1

@Czajka90 No w końcu to Generał! :)

7

Kultywowanie wartości klubowych:

16 września 1993 r. jedną z ulic Barcelony nazwano imieniem i nazwiskiem legendarnego Josepa Samitiera. Popularny ,,Sami” jest jednym z nielicznych piłkarzy Barçy, który dostąpił zaszczytu posiadania ulicy swego imienia w Barcelonie. Znajduje się ona w Zona Universitaria, miedzy aleją Doctor Marañon a ulicą Baldiri Reixac, nie daleko Mini Estadi. Josep Samitier, zaszczyt posiadania ulicy ze swoim nazwiskiem dzieli z innymi wielkimi postaciami barcelonizmu: Ladislao Kubalą, Ricardo Zamora, Joanem Gamperem i Josepem Suñolem. To ,,Forum Samitier”, stowarzyszenie utworzone w 1990 r. w celu prowadzenia debat wokół sportu i FC Barcelony, kierowane przez Jaumego Llaurado, było pomysłodawcą kampanii aby urząd miasta nadał jednej z ulic nazwisko barcelońskiego piłkarza. Wreszcie rankiem 16 września 1993 r. ulica Josepa Samitiera została oficjalnie otwarta. W uroczystej chwili udział wzięli: burmistrz miasta Pasqual Maragall, prezydent Barcelony Josep Lluis Nuñez a także sam Llaurado. Obecni byli również: Valentina Soler, wdowa po piłkarzu, wielu byłych zawodników Barçy oraz Alfredo Di Stefano, bliski przyjaciel Samitiera.



@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

15

,,Generał” zadebiutował w Lidze Mistrzów:

16 września 1998 r. Xavi Hernandez zadebiutował w Lidze Mistrzów meczem z Manchesterem United na Old Trafford zakończonym remisem 3:3. Xavi pojawił się na boisku w 67 minucie zastępując Brazylijczyka Giovanniego. Szanse debiutu otrzymał Xavi od trenera Luisa Van Gaala.


@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@misterio
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

10

Debiut wychowanka:

16 września 1980 r. debiutuje w FC Barcelonie Angel Pedraza, jako pierwszy wychowanek La Masii(miał wówczas 20 lat). Podczas wyjazdowego meczu PUEFA z maltańską Sliemą Wanderers trener Kubala dał Pedrazie szansę debiutu, wpuszczając go na ostatnie 18 minut meczu wygranego 0:2. Młody obrońca na regularne występy w pierwszym składzie musiał jednak poczekać kilka lat.



@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

9

Premierowe starcie w europejskich pucharach:

16 września 1970 r. FC Barcelona pokonała GKS Katowice 1:0 w ramach 1/32 Pucharu Miast Targowych. To był pierwszy mecz Blaugrany w historii o stawke z polskim zespołem i pierwsza wizyta w Polsce. Podróż Barcelony do Polski była drogą przez męke(z Barcelony samolotem przez Monachium i Wiedeń do Warszawy, potem autokarem do Katowic). Jedynego gola w tym meczu strzelił Carles Rexach w 82 minucie. Bilet na mecz kosztował 25 złotych(75 peset) i obowiązywał również na spotkanie Ruchu Chorzów z Fiorentiną, który rozpoczynał się tuż po zakończeniu meczu katowiczan z Barceloną. W rewanżu w stolicy Katalonii GKS niespodziewanie prowadził 0:2 ale Barça odwróciła losy spotkania w drugiej połowie wygrywając 3:2.



