6

@FCBparasiempre
Czeski pomocnik Pavel Nedved. W jego zachowaniu ciężko było szukać jakichkolwiek kontrowersji. Ten przykład idealnie pokazuje, że skromnością, małomównością i ciężką pracą można dojść na sam szczyt. Nawet zastąpienie przez niego Zinedine’a Zidane’a w Juventusie nie było zadaniem niemożliwym do wykonania. Pavel Nedved urodził się w Chebie, natomiast dorastał w Skalnym Mieście, miejscowości położonej niedaleko granicy z Niemcami. Rodzice – Anna i Vaclav – wyobrażali sobie swojego syna w roli księgowego bądź pracownika fizycznego. Matka Pavla sprzedawała towary na tamtejszym miejskim rynku. Z kolei ojciec grał dla drugoligowej Cheby a na tygodniu pracował w kopalni. Syn towarzyszył ojcu podczas jego treningów oraz meczów, niekiedy sam w nich uczestniczył. Od najmłodszych lat Pavel przejawiał zainteresowanie piłką nożną. Kiedy Nedved nie mógł grać z dorosłymi ze względu na oczywiste braki fizyczne, często ćwiczył w domu, kopiąc w drzwi. Lustro służyło mu do obrania odpowiedniej trajektorii przy uderzniu. Vaclav zapisał syna do drużyny młodzieżowej w Skalnym, gdzie mógł trenować z chłopakami w swojej kategorii wiekowej. Technika, szybkość i szczuplejsza sylwetka wyróżniają Pavla, przez co jest znacznie lepszy od rówieśników. Po treningach gra się nie kończyła. Chłopcy kontynuowali zabawę, kopiąc piłkę na ulicy. Jeden z tamtejszych trenerów chciał Nedvedowi wybić z głowy grę w piłkę i sadzał go na ławce rezerwowych, powtarzając, że jest beztalenciem i powinien się cieszyć, że w ogóle znajduje się wśród zmienników. W 1986 roku Pavel otrzymał propozycję gry dla drużyn młodzieżowych Viktorii Pilzno (dawniej znanych pod nazwą Skoda Pilzno). Decyzja była oczywista. Po czasie zawodnik podziękował rodzinie za wsparcie, które pozwoliło mu bardzo szybko wydorośleć, odnajdując się w nowej rzeczywistości. Chłopak zamieszkał u Josefa Zaloudka i jego rodziny. Jak się potem okazało, „Pepi” prowadził Pavla w drużynach młodzieżowych i był dla niego drugim ojcem. Okazał się nieocenionym wsparciem. Po pewnym czasie Nedved zdecydował się wynająć mały pokój na własną rękę, za swoje zarobione pieniądze. Kiedy piłkarz skończył osiemnaście lat, został zauważony przez pierwszą drużynę Viktorii. Pojawił się jednak problem – obowiązkowa służba wojskowa. Aby jej uniknąć, trzeba było być jednym z najlepszych młodych piłkarzy w kraju. Stąd też decyzja o przenosinach do Dukli Praga latem 1991 roku, gdzie Pavel poddał się służbie w wojsku. Prażanie zmagali się ze sporymi problemami. Około pięć lat wcześniej Dukla należała do jednej z najlepszych drużyn w Czechach. Pavel w swoim pierwszym poważnym sezonie zdobył trzy gole w dziewiętnastu występach i okazał się jednym z objawień. Jego dobrą dyspozycję zauważyła Sparta Praga, która zdecydowała się go zakontraktować po sezonie 1991/1992. Kiedy Pavel został piłkarzem Sparty, miał przyjemność obcowania ze swoimi idolami z dzieciństwa – Jiri Nemecem czy Jozefem Chovancem. Ten drugi był niekwestionowanym liderem w szatni i, co ciekawe, później został trenerem reprezentacji Czech. ,,Kiedy go zobaczyłem po raz pierwszy, myślałem, że nie ma takiego talentu, jak inni. Sporo się jednak pomyliłem. Miał świetne cechy jako piłkarz, ale też jako człowiek. Szanował dużo starszych od siebie. Nie mówił dużo, wolał obserwować”– Pavel Nedved o Jozefie Chovancu. Sparta, nazywana wówczas „czeskim Juventusem”, nie miała sobie równych na krajowym podwórku. Dla Nedveda była to ogromna szansa na rozwijanie swoich piłkarskich umiejętności. Pierwszy rok ukończył bez bramki. W kolejnych sezonach Pavel strzelił odpowiednio trzy, sześć i czternaście goli. W sezonie 93/94 skrzydłowy zadebiutował w Lidze Mistrzów z AIK Solną a kilkanaście miesięcy później zadebiutował w pierwszej reprezentacji Republiki Czeskiej przeciwko Irlandii. W latach 1992-1995 Sparta z Nedvedem w składzie zdobyła trzy mistrzostwa Czech i jeden krajowy puchar. Rozgrywki 1995/1996 były pierwszymi od sezonu 91/92, gdzie „Czerwoni” nie zdobyli mistrzostwa – wtedy jeszcze istniała Czechosłowacja. W 1/8 finału Pucharu UEFA Sparta została zatrzymana przez Milan Arrigo Sacchiego. Pavel w europejskich pucharach zrobił bardzo dobre wrażenie i często okazywał się najjaśniejszym punktem zespołu z Pragi. Jego postać nie była znana w świecie calcio. Świetna dyspozycja Nedveda sprawiła, że w kolejce po jego podpis ustawiło się sporo klubów. Najbardziej konkretne było Lazio, które podpisało go po mistrzostwach Europy w 1996 roku. Wcześniej bardzo blisko pozyskania skrzydłowego było PSV Eindhoven, które ustaliło już warunki transferu ze Spartą – 1,5 miliona euro. Na wielkiej imprezie jednym z najważniejszych momentów dla Nedveda był mecz z Włochami, w którym Pavel walnie przyczynił się do wygranej (2:1) w fazie grupowej. Kluczową postacią przy transferze był Zdenek Zeman, który był zorientowany w futbolu czeskim i przekonał ówczesnego prezydenta „Biancocelestich”, Sergio Cragnottiego, do sprowadzenia utalentowanego skrzydłowego za niecałe pięć milionów euro. Kiedy Nedved został oficjalnie piłkarzem Lazio, szum medialny wokół jego osoby był niewielki. W zasadzie niewiele o nim wiedziała prasa i kibice. Był on też nazywany „medvedem” (ze słoweńskiego: niedźwiedź).

