7

Zapomniane legendy futbolu:

25 kwietnia 1939 r. urodził się Tarchisio Burgnich, włoski obrońca, wicemistrz świata z 1970 r., mistrz Europy z 1968 r. oraz 2-krotny zdobywca Pucharu Mistrzów(1964 i 1965). Tarcisio to jeden z najwybitniejszych obrońców w historii klubu. Przez 12 sezonów(1962-74) razem z Giacinto Facchettim tworzył defensywny trzon zespołu, który dominował we Włoszech, w Europie i na świecie. Burgnich był także filarem obrony reprezentacji Włoch(w 1968 zdobył Mistrzostwo Europy). Grał też na 3 Mundialach(1966,1970 i 1974). W 1970 roku w finale z Brazylią miał kryć samego Pele. Legendarny Brazylijczyk strzelił pierwszego gola a Burgnich po meczu powiedział: „Mówiłem sobie przed spotkaniem że to tylko człowiek z krwi i kości. Myliłem się.” Pierwszym klubem Tarcisio w karierze było Udinese skąd przeniósł się do Juventusu a potem do Palermo. Kiedy w 1962 roku trafił do Interu okazało się że doskonale pasuje do defensywnego sposobu gry preferowanego przez Helenio Herrerę. Grał jako prawy lub środkowy obrońca, poza tym idealnie nadawał się do ówczesnego Interu dzięki twardości i bezkompromisowości na boisku. Wywalczył z klubem 4 tytuły mistrza Włoch, 2 Puchary Mistrzów oraz 2 Puchary Interkontynentalne. W sumie wystąpił w 467 meczach strzelając 4 gole. Zagrał także 66 razy w reprezentacji(debiut w 1963). Na Mundialu w 1970 w pamiętnym półfinale z RFN Burgnich strzelił bardzo ważnego gola na 2-2 w ósmej minucie dogrywki a emocjonujący mecz Włosi wygrali ostatecznie 4-3! W 1974 Tarcisio odszedł z Interu do Napoli , z którym w 1976 zdobył Puchar Włoch. Karierę zakończył rok później w wieku 38 lat. Jako trener pracował później w kilku włoskich klubach ale bez sukcesów.



@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz

5

Debiuty (nie)zapomnianych legend:

25 kwietnia 1965 r. w wyjazdowym meczu z Racingiem Santander w 1/16 Copa del Rey debiutuje Carles Rexach, jednocześnie strzelając gola w debiucie. Mecz zakończył się zwycięstwem Blaugrany 1:4.



Duma Katalonii w europejskich pucharach:

25 kwietnia 1979 r. FC Barcelona pokonuje na wyjeździe SK Beveren 1:0 w ramach rewanżowego spotkania półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów i awansuje do finału(w pierwszym meczu Blaugrana również wygrała 1:0). Jedynego gola z rzutu karnego zdobył Krankl. W drużynie z Beveren występował wówczas genialny bramkarz Jean Marie Pfaff, jednak przy rzucie karnym był bez szans.





@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon

0

@AssisMoreira Jakie znowóż zaproszenie? Ja niczego nie wysyłałem poza historią futbolu!

0

@AssisMoreira Nie mam zielonego pojęcia o braku dyskusji

6

Jak drzewo bez korzeni, człowiek bez przeszłości, tak Duma Katalonii nie może istnieć bez historii:

25 kwietnia 1901 r. Bartomeu Terradas i Brutau został drugim w kolejności prezydentem FC Barcelony, zastępując na tym stanowisku Waltera Wilda. Terradas, były pomocnik i aż do tamtej chwili skarbnik organizacji jest pierwszym w historii katalońskim prezydentem Dumy Katalonii. To właśnie Terradas poszukał właściwego miejsca aby drużyna mogła rozgrywać swoje mecze po opuszczeniu boiska przy hotelu Casanovas. Terradas znalazł odpowiednią działke w pobliżu domu Can Sabadell, usytuowaną przy skrzyżowaniu ulic Horta i Pinar del Rio, przy Guinardo. W tym rejonie futbol był już zakorzeniony dzięki takim klubom jak Iberia i Catalonia FC. Założył je i kierował nimi Ricardo Cabot, który w 1921 r. został jednym z dyrektorów Blaugrany. Bartomeu Terradas był jednym z najbardziej utalentowanych prezydentów w historii FC Barcelony. Podczas swojej kadencji, Bartomeu walnie przyczynił się do powstania Katalońskiego Związku Piłki Nożnej, który skupiał ówcześnie wszystkie kluby z regionu katalońskiego z wyjątkiem Espanyolu i Internacionalu. Zespoły te dołączyły do katalońskiej organizacji dopiero później. To właśnie za rządów Bartomeu Terradesa powstała pierwsza Komisja Sportowa Klubu, w skład której wchodzili Gamper, Meyer i Widerkehr. Wtedy też zostały utworzone druga i trzecia drużyna Blaugrany.


@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz

1

@Sysia11 Ależ naturalnie. Od czasu oglądania Boca w Sport Italia(2006 r.) aż po kres mego życia!
Tyle że już coraz mniej zdrowia i czasu aby oglądać Boce i Albicelestes po nocach...

13

Seny, pit i collons!

Cules nigdy nie zapomną!

25 kwietnia 2014 roku zmarł 46-letni trener FC Barcelony, Tito Vilanova. Katalończyk i cule z krwi i kości od zawsze marzył o grze w barwach swojej ukochanej drużyny. Choć tego marzenia nigdy w pełni nie udało mu się zrealizować, to cules będą pamiętać o nim przez długie lata. Francesc Vilanova i Bayo, bo tak naprawdę brzmiało jego imię i nazwisko, przyszedł na świat w katalońskim miasteczku Bellcaire d’Emporda 17 września 1968 roku. Pierwsze piłkarskie kroki Tito stawiał jako pomocnik w maleńkim klubie z rodzinnego miasta. Jako dwunastoletni dzieciak przeniósł się do pobliskiego Figueres, gdzie wypatrzyli go skauci Barcelony. W starym budynku obok Camp Nou, gdzie mieściła się La Masia, zamieszkał w 1984 roku. Wówczas również poznał młodszego o ponad 2 lata, acz bardziej utalentowanego piłkarsko Pepa Guardiolę. Nawiązała się między nimi przyjaźń, która przetrwała czas, gdy Tito został ”odsiany” przez brutalną selekcję w rezerwach Dumy Katalonii. Na rozmaitych szczeblach drabiny rozwojowej Blaugrany występował przez sześć lat, z czego ostatnie dwa sezony spędził w rezerwach. Nie dane było mu zadebiutować w pierwszym zespole. Później przez kolejną dekadę reprezentował głównie kluby w niższych ligach.

Apogeum piłkarskiej kariery wychowanka La Masii przypadło na lata w Galicji, gdzie z Celtą Vigo między 1992 a 1995 rokiem grał w Primera Division, choć zanotował tam ledwie 26 występów przez trzy sezony. Buty na kołku zawiesił w 2001 roku, zająwszy się trenerką. Nim otrzymał od swojego przyjaciela szansę powrotu do Barcelony, zbierał pierwsze szlify na prowincji – w Palafrugell i Figueres. W międzyczasie pełnił też rolę dyrektora sportowego w Terrassie. To stąd wyciągnął go sygnał od Pepa Guardioli. Stary znajomy Vilanovy zaproponował 35-latkowi współpracę u swojego boku, w roli asystenta trenera rezerw Barcelony. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Po roku i wywalczeniu awansu z Barcą B do Segunda Division, Pep zastąpił Franka Rijkaarda w pierwszym zespole. Wraz z przyjacielem tę samą drogę przebył Tito. Kolejne 4 lata pracy wspomnianego duetu w Barcelonie, to najlepszy okres w historii klubu. Zdobyli 14 trofeów, w tym dwa Puchary Europy. Czas ten jednak miał też ciemniejsze oblicze… 22 listopada 2011 roku FC Barcelona poinformowała, że Tito Vilanova przeszedł zabieg usunięcia guza ślinianki przyusznej. Już po kilku dniach został wypisany do domu, a na początku grudnia pojawił się na Camp Nou. Wydawało się, że wrócił do zdrowia, a choroba pójdzie w niepamięć. Minął rok, Tito zdążył przejąć schedę po Pepie. Barca pod jego wodzą kroczyła w lidze od zwycięstwa do zwycięstwa, notując po drodze tylko remis w El Clasico. W Lidze Mistrzów potknęła się dwukrotnie, przegrywając mimo dominacji z Celtikiem i remisując w na poły rezerwowym składzie z Benfiką. Blaugrana zaczęła więc sezon w świetnym stylu, wygrała swoją grupę w Lidze Mistrzów i prowadziła w La Liga. Kiedy wszystko układało się wyśmienicie, trener Dumy Katalonii usłyszał wiadomość, która spowodowała ogólną konsternację.

