25

Z jakiegokolwiek zespołu odchodziłby piłkarz pokroju Lewandowskiego to dla kibiców tego klubu byłby to cios. Pod względem sportowym fajnie że wybrał Barcelonę, w końcu nikt z rodziny nie będzie się rzucał że oglądam mecz Barcelony wieczorem, bo oni sami też będą Roberta oglądać haha.
PS: Uczciwie trzeba przyznać że kibice Bayernu wyjątkowo godnie znoszą odejście Lewego (ci normalni kibice). Warto także zwrócić uwagę że kibice ostatnio zobaczyli pogrom 6:1 z zespołem, który lada dzień będzie walczył z Realem o Superpuchar Europy prezentując zalążki czegoś co było wyśmiewane przez kibiców Barcelony gdy Nagelsmann o tym wspominał - tworzy się bardzo młody zespół, który będzie chiał grać futbol totalny z perspektywy 1-2 sezonów oparty na zagrożeniu ze strony praktycznie każdego zawodnika na boisku. Nie lubię Bayernu, ale tam też mają ciekawy pomysł na zespół - nie przez przypadek o tym wspominam bo stosują rozwiązania jakby to oni starali się wyjść z kryzysu jak Barcelona stawiając bardziej na rozwijanie najzdolniejszych zawodników z perspektywy 1-2 sezonów. Ciekawe jak im to wyjdzie.

3

Ja tu mam wielki dylemat - dla mnie Silva pod względem stylu gry to będzie dziedzic historii Griezmanna, a z drugiej strony de Jong także mnie mnie przekonuje bo mecz o Puchar Gampera nie jest wyznacznikiem.
Powoli zaczyna to wyglądać w taki sposób że innymi piłkarzami do linii pomocy Barcelona się nie interesuje, zatem jeśli miałbym wybierać pomiędzy Silvą, a de Jongiem to wybrałbym Frenkiego z prostego względu - to jest piłkarz którego chce w zespole Xavi, a Silva jest piłkarzem, którego wskazał jeśli miałby Holender odejść. W związku z tym dla mnie sytuacja jest klarowna - trzymam kciuki za zawodnika, który także prywatnie jest kibicem Barcelony.
PS: Silva za 2 lata będzie miał 30 lat, a Frenkie nadal będzie w świetnym piłkarskim wieku oraz będzie posiadał długi kontrakt. Przy założeniu że zgodzi się obniżyć swoją pensję to będzie można mówić także o wielkiej oszczędności dla klubu także z perspektywy ewentualnej sprzedaży piłkarza za 2 lata - inne pieniądze możemy dostać za 30-letniego Silvę, a inne za 27-letniego de Jonga, który przed sobą będzie miał jeszcze 6-8 lat gry, a wiemy że jest wzorem do naśladowania jak chodzi o dbanie o swoje ciało i sportowy tryb życia.

12

Prawda jest taka że zarówno dla dobra Barcelony jak i Balde najlepiej by było aby został wypożyczony do możliwie mocnego zespołu, który gwarantowałby mu regularną grę.
Powiedzmy sobie uczciwie - Balde jest jednym z małych wygranych presezonu, ale jest zbyt słaby fizycznie i zbyt mało doświadczony aby wchodząc na boisko w zamian za Albę nie był odczuwalny spadek jakości piłkarskiej w zespole. Zbyt dobry jest też aby większość sezonu siedzieć na ławce - musi grać i się rozwijać na wypożyczeniu.
Dla dobra Barcelony przyjście Marcosa Alonso jest także dobrym rozwiązaniem - sportowo podnosi konkurencję z Albą - także jest reprezentantem Hiszpanii, a w Chelsea grywa większość spotkań (ponad 3600 minut w poprzednim sezonie). W tym przypadku również nie ma co się oszukiwać - był ważnym elementem przez grube lata jednej z najlepszych linii obronnych Europy. Taki doświadczony piłkarz o gabarytach Araujo może być niezwykle cenny bo sezon jest długi, a w ostatnich latach słabsze końcówki sezonu Alby nie były spowodowane tym że brakowało mu jakości piłkarskiej, a sił bo od deski do deski musiał grać wszystko - bez względu czy to Real na Bernabeu czy Cadiz na Camp Nou - Alba musiał grać zawsze. Jeśli patrzymy na Barcelonę jak na zespoł który może walczyć o trofea to obiektywnie rzecz biorąc trudno znaleźć lepszego piłkarza do konkurencji z Albą niż Alonso.
PS: osobiście jestem fanem zarówno Sergio Gomeza jak i Alejandro Balde i wierzę że będą crackami, ale jeśli patrzymy na sezon 22/23 jak na czas zdobywania trofeów tu i teraz to sprowadzenie Marcosa Alonso to świetny ruch transferowy bo tu i teraz zarówno Gomez jak i Balde z punktu widzenia wyralizacji w LM to ogórki (pomimo tego że mają wielki potencjał).

3

@MateuszDoniec Dobrze że napisałeś że to cenionwy w UK dziennikarz, ale jego opinie mają znaczenie jeśli porusza tematykę piłki na wyspach, a artykuły zewnętrzne to niemal zawsze sponsoring.
Artykuł to fejk wymyślony najprawdopodobniej pod dyktando Barcelony i to jest brudna gra Barcelony, po prostu kolejny poziom zeszmacenia, aby złamać człowieka i osiągnąć swój cel, czyli oszczędności. Zobacz ile masz poziomów kontroli umów - służby prawne, różnego typu kontrolerów, a kończąc na LaLidze. Myślisz że jakby było coś nie tak to LaLiga by się do tego nie przyczepiła? Zbyt długo siędzę w europejskiej piłce, by łykać te brednie.
Czekam aż Barcelona zacznie przedstawiać uczciwie sprawy jak wyglądają - bo nie rozumiem dlaczego przykładowo są tuszowane bardzo ostre zagrywki reprezentantów naszej młodzieży, dlaczego tuszowane są ich roszczenia finansowe, dlaczego media unikają podawania wielkości kwot zaległych pensji wobec wszystkich zawodników oraz dlaczego tylko zawodnicy będący przynajmiej jakiś czas w klubie narażeni są na fejkowie doniesienia medialne. Zastanów się kto kogo w tym klubie trzyma w garści, bo z różnych źródełek można wyciągnać niekoniecznie medialne wnioski. Laporta to polityk, ale ma 2 cele - wynik sportowy oraz aby trybuny miały przeświadczenie że idzie z tym również młodość - zobaczysz że jak nie teraz to 1-2 sezony i Pedri, Gavi czy Araujo będą zarabiać nie mniej niż Fati (14m). Wielu zawodnikó "ma obiecane" - pamiętajmy że Laporta jest cynikiem - niemoralne zachowanie i traktowanie ludzi, medialne shitstormy, pomówienia itd. to gra do celu, ale tego lata sam Laporta nie spodziewał się że nasza młodzież tak szybko będzie chciała zarabiać, dlatego takie ostre ruchy klubu. Niestety co okienko będzie teraz wojna z własnymi zawodnikami, głównie młodymi, a piłkarze też z czasem będą mieli podejście do klubu "na zimno" jak Gavi czy de Jong dzisiaj. Niestety ten styl traktowania własnych pracowników wymusza zmianę zachowania piłkarzy w stosunku do klubu - będzie chęć wykonania jak najlepszej pracy, ale bez emocji bo celem są wyniki, pieniądze i medialność. Pamiętajmy że zespół zawsze wspiera poszkodowanego medialnie piłkarza, tak też już od wielu miesięcy w Barcelonie.