W Europie niemal wszystkie zespoły miały w składzie wybitną postać, grającą na „dziesiątce” – przykładowo Zinedine Zidane, Oliver Bierhoff, Roberto Baggio, Rui Costa, David Beckham, Zvonimir Boban czy Rivaldo. To była idealna okazja dla Czecha, aby się odnaleźć. Pierwszym ważnym momentem dla Pavla po transferze do Rzymu była pierwsza bramka, zdobyta w eliminacjach do Pucharu UEFA przeciwko CD Tenerife. Kiedy piłka trafiła w lewy dolny róg bramkarza, Nedved nie był w stanie opanować emocji. Cieszył się, krzyczał i od razu pobiegł do Zdenka Zemana, który od początku mu zaufał. Pięć dni później, 20 października 1996 roku, Lazio grało na Stadio Olimpico z Cagliari. W trzeciej minucie spotkania czerwoną kartkę po złapaniu piłki poza polem karnym zobaczył Luca Marchegiani. Jego miejsce zajął Carlo Cudicini. To oznaczało, że cały mecz rzymianie będą grali w osłabieniu. Ostatecznie Lazio wygrało 2:1 a znakomitym golem otwierającym mecz, popisał się Pavel Nedved, który wziął na siebie ciężar gry i uderzył z ponad dwudziestu metrów w okienko. W styczniu 1997 roku Zdenek Zeman został zwolniony. Na stanowisku trenera ekipy ze stolicy Włoch zastąpił go Dino Zoff. Włoskie gazety wówczas pisały o Nedvedzie, że jest piłkarzem dyskretnym, zdenerwowanym i brakuje mu zrozumienia z kolegami z boiska. Wystarczyło pół roku, aby Pavel znów oczarował swoją grą kibiców na Półwyspie Apenińskim. Pojawiło się potem ważne pytanie – która noga jest tą lepszą? Wikipedia sugeruje, że Pavel ma lepszą lewą nogę. Z kolei gdy sprawdzi się jego bramki na YouTube, sporo z nich pada także po uderzeniu prawą kończyną. Jak zatem jest? „Kiedy uderzam lewą nogą, strzał jest silniejszy. Kiedy prawą – bardziej precyzyjny” – mówił Nedved. Po sezonie 1996/1997 sytuacja klubowa Nedveda nie była w pełni jasna. Po poprzednim sezonie Dino Zoffa na ławce trenerskiej zastąpił Sven-Goran Eriksson, a w linii ataku pojawił się Roberto Mancini. Lazio miało problem z zawodnikami spoza Unii Europejskiej, co powodowało, że pozycja Pavla była pod znakiem zapytania. Piłkarz zapytany o swoją przyszłość wówczas odpowiedział: „Moja sytuacja nie jest najlepsza. Nie wiem, jaka będzie moja przyszłość. Rozważę wszystkie oferty. Tutaj gram niewiele i jest to dla mnie trudne. Trener Eriksson gra formacją z trzema napastnikami, która dla mnie nie jest najlepsza. Uważam, że drużyna w formacji 1-4-4-2, ustawiona przez Dino Zoffa, grała w cudowny sposób.” Kibice „Biancocelestich” pokochali Nedveda 1 listopada 1997 roku, kiedy to Nedved przyczynił się do wygranej w derbach miasta z Romą (3:0). Na ławce trenerskiej „Lupich” był… Zdenek Zeman, którego fani Lazio nazywali „gównianym Czechem”. Kilka tygodni przed derbami Nedved określił styl gry Zemana jako „nieodpowiedni do wygrywania we Włoszech”. Pavel uważał, że nie rozumiał zaleceń swojego rodaka. W sezonie 1997/1998 Nedved okazał się najlepszym strzelcem Lazio w Serie A (11 goli), ale nie wystarczyło to na więcej, niż siódme miejsce. Podopieczni Erikssona zanotowali jednak wspaniały rok w Pucharze UEFA, gdzie dopiero w finale uznali wyższość Interu Mediolan. Ich łupem padł Puchar Włoch, w którym wygrali z Milanem po dwumeczu. Przed rozgrywkami 98/99 do Lazio trafił Christian Vieri, Dejan Stankovic czy Marcelo Salas. Pierwsza część sezonu nie była najlepsza dla reprezentanta Czech z powodu licznych urazów. Drużyna z kolei zajęła drugie miejsce w lidze, wygrała Superpuchar Włoch i, co najważniejsze, odniosła sukces w Europie, wygrywając z Mallorką w finale Pucharu Zdobywców Pucharów. To było pierwsze międzynarodowe trofeum dla Nedveda. Nadszedł zatem punkt zwrotny i ważny moment w historii klubu. Lazio w sezonie 1999/2000 przeżywało stulecie istnienia. Punktem zwrotnym w lidze okazuje się starcie z Romą w 27. kolejce Serie A. Lazio przystępowało do derbów z pozycji wicelidera, który miał dziewięć punktów straty do Juventusu. Po szybkiej bramce Vincenzo Montelli wizja dalszej walki o scudetto znacznie się oddalała. Kluczowa okazała się rola Pavla Nedveda, który napędzał ataki Lazio. Jego bramka na remis, a potem uderzenie Juana Sebastiana Verona dała ostatecznie wygraną „Biancocelestim”. Potem do końca sezonu Lazio było niepokonane. Jedyna drużyna, która była w stanie postawić się podopiecznym Sven-Gorana Erikssona, była Fiorentina, która zdołała zremisować. Juventus po porażce w bezpośrednim meczu z Lazio stracił punkty z Hellasem i Perugią, co pozwoliło rzymianom świętować pierwsze scudetto od sezonu 1973/1974. Dla Nedveda było to pierwsze mistrzostwo krajowe po opuszczeniu Czech. Lazio Erikssona było plejadą gwiazd. W bramce stał Luca Marchegiani, w obronie występował Alessandro Nesta, Paolo Negro czy Sinisa Mihajlovic. W pomocy poza Nedvedem grał Diego Simeone i Sergio Conceicao. Przed nimi zazwyczaj Juan Sebastian Veron, a w ataku Marcelo Salas, Roberto Mancini lub Simone Inzaghi.

