2

Akurat defensywa Atletico spisuję się świetnie, ale w zdobywaniu bramek a nie bronieniu.

2

Zawsze to jakiś plus :)

2

I tak lepszy od Jagody :)

8

Nawet...... nie waż się zaczynać tego spamu..........

4

Widać Lucho chce zobaczyć jak funkcjonować będzie linia obrony z 3 wysokimi obrońcami. Może to jakiś pomysł. Poza tym Rakitic sobie odpocznie, mam nadzieję, że Xavi znowu zagra na poziomie jak w meczu z Granadą.

1

Widać że dobrze bawi się poza boiskiem ;)

4

Nawet nie muszę szukać relacji z meczu, wystarczy że wejdę na fcbarca.com ;)

2

Hahaha :D

2

Kto uważa że powinieś dostać bana,zgłasza twój komentarz !

20

Łudogorec też grał dobrze, dopóki nie pojawił się sędzia.

2

Skończmy już z tym Alvesem. Brazylijczyk to relikt przeszłości, po którym raczej nikt nie będzie płakał gdyby opuścił mury Camp Nou w przyszłym roku. Tak samo jak Xavi, Puoyl i Valdes nalezą do najlepszej ery klubu, tak samo i Alves do niej przynależy. Czas na odświeżenie prawej strony obrony, a z taką grą Montoyi jak w meczu przeciw Athletic, klub absolutnie nic nie straci, a dodatkowo zyska świetnego gracza, a w przyszłości i reprezentanta kraju. Wystarczy obdarzyć Montoyę zaufaniem i pokazać mu, że jeżeli będzie się starał, nie tylko będzie podstawowym zawodnikiem w przyszłorocznym składzie, ale już w tym sezonie może posłać konkurencję na wygodne fotele ławki rezerwowych.

9

Do momentu pierwszej bramki strzelonej przez Neymara, głównym bohaterem meczu z Bilbao był Montoya. Nikt nie spodziewał się po nim dobrego występu, a przez chwilę był na ustach wszystkich. Pewność siebie, głód gry, szybkość, kontrola tempa oraz inteligentne włączanie się do akcji ofensywnych, oraz solidna postawa w obronie cechowały grę Martina w spotkaniu przeciwko Baskom. Choć nie obyło się bez kilku małych błędów, to jednak nie przysłoniły one bardzo dobrej gry Hiszpana. Tylko raz zaryzykował wrzucając piłkę w pole niczym Alves, z równie mizernym skutkiem, i to wcale nie na początku meczu. Enrique wydał mu wyraźne instrukcję, aby nie próbował kopiować Alevsa i żeby grał tak jak lubi. Barcelona zyskała na prawej stronie coś, co utraciła po odejściu Pepa Guardioli.
Jestem wielkim fanem tego zawodnika. Sam się sobie dziwię, ale lubię patrzeć na jego grę, nawet jeżeli miejscami jest niezdarna, lekko nieudolna, podszyta strachem. Jego styl gry zdecydowanie bardziej pasuje mi od tego Alvesa. Martin szuka gry, często wbiegając w pole karne przeciwnika. Hiszpan należy do szybkich i energicznych graczy, którzy w jednej chwili „teleportują” się w inne miejsce. Montoya ma pewne cechy, którymi wyróżnia się chociażby Jordi Alba. Mając dwóch takich graczy na skrzydle, Barcelona byłaby jeszcze skuteczniejsza. Od dwóch lat twierdziłem, że wystarczy odrobinę zaufania, częste występy i Montoya stanie się jednym z najlepszych na swojej pozycji.

3


Wypowiedź pochodzi z lipca bieżącego roku, kiedy to Alves przekonany był o transferze do klubu z czołówki Premier League. Powiedział także, że gdyby to od niego zależało, to… zostałby w Barcelonie.

1

O pomyłka :)

2

Ten "słabszy występ" kosztował nas stratę punktów.

1

Komentarze można dodawać..... od razu.

4

Neymar: Często bezproduktywny, dający się ograć i (tradycyjnie) próbujący wymusić faul. Co prawda strzelił gola, dość ważnego i dającego nadzieję Barcelonie na korzystny rezultat, ale jego pozostała gra dawała wiele do życzenia. Mamy spore porównanie między tym jak Neymar gra aktualnie w lidze, dlatego wymagaliśmy od Brazylijczyka nieco więcej niż zwykle. Stworzył dwie okazje swoim kolegom, popisując się aż 9 przechwytami, ale w ofensywie zdołał jedynie raz zagrozić bramce Sirigu. Na szczęście ten raz okazał się bramką na 2:3.

