YeastMoss
Dołączył/a: wrzesień 2015
16 obserwujących
6 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@Hasszz Mówisz o swoich bredniach na temat Horusa? Masz doskonałą okazję udowodnić mi, że się mylę.
Czy może bzdurą są nawiązania w historii Jezusa to Starego Testamentu? Przecież to wiedza powszechna, po części dosłownie wymieniona w Nowym Testamencie.
Mamy tyle zasobów w dzisiejszych czasach. Cała biblioteka na wyciągnięcie ręki, sztuczna inteligencja różnego rodzaju.
Więc proszę udowodnij. Albo niech ktokolwiek inny to udowodni - otwarte karty. Przecież to banalne :)
To, że potrzebowałeś aż dwóch postów, żeby napisać wielokrotnie literę "D" to jawny objaw wyparcia, gdy Twój światopogląd, przez lata zbudowany na popularnonaukowym, synkretycznym micie, został zagrożony. Rozumiem, to nieprzyjemne. Daj sobie czas
0
@Hasszz No nie, to są właśnie wszystko mity. Pujol to spekulatysta i jego twierdzenia nie mają poparcia w nauce. I mogę Ci tu polecić poważnych religioznawców jak Bart Ehrman czy rodzimy Majewski.
Horus nie zmartwychwstał po 3 dniach. Jego ojciec, Ozyrys został wskrzeszony, ale nie ma mowy o 3 dniach.
Nie był poczęty z dziewicy, jako że jego matka to Izyda, w której archetypie dziewictwo w ogóle nie istnieje.
Horus nie miał 12 uczniów, w ogólnie nie istniał taki motyw.
Zresztą nawet jeśli tu coś miałoby być skopiowane, to dlaczego niby z mitologii egipskiej, skoro cała historia bez wątpienia jest zbudowana na Starym Testamencie i jego symbolice. Ten ma więcej źródeł w Mezopotamii, niż w Egipcie.
12 uczniów to oczywiste nawiązanie do 12 synów/pokoleń Izraela, 3 dni to oczywiste nawiązanie do czasu spędzonego w brzuchu wieloryba przez Jonasza (w NŚ Jezus mówi to dosłownie). Narodzenie z dziewicy to prawdopodobnie interpretacja Izajasza.
Wytłumacz mi dlaczego cała historia Jezusa to spełnianie symboliki i proroctw ze Starego Testamentu i jednocześnie z jakiegoś niewiadomego powodu ma nagle być "kalką z mitologii Egiptu". Przecież to nie ma sensu. Znajdziesz w tym wszystkim więcej Platona, niż Horusa.
Niestety to Twoje wyparcie jest zbyt silne, a Twoje dowody miałkie. Powtarzasz bzdury bez pokrycia wypowiadane przez szemrane źródła. Pytanie: czy jeśli w końcu uda Ci się przełamać mit, w który uwierzyłeś, to zaczniesz wierzyć? Bo jeśli nie, to te argumenty i tak nie mają logicznie żadnego znaczenia, a Ty wyszukujesz tylko potwierdzenia swoich przekonań na zewnątrz. Stąd marna jakość źródeł, którymi się zadowalasz
0
@Hasszz Ale gdzie jest dowód? To, że wierzysz w tę interpretację, to żaden dowód.
Powtarzasz rozpropagowany przez Zeitgeist mit. Dosłownie odwołując się do religioznawców, krytyków tekstu i archeologów, dowiesz się, że porównanie z Ozyrysem to kompletna bzdura.
Odrzucanie wiary na podstawie zmyślonych dowodów to już wyższy poziom wyparcia, można by odpowiedzieć. Tak swoją drogą interesujące - skoro tyle argumentów jest przeciw wierze, to po co je zmyślać?
0
@luki1889 Jestem przychylny wierze, ale Twoje interpretacje byłyby nawet dla ojców kościoła odrzucające. Orygenes w II-III w.n.e. pisał, że interpretacja dosłowna Pisma Świętego jest niedorzeczna, nawet Augystyn odcinał się od dosłownej interpretacji. Szukanie w dzisiejszych czasach "prawdy naukowej" w Bilbii to kompletna bzdura. Tym bardziej, że mamy starożytne źródła, która pokazują nam jak opowieści biblijne się kształtowały jako proces dyskusji teologicznej. Wydaje mi się, że bardziej skorzystasz na przeciwstawianiu swojego wyobrażenia znaczenia Biblii z bardziej krytycznymi interpretacjami, np. Majewskiego Davida Bentleya Harta czy Jonathana Pageau.
