2

@cules100pro 1. Motta, 2. Nagelsmann, 3. De Zerbi
Kogo bym chciał sprzedać? To zależy kto będzie trenerem - jeśli taki Motta z najmłodszym zespołem w Serie A może robić cuda z Bolognią to jestem zwolennikiem każdego piłkarza którego da się dobrze spieniężyć lub dobrze zaoszczędzić. Laporta stworzył chorą drabinkę płacową, zatem jestem zwolennikiem utrzymania w kadrze młodych i sprzedażą de Jonga, Lewego, Gundogana, Christensena, Martineza, Romeu itd. - wyciągnąc z każdego możliwego transferu ile się da i w końcu po 2.5 letniej padlinie Xaviego postawić na rozwój zespołu. Zatrudnić profesjonalny sztab medyczny, sprowadzić półdarmowych lub darmowych piłkarzy, których bez problemu można odsprzedaż np. za rok lub dwa jak Wilfred Ndidi i cały czas rozwijać zespół. W przyszłym sezonie Atletico, Real czy Bilbao będą niezwykle mocni, zatem zamiast udawać że jesteśmy potęgą to powinniśmy spłacać długi, ostatecznie naprawić FFP i korzystać z okazji rynkowych.
Ultranowocześni trenerzy, których lubię potrafią z młodych piłkarzy zrobić liderów drużyny i wielokrotnie to pokazali - jak przyjdzie ci taki przemęczony życiem Tuchel, po znajomościach Conceicao lub sam siebie oferujący wszędzie Flick to logiczne że będą chcieli gwiazd na zasadzie im strarszy tym lepszy chyba że na danej pozycji nie ma już starszych :) Ja chcę w końcu widzieć rozwoj, zatem nowoczesny trener i młoda kadra na lata, a nie jakieś rozwiązania na 1-2 sezony.
Co myślę o Santiago Gimenezie? W lidze holenderskiej Luuk de Jong wciąga go nosem, a tak na poważnie to nic nie myślę bo nie uważam go za ciekawego piłkarza - gdyby takie liczby wykręcał chociaż w Belgii to bym miał zdecydowanie inne zdanie, a tak na dwoje babka wróżyla - większa jest szansa że zginie gdzieś na poziomie Championship niż zrobi światową karierę moim zdaniem.

1

@blondasek tu masz listę zabronionych substancji: https://www.wada-ama.org/en/prohibited-list
A ja pisałem o tramadolu bo w Barcelonie od lat na tym jechali wszyscy włącznie z rezerwami. Po Pedrim czy Araujo wręcz widać było w ostatnich tygodniach wręcz objawy choroby odstawiennej, ale ostatnio już było widać że zaczęli się ogarniać bo już nie wyglądali jak zwłoki.

7

Jak zespołowi nie chce się grać to nie robi różnicy kto gra - równie dobrze Yamal mógł wcale nie wychodzić na boisko bo tylko narażał się w takim meczu na kontuzje, a i tak w pojedynkę cudów by nie zrobił.
Łatwiej by było ocenić decyzje trenera, gdyby nie był amatorem i miał jakiś pomysł na grę zespołu, a zawodnicy byli odpowiednio zmotywowani. Obiektywnie gdyby Barcelona miała zbliżony systemem gry futbol do City czy LFC to Raphinha by błyszczał i był jednym z liderów zespołu bo tacy piłkarze są liderami w topowych klubach (w niczym pod względem umiejętności nie jest gorszy od Salaha czy Grealisha bo też nie są dryblerami, a potrafią w nowocześnie grającym zespole wykorzystać swoje atuty). Liczby z fbref są jednoznaczne i nie można ich interpretować inaczej - to kwestia sztywnego trzymania się taktyki, która jest stara jak świat i nie uwzględnia niczego kreatywnego czy złożonej gry kombinacyjnej. Mamy kilku piłkarzy, w tym Raphinhę, który niemiłosiernie jest marnowany ze względu na styl gry zespołu sprzed 10-15 lat. Wstrzymajmy się z ocenami bo może latem klub sprowadzi prawdziwego trenera, a bardzo ciekawe nazwiska są łączone z Barceloną i nagle okaże się że ci sami piłkarze mają wielkie umiejętności, umiejętności których teraz nie widać.

