5

@sepek Zacznijmy od tego że Raphinha nawet jeszccze nie jest spłacony, a o amortyzacji nawet nie wspominam. Barcelony by musiała za niego przytulić konkretne pieniądze - grube kilkadziesiąt milionów aby nie dopłacać do interesu. Mimo wszystko jest to możliwe.
Sancho to kot w worku - Collado też 3 lata temu grał w Barcelonie i tak należy traktować historię. Barcelona by musiała poprosić o opinię Jordiego Cruyffa bo ma tam wtyki i zobaczyć czy warto się nim zainteresować bo bez zaufanych opinii to może być inwestycja jak w Bellerina czy Alonso. Barcelona to nie klub do zbierania odpadów licząc że ktoś wypali - powinniśmy szukać konkretnych rozwiązań i rozwijać piłkarzy jakich posiadamy - gdyby Xavi był tak głupi aby chcieć Sancho to będzie równoznaczne z tym że Fermin Lopez będzie nalegał aby latem odejść, a uważam go za wielki talent, który się już aktualnie marnuje (nie mamy kim grać na LS, a na tej pozycji rozwijał się najszybciej w poprzednim sezonie i to on powinien wygryzać Felixa ze składu gdy temu sie zapomina co robić na boisku).

23

Byśmy byli frajerami roku gdy doszło do takiej wymiany. Takiego piłkarza można wypożyczyć i to w taki sposób aby pensję częściowo opłacało MU, a Raphinhię można sprzedać gdyż jest nadal ceniony w Premier League. Moim zdaniem dziennikarze znowu wymyślają bo taki ruch byłby debilny.

6

Kontakt klubu A z piłkarzem posiadającym długi kontrakt grającym w klubie B jest nielegalny? A kto powiedział że to klub skontaktował się z piłkarzem? Przecież to w interesie zawodnika jest aby mieć możliwie mocne karty w ręku przy przedłużaniu kontraktu. Dyrektor sportowy Bayernu jeśli takie coś powiedział miał jakiś w tym cel. Ludzie myślcie - jeśli Barcelona nie zareaguje to znaczy że Bayern zrobił nam przysługę nie pozwalając się wciągać w gierki polegające na wyłudzeniu możliwie wielkiej nowej pensji.
Z drugiej strony są sytuacje gdy piłkarz z ważnym długim kontraktem rozmawia z innymi klubami ze względu na... zapnijcie pasy i trzymajcie się mocno - przykłady z tego lata: ze względu na depresję którą wywołuje myśl ewentualnego powrotu do Anglii (Balogun sprzedany), problemy rasizmu (Lukeba sprzedany), brak wiary w służby medyczne własnego klubu (Kokcu sprzedany), problemy z mafią (Wahi sprzedany) czy zmiana ligi na mniej siłową ze względów zdrowotnych (Openda sprzedany). Tak jak pisałem jakiś czas temu 99% niuansów zostaje w kuluarach i tak być powinno - niepotrzebnie do mediów szczegółowe informacje wychodzą kto z kim rozmawia bo psuje to zabawę kibicom, a kibice potrzebuję bajek i pięknych historii aby czuć satysfakcję, a nie oglądać jak wygląda twardy biznes.

16

Prawdę powiedziawszy to była najmocniejsza wypowiedź z obozu Barcelony od kiedy Xavi jest trenerem - "byli zdecydowani, wiedzieli, co mają grać, i mieli jakość" to są wbrew pozorom bardzo mocne słowa.

5

@Greenalley Chłopie zobacz sobie jak wyglądał przeciętny skład Barcelony gdy przyszedł Koeman - nawet gdyby w zespole było 3 Messich to kadra w najmniejszym stopniu nie była zbalansowana pod względem jakości sportowej. Puknij się w głowę jeśli uważasz że bierzesz randomów z niskich lig i zespołu rezerw i możesz walczyć z każdym i grać piękny futbol. To jak grała Barcelona nie miało znaczenia bo w bólach tworzył się zespół, a młodzi piłkarze którzy wchodzili do dorosłej piłki miały przyspieszony kurs zdobywania dojrzałości piłkarskiej i były rzucone na głęboką wodę. Messi mógł wygrać jakiś mecz i co z tego jeśli założeniem zespołu było co innego? Jakie to ma znaczenie dla przyszłości klubu czy z Messim grali lepiej lub gorzej? Ogarnij się i patrz po co to było i jaki był tego cel.
Nie porównuj Barcelony Pepa Guardioli do dzisiejszych czasów - gdy przyszedł Guardiola to w pierwszym sezonie z rezerw wziął tylko jednego młodego piłkarza - Busiego!!!!!. Zespół Guardioli wzmocniony został w tym sezonie Pique który wygrał z MU Ligę Mistrzów, 25-letnim Alvesem który wygrywał europejskie puchary z Sevillą, 27-letnim Hlebem, 28-letnim Keitą, 32-letnim Pinto oraz kilkoma innymi piłkarzami. Klub widząc talent Messiego postawił w 100% na jego osobę. Co ty porównujesz? Efekty były ale zawodnicy też nie przypadkowi. Jak Pep przychodzil w kadrze był już 27-letni Valdes, 31-letni Puyol, 29-letni Marquez, 29-letni Abidal, 29-letni Xavi, 25-letni Iniesta, 26-letni Yaya Toure, 22-letni Messi, 21-letni Pedro czy 31-letni Henry.... no masz rację efekt był od razu... a może właśnie sprowadzono do klubu brakujące elementy a za czasów Koemana elementy które miały stać sie kręgosłupem zespołu dopiero łapały pierwsze minuty w dorosłym futbolu???