Po tak znakomitym sezonie pojawiło się sporo kontrahentów na największe gwiazdy Lazio. Sergio Cragnotti od razu uciął spekulacje i nie miał zamiaru sprzedawać żadnego ze swoich kluczowych piłkarzy. Z klubu odszedł jedynie Sergio Conceicao, a biało-niebieskie barwy ubrał między innymi Hernan Crespo i Angelo Peruzzi. Po drodze pojawiły się plotki o chęci ponownego sprowadzenia Christiana Vieriego do Rzymu. Prezydent Lazio potwierdził także zainteresowanie Markiem Overmarsem. Kolejne rozgrywki już nie okazały się tak udane dla rzymian. Co prawda Lazio zdobyło Superpuchar Włoch, ale nie było w stanie powtórzyć tak dobrego wyniku w lidze. „Biancocelesti” zajęli trzecie miejsce, a w Pucharze Włoch w ćwierćfinale musieli uznać wyższość Udinese. W Lidze Mistrzów w pierwszej fazie grupowej „Biancocelesti” wyszli z drugiego miejsca, natomiast w drugiej fazie grupowej zajęli ostatnią lokatę, uznając wyższość Realu Madryt, Leeds United i Anderlechtu. Sezon zaczynał Sven-Goran Eriksson, kończył go natomiast Dino Zoff. Latem 2001 roku do Manchesteru United odszedł Juan Sebastian Veron. Nedvedem był zainteresowany Juventus. Pavel był zakochany w Rzymie i chciał tam zostać do końca kariery z żoną Ivaną. Pojawiły się jednak kontrowersje, których jest kilka wersji. Zdaniem ówczesnego prezydenta Lazio, Nedved i Juve dopuścili się zdrady i rabunku. Z kolei inne zdanie miał Mino Raiola, agent Czecha – według jego wersji zdarzeń najpierw zmusił piłkarza do podpisania nowej umowy z mniejszą pensją a potem poinformował go o chęci sprzedaży. Nie licząc Nedveda, Juventus zanotował świetne letnie mercato. Do Turynu barwy „Starej Damy” przywdział Marcelo Salas, Gianluigi Buffon i Lilian Thuram. Kibice Juve liczyli na to, że Nedved zastąpi odchodzącego do Realu Madryt Zinedine’a Zidane’a. Ten strofował fanów: „Nie mogę się porównywać do tak fantastycznego piłkarza, jak Zidane. Nie jestem gotowy na to. Ale dam klubowi to, co najlepiej potrafię – determinację i szybkość.” Pierwsze tygodnie nie były dla Czecha proste – ciężko było mu się odnaleźć w nowym środowisku i szukał swojej pozycji na boisku. Zimą miał pojawić się temat wymiany z Lazio, w ramach której Nedved wróciłby do Rzymu, a do Juventusu trafiłby Gaizka Mendieta. Marcello Lippi, ówczesny trener „Bianconerich”, uznał taką propozycję za żart. Pierwszego gola dla turyńczyków Nedved zdobył w trzynastej kolejce Serie A, gdzie przeciwnikiem była Perugia. To był ważny moment dla reprezentanta Czech, który pozwolił mu się odblokować. Z pleców spadł mu ogromny kamień, który go obciążał od momentu przenosin do Turynu. Później Pavellino stał się jedną z najważniejszych postaci Juventusu, z którym zdobył swoje drugie scudetto. Nedved był niezwykle pracowitym piłkarzem. Anegdoty z nim związane są bardzo pomysłowe i ciekawe. Pavel zbudował w domu siłownię, trenował każdego wieczoru nie tylko w domu, ale i na balkonie – tę sytuację zgłosił jeden z jego sąsiadów. Wysiłek fizyczny był dla Czecha przyjemnością, a nie obowiązkiem. Sezon 2002/2003 dał Juventusowi mistrzostwo i Superpuchar Włoch, ale nadal brakowało jednego trofeum zarówno Nedvedowi, jak i klubowi – Ligi Mistrzów. W drodze do finału Pavel strzelał bramki Deportivo La Coruna, Barcelonie i Realowi Madryt. W finale na Old Trafford czekał na niego Milan, z którym nie mógł zagrać z powodu nadmiaru żółtych kartek. Kiedy po trofeum po rzutach karnych sięgnęli „Rossoneri”, ból przeszywał Nedveda podwójnie: sam nie mógł zagrać w tak ważnym meczu i nie mógł się cieszyć z potencjalnego zwycięstwa swoich kolegów. Dopiero czas pokazał, jak długo Juventus musiał czekać na drugą taką szansę od losu. W grudniu 2003 roku Nedved otrzymał Złotą Piłkę. Po czasie zawodnik stwierdził: „Jeżeli mógłbym oddać ją w zamian za grę w finale Ligi Mistrzów, zrobiłbym to bez wahania”. Kiedy na jaw wyszła afera Calciopoli, z Juventusu odeszło kilku ważnych piłkarzy, takich jak Zlatan Ibrahimović czy Lilian Thuram. W klubie pozostali najbardziej lojalni – Nedved, Buffon oraz Del Piero. Dla Juventusu była to nowa rzeczywistość. Serie B nie okazało się ogromną przeszkodą, więc po roku czyśćca „Stara Dama” wróciła do Serie A. Najjaśniejszą postacią Juventusu był Nedved, który co mecz nie dawał o sobie zapomnieć. Czech był już sporo po trzydziestce i naturalnie nie był już tak szybki, zabójczy i skuteczny, jak kiedyś. W 2009 roku Pavel skłaniał się ku zawieszeniu butów na kołku. Wtedy też pojawiła się oferta od Interu Mediolan a osobiście na transfer namawiał go Jose Mourinho. Prawdopodobnie byłaby to największa szansa dla 37-latka na wygranie Ligi Mistrzów. Ten postanowił być fair wobec obecnego pracodawcy. – „Nie przyjdę do Interu, wolę zakończyć karierę. Nawet jeśli nie jestem tak zmęczony” – skwitował Czech. Pavel Nedved niemal w pełni może się nazwać piłkarzem spełnionym. Złota Piłka, liczne nominacje na piłkarza roku w ojczyźnie, krajowe mistrzostwa i puchary, srebrny medal na EURO 1996, wygrana w Pucharze UEFA – liczba osiągnięć Czecha jest ogromna. Jednak tak duża ilość trofeów nie sprawiła, że Nedved przestał być normalny i zwyczajny i chwała mu za to! Wielka postać w świecie calcio. Czempion na i poza boiskiem.

