1

@Safrani "Są miejsca" to bardzo ogólne stwierdzenie. Czasem niestety całe miasto jest takim miejscem. Byłem ostatnio w piątkowy wieczór w centrum Dortmundu. Normalnie spodziewasz się jakiegoś życia społecznego, a są tylko grupki arabskich mężczyzn w gangsterskich stylówkach krążących między knajpami. Bardzo nieprzyjemna atmosfera

0

@Ghostface "Marnuje się" uważam po prostu za błędne. Jest masa geniuszy, którzy teraz tworzą fikcje statystyczne w medycynie albo fikcje matematyczne w fizyce nie przyczyniając się w ten sposób w żaden pozytywny sposób dla społeczeństwa. Z drugiej strony zostać drugim Samem Harrisem czy Hararim po wyklętych kierunkach humanistycznych, to mieć olbrzymi wpływ na myślenie ludzi na całym globie. Wyobraziłem sobie, że właśnie to drugie byłoby aspiracją takiego młodego filozofa.

Nie wiem jak w Polsce, ale w medycyna w Niemczech daje szansę zamknięcia doktoratu w 6-12 miesięcy jeszcze przed ukończeniem studiów. Wszystko zależy od infrastruktury - jak dostaniesz temat, wstępne dane i masz zaplecze statystyczne to nie będzie problemu. Wszystko zależy też od dziedziny. Metody obrazowe uchodzą za najprostsze w kontekście uzyskania danych - wszystko jest już w PACSie. Jak ktoś chce opisywać rzadkie przypadki, to już tak rzecz jasna łatwo nie będzie

0

@Ghostface Też poważnie się zastanawiam nad realnością tej historii, ale znalazłem kilka artykułów i wszystko wydaje się legitne. Na pewno nie jest to do zrobienia, kiedy kursy podstawowe się pokrywają. Doktorat da się zrobić w pół roku, jeśli dane są dobrze dostępne i masie pełen etat na pisane pracy.

Rzeczywiście nie wszystkie kierunki dałoby się tak prowadzić, stąd kiedy się ma taką ambicję, trzeba zaplanować fizycznie możliwą taktykę. Jak studiowałem medycynę to byłem od 8 do 20 na zajęciach i na pewno nic bym do tego nie upchnął, ale znalazł się jakiś cyborg, który w tym czasie skończył jeszcze matmę. Nie wiem k**** jak, ale wierzę, że tacy ludzie istnieją i szanuję w opór

0

@Kgorecki2500 Wiele przekonań, jakimi się kierujemy w codziennym życiu było kiedyś tylko myślą w umyśle jakiegoś filozofa. To chyba wyższa kategoria niż "przydatność"

Hejt na przedmioty humanistyczne jest tak silny, że nawet jak skończysz matematykę, to będą niezadowoleni! :P

0

@Kgorecki2500 co z nią nie tak?

2

Komentarz usunięty

1

Widzieliście tego gościa? Niesamowicie inspirująca postać. Możemy się przyczynić do powstania legendy polskiej nauki :) I móc mówić, że kSzTaŁcIł sIę zA nAsZe

https://pomagam.pl/68ragg

5

Powinien był zostać w Zniczu jak Totti w Romie, sprzedawczyk jeden

1

@Zoker Sytuacja polityczna Anglii jest zupełnie inna niż Węgier. Jak mówisz o angielskim konserwatyzmie, to musisz przesunąć okno Overtona. To tak jakby mówić o europejskim vs. amerykańskim liberalizmie, gdzie oba znaczą z zupełnie co innego.

A Turcja nie leży w Europie :P

0

@RinooniR Podobnie... Od 2016 nie miałem żadnej radości z reprezentacji, nie oglądam już w ogóle

0

@stone80 Jestem w Niemczech na co dzień, mieszkałem w trzech landach, podróżowałem w prawie wszystkich. Nie jest to normalka, obecnie o wiele łatwiej utrzymać wysoką prędkość na polskich autostradach.