4

Litości, klub powinien dementować takie gówna bo to kolejna rzecz, która ośmiesza Barcelonę.
W Barcelonie nie pracują aż tacy idioci aby dzielić się takimi informacjami z mediami, zatem artyukuł to dziennikarski ściek.

2

@kejdzi jak to skąd różnica - pisałem o tym już dawno temu że kwoty jakie klub "wisi" zawodnikom są olbrzymie - na stronie którą ci podałem masz bieżące pensje pierwszego zespołu na sezon 22/23, a w kwocie 650mln masz wszystkie sekcje sportowe Barcelony oraz co najistotniejsze zaległe pensje, które muszą być wypłacone do końca sezonu 22/23 (pozostałe długi wobez zawodników w kolejnych sezonach).
PS: gdyby nie kontuzja Fatiego trudno powiedzieć czy zostałby w Barcelonie, bo pierwotnie jego rodzina chciała 25mln brutto za sezon i 20mln za podpis - kontuzja zmieniłą perspektywę. Niestety kibice żyją mitem wychowanków oddających niemal życie za Barcelonę, a fakty są takie że od kiedy zacząłem się interesować tym tematem w przypadku Barcelony to w mojej kilkunastoletniej karierze nie spotkałem się z takim ciśnieniem na zarabianie młodych zawodników jak właśnie w Barcelonie. Szczególnie dotyczy to roczników 2001, 2002, 2003, 2004 i każdego kolejnego młodszego.

1

@kejdzi nic bardziej mylnego - Fati prawie 14mln brutto, Pedri ponad 9mln brutto (te dane nie są zweryfikowane bo zostały utajnione, ale dużo plotek głosi że ma pensję na poziomie Fatiego, a Gavi także ponoć chce taką pensję), Araujo 7mln brutto.
Tutaj masz płace piłkarzy - zielonym haczykiem masz oznaczonych piłarzy gdzie masz zweryfikowane pensje, istnieje możliwość że klub komuś nie zapłaci kwot wg umowy to pensja przenoszona jest na koniec kontraktu, ale na tej stronie zawarte są wartości które piłkarze mają w umowach - https://www.capology.com/club/barcelona/salaries/

PS: dla porównania takie przekoty jak Bellingham zarabiają 1,6mln brutto, a Wirtz dopiero co podpisał nowy kontrakt za kwotę 1,5mln brutto. Tak jak pisałem - wielokrotnie przepłacamy i ten standard przepłacania kontynuuje Laporta, bo nigdzie dzieciaki nie zarabiają więcej niż 2mln euro. U mnie w Rennes nominowani do nagrody Golden Boy Doku zarabia 0,8mln brutto, Sulemana 0,6mln brutto, a Tel który trafił do Bayernu zarabiał 20tyś euro. Generalnie młodzieżowi reprezentanci Francji - nikt nie zarabia więcej niż 30tyś euro. To są stawki, które płaci się w Europie, a uwierz że Rennes jest bardzo hojne .

1

@kejdzi spoko kończymy, ale Laporta już podpisał 6-7 kontaktów totalnie wykraczających poza skalę rynkową tworząc problemy, które będą odczuwalne w przyszłości. Zobacz ile zarabiają ogórki jak Nico, albo kilkanaście milionów dla Fatiego - strach pomyśleć ile będą zarabiać za 3, 6 czy 9 lat - wyjdzie na to że de Jong zarabia grosze. Ciężko znaleść piłkarzy którzy zarabiają w ich wieku powyżej 2mln euro, a jest sporo młodych cracków.
Odnośnie rezygnacji z pensji - czemu stawiasz klub ponad przykładowo dobroczynność. W Barcelonie mamy sporo piłkarzy udzielających się charytatywnie - mają dobre serce ale czym innym oferować pomoc ludziom potrzebującym a czym innym firmie obracającej miliardami, która setki milionów lekką ręką może wydać na okienko transferowe.
Ja sam jestem kibicem klubowymi - kibicuje Barcelonie, a nie zawodnikom, ale nie widzę powodu, aby taki Auba miał finansować przykładowo kolację Laporcie zamiast studnie gdzieś w Afryce.

4

@jutroIV nie do końca zrozumiałeś o czym piszę - charyzma, wola walki i zostawianiem serca na boisku w każdym meczu to za mało - Mingueza też miał te cechy i już go nie ma.
Araujo ma się rozwijać, czyli poprawić wyprowadzanie piłki i unikać błędów indywidualnych wynikających z braku koncentracji. Ewidentnie tego mu brakuje patrząc na wybory Xaviego i to jest nie negocjowane bo to abecadło postępowania z zawodnikami na profesjonalnym poziomie. Interpretacja tego jest jednoznaczna. Nie wiemy tylko jakimi sposobami Xavi będzie chciał poprawić jakość piłkarską Araujo, czyli pisząc prostym językiem jak przełożyć jego siłę fizyczną na dobrą dla zespołu grę gdy przeciwnik gra przykładowo kombinacyjny futbol. Nikt nie podważa przydatności Araujo, tu chodzi o sposób zarządzania talentem w sposób efektywny przy zachowaniu dobra zespołu. Bardziej transparentnie nie potrafię już napisać.