19 grudnia klub wydał komunikat, że Tito Vilanova ma nawrót nowotworu ślinianki. Pieczę nad zespołem przejął w owym czasie jego asystent, Jordi Roura. Szkoleniowiec nazajutrz ponownie znalazł się na stole operacyjnym. Kolejnymi etapami leczenia stały się chemioterapia i radioterapia. Minął miesiąc i trener katalońskiego klubu pojawił się na ławce w meczu wyjazdowym z Realem Sociedad San Sebastian. Powrót okazał się jedynie chwilowy. Miejscem dalszej terapii były Stany Zjednoczone. Leczenie za oceanem zakończono w końcówce marca. Choroba wyglądała jedynie na przykre wspomnienia. W decydującej fazie rozgrywek, 44-latek, tak jak na początku sezonu, dyrygował bordowo-granatową orkiestrą. Zanim ruszyły na dobre letnie przygotowania do kolejnej kampanii, stało się jasne, że Tito nie poprowadzi w niej Dumy Katalonii. Wydarzenia z lipca 2013 odbiły się w naszym kraju szerokim echem. Dzień przed planowanym sparingiem przedsezonowym z Lechią Gdańsk na PGE Arenie, serwisy informacyjne podały: „Tito Vilanova nie będzie już trenerem Barcelony. Zastąpi go Gerardo 'Tata’ Martino”. Oczywiście mecz na trójmiejskim obiekcie natychmiast został przełożony o 10 dni. Tito leczony w barcelońskiej klinice uniwersyteckiej Vall d’Hebron, pomiędzy kolejnymi zabiegami i fazami leczenia zawitał kilkukrotnie na Camp Nou. Zawsze był witany owacyjnie i wzbudzał ogromne emocje. Okazywano mu wsparcie i szacunek za to, czego dokonał z klubem. Kiedy znów powiało optymizmem i Tito opuścił placówkę medyczną, stało się najgorsze. 24 kwietnia 46-letni Katalończyk z powodu problemów żołądkowych wrócił pod opiekę lekarzy. Szybko zapadła diagnoza: ,,Rak zaatakował żołądek chorego. Stan byłego trenera jest krytyczny” – informowali lekarze. W tym wypadku nic nie dało się już zrobić i 25 kwietnia Francesc „Tito” Vilanova zmarł, pogrążając w smutku całe środowisko Barcelony, ale przede wszystkim swoją rodzinę. Zostawił żonę Montse, z którą przeżył wspólnie 22 lata oraz dwójkę dzieci: córkę Carlotę i syna Adrię, który nota bene grał i do dziś gra w młodzieżowych drużynach Barcy.

Tytuł artykułu to motto życiowe Tito Vilanovy. W wolnym tłumaczeniu z katalońskiego: „Rozsądnie, odważnie i z jajami”.



@Symson
@Sysia11
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon

1

@Sysia11 Bardzo dziękuje za informacje ale musisz wiedzieć że River w Argentynie to jest mój ,,wróg naczelny" i na ogół nie mam ochoty go oglądać, nie wspominając już o porze rozgrywania meczu...

6

@FCBparasiempre
Johan Cruyff jest jedną z tych postaci w historii futbolu, która wywarła ogromny wpływ na jego rozwój. Podniósł styl gry na nowy poziom, który ewoluuje do dziś. Oto postać, która do dziś jest uważana za jednego z najlepszych piłkarzy, oraz trenerów w historii futbolu. Hendrik Johannes Cruijff (poza Holandią przyjęło się używanie zapisu Cruyff) przyszedł na świat 25 kwietnia 1947 roku w amsterdamskiej dzielnicy Betondorp, która znajdowała się zaledwie kilkaset metrów od ówczesnego stadionu Ajaxu – de Meer. Rodzicami Holendra byli Hermanus Cornelis Cruyff oraz Petronella Bernarda Draaijer. Rodzina była średnio zamożna, matka zajmowała się domem a ojciec prowadził sklep z warzywami. Już od najmłodszych lat u Cruyffa widać było zamiłowanie do piłki nożnej. Wydaje się to naturalne, biorąc pod uwagę sąsiedztwo stadionu piłkarskiego. Młodzieniec wraz z kolegami wciąż grał w piłkę na lokalnych skwerach i ulicach. Piłka szybko stała się częścią jego codziennego życia, a w wieku 7 lat rozpoczął on regularnie grywać z rówieśnikami, będącymi częścią lokalnej akademii piłkarskiej Trzy lata później został dostrzeżony przez skautów Ajaxu. Co ciekawe, Cruyff na początkach swojej sportowej kariery przejawiał również zamiłowanie i talent do koszykówki. Gdy Holender miał 12 lat, jego ojciec zmarł na atak serca, co bardzo dotknęło młodzieńca. Szybko zajął się nim człowiek, który odpowiadał za murawę na stadionie Ajaksu. Dzięki temu chłopiec mógł spędzać jeszcze więcej czasu na stadionie, obserwować pierwszą drużynę i stawać się częścią „klubowej rodziny”. Piłkarski talent Cruyffa został szybko dostrzeżony, przez co piłkarz został szybko wcielony w szeregi akademii. Angielski styl treningowy narzucony przez trenera wzmocnił siłę, dynamikę i pewność siebie u Hendrika. W połączeniu z jego naturalną inteligencją boiskową i wysokimi umiejętnościami technicznymi Cruyff szybko zaczął przeważać nad rówieśnikami. Gdy miał 15 lat był już na tyle ukształtowanym piłkarzem, że trenował z 3 lata starszą grupą zawodników. Mimo to na debiut w pierwszej drużynie Ajaksu czekał do 15 listopada 1964 roku, kiedy to w wieku 17 lat wystąpił przeciwko drużynie FC Groningen. Debiut był bardzo udany, gdyż Cruyff zdołał strzelić gola. Bardzo słaba postawa drużyny w sezonie 1964/1965 i 13 pozycja na zaledwie 16 zespołów w lidze spowodowała, że w klubie zaczęto odważne zmiany. Jedną z nich było postawienie na Cruyffa, który miał kilka błyskotliwych występów w poprzednim sezonie, jednak był uważany za zbyt młodego i niedoświadczonego, by liczyć na stałe występy. Nowy trener Rinus Michels nie bał się stawiać na 18 latka, widząc w nim cechy niezbędne dla wprowadzenia swojego systemu taktycznego. Był to strzał w dziesiątkę, gdyż drużyna zaczęła grać coraz lepszą piłkę, a o 18-letnim Holendrze, który seriami zdobywa bramki, rozpoczęło się robić naprawdę głośno. Sezon zakończył się sukcesem dla drużyny, która zdobyła mistrzostwo, ale również dla piłkarza, który został dostrzeżony przez George’a Kesslera – ówczesnego selekcjonera Oranje.