14

Świetny artykuł, a od siebie dodam, że jeśli mówimy o DNA Barcelony to powinniśmy wrócić do korzeni i w pierwszej kolejności zwrócić uwagę czym tak naprawdę jest wspominane DNA Barcelony i jaki rewulocyjny pomysł na grę miał Johan Cruyff.
Polecam poświęcić 10 minut na zobaczenie filmu, w którym genialnie i przystępnie dla kibiców Jordi Cruyff wytłumaczył system gry

lub tutaj można przeczytać parę naprawdę wartościowych ujęć taktycznych: https://www.coachesvoice.com/johan-cruyff-barcelona-coach-tactics-pep-guardiola/
Dream Team Guardioli również bazował na tym systemie z tą różnicą że został dostosowany do możliwości kadrowych Barcelony. W dzisiejszych czasach gdy Guardiola z City wygrał wszystko to nie była modyfikacja koncepcji taktycznej zespołu Barcelony z czasów trenera, a z czasów piłkarza. Guardiola kolejny raz w nowy sposób zmodyfikował system Cruyffa. W dużym uproszczeniu dostosował system gry do zmieniających się trendów w piłce z uwazględnieniem stale zwiększających się potrzeb siły w centralnej strefie boiska. Futbol staje się coraz bardziej atletyczny, gdzie siła piłkarzy i ich szybkość oraz pochłanianie przesrzeni boiskowej ma coraz większe znaczenie. Guardiola często gra na 2 pivotów, ale system gry Gruyffa został zachowany. Prawdę powiedziawszy jeśli rozłożyć na czynniki pierwsze zamysł taktyczny Artety, De Zerbiego czy nawet Kloppa można dojść do wniosku że gdyby prowadzili Barcelonę to kibice by uważali że grają zgodnie z DNA Barcelony.
Moim zdaniem Barcelona nie ma wyjścia i musi wrócić do grania w stylu wielkich mistrzów z przeszłości z prostego względu - nie mamy piłkarzy do stricte fizyczno-atletycznego futbolu opartego na prostych założeniach taktycznych i wielkim zaangażowaniu mentalnym. Mamy wielu drobnych piłkarzy, którzy idealnie mogą wypełniać założenia 3P - pozycja, posiadanie i pressing. Ten zespół trzeba po prostu bardzo dobrze poukładać - obiektywnie rzecz biorąc City wygrało LM grając jednym nominalnym napastnikiem którym był Haaland, a pozostali ofensywni gracze grali jak ofensywni pomocnicy (w dużym uproszczeniu). W dzisiejszej piłce zespół grający z DNA Barcelony w połączeniu z kilkoma nowoczesnymi piłkarzami może wygrać wszystko.

41

To jest żart? Barcelona jest w trakcie budowy???????????????????????

Barcelona - śr. wieku 26.7 i tylko 6 piłkarzy U23 (Yamal, Gavi, Balde, Lopez, Pedri, Torres)

Zobaczmy prawdziwe zespoły w budowie:
Chelsea - śr. wieku 23.9 i aż 18 piłkarzy U23
Leverkusen - śr. wieku 24.8 i aż 14 piłkarzy U23
Valencia - śr. wieku 25.1 i aż 11 piłkarzy U23
Real Sociedad - śr. wieku 25.4 i aż 10 piłkarzy U23

Pretendenci do wygrania LM:
Arsenal - śr. wieku 25.8 i aż 8 piłkarzy U23
Liverpool - śr. wieku 26.0 i aż 9 piłkarzy U23
PSG - śr. wieku 25.7 i aż 11 piłkarzy U23
Bayern - śr. wieku 26.8 i aż 8 piłkarzy U23

Wielcy pretendenci do wygrania LM:
City - śr. wieku 27.2 i aż 8 piłkarzy U23
Real - śr. wieku 27.4 i aż 7 piłkarzy U23

Zobaczmy jaki jest wiek piłkarzy w topowych ligach:
Ligue 1 - śr. wieku 25.3 - praktycznie każdy zespół jest młodszy od Barcelony
Bundesliga - śr. wieku 26.0
Serie A - śr. wieku 26.4
Premier League - śr. wieku 26.5
LaLiga - śr. wieku 27.6

