0 z Grecją. Rozpęd uzyskany w grupie udało się utrzymać w kolejnej rundzie. Pierwszy gol Teveza padł wprawdzie ze spalonego (napastnik Albicelestes przedłużę dobitkę Messiego po tym, jak jego pierwszy strzał został zablokowany przez bramkarza Meksykanów), później jednak nie było już wątpliwości. Higuain wykorzystał nieporozumienie w obronie rywali i do przerwy Argentyna prowadziła 2:0 a w drugiej połowie Tevez zdobył kolejnego gola potężnym uderzeniem zza pola karnego. Gol Javiera Hernandeza w samej końcówce nie był już w stanie odwrócić losów meczu. W ćwierćfinale trzeba było jednak zagrać z Niemcami, z punktu widzenia topornej argentyńskiej defensywy rywalem najgorszym z możliwych. Wszelkie nadzieję Argentyny runęły już w trzeciej minucie, kiedy po zagraniu Schweinsteigera z rzutu wolnego gola strzelił Thomas Muller. Od tamtej chwili każdy atak Argentyńczyków był tylko okazją dla Niemców do skontrowania, okazją, z której skwapliwie korzystali. Argentyna przegrała 0:4 a Maradona, który jako piłkarz był bez wątpienia architektem i reżyserem gry w o wiele większym stopniu niż Messi, w roli trenera okazał się beznadziejnym naiwniakiem. Kiedy po przegranej z Niemcami Messi wszedł w końcu do szatni, osunął się na posadzkę między dwiema ławkami, oparł o ścianę i zaczął płakać. ,, Nasi piłkarze(relacjonował ,,Clarin") przekonali się że Święty Mikołaj nie istnieje. Maradona nie jest tym, za kogo uważali". Problem w tym że w szoku byli nie tylko piłkarze. Choć nawet i tym razem zdania były podzielone i wciąż nie brakowało tych, którzy Nie potrafili skrytykować w jego Maradony. Jeśli stary Mesjasz miał pozostać bez winy, trzeba było nią obarczyć młodego. ,, Messi nie ponosi żadnej odpowiedzialności( zauważył przytomnie pisarz Eduardo Sacheri) że my, Argentyńczycy, nie potrafimy przepracować żałoby po Diego"...
10
Maradona i Messi. Dwóch geniuszy i dwa światy:
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Comentateiro
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Sysia11