Ciężko powiedzieć, czy za sukcesem Cruyffa stały jego niezwykłe umiejętności, czy osoba Rinusa Michelsa, który rozpoczął rewolucję w Ajaksie. Bez wątpienia piłkarz idealnie dopasował się do filozofii, którą wdrażał trener. Drużyna, która ostatnie lata była w wyraźnej stagnacji, z miejsca zaczęła wygrywać nie tylko na własnym podwórku, ale również w Europie. W sezonie 1966/67 Cruyff został królem strzelców, strzelając 33 gole, a jego zespół zdobył mistrzostwo i Puchar Ligi. Również kolejny sezon był bardzo udany, gdyż drużyna po raz trzeci z rzędu zdobyła mistrzostwo, oraz dotarła do finału Pucharu Europy, gdzie uległa Milanowi. Można oczywiście przypisywać część zasług świetnej postawie Cruyffa, który miał ogromny mentalny wpływ na całą drużynę, niemniej jednak nie sposób nie oddać zasług trenerowi, który stworzył podstawy taktyczne kierujące Cruyffem przez całą piłkarską i trenerską karierę. ,,Granie w piłkę jest bardzo proste, jednak granie prostej piłki jest jedną z najtrudniejszych rzeczy.”- mawiał Cryujff. Kolejne sezony w Ajaksie to ciągła droga na szczyt. Pomimo kontuzji, która wyeliminowała Holendra na początku sezonu 1970/71, Johan wrócił do gry i strzelił wiele cennych bramek. Wartym odnotowania jest występ przeciwko AZ Alkmaar i strzelone 6 bramek. Był to bardzo udany sezon, w którym to Ajax odzyskał krajowy tytuł, oraz zdobył upragniony Puchar Mistrzów, pokonując w finale na Wembley Panathinaikos 2:0. Był to ostatni sezon w Amsterdamie ówczesnego trenera Rinusa Michelsa, który przeniósł się do Barcelony. Cruyff nie poszedł jednak w ślady swojego trenera i pomimo spekulacji na temat przenosin do Katalonii, przedłużył kontrakt z Ajaksem o kolejne 7 lat. Świetny sezon w wykonaniu zespołu i zawodnika przełożył się na pierwszy w karierze tytuł Europejskiego Piłkarza Roku 1971. Pomimo ogłoszenia najlepszym piłkarzem, Cruyff nie zwalniał tempa. Kolejny sezon to dalsze sukcesy drużyny, która pod wodzą nowego trenera obroniła Puchar Mistrzów. Kluczem do wygranej była świetna postawa Johana, który zdobył 2 bramki. Drużyna nie zwalniała tempa, wygrywając Superpuchar Europy oraz po raz trzeci z rzędu broniąc Pucharu Mistrzów w meczu, w którym przeciwnikiem był Juventus. Za sprawą wybitnej gry w sezonie 1972/73 Cruyff został ponownie uhonorowany tytułem Europejskiego Piłkarza Roku 1973. Był to zarazem ostatni sezon w barwach Ajaksu. To, co nie udało się 3 lata wcześniej, stało się faktem latem 1973 roku. Warto zwrócić uwagę, że jednym z głównych powodów braku transferu w sezonie 1970 był zakaz transferów piłkarzy obcego pochodzenia, jaki w tamtym czasie obowiązywał w Hiszpanii. Gdy został on zniesiony w 1973 roku, Cruyff był jednym z pierwszych piłkarzy sprowadzonych na półwysep Iberyjski. Początkowo zarząd Ajaksu nie chciał wyrazić zgody na transfer, jednak ostateczna kwota oscylująca w granicach 1,5 mln dolarów przekonała włodarzy do zgody na transfer. Najlepszy piłkarz Europy przeszedł do Barcelony, ustanawiając nowy rekord transferowy.

Holender zadebiutował w drużynie Dumy Katalonii 28 października 1973 roku, w meczu przeciwko Grenadzie. Należy pamiętać, że drużyna Barcelony przechodziła w tym okresie wyraźny kryzys, mając zaledwie 4 punkty po 8 kolejkach. Piłkarze nie potrafili przeciwstawić się potędze Realu Madryt. Nawet próby przeniesienia hiszpańskiej myśli filozoficznej futbolu totalnego, którego piewcą był Michels, nie przynosiły specjalnego rezultatu. Transfer Cruyffa odczarował drużynę. Od debiutu Holendra do ostatniego meczu sezonu Barcelona nie przegrała żadnego spotkania, zdobywając swój pierwszy tytuł od 14 lat. To nie tytuł jednak smakował kibicom najbardziej, a wygrana 5:0 nad Realem. Obserwatorzy byli zgodni – z Cruyffem w składzie drużyna „czuła, że nie może przegrać”. Udany sezon klubowy i reprezentacyjny oraz dostrzegalny wpływ zawodnika na drużynę Dumy Katalonii przełożyły się na kolejny tytuł Piłkarza Roku w Europie roku 1974. Tym samym Holender osiągnął to, co do tej pory nie udało się nikomu – zdobył ten tytuł trzykrotnie. Kolejny sezon w Barcelonie nie był już tak udany. Zmiana trenera na Hennesa Weisweilera zaowocowała wprowadzeniem ścisłej dyscypliny w klubie, co nie spodobało się zawodnikom. Również Cruyff zaczął popadać w konflikt z trenerem, a narastające problemy nie tylko natury sportowej spowodowały, że zawodnik zaczął szukać nowych wyzwań. Johan przeniósł się do USA, gdzie otrzymał lukratywne warunki zarobkowe. W 1979 roku zawodnik występował w Los Angeles Aztecs, następnie w Washinghon Diplomats, by ostatecznie wrócić do Europy. W wieku 34 lat w sezonie 1981/82 historia Cruyffa zatoczyła koło, a zawodnik wrócił do Ajaksu. Ostatecznie Holender zawiesił buty na kołku w wieku 37 lat, po krótkiej przygodzie z Feyenoordem Rotterdam. Wielkie sukcesy Cruyffa były bezpośrednio związane z rozwojem holenderskiej myśli taktycznej. Tak zwana „mechaniczna pomarańcza”, jak zwykło się określać reprezentację Holandii, wywodziła swoje jestestwo z sukcesów krajowych drużyn. Zarówno Ajax, jak i Feyenoord stanowiły w tym czasie o sile europejskiego futbolu, czego dowodem były liczne występy i sukcesy w finałach Pucharu Europy. Cruyff był symbolem holenderskiej myśli taktycznej, która opierała się między innymi na szybkości ruchów i podejmowanych decyzji. W reprezentacji Holandii podobnie jak w całej holenderskiej piłce zakochały się miliony ludzi za sprawą otwartej, ofensywnej gry. Najlepiej przedstawiają to słowa Cruyffa: ,,Jakość bez rezultatu jest bez znaczenia. Rezultat bez jakości jest nudny.”