@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Culer9002
@Arkon
@Adran360

6

@FCBparasiempre
Wacław Kuchar wychował się w rodzinie pochodzenia węgierskiego. W zasadzie to długo sam o tym nie wiedział. Pewnego razu przeszukał wszystkie zakamarki rodzinnego domu i po przejrzeniu sterty rodzinnych pamiątek dowiedział się, że jego pradziadek, Bela Keler był węgierskim kompozytorem. Z kolei jego babcia, pół-Węgierka, pół-Morawianka, wyszła za rodowitego Węgra – Carolusa Kuchara, który zajmował się stawianiem mostów dla kolei żelaznych. Później urodził się jego ojciec Ludwik (nazwany później „najbardziej usportowionym ojcem w historii polskiego sportu”), który wyruszył do Krakowa, gdzie ukończył szkołę handlową. Tam zakochał się i ożenił z Ludwiką Drzewiecką a owocem ich miłości było ośmioro dzieci. A jednym z nich był właśnie Wacław. Nasz bohater urodził się 16 września 1897 roku. Jedenaście lat później państwo Kucharowie postanowili przeprowadzić się do Lwowa, gdzie ojciec Ludwik zapisał swoje dzieci do „Sokoła”, czyli Towarzystwa Gimnastycznego. Trójka starszych braci zaczęła interesować się gimnastyką. Nic dziwnego, że młody Wacek próbując pójść w ich ślady, wkradał się na halę sportową, aby móc podpatrzeć działania swojego rodzeństwa. Marzył o tym, aby także kiedyś spróbować swoich sił w tej dyscyplinie. Postępował sprytnie. Przez cały tydzień zachowywał się bardzo cicho, aby bracia zabrali go ze sobą na trening i w końcu się udało. W taki to sposób zaczęła się jego przygoda z gimnastyką, którą uprawiał dosłownie wszędzie. Próbował nawet w domowym ogrodzie z drzew zrobić „drążek”, jednak ojciec szybko sprowadził go na ziemię, ciesząc się jednocześnie z entuzjazmu, jaki bił od syna. W 1904 roku Wacek poszedł do szkoły. Przeważnie drogę, którą musiał przebyć, pokonywał truchtem. A były to dla niego tylko lub aż trzy kilometry. Przez te lata doskonalił swoją kondycję, a także kształtował swoje umiejętności, próbując sił w nowych dyscyplinach. Sam opowiadał, że prawdopodobnie talent przekazali mu w genach rodzice. Dzięki temu wystarczyło, żeby raz zobaczył, jak ktoś skacze wzwyż stylem nożycowym, a on po prostu go powtarzał. W 1907 roku stała się rzecz historyczna. Rodzice Wacka zaczęli zarządzać klubem sportowym, który powstał z połączenia KGS IV Gimnazjum z „Lechią”. Tak swój żywot rozpoczął Lwowski Klub Sportowy Pogoń. Po czasie zainteresowania Wacka zwróciły się ku piłce nożnej. Jak nie trudno się domyślić, bracia już całkiem dobrze opanowali sztukę posługiwania się futbolówką , więc i młody chciał spróbować swoich sił w tej dyscyplinie. Początkowo kopał podwórkową szmacianke, potem skórzaną skorupę, zszytą bardzo grubo z cholew starych butów. W końcu ojciec postanowił zakupić Wackowi piłkę, taką prawdziwą. Dał za nią 21 koron, czyli równowartość wówczas ośmiuset jaj! Początkowo młody Kuchar ostro trenował na przerwach szkolnych w klubie „Olimpia”, który założył wraz z kolegami ze szkoły. Zapisał się później do klubu sportowego „Sparta”, jednak był za młody, aby tam grać. Postanowił więc stworzyć kolejną własną drużynę o nazwie „Gloria”, kopiąc z kolegami po lekcjach. Skąd Wacek umiał tak wiele? Zwinny, gibki, lubuje się w efektownych zwodach, szybkich przebojowych rajdach i zaskakujących, celnych strzałach. Nikt nie miał do niego pretensji, bo nigdy nie faulował, co zostało mu jako zasada na zawsze… Właśnie: dżentelmeństwo oraz ambicja objawiająca się jako ofiarność.. – Jacek Bryl „Wacław Kuchar” Od urodzenia miał talent. Pomagało mu również to, że miał starszych braci. Na ich meczach czy treningach stawał za bramką, słuchał, analizował, a potem sam wprowadzał poprawki do swojej gry. Po czasie włączono drużyny Wacka „Olimpie” i „Glorie” do rozgrywek juniorów Pogoni. Jego potencjał dostrzegł „Jaśko” Kammerer, który powiedział komu trzeba, aby awansować go do trzeciej drużyny, a po tygodniu Wacek grał już w pierwszej. W 1912 roku jeden z napastników Pogoni się rozchorował. Znów Kamerer poprosił o skorzystanie z usług młodzieńca. Kuchar debiutował więc w wieku 15 lat w pierwszej drużynie i to w meczu, w którym Pogoń rozniosła swojego przeciwnika 7:1 a on sam strzelił trzy gole w tym spotkaniu i stał się ważną postacią Pogoni na lata. Kolejnym meczem, w którym potwierdził swoją wysoką klasę, było starcie z Cracovią podczas otwarcia stadionu Pogoni. Wówczas 16-letni Kuchar strzelił dwie bramki. Potem szło już z górki i ostatecznie podczas swojej całej kariery, strzelił ponad 1000 bramek. Wacław był jednym z pierwszych piłkarzy, który zderzył się ze zawodowstwem. No, może prawie pierwszym, bo w rzeczywistości nie do końca tak było. Matka Wacława powiedziała, że za każdą strzeloną bramkę dostanie 5 koron. Po