6

Legendy futbolu:

30 sierpnia 1972 r. w Chebie urodził się….(tego dowiecie się w odpowiedzi na mój komentarz)


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Culer9002
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

0

@wpwelement O! Rzeczywiście jest! A to najmocniej przepraszam. Najwidoczniej jestem przewrażliwiony na waszym punkcie gdyż już nie raz usuwaliscie moje komentarze..

0

@Hindus A no faktycznie! Dzięki śliczne :)

0

O! Zniknął mój wpis o wczorajszym meczu Legii. Czyja to sprawka? Pewnie redakcji tego serwisu? Jakiś czas temu była taka reklama a w niej takie powiedzenie: ,,Brawo ty". W związku z usunięciem mojego komentarza przesyłam redakcji pozdrowienia słowami: ,,Brawo wy!"...

1

@FcPortoFan1999 Zgadza się ale wygląda jak...Papa smerf...:)

10

Żywe legendy rodzimego futbolu:

30 sierpnia 1977 r. urodził się Kamil Kosowski, dobrze znany w Polsce lewoskrzydłowy. Tutaj przeczytacie jego karierę: http://www.historiawisly.pl/wiki/index.php?title=Kamil_Kosowski



@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360

9

Pożegnanie ikony Katalońskiej Dumy:

30 sierpnia 1961 r. odbył się pożegnalny mecz wybitnej legendy Blaugrany a mianowicie Ladislao Kubali. Wydarzeniem wieczoru był także gościnny występ Ferenca Puskasa oraz Alfredo Di Stefano w barwach FC Barcelony. Dwaj piłkarze Realu Madryt rozegrali wespół z Kubalą całą pierwszą połowę a Di Stefano dwukrotnie wpisał się na liste strzelców. Barça wygrała wówczas z francuskim Stade de Reims 4:3. ,,Odchodzę smutny, gdyż to finał mojej kariery”- mówił w wywiadzie pomeczowym Kubala. Wbrew temu co zapowiadał grał jeszcze u rywala zza miedzy(Espanyolu) a karierę kończył w szwajcarskim FC Zurich.



@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

0

@Lionel_Messi10 Przypomnij mi gdzie Di Maria grał pod trenerką Van Gaala(?) bo zupełnie sobie tego nie przypominam?

1

@FcPortoFan1999 He! Wcale mu się nie dziwie! Świnia zawsze będzie pierwsza przy korycie!

0

No ale wczoraj to mnie Legia ogromnie rozczarowała. Przykro to było oglądać ale chwilami to przynosiła wstyd polskiemu futbolowi. Rok temu potrafiła wygrać z Aston Villa a teraz żeby z jakimiś Drutami z trzeciego świata grać taki piach!? Ja już dawno chciałem tego cholernego Mioduskiego na taczce wywieźć, choćby za sam fakt potraktowania legendy Legii Jacka Magiery a przy okazji i Michała Żewłakowa. A jeszcze na początku tamtego sierpnia przed zwolnieniem Mioduski pisał o pełnym poparciu dla trenera. Miesiąc później go zwolnił. Co za bezczelny typ...!