Znaczenie, jakie Cruyff wywierał na reprezentacji, oddaje fakt, że gdy w meczu strzelił gola, drużyna nigdy nie przegrała. Swój debiut zaliczył w meczu przeciwko Węgrom, kiedy to w końcówce spotkania zdobył bramkę na wagę remisu. W swoim drugim meczu w kadrze otrzymał on czerwoną kartkę za niesportowe zaatakowanie przeciwnika. Jednym z najważniejszych momentów w karierze zawodnika były mistrzostwa świata w 1974 roku. Holandia zakwalifikowała się na tę imprezę po raz pierwszy od 1938 roku, a mimo to była stawiana w gronie faworytów. Droga do finału była zaskakująco łatwa, a 14 bramek w 6 kolejnych spotkaniach tylko umocniło zawodników, że zasługują na mistrzostwo. Pewność siebie okazała się zgubna, gdyż ulegli gospodarzom turnieju RFN 2:1. Mimo to bilans bramek 15:3 i efektowna gra rozkochały w reprezentacji nie tylko holenderskich kibiców. Cruyff poprowadził drużynę do 3 miejsca w mistrzostwach Europy, które odbywały się 2 lata później w Jugosławii. Rezultat ten był zawodem dla kibiców i drużyny. Zawodnik odmówił wyjazdu na mistrzostwa świata w 1978 roku, tłumacząc się brakiem formy, jednak jak wiele lat później się okazało, powodem była próba porwania jego rodziny. Najwięksi piłkarze nie przechodzą na emerytury – oni co najwyżej zmieniają charakter swojej przygody z futbolem. Również Cruyff jest przykładem dowodzącym tej tezy. Trzykrotny zdobywca Złotej Piłki poszedł w ślady swojego mentora i autorytetu – Rinusa Michelsa, przejmując stery Ajaksu Amsterdam. Trener z miejsca zaczął wprowadzać koncepcję futbolu, która była mu najbliższa – oparł formację na trzech obrońcach, oraz jednym defensywnym pomocniku, który w razie potrzeby uzupełniał szyki obronne. Przed nimi było miejsce dla dwóch kolejnych pomocników, którzy odpowiadali za kontrolę środka pola. Formację uzupełniało dwóch zawodników skrzydłowych, ofensywny pomocnik pełniący funkcję cofniętego napastnika i środkowy napastnik. Niestety Cruyff nie zagrzał długo miejsca w ekipie Ajaksu, przenosząc się do Barcelony. Dopiero w Katalonii Holender dostał czas, środki i zaufanie do pełnego wdrożenia swojej myśli futbolu. Gdy w 1988 roku była legenda klubu objęła jego stery na ławce trenerskiej, kibice łączyli z nim duże nadzieje. Cruyff odważnie postawił na młodych piłkarzy, ucząc ich myślenia na boisku. Trener zwrócił uwagę na technikę użytkową, twierdząc, że: ,,Technika to nie zdolność do żonglowania piłką 1000 razy. To może zrobić każdy przy odpowiednim treningu praktycznym i może zagwarantować sobie jedynie pracę w cyrku. Technika to podawanie piłki na jeden kontakt, z odpowiednią szybkością i do odpowiedniej nogi partnera z zespołu.” Jedną z najważniejszych rzeczy, które Holender wypracował w Barcelonie, to polityka kadrowa i decyzja o wprowadzeniu Guardioli do składu. Bez tego nie wiadomo, gdzie dziś byłaby Duma Katalonii. Zanim były piłkarz Blaugrany trafił na ławkę trenerską, zespół nie potrafił wygrać ligi. Podobnie jak to miało miejsce 20 lat wcześniej, tak też i tym razem, osoba Cruyffa była kluczowa dla przełamania złej passy Barcelony. Pod wodzą Holendra zespół zaczął grać ofensywny, miły dla oka futbol, a drużyna zaczęła odnosić sukcesy. Spędzając 8 lat na ławce trenerskiej, stał się najbardziej utytułowanym trenerem w historii klubu, zdobywając z nim 4 tytuły mistrzowskie, 3 superpuchary Hiszpanii, Puchar Europy oraz inne trofea, które dziś dumnie zdobią gablotę Camp Nou.

Pod koniec swojej przygody trenerskiej Cruyff popadł w konflikt z ówczesnym prezesem. Po dwóch sezonach bez trofeum odszedł z Barcelony, odrzucając przy tym kolejne propozycje objęcia drużyn lub reprezentacji. Z perspektywy czasu o Cruyffie wydaje się mówić tylko dobrze. Niemniej jednak jak każda wielka osobistość, tak też i Holender miał swoje wady, które w mniejszym lub większym stopniu mogą wpływać na jego ocenę. Zwłaszcza na początku kariery Cruyff był bardzo samolubnym piłkarzem. W swoich wywiadach zaznaczał, że robił to, co potrafił najlepiej – strzelał bramki. Jego samolubność na boisku była wybaczona przez zabójczą skuteczność. Nie można odmówić legendzie braku skromności – dowodem tego mogą być, chociażby takie wypowiedzi jak „Zanim zrobię błąd, nie robię takiego błędu”, „Rzadko popełniam błędy, ponieważ nie lubię być w błędzie”, czy „Ludzie, którzy nie są na moim poziomie, nie mogą wpłynąć na moją uczciwość”. Holender potrafił być wybuchowy, o czym świadczy czerwona kartka w meczu przeciwko Węgrom na początku kariery reprezentacyjnej. Gdy został ukarany czerwoną kartką w barwach Barcelony, nie mógł się z tym pogodzić i nie chciał zejść z boiska – musiał zostać odprowadzony do szatni siłą. Innym razem po otrzymaniu czerwonej kartki, obraził sędziego. To pokazywało, że Cruyff nie zawsze potrafił panować nad emocjami, zwłaszcza gdy się z czymś nie zgadzał. Negatywnie o Cruyffie wypowiadał się również Van Gaal, chociaż nie sposób nie odnieść wrażenia, że obaj za sobą nigdy nie przepadali. Możliwe, że jest to spowodowane podobieństwami charakteru zarówno jednego, jak i drugiego Holendra. Oboje są uparci i pewni swoich racji. Osobną kwestią jest krytyka ze strony podopiecznych, których Cruyff trenował w Barcelonie. Powszechna jest opinia, że był on bardzo surowy i wymagający. Jego metody treningowe były mordercze dla piłkarzy, niemniej jednak nie sposób odmówić sukcesów, które te metody przynosiły. Jako ciekawostkę można dodać, że Johan od wczesnych lat palił papierosy. Pomimo nałogu nie narzekał na wydolność oddechową. Niemniej jednak w 1991 roku po wszczepieniu bypassu rzucił on palenie i zaczął udzielać się w kampaniach antynikotynowych. Był żonaty od 1968 roku i miał trójkę dzieci. Wielu uważa, że imię, które wybrał dla swojego najmłodszego syna (Jordi), było eskalacją sprzeciwu wobec dyktatury Generała Franco, który zakazał używania symboli i nadawania imion związanych z Katalonią. Cruyff zaprzeczył tym doniesieniom, twierdząc, że wybrał to imię z powodu ładnego brzmienia, a nie znaczenia (Jordi to typowo katalońskie imię). Hendrik Johannes Cruyff to wielka postać. Miał on ogromny wpływ nie tylko na drużyny, w których występował, ale na cały proces rozumienia piłki nożnej. Jego liczne sukcesy tylko po części oddają wielkość. Aby ocenić Holendra, należy spojrzeć szerzej, przez pryzmat dziedzictwa, które wciąż widzimy w drużynach grających Futbol Totalny. Cruyff stał na czele fundacji, która pomaga dzieciom, które nie mają szans na karierę w sporcie. Jest źródłem wielu publikacji, biografii i filmów dokumentalnych. Jego osoba znajduje się w TOP 10 największych Holendrów (wyprzedził m.in. Vincenta van Gogha, Marko van Bastena i holenderską królową Julianę), a jego imieniem nazwano nawet jedną z nowoodkrytych asteroid.