0

@stone80 To zabawne, że mi to wysyłasz, bo właśnie jechałem trasę Kassel-Dortmund w dwie strony i wszyscy jechali w równym rządku maksymalnie 120 km/h przez remonty, ograniczenia i korki :)
No tak, ale ktoś rozpędził się do 220 i po 10 sekundach już musiał zwalniać z powodu innych wyprzedzających z normalną prędkością uczestników ruchu. To potwierdza, że "dużo osób leci 250" :D Jasne, jeśli właśnie to miałeś na myśli, to się zdarza!

0

@stone80 OK, do 180 dam się zlicytować i możemy sobie podać rękę ;)

0

@stone80 Nie jeżdżę tylko wschód zachód, ostatnio wręcz północ południe. Nie chodzi o to w czym miałby być problem z technicznego punktu widzenia, chodzi o to, że ludzie w praktyce nie jeżdżą tak, jak to opisujesz

0

@JBgomeS Szkoda czasu czytać, dlatego wkładasz w to tak mało siły i zdania się zlewają w jedno.
Jest zarówno możliwe, że nie umrzesz na miejscu, jak i że spowodujesz u kogoś kalectwo lub śmierć. Oba zdarzenia nie muszą wydarzyć się równoczasowo - możesz zginąć i nikomu nie zrobić krzywdy. Znajdziesz case reporty dla każdej kombinacji, ale nie opowiadaj jakie to niemożliwe bo "Ci się wydaje". Dostatecznie dużo widziałem własnymi oczyma nocami w szpitalu.

To zapewne też nie dotarło - możesz umrzeć w szpitalu kilka dni później. To akurat częste. Tylko sam poruszyłeś strunę "zapłaciłem wystarczająco dużo podatków" - otóż zapewne nie doceniasz jakim kosztem pracy i zasobów będzie dla systemu i ludzi zaangażowanych Twoje bezsensowne umieranie.

Tak czy siak warto podkreślić, że zarówno za lekceważeniem zagrożenia dla innych ludzi, jak i konsekwencji jakie może spowodować Twoja własna śmierć na drodze, kryje się potężny egoizm. Dziecko chce się bawić, nie zważać na konsekwencje. Choćby wszystkie liczby mówiły przeciw Tobie, i tak opowiesz odpowiednią, manipulacyjną historyjkę i nie wyciągniesz wniosków.

Jak nie chcesz czytać, to Ty mnie zablokuj. Proste prawo. Mnie odrzucają komentarze o treści "xDDDDDDDD", Ciebie odrzucają liczby, fakty, konsekwencje i inne takie boomerskie rzeczy.

2

@Comentateiro W Twoich ostatnich treściwych komentarza nie ma paradoksalnie nic więcej, niż pierwotne "moi wrogowie są złymi ludźmi".

TVPO rzuciło wszystko co miało w Nawrockiego, ale wystarczyło jedno "cóż szkodzi obiecać" by zaorać całą narrację wokół KO i Trzaskowskiego. Dla PiSu tacy przeciwnicy to skarb. Ile by się nie dzielili i na powrót nie scalali w partie i koalicje, większość społeczeństwa nie przestanie nienawidzić tej buty.

Boleję nad tym od lat, bo PiS mnie obrzydza i na KO wielokrotnie, mimo rosnącej niechęci, głosowałem. Aż do ostatnich wyborów parlamentarnych, gdzie już zakreślenie ich na karcie nie nastąpiło - nie miałem poczucia, żeby dla wygrania tych wyborów przez dwie kadencje PiSu zrobiono coś więcej niż... bycie przeciwko PiSowi.

Tak więc serdecznie gratuluję KO, której albo freudowskie pomyłki, albo zwykła głupia arogancja chronią przed wygrywaniem wyborów. A ci "durni wyznawcy PiSu" jednak mają wystarczająco po kolei w głowie, żeby śmiejących im się w twarz politycznych chorągiewek jako swoich przedstawicieli nie wybierać.