41

Najlepsze jest to ze gdyby Pedri czy Araujo odeszli z Barcelony to by byli zdrowi jak Dembele - Barcelona cały czas popełnia ten sam błąd - piłkarzami zajmują się amatorzy i zamiast wyleczyć do końca wszelkie dolegliwości to cyrki się odwalają non stop. Zaraz okaże się że de Jong i Balde wpadli w pułapkę niekończących się kontuzji... Co tu można powiedzieć - na zatrudnienie rodziny i znajomych w Barcelonie są pieniądze, ale na lekarzy z nazwiskami, diagnostykę, leczenie i więcej fizjo już brak.

1

Zgadzam się, ale z doświadczenia wiem że ćpuny mają wielki problem z mówieniem prawdy.

0

@NeroTFP1 Nie ma sensu patrzeć na granice Polski - to bardziej zaznaczony obszar, który Polska przez kolejne dziesiątki lat będzie musiała utrzymywać z ciężkiej pracy Polaków. Wszystko na to wskazuje - wysatarczy zobaczyć podejście sługusów z PO czy PiS - każdy na kolanach.

1

@Deviler Hahaha może to jest ta prowokacja przez którą Hołownie i inni fajnopolacy chcą wywołać III WŚ :)

8

@kulek22 to nie są kontuzje, a szanowanie zdrowia piłkarza :) w Barcelonie nafaszerowali by go koksem i by grał aż padnie, a w Europie szanuje się zdrowie piłkarzy i gdy gra się co kilka dni to przykładowo po mocniejszych stłuczeniach które mogą przerodzić się w uraz piłkarze dostają trochę czasu aby się zregenerować. To nie ma nic wspólnego z kontuzjami bez względu na to jak to ktoś nazywa. Pedri, Dembele czy Araujo grając po za Barceloną to by byli inni piłkarze pod względem zdrowotnym bo w Barcelnie nie dba się o zdrowie piłkarzy - o czym wielokrotnie pisałem podając konkretne przykłady lub opisując zdarzenia.

7

@Maker0 W pierwszym zdaniu zawarta jest ironia :) Zgadzam się - Xavi nie odrobił zadania, ale też nie jest w stanie pociągnąć zespołu aby miał większe chęci do walki.

25

Nie bądźmy zbyt surowi dla Xaviego - absolutnie każdy z nas gdyby był trenerem i powiedział piłkarzom aby wygrali to by był zły gdyby mecz zakończył sie remisem.
Problem jest w mentalu zespołu bo widać było bardzo wyraźnie że bardziej zależało na dobrym wyniku Bilbao niż Barcelonie.

8

@NeroTFP1 , @cules100pro , @Kengo Serdecznie polecam zobaczyć zarys taktyki stosowanej przez Mottę np. tutaj:


Śmiało można powiedziedzieć że to wizjoner, od który już teraz dokłada do dorobku taktycznego w europejskiej piłce, a trenerzy w przyszlości będą podpatrywać rozwiązania taktyczne stosuje. Żeby było śmieszniej wystarczyłoby sprowadzić tylko jednego piłkarza aby Barcelona miała idealny skład do gry bo mamy podobnych profilem piłkarskim piłkarzy do Bolognii tylko że pod każdym wazględem lepszych piłkarsko, szybszych i badziej technicznych. Jeśli Bologna jak równy z równym bije się z topką Serie A to jakby wyglądała ta gra gdyby jeszcze Motta mógł korzystać z topowych piłkarzy. Topowe kluby jak Juventus, Milan, PSG czy Liverpool już rozważają jego zatrudnienie od miesięcy, a nawet Inter by z chęcią go zatrudnił, lecz nie wypada im tego zrobić widząc że Inzaghi stworzył niezły zespół. Martwię się że do lata każdy topowy klub, który planuje roszady trenerskie zaklepie sobie dobrego rozwojowego trenera, a gdy Deco w mediach mówi że to zbyt wcześnie na decyzje to obawiam się że zostanie nam Flick którego na rynku nikt nie chce.