jednym z meczów przyszedł i powiedział, iż strzelił aż 5 bramek. Do wypłaty 25 koron jednak nie doszło. Ojciec Ludwik w zamian za pieniądze dał synowi srebrny zegarek z dewizką, tym samym utrzymując „amatorstwo” na swoim poziomie. Jak wiemy, dawniej dostawano deputaty, więc zegarek można było uznać za formę podarunku od fana, prawdziwego kibica, którym był ojciec. Wzór fair play – Wacław Kuchar. Koszulkę z Orłem na piersi Kuchar wkładał aż w czterech dyscyplinach sportowych: hokeju, łyżwiarstwie szybkim, lekkoatletyce oraz piłce nożnej, którą kochał najbardziej. Grał nawet w pierwszym meczu reprezentacji przeciwko Węgrom w 1921 roku. W tym spotkaniu przylgnęła do niego łatka „boiskowego dżentelmena”. Nasz bohater w 22 minucie spotkania mijając węgierskiego bramkarza, przypadkowo go uderzył. Stanął sam naprzeciw pustej bramki, lecz pozostawił futbolówkę, aby podejść i przeprosić golkipera gospodarzy. W tym czasie obrońca zdążył wybić piłkę. Czyn ten pokazał, że szacunek do rywala jest bardzo ważny. Kuchar brał również udział w igrzyskach olimpijskich w 1924 roku, gdzie reprezentacja Polski odpadła po przegranym meczu 0:5 właśnie z Madziarami. Pomimo fatalnego wyniku francuska prasa uznała Wacława za najlepszego zawodnika tego spotkania. W reprezentacji aż dwadzieścia sześć razy. Od pierwszego do trzydziestego czwartego występu biało-czerwonych. Grał w 1126 meczach. Olimpijczyk. Zdobył 1065 goli – ponad połowę tego, ile nastrzelały w tych meczach jego drużyny. 1065 goli!… Więcej niż Pele! – Jacek Bryl „Bohaterowie Stadionów – Wacław Kuchar”. Od piłki nożnej Wacka odciągnęła pierwsza wojna światowa. Wysłany został na front rosyjski pod Brzezany. Jednak nawet wtedy starał się nie tracić kontaktu ze sportem. Powoływano go czasem na mecze piłkarskie, brał również udział w zawodach żołnierskich. Z Pogonią Lwów Wacław czterokrotnie świętował tytuł mistrza Polski (w latach 1922, 1923, 1925 i 1926). Był dwukrotnie królem strzelców. W 1922 roku zdobył 21 goli a w 1926 wspólnie z Józefem Grabieniem po 11. Był ulubieńcem kibiców, tłumy go kochały. W jednym z sezonów, na 96 goli dających mistrza jego drużynie sam zdobył 41! Strzelił nawet cztery gole w ciągu pięciu minut meczu. Było to spotkanie Pogoni Lwów przeciwko WKS Lublin z 1922 roku. Lwowiacy wygrali wówczas 11:0! a Kuchar strzelił 6 goli, w tym 4 między 77-82 minutą. W czasach przedwojennych podobnym osiągnięciem pochwalić mógł się John McIntyre, zawodnik Blackburn Rovers, strzelając bramki również w 1922 roku przeciwko Evertonowi. ,,Okropnie lubiłem trafiać do bramki. I w ogóle wygrywać” – Wacław Kuchar. Rok po ostatnim mistrzostwie Pogoni, w Polsce utworzono ligę. Lwowiacy nie potrafili już nawiązać do okresu świetności, niemniej jednak mogli pochwalić się trzema wicemistrzostwami kraju w latach trzydziestych. W nowej formule rozgrywek Kuchar nie przestał strzelać. W pierwszym sezonie zdobył 25 goli! Karierę piłkarską zakończył w 1934 roku, miał wówczas 37 lat. W latach 1947-1950 objął opiekę nad reprezentacją Polski. Następnie przejął Legię i Polonię Warszawa. Był także zawodowym sędzią na meczach piłkarskich oraz hokejowych. Działał w PZPN, którego członkiem honorowym stał się w 1977 r. Zmarł 13 lutego 1981 roku. W wielu wspomnieniach mówi się o nim jako bardzo sympatycznym, życzliwym i pogodnym człowieku, dla którego „fair play” było świętością. Do ostatnich dni swojego życia przychodził na warszawskie stadiony, będąc fanatycznym kibicem piłki. Pomimo swojego wieku, nadal zachowywał dobrą kondycję. Jego grób znajduje się na warszawskich Powązkach. Kiedy to 55 lat wcześniej „Przegląd Sportowy” ogłosił pierwszy plebiscyt na najlepszego sportowca w kraju, nie było wątpliwości, kto zgarnie tę nagrodę. Zdecydowana większość, bo aż 94% głosujących było za Kucharem. Dla Wacława nie było takiej dyscypliny sportowej, w której nie próbowałby swoich sił. Mało tego, w każdej dyscyplinie, jaką zaczął uprawiać, pobijał niemal wszelkie możliwe rekordy. Był prawdziwym prekursorem rozwoju poprzez uprawianie ćwiczeń fizycznych i wielu sportów. Tym samym zmienił myślenie wielu ludzi w tym okresie, stając się prawdziwą gwiazdą, idolem swoich czasów. Dzięki temu, czego dokonał, prostszą drogę do sukcesów mieli nasi pierwsi mistrzowie olimpijscy i rekordziści – Halina Konopacka oraz Janusz Kusociński. Dzisiaj w profesjonalnym sporcie nie byłoby takiej możliwości, aby uprawiać kilka dyscyplin naraz. Owszem, znamy historię piłkarzy, którzy zimą zamieniali się w zawodników hokeja, ale bić rekordy we wszystkich możliwych konkurencjach? Wprost niesamowite. Ciekawskich odsyłam do książki Jacka Bryla „Wacław Kuchar”, która w całości opisuje przebieg kariery tego utalentowanego człowieka.