19

Gdyby żył, wszyscy składalibyśmy mu życzenia. Kochani cules dzisiaj przypada 77 rocznica urodzin Ś.P. Johannesa Hendrika Cruijffa. Pochylmy się w zadumie ku czci ikony futbolu i wielkiej legendy FC Barcelony…

Samolubny geniusz czyli ,,Latający Holender”:
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
@Symson

18

Mija dokładnie 12 lat od smutnego pożegnania Guardioli…

24 kwietnia 2012 r. FC Barcelona zremisowała na Camp Nou 2:2 z Chelsea FC w rewanżowym spotkaniu półfinału Ligi Mistrzów i w efekcie odpadła z rozgrywek. Barça odrobiła stratę z pierwszego meczu w Londynie za sprawą gola Busquetsa w 35 minucie. Dwie minuty później czerwoną kartke otrzymał John Terry a w 43 minucie Iniesta podwyższył wynik spotkania. Wydawało się że nikt i nic nie może odebrać Katalończykom awansu, lecz chwila nieuwagi w doliczonym czasie pierwszej połowy kosztowała bramke strzeloną przez Ramiresa. Podopieczni Guardioli ruszyli do ataku od samego początku drugiej połowy i już w 49 minucie wywalczyli rzut karny po faulu Drogby na Fabregasie. Do piłki podszedł Messi i… jego strzał wylądował na spojeniu słupka z poprzeczką. Ewentualny gol byłby 15 trafieniem Argentyńczyka w tamtej edycji Ligi Mistrzów, czym pobiłby rekord goli w jednej edycji Pucharu Europy. Jednak w głowach piłkarzy i wszystkich cules nie było myśli o żadnych rekordach tylko o strzeleniu choćby jeszcze jednego gola. Cała druga połowa była biciem głową w mur w wykonaniu Blaugrany i rozpaczliwą ale skuteczną obroną ,,The Blues”. W jednej z ostatnich akcji meczu, do wybitej na środek boiska piłki dopadł Fernando Torres i nie atakowany pobiegł w pole karne Barçy, mijając bramkarza i doprowadzając do remisu a przy okazji do rozpaczy nas wszystkich cules. Do dzisiaj nie mogę pojąć jak można było zmarnować taką okazje na finał a być może i na triumf w Lidze Mistrzów, mając takiego trenera i takich zawodników jak Puyol, Pique, Xavi, Iniesta czy wreszcie Messii? A propos Messiego, to przez ten niewykorzystany karny byłem na niego tak wściekły jak nigdy! Zresztą w ogóle po tym meczu to bite 3 dni nie mogłem pracować, jeść ani spać normalnie. To był jakiś koszmar…




@Sysia11
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon

8

Tak oto rządził Josep Lluis Nuñez:

24 kwietnia 2000 r. FC Barcelona oddała walkowerem rewanżowy mecz półfinału Pucharu Króla z Atletico Madryt. Już 10 dni wcześniej istniało niebezpieczeństwo iż grający w klubie Holendrzy zostaną powołani do reprezentacji, która miała równolegle odbywać zgrupowanie. Hiszpańska federacja czekała jednak na oficjalne potwierdzenie. Wtedy było już jednak za późno na przełożenie meczu Copa del Rey. Mimo to organizator rozgrywek uważał, że winą Blaugrany było używanie zaledwie 20 licencji zawodniczych(w tym wiecznie kontuzjowanego Amunike), choć do dyspozycji było ich aż 25. Poza tym kalendarz znany był już teoretycznie w lipcu poprzedniego roku. Co więcej, według organizacji spełniony został warunek iż zawodnicy powinni trafić do kadry na 48 godzin przed meczem. Blaugrana miała odpowiedź na takie argumenty- nie chciała zgłaszać więcej piłkarzy z Barçy B, aby mogli oni również grać dla rezerw, w lipcu nie było wiadomo kto zagra w półfinałach i kto zostanie powołany do reprezentacji a trener Van Gaal nie chciał aby Holendrzy rozegrali aż 4 spotkania w osiem dni, co było wbrew zdrowemu rozsądkowi. Liczono że trener reprezentacji Frank Rijkaard zrezygnuje z powołania kadrowiczów, tak jak miało to miejsce w przypadku spotkania na stulecie klubu ale wtedy decyzje podjął sponsor Holendrów i Barçy, firma Nike. Na Camp Nou przed około tysiącem widzów pojawiło się więc dziesięciu zdrowych piłkarzy i rezerwowy bramkarz Arnau, lecz Duma Katalonii zrezygnowała z gry z Atletico. Drużyna z Madrytu zwyciężyła walkowerem a FC Barcelone wykluczono z kolejnej edycji Pucharu Króla. W lipcu cofnięto jednak tą drugą decyzje i Blaugrana wystartowała w kolejnych rozgrywkach. Jak widzimy, za czasów Nuñeza też się ,,działo” a przypomne tylko że Josep Lluis Núñez dnia 21 października 2014 r. wraz z synem został skazany na 2,5 roku więzienia za korupcję na pracowniku Urzędu Skarbowego oraz otrzymał wraz z nim zakaz pełnienia funkcji publicznych przez najbliższych 7 lat oraz 1,5 miliona euro grzywny.

@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz

9

@FCBparasiempre
Działo się to 22 kwietnia 1970 roku. Stadion w Strasbourgu był areną trzeciego meczu pomiędzy Górnikiem Zabrze a AS Roma w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów. Dwa poprzednie spotkania kończyły się remisami. Potyczka rozegrana na neutralnym terenie również nie przyniosła rozstrzygnięcia. O tym, która drużyna awansuje do finału, zadecydować musiał ślepy los. Wówczas jeszcze nie rozgrywano konkursów rzutów karnych. Wszystko zależało od tego, na którą stronę spadnie moneta. Dalszą część historii zna pewnie większość naszych czytelników. Szczęście było po stronie piłkarzy Górnika, a polscy kibice usłyszeli płynący z telewizorów okrzyk Jana Ciszewskiego o tym, że sprawiedliwości stało się zadość. Drużyna z naszego kraju awansowała jedyny raz w historii do finału europejskiego pucharu. Tamte chwile zawsze wspomina się z radością. Nic dziwnego, że wiele osób tęskni za dawnymi rozgrywkami. Było w nich mniej pieniędzy i przepychu, ale więcej niespodzianek i romantycznych historii. Przedstawiamy pięć dawnych, nierozgrywanych już pucharów. Kryteria wyboru były dość specyficzne. Dlatego rozgrywki dużej rangi mieszają się tu z zawodami dawno zapomnianymi.

Puchar Zdobywców Pucharów

Na wstępie przypomnieliśmy wielki sukces Górnika Zabrze. Wspaniała drużyna w składzie z takimi gwiazdami jak Włodzimierz Lubański, Stanisław Oślizło, Jerzy Gorgoń czy Hubert Kostka awansowała do finału Pucharu Zdobywców Pucharów. Półfinałowe boje z AS Roma zapisały się niezwykle mocno w pamięci polskich kibiców. Nasze piłkarstwo stało wówczas u progu wielkich osiągnięć. Legia w tym samym sezonie doszła do półfinału Pucharu Europy, a w kolejnych latach reprezentacja Polski zdobywała medale mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich. We wspomnianym finale Górnik przegrał z Manchesterem City, ale do dziś był to jedyny udział w finale europejskiego pucharu polskiego klubu. Piękną kartę w PZP zapisała także Legia Warszawa, która w 1991 roku dotarła do półfinału, eliminując m.in. bardzo mocną w tamtych czasach Sampdorię Genua. Została zatrzymana dopiero przez Manchester United.