Jakie można wyciągnąć wnioski? Kadra Barcelony jest stosunkowo młoda jak na LaLiga, ale nie jak na Europę - widać że w pozostałych europejskich ligach mocno postawili na młodzież i efekty tego poznamy w najbliższych sezonach. Wiekowe zespoły w LaLiga stosunkowo dobrze wypadają teraz w europejskich pucharach, ale obiektywnie to ostatnie podrygi bo postawiono na tu i teraz lub przeżycie.
Powiedzmy sobie szczerze - trener Chelsea, Leverkusen, Valencii czy Realu Sociedad może mówić że zespół jest w budowie bo jest młody, ale jeśli traktować Barcelonę jak klub walczący o trofea to porównując do takiego Arsenalu, Licerpoolu, PSG czy Bayernu nasza kadra ani nie jest aż tak młoda, ani zawodników którym brakuje dojrzałości piłkarskiej nie jest aż tak dużo. Kadra Barcelony jest mocna na każdej pozycji zarówno w pierwszym zespole jak i na ławce. Nie ma argumentu na kiepski styl gry Barcelony mając w składzie piłkarzy którzy wygrywali LM oraz mistrzostwa i puchary krajowe w różnych ligach, a młodzi piłkarze nie tak dawno temu zaliczani byli do największych talentów świata. Trzeba zacząć przestać żyć marzeniami o dorastającym do wielkiej piłki zespole bo już zespół jest dorosły, ale efektów pracy trenera nie widać.
W sezonie 20/21, w którym Koeman przejął zdewastowany zespół po kompromitacji w LM z Bayernem 2:8 rozpoczął gigantyczną rewolucję kadrową i wygrał Puchar Króla oraz osiągnął wicemistrzostwo (a nawet dzieciaki walczyły o mistrzostwo). W kadrze było aż 15 piłkarzy U23 (Fati, Moriba, Pedri, Konrad, Mingo, Dest, Tenas, Puig, Trincao, Collado, Pena, Mingueza, Araujo, Alena, Fernandes) - to był prawdziwy zespół w budowie i jednocześnie największy w świecie futbolu na tym poziomie gry - hurtowy angaż młodych piłkarzy z niższych lig i rezerw do pierwszego zespołu był niespotykany. W bardzo krótkim czasie mieliśmy stworzony szkielet zespołu, widzieliśmy że młodzi piłkarze z miesiąca na miesiąć robią postępy i się rozwijają przy jednocześnie gigantycznym wysiłku w przeskoku z amatorskiego do doroslego-profesjonalnego futbolu. Warto podkreślić że trener nie tylko pracował nad indywidualnym rozwojem piłkarskim, ale też mentalnym - to jak kolejni piłkarze wchodzili do zespołu np. Moriba i walczyli jak równy z równym z doświadczonymi piłkarzami nie jest normalne. Inaczej wprowadza się 1-2 młodych piłkarzy do dorosłego, dobrze funkcjonującego zespołu, a całkowicie inna jest to historia gdy prawie połowę kadry stanowią dzieciaki, w przypadku których samo ustabilizowanie formy piłkarskiej jest wyzwaniem, a co dopiero rozwój (partz Yamal jak ma ciężko, a ma dużo lepsze warunki i czas niż mieli jego poprzednicy bo może teoretycznie spokojnie pracować nad siłą i się rozwijać, a za Koemana trzeba było w kilka tygodni lub miesięcy dostosować do gry w profesjonalnym futbolu i grać tak aby nie zawieść trenera). Drugi sezon i jednocześnie ostatnie miesiące Koemana to była jedna wielka tragedia kadrowa Barcelony - większość piłkarzy nie miała normalnego presezonu bo różnego typu letnich mistrzostwach, przyszły kontuzje Pedriego, Dembele, Fatiego, Braithwaite'a, brak formy i ciągłe problemy zdrowotne miał Roberto i Dest, a de Jong był wyniszczony po przerwie letniej jak dzisiaj Lewandowski. Dodaj do tego problemy ze zdrowiem Araujo, który w międzyczasie też wypadł ze składu i był to prawdziwy dramat bo Barcelona nie miała tak szerokiej kadry jak dzisiaj. Po 2 latach problemów zdrowotnych Koeman w końcu mógł postawić na Balde, o którego walczył aby Barcelona się go nie pozbywała, a ten odwdzięczył się dobrą grą czy postawił na młodziutkiego Gaviego który już wiele tygodni przed rozpocząciem sezonu ćwiczył wg wskazówek Koemana i Schreudera aby dostosować się możliwie dobrze do gry w pierwszej drużynie - takie to były czasy, że kontuzja Braithwaite'a była uznawana za tragedię bo tak mało doświadczoną kadrę posiadaliśmy. Warto dodać że kibice w tym czasie bardzo dobrze "kupowali" retorykę medialną słabej Barcelony, a Laporta również dokładał do pieca robiąc sztuczne kwas w drużynie poprzez brak wsparcia czy dwuznaczne wypowiedzi, które media świetnie podkręcały. Laporta postawił na swoim gdy sprowadził zespół do dna i mógł zatrudnić swojego człowieka - Xaviego.

Xavi przychodząc do Barcelony otrzymał - hurtowo wracających zawodników po kontuzjach, przygotowany szkielet drużyny przyszłości z świetnie zapowiadającymi się talentami już grającymi oraz kolejnymi przygotowywanymi do gry, a także gigantyczną ilość transferów do klubu - już zimą trafili do Barcelony Torres i Auba, którzy potrafili strzelać gole, a Traore zmotywował Dembele do pracy. Przyszedł Alves który załatał prawą obronę i pomagał młodym w rozegraniu itd. Powiedzmy sobie szczerze - łącząc talenty z takimi piłkarzami przy kolejnych transferach jak Kounde, Raphinha, Lewandowski, Torre, Romeu, Kessie, Christensen, Bellerin, Alonso, Gundogan, Martinez, Felix czy Cancelo można liczyć że Barcelona będzie grała piękny, widowiskowy i jednocześnie skuteczny futbol. Cholera jasna to nie są ludzie z łapanki - zwycięscy LM, mistrzowie Niemiec, Premier League, Serie A, najlepsi obrońcy LaLiga oraz zawodnicy którzy mają jakość i chcą coś jeszce udowodnić. O czym my tu mówimy - kadra jaką posiadamy tu i teraz powinna grać o wszystko - to kwestia kreatowności i pomysłu na grę trenera - niech każdy sobie sprawdzi z jakich piłkarzy topowe kluby "szyją" - to kwestia trenera.

16

@MrCental , @arasz1819 a w drugim sezonie gdy nie miał już Messiego to również miał plagę kontuzji. Wtedy nie była tak szeroka kadra jak dzisiaj ma Xavi, a w Barcelonie wielu piłkarzy nie miało normalnego presezonu. Przecież Braithwaite, Dembele, Pedri, Fati byli kontuzjowani, od początku miał problemy ter Stegen czy Cou, Araujo cały czas miał drobne problemy zdrowotne i też na jakieś mecze wypadł, Alba i Balde w tym samym czasie wypadli na krótko, Roberto i Dest również bez formy i kontuzje złapali, a de Jong też był w dołku fizycznym. Fakty są takie że przyszedl Xavi gdy sporo zawodnikow wracało po kontuzjach, a zimą dostał jeszcze kilka transferów którzy wyraźnie pozytywnie wpłynęli na grę zespołu (Ferran i Auba strzelali, a konkurencyjność Traore pozytywnie wpływnęła na Dembele). Koemana też zniszczyły media sponsorowane przez Laportę aby wymusić odejście bez odprawy, ale nie ma co się oszukiwać - Xavi jechał na pracy poprzedników, a teraz gdy musi dodać trenerską cegiełkę od siebie widać gigantyczne braki.

4

@Łuki555 obiektywnie gdyby wykańczał okazje to bym był zadowolony z jego gry bo wszystko inne robi dobrze. Wydaje mi się że Lewy wraca do gry, ale czas pokaże.