1

@Eto'o9 R10 Owszem, był kapitalny, zawsze mi się podobał ale Abidal też nie był gorszy. Jednak pamiętaj że najlepszym lewym defensorem w historii Barcy był nie do przebicia Sígfrid Gràcia Royo!

9

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło:

29 sierpnia 2001 r. FC Barcelona doszła do porozumienia z Francesco Coco. Po odejściu Sergiego Barjuana, Blaugrana miała spore problemy z obsadą lewej strony defensywy. Wypożyczony z AC Milan Włoch Francesco Coco zagrał w 33 spotkaniach po czym przeszedł do Interu Mediolan. W sezonie 2002/03 szanse otrzymał wychowanek Fernando Navarro, jednakże spisywał się poniżej oczekiwań. Wówczas zdecydowano się na wypożyczenie z Lazio Argentyńczyka Juana Pablo Sorina. Dysponujący świetną techniką, długowłosy obrońca grał bez zarzutu, lecz… Dumy Katalonii nie stać było w tamtym czasie na zaproponowanie mu wymaganej pensji. Ostatecznie w 2003 r. wypożyczony a następnie wykupiony z Arsenalu Londyn został Giovani Van Bronckhorst i to zakończyło problemy na lewej obronie. Holender trafił do Barçy na preferencyjnych warunkach w rozliczeniu za młodziutkiego Fabregasa. Arsenal wydarł go Blaugranie gdyż Katalończycy nie mogli z nim podpisać profesjonalnej umowy ze względu na jego wiek.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

8

@FCBparasiempre
Historie gwiazd często mają to do siebie, że te już od najmłodszych lat wykazują ponad przeciętne umiejętności, a następnie utrzymują ten poziom przez całą swoją karierę. U Bojana Krkicia wyglądało to zupełnie inaczej, choć początki były bardzo obiecujące. Kiedy na początki Lionela Messiego patrzył cały piłkarski świat, Bojan przechodził tę samą drogę co Argentyńczyk. Mogło się wydawać, że zaraz w tym samym klubie ujrzymy dwóch fenomenalnych napastników. Hiszpan pobił rekord Messiego w ilości strzelonych goli w młodzieżowych zespołach Barcelony i był na najlepszej drodze do sukcesu. Niestety nie każdy jest materiałem na gwiazdę, o czym wkrótce sam Bojan brutalnie się przekonał. Bojan Krkić urodził się 28 sierpnia 1990 roku w hiszpańskiej miejscowości. Jego ojciec był profesjonalnym piłkarzem, grając głównie w jugosłowiańskich klubach. Pod koniec kariery Bojan Krkić Senior przeniósł się do katalońskiego zespołu CFJ Mollerussa. Poznał wtedy swoją żonę i zamieszkał na stałe w Katalonii. Młody Bojan skorzystał z korzystnych warunków do rozpoczęcia piłkarskiej kariery. Już w wieku 8 lat został juniorem prestiżowej akademii FC Barcelony: La Masii. Obserwujący rozwój młodych talentów dziennikarze od samego początku donosili o wyjątkowym talencie piłkarza z serbskimi korzeniami. Pobił rekord Leo Messiego w liczbie strzelonych goli dla młodzieżowych drużyn FC Barcelony. Wszyscy twierdzili, że zostanie piłkarzem klasy światowej jak trzy lata od niego starszy Argentyńczyk. Ówczesny prezydent Barcelony, Joan Laporta: „Bojan Krkic jest częścią historii naszego klubu. Poza jego słowami pamiętamy zawodnika z Linyoli, który pobił nasze wszystkie młodzieżowe rekordy, i który dał fanom tak wiele nadziei. Młody Bojan był unikalnym piłkarzem, niezmiernie walecznym.” Bardzo szybko wzrastał w klubowej hierarchii, dołączając do zespołu B w wieku 16 lat, na trzecim poziomie rozgrywek hiszpańskiej ligi. Tam w 22 spotkaniach strzelił 10 goli, potwierdzając swoją dobrą dyspozycję. Jeszcze lepsze były jego wyniki w młodzieżowej reprezentacji Hiszpanii U17, gdzie w 20 spotkaniach odnotował 16 trafień. Jeszcze przed ukończeniem 17 roku życia Bojan Krkić podpisał kontrakt z pierwszą drużyną FC Barcelony. Zadebiutował zaliczył 24 kwietnia 2007 roku w towarzyskim meczu przeciwko Al Ahly FC, a debiut ligowy miał miejsce 16 września przeciwko Osasunie. Zmieniając Giovani dos Santosa w 78 minucie miał dokładnie 17 lat i 19 dni, bijąc kolejny rekord Leo Messiego – najmłodszego piłkarza w historii La Liga. Trzy dni później pobił identyczny rekord, tym razem w Lidze Mistrzów. Frank Rijkaard, ówczesny trener Barcelony: „Bez wątpienia Krkić ma wszystkie atrybuty, żeby zostać światową gwiazdą. Jestem dumny z niego. To świetny talent, który ma sporo do zaoferowania.” Trudno było pogodzić dwie prawdy: pierwszą tą, że spisywał się bardzo dobrze, oraz drugą, że był jeszcze bardzo młody i nie czuł się gotowy do gry na najwyższym poziomie. Od samego początku przypisano mu łatkę skazanego na sukces. Rywalizował o grę w wyjściowym składzie z Messim, Eto’o czy Ibrahimoviciem i nie zwracano uwagi, czy da radę udźwignąć ciążącą na nim presję. To wszystko niestety wkrótce się zemściło. Pierwsze problemy zaczęły się na początku 2008 roku, kiedy miał zadebiutować w seniorskiej reprezentacji Hiszpanii przeciwko Francji. Gdyby wystąpił w tym meczu, przeszedłby do historii jako najmłodszy reprezentant swojego kraju w wieku 17 lat, 5 miesięcy i 9 dni. Niestety tuż przed rozpoczęciem spotkania ze zdrowie Bojana zaczęło się poważnie komplikować. Czuł się słabo, co było spowodowane stresem i oczekiwaniami stawianymi przez piłkarski świat. Ostatecznie nie pojawił się na murawie. Tak wspominał ten moment, w wywiadzie przeprowadzonym dekadę później dla The Guardian: „Panowała ogromna presja, która w żadnym momencie nie ustępowała. Kiedy wszedłem do szatni na mecz z Francją, wszystko było w porządku, do momentu, kiedy zacząłem odczuwać silne zawroty głowy. Byłem przytłoczony sytuacją i spanikowany. Fizjoterapeuci położyli mnie płasko na drewnianej ławce. To był pierwszy tego typu napad – później miałem podobne epizody”. Presja spoczywająca zaczęła wdawać się we znaki. Jednocześnie dalej rozgrywał rewelacyjne spotkania w Barcelonie, co spowodowało, że stał się niemalże pewnym nazwiskiem w kontekście wyjazdu na Euro 2008. Niestety piłkarz czuł, by zająć ważne miejsce w składzie w reprezentacji aspirującej o zdobycie mistrzostwa Europy. Podjął odważną decyzję – rezygnację z uczestnictwa w imprezie. „Wiem, co tracę, ale doszedłem do punktu, w którym czuje się bardzo zmęczony. W żadnym momencie nigdy nie powiedziałem „nie” reprezentacji. Z drugiej strony chcę być szczery wobec selekcjonera, hiszpańskiej federacji piłki nożnej, a przede wszystkim siebie.” – Bojan Krkic w ogłoszeniu za pośrednictwem oficjalnej strony internetowej UEFA.