6

Wybitne legendy polskiego sportu:

Panie i Panowie, rodacy, dziś przypada 127 rocznica urodzin wybitnej postaci polskiego sportu. O kogo chodzi? Tego dowiecie się w odpowiedzi na mój komentarz.


@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

7

Mitropa Cup:

15 września 1935 r. Sparta Praga pokonała na ,,Letensky Stadion”, Ferencvarosi Budapeszt 3:0(po dwóch golach legendarnego snajpera Raymonda Braine oraz jednym Facsinka) w drugim meczu finałowym o Puchar Mitropa. Pierwszy mecz zakończył się rezultatem 2:1 dla Ferencvarosi, jednak większa ilość goli strzelonych przez Sparte pozwoliła temu klubowi sięgnąć po ten puchar po raz drugi w historii tych rozgrywek.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson

0

@kejdzi Aż tylu najlepszych? A to nie wiedziałem! Ale mimo wszystko bardzo duży spadek jakości, zwłaszcza w defensywie...

4

No i prosze, wzieliśmy rewanż za poprzedni sezon i to z małą nawiązką. Powiem szczerze że jestem zszokowany jakością Girony. Przecież w porównaniu z poprzednim sezonem to ten klub wygląda tak samo jak Real Valladolid(!) jesli nie gorzej? No nie wiem czy oni nie skompromitują się w debiucie Ligi Mistrzów?
Ps. Chciałbym również podsumować zachowanie Ferrana Torresa ale muszę się powstrzymać, gdyż w przeciwnym wypadku dostałbym porządnego bana, więc na co mi to?

2

Po meczu z Realem Valladolid były tylko ,,Achy" i ,,Ochy". Oby tylko dzisiaj FC Girona nie sprowadziła nas na ziemie, gdyż to jest ekipa z wyższej półki i z klasowym trenerem...
Remis biore w ciemno, więc potencjalne zwycięstwo będzie smakować wybornie...

10

Zapomniane acz wyjątkowe legendy futbolu:

15 września 1941 r. urodził się znakomity węgierski napastnik Florian Albert. Zdobywca ,,Złotej Piłki France Football” za rok 1967. Albert w całej swojej piłkarskiej karierze klubowej reprezentował tylko jeden klub a mianowicie Ferencvárosi TC. Z klubem czterokrotnie zdobywał Mistrzostwo Węgier (w sezonach 1963, 1964, 1967 i 1968) i czternastokrotnie zajmował medalowe miejsce w ligowej tabeli. Największym sukcesem klubowym Alberta było zdobycie w 1965 roku Pucharu Miast Targowych, po pokonaniu w finale 1:0 Juventusu. Do finału tych rozgrywek doszedł także w 1968 roku (porażka w dwumeczu z Leeds United). Łącznie w barwach Ferencvarosi rozegrał 540 spotkań (351 ligowych), w których strzelił 391 goli (256 w lidze). Albert grał w reprezentacji Węgier od 1959 roku. Zadebiutował w spotkaniu przeciwko Szwecji, rozegranym 28 czerwca 1959 roku. Swoje pierwsze gole (trzy) zdobył w spotkaniu przeciwko Jugosławii w swoim trzecim występie w reprezentacji. W 1960 roku znalazł się w kadrze reprezentacji olimpijskiej, która na igrzyskach w Rzymie zdobyła brązowy medal. W 1962 roku awansował z reprezentacją do finałów mistrzostw świata, na których został najlepszym strzelcem turnieju. Dwa lata później wystąpił w mistrzostwach Europy, a w 1966 ponownie w mistrzostwach świata. Ostatnim dużym turniejem Alberta w reprezentacji były Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 1972. 29 maja 1974 roku Albert rozegrał swój ostatni mecz w reprezentacji. Przeciwnikiem była Jugosławia. Łącznie Węgry reprezentował w 75 meczach, w których zdobył 31 goli. Przez wielu statystyków i historyków jest uważany za najlepszego zawodnika swojego pokolenia. Dysponował doskonałą techniką. Kontrola piłki, doskonałe podania oraz drybling sprawiły, że Albert stał się światowej klasy zawodnikiem.