31

Sorry, ale jeśli ktoś porównuje Xaviego do Koemana to jest kretynem - gdy Holender przejmował Barcelonę nikt nawet nie zakładał że będzie robił wynik sportowy bo jego zadaniem od samego początku było wprowadzenie do pierwszej drużyny możliwie dużej ilości młodych zawodników, stworzenie nowego szkieletu zespołu bo wiadomo było że po wielkiej porażce w LM z Bayernem to był koniec pewnej epoki. To że przy okazji zdobył Puchar Króla i wicemistrzostwo to był bonus biorąc pod uwagę jaki był główny cel. Xavi już nie ma dzieciaków, a młodych piłkarzy z kilkuletnim doświadczeniem, a do tego sprowadzeni zostali wielcy mistrzowie i zawodnicy którym trudno odmówić jakości piłkarskiej. O czym my tu mówimy jeśli aktualnie posiadając kadrę, która na papierze powinna walczyć nie tylko o każde możliwe trofeum w roli faworyta to jeszcze grać piękną piłkę. U Xaviego nie grają piłkarze stawiający pierwsze kroki w dorosłej piłce - Lopez pójdzie na straty jeśli będzie tak marnowany jak obecnie, a może w przyszłym sezonie trafi do... Girony aby miał szansę na rozwój.
Bez sensu jest ocena Xaviego na zasadzie porównań z innymi trenerami jeśli każdy miał inną kadrę i inne to były czasy. Oceniać powinniśmy Xaviego na podstawie realizacji celów przed nim stawianych, czyli trofea bo to jest proste założenie Laporty. Moim zdaniem powinien być rozliczany również za rozwój zespołu oraz rozwój indywidualny zawodników, a w tej kwestii jest katastrofa.

4

Trudno wybrać najlepszego piłkarza bo nawet jeśli brać pod uwagę tylko piłkarzy Girony z racji tego że wygrali to nie było piłkarza który zagrał cały mecz bardzo dobrze. Nawet Miguel Gutierrez, który zdobył MVP w pierwszej połowie mógł zdobyć 3 gole, ale druga połowa w jego wykonaniu była tragiczna. Trudny wybór.

23

Najlepsze: świetnie, że mamy piłkarzy jak Eric Garcia, którzy potrafią dać spokój linii obronnej, a nawet zaliczyć w meczu kilka bardzo ważnych interwencji. Jeśli Barcelona nie będzie miała planu na tego piłkarza to nie zdziwię że latem na rynku może osiągnąć cenę lekko 40mln.
Najgorsze: W Katalonii rządzi Girona przynajmniej do wiosny, konkurencja ucieka, a szukanie pozytywów w tym, że stworzyliśmy sobie trochę więcej okazji na gola jest irracjonalne.

15

Obiektywnie Girona po pierwszej połowie zasłużyła na prowadzenie - to jest gigantyczny ból widzieć zespół wygrywający z Barceloną, który posiada gorszych zawodników, ale posiadający trenera dzięki któremu wiedzą co chcą grać, wiedzą jak to robić, mają pomysł i warianty taktyczne, a dzięki wymienności pozycji potrafią na różne sposoby być niebezpieczni dla przeciwnika. Byłem święcie przekonany że Girona spuchnie przed Barceloną bo presja ich zje, a tu taki kloc...
Mam nadzieję że w przerwie Xavi coś wymyśli bo wychodzi na to że zagranie chociaż 2 dobrych spotkań pod rząd stanowi wielki problem. Pozostaje trzymać kciuki...

33

Trzeba wykorzystać potknięcie Realu i fakt że Girona puchnie z mocnymi rywalami. Liczę na zwycięstwo dzięki grze z zaangażowaniem. Po 3 punkty!

0

@Tomala15 ale wiesz że jak ktoś biega więcej lub jest lepszy od przeciwnika to nie wyklucza że gra na oparach? Zobacz sobie ostatni mecz z Granadą - jadą na mentalu i sportowej ambicji, a piłkarze jak Kroos, Carvahal, Bellingham czy Rodrygo nie mieli nawet połowy świeżości sprzed 2-3 sportkań. Takie granie to ryzyko kolejnych kontuzji, a przynajmniej zajechania poszczególnych piłkarzy przed dalszą częścią sezonu. Ich ławka jednoznacznie pokazywała że nie ma kim grać - 2 bramkarzy, 2 młodziki oraz Nacho i Garcią...
Forma Realu niewątpliwie wzrosła w ostatnim czasie, ale nie jest to wynik tego że fizycznie czy taktycznie jest dobrze, a faktu, że mają świadomość tworzenia historii poprzez oszukiwanie przeznaczenia, grając tak zdziesiątkowaną kadrą i wygrywając. To się rozgrywa w głowie piłkarzy, ale teraz mają rywala, który wybitnie mocno może im się postawić - mocny Real na Estadio Benito Villamarín nie wygrywa regularnie, zatem z tym razem tak mocno osłabieni będą mieli niezwykle ciężko.

9

Co trzeba było powiedzieć to powiedział- wartości merytorycznej tam nie ma, ale dobrze to wygląda z wizerunkowego punktu widzenia (Barcelona jest szczęśliwa z posiadania arambskich kibiców, LaLiga jest bardzo silna i konkurencyjna itd.). Globalny produkt cały czas trzeba dobrze sprzedawać (jak Coca-cola), zatem wywiad oceniam pozytywnie.

0

@qbuteq , @TheProdigy , @SuagryzIPogryzl , @Tomala15 Moim zdaniem dla Realu będzie to piekielnie ciężki przeciwnik - co z tego że Real ma jakościowych zawodników jak Betis u siebie walczy od pierwszej do ostatniej minuty, a piłkarze z Madrytu grają na oparach. Betis ma linię pomocy i ataku która bardzo dobrze potrafi zagęścić pole w fazie obronnej, czyli to co może stanowić dla Realu olbrzymi problem. Pożyjemy zobaczymy, ale ja po cichu liczę na stratę punktów Realu i że będzie to bodziec również do coraz lepszej gry Barcelony.