20

Nadrabiam weekendowe wydarzenia piłkarskie i powiem szczerze że rozwalają mnie na łopatki cuda, których dokonuje Thiago Motta - ciężki wyjazd do Atalanty, która u siebie jest niezwyke mocna (tylko Bologna i Inter grają lepiej u siebie), a ten wyciąga cały arsenał taktyczny aby niwelować różnice w jakości piłkarzy z zachowaniem płynności gry, na bieżąco robi korekty w ustawieniu piłkarzy i zmiany w punkt, które zmieniają obraz gry. W przerwie meczu dokonuje 2 zmian zmieniając ustawienie i taktyke praktycznie całego zespołu - niesamowite jak gigantyczną pracę musiał wykonać że zespół jest gotowy grać tak różnymi wariantami jednocześnie trzymajac poziom gry, a do tego pragmatyzm i konsekwencja robi wielkie wrważenie, wręcz jara się tym gdy dostrzeże błąd taktyczny przeciwnika i na zimno go wykorzystuje. Warto podkreślić że nie pierdzieli się w tańcu i szanuje zdrowie piłkarzy - Zirkzee zgłasza minimalne przeciążenie to od razu zmiana zawodnikiem który wchodzi na pełnej.
Za tydzień będzie najlepszy mecz sezonu w Serie A moim zdaniem: Motta-Inter, czyli najlepszy trener we Włoszech kontra najlepszy zespół we Włoszech. Aż jestem ciekaw co wymyśli na świetny zespół Inzaghiego, który wypełniony jest gwiazdami.
O Bolognii można powiedzieć wiele, ale faktem jest że to zespół który od 50 lat nie istaniał w topowej włoskiej piłce - na początku sezonu gdyby ktoś kibicom zaproponował że wywalczą sobie grę w LE to by brali w ciemno, a teraz nawet nie tylko wyrale, a trenerzy niechętnie chcą grać z Bologną bo Motta jak na tacy wyciąga słabe strony taktyczne przeciwników. Gdy rok temu usłyszałem że Bologna to Thiago Motta to się uśmiechałem, ale dzisiaj gdy obserwuję jego pracę od 2-3 miesięcy to śmiało można powiedzieć że Bologna to Thiago Motta i dłuuuuugo nikt. Kibice Bolognii też o tym wiedzą - tak ich witali gdy w nocy autokar przyjechał z Bergamo,:




4

Tak jak pisałem - Napoli miało problem mentalny, a nie sportowy - na naprawę gry zespołu wystarczyło kilka dni, a nie tygodni/miesięcy. Przyszedl trener, których ich pozytywnie nastawił, a największego kopa dał im mecz z Barceloną bo będąc w totalnym dołku nie przegrali tego meczu. Z Pedrim i de Jongiem mecz rewanżowy mógłby być ciężki, a tak będzie jeszcze cięższy.

27

Zgadzam się z najlepszymi/najgorszymi, ale do negatywnych rzeczy bym dodal jeszcze beznadziejny mental - Barcelona podchodzi do meczu z poważnie osłabionym przeciwnikiem, który jeszcze w tygodniu miał niezwykle ciężki mecz z Atletico, ma szansę zrobić fundamentalny krok do przodu w walce o mistrzostwo, a tu... nawet trawy nikt nie gryzie. Sorry, ale zespołowi z Bilbao bardziej zależało na walce o 4 miejsce w tabeli niż nam.