@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

1

@misterio Dla mnie osobiście obydwa karne zasłużone. Z drugiej strony nie można się tylko i wyłącznie oglądać na Real. Trzeba robić swoje i skrupulatnie zbierać punkty...

1

@misterio Baskowie zagrali całkiem dobry mecz, zwłaszcza w pierwszej połowie. Jednak sami sobie zrobili ,,kuku" prokurując dwa ewidentne rzuty karne. Jakby nie patrzeć te obramowania to są strzały niecelne a z takim przeciwnikiem jak ,,Królewscy" trzeba wykorzystywać niemal wszystko, gdyż oni takich okazji nie przebaczają...

9

Cenny remis na wyjeździe i to z kim!?

15 września 1976 r. Wisła Kraków zremisowała na wyjeździe z Celtic Glasgow 2:2(!) w pierwszym meczu 1/32 Pucharu UEFA. W połowie lat 70-tych Biała Gwiazda wreszcie dorobiła się ekipy, która mogła nawiązać do dawnych czasów, gdy wiślacy odgrywali ważną rolę w polskiej lidze Szymanowski, Musiał, Lipka, Nawałka a przede wszystkim słynne ofensywne Trio KKK, czyli Kusto, Kapka i Kmiecik, te nazwiska pozwoliły kibicom pod Wawelem znowu marzyć o mistrzostwie Polski. Wisła ponownie zaczęła też grać w międzynarodowych pucharach, w których jesienią 1976 roku wyeliminowała słynny Celtic Glasgow. Nieustępliwi wyspiarze zostali zaskoczeni jeszcze twardszą grą przybyszów z nad Wisły. Szymanowski wespół z kolegami z defensywy Maculewiczem i Płaszewskim, skutecznie powstrzymywał ataki Szkotów. Wprawdzie objęli oni prowadzenie ale po przerwie wiślacy w 7 minut strzelili dwa gole. Najpierw wyrównał Kmiecik a potem Wróbel wyminął zwodami kilku rywali i ,, wjechał" z piłką do bramki ekipy z Glasgow. Wprawdzie gospodarze uratowali remis dzięki strzałowi Dalglisha ale na rewanż jechali z obawami. Okazały się one uzasadnione, gdyż do Szkocji Celtic wracał na tarczy ale o tym przy okazji rewanżu.



@Adran360
@Arkon
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson

9

@FCBparasiempre
15 września 1951 r. w Heemestede urodził się Johan Neeskens, defensywny pomocnik. 2-krotny Wicemistrz Świata, 3-krotny Zdobywca Pucharu Mistrzów pod rząd(z Ajaxem Amsterdam) oraz 2-krotny Zdobywca Superpucharu Europy z Ajaxem. Był zawsze w cieniu swojego kolegi z reprezentacji, Johana Cruyffa. Zasłużony człowiek od czarnej roboty. Za każdym wielkim dyrygentem zespołu, stoi człowiek od czarnej roboty. Nie inaczej było w wypadku Johana Neeskensa, który podczas swojej kariery czyścił pole, dla Boskiego Johana Cruyffa. Johan już od najmłodszych lat uganiał się za piłką, zaczynając swoją amatorską karierę w miejscowym klubie RCH Heemstede. Tam grał na tyle dobrze, że już w wieku 16 lat występował w pierwszym składzie, grając na pozycji prawego obrońcy. Bardzo szybko wypatrzył go w niższych ligach niezapomniany Rinus Michels, który bardzo chciał mieć 19-letniego wtedy gracza. Ówczesnemu trenerowi Ajaxu Amsterdam nie sposób było odmówić, dlatego Johan szybko przeszedł do wielkiego Ajaxu. Tam Michels powoli wprowadzał w życie swoją filozofię futbolu totalnego, która zmieniła piłkę nożną na całym świecie. Neeskens idealnie nadawał się na wykonawcę obowiązków w środku pola, gdyż dysponował świetnym wyszkoleniem technicznym i piekielnie mocnym strzałem z obu nóg. Amsterdam był miejscem pierwszego spotkania się dwóch wielkich Johanów - Cruyffa i Neeskensa. Od razu zapałali do siebie sympatią, która wykraczała nawet poza ramy boiska, najkrócej mówiąc zostali przyjaciółmi. Michels szybko dostrzegł wszechstronność Neeskensa, któremu przypisano takie zadania by Rensenbrink, Rep a przede wszystkim Cruyff mogli grać swobodnie. Pełnił role "wymiatacza", który przejmował piłkę od obrońców lub sam ją przechwytywał i od razu rozdzielał do któregoś z bardziej ofensywnie nastawionych partnerów. Niektórzy futbolowi eksperci uważają, że gdyby nie wspaniała postawa i skromność Johana II (tak nazywano go w Ajaxie), to ekipie z Amsterdamu nie udałoby się zdobyć trzy razy pod rząd Pucharu Europy. Ale o tym później... Z Ajaxem zdobył podwójnie mistrzostwo Holandii (1972,1973) i oczywiście miał swój udział w trzyletniej hegemonii Amsterdamu w Pucharze Europy (1971,72,73). Oprócz tych trofeów zdobył jeszcze dwa razy Superpuchar Europy (1972,73).