0

@Peciak Oczywiście zgadzam się - powinniśmy brać piłkarzy z wolnych transferów i młodych za 20-40mln euro, ale przy takiej cenie chciałoby się mieć chociaż minimum gwarancji że to nie będzie przepalony pieniądz.
Nie porównywał bym również Viniego czy Endricka, którzy w Brazylii przez wiele lat byli uznawani za talenty do Messinho gwiazdy jednego turnieju.
Jeśli rynkowa cena takich piłkarzy, którzy w dłuższej perspektywie czasu byli uznawani za talenty jak Gianluca Prestianni (8mln), Fabricio Diaz (6mln) czy z ligi brazylijskiej Savio (6,5mln) to nawet jakby teraz w grudniu Barcelona miała wolne środki pieniężne to nie warto by było wchodzić w temat Messinho - nie jest tego wart biorąc pod uwagę ryzyko inwestycji. Możliwie bezpieczny zakup to talentu, który chociaż te 2-3 lata za dzieciaka coś pokazuje, a tanimi odpowiednikami Messinho, w przypadku których można zaryzykować są Ibrahim Diarra czy Daouda Diongue. Takich 16-letnich Messinho jest sporo i często pojawiają się na rynku, a potem znikają - Chelsea stać na zainwestowanie i poczekanie 3-4 sezonów aby zobaczyć czy coś z tego będzie, a Barcelony nie (a tym bardziej że w Barcelonie jak w przypadku Roque wszyscy liczą że z miejsca zacznie grać na poziomie pierwszej drużyny).

17

Nieźle nam się układają przeciwnicy - Girona pomimo tego że gra piękny futbol to widać że ciśnienia rywalizacji z mocnymi zespołami raczej nie wytrzyma, a teraz Valencia traci bardzo ważnych piłkarzy.
Dzisiaj jest kluczowy mecz Betis-Real - jeśli jakimś cudem zespół z Madrytu wygra ten mecz to ich morale poszybują w kosmos i pomimo gigantycznej ilości kontuzji czy braków kadrowych będą na fali. Jeśli Betis przynajmniej zremisuje ten mecz to może być początek końca oszukiwania przeznaczenia przez Real - przy tak wielkich brakach kadrowych i presji można wolą walki i mentalem wygrywac pojedyncze mecze, ale ta regularność zdobywania punktów musi się kiedyś skończyć. Biorąc pod uwagę że jedynym napastnikiem z prawdziwego zdarzenia jest Rodrygo, który ma sił w ostatnich meczach na jedną połowę pomimo świetnej gry to mecz z niepokonnym u siebie Betisem w tym sezonie pachnie stratą punktów przez zespół z Madrytu.

18

Pozostaje życzyć zdrowia i liczyć na bezpieczny dla piłkarza powrót do piłki. Te problemy zdrowotne ter Stegena to jakaś tajemnica poliszynela bazująca często na domniemanej wiarygodności źródeł informacji.
Liczę że Barcelona nie będzie chciała niczego przyspieszać, a jednocześnie Pena pokaże na co go stać. Zawsze bardzo liczę na takich piłkarzy jak Pena, którzy nawet 10 lat ciężko pracują aby mieć swój moment taki jak ma teraz. Trzymam kciuki.

1

@Tomek54321 Zauważ że średni wiek piłkarza Chelsea jest blisko 3 lata młodszy od piłkarza Barcelony, a mówi się że nasz zespół jest młody. Transfer Messinho wpisuje się w politykę transferową klubu z Londynu i czas pokaże gdzie jaki piłkarz będzie, ale już w Anglii się mówi że za 2-3 sezony Chelsea może mieć absolutnie topowy zespół. Nie po to kupują wielkie talenty jak Ugochukwu, Lavia, Gusto, Colwill czy Palmer aby je marnować - bardzo wierzą w ich rozwój.

@sepek Barcelona nawet jakby chciała to by go nie kupiła bo potrzebowała by pieniędzy na już (przynajmniej na część transferu) oraz musiałby żaden z klubów Real, City, Chelsea go nie chcieć, a kluby jak PSG czy MU nie złożyć korzystnej dla Palmeiras oferty. Z tego względu Barcelona nawet nie zrobiła pół kroku w stronę piłkarza wiedząc że i sam zainteresowany i jego klub wykorzystają moment po mistrzostwach do zrealizowania transferu. Nie zawsze chcieć to móc, nie w tym przypadku i nie ma co naginać rzeczywistości bo taka po prostu jest. Zły moment i zły czas na taki zakup wiedząc że sukcesem Barcelony w zimowym okienku będzie zarejestrowanie Roque oraz fakt, że nasz klub będzie miał gigantyczne wydatki wraz z końcem sezonu.

7

Mi się wydaje że trener został źle zrozumiany - moim zdaniem bardziej mu chodziło o to że Fati będzie mógł grać na poziomie pozwalającym mu na grę w Premier League za 3 miesiące. Gdyby Fati wypadł na 3 miesiące to by miał po sezonie zanim by się odbudował, a w Brighton liczą że na przełomie lutego-marca będzie już grał, zatem można interpretować to w taki sposób że przynajmniej miesiąc czasu z tych 3 miesięcy będzie się odbudowywał już w ośrodku szkoleniowym.
Pożyjemy zobaczymy, ja trzymam kciuki, że wcześniej podawany zakres rehabilitacji nadal jest aktualny, a swoją drogą to fajnie by było zostawić Fatiego również na przyszły sezon w Brighton bo widać że staje się lepszym piłkarzem i jego wartość znowu rośnie. Powrót z wypożyczenia do Barcelony lub sprzedaż dużo poniżej wartości jaką może mieć przy dłuższej współpracy z De Zerbim to może być bardzo niekorzystne zarówno dla klubu jak i piłkarza. Pamiętajmy że Fati w Premier League w bardzo krótkim czasie musiał mocno się odbudowaać fizycznie, motorycznie oraz pod względem koncentracji - to bardzo dużo biorąc pod uwagę że trafił do nowego zespołu, w którym gra się bardzo nowoczesny futbol.