0

@JBgomeS Ojojoj... po marginalizowaniu emerytów, którzy nie zasłużyli na dzieleni drogi z rajdowcami, przekręcaniu słów i zarzucaniu wszystkim ignorancji jest Ci przykro, bo trafiłeś do niefajnej szufladki. Smutne.

Ponownie nie udało Ci się wyłapać kontekstu. Mówiłem o tym znajomym, ponieważ potwierdza statystykę, o której wspomniałem. Twoi znajomi potwierdzają z kolei zasadę, że jak się wchodzi między wrony to trzeba krakać jak i ony.

Przy 250 km/h jesteś w stanie zaszkodzić tylko sobie? Jak niegodny emeryt wyjedzie na autostradę swoim autem z segmentu B, nie zdąży osiągnąć prędkości nie zostawi ci czasu na reakcję (a że lubisz tak bardzo prędkość na zakrętach, tym prawdopodobniej) to możesz go swoim rozpędzonym motocyklem jak najbardziej zabić.
Poza tym wielu takich cwaniaków przeżyje transport do szpitala, pierwszą operację, diagnostykę i wiele dni na intensywnej terapii - tu polecam ponownie podliczyć, czy Twoich podatków było naprawdę tak dużo.


0

@stone80 200 a nawet 250? Ciekawy jestem czym jeździ te dużo osób, które ciśnie 250... Poza tym dużo to znaczy ile? Jeździłem w 9-godzinne trasy i może co godzinę trafiał się ktoś, kto pruł więcej niż 160 km/h robiąc przy tym raban i zadziwiając wszystkich innych uczestników ruchu.
Pomijając kulturę drogową, która w Niemczech przeważa nad Polską, masz ciągłe remonty autostrad, korki i ograniczenia do 100-120 km/h, odcinkowe pomiary prędkości i radary, które w porównaniu do polskich są niewidoczne i niezapowiedziane.

0

@stone80 Ale cała dyskusja jest o tym gościu i jemu podobnych. Natomiast moja relacja z Hessen ma na celu unaocznić jak ostrożnie i bezpiecznie jeżdżą Niemcy wbrew bajkom opowiadanym w Polsce, że się tu jeździ bez limitu prędkości

0

@stone80 Jechałem dzisiaj do Kassel. Z powodu deszczu przy ograniczeniu do 120 wszyscy cisnęli 100 km/h włączając światła awaryjne ilekroć obserwowali zwolnienie ruchu. Ani jednego kierowcy na 120 km odcinku, który próbowałby przyspieszyć. Co Wy macie ludzie z tymi Niemcami?

Na jakiej pustej drodze właściwie? Cała dyskusja opiera się na sytuacji domorosłego rajdowca migającemu do policjantów, żeby zjechali mu z pasa i nawiązująca do mordercy, który wjechał w inne auto. Zostań przy temacie rozmowy, będziesz miał mniej nieistotnych pytań.

0

@Hasszz
"XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD"

O, i od razu mi pomogłeś zdecydować, czy lecisz do ignorowanych. Już nigdy w historii wszechświata moje oczy nie spoczną na Twoich wypocinach. Dziękuję serdecznie!

0

@JBgomeS Po pierwsze: mogę porównywać samochody na różne sposoby. To co zrobiłem to porównanie energii wyzwolonej w czasie zderzenia. Przecież wyraźnie napisałem co porównuję i że robię to w celu zobrazowania tej energii. Prościej się nie dało, a i tak Ci się udało...

Po drugie: oczywiście, że nie ludzie z torów powodują większość jakichkolwiek wypadków. To byłaby absurdalna statystyka spodziewać się, że drobny ułamek będzie powodował absolutną większość wypadków. Jednak to nie ja ich marginalizuje, tylko oni są po prostu marginesem w znaczeniu nieistotnej mniejszości kierowców.