2
@axegrinder Darwin pisał jednoznacznie, że nie jest ateistą. Einstein był panteistą w stylu Spinozy. Bowling to o wiele za drogie hobby jak na to co oferuje.
Czego to ma dowodzić?
0
@Hasszz Śmiesznie, że ci sami ludzie, którzy co do zasady uznają teorię ewolucji w przypadku rozwoju religii już o ewolucji myśli teologicznej nie myślą, tylko wszystko staje się "kalką" :)
3
@Arkon Z Twojego zdania nie wynika dlaczego miałoby ich niby nie być. Ludzie toczą wojny głównie z innych przyczyn niż religia, nawet słynne protestanckie wojny w Europie były raczej inspirowane ekonomicznie.
Co do wojen religijnych - Islam niby wierzy w tego samego Boga, ale jest zbudowany na niesieniu wiary poprzez miecz. Z kolei Judaizm i Chrześcijaństwo uważa za zniekształcone religie w porównaniu do "czystego Islamu".
Więc w sumie to co Cię dziwi?
2
@kubix05 Pinto należy u mnie do kategorii ludzi, których mi brakuje, ale cieszę się, że nie muszę trwonić na nich czasu :P
0
@Abegor A nazwałem Cię lewakiem? Powiedziałem, że takie jest lewactwo w kontrze na Twoje sprowadzanie opozycji do prawaków. Mogłeś nie tykać polityki, ale wolałeś zostać lewakiem.
Stary, przecież w moim poście masz swoją odpowiedź. Powtarzając - tak, nauka to podstawa naszych medycznych technologii, ale oczywiście, że chodzi o coś innego. Wiara, że w ogóle warto spędzać czas lecząc choroby jest konsekwencją pewnej filozofii.
"Wydawało mi się , że szacunek do wiedzy i faktów to oznaka rozsądku i chęci rozwoju, a nie poglądów politycznych"
OK, ale co innego zrobił Rymanowski zapraszając profesora, żeby się od niego dowiedzieć faktów o żywieniu? Przypominam - to Ty wmieszałeś w to politykę.
"Tak się składa, że już osiągnąłem czysto naukowo więcej niż Pani Profesor"
To nie będziesz miał problemu, żeby to udowodnić :) Piszesz tak do bólu naiwnie, że posądzałbym Cię o ukończenie pierwszego roku studiów, więc zwykłe słowa nie wystarczą.
0
@Abegor Jeśli przestajemy mówić o konkretnym przykładzie, a zaczynamy o ogólnym zjawisku, to porzucamy fakty kosztem idei. Tak - to się stanie, że będzie sraczka i dosłownie z tego powodu jest gównoburza, rozszerzanie, strasznie kto to straszny zaraz nie przyjdzie, jeśli tylko pozwolimy na propagowanie sraczki.
Tymczasem w rzeczywistości - jeśli ktoś pani profesor uwierzy i tej sraczki dostanie, to przestanie jej wierzyć. Ot, cała filozofia. Wyobrażenie, że to wszystko eskaluje do nieprawdopodobnej skrajności i musimy już teraz chronić ludzi, bo zaraz wmówią im właściwości zdrowotne cyjanku potasu i inne Argumenta ad Hitlerum, które w tym wątku już wyszły, to paranoja.
Mówisz też, że to takie proste opowiadać bzdury, ale nawet to nie jest łatwe. Żeby pani profesor opowiadała bzdury u Rymanowskiego każde z nich musiało zbudować swoją karierę i platformę. Myślisz, że osiągnąłbyś to co oni? Wiesz co jest łatwe? Pisanie tych postów.
"Z drugiej strony pewnie i macie racje po co "zbawiać na siłę ludzi", którzy wolą zostać w ciemności. "
Ała. Lubisz treści popularne naukowe i już będziesz ludziom pokazywał światło. Jak już musiałeś to sprowadzić do polityki, to takie już jest lewactwo. Wiara, że ludzkość wymaga zmiany i to Ty jesteś wykwalifikowany, żeby podjąć się tego zadania. Rozumiem, też byłem młody.
Nieraz leczyłem pacjentów, których rodziny próbowały najróżniejszych praktyk, żeby pomóc swoim ciężko chorym bliskim. Mimo, że całe przedsięwzięcie bazuje na wiedzy naukowej, ostatecznie chodzi o ludzi. Nie potrzebuję, żeby rodziny rozumiały, czemu homeopatia, kryształy energetyczne i inne olejki to bzdura. Nie potrzebuję, żeby rozumieli postępowanie, jeśli tego nie chcą. To naprawdę nikomu nie służy. Tylko zespół musi mieć pojęcie o medycynie. Rodzina ma przetrwać ten dramat.