4

To było oczywiste że tak się stanie, ale nie ma co płakać bo co chwilę na rynku pojawiają się kolejni 16, 17 czy 18-latkowie, którzy potrafią czynić magię na boisku. Od dzieciaka do ukształtowanego piłkarza daleka droga, a Barcelony nie stać na wydanie kolejnych dziesiątek milionów euro na kota w worku.
Pamiętam gdy pojawiły się w mediach wypowiedzi dzieciaka, że jest fanem Barcelony i marzy o grze w Katalonii to "laramblowi eksperci" nieźle odpłynęli - pisali że Messinho może poczekać na Barcelonę aż będzie miała pieniądze lub wypiąć się na Palmeiras, któremu zawdzięcza wszystko oraz inne herezje "bo Barc elona".
1) Pisałem że transfer z Palmeiras jest niemożliwy bo trafi do jednego z klubów Real, City lub Chelsea ze względu na współpracę tych klubów.
2) Pisałem że zostanie wytransferowany już teraz i ani Palmeiras ani piłkarz na nikogo nie będzie czekał bo jest to świetny moment na spieniężenie, a sam piłkarz będzie miał zagwarantowaną spokojną głowę i możliwość skupienia się tylko na sporcie
3) Pisałem że piłkarz nie zrezygnuje z komfortu stabilizacji finansowej, lepszych dostępnych specjalistów od dietetyka po przygotowanie fizyczne, a kończąc na zdrowiu dla bezsensownego czekania na Barcelonę. Żeby było śmieszniej wyszło właśnie że 30% praw majątkowych posiada sam piłkarz - to jeszcze potęguje jak bardzo oderwane od rzeczywistości było myślenie że Barcelona może go zaklepać bez wykładania z miejsca konkretnych pieniędzy.
4) Pisałem że piłkarz w najmniejszym stopniu nie kiwnie nawet palcem aby przyszły pracodawca mógł zapłacić mniej bo będzie również w jego interesie aby Palmeiras dobrze zarobiło (także ze względów wizerunkowych pod reprezentację).
5) Pisałem że Barcelona nawet nie będzie starała się o tego piłkarza bo to strata czasu jeśli nie mamy na to pieniędzy, a dla każdego interesująca się transferami z tego rynku było oczywiste, że poznamy jego przyszłego pracowadcę bardzo szybko, zapewne jeszcze w tym roku itd.

To co panowie - oczekiwania czy rzeczywistość? Może warto brać pod uwagę fakty bo jeśli nasza dyskusja rozwinęła się do blisko 80 komentarzy w wątku, a absolutnie wszystko się potwierdza o czym pisałem to może jednak taka jest rzeczywistość. @Faro , @Emhyr , @Michau98 , @sepek , @against_modern_football , @krol211 , @Lionel_Messi10 , @Androchem - na szczęście są też inni młodzi piłkarze Barcelony którymi się interesuje i ma spore szanse na ich pozyskanie - przykładowo Ibrahim Diarra lub Daouda Diongue, którzy mają stosunek ceny do ryzyka rewelacyjny. Jeśli chcecie szukać piłkarzy, którzy by byli skłonni do "poświęceń" dla Barcelony to polecam patrzeć w kierunku naszego rywala z LM - w Royalu Antwerpia. Naszpikowani są fanami Barcelony, a piłkarze słusznnego pochodzenia jak Ilenikhena, Balikwisha czy Ondrejka w kontraktach mają zagwarrantowane świetne warunki transferu m.in. do Barcelony (każdy z nich może w każdej chwili odpalić i być topem bo są bardzo utalentowani, chciało ich Rennes ale warunki ewentualnego odejścia były nie do przyjęcia). Z Royalu nie powinniśmy zapominać o Arthurze Vermeerenie - świetny piłkarz, wielki charakter i fanatyk gry Busiego - za 2 lata może grać już na niepotykanym poziomie, a jego transfer dla Barcelony nie musi stanowić o połowę tańszą alternatywę Zubimendiego (pamiętajmy że latem przynajmniej jeden duży transfer z klubu zostanie dokonany).

11

Szacun dla redakcji, która dzielnie przetłumaczyła ten bełkot wypełniony skrótami myślowymi, a do tego bez ładu i składu. O ile Graham Hunter jest człowiekiem, który ma wiedzę i fajne spojrzenie na piłkę to niestety ostatnimi czasy wyraźnie widać kiedy pracuje pod wpływem procentów.
O Lewym każdy już wypowiedział się, ale jeśli ktoś uważa że piłkarz rozważy przejście gdzieś do Arabii Saudyjskiej to znaczy że jest równie mocno zatruty alkoholem co Hunter. Nic takiego w najbliższym letnim okienku nie będzie miało miejsca. Na pocieszenie w meczu z Atletico zobaczyłem światło w tunelu - obiektywnie gdyby wykończył okazje które miał to jego występ by był okrzyknięty najlepszym od ponad roku patrżąc jaką pracę wykonywał bez piłki, jak walczył i jak taktycznie się poruszał. Wg mnie to dużo bo łatwiej jest popracować z piłkarzem nad koncentracją i wykańczaniem okazji niż nauczyć inteligentnego grania pełnego poświęceń. Czuję że mecz z Gironą może być jego punktem zwrotnym.

17

To że Torre nie gra w Gironie nie oznacza że jest słaby, a bardziej stał się ofiarą niezbyt korzystnej sytuacji, w której pozostali zawodnicy grają dobrze, a trener nie zmienia tego co dobrze funkcjonuje.
Kilka tygodni temu pisałem że u Michela Torre nie grając będzie w formie bo tam pracuje się również z zawodnikami, którzy nie grają i wbrew pozorom nie jest to stracony czas jak siedzenie na ławce u Xaviego i ten mecz to potwierdził. Dzisiaj był jednym z najlepszych na boisku, ale warto podkreślić że w ostatniej zwycięskiej potyczce z Valencią w lidze rozegrał 68 minut i również był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku również generując kluczowe podania i przyspieszając akcje Girony.
Chciałem to podkreślić bo często pojawiają się komentarze że Torre w Gironie nie gra zatem żadna strata bo tym bardziej by nie grał w Barcelonie. To nie do końca prawda - poprzedni sezon koncertowo zmarnował mu Xavi, a w tym sezonie widać jak Torre się rozwinął przy Michelu - ma większą dojrzałość gry, nie popełnia dziecinnych błędów, inteligentniej porusza się po boisku i co najważniejsze podejmuje sporo dobrych decyzji i zdecydowanie zbliża się jego okres regularnej lub częstej gry w Gironie. Podobnie do sytuacji Erica Garcii - wypożyczenie do Girony traktuję jako bardzo dobre dla ich rozwoju.