Odrzucenie powołania na jeden z najważniejszych turniejów na świecie było dla piłkarskiego świata szokiem. Nikt nie mógł zrozumieć, dlaczego młody talent Barcelony zrezygnował, Zwłaszcza że reprezentował swój kraj na młodzieżowych turniejach międzynarodowych do lat 17 i do 21. Media na całym świecie zapomniały, że nie każdy rodzi się Lionelem Messim czy Cristiano Ronaldo. Bojan Krkić chciał pozostać sobą, a wykorzystywano jego wizerunek, by w mediach nakręcać historię o istniejącym klonie Messiego w Barcelonie. W dodatku był szeroko eksploatowany jako piłkarz, będąc regularnie powoływany do młodzieżowych reprezentacji Hiszpanii i pierwszego składu Barcelony. Przed Euro 2008 nie zdążył jeszcze osiągnąć pełnoletności (urodziny miał w sierpniu), a już musiał się mierzyć z obciążeniem fizycznym i psychicznym, jakby już był wielką gwiazdą. Kiedy Bojan zrezygnował z gry na Euro, pojawiła się fala masowej krytyki pod jego nazwiskiem, pod różnym kątem. Nagłówki hiszpańskich tytułów prasowych głosiły „Hiszpania wybrała Bojana, a Bojan mówi nie”. Zarzucano mu przede wszystkim brak profesjonalizmu i patriotyzmu. W dodatku nie otrzymał wystarczającej pomocy od przedstawicieli hiszpańskiego związku piłki nożnej, choć ci wiedzieli o prawdziwych przyczynach nieobecności zawodnika w składzie. Powstawało teorii mniej lub bardziej oderwanych od rzeczywistości i nikt nie potrafił znaleźć dość oczywistego powodu – złego stanu psychicznego. Jak sam później Bojan przyznawał, przede wszystkim zabrakło empatii i zrozumienia krytykujących go osób, które zamiast szukać prawdziwej przyczyny problemu, miały w swojej głowie ukształtowany obraz jednego z największych talentów w historii piłki nożnej: „Istnieje lekarstwo na takie stany, które miałem. To leczenie psychologiczne, które pozwala przeskoczyć bariery oraz strach, który sam wytworzyłem w swojej głowie. U mnie te bariery zacząłem wznosić w lutym [po meczu z Francją] i to trwało aż do lata. Kiedy nadchodziło Euro, zadecydowałem, że nie mogę pojechać, że muszę się odizolować od innych”. W dzisiejszych czasach przyznanie się publiczne do momentu słabości nie byłoby niczym dziwnym – zwłaszcza w przypadku wrażliwej osobowości. Niestety piętnaście lat temu społeczeństwo inaczej patrzyło na tego typu wyzwania, przez co Bojan otrzymał w swoją stronę bardzo wiele pocisków. Te wpłynęły na całokształt jego psychiki i dalszej kariery. Bojan ostatecznie zadebiutował w reprezentacji Hiszpanii we wrześniu 2008 roku w meczu eliminacyjnym do Mistrzostw Świata 2010 przeciwko Armenii. Wszedł na ostatni kwadrans spotkania zmieniając Santiego Cazorlę i to był jego jedyny występ w narodowych barwach. Odrzucił jednocześnie możliwość gry dla Serbii, kraju swojego ojca. Odczuł to kilka lat później, kiedy Serbski Związek Piłki Nożnej złożył wniosek do FIFA o zmianę przynależności reprezentacyjnej Bojana. Niestety FIFA odrzuciła wniosek, argumentując, że piłkarz zagrał już w meczu o stawkę. Następne sezony w wykonaniu Bojana wyglądały już zdecydowanie gorzej. Choć mógł się pochwalić ponad 30 występami w każdym sezonie (we wszystkich rozgrywkach), był wykorzystywany głównie jako rezerwowy lub gracz przeznaczony głównie na słabszych rywali. Co prawda w ostatnich 12 rozgrywkach ligowych sezonu 2009-2010 strzelił aż osiem goli, ale to był jedyny przebłysk geniuszu dawnego Bojana. Ostatecznie po rozegraniu 163 spotkań w barwach Blaugrany i strzeleniu 41 goli, Hiszpan postanowił rozstać się z katalońskim klubem. Sezon 2011-2012 spędził w AS Romie, która wykupiła go za 12 milionów euro. Był to kontrakt zawierający klauzulę powrotu do Barcelony po rocznym lub dwurocznym okresie. W AS Romie poszło mu całkiem nieźle, występując w 37 spotkaniach i strzelając 7 goli (we wszystkich rozgrywkach). Następny rok spędził jednak w innym włoskim klubie, AC Milan, na wypożyczeniu. Tam zagrał zaledwie w 27 spotkaniach i strzelił tylko trzy gole. Po dwóch latach na półwyspie Apenińskim Barcelona skorzystała z klauzuli sprowadzającej piłkarza z powrotem do siebie. Niestety okazało się, że już nigdy nie pojawił się na Camp Nou w roli gospodarza, gdyż od razu wypożyczono go do Ajaksu Amsterdam. Choć wygrał ligę z Holenderskim klubem, Barcelona zrezygnowała z dalszego zatrudniania swojego wychowanka. W 2014 roku przeszedł do angielskiego Stoke City za 1,8 miliona Euro. Dopiero tam mógł nabrać trochę świeżego powietrza, gdyż pierwszy raz w swojej karierze trafił do klubu, który nie miał wobec niego wielkich oczekiwań. W końcu potraktowano go jak normalnego piłkarza, a nie wielką gwiazdę, co było dla niego bardzo komfortową sytuacją. Wstępował w barwach klubowych do 2019 roku, rozgrywając 85 spotkań i przebywając na murawie przez aż 4860 minut. Strzelił przez ten okres 16 goli i odnotował trzy asysty. Pomimo iż nie posiadał rewelacyjnych statystyk, stał się jednym z ulubieńców miejscowych kibiców. Tak Bojan wspominał swój okres gry dla Stoke: „Czułem, że to właściwy klub, do którego mogę się udać. Miałem z nim niesamowite sezonu. Trzy razy z rzędu kończyliśmy sezon Premier League w TOP10. Graliśmy dobrą piłkę, a fani to kochali. To był najlepszy moment w mojej karierze”. Niestety wahania formy w jego karierze dalej się przydarzały, co skutkowało dwukrotnym wypożyczeniem piłkarza w trakcie obowiązywania kontraktu. Najpierw w sezonie 2016-2017 zasilił skład niemieckiego Mainz 05, a następnie w sezonie 2017-2018 hiszpański Alavés. W obu tych klubach nie wykazał się niczym szczególnym, spędzając większość czasu na ławce rezerwowych, niż na murawie. W wieku 29 lat Bojan Krkić zrezygnował z gry w najsilniejszych ligach na świecie. Lata 2019-2020 rozegrał w MLS reprezentując kanadyjski Montreal Impact, a następnie przeszedł do japońskiego Vissel Kobe, by tam zakończyć karierę po sezonie 2022 w wieku 32 lat.