0

@pacior95 Każdy piłkarz, szczególnie młody potrzebuje motywacji do walki. Ja też nie jestem zwolennikiem aby grał na boku obrony bo łatwiej mu będzie o kontuzje, ale oceniam co widzę, a nie to jakbym chciał aby było.

@Bogan Mi też średnio pasuje ale oceniam co widzę, a nie to jakbym chciał aby było. Mimo wszystko argument problemów z małymi figlarnymi skrzydłowymi nie jest trafnym - decyduje szybkość, a Araujo też jest szybki. Marcos Alonso jest nawet minimalnie wyższy od Araujo, zatem gabaryty same w sobie nie są problemem. Problemem wg mnie jest to że Araujo zagra 4-5 spotkań i już ma drobne dolegliwości - aby w tym sezonie miał więcej szczęścia.

@jeonek Opcji jest wiele, sezon jest długi - tak jak nie można Araujo przypisać pozycji jako pewnika przy Xavim, tak samo nie można z góry założyć że Pique będzie piątym obrońcom. Prawda jest taka że jeśli Xavi znajdzie ustawienie które będzie szczelne i zespołowo będzie to działało to bez względu na nazwiska będzie się tego trzymał i nie będzie zmiłuj.

2

@kejdzi Oczywistym jest że porażki irytują, ale tak to działa - trzeba by było wprowadzić rozwiązania systemowe, a z jakiegoś względu kluby, szczególnie te duże nie kwapią się do tego. Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego tak jest? Z prostego względu - bo to jest sport - nie moze każdy wygrywać, a piękno tego sportu polega właśnie na tym że nie można przyjąć za pewnik wygranej. Statystycznie zazwyczaj lepsze zespoły wygrywają, ale jest to "zazwyczaj". Można określić górne limity płacowe poprzez federację, ale dysproporcje pomiędzy ligami też są przeolbrzymie.
Odnośnie Eitrachtu to przegraliśmy pod względem taktycznym, fizycznym i sportowym - to nie przypadek - w dwumeczu byliśmy po prostu gorsi. To pokazuje że nie tylko zbyt dużo piłkarze Barcelony zarabiają, ale także fakt - że w rozgrywkach europejskich granie dzieciakami bez doświadczenia zawsze odbija się czkawką.
Wg mnie trochę źle interpretujesz aspekt pieniądza w piłce - umowy to świętość, po to się je negocjuje i podpisuje, aby funkcjonowały. Nawet nie masz świadomości jak bardzo agenci piłkarzy Barcelony teraz będą podbijać pensje w negocjacjach swoich zawodników widząc co robi klub dzisiaj. Być może już tego lata otoczenia Gaviego dwukrotnie starało się podbić kwotę która go satysfakcjonuje. Ja ani razu nie napisałem że współczuję "biednym" piłkarzom, ale po męsku patrzę na aspekt umów - a jeśli mówimy o zawodnikach świetnie zarabiających to nigdy nie ma tak że te pieniądze sobie leżą gdzieś na koncie. Piłkarze inwestują - udanie lub nie, ale wydają te pieniądze - jeśli ktoś zaplanował sobie jakiś deal, proporcjonalny do pensji jaką ma otrzymać z klubu, a nagle dostaje informację że ma się zrzec tych pieniedzy to nie dość że rynkowo jest to słabe, ale to też sygnał że mamy doczynienia z gównem a nie pracodawcą. Tym bardziej jest to godne pożalowania, gdy robi to klub który ma pieniądze, ale nie chce ich wypłacić zawodnikowi - bo zaplanował sobie inne wydatki. W Barcelonie nie ma przypadku że Laporta rozkłada ręce i mówi że nie ma pieniądzy - nie ma tylko dla piłkarzy z którymi klub jest związany od dawna.
Jak Pani Grażynka ma podpisaną umowę na 5tyś to dostanie 5tyś - zapłacenie jej mniej to łamapnie prawa. Jak Pani Grażynce mało to zawsze może poszukać lepszej pracy, może naleźć drugą pracę, a może także doszkolić się aby zarabiać więcej. Zawsze są opcje wyboru - ale to są wybory pracowników oraz to ich decyzje co robią z pieniędzmi które wg umów zarabiają.
Ja bym się źle czuł jeżdżąc Audi A7 po Rennes wiedząc że policzyłem kelnerce w Polsce za przypadkowo zbite talerze czy glazurnikowi za przypadkowo zbite płytki marmurowe. Przyznasz że byłoby to mega k#rewskie. Tak samo piłkarze Barcelony nie planowali przegrać z niżej notowanymi rywalami, zatem jak można ich karać inaczej niż umowy na to wskazują. Część jak nie większość z nich ma z pewnością zmienne pod kątem wyników sportowych zespołu, zatem to kończy temat. Z tego co pamiętam ostatni raz w Europie standard niewypłacania zaległych wypłat był prowadzony w III Rzeczy - nie idźmy tą drogą - to Barcelona musi trzymać standardy światowe, a nie świat dostosowywać się do problemów finansowych Barcelony.

11

Zaczynam powoli myśleć, że Xavi będzie stawiał na Araujo na środku obrony tylko w systemie z 3xSO, albo gdy pozostali SO obniżą loty.
Cały presezon jednoznacznie pokazuje że dla Xaviego absolutny priorytet to środkowi obrońcy potrafiący rozgrywać piłkę i możliwie szybko doskakiwać do przeciwnika czyszcząc akcje już w zalążku. Jeśli nawet z takim zespołem jak Pumas ma grać na boku obrony to coś się święci, bo doniesienia medialne nie donoszą nic o nowym prawym wahadle.
Tak jak w końcówce poprzedniego sezonu pisałem że w nowym sezonie Christensen będzie walczył o pierwszy skład to mnie wyśmiewali niektórzy użytkownicy, a fakty są takie że Xavi będzie szukał maksymalnego uszczelnienia i stabilności linii obronnej, a większość SO Barcelony nigdy nie miała okazji walczyć o pierwszy skład bo nie było specjalnie konkurencji. Christensen przyzwyczajony jest do walki od wielu lat w jednej z najlepszych linii obronnych w Europie, Kounde także ma dużo więcej doświadczenia w tej materii. Araujo na SO nie będzie miał z górki tym bardziej, że nigdy w swojej karierze jeszcze nie rozegrał pełnego sezonu bez kontuzji i innych problemów, a teraz ma w zespole zawodników w podobnym wieku, ale o nieporównywalnie większym doświadczeniu gry na wysokim poziomie, szczególnie w rozgrywkach europejskich.
Konkurencja jest super i to może zagwarantować, że Xavi będzie mógł wybierać najlepszych na daną pozycję, ale nie zakładajmy z góry, że Araujo należy się bez walki miejsce na SO bo tak się nie rozwija piłkarzy, a chłopak ma co rozwijać - od koncentracji po wyprowadzanie piłi jest sporo płaszczyzn do poprawy.
PS: był pewien chłopak, który trafił ostatnio do LA, który miał dobrą końcówkę sezonu na tle nic nie grającego zespołu - zagłaskali go, przestał pracować, przestał się rozwijać, osiadł na laurach i go już z nami nie ma. Z Araujo nie może być powtórki z rozrywki - chłopak ma się rozwijać i wywalczyć sobie miejsce na SO poprzez pracę na treningach i przekonanie do tego trenera. W innym wypadku się zmarnuje.