Opromieniony sukcesami z holenderskim klubem, chciał spróbować czegoś nowego. Jego wielki przyjaciel Cruyff odszedł już rok wcześniej do FC Barcelona, w której powoli zaczynał grać pierwsze skrzypce i wybitnie się wyróżniać, także Rinus Michels przebywał w Katalonii, w roli trenera. Nic więc dziwnego, że Neeskens obrał kierunek hiszpański a mianowicie do Blaugrany. W Barcie wspólnie ze swoim długoletnim przyjacielem, miał odnosić masę sukcesów, tak się jednak nie stało. Barcelona mimo swojego ogromnego potencjału, nie potrafiła udokumentować tego wyraźnie swoimi sukcesami w Europie lub dominacji w La Liga. Jedyne ważne trofeum zdobyte podczas pobytu w Hiszpanii w 1978 roku. Jak na możliwości personalne Azulgrany, zdecydowanie za mało. Mimo braku większych sukcesów Johan II był bardzo lubiany przez socios zasiadających na trybunach Camp Nou. Na boisku zawsze wykazywał się inteligencją i determinacją, grał z pełnym oddaniem dla klubu. Czasami zdarzało mu się okrasić udany występ bramką cudnej urody. W Katalonii spędził pięć lat, które nie przysporzyły mu zbytnio medali do kolekcji. W porównaniu do okresu, gdy grał w Ajaxie, prawie nic nie zdobył. Karierę reprezentacyjną może jak najbardziej uznać za udaną. Mimo, że nie udało mu się zdobyć mistrzostwa świata w 1974 roku, gdy był tego wraz z reprezentacją Holandii bardzo bliski, to i tak pokazał się ze świetnej strony. Jak na swoją pozycję i zadania, zdobył zadziwiającą liczbę goli - pięć - i został wicekrólem niemieckiego czempionatu, wraz z Andrzejem Szarmachem. Był jednym z najmłodszych piłkarzy Holandii podczas tamtego turnieju co nie przeszkodziło mu w etatowym wykonywaniu jedenastek. Przy strzelaniu rzutów karnych był bardzo skupiony i niezwykle rzadko się mylił. Skupienie i determinacja cechowały jego grę, kto wie, czy gdyby reszta Holendrów nie zachowała zimnej krwi, to Niemcy cieszyliby się z mistrzostwa świata w 74' roku?

Po odejściu z FC Barcelony, postanowił spróbować jak smakuje liga amerykańska, która płaciła niebotyczne gaże podstarzałym mistrzom futbolu. Przez pewien okres grał nawet wespół z samym Franzem Beckenbauerem. Na konto swoich klubowych osiągnięć dopisał mistrzostwo z New York Cosmos, w 1982 roku. Do 1984 roku grał w U.S.A by powrócić na siedem spotkań do FC Groningen. Niestety holenderska prasa zamiast rozpływać się nad jego grą, pisała o jego rzekomych problemach z alkoholem. Zdenerwowany Johan II znów wyjechał do U.S.A. Gdy liga amerykańska zakończyła swój żywot (by w przyszłości wrócić jako MLS), wrócił do Europy i aż do 1991 roku, grał dla szwajcarskich zespołów amatorskich. Mimo swojego wieku, nadal odznaczał się wzorową kondycją i zapałem do gry. Całą swoją prawdziwą karierę spędził w cieniu Johana Cruyffa, lecz nigdy nie był zazdrosny o pozycję swego przyjaciela, raczej był dumny, że może mu pomagać i odnosić razem z nim sukcesy. Jego kariera trenerska jest łudząco podobna, do kariery zawodniczej. Na jej początku był trenerem kilku amatorskich szwajcarskich zespolików, by następnie zostać asystentem Guusa Hiddinka a potem Franka Rijkaarda - przy reprezentacji Holandii. Później aż przez pięć lat trenował NEC Nijmegen (był pomysłodawcą sprowadzenia Andrzeja Niedzielana), by ostatecznie znów zostać asystentem Rijkaarda, tym razem w FC Barcelona.