Pytanie jest rzecz jasna inne: czy ludzie powodujący groźne wypadki są nadreprezentowani w grupie osób uczęszczających na tor.
I wiesz jaka jest odpowiedź? Że ludzie jeżdżący sportowo mają najmniej wykroczeń. Co z tego wynika? Że łebki pędzące 200 km/h przy ograniczeniu do 140 km/h są marginesem, tym razem już w mniej uprzejmym znaczeniu, nawet wśród uczestników torów wyścigowych :) Inaczej mówiąc - ludzie poważnie traktujący sport i umiejący go odróżnić od komunikacji międzymiastowej się do Was, domorośli rajdowcy, nie przyznają.

Mam nawet kumpla, który regularnie startuje. Gdy rusza na drogę krajową to prowadzi jak zwykły kierowca autobusu szkolnego i klnie na łajzy, którym się pomyliły pasy.

Swoją drogą pełna zgoda, że zbyt wolna jazda również powoduje bezpieczeństwo. Tylko zrozum, że te drogi są właśnie po to, żeby pan Władzio sobie dojechał do lekarza, a pan Zbysio do zakładu pracy swoimi starymi Skodami. Waszych 200 km/h dla zabawy w ogóle nie powinno tam być, co jest poza wszelką statystyką!

Dziękuję za współczucie, wszak wszyscy na nie zasługujemy na tym padole łez. Jednak mam wrażenie, że jest jakiś poziom wglądu, którego przekroczenie pomogłoby Ci w życiu. Tak więc współczuję wzajemnie.

1

@TR3YWAY O, właśnie mi przypomnniałeś, że dostałem kiedyś od chrzestnej Tissota za 2 koła, który leży na dnie szafy, bo na co mi zegarek, który nie liczy kroków

42

Zobaczyć uśmiech na twarzy Lucho jest bardzo wholesome i się cieszę dla niego

1

@Hasszz Będąc na niemieckich autostradach średnio przez 6 dni w tygodniu przez ostatnie 3 lata stwierdzam jednak, że ludzie jeżdżą zwykle góra 140 km/h, masz średnio 3 radary na 200 km trasę i ludzie bardzo stosują się do zasad bezpieczeństwa. Zapomnij o tych bajeczkach

3

@JBgomeS Fizyka mówi, że energia wyzwolona w kraksie jest wprost proporcjonalna do kwadratu prędkości. Żeby wyzwolić tyle energii, co typowe BMW jadące 200 km/h musiałbyś mieć około dwa razy cięższe auto jadące 140 km/h. Dla zobrazowania - tyle waży Hummer H1.

Poza tym nikt tu się nie kompromituje oprócz domorosłych kierowców sportowych. Drogi ekspresowe i autostrady są tworzone dla zwykłych Kowalskich, żeby mogli szybko i bezpiecznie podróżować między miastami. Nikt tam nie potrzebuje chłoptasi, którzy nauczyli się na torze o pRzYcZePnOśCi i roszczą sobie prawa do ryzykowania cudzym życiem.
Ponadto wolę jak ktoś zwolni dla bezpieczeństwa 20 km/h na mieście i stracę przez to zawrotne 48 sekund na kilometr, niż cepa, który nie docenia ryzyka poślizgu, kiedy wokół są piesi i rowerzyści

Doceniam jednak, że opierasz się na liczbach. Można zobrazować ten absurd przy użyciu tabliczki mnożenia

1

@Metempsychosis Dziękuję ci za ten post. Czuję, że ktoś ze zrozumieniem tematu wreszcie odniósł się do kwestii, które mnie zainteresowała i zaniepokoiła

1

@Metempsychosis
"Czy dziennikarze mogli to wcześniej ujawnić. Oczywiście.

Ale przecież nie o to chodzi w tej zabawie."