0

@kejdzi Ogółem można powiedzieć że piłkarze zarabiają za dużo, ale czy przypadkiem przez Ciebie nie przemawia zazdrość jak piszesz o tych Ferrari i Bentleyach? Uwierz, że 99,99% piłkarzy nie jeździ takimi samochodami.
Problem wysokich zarobków ma aspekt rynkowo-marketingowy, ale nie można też uogólniać, bo w takim Nowym Jorku możesz znaleźć ok 60-90tyś profesjonalnych ex-piłkarzy kontynuujących swoje kariery/emerytury na budowach (prawdziwa mekka).
W przypadku Barcelony oczywiście że piłkarze zarabiali i zarabiają za dużo, ale tutaj to nawet sami kibice się do tego przyczyniają. Zobacz jak przeciętnych piłkarzy sprowadzał Bartomeu i ile im płacił, ale teraz dzieje się to samo - nieograne dzieciaki jak Pedri, Fati, Araujo już dostają pensje 3-4 krotnie przewyższające stawki rynkowe (patrz Wirtz czy Bellingham), a jak będą dojrzałymi piłkarzami będą zarabiać nawet lepiej niż dzisiaj de Jong na zasadzie wielokrotności przemnożonej przez wzrost doświadczenia i umiejętności, a Barcelona będzie pod ścianą przy tych negocjachach bo zawodnicy będą ograni, być może z dużo większymi umiejętnościami i z krótkimi kontraktami. Nic z tym nie zrobimy - drabinka płacowa Laporty jest tak skonstruowana, że zacznie rosnąć proporcjonalnie do oddalających się problemów finansowych klubu (przy założeniiu że będzie sukces sportowy, bo innym przypadku 90% kadry nie będzie za 3-4 sezony już w klubie).
Tutaj nie ma czego bronić i nie ma na co się obrażać - tak jest skonstruowany świat - zawsze można kibicować zespołowi, który nie płaci takich kwot swoim piłkarzom. Rozterki że ktoś zarabia dużo są bez sensu bo wszystko jest kwestią perspektywy - 90% piłkarzy zarabia w Europie 3-10tyś euro miesięcznie, zatem tyle ile mogą zarobić nie uprawiając sportu gdziekolwiek - kwestia doświadczenia i umiejętności.
PS: Ja wiem czym jest prowadzenie firmy, mam kilka działalności w Polsce - od 12 lat mam firmę branży IT, od 7 lat gastronomię, a teraz od kilku miesięcy właśnie mam mikro firmę budowlaną bo dobry czas jest na inwestowanie w nieruchomości pod wynajem, które wręcz same się spłacają przy dzisiejszych stawkach. Wiem czym jest pieniądz, wiem czym jest zawalenie terminu/jakości projektu, ale z mojej perspektywy kluczowa kwestia to osoba zarządzająca pracownikami i czasem pracy, aby minimalizować ilość błędów oraz odpowiednie motywowanie pracowników do efektywnej pracy. Jak ktoś indywidualnie daje ciała to problem rozwiązuje się indywidualnie, a nie stosuje odpowiedzialność zbiorową. Każdy ma swoją umowę o pracę, zatem wszystko jest określone - pensja się należy każdemu, a konsekwencje indywidualnych błędów pracownika zawsze firma bierze na klatę - to jej koszt i jej decyzja jak oceni indywidualny błąd/błędy pracownika.
W Polsce bardzo łatwo prowadzi się biznes bo firmy mało płacą pracownikom, zatem bardzo łatwo wyłuskać bardzo dobrych specjalistów danych dziedzin poprzez normalną pensję i system motywacyjny - to minimaluzuje ilość problemów związanych z realizacją umów z kontrahentami, a firmie maksymalizować zyski. Dla mnie to fenomen, że lata mijają, a w Polsce większość firm uważa że jak oszczędzi na pracowniku to zarobi więcej, a jest totalnie odrotnie. Podkreślam - kary płacą firmy, a nie pracownicy - firma może zwolnić pracownika, ale pensja za pracę mu się ZAWSZE należy.

@Czarny_ck Nic bardziej mylnego - postępowanie dyscyplinarne występuje także w przypadku piłkarzy. Problemem jest to że większość ludzi nie rozumie że umowa pomiędzy piłkarzem, a klubem zakłada możliwie dobre wykonywanie czynności piłkarskich. Jeśłi piłkarz nie wykonuje czynności piłkarskich to jest podstawa do rozwiązania kontraktu - czynności piłkarskie to elementy które już w tym wątku wymieniłem.

2

@Awtameok_Klana dźwignie, dźwignie i jeszce raz dźwignie... - jeszcze da się coś sprzedać, aby się wzmocnić, a być może jeszcze de Jong trafi do Chelsea. Możliwości jest bardzo dużo:)

2

@Awtameok_Klana Prawdę powiedziawszy teraz to jest wszystko możliwe - Barcelona poszła na całość i wszystko postawiła na jedną kartę - tzn. wynik sportowy, który ma dać Barcelonie pieniądze i nowych sponsorów, zatem możliwe że wydadzą jeszcze ze 100mln euro na dodatkowego pomocnika, wahadłowego i środkowego obrońcę. Zawsze to zmniejsza ryzyko niepowodzenia sportowego, a jeśli miałoby nie wypalić to te 100mln euro już nie będzie robiło różnicy.