9

Blaugrana w Superpucharach:

28 sierpnia 2009 r. FC Barcelona zdobyła Superpuchar Europy. Rywalem zdobywcy Ligi Mistrzów był zdobywca Pucharu UEFA Szachtar Donieck. W regulaminowym czasie gry nie padła żadna bramka i do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. Wreszcie w 115 minucie Messi podał piłke do Pedro i Kanaryjczyk zdobył jedynego gola tego wieczoru w Monaco uszczęśliwiając wszystkich cules. Jednocześnie było to piąte trofeum w tamtym roku.

Przypomnijmy sobie:





@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

11

FC Barcelona pieczętuje awans kosztem Legii:

28 sierpnia 2002 r. Legia Warszawa przegrała na Łazienkowskiej z FC Barceloną 0:1 w ramach 3 rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Dla mistrzów Polski miał to być mecz już tylko o honor. Po porażce na Camp Nou 0:3 dwa tygodnie wcześniej tylko niepoprawni optymiści wierzyli, że Legia będzie w stanie odrobić straty. Na stadionie przy Łazienkowskiej 3 stawiły się tłumy chcące zobaczyć nie tylko wielką Barcelonę, ale również ambitnie walczących legionistów. Fani liczyli zapewne, że ich drużyna(jako pierwszy polski klub) zdoła pokonać Dumę Katalonii. Tak się jednak nie stało, choć Barca z początku sprawiała wrażenie rozprężonej, co próbowali wykorzystać gracze Dragomira Okuki. Nie udało się to ani Adamowi Majewskiemu, ani Tomaszowi Kiełbowiczowi, ani też Radosławowi Wróblewskiemu. Być może spotkanie zakończyłoby się bezbramkowym remisem, gdyby nie faul Jacka Zielińskiego w polu karnym na Patricku Kluivercie, po którym jedenastkę wykorzystał Gaizka Mendieta. Do fazy grupowej Ligi Mistrzów awansowała FC Barcelona, Legii pozostała gra w Pucharze UEFA.