5

Zlitowali się nad Paxem ;)

2

Iniesta :Przeciętny występ Iniesty. Choć próbował niekonwencjonalnymi podaniami znaleźć swoich kolegów w polu karnym PSG, wiele z nich nie potrafiło znaleźć adresata. Na plus należy zaliczyć asystę przy golu Messiego oraz doskonałą grę w odbiorze. Brakowało dokładności, bo Andresowi braku kreatywności i przeglądu pola nie można było zarzucić.
Rakitić: Kibice zapamiętają go chyba głównie z tego, że to on był odpowiedzialny za Verrattiego przy dośrodkowaniu z narożnika boiska, kiedy Włoch zdobył gola na 2:1. To prawda, Chorwat źle się zachował, nie obliczając skutecznie toru lotu piłki, w efekcie czego zrobił niepotrzebny krok, którego potem już nie nadrobił. Aczkolwiek oprócz tego występ pomocnika trzeba ocenić jako dobry. Brał czynny udział w kreowaniu gry, tworzył kolegom sytuacje i próbował oryginalnych rozwiązań. Niestety, niewiele z nich zagroziło bramce Salvatore Sirigu.
Pedro:Tragedia. W ataku nie wychodziło mu praktycznie nic, oprócz zwodów i zagrań do tyłu. Nie rozumiał się z kolegami, nie potrafił nic ciekawego stworzyć w ofensywie, ana dodatek tracił piłkę. Zaledwie 83% jego podań znalazło adresatów, co przy dużo podającej Barcelonie jest wynikiem słabym. Na plus można zaliczyć jedynie grę w defensywie, co rzeczywiście szło mu całkiem dobrze. Może czas wreszcie na przebranżowienie się na prawego obrońcę?
Messi: Messi (jak zwykle?) robił różnicę. Był kluczową postacią przy większości akcjach Barcelony, strzelił gola oraz stworzył trzy groźne sytuacje swoim kolegom z drużyny. Ponadto zaliczył aż 10 przejęć piłki, a każdy jego wślizg kończył się sukcesem. Pracowity i skuteczny Leo.

3

Mathieu:Zaczął mecz źle. W pierwszych fragmentach miał problemy w operowaniu futbolówką, co skończyło się niebezpiecznymi stratami, które musiał rekompensować swoją pracą w defensywie. Wydaje się, że w kilku sytuacjach niepotrzebnie zapędzał się tak bardzo do przodu, czym stwarzał szansę przeciwnikom na wejście w dziurę, którą pozostawił. Tak było na przykład przy golu Matuidiego. Mimo to, i tak popełnił mniej błędów niż większość kolegów.
Jordi Alba: W defensywie jedno z najsłabszych ogniw. Na palcach jednej ręki można policzyć wygrane pojedynki z Lucasem. Brazylijski skrzydłowy swoją szybkością i dynamiką stwarzał wielkie problemy Hiszpanowi. Dużo lepiej nie było w rozgrywaniu akcji i atakowaniu na drugą bramkę. Zwłaszcza w pierwszych 45 minutach Jordi zanotował kilka strat, a jedna z nich zakończyła się wybiciem na rzut rożny, który na gola zamienił Verratti.
Busquets:Katalońska ’5′ często była osamotniona w twardej walce o środek pola z trójką pomocników PSG. Poza tym często musiał wspomagać parę stoperów, co tylko powiększało liczbę jego boiskowych obowiązków. Nie wyglądał źle, aczkolwiek wiemy, że Hiszpan zaprezentował nikłą część swoich umiejętności. W rozgrywaniu tradycyjnie wspomagał wyżej ustawionych partnerów i stwarzał przewagę liczebną przy budowaniu akcji.

3

MAtS:Być może wielu się spodziewało, że tym spotkaniu ciężko będzie o kontynuowanie serii meczów z czystym kontem, zważając na potencjał ofensywny paryżan. Nie usprawiedliwia to jednak dość słabego występu Niemca. O ile przy pierwszym golu nie mógł zrobić zbyt wiele, o tyle przy dwóch kolejnych powinien interweniować lepiej. Najpierw zrobił niepotrzebny ruch do piłki przy dośrodkowaniu, źle wymierzając jej tor lotu, co spowodowało, że nie zdążył wrócić do bramki o obronić główki Verrattiego. Natomiast w akcji na 3:1 wydaje się, że był na tyle dobrze ustawiony, by poradzić sobie ze strzałem Matuidiego. Jego ocenę ratuje kilka interwencji, choć większość z nich miał ułatwionych przed uderzenia w środek, oraz pewna gra nogami.
Dani Alves:Szkoda, że Dani nie potrafi ustabilizować formy. Wcześniej zagrał dobre zawody z Granadą, a teraz powróciła ta gorsza wersja Brazylijczyka. Jego centry znowu wprawiały fanów w wielką złość, a i gra wzajemna z partnerami pozostawiała wiele do życzenia. Niepewnie zagrał także w defensywie, będąc współwinnym trzeciej bramce. Gdyby sędzia był bardziej złośliwy, prawy obrońca opuściłby boisko już po godzinie gry, ponieważ dopuszczał się głupich fauli.
Mascherano:Jeden z jaśniejszych punktów w całej drużynie. Wydaje się, że przy pierwszej bramce mógł zachować się nieco skuteczniej, choć zadania nie ułatwili mu koledzy, którzy nie pospieszyli z asekuracją. Późniejsze trafienia rywali nie obciążają już tak jego konta. Argentyńczyk robił to, do czego nas przyzwyczaił. Często grał na granicy ryzyka i udanymi wejściami zażegnywał niebezpieczeństwo. Tak było chociażby, kiedy udanie wrócił i zablokował Cavaniego oraz Pastore.