1

@bartoszplucinski Nie róbmy sobie jaj - wystarczy logiczne myślenie sędziego? Jak w żadnych przepisach nie ma informacji że sędzia powinien myśleć to znaczy że nie musi? Takich rzeczy się nie robi.
Sorry, ale nawet sugerowanie że Manzano nie popełnił błędu to stawia Twoją jakąkolwiek wiarygodność przykładowo przy spornych sytuacjach w meczach Barcelony bo pokazuje totalne zero obiektywizmu. Tutaj nie mamy do czynienia ze zwykłym boiskowym błędem sędziowskicm, a czymś totalnie kuriozalnym - to jest kompromitacja sędziego, w przypadku której Komitet Techniczny Sędziów w Hiszpanii określił "bardzo poważny błąd", Archivo VAR " katastrofalny błąd", a zdecydowana większość ekspertów ma opinię że jest to błąd podsumowujący jakość sędziowania w Hiszpanii. Nikt nie mówi że to kontrowersyjna sytuacja, a błąd i inaczej nie można podejść do tej sytuacji.

@MajkiYB Kibice niczym nie różnią sie od społeczeństwa - lubią być robieni zamiast wymusić zmiany. Kluby też też nie są solidarne w Hiszpanii z tego co widzę.

6

Obiektywnie Real został okradziony. Przykre że co kolejkę liczba błędów jest tak gigantyczna - dla kibiców to pikuś, ale dla zaangażowanych w życie klubu to strasznie zniechęca do pracy - tydzień temu sędzia uratował PSG dyktując karnego z dupy dosłownie na sekundy przed końcem aby tylko nie przegrali z moim Rennes. Chory świat i chora piłka patrząc że mamy XXI wiek i tak gigantyczną ilość technologii.

2

@Rysiu Mi się wydaje że zostanie w Realu pomimo ścisku - to nie piłkarz do ogrania i sprzedaży tylko inwestycja na lata. W 100% sztab szkoleniowy ma świadomość że on widzi na boisku 90% tego, czego nie widzi reszta piłkarzy w tym samym czasie, zatem tutaj wierzę Ancelottiemu, który jednoznacznie wskazuje że musi się wzmocnić fizycznie (to widać) i będzie małymi krokami zdobywać doświadczenie i nadal się rozwijał.

17

Ferran Reverter nie potrzebował wiele czasu aby przekonać się że Laporta to wałkarz nastawiony na przewalanie pieniędzy należących do Barcelony. To on będąc autorytetem w obszarze finansów ogarnął problemy finansowe konsolidując długi, ale widząc jak Laporta chce wyrzucić na śmietnik pieniądze z dźwigni odszedł aby nie firmować swoim nazwiskiem tego cyrku, bo każda osoba siedząca w finansach zapewne by wolała ustabilizować sytuację finansową, część długów spłącić i nie mieć problemów z FFP...
Rodzina i znajomi już pracują w Barcelonie, piłkarzy kupujemy tylko od zaprzyjaźnionych agentów, a dyrektorem sportowym jest figurant mający siedzieć cicho (Deco). Jeśli doniesienia okażą się prawdą to mam nadzieję że pojadą z Laportą bez litości. Matko boska jaka to by była amatorka tego przećpanego degenerata jeśli by się okazało że prowizjami przy transferach dzielił się z agentami - by wyszło że Bartomeu był tylko przepłacającym idiotą, który nie potrafił kontrolować budżetu, a Laporta by był oprócz tego samego jeszcze złodziejem. Po prostu wie wierzę... ale mamy odpowiedź dlaczego Barcelona zakontraktowała takich piłkarzy a nie innych, któzy nawet byli dostępni na rynku za darmo.

2

Artykuł z dupy - w Realu praktycznie każdy młody piłkarz przechodzi długą adaptację - nawet Camavinga, Vini czy Rodrygo potrzebowali trochę czasu, zatem nie ma co wyciągać takich bezsensownych wniosków. Ja nadal uważam że Guler będzie nie mniejszą gwiazdą niż Bellingham, zatem czas pokaże.