0

@kejdzi Przykład firmy budowlanej jest bez sensu - pracownicy firmy budowlanej dostaną pensje bez względu na to czy twoja firma zawali projekt czy nie - najwyżej premii nie dostaną i tyle. Koszty poprawiania projektu to koszty firmy, a nie pracowników - zatem przykład jest debilny.
Musisz zrozumieć że to sport - nikt nie wygrywa meczy na papierze - tak samo jak teraz się wzmocniliśmy licznymi transferami - nie ma pewności że jakieś trofeum po tym sezonie będziemy mieli w gablocie.
Widziałeś kiedyś chociaż jakiś przykład umowy jakiegoś piłkarza? Chyba nie masz świadomości za co kluby płacą piłkarzom. W dużym uproszczeniu czynności jakie mają wykonywać piłkarze to uczestnictwo w treningach i wszelkich spotkaniach drużynowo-indywidualnych organizowanych przez klub oraz uczestnictwo w meczach rangi sparingowej, towarzyskiej i sportowej. Piłkarzom płaci się za dyspozycyjność oraz uprawianie piłki nożnej od treningów po widowiska sportowe. Pojedynczy mecz to tylko wycinek pracy piłkarza, efekt pracy na treingu itd. - jeśli trener i sztab szkoleniowy nie mogą zarzucić piłkarzowi prowadzenia niesportowego trybu życia, unikania pracy na treningach ani postawić pod kary dyscyplinarne to nie można rozliczać piłarza za przegrany mecz. Czytaj to w taki sposób że jeśli źle trenuje, niezgodnie z zaleceniami trenera, bądź unika obowiązków stricte piłkarsko-zawodowych to wtedy jest problem, ale nie jest on wynikiem przegranego meczu.
Podsumowując popadasz w skrajności - piłkarz to pracownik i tak powinien być traktowany - będziesz kazał malować ściany pracownikowi to będzie malował, będziesz kazał grać piłkarzowi będąc trenerem to będzie grał.
Zarówno firmy jak i kluby piłkarskie biorą na siebie ryzyko - czy zatrudniają profesjonalistów czy przypadkowe postacie. Niewolnictwo się już dawno temu skończyło - zatem piłkarz to zwykły pracownik, który idzie zrobić swoją robotę do klubu i wraca do domu.
Nie wiem czemu oburzasz się na rzeczywistość jak sam nie raz pisałeś że taki i taki piłkarz musi zostać w Barcelonie - Araujo czy Pedri muszą zostać i mogą zarabiać więcej itd. Sam jesteś elementem rynku, który pompuje presję płacenia wielkich pieniędzy piłkarzom. To trochę dwubiegunowość bo chyba inaczej w swojej firmie płacisz inżynierowi budowlanemu z doświadczeniem, a inaczej młodemu pomocnikowi. Czy nie robi różnicy i wszyscy pracują na akord, a gdy zawalą projekt to nie płacisz nikomu?

2

@kejdzi Chwila chwila - to wina piłkarzy Barcelony, że Bartomeu i zarządzający klubem źle budowali zespół przez lata?
Jakie w pracy masz konsekwencje jeśli ktoś zawali robotę? Premii nie dostaniesz?
Piłkarze też za brak trofeów nie dostają premii, w kontraktach często są dodawane różne zmienne dotyczące wygranych/przegranych, statystyk piłkarskich, liczby rozegranych meczów, roli w zespole itd.
Różnica polega też na tym że jak pani Grażynka w Lidlu źle ułoży towar na półce to nikt jej nie będzie wyzywał od k#rew, a piłkarze non stop żyją z presją wyniku i przy gorszym okresie piłkarskim nasłuchają się zarówno oni jak i ich rodziny ładnych obelg. Całe życie poświęcają dla piłki, a na topie jest ich zaledwie promil z milionów pilkarzy.
Bez względu na to czy jesteś Grażynką pracującą w Lidlu czy piłkarzem Barcelony masz umowę i należy się wypłata taka jaka została zapisana w umowie.
To że Barcelona szmaci się prosząc piłkarzy o rezygnację z odroczonych pensji to fakt niepodważalny bo ma pieniądze aby je wypłacić, lecz wpompowała je w kupno nowych piłkarzy.
Jeśłi jakikolwiek piłkarz Barcelony nawet częściowo pójdzie na rękę klubowi to wielki szacun dla niego, bo nie musiał tego robić. Nie można jednak wymagać tego od wszystkich - wspominana pani Grażynka z Lidla jeśli nie dostałaby połowy pensji pójdzie do sądu pracy i wygra, a Lidl nawet karę zapłaci. Tak samo piłkarze - umowa to świętość, nikogo nie interesuje nieudolność zarządzających - zatrudniają to mają płacić.

3

Dobry pieniądz się wydaje, a WhiteBIT to firma która oferuje handel i wymianę kryprowalut, zatem to jest przynajmniej dla mnie dużo bardziej bezpieczniejsze niż firmy, które stricte posiadają własne niszowe kryptowaluty.