11

10

W okamgnieniu:

Eduardo Andres Maglioni, skrzydłowy Independiente Buenos Aires, zapisał się w Księdze Guinnesa jako ten, który w najkrótszym czasie strzelił najwięcej goli. W 1973 r. na początku drugiej połowy meczu pomiędzy Independiente a Gimnasia y Esgrima de La Plata, Maglioni trzykrotnie pokonał bramkarza Guruciage w jedną minute i pięćdziesiąt sekund! Jest to absolutny rekord świata w najwyższej klasie rozgrywkowej.


@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson

0

@Mixtape No nie byłbym tego aż taki pewny czy damy rade wygrać na Montilivi(jeśli chodzi ci o zwycięstwo, gdyż co do warunków to dadzą rade)? Girona jest o półke wyżej od Realu Valladolid, no i gra u siebie. Remis biore w ciemno a zwycięstwo prawdopodobnie będzie oznaczało marsz po mistrzostwo Hiszpanii!

11

Barça ustanawia rekord:

15 września 1982 r. FC Barcelona rozgromiła Apollon Limassol 8:0(!) w 1/16 Pucharu Zdobywców Pucharów. Bohaterem tego meczu został Diego Maradona, który zanotował hattricka. Z kolei Bernd Schuster dodał dwa trafienie w spotkaniu, które oglądało zaledwie 18000 fanów na Camp Nou. Mecz był najwyższym zwycięstwem Barçy w europejskich rozgrywkach do sezonu 2003/04 kiedy został wyrównany po zwycięstwie nad Matador Puchow. Co ciekawe, do 35. minuty nie padła żadna bramka w meczu. „Byłem trochę zły. Chciałem im udzielić ostrej reprymendy w przerwie spotkania ale strzeliliśmy kilka goli i się uspokoiłem”- powiedział po meczu trener Barçy, Udo Lattek.



@Symson
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Arkon
@Adran360

1

@FcPortoFan1999 Naturalnie że już nie należy ale należał i jakby nie patrzeć były to dwa pierwsze kluby w ówczesnej Polsce...

0

@FcPortoFan1999 Najstarszymi polskimi klubami(załozonymi w 1903 roku) są Sława i Lechia Lwów. Za mało czytasz o futbolu...

8

Pierwsze, legendarne spotkanie:

15 września 1923 r. FC Barcelona po raz pierwszy w historii rozegrała mecz z polską drużyną a była nią Cracovia. ,,Pasy” przyjechały we wrześniu na miesięczne tournée po Hiszpanii. Cracovia rozpoczęła serie 10 spotkań towarzyskich właśnie dwumeczem z Barçą. Oto jak 18 września ,,Tygodnik Sportowy” relacjonował ten mecz: ,,W niedziele około 12 w południe rozeszła się wieść po Krakowie o nadzwyczajnym sukcesie Cracovii, która uzyskała w sobotę bm. w spotkaniu z Barceloną niespodziewany, sensacyjny i zaszczytny remis 1:1, prowadząc do pauzy 1:0 przez Chruścińskiego, który był pono najlepszym na placu. Barcelona wyrównała po pauzie. Crac. miała na ogół przewagę. Bliższych szczegółów telegramy nie podawały a ,,dorobione” i ,,rozszerzone” zdaje się komentarze tut. prasy codziennej kurierkowej wymagają autentycznego potwierdzenia. Radość panowała tu powszechna, lotem błyskawicy wieść ta rozeszła się po mieście wywołując entuzjazm. Z naprężeniem wyczekiwano wyniku spotkania rewanżowego dnia następnego”. W drugim meczu dzień później Blaugrana zwyciężyła zdecydowanie 7:1 pomimo prowadzenia gości 0:1 po golu legendarnego Kałuży. Gazety hiszpańskie pisały że w składzie przeciwników było jedenastu ,,Węgrów, Austriaków i Czechów” i podkreślały lepszą gre techniczną gości oraz usprawiedliwiały ich słabszą gre w drugim meczu zmęczeniem po podróży. No proszę, Polacy nie gęsi! W piłke potrafili wówczas grać jak niemal równy z równym.



@Adran360
@Arkon
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson

0

Vamos ,,Xeneizes"!
Vamos a ganar!
Vamos al campeonato!

2

Fajniuteńki meczuś na Anoeta, szkoda tylko że bez goli. Gospodarze jak zwykle niesieni entuzjastycznym dopingiem, tyle że na razie mają pecha ale może uda im się po przerwie coś strzelić...