@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

10

Ku chwale i pamięci wybitnej postaci Katalońskiej Dumy:

Jak już wcześniej pisałem, 6 sierpnia 1936 r. zamordowany został ówczesny prezydent FC Barcelony Josep Suñol. Natomiast 28 sierpnia tamtego roku, kiedy informacje o jego zaginięciu nie były jeszcze pewne, sąsiedzi i wojskowi z Vila postanowili w sposób spontaniczny nadać jego imię jednej z ulic. O jedenastej przed południem grupa mieszkańców zjawiła się na ulicy Sant Domenec znajdującej się na wysokości ulicy Salmeron(obecnie Gracia tuż przy placu Vila de Gracia), chcąc umieścić tam ręcznie wykonane napisy z nową nazwą. Od tamtej pory odcinek ten nazywany jest ulicą Josepa Suñola i Garrigi. Następnego dnia napisała o tym gazeta sportowa ,,La Rambla” założona w 1930 r. przez samego Suñola, która wydarzenie nazwała ,,niezwykle wzruszającym”. Prywatna inicjatywa stała się oficjalna, kiedy 16 września 1937 r. Miejski Komitet zatwierdził zmiane nazwy ulicy z Sant Domenec de Gracia na Josep Suñol i Garriga. Niestety porażka republikanów sprawiła iż nowa nazwa nie przetrwała. Jednak paradoksalnie zmiana została zawarta w raporcie dostarczonym frankistowskiemu Trybunałowi ds. Odpowiedzialności Politycznej, który w listopadzie 1939 r. wszczął postępowanie w sprawie Suñola, gdy ten nie żył już od 3 lat. Równolegle z tą obywatelską inicjatywą w listopadzie 1937 roku klub postanowił utrzymać Josepa Suñola na stanowisku prezydenta FC Barcelony pomimo jego śmierci. Na mocy tego porozumienia Suñol pozostał najważniejszą osobą w klubie, aż w maju 1939 r. frankistowskie władze wprowadziły zarządzającą komisje sprzyjającą nowemu reżimowi. Między sierpniem 1936 a majem 1939 roku Suñol oficjalnie uznawany był za ,,prezydenta nieobecnego”.



@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

0

@FcPortoFan1999 W takim razie spokojnie z tym Golmo, gdyż on generalnie odpowiada za kreowanie sytuacji bramkowych i nie jest typowym łowcą goli, więc na pewno nie przebije Paulino Alcantary, Cesara Rodrigeuza, Josepa Samitiera i wielu, wielu innych znakomitych napastników...

0

@FcPortoFan1999 Dani Olmo, a nie Golmo!

9

Wybitne legendy FC Barcelony:

28 sierpnia 1914 r. w Barcelonie urodził się Josep Escola Segales, legendarny hiszpański napastnik. Utytułowany zawodnik, którego karierę w Blaugranie przerwała wojna domowa a później problemy zdrowotne. Nazywany dżentelmenem futbolu, należał do grona napastników, o których śmiało można powiedzieć ,,kompletni”. Jego zdobycz bramkowa(223 gole) plasuje go na 6 miejscu w historii Barçy, tuż za Kubalą. Escola w barwach Blaugrany występował od sezonu 1933/34 do 1937/38, po czym na jeden rok trafił do Francji by powrócić do FC Barcelony i grać w niej do końca sezonu 1948/49. Cechował się znakomitym instynktem strzeleckim, gdzie zanotował średnią 0,88 gola na mecz, co zapewniło mu miejsce wśród największych gwiazd Dumy Katalonii.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

0

@Lionel_Messi10 Pau Prim? A on grał w presezonie(?) bo jakoś sobie nie kojarze tego piłkarza?

1

No i prosze! Dani Olmo w debiucie w barwach,,Blaugrana" strzela zwycięskiego gola i to gola o punkty! A tak narzekaliśmy na przesyt pomocników. W przypadku klasowego piłkarza(w końcu mistrza Europy) od przybytku głowa nie boli.
Ps. Jestem bardzo ciekaw czy Flick w dalszym ciągu będzie wystawiał Ferrana Torresa(czytaj patałacha nad patałachami) kosztem Olmo, czy też się w końcu zreflektuje...?

1

@kuz O! Dzięki śliczne za informacje :)

0

@partymaker Jeśli to żart(?) to raczej niestosowny...

0

@FcPortoFan1999 No nie żartuj!

0

@kuz Coś podobnego! Skąd on się tam wział? Gdzie on wcześniej grał?

2

Zaraz, zaraz! Na ławce rezerwowych Rayo Vallecano Eto'o??? To jakiś żart, czy co?

1

@kulek22 Chodziło mi o Campo de Futbol de Vallecas. W końcu wyjazdy to troche inna bajka...

2

Nie wiem jak ostatnio gra Rayo Vallecano ale widze że nie wygraliśmy z nimi w Primera Division od marca 2019 roku! W takim razie pora przełamać tą klątwe na Campo de Futbol de Vallecas i powrócić na zwycięzką ścieżke! Mam nadzieje że dwa pierwsze mecze, to nie był tylko ,,wypadek przy pracy"...?

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?