11

Swego czasu od znajomych z Barcelony też słyszałem tą plotkę i było to na początku wakacji - ja bym nie wykluczał tych doniesień, szczególnie że i tak od dawna uważam, że do końca okna transferowego Barcelona nie podpisze z Gavim nowej umowy.
Generalnie większość doniesień należy traktować pół żartem pół serio, ale fakty są takie że w czerwcu już było wiadomo że Barcelona chce wymienić de Jonga na Silve, a dla Gaviego postać Silvy to zagrożenie dla rozwoju - nie dość że ogranicza ilość minut na boisku, to w najważniejszych meczach, w tym głównie w LM logicznym jest, że Xavi będzie preferował doświadczonego zawodnika bo w tych rozgrywkach to procentuje.
Pamiętajmy że reprezentanci Gaviego chcą aby ich klient nie tylko dobrze mógł zarobić (możliwie szybko i dużo), ale miał też możliwie łatwą ścieżkę w hierarchii drużyny oraz pozycji w zespole, a już nawet nie wspominając o rozwoju. Każda z tych rzeczy może być argumentem w negocjacjach, dlatego od dawana uważam że podpisanie nowej umowy nie będzie proste, a informacja że podpiszą nową umowę po 18 urodzinach Gaviego miała jedynie uspokoić kibiców, a klubowi dać spokój na kilka tygodni.
Mimo wszystko uważam że Gavi podpisze nową umowę, ale nie oszukujmy się - każdy dba o swój interes, a w jego interesie (finansowym, sportowym i rozwojowym) jest mieć jak najmnieszą konkurencję. Zdrowo podchodzący do futbolu młodzi zawodnicy skupieni są w 100% na swojej karierze piłkarskiej i to jest ok.
PS: każdy piłkarz w wywiadach mówi że z otwartymi rękami przyjmuje konkurencję bo dobrych zawodników nigdy nie jest za wiele, ale w kuluarach nie zawsze musi tak wyglądać. Gavi to piłkarz o wielkim ego i bardzo dobrze, pomimo tego że z punktu widzenia zespołu im większa konkurencja tym lepiej. Ktoś powie czemu 18-latek ma decydować kto ma być sprowadzany do klubu - to normalne, że dba o swój interes - to element negocjacji nowej umowy i poważny argument bez względu na to jak bardzo bajkowe i oderwane od rzeczywistości mają opinie na ten temat kibice. Tak wygląda futbol i to jest normalne, a Gavi ma odpowiednią pozycję do stawiania warunków bo ma roczny kontrakt (dla klubu też taniej jest pójść na rękę z Silvą niż z pensją bo to też argument zaś dla klubu).

17

Doniesienia medialne a rzeczywistość to najczęściej dwie różne kwestie. Bardzo możliwe że obydwoje odejdą za darmo ale nawet nie że względu że to co jest podane w artykule, a fakt że być może klub ma wobec nich także zobowiązanie zaległych pensji. Przy założeniu że klub nie będzie musiał wypłacać odszkodowania lub pensji do końca kontraktu to odejście za darmo nie musi być specjalnie gorszym rozwiązaniem. Nie znamy szczegółów - tego co chce klub oraz tego co chcą piłkarze zatem lepiej poczekać na oficjalne informacje bo nic tutaj nie odkryjemy ale to tematy dużo bardziej złożone niż wizja zaprezentowana w artykule.

5

@swiergol2 Negocjacje dotyczące uruchomienia drugiej dźwigni były bardziej złożone niż w przypadku pierwszej. Powodem był fakt, że kataloński klub na początku kadencji Laporty uzyskał 595 mln euro pożyczki od Goldman Sachs, co pozwoliło Barcie na restrukturyzację zadłużenia, a jako gwarancję wystawiła wówczas 90 proc. praw telewizyjnych. Kolejna dźwignia wymagała zgody GS, którzy zgodzili się pod warunkiem otrzymania 100mln euro - to był szantaż, na który Barcelona musiała się zgodzić aby móc sprzedać prawa telewizyjne przy drugiej dźwigni. To nie było dobrowolne spłacenie długów, a rzecz którą Barcelona musiała zrobić.
Odnośnie rozwoju młodych zawodników siedzę w tym temacie od wielu lat - w ostatnim sezonie u mnie w Rennes też poświęciliśmy rozwój młodych zawodników dla wyniku sportowego. Nie można zjeść ciastka i mieć ciastka - albo rozwijasz albo grasz dla dobra zespołu. Nie ma półśrodków - nasze talenty w nadchodzącym sezonie zdobędą trochę doświadczenia i tyle - piłkarsko będą lepsi, ale jakość będzie na tym samym poziomie.

6

@Bobo25 Nic dodać nic ujać - też mam podobne zdanie - spokojnie mogliśmy rozwijać zespół jeszcze 2-3 sezony i spłacać długi. Wielu prezesów czy prezydentów wypowiadało się na temat Barcelony - laramblowi eksperci pisali że zazdroszczą Barcelonie, ale fakty są takie oni wyrażali zdziwienie. Nie oszukujmy się - w 99,9% przypadków czy to w przypadku klubu piłkarskiego czy nawet zwykłej firmy - nikt nie zrobiłby jak Laporta.
Należy pamiętać że to Ferran Reverter naprawił finanse Barcelony, to on zorganizował genialne przedsięwzięcie w postaci kredytu w wysokości 500mln euro na prawie zerowym oprocentowaniu i jeszcze odroczył to w czasie, aby klub złapał oddech. Odszedł bo nie chciał firmować tego co widzimy dzisiaj swoim nazwiskiem, bo stworzył idealne środowisko do spłaty długów, a wyszło na to że pieniędze z dźwigni wpompowaliśmy w kadrę i jej utrzymanie.
Historia pokaże czy Laporta będzie uznany za niemal boga ratującego klub, czy będzie uznany za gorszego od Bartomeu. Dwie totalnie różne opcje, ale ani jednej ani drugiej wykluczyć się nie da. Oby się udało.

@MarFan Nikt tu nie panikuje - wiedza, umiejętność interpretacji zdarzeń czy szersze spojrzenie od przeciętnego kibica to nie panika.
Podniesienie jakości zespołu nie gwarantuje większych zysków bo nie daje to pewności zdobywania trofeów. Podnoszenie jakości zespołu to też rozwijanie mlodych piłkarzy - aktualna kadra nie rozwinie mocniej Fatiego, Pedriego czy Gaviego. Pójcie drogą rozwojową też mogło przynieść podobne efekty, a być dużo tańsze. Nie możesz zakładać z góry że wygramy tryplet, LM czy chociaż LaLigę bo bez względu na ilość zawodników, która przyszła nasza linia pomocy i tak jest mało doświadczona, a zawodnicy z doświadczeniem do Busi, Kessie i de Jong, który jest na wylocie.
Odnośnie Lewandowskiego - on pomoże wypełnić trybuny bo jest gwiazdą, ale to nie Messi. Koszt 45mln kwoty stałem + 5mln zmiennych + 10mln prowizji to nie są grosze - przy dobrych wiatrach średniorocznie niech zarobi dla Barcelony 20mln euro to nadal zostaje do opłacenia jego pensja.
Cynizm - chyba nie znasz definicji tego słowa - to postawa, którą charakteryzuje nieuznawanie i podważanie wartości i norm obowiązujących w danym środowisku. Bliżej Barcelonie do cynicznego zachowania, niż ludziom trzeźwo myślącym i biorącym pod uwagę że coś może nie wypalić - nikt jeszcze zawodnikami na papierze nic nie wygrał.