Tak sobie myślę, może arogancko, że skoro nawet w kontekście krytycznej choroby i śmierci nie trzeba ludziom wiedzy wtłaczać do głowy... to może w innych tematach tym bardziej nie?
0
@Abegor Jeśli dotykamy Twoim zdaniem clue "pełnej wolności słowa" to zaraz zaczniemy definiować do jakiej "pełni zdrowia" można człowieka zmusić, jakie "pełne dobro" można wymusić ograniczeniem jego wolności itd. itp. Są to nieobliczalne problemy, z którymi jednak lepiej radzi sobie oddanie ludziom prawa do podejmowania samodzielnych decyzji na temat swoich podstawowych czynności życiowych.
Rymanowski czy Stanowski, jak bardzo bym się z nimi nie zgadzał, osiągnęli swoje zasięgi dzięki latom pracy i planowania. Używają wolnych kanałów, żeby szerzyć takie informacje, jakie im się wydają słuszne. Jak tysiące innych vlogerów.
Co powiem dziecku, które obejrzało wywiad u Rymanowskiego i teraz będzie karmić swoje dziecko mlekiem krowim? Ty tak na serio? Dzieci powinny moim zdaniem mieć ograniczony dostęp do social mediów, telewizji i youtuba. Jeśli dorosła osoba nie umie weryfikować informacji? To poniesie tego konsekwencje, c'est la vie.
0
@michal26 Jako oddzielny post celem zachowania porządku.
Ogólnie zgadzam się z Tobą co do wolności słowa. Otwarte szerzenie fałszywych informacji przecież sprzyja również osobom chcącym je obalić. O wiele gorsza jest "polityczna poprawność", ukrywanie realnego przekazu w koniach trojańskich, propaganda budowana "od podstaw".
Pani Profesor od Rymanowskiego mówi rzeczy z którymi się nie zgadzam, ale pójście do programu i wygłoszenie ich otwarcie wymaga odwagi, między innymi przez wystawienie się na krytykę. Ktoś powie, że błędne informacje komuś zaszkodzą i przez to powinny być zakazane. OK, jest niestety szansa, że ktoś na tym ucierpi. Ale widzimy chyba otwarcie, że na opisanych powyżej zjawiskach cała nasza cywilizacja cierpi o wiele bardziej.
Jednak chciałbym zwrócić Twoją uwagę na inną kwestię. Mówisz dużo o tym, że nauka się może mylić i eksperci nas zawodzą. W porządku do prawda co do zasady... ale.
Nauka nie jest jednolita. Są dziedziny łatwiejsze i trudniejsze do badania. Są dziedziny nowsze i starsze. Są dziedziny popularne, istotne społecznie i dziedziny niszowe. Akurat skład chemiczny mlek i ich wpływ na zdrowie organizmów jest metodologicznie proste, robi się na poważnie od XIX wieku, a dziedzina jest priorytetem zdrowia publicznego, zajmuje się nią olbrzymia rzesza konkurujących ze sobą naukowców. Dlaczego akurat tutaj mamy szukać wielkich błędów naukowych wywracających nasze życia do góry nogami? Rozumiem, że ludzie kwestionują naukę o klimacie, bo przewidywanie przyszłości systemu, w którym każdy parametr zdaje się być jednocześnie przyczyną u skutkiem budzi powątpiewanie. Rozumiem, że badanie życia sprzed 8000 lat za wątpliwe, bo poszlak jest mało i są one pośrednie. Ale kurcze efekt mlek na dziecko? Daj spokój.
1
@michal26 Przecież nigdy niemowlęta nie piły krowiego mleka z powodu jego zalet, tylko z powodu niedoboru pokarmu kobiecego. To powinno być kosztem właśnie zachęcania do karmienia piersią, które właśnie naturalnie nigdy nie było tak zdeprecjonowane jak współcześnie, a więc z jakimi niby zyskami materialnymi się wiąże?
Między innymi mleko krowie zawiera znacznie więcej białka niż ludzkie (cielaki potrzebują go więcej niż niemowlęta) i jest ono inne jakościowo (więcej kazeiny i betalaktoglobuliny u krowy) co sprzyja nietolerancjom i alergiom. W mleku krowy jest bardzo mało tauryny, która jest obfita w ludzkim. Tauryna jest niezbędna dla rozwoju mózgu.
W mleku ludzkim jest mniej sodu, w związku z czym niższa jest osmolarność. Mleko krowy przez to bardziej obciąża nerki.
Więcej cukrów w mleku kobiecym sprzyja dużemu zapotrzebowaniu energetycznemu mózgu i kolonizacji jelita przez prawidłowe bakterie jelitowe.