No i dziękuję, mniej więcej to chciałem podkreślić.
Po raz wtóry powiem: nie jestem w to zaangażowany i czuję się tu jak przedstawiciel przeciętnego odbiorcy mediów, które chcą go wmanipulować w daną opinię. Timing jest zaprojektowany, atak zmasowany, a wszystkim dyryguje niezależna telewizja państwowa. Czyli: w sumie nic się nie zmieniło, nawet jeśli informacja

"To wszystko było wiadome od lat"
No i właśnie jako przeciętny obywatel powiem Ci, że o Nawrockim wcześniej nie słyszałem. Zapytałem na szybko dwóch osób, które najwięcej mi o polityce mówiły - one również. Zresztą nie trzeba daleko szukać, jednym z głównym kontrargumentów przeciw Nawrockiego zanim szambo wylało było "człowiek znikąd". Cóż więc z tego, że było to wiadome od lat, skoro nikt tego nie wiedział?

2

@AxelF Zadałem pytanie, nie otrzymałem odpowiedzi, za to zarzucasz mi, że się do czegoś nie odniosłem... na tym etapie to Ty dzwonisz.

Że tak odwrócę analogię - przed operacją można mieć częściową diagnozę, ale ostateczne rozpoznanie stawia patomorfolog na podstawie wyciętych tkanek.

"Byłbym wdzięczny gdybyś napisał gdzie?"
To bądź wdzięczny, bo już napisałem. Uparcie lepisz chochoła, zamiast czytać wypowiedzi swoich rozmówców. Tak zakochałeś się w swojej argumentacji, że nawet "cytujesz" słowa, które w tym wątku nie padły :D
CTRL + F i powiedz w czyim poście pada "podejście naukowe". O "analizie" już napisałem, ale nie dotarło. Nawet mi trochę odpowiedziałeś na te niewypowiedziane słowa! I to w punktach! Chwała Ci za to.

Podsumowując - oczywiście, że mi nie odpowiada, bo to nie rozmowa między osobami; to rozmowa Twoja z Twoim wyobrażeniem, co interlokutor napisał. Na tym etapie zakończę, bo od miesięcy tak bezsensownej rozmowy nie widziałem i wiem, że może być tylko gorzej. Pozdrowionka!

0

@AxelF Nie, nie mówię o rzeczowej analizie sytuacji politycznej, mówiłem o krytycznej analizie pojedynczej informacji! Od razu wytłumaczyłem co mam przez to na myśli.

Od początku też mówiłem, że nie siedzę głęboko w tegorocznych wyborach i wypowiadam się z perspektywy pobocznego obserwatora. Zauważ, że zadałem jedno, "zupełnie nieistotne" pytanie i już zaczął się hurr durr.
Jeśli rzecz, którą poruszam jest mało istotna, to nie marnuj na nią swojego czasu. Ja będę w dalszym czasie myślał i pisał, to co mi do głowy przyszło. Najwyżej nikt nie zareaguje... tylko, że reakcja jest nadspodziewanie żywa.

Możesz też nie rozpaczać, że nie odniosłem się do jednego z Twoich punktów, skoro pierwsze co zrobiłeś, to przekręciłeś moje słowa.

BTW Wielokrotnie też zaznaczałem w ostatnich latach, że punktem 1. na mojej liście "dlaczego nienawidzę PiSu" było psucie mediów publicznych. Dostawałem wtedy lajki od wszystkich wielce oświeconych. Teraz oświeceni nie mają problemu z telewizją, bo manipulują z jakąś taką większą klasą. Pozwolę sobie pozostawić całą na ostatnią chwilę rozdmuchaną historię Nawrockiego bez komentarza, bo widać, że na wszystko znajdzie się wyjaśnienie. Jest jak najbardziej możliwe, że przez długie miesiące po prostu nikt z moich antipisowskich znajomych mi nie wspomniał o kibolstwie i sutenerstwie, jedyne co lajkowali to niezręczne żarty Nawrockiego albo to ja wybiórczo przegapiałem fakty. To, że TVP wykopało akurat na dzisiaj Furiozę też jest przecież czystym przypadkiem.

OK, jeśli Nawrocki jest przestępcą, to bardzo sobie nie życzę, żeby był prezydentem kraju. Oczywiście, że tak!
Jednakowoż bardzo bym sobie też życzył, żeby media publiczne nie były tubą propagandową. No ale cóż szkodziło obiecać?

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?