Historia Pucharu Zdobywców Pucharów zaczęła się w sezonie 1960/61. Udział w rozgrywkach wzięło tylko 10 drużyn. Najlepsza okazała się Fiorentina, która pokonała w finałowym dwumeczu Glasgow Rangers. W kolejnych latach zrezygnowano z rozgrywania finałowych dwumeczów. W ramach rywalizacji w finale odbywało się tylko jedno spotkanie. Wyjątek miał miejsce wówczas, gdy padł remis. Wtedy rozgrywano dodatkowy mecz. Stało się tak trzykrotnie (w 1962, 1964 i 1971 roku). W roku 1980 pierwszy raz o losach tego pucharu decydowały rzuty karne. Valencia pokonała w nich Arsenal. Rozgrywki PZP pełne były niespodziewanych rozstrzygnięć. Zdarzało się, że po trofeum sięgały zespoły, które obecnie daleko są od wielkiej piłki. W 1974 roku triumfatorem został FC Magdeburg z NRD. W finale pokonał AC Milan. Siedem lat później najlepsze było gruzińskie Dinamo Tbilisi, reprezentujące wówczas ZSRR. W roku 1983 świat usłyszał o utalentowanym trenerze, który w przyszłości odnosił ogromne sukcesy z Manchesterem United. Mowa tu oczywiście o Aleksie Fergusonie, który do zwycięstwa w PZP doprowadził szkockie Aberdeen. Trzeba też wspomnieć o rewelacyjnym KV Mechelen. W 1988 roku drużyna z małego belgijskiego miasta pokonała w finale słynny amsterdamski Ajax. Jedynym Polakiem, który sięgnął po Puchar Zdobywców Pucharów był Zbigniew Boniek. W 1984 roku jego Juventus pokonał w finale FC Porto 2:1, a wychowanek Zawiszy Bydgoszcz zdobył jedną z bramek. Dla klubu z Turynu był to początek pięknej ery i dominacji w europejskiej piłce. Jak wiadomo, w PZP rywalizowały zespoły, które triumfowały w pucharze swego kraju. Kiedy jednak jakiś klub zdobył w jednym sezonie dublet, zapewniał sobie udział w Pucharze Europy (później Lidze Mistrzów), a do PZP przystępował finalista krajowego pucharu. Do ciekawej sytuacji doszło w latach 90. w Holandii. Wówczas w rozgrywkach Ligi Mistrzów występowali także wicemistrzowie mocniejszych krajów. Gdy w finale Pucharu Holandii zagrały dwie najlepsze drużyny ligowych rozgrywek, o prawo startu w PZP rywalizowały półfinaliści krajowego pucharu – SC Heerenveen i Twente Enschede. Awansowali ci pierwsi. Rozwój wspomnianej Ligi Mistrzów powoli zabijał prestiż Pucharu Zdobywców Pucharów. Przez lata był to drugi najważniejszy europejski puchar, po Pucharze Europy. Kiedy w Champions League najmocniejsze federacje zaczęły wystawiać nawet po cztery drużyny, Puchar Zdobywców Pucharów stracił na znaczeniu. Ostatni raz zagrano o niego w sezonie 1998/99. Na Villa Park w Birmingham Lazio pokonało Real Mallorca 2:1. Najczęściej po Puchar Zdobywców Pucharów sięgała FC Barcelona, która triumfowała cztery razy. Jeśli chodzi o kraje, najwięcej zwycięstw miała Anglia. Kluby z tego kraju wygrywały ośmiokrotnie. Puchar Zdobywców Pucharów miał niepowtarzalny klimat i wielu starszych kibiców wspomina te rozgrywki z nostalgią. Jednak taki format pewnie nie pasowałby do obecnych czasów. Pozostaje nam tylko uśmiechnąć się, kiedy telewizja przypomina rzuconą monetę dającą radość piłkarzom Górnika czy Zbigniewa Bońka strzelającego w finale i prowadzącego do triumfu wielki Juventus.

Puchar Intertoto

O ile wspomnienia o Pucharze Zdobywców Pucharów wywołują łezkę wzruszenia, o tyle na myśl o Pucharze Intertoto pojawia się uśmiech. Trochę nostalgiczny, a trochę ironiczny. Były to rozgrywki trochę… dziwne. Ich format często się zmieniał. Była to jednak przede wszystkim droga do tych „właściwych” pucharów. Historia Pucharu Intertoto rozpoczęła się w 1961 roku. Początkowo format rozgrywek był zbliżony do tradycyjnych pucharów, jednak pod względem prestiżu Puchar Intertoto zdecydowanie ustępował trzem głównym pucharom. Mocny polski akcent miał miejsce w sezonie 1963/64. Wówczas doszło do polskiego półfinału, w którym zmierzyły się Polonia Bytom i Odra Opole. Pierwsze spotkanie odbyło się w Bytomiu. Gospodarze, chociaż do przerwy przegrywali, ostatecznie wygrali 2:1. W rewanżu rozegranym w Opolu gole nie padły. Polonia Bytom awansowała do finału. Najważniejszy mecz odbył się w Wiedniu. Wśród widzów znaleźli się piłkarze wielkiego Realu Madryt, którzy dzień później rozgrywali finał Pucharu Europy przeciwko Interowi Mediolan. Przeciwnikiem bytowian był Slovan Bratysława. Górą była drużyna z Czechosłowacji, która wygrała 1:0. W kolejnym sezonie Na Polonię nie było mocnych. Tym razem finał rozegrany został na zasadzie dwumeczu. Rywalem zespołu z Bytomia był Lokomotiv Lipsk. W NRD gospodarze wygrali 3:0. Polonia zdołała jednak odrobić straty przed własną publicznością, zwyciężając 5:1. Od 1967 roku zmienił się format Pucharu Intertoto. Rozgrywano jedynie fazę grupową. Rozgrywki nie miały więc zwycięzców. Tak było do roku 1994. W tym czasie polskie kluby kilka razy wygrywały swoje grupy. Najczęściej dokonywały tego Wisła Kraków, Pogoń Szczecin oraz wspomniana Polonia Bytom. W roku 1995 powrócono do rozgrywania meczów finałowych. Odbyły się jednak… dwa równorzędne finały. W kolejnym roku zapoczątkowano rozgrywanie aż trzech finałów. W 1998 do jednego z nich dotarł Ruch Chorzów, ale przegrał z Bologną. W 2006 roku doszło do kolejnej transformacji rozgrywek. Znów nie odbywały się finały. Wyłaniano jedenaście drużyn, które przystępowały do rywalizacji w drugiej rundzie eliminacji Pucharu UEFA. Ostatnia edycja Pucharu Intertoto miała miejsce w 2008 roku. Kiedy Puchar UEFA przekształcił się w Ligę Europy, zmieniając format, Europejska Federacja Piłkarska podjęła decyzję o zlikwidowaniu tych specyficznych rozgrywek. Podejście niektórych klubów do Pucharu Intertoto nie zawsze było poważne. Zdarzało się, że zespoły z mocniejszych lig wystawiały rezerwowe składy. Transmisje spotkań także nie były standardem. Czasem jednak dane było nam oglądać zmagania w tych rozgrywkach. Wspominając ten puchar, możemy poczuć nutkę nostalgii i przypomnieć sobie beztroskie, wakacyjne chwile okraszone namiastką piłkarskich emocji.

Puchar Mitropa

W przeciwieństwie do dwóch poprzednich opisanych w tym tekście pucharów, Puchar Mitropa to rozgrywki zdecydowanie mniej znane. Z wielu względów nie zapisały się tak mocno w powszechnej świadomości. Ich tradycja jest jednak dłuższa niż znanych dziś europejskich pucharów. Historia Pucharu Mitropa rozpoczęła się bowiem już w 1927 roku. W zmaganiach uczestniczyły drużyny z Europy Środkowej. Jednym z inicjatorów powstania tych rozgrywek był austriacki trener Hugo Meisl, który wówczas pełnił funkcję prezesa Austriackiego Związku Piłki Nożnej. Decyzję o organizacji zawodów podjęto na zebraniu w Wenecji. W pierwszej edycji zagrały kluby z Austrii, Węgier, Czechosłowacji i Jugosławii. Po trofeum sięgnęła Sparta Praga. Z czasem do rywalizacji dołączyły drużyny włoskie, a potem także szwajcarskie i rumuńskie. Rozgrywki zostały zawieszone w 1940 roku z powodu II Wojny Światowej. Po zakończeniu największego w dziejach konfliktu zbrojnego kontynuowano rywalizację pod szyldem Pucharu Zentropa. Z czasem przywrócono poprzednią nazwę, ale powstanie w latach 50. Pucharu Europy sprawiło, że prestiż środkowoeuropejskiego pucharu mocno podupadł. W latach 80. o puchar rywalizowały drużyny z drugich lig. W 1992 roku rozgrywki odbyły się ostatni raz. Wygrał je jugosłowiański Borac Banja Luca, a finał oglądało na stadionie mniej niż tysiąc widzów.