@sokot Nie wiem czemu zakładasz że Barcelona bez wpompowania kilkuset milionów w kadrę jest nic nie warta. Zauważ że Fati, Pedri, Gavi za 2-3 sezony nadal będą dzieciakami i nadal w LM nie będą na uprzywilejowanych pozycjach w stosunku do dużo bardziej doświadczonych zawodników.
Laporta musiał skorzystać z dźwigni finansowych ze względu na FFP, ale nie musiał wszystkiego wydać, mógł wybrać opcję spłaty długów, mógł też zrobić mix i część wydać na wzmocnienia, a część na spłatę długów. W trakcie tego okienka gigantyczna ilość darmowych i jakościowych zawodników była dostępna, zatem nie trafiają do mnie te argumenty.
Genialny Sergio Gomez trafi do MC pewnie za 15mln, a my w tej cenie kupimy średniaka z doświadczeniem bo już nie rozwijamy zespołu - musimy go tylko zgrać. Pedri, Gavi, Nico, Fati już nie będą się tak szybko rozwijać bo będą zgrywać się pod schematy pozwalajace robić wynik, a nie rozwijać umiejętności. Szkoda że ludzie tego nie widzą - mamy 8-10 zawodników którzy potrzebują jeszcze się rozwijać i to jest kolejna rzecz niepodważalna.

38

Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, że chociaż minimalny procent dźwigni finansowych pójdzie na oddłużenie klubu to czas się obudzić. Wszystkie pieniądze idą na nowych zawodników, pensje nowych zawodników, pensje nowych kontraktów młodych zawodników oraz zaległe pensje, które były notorycznie odraczane.
Zaległości wobec Pique są olbrzymi, ale dotyczy to niemal każdego zawodnika - nawet teraz gdy mowa o sprzedaży de Jonga ten też chce zaległe pensje rozliczyć (20mln euro).
Być może wielu kibiców nie jest tego świadomych, ale łączne zaległe płatności wobec piłkarzy to nie są kwoty typu 100mln euro, a mowa o dużo większych pieniądzach (sam Pique i de Jong to 72mln euro. Ludzie dziwią się dlaczego Roberto został przedłużony kontrakt o rok - jednym z powodów jest to że dzięki temu o rok została odroczona wypłata zaległych pieniędzy. Pamiętajmy że większość piłkarzy szła na rękę klubowi, gdy była tego potrzeba, a w szczególności nasze grające legendy.
Laporta w wywiadzie powiedział że część dźwidni pójdzie na spłatę długów, ale nie sprecyzował jakich długów - to nie zobowiązania wobec zewnętrznych wierzycieli, a koszty wewnętrzne klubu.
Czy proszenie o zrezygnowanie z odroczonych 52mln euro jest moralne z punktu widzenia relacji pracodawca-pracownik? Zdecydowanie nie, ale to pokazuje jaką kartą gra Laporta - totalnie wszystko jest pompowane w zespół z nadzieją że wyniki sportowe pomogą odbić się Barcelonie od dna - wszystko albo nic. Zgodnie z tym co mówią ludzie znający się na finansach Barcelony - tutaj nie ma plan B, a brak powodzenia planu Laporty będzie oznaczał wielokrotnie większy kryzys niż ten, który właśnie przechodzimy.
Trzymajmy kciuki aby się wszyskto udało - klub musi czuć się jak szmata prosząc zawodników o tak wiele, ale nie ma wyjścia - nawet jeśli Pique zgodzi się na częściową rezygnację z tych 52mln euro to będzie wielki gest. Dlatego powtarzam - dźwignie pozwoliły klubowi zachować stabilność, ale nadal jest bardzo źle i brakuje pieniędzy bo wszystko zostało wpompowane albo w drużynę która przejdzie do historii zdobywając wielką liczbę trofeów, albo to będzie last dance na najbliższe 20-30 lat. Ktoś powie po co Barcelonie Bernardo Silva, albo kolejny doświadczony obrońca - właśnie po to aby zwiększyć szanse na triumf sportowy, bo władowaliśmy w to wszystko, a ewentualne 100mln euro na 2 dodatkowych zawodników już nie robi różnicy w ogólnym rozrachunku bo na szali postawiono wszystko.

0

A to ciekawe - pisałem o nim ponad rok temu jak grał jeszcze w genialnej dla napastników FC Liefering. Już wtedy stylem gry przypominał Suáreza czy Nuneza, ale był do wyciągnięcia po cenie jak do drużyny rezerw a nie grubych milionów dzisiaj. Mi się chłopak podoba, ale aktualnie stosunek ceny do doświadczenia jest bardzo niekorzystny.

17

Biorąc pod uwagę talent to do LA jakieś 10 lat za wcześnie się wybiera, a biorąc pod uwagę bycie celebrytą to idealny kierunek.
Chciałbym na koniec napisać coś dobrego, ale nie mogę mu darować braku ambicji i chęci do rozwoju bo mógł wiele nam dać, a po tylu latach szkolenia w Barcelonie zostaną tylko sweetfocie.

4

@Firestone No to zgasiłeś swoją wypowiedzią kunszt trenerski Xaviego i sztabu szkoleniowego jak peta. Wyślij CV do Barcelony Panie trenerze.
A tak na poważnie - z tego co się orientuję nie widzimy jak Pjanic prezentuje się na treningach, a w sparingach nie był drewniany. Dla Barcelony i tak będzie drogi w utrzymaniu bez względu na to czy zostanie w klubie czy będzie wypożyczony, a Nico potrzebuje regularnego grania. Z punktu widzenia interesu zespołu lepiej mieć na LM doświadczonego Pjanica na ławce, niż ogórka jakim jest Nico na dzień dzisiejszy pod względem doświadczenia czy regularnej gry na wysokim poziomie.