5

@Pawlak1992 Dla mnie to nie są argumenty piłkarskie - jakoś topowe kluby interesują się De Zerbim i Mottą, a Flicka chcą tylko dziennikarze piszący o Barcelonie. W swoich komentarzach zawarłem odpowiedź na pytanie dlaczcego środowisko piłkarskie nie ceni Flicka i to właściwie kończy rozważania.

5

@Arczi87 Biorę pod uwagę czystą jakość trenerską, pomysłowość, pragmatyzm oraz rozwijanie zespołu jak i indywidualne piłkarzy. Gdy zainteresowałem się mocniej tym jak pracuje Motta w Bolognii to dla mie ma potencjał pokroju Xabiego Alonso. Nawet De Zerbi nie robi na mnie tak dużego wrażenia. Jakbym miał wskazać 2 trenerów młodego pokolenia którzy za kilka lat będą odpowiednikiem Kloppa i Guardioli to widzę właścnie Mottę i Alonso zdecydownie w pierwszej kolejności. Aspekt ekonomiczny jest dla mnie drugorzędny.

4

@Firestone Kovac zdobył mistrzostwo, puchar i superpuchar tworząc mocny zespół, ale w klubie był wielki kwas na linii trener-zarząd. Klub mógl pozbyć się zarządu albo trenera i w wyniku tego Flick z asystenta Kovaca stał się trenerem i kontynuował taktycznie i szkoleniowo 1:1 to co robił Kovac. Zespół odżył bo nie było tak gęstej atmosfery, ale fakty jest taki że Flick nie zrobił z tym zespołem nic więcej. Nie zmienił taktyki, nie zmienił niczego personalnie. Fakty są takie że Kovac do dzisiaj jest wziętym trenerem na rynku i jemu eksperci przypisują stworzenie wielkiego Bayernu :)

@Pawlak1992 Oczywiście że Flick to kot w worku - facet ma 60 lat, nie ma uznania na rynku i nikt go nie chce zatrudnić, a jedyny czas kiedy sam bazowal na swojej pracy był okresem w reprezentacji Niemiec (w Bayernie wszystko robił to samo co Kovac, absolutnie nic nie zmienił tylko kontynuował jego pracę). Motta i De Zerbi udowodnili zaś że są świetnymi trenerami, a jakość trenerską ocenia się po sposobie rozumowania piłki, jaki styl gry preferują, jak rozwijają zespół, jak rozwijają indywidualnie młodych i dorosłych piłkarzy, jakie wyniki sportowe w stosunku do kadry osiągają itd. O nich można coś powiedzieć i to dużo pozytywnego jak przykładowo o Xabim Alonso - robią trenerskie cuda.

@peetwithbarca nie mów że 100 meczów Flicka to wielkie doświadczenie? Grubymi latami na rynku nikt go nie chciał, w Bayernie z przypadku się pojawił kontynuując pracę Kovaca bo był jego asystentem, a gdy miał szansę pokazać pierwszy raz jakość swojej trenerki to w reprezentacji się skompromitował. Motta zaś od zawsze był uznawany za jeden z największych talentów trenerskich, a od 2 sezonów topowe kluby go obserwują - to on poprowadzi jakiegoś giganta w wakacje.

5

@BORO_12 Nic nie wiadomo - dziennikarze piszą głupoty, a jaka jest prawda nie wiesz. Wszystkie opcje są możliwe, zatem zarówno Motta jak i Nagelsmann z pewnością latem 2024 będą trenerami jakichś wielkich klubów piłkarskich.
Ja z tróki De Zerbi, Flick, Tuchel kibicuję De Zerbiemu, ale gdybym brał wszystkich trenerów pod uwagę to w moim top3 jest 1) Motta 2) Nagelsmann i 3) De Zerbi