Puchar Liptona

Kolejne z mniej popularnych rozgrywek. O Puchar Liptona rywalizowały tylko dwie drużyny – reprezentacje Argentyny i Urugwaju. W ramach walki o to trofeum stanęły naprzeciwko siebie 29 razy. Na początek warto przedstawić postać sir Thomasa Liptona. Wiele osób na pewno kojarzy to nazwisko z herbatą. Takie skojarzenia są właściwe. Lipton był brytyjskim przedsiębiorcą. Stał się milionerem, kupił plantacje herbaty w Sri Lance i prężnie działał w branży herbacianej. Stworzył słynną markę Lipton. Wprowadził wiele innowacji, jak choćby używanie specjalnych pojemników, dzięki którym herbata zachowywała świeżość. Był także wielkim fanem sportu. W 1905 roku Lipton zainicjował wspomnianą rywalizację między Argentyną a Urugwajem. Były to wówczas najmocniejsze piłkarsko kraje Ameryki Południowej. Brazylia dopiero później miała osiągnąć wielkość. Wpływy z meczów przekazywane były na cele charytatywne. Początkowo mecze rozgrywane były co roku, na zmianę w Buenos Aires i Montevideo. W pierwszej edycji padł bezbramkowy remis, co sprawiło, że trofeum powędrowało do piłkarzy z Urugwaju. Zasady były bowiem takie, że w przypadku remisu, puchar przyznawany był drużynie gości. Puchar Liptona zaczął cieszyć się w obu krajach dużą popularnością, która w latach 20-tych została zatrzymana przez rozwijające się rozgrywki Copa America. Do tradycyjnych spotkań nie dochodziło już regularnie. Z czasem były one organizowane coraz rzadziej. Od 1937 do 1976 roku rozegrano tylko osiem meczów. Później rywalizację o trofeum stoczono tylko raz, w 1992 roku. Podobnie jak w premierowej potyczce, tak i w ostatniej nie padły gole. Puchar trafił jednak w ręce Argentyńczyków, gdyż tym razem to oni wystąpili w roli gości. Trofeum ogólnie padło ich łupem siedemnaście razy. Urugwajczycy wygrywali dwunastokrotnie. Obecnie mało kto pamięta o Pucharze Liptona. Kibiców w Ameryce Południowej rozgrzewają rozgrywki Copa America, gdzie o prymat walczą wszystkie drużyny z kontynentu. W tekście przedstawione zostały cztery puchary, po których zostały tylko wspomnienia. Tak jest przynajmniej w przypadku Pucharu Zdobywców Pucharów i Pucharu Intertoto. Jeśli chodzi o Puchar Mitropa oraz Puchar Liptona, pewnie nawet wspomnienia są wyblakłe. O tych dwóch ostatnich rozgrywkach mało kto pamięta. Kiedyś mecze rozgrywane w ramach tych zawodów rozgrzewały kibiców w Europie i, jak w przypadku Pucharu Liptona, w Ameryce Południowej. Zmieniają się czasy, zmienia się futbol. Obecnie opisane tu rozgrywki pewnie nie miałyby racji bytu. Przy współczesnym formacie trudno byłoby przebić się pucharom rozgrywanym na takich zasadach.

Warto jednak o tych rozgrywkach pamiętać. To ważna część piłki nożnej. Piłkarze, którzy zdobywali te trofea na zawsze zapisali się w historii futbolu i powinni zajmować też istotne miejsce w pamięci kibiców. Bez tych rozgrywek nie byłoby tego, co teraz – rywalizacji futbolowych gigantów w Lidze Mistrzów czy Lidze Europy. Warto zatem zanurzyć się w historię tego, co przed laty budziło wielkie emocje.

8

Blaugrana w europejskich pucharach:

22 kwietnia 2003 r. FC Barcelona przegrała na Camp Nou 1:2 po dogrywce z Juventusem w ramach ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu w Turynie padł remis 1:1. W rewanżu ,,Stara Dama” objęła prowadzenie za sprawą Nedveda. W 66 minucie wyrównał Xavi i o awansie musiała przesądzić dogrywka bądź rzuty karne. Pomimo głośnego dopingu ponad 90 tysięcy widzów na Camp Nou, to goście zadali decydujący cios, gdy w 114 minucie szybką kontre zakończył celnym strzałem Zalayeta. Juventus awansował, choć od 79 minuty grał w osłabieniu po czerwonej kartce dla Davidsa. Oglądałem ten mecz w publicznej tv i choć jeszcze nie byłem zakochany w Barcuni to naprawdę bardzo było mi jej żal wówczas po tym meczu…




@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon

7

Wybitni trenerzy Katalońskiej Dumy:

22 kwietnia 1958 r. Helenio Herrera zostaje szkoleniowcem FC Barcelony. Argentyński trener prowadził Blaugrane zaledwie przez 2 sezony ale odcisnął wielkie piętno na drużynie, wygrywając 5 pucharów, w tym 2 mistrzostwa Hiszpanii. W 1960 r. odszedł do Interu Mediolan w wyniku konfliktu z Kubalą. Na San Siro ściągnął po roku Luisa Suareza, z którym w składzie dwukrotnie sięgał po Puchar Europy. Herrera powrócił do Barçy w 1979 r., lecz dwa kolejne sezony w roli szkoleniowca skończyły się tylko jednym pucharem a mianowicie Copa del Rey w 1979 r.


@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz

0

@Firestone No powiedzmy kompletne rozliczenia i w efekcie rewolucje, jaka by ona nie była...

1

Visca el Barca! parasiempre!
A po sezonie przyjdzie czas na rozliczenia.

10

Przed nami Grande Espectacolo El Clasico po raz 299 w historii i po raz 188 w La Liga. Niestety w Primera Division ustępujemy naszemu odwiecznemu rywalowi(78 zwycięstw Realu przy 74 FC Barcelony; w golach również lepszy Real: 301 do 299) więc wypadałoby dzisiaj poprawić tę statystykę i doskoczyć nieco bliżej ,,Królewskim” w tabeli. Czy to się uda? Wszystko w rękach Boga ale nigdy się nie wolno poddawać bez walki.

Vamos Barço! Vamos a ganar!


@Sysia11
@Symson
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon

7

Dopełnienie formalności:

21 kwietnia 2015 r. FC Barcelona pokonała PSG 2:0 w ćwierćfinale Ligi Mistrzów po 2 golach Neymara. Jak brzmi tytuł, rewanż na Camp Nou był formalnością. Ibrahimovič nie pokazał niczego ciekawego. Po meczu francuskie media to jego obwiniły o niepowodzenie. Natomiast Luis Enrique mógłby triumfalnie spojrzeć w kierunku Andoniego Zubizarrety, dyrektora sportowego, z którym od początku miał na pieńku. Słynny Zubi przez całą udaną jesień powtarzał bowiem że na razie nie mo co się ekscytować zwycięstwami, gdyż dopiero awans do półfinału Champions League będzie zrealizowaniem planu minimum. Mógłby, gdyby nie fakt że od 5 stycznia Zubizarrety nie było już w klubie, gdyż prezydent Bartomeu zwolnił go, nie mogąc dłużej ścierpieć wewnętrznego konfliktu w klubie a przy okazji właśnie na dawnego golkipera zrzucił wine za nałożenie przez FIFA na klub zakazu dokonywania transferów w dwóch kolejnych oknach, co było pokłosiem nieprawidłowości przy sprowadzaniu do La Masii młodych zawodników.



@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Pawel13sz
@Symson
@Ogorinho1974
@patataj
@Sysia11

10

Duma Katalonii w europejskich pucharach:

21 kwietnia 1982 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Tottenham Hotspur 1:0 po golu Simonsena w 46 minucie, dającym awans do finału Pucharu Zdobywców Pucharów. W pierwszym meczu w Londynie padł remis 1:1. Popularni ,,Spurs” mieli wówczas silną drużynę na czele z Clemensem, Hoddlem i Archibaldem, który rok później zawitał na Camp Nou.