1

@cold_play Siedzę w piłce już trochę lat i mam swoje wyrobione zdanie na pewne tematy.
Przykład Moriby jednoznacznie pokazuje że bycie wychowankiem niczego Barcelonie nie zapewnia - ojciec Ansu jest bardzo chciwy i tylko kontuzja (taki zbieg okoliczności) sprawiła że związał się z Barceloną na dłużej bo nie miał wyjścia, a i tak z pozycji leżącej wyciągnął z klubu będącego w skrajnym kryzysie blisko 14mln euro brutto na sezon (przed kontuzją jego ojciec chciał dużo powyżej 25mln euro + 20mln premii za podpis). Z Gavim negocjacje też się przeciągają niemal od roku - temat podpisu po 18 urodzinach pojawił się aby uspokoić kibiców, ale fakty są takie że Alemany nie jest negocjatorem lubiącym się wielokrotnie spotykać z agentami piłkarzy - ewidentnie pod wpływem Laporty/Xaviego musi to robić wielokrotnie i muszą być to ciężkie negocjacje. Pamiętajmy że Pedri czy Araujo nieco pod wpływem szantażu medialnego podpisali swoje kontrakty i każdy kolejny agent reprezentujący zawodnika z pewnością będzie nie dość że bardziej twardy w negocjacjach to i roszczenia będzie miał większe wiedząc że klub może zrobić medialny shitstorm w każdej chwili. Agencja, której właścicielem jest Puyol i reprezentuje interesy Gaviego na logikę widzi jak wyglądają negocjacje Barcelony z innymi piłkarzami, dlatego uważam że gdyby negocjacje były zależne tylko od Alemany'ego to nie byłyby w klubie tych piłarzy, których wymieniłem.
Nikt z wychowanków nie ma w dupie Barcelony, ale nikt nie chce zarabiać mniej niż możei i za to ageni biorą pieniądze. Być może gdyby nikt nie wpływał na pracę Alemany'ego byśmy mogli oszczędzić wiele milionów na pensjach bo piłkarze i tak wybraliby opcję "Barcelona", ale nie wiemy tego na 100% bo każdy dostał kontrakt proporcjonalnie więcej wart w stosunku do prezentowanego mixu umiejętności i doświadczenia.

0

@Rewolucja123 święta prada, ale obawiam się że ekperci z La Rambli zaraz Cię zjedzą:)
Wystarczy zobaczyć jak to wygląda w dużych topowych klubach:
- Liverpool - 6 doświadczonych pomocników
- Manchester City - 5 doświadczonych pomocników
- PSG - 7 doświadczonych pomocników
- Real Madryt - 5 doświadczonych pomocników
- Atletico Madryt - 8 doświadczonych pomocników
- Bayern - 3 doświadczonych pomocników (dopiero rozpoczęli odmładzanie kadry)
Co warto zauważyć - w każdym z tych zespołów oprócz doświadczonych zawodników też jest zdolna młodzież, podobnie jak w Barcelonie. Fakty są takie że doświadczenie, które procentuje przykładowo w LM wnosi do zespołu jedynie Busi, Kessie i prawdopodobnie któs z dwójki de Jong - Silva. Na upartego można doliczyć także Pjanica i Roberto, ale jak mówimy o LM i załóżmy fazie pucharowej to tak średnio:)

1

David Ornstein to dobre źródło - zna olbrzymią ilość ludzi i nie szuka taniej sensacji.
Godnym odnotowania jest także to że Ornstein potwierdza także wielką ofensywę Chelsea po Cucurellę (dobrze dla Barcelony ze względu na Azpiego), oraz ofensywę Manchesteru City po Sergio Gomeza (źle dla Barcelony bo unowocześniona wersja Alby ma papiery na bycie absolutnie topowym wahadłowym i jest bardzo tani jak na umiejętności które już posiada, nie wspominając że jest naszym wychowankiem i marzył o powrocie do Barcelony - jeśli odejdzie do City można będzie śmiało powiedzieć że Alemany przegrał z Xavim, który wolał doświadczonego zmiennika Alby).

9

Z punktu widzenia kibica można rozkminiać co to za spec i gdzie jego CV, ale z punktu widzenia praktyki - Alemany potrzebuje osoby zaufanej, która w sytuacji "próby" będzie po jego stronie - np. przy wyborze opcji na zasadzie "albo albo".
Alemany to zwolennik bardzo twardych negocjacji z zawodnikami zarówno własnymi jak i zewnętrznymi - potrafi podejść na zimno do każdych negocjacji - z Dembele nie chciał podpisywać nowego kontraktu mówiąc że już dostał ofertę, a odnośnie Gaviego i Araujo mówił że wszystko co powiedział na temat Dembele, tyczy się także nich.
Powiedzmy sobie szczerze - Alemany nie potrzebuje Davida Fernandeza do penetrowania hiszpańskiego rynku (ten rynek dobrze funkcjonuje i wyciągamy z niego perełki) - on chce zwiększyć siłę swojego głosu przy negocjacjach z młodymi zawodnikami Barcelony bo chce wprowadzić zamordyzm płacowy poprzez nie uleganie naciskom czy to ze strony mediów czy ze strony klubu spoza działki sportowej (np. Laporty), że "ten" zawodnik musi zostać.
Kto interesuje się płacami wśród młodych zawodników wie, że Alemany w życiu nie dałby nawet 70% pensji z nowych kontraktów Araujo, Pedriego, Nico, Fatiego itd. bo wie że i tak to sporo więcej niż zarabiają inni młodzi zawodnicy w innych klubach, a jeszcze mogą grać w prestiżowym klubie, w pierwszym składzie, mają prostą ścieżkę rozwoju i do tego jeszcze rozpoznawalność.
Styl negocjacji Alemany'ego jest bardzo kontrowersyjny i konfliktowy - musimy o tym pamiętać i zwracać uwagę na to jakie relacje zawodnicy-klub są tworzone. Patrząc na styl działania Alemany'ego można śmiało powiedzieć że odtwarzana jest historia jego stylu pracy z Valencii - bardzo sukteczne negocjacje na początku, rosnące ciśnienie i kwasy wśród zawodników aż do przedłużeń kontraktów i zerojedynkowe finały przedłużeń, niemal bez negocjacji.
Kibice krzyczą Alemany TOP - nie wątpię że tak jest, ale obawiam się że kwasy na linii zawodnicy-klub też mogą być TOP, a przy założeniu że miałby jeszcze większą decyzyjność odnośnie transferów czy przedłużeń umów to jestem niemal pewien, że w nowym sezonie takich zawodników jak Fati, Gavi, Araujo, Dembele czy Fati by nie było - po prostu by z nimi nie negocjowal bo ma taki styl pracy - wszystko albo nic - obstawiam że Laporta/Xavi w zależności od przypadku zrobili wszystko aby ci zawodnicy zostali, a Alemany wewnętrznie cierpiał równie mocno jak przy sprowadzaniu Torresa.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?