0

@Krzysztof1987 Wyjaśniłem wszystko klarownie, nie będę się powtarzał 10 razy - mamy inne rozumienie szacunku, inne rozumienie moralności, inne rozumienie lojalności itd. Ani jeden argument który przedstawiłeś do mnie nie trafił, a wręcz jest zaprzeczeniem wszystkiego co widziałem pracując "w piłce" w ostatnich 20 latach. Chcesz podchodzić bezrefleksyjnie do tematu to twój wybór, zatem możesz się dziwić i nie rozumieć dlaczego Girona, Michel i kibice Girony mają problem z wypowiedzią Garcii. Ja to wytłumaczyłem bo tak samo wygląda to przykładowo we Francji, Anglii, Belgii i innych krajach beneluksu w których pracowałem w klubach piłkarskich. Absolutnie wszę dzie wygląda to tak samo i w taki sam sposób rozumiana jest lojalność i szacunek do klubu-pracodawcy.
PS: każdy zasługuje na szacunek - nie tylko piłkarze grający dobrze w piłkę. Z punktu widzenia kibiców w zachodniej Europie (to podkreślam bo są to duże różnice pod względem kultury kibicowskiej) jakiś "większy" szacunek do piłkarza nie jest tożsamy z dobrą grą bo to jedynie składowa. Przykładowo kibice Bayernu nigdy nie kochali Lewego pomimo tego że długimi okresami był najlepszy w zespole i jeszcze do tego był napastnikiem, zatem twoja wymyślona teoria legła w gruzach. Dobra gra to składowa, zatem ważne jest czy piłkarz utożsamia się z klubem, czy dobrze mówi na temat klubu i czy ma jakąś więź z kibicami. Ja nigdy nie szanowałem "bardziej" lub nie traktowałem na równi z innymi takich piłkarzy i nigdy nie będę. Przykładowo jeśli na wiosnę Felix zdobędzie 20 goli i 20 asyst to będę się cieszył z jego dokonań sportowych dla Barcelony, ale szanować bardziej nie będę wiedząc jakim jest małym człowiekiem. Pozdro.

0

@Krzysztof1987 No i tutaj jesteś w błędzie:
1) Niemal wszyscy piłkarze potrafią się ładnie zachować się w stosunku do klubu-pracowadcy - brak szacunku i lojalności w stosunku do klubu-pracowadcy wykazują jedynie jednostki jak Garcia.
2) Absolutnie wszyscy piłkarze w topowych ligach mają w umowach zapisy dotyczące właściwego reprezentowania klubu-pracodawcy, zatem żebranie o pracę w innych klubach poprzez media jest słabe. Jeśli tak piłkarz szuka atencji, a nie na boisku to jest brak szacunku do klubu-pracodawcy i kibiców, które kibicują temu klubowi.
3) Mówimy o dorosłych ludziach, a nie dzieciakach pod blokiem - tak jak pisałem są rzeczy które mówisz publicznie i są rzeczy które mówisz prywatnie. Oczywistym jest że większośc piłkarzy chce grać w wielkich klubach, a grają nieliczni, nie używaj marzeń jako argumentu bo to dziecinada. Nie można tłumaczyć zrobienia krzydy klubowi-pracodawcy i jego kibicom tym że piłkarz może być potencjalnie niedorozwinięty emocjonalnie. Garcia nie jest moim zdaniem niedorozwinięty emocjonalnie, a jego działanie było celowe bo myślał o swoim INTERESIE, a nie dzielił się marzeniami. Marzenia sobie wymyśliłeś bo piłkarz w wywiadzie nie mówił o marzeniach, a tym że chce grać w Barcelonie. Trener Girony jednoznacznie powiedział że woli posiadać w Gironie piłkarzy, którzy w 100% skupieni są na Gironie, zatem to bezpośredni zarzut że nie daje tyle procent.
4) Jeśli dla ciebie czymś pięknym jest dbanie o swój INTERES oraz brak szacunku, brak lojalności oraz brak empatii w stosunku do klubu-pracodawcy i jego kibiców to gratuluję. Dla mnie to celowa zagrywka związana z jego interesami, którą interpretujesz jako coś pięknego. Ciekawe czemu Savinho nie mówi że chce do Barcelony grając w Gironie :)))

1

@lambard w każdym systemie Xaviego potrzebni są wahadła, zatem gra na 3xSO nie jest jakimś wyjątkiem. Do gry na 3xSO Xavi ma za mało piłkarzy o profilu Garcii w obwodzie. Pożyjemy zobaczymy czy Xavi da realną szansę na grę jakiemuś młodemu SO, ale pewnie będzie to powrót Garcii z wypożyczenia po sezonie jeśli klub nie zdecyduje się go spieniężyć, a dla wielu topowych klubów by był bardzo ciekawą opcją.
Co do Frimponga to nie ma już Cruyffa w klubie, zatem po temacie, a sam piłkarz puszcza już oczko Realowi. W Madrycie na wahadłach powoli przygotowują się do rewolucji kadrowej - Davies z Bayernu to kwestia czasu, a Frimpong do podziału minut by był świetną opcją. Praca Xabiego Alonso w Leverkusen sprawia że ich topowi piłkarze myślą o Realu wiedząc że możliwym przyszłym trenerem będzie Hiszpan. Biorąc pod uwagę że Real świetnie potrafi sprzedawać piłkarzy to Fran Garcia tak samo jak Ferland Mendy to easy money. Oczywiście można założyć że Mendy jakimś cudem wypali na dobre sportowo i zdrowotnie przede wszystkim, ale Real zapewne będzie wolał ich transferami pokryć nowych piłkarzy.