@Sysia11
@Symson
@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon

9

Po raz pierwszy z ,,Los Blancos” w Pucharze Europy:

21 kwietnia 1960 r. rozegrano pierwsze El Clasico w Pucharze Europy. Spotkanie miało miejsce na Santiago Bernabeu w ramach półfinału Pucharu Mistrzów, gdzie Królewscy pokonali Barçe 3:1. W rewanżu na Camp Nou Real również wygrał 3:1. Trudno się dziwić takiemu wynikowi, gdy posiada się najlepszych zawodników na świecie na czele z Di Stefano, Puskasem i Gento.




@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
@Symson
@Sysia11

9

Pożegnanie legendarnego ,,Les Corts”:

21 kwietnia 1957 r. FC Barcelona rozegrała ostatni ligowy mecz na słynnym Estadio Camp de Les Corts. Przeciwnikiem była FC Sevilla prowadzona wówczas przez Helenio Herrere a mecz zakończył się wynikiem 1:1. Ostatniego gola na tym obiekcie zdobył w 46 minucie nie kto inny jak sam genialny Ladislao Kubala.


@Sysia11
@Symson
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon

8

Była sobie ,,La Manita”:

21 kwietnia 1935 r. FC Barcelona pokonała na Camp de Les Corts Real Madrid w stosunku 5:0(!) po 4(!) golach Martina Vantolry i jednym Escoli w ramach 21 kolejki Primera Division. Jednak ta wspaniała victoria w ostatecznym rozrachunku pozwoliła Blaugranie uplasować się jedynie na 6 miejscu w tabeli Primera Division.


@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
@Symson

2

Bravissimo FC Girona. Vamos Girona! Vamos a ganar! Vamos po Lige Mistrzów!

1

@Visca_barca ,,Nic nie może przecież wiecznie trwać" :)

10

La Casita Blanca:

W czasach powojennych, w złotej erze tak zwanych “ meubles “(hotele miłości), często zdarzało się że niektórzy kibice Barçy wykorzystywali swojej drużyny do ,,skoku w bok “. Wymówka była idealna: mecz w niedzielę o 5:00 po południu. Pod pretekstem pójścia na stadion cules całowali żony na pożegnanie i wychodzili żeby spotkać się z kochankami. Miejscem spotkań były ,,meubles”, takie jak choćby La Casita Blanca, znajdująca się pod numerem 2/4 przy ulicy Boliwar na osiedlu Wallcarca i Penitents, należącym do dzielnicy Gracia. Budynek ten został otwarty na początku XX wieku. Oficjalnie był to sklep z owocami morza, którym klienci mogli spróbować jego produktów a potem wejść na wyższe piętro żeby “uciąć sobie drzemkę “. W 1912 r. pochodząca z Miasteczka Villafranca rodzina Sendra została właścicielem przybytku zwanego powszechnie La Casita Blanca, ponieważ na tarasie rozwieszano białe prześcieradła trzech pokoi których klienci używali na potrzeby “ drzemek “. Sypialnie (urządzone przez szwagra właściciela) dalekie były od typowej egzotyki podobnych miejsc i zapewniały ciepłą atmosferę, Dzięki drewnu i dominującego w środku czerwonemu kolorowi, co tworzyło elegancki a jednocześnie luksusowy wystrój. Jednym z największych plusów lokalu była anonimowość i dyskrecja w przestrzeni pełnej labiryntów. Żadna para(heteroseksualna i powyżej 23 roku życia) nie mogła się zetknąć z innymi klientami i zostać rozpoznane. Właściciele przybytku, wiedząc o tym że niektórzy ich niedzielni klienci są kibicami Barçy, postanowili umieścić tablicę, na której zamieszczali wynik meczu, który goście “ teoretycznie “ oglądali na stadionie. W ten sposób mogli wrócić do domu mając idealne alibi i bez ryzyka pomyłki, która wzbudziła by podejrzenie. W 1971 r. z nakazu sędziego Andresa de Castro, kierującego operacją przeciwko zorganizowanej prostytucji w mieście, La Casita Blanca została zamknięta wraz z blisko 70 innymi przybytkami. 6 lat później mogła wznowić działalność. W prasie ukazały się ogłoszenia: “ Znów do usług. »La Casita Blanca« “. Jednak ostatecznie stuletnie ,,meuble” podobnie jak inne mające długą tradycję lokale w mieście, został opuszczony. Urząd Miasta Barcelony postanowił zburzyć budynek jako powody podając względy urbanistyczne, ponieważ lokal znajdował się pośrodku zielonego korytarza, mającego połączyć plac Lesseps z Ronda de Dalt. W ten sposób skończyła się podwójna zdrada niewiernych, którzy zamieniają żonę na kochankę i kolor bordowo granatowy na biały….


@Arkon
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
@Symson

0

W Chorzowie mecz ,,przyjaźni" więc życzyłbym sobie remisu, zwłaszcza że ,,Niebiescy" obchodzą dzisiaj swoje urodziny. Z drugiej strony trzeba odpalać Eleven, gdyż na Wembley półfinał najstarszego na świecie turnieju piłkarskiego a mianowicie Pucharu Anglii. Mam nadziej że ,,Obywatele" na czele z Pepito odreagują porażke z ,,Królewskimi" i przejdą Chelsea. Zapowiada się przedni spektakl!

0

Ech ten skurczybyk Ancelotti, nie moge na niego patrzyć. Jak patrze na jego morde to przypomina mi się ten esesman z ,,Bękartów wojny".

9

Camp Nou, czyli stadion bez nazwy:

Na początku lat 50-tych na terenach, które władze FC Barcelony kupiły pod budowę Camp Nou, wokół starego domu zwanego ,,Can Granota” pełno było baraków, w których mieszkało około 250 osób. Na prośbę szefów klubu “ barakowi “ opuścili to miejsce a ich“ mieszkania “ zostały usunięte. Wyburzono również ,,Can Granata”, który od cmentarza Les Courts oddzielała Aleja Jana 23. Przed rozpoczęciem robót strefa ta wyglądała na zupełnie zaniedbaną z powodu braku zabudowań; była też porośnięta gąszcze i pełna wyrw. Przy pracach mających na celu wyrównanie terenu uczestniczyli(co było niespotykane) sami mieszkańcy. Ta spontaniczna współpraca pozwoliła zaoszczędzić klubowi kilka milionów peset. Miejsce, w którym stanął nowy stadion, znajdowało się między Travers sera de les courts avinguda Joan 23 oraz z ulicami Aristides Maillol i Maternitat, zbudowaną w miejscu biegu dawnego potoku, który wysechł i zamienił się zwykłą ziemną drogę. Wśród sąsiadów znana była jako rzeka Escuer, aż wraz z przyjęciem planu reorganizacji Diagonal w 1956 r. oficjalnie stała się ulicą Maternitat. Postawienie przy niej stadionu w pobliżu cmentarza Les Corts, spowodowało że teren ten został przez kibiców nazwany żartobliwie ,,Tota una vider” (całe życie). Jednak tak czy inaczej FC Barcelona nie mogła nadać nowemu obiektowi nazwy, jaką wcześniej wybrał zarząd a mianowicie Estadi Joan Gamper, chociaż przez wiele lat określany był tak w oficjalnej klubowej dokumentacji. Sam fakt że Gamper był obcokrajowcem i w trakcie swoich rządów chętnie propagował idee Kataloniistyczne, spowodował veto władz frankistowsich. W związku z tym wśród kibiców spopularyzowała się nazwa Camp Nou. Kontrowersje związane z nazwą nowego stadionu Barcy nie skończyły się jednak wraz ze sprzeciwem Frankistów; gorąca dyskusja toczyła się bowiem wśród sympatyków klubu a także w mediach. Na dowód tego wystarczy choćby przejrzeć sportowy tygodnik “ El Once “, założony w 1945 r przez rysownika Walentego Castanysa żeby znaleźć błyskotliwy żart zamieszczony przez ilustratora Josepa Escobara, który odnosił się do tego “ stadionu bez nazwy “.

@Visca_barca
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?