6

Wybitne legendy futbolu:

14 września 1944 r. w Moenchengladbach urodził się Günter Netzer, pomocnik, Mistrz Świata-1974 oraz Mistrz Europy-1972. Karierę piłkarską zaczynał w 1. FC Mönchengladbach, w 1963 przeniósł się do silniejszego i sławniejszego klubu z tego miasta – Borussii, gdzie występował przez dekadę. W tym czasie rozegrał 230 spotkań (82 gole) i zdobył dwa tytuły mistrzowskie (1970 i 1971) oraz Puchar Niemiec w 1973. W tym samym roku podpisał kontrakt z madryckim Realem i w zespole Królewskich grał do 1976, dwukrotnie zdobywając mistrzostwo kraju(1975 i 1976) oraz dwukrotnie Puchar Hiszpanii( 1974 i 1975). Karierę zakończył w szwajcarskim Grasshoppers Zurych(1977). W reprezentacji Niemiec debiutował 9 października 1965 w meczu z Austria. Do 1975 rozegrał w kadrze 37 spotkań i strzelił 6 goli. W 1972 roku poprowadził drużynę narodową do mistrzostwa Europy a jedenastka której szkielet tworzyli Maier, Beckenbauer, Netzer oraz Gerd Müller jest uznawana za jedną z najlepszych w historii futbolu. Dwa lata później, podczas MŚ ‘74 zagrał jedynie 21 minut w przegranym meczu z reprezentacją NRD– występ ten dał mu tytuł mistrzowski. Netzer był jednym z najwybitniejszych rozgrywających nie tylko swoich czasów. Na boisku i poza nim prezentował niesforny charakter, często kłócił się z trenerami, jednak w Mönchengladbach był niekwestionowanym przywódcą zespołu. Po zakończeniu kariery pracował jako generalny menadżer Hamburger SV, w okresie największych sukcesów klubu na arenie międzynarodowej(1978 – 1986). Od lat jest jednym z najbardziej znanych ale i kontrowersyjnych komentatorów wydarzeń piłkarskich w niemieckich mediach.



@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

8

,,Kolejorz” zadebiutował z przytupem:

Wiosną 1983 roku poznański Lech zakończył w Ekstraklasie dwuletnie rządy Widzewa a sam po raz pierwszy zasiadł na mistrzowskim tronie. Radość kibiców ze stolicy Wielkopolski nie miała granic, w końcu Kolejorz jako 12 polski klub w historii zyskał prawo gry w najważniejszym z europejskich pucharów. Trener Wojciech Łazarek życzył sobie w pierwszej rundzie słabeuszy z Cypru bądź Malty a ostatecznie nawet tureckiego Fenerbahce żadna z jego prośby nie została spełniona. Aby zagrać w jednej ósmej finału Pucharu Mistrzów Lechici musieli pokonać samego mistrza Hiszpanii Athletic Bilbao tym razem nie popełniono błędu i Łazarek wraz z asystentem Mirosławem Jankowskim obejrzał w Saragossie ligowy mecz Basków. Co ciekawe, wraz z nimi wracał samolotem do Polski, gdyż lwy leciały już na mecz z Lechem. Jak się okazało Łazarek poczynił owocne obserwacje. W zespole z Bilbao roiło się od reprezentantów Hiszpanii. W bramce rywali stał młody wtedy Antoni Zubizarreta. W defensywie brylował Santiago Urgiaga, którego na środku obrony wspierał brutal, jakich mało Andoni Goikoetxea. Przydomek ,, rzeźnik z Bilbao" mówi wszystko. To właśnie on spowodował absencję w Mistrzostwach Świata 1982 słynnego Niemca Schustera. Warto jeszcze wspomnieć o duecie napastników: Manuel Sarabia i Estanislao Argote. Na własnym boisku poznaniacy nie przestraszyli się Walecznych Basków. Już do przerwy prowadzili 2:0. Najpierw po akcji Bogusława Oblewskiego z Józefem Adamcem, Mariusz Niewiadomski celnie przymierzu z główki. 10 minut później Jacek Bąk wykorzystał błąd Urgiagi. Szybko podał do Mirosława Okońskiego a ,, Mundek" zdobył gola strzałem z ponad 20 metrów. 2:0 Do przerwy! Mało kto się tego spodziewał. W drugiej połowie piłkarze Łazarka nadal dominowali na boisku, jednak nie wykorzystali żadnej z sześciu wyśmienitych okazji. Na rewanż powinni jechać z zapasem co najmniej kilku goli, które w rewanżu mogły mieć decydujące znaczenie w awansie do następnej rundy. Po latach w plebiscycie ,, Gazety Wyborczej" , kibice Kolejorza właśnie ten mecz uznali za najlepszy w historii klubu.



@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360

0

@MesQueUnClub_87 Nad czym tu dyskutować? To nie jest piłkarz na topowy europejski klub(a co dopiero Manchester) i widać to gołym okiem, więc nie ma o czym dyskutować!

0

@MesQueUnClub_87 Owszem, jako talent. Jednak co najmniej od 2 lat jest nędznym piłkarzem, oczywiście jeśli chodzi o poziom piewszoligowy a nawet reprezentacyjny...

1

Tylko zkrytykowałem De Ligta a on strzelił gola! Jednak w defensywie i tak jest nędznym piłkarzem...

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?