15

Dla mnie Kounde ma potencjał do bycia najlepszym półprawym obrońcą świata - kwestia dobrego poukładania linii obronnej z uwzględnieniem tego, że gdy Araujo gra obok Christensena nasza linia obronna stanowi monolit.
Nie od wczoraj wiadomo że Kounde nie lubi grać na prawej obronie jeśli ma pełnić rolę wahadła - jego świetna współpraca z Raphinhią w meczu z Atletico wynikała z tego że wyszedł ze swojej strefy komfortu, ale nie można oczekiwać że piłkarz o jego profilu mógłby regularnie grać na tej pozycji. Delikatnie mówiąc gra na tej pozycji go zajeżdża - z taką masą mieśniową nie nadaje się do regularnej gry na tej pozycji - wystarczy przeanalizować jak wygląda fizycznie na początku i na końcu meczu oraz jak wygląda w następnym meczu (widać że mocna budowa ciała mu nie pomaga). Trochę musi grać na siłę bo mamy tylko Cancelo i Balde którego nikt nie rozwija i zaczął się u niego regres sportowy. Zapewne na Gironę Xavi wystawi podobny skład do tego z Atletico, zapewne Barcelona pokona Gironę bo potrafimy spinać się na mocnych rywali, ale oceniajmy grę zespołu nie po 1 lub 2 meczach, a z perspektywy 4-5-6 spotkań - w tym roku nie mieliśmy jeszcze sytuacji w której zagraliśmy więcej niż 2 mecz z rzędu dobrze, a ten element jest kluczowy aby zobaczyć jakieś swiatło w tunelu że praca Xaviego nie idzie na marne.

0

@45 , @Krzysztof1987 każdy może mieć swoją perspektywę - rozumiem że dla was by było to ok gdyby byli lub obecni piłkarze lub trenerzy Barcelony mówili że ich marzeniem by była gra przykładowo dla Realu, a dla mnie nie.
Jakoś nie przypominam sobie aby z obecnych piłkarzy przykładowo Gundogan lub Lewy na jakieś konferencji wspominali że ich marzeniem była gra dla Realu, nie przypominam sobie aby byli piłkarze Barcelony jak Auba, Eto'o czy Boateng będąc naszymi piłkarzami wspominali że byli kibicami Realu, a także nie przypominam sobie żeby Luis Enrique wspominał pracując w Barcelonie o tym że Real był jego klubem życia z dzieciństwa (przypominam że tylko konflikt z zarządem sprawił że wylądował w Barcelonie). W niektórych przypadkach była to miłość do Realu z dziedziństwa, a w innych przypadkach przez całą karierę kibicowali Realowi - co ich różni od Garcii z Girony? Okazywali szacunek do klubu w którym grali, a Garcia nie okazał szacunku w stosunku do Girony.
PS: Nie od wczoraj wiadomo że Xavi poszukuje jeszcze jednego pomocnika i prostackie zachowanie Garcii pokazuje, że chłopak chce zwrócić na siebie uwagę Barcelony pośrednio srając na własny klub i kibiców. Jeśli trener, klub i kibice są źli na wypowiedź piłkarza to nie dzieje się bez powodu (Barcelona jeszcze oficjalnie nie zainteresowała się piłkarzem).
PS2: Szacunek do siebie, możliwość spojrzenia w lustro, udawanie że kocha się klub... o miłości do klubu mówią czyny a nie słowa. Nie wspomnę o oczywistych czynach Puyola, Pique, Alby czy Busiego, którzy duchowo i materialnie udowodnili miłość do Barcelony, gdyż praktycznie całe kariery spędzili w klubie. Mamy 2023 rok i który waszym zdaniem piłkarz Barcelony byłby gotowy na czynne poświęcenia dla klubu jak wymienieni piłkarze? Piszecie o prawdzie i wartościach w piłce, o których chyba nie do końca macie pojęcie - myślicie że przykładowo Araujo, Pedri czy Gavi będą lojalni w stosunku do Barcelony jeśli nie dostaną przynajmniej podwojenia pensji przy przedłużeniach kontraktu? W dzisiejszym świecie każde publiczne wystąpienie piłkarza ma jakiś cel i jest interpretowane przez różne strony i zależności - Araujo po ostatnim przedłużeniu kontraktu powiedział że liczyła się tylko Barcelona, Laporta powiedział wtedy że dziękuje mu za poświęcenie bo miał lepsze oferty na stole, a fakty były takie że piłkarz nie miał problemu z szantażowaniem klubu w momencie największego kryzysu finansowego aby dostać gigantyczną podwyżkę (strasząc ofertą z MU). Brzmi znajomo nie? Fati 14mln na sezon w ten sam sposób wywalczył - tak samo jak każdy inny młody piłkarz Barcelony, któremu otworzyły się drzwi do pierwszego składu. Dla wizerunku klubów jak i piłkarzy bardzo dobrze że 95% tego co się dzieje zakulisowo lub prywatnie nie jest wiedzą dostępną dla kibiców bo zraziłoby to do tego sportu. Im klub jest wyżej pod względem popularności tym wygląda to mniej przyjemnie. Dlatego takie wypowiedzi Garcii są wyjściem przed szereg i psują cały system, gdzie każda ze stron dba o szacunek w przestrzeni medialnej. Co innego mówi się w przestrzeni medialnej a co innego w przestrzeni prywatnej - tak było, jest i będzie bo biznes lubi ciszę, a takie wypowiedzi Garcii działają na jego niekorzyść, niszczą atmosferę w klubie oraz wkuarzają ich kibiców. Oczywistym jest że gigantyczna ilość piłkarzy by wolała grać w Barcelonie, ale pamiętajmy że większość piłkarzy gra w piłkę na tym poziomie dla pieniędzy. Za dzieciaka chcesz wygrywać trofea z Barceloną, a jak już jesteś piłkarzem to w 99% przypadków chcesz zarabiać jak piłkarze Barcelony. Grając w tak medialnym klubie nikt z piłkarzy nie pomyśli o poluzowaniu na płaszczyźnie pensji - to nie moje Rennes gdzie Camavinga idąc do Realu, Tel idąc do Bayernu czy Doku idąc do City naciska na klub pozyskujący aby poprawili ofertę finansową bo chcą podziękować za pracę, szkolenie i nowe życie. Mówimy o Barcelonie, gdzie każdy wyciąga rękę aby zarabiać fortunę bez względu na sytuację finansową klubu, zatem zluzujcie trochę z tym bronieniem wypowiedzi bo jednoznacznie wykazałem na czym to polega oraz wypowiedź Garcii była nieprzypadkowa w takim a nie innym momencie sezonu. Czyny nie słowa.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?