8

@BORO_12 Jest wiele ciekawych możliwości i nic nie jest pewne:
1) Marzenie logiczne - Nagelsmann
2) Mój logiczny czarny koń - Motta
3) Trenerski kot w worku - Flick lub Tuchel
4) Bliźniak Guardioli - De Zerbi
5) Układy - np. Amorim
6) Reset - Marquez (gdyby Barcelona robiła dużą wyprzedaż latem i postawiła tylko i wyłącznie na rozwój młodego zespołu).
7) Inny trener, który będzie wyborem totalnie z dupy.
Podsumowując: dzisiaj nawet nie wiemy jak bardzo na minusie będziemy po sezonie i jak wiele stracimy w przyszłym sezonie - zarząd sam nie wie na jakiego trenera sobie może pozwolić bo nie ma transparentnosci co do celów bo co chwilę słyszymy co innego.

3

Podsumowując w odróżnieniu od de Zerbiego czy Motty to kot w worku bo nie wiemy czego się po Flicku można spodziewać. Szkoda że Marcin Borzęcki nie poruszył najważniejszej kwestii porównując pracę klubową do reprezentacyjnej, czyli że w Bayernie Flick kontynuował myśl szkoleniową Kovaca, a w reprezentacji Niemiec bazował na własnych pomysłach, przy których sromotnie poległ.

26

Z drugiej strony kogo miał Pep wymienić - z możliwych opcji De Zerbi wyznaje dokładnie ten sam sposób patrzenia na futbol i jest takim samym futbolowym świrem jak on.

0

@sepek To nie prawda - ideą zerwania z Nike nie jest własna marka a współpraca z Pumą. Własna marka to ostateczność określona jako trzecia droga w przypadku gdyby każda ze stron wypięła się na Barcelonę (np. gdyby okazało się że Barcelona wykorzystywała jednego producenta aby wpłynąć na drugiego). Najkorzystniejsza finansowo opcja to Puma+Balenciaga jeśli Real nie przechwyci tego tematu, a każde inne rozwiązanie będzie wiele gorsze finansowo.
Zgadzam się że Barcelona nie ma struktur, ale też w Barcelonie leży planowanie biznesowe i realizacja. Tak jak napisałem na początku - jeśli w klubie leżą calkowicie podstawowe kwestie to trudno liczyć na ambitne rozwiązania.

0

@sepek Ja odnoszę się do rzeczy na których klub może zarobić duże pieniądze i z czego wynika rozbieżność ofert jakie Barcelona posiada. Poszerzenie oferty o byle co nie da zarobić specjalnie większych pieniędzy. Z drugiej strony nie doceniasz klientów premium bo jest ich dużo więcej niż ci sie wydaje.
Nikt nie kupi nonamowego t-shirta Barcelony za więcej niż 100-200 euro jeśli nie jest fanatykiem należącym do 0,001% kibiców, zatem odnoszę się do sytuacji jakie dzieją się na rynku i nadal uważam że Barcelona nie ma z czym startować z własną marką jeśli nie będzie miała kilku lat na przygotowanie takiej polityki. To by musiał być projekt ponadprezydencki wykraczający planowaniem po za kadencję Laporty.