2

Mnie zastanawia co się dzieje z Dongou.Za kadencji Martino, Kameruńczyk po raz pierwszy zadebiutował 27 lipca 2013 roku w meczu towarzyskim przeciw Vålerengą Oslo.Mecz zakończył się wygraną Blaugrany 7:0, a dwie bramki zdobył właśnie Dongou. Na kolejny mecz w pierwszej drużynie musiał czekać do 2 sierpnia 2013 roku, kiedy to w 63 minucie meczu przeciw byłemu klubowi Neymara – Santosowi, zastąpił na boisku samego „boskiego Leo”. Była to prawdziwa zmiana pokoleniowa, która wkrótce miała oznaczać coś więcej, niż tylko zmianę w towarzyskim meczu.
Po rozpoczęciu sezonu Dongou został z powrotem odesłany do drużyny rezerw. Wrócił dopiero 6 grudnia 2013 roku na mecz w ramach Pucharu Króla z Cartagenaie. Spotkanie zakończyło się wynikiem 4:1, a ostatnią bramką już w doliczonym czasie gry zdobył właśnie Kameruńczyk. W Primera Division zadebiutował dopiero na początku stycznia tego roku. W 84 minucie meczu z Levante zmienił Xaviego, a mecz zakończył się remisem „1:1”U Enrique nie dostał nawet jednej szansy na zaprezentowanie się w przedsezonie. Lucho zupełnie go zlekceważył, jakby nie widział w nim przyszłości Barcelony, a przecież to ten sam rocznik co Munira i Sandro. Decyzja Enrique była czysto sportowa. Dongou w ostatnim czasie nie odniósł żadnej kontuzji i w każdej chwili był do dyspozycji trenera.

2

Aaaa, to w takim razie też mam nadzieję że zagra :)

11

Sześć porażek, jeden strzelony gol, dwadzieścia dziewięć (!) straconych - to bilans Rayo przeciwko Barcelonie od czasu powrotu do hiszpańskiej ekstraklasy w 2011 roku.

2

Rafinha nie dostal jeszcze pozwolenia na grę.

2

Wiem może źle to sprecyzowałem :) Mogłem dodać też.... w sumie to co ty napisałeś ;)

6

Ronaldo bez wątpienia jest nieludzko rozwinięty pod względem zdolności fizycznych. Wszyscy pamiętamy jego gola zdobytego na Bernabeu przeciwko Sevilli, gdy w końcówce meczu przebiegł w tempie sprinterskim dystans niemalże całego boiska. Ronaldo pod względem możliwości fizycznych jest Królem. Messi dysponuje naturalnym talentem. Niektórzy eksperci sądzą, że odpowiednio zaaplikowany trening fizyczny może umożliwić wytrenowanie zawodnika o podobnych zdolnościach co Cristiano Ronaldo, lecz żadne metody nie są w stanie sklonować zdolności Messiego. Umiejętności Argentyńczyka są darem, talentem, z którym się rodzisz, nie ma możliwości, szans i sposobu by uzyskać go poprzez ciężki trening. Z punktu widzenia wiedzy dotyczącej rozwoju fizycznego i wpływu treningu na motorykę piłkarza możliwym jest, by wytłumaczyć młodym adeptom piłki, co należy robić by mieć zdolności fizyczne Cristiano Ronaldo. Mówiąc dokładniej, być może można wytłumaczyć co wykonuje Messi, lecz wkład naturalnego talentu, z którego korzysta podczas każdego zagrania Leo jest niewytłumaczalny. Messi wykonuje swoje zagrania bez wcześniejszego zastanawiania się nad tym co za moment wykona z piłką. Ronaldo dokładnie wie co zrobi, bowiem każde jego zagranie było wcześniej godzinami ćwiczone podczas treningu. Największą zaletą Ronaldo jest siła, a Messi jest artystą, który wykonuje każde swoje zagranie z łatwością i dokładnością geniusza.

26

"Neymar powiedział mi, że woli jeden raz zagrać z Messim, niż przez sezon być w drużynie z Cristiano”-tak powiedział ojciec Neymara :)

3

Wspòlna gra Messiego i Neymara,przypomina mi wspólną grę Messiego i Ronaldinho :)

2

Ech,jak to pięknie wygląda :)

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?