1

@sepek tu nie chodzi o sprzedaż ubrań bez znaczka Nike a odzież premium - odziez Barcelony która jest niesportowa to poziom odzieży bazarowej i wyjątki jak chatytatywne kolekcje dla ThomeBrowne czy kilka produktów uzupełniających ze sklepu Barcelony nie ma z tym nic wspólnego. To jak pójdzież do warzywniaka i możesz z wyjątkiem warzyk kupić zakwas z buraka czy kapustę kiszoną przy okazji.
Ja piszę o poważnym biznesie, którego wartość sprzedażowa może być na poziomie odzieży sportowej (kwotowo, a nie ilosciowo). To co piszesz to nie jest doświadczenie, a jedynie kształtowanie oferty i wzajemny marketing na przykładzie ThomeBrowne - w życiu bym tego nie nazwał jakimkolwiek doświadczeniem.
Nie do końca rozumiesz też sieć dystrybucji produktów premium - to są produkty które nie są tak łatwo destępne jak przykładowo Nike bo marketów dla mas nie stać na zatowarowanie ubraniami nawet za setki euro od sztuki. Do tej pory było kilka współprac z domami mody i to nie takich jak Nike i Jordan, Adidas i Yamamoto, Kappa i Marcelo Burlon czy Puma i Nemen, a poważnych kontraktach sponsorsko-prowizyjnych obejmujących projektowanie odzieży pozasportowej. Z racji tego że pracuję w Rennes i właścicielem klubu jest Pinault, do którego należą takie marki jak przykładowo Balenciaga, Gucci, Yves Saint Laurent, Alexander McQueen, Stella McCartney bardzo dobrze wiem jak wygląda aspekt biznesowo-produkcyjny, jakie ma ograniczenia i możliwości z aspektem dystrybucji włącznie. Nawet moja praca była wykorzystana przy ocenie tego jak kibice reagują na wielokrotnie droższe produkty premium. Ten rynek dopiero się otwiera i sami jako Rennes byliśmy pionierami w testach rynkowych współpracując z Balenciagą - roczny drop który był przygotowany do testów sprzedał się w kilka dni, a produkty były wielokrotnie droższe od klasycznej odzieży sportowej. Badania wykazały ze klient woli zaplacić dużo więcej za t-shirt uznanej marki modowej z herbem klubu niż z wieśniackim logo Nike, Pumy czy Adidasa, ale taki t-shirt premium nie może być nonamem. Odzież premium to przyszłość w futbolu i na rynek hiszpański lada dzień wchodzi Balenciaga i Real albo Barcelona zapewne podpiszą z nimi kontrakt - ta firma współpracuje już dzisiaj z Adidasem i Pumą, zatem domyślać się można skąd zbliżenie Barcelony do Pumy i skąd ta rozbieżność od 100 do 200mln bo blisko połowa zysku może być generowana przez dom mody, a fakty są takie że dom mody nie będzie współpracował z klubem któy ma markę własną odzieży ze wzgledu na koszty. Nie dziwię się ze w mediach jest tkai szał spowodowany walką z Nike bo zapewne Laporta wie że jest to największy gracz modowy który w najbliższym czasie może wrócić na rynek hiszpański, a druga taka okazje będzie za dobrych parę lat, gdyż to sieci domów mody wyznaczają między sobą obszary ekspansji, a nikt nie będzie chciał z Keringiem rywalizowac w Hiszpanii.

4

@pioz123 Marka własna to 100% zysku, a to kto ile po drodze zarobi jest kwestią kosztów. Nie do końca chyba czujesz temat produkcji odzieży sportowej - na dzień dobry musisz wyłożyć grube miliony na certyfikowane technologie tekstylne itd. - produkcja to dużo trudniejszy temat niż dystrybucja czy logistyka, a Barcelona nie jest w stanie zatrudnić nawet dobrego jednego lekarza, a ty mi piszesz że specjalistów mogą zatrudniać. Za dużo gdybania, a za mało faktów.

@sepek Barcelona nie weszła w segment odzieży nie sportowej. Dzięki Puma mogła by wejść bo mają układy z wieloma producentami "fashion" - bez dużego producenta odzieży sportowej nie da się zrobić dużej kooperacji z odzieżą nie sportową bo nikomu to się nie będzie opłacało. To musi być mocna marka np. Balenciaga, gdzie odzież klubowa będzie mogła być sprzedawana trochę taniej i trochę gorszej jakości niż oryginały fashion, a do tego jest potrzebny duży producent odzieży sportowej bo mówimy o skali masowej. Marka własna Barcelony by może po 10 latach mogła się przebić bo to jest zabawa dla graczy z uznaną na rynku marką i jakością. Kibice chcą produktów premium, ale prawdziwych premium.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?