I tak dalej, i tak dalej.
Mieszanki naśladują skład mleka kobiecego na tyle, na ile technologia to umożliwia. Badania kliniczne potwierdzają, że dzieci na mieszankach są zdrowsze, niż na mleku krowim. Jak przeszkadza Ci Nestle, to istnieje konkurencja, ale logicznie ostatecznie powinien decydować dobrostan dziecka.
Co my w ogóle możemy powiedzieć o tym jak było 8000 lat temu? Wiemy, że nasi przodkowie po rewolucji agrarnej byli skazani na niepełnowartościowe produkty, co powodowało choroby, niskorosłość, niską inteligencję i wysoką śmiertelność. Wiemy, że śmiertelność niemowląt jeszcze nie tak dawno przekraczała 50% a obecnie jest śladowa. Nie ma żadnego merytorycznego powodu, żeby wyobrażać sobie szczęśliwe dzieciątka pijące mleko krowie, bo już sam ten obrazek sygnalizuje jedno - brak mleka matczynego spowodowany czy chorobą, głodem czy śmiercią. Wybór między być a nie być. Dzisiaj wiemy znacznie więcej i czymś kuriozalnym jest podawać dziecku alternatywę przeznaczoną dla zupełnie innych ssaków.
Także mleko kobiece >>>>>> mieszanki zastępcze > >> mleko krowie
1
@Kgorecki2500 A ile razy widziałeś w naturze niemowlę ssące krowie wymiona?
0
@pt9 Nic nie stało obok filmów LOTR
3
@Uukasz_93 "To mówi wszystko o ciężkości pracy nauczyciela i ich 18 godzin w tygodniu skoro ma czas wyrabiać drugi etat... "
Co to za argument? Gdybyś z góry nie założył, że nauczyciel na pewno nie jest na tyle pracowity, żeby wyrobić dwa trudne etaty, to byś do takiego wniosku nie doszedł. Jedno nie wynika z drugiego w Twoim argumencie.
Jestem w środowisku, które pracuje po minimum 300 godzin miesięcznie. Da się żyć tak, żeby każda z tych godzin była na 100%, z całą pewnością. Nie jest to najprzyjemniejsze żyćko, ale odpowiedzialność, dobre zarobki i gwarantowany urlop pomagają ciągnąć ten wózek.
Na własnej skórze przekonałem się, że wyrabianie tych godzin u jednego pracodawcy za wysoką pensję generuje wyższą jakość, zaangażowanie i ciągłość, niż tułanie się po dodatkowych robótkach.
Życzyłbym sobie więc nauczycieli, którzy są zaangażowani i czerpią z pracy dobrą zapłatę i prestiż. Zrobiliśmy z tego zawodu w Polsce błazna i kozła ofiarnego, a całe społeczeństwo poniesie tego koszty.
@ProMILs nie bolałoby mnie, gdyby nauczyciele zarabiali tyle co ja, ale ma to swoje konsekwencje. Większe zarobki to większa konkurencja, większa konkurencja to potrzeba rozwijania kompetencji. Doskonała inwestycja dla społeczeństwa
0
@4drian0 skill issue
0
@Comentateiro Naturalna chęć poprawy życia, naturalna chęć ucieczki przed wojną, a także naturalna chęć słuchania rozkazów, czy naturalna chęć szerzenia swojej religii - to wszystko nie równa się naturalnej migracji. Oczywiście naturalna migracja będzie tu bardzo niejasno zdefiniowanym zjawiskiem, ale uznaję jej istnienie ku Twojej korzyści. Za jedno z kryteriów uznałbym, że migrująca populacja jest... demograficznie nieco bardziej zróżnicowana niż ma to miejsce na rzeczonych pontonach
Tak, migracja do USA była w tym ujęciu zdecydowanie sztuczna. Tworzenie od zera nowego państwa przy pomocy nierodzimej populacji zdaje się jednogłośnie sztuczne. I patrz jak to się skończyło dla tubylców! Ja siebie nie widzę w rezerwacie.
Dosłownie powiedziałem, że "zdaje się pogarszać, a przynajmniej koreluje", ale OK. Fajnie, że diagnozujesz, moim zdaniem mylnie, pogarszanie statystyk przez konsumpcyjny model życia, ale tu negacja jest banalna. W czasie pogorszenia statystyki w ciągu ostatnich 10 lat filozofia konsumpcjonizmu się nie zmieniła, a w dodatku koszty życia wzrosły, ergo udział środków w konsumpcji musiał spaść. To nie jest przyczyna.
Trzeba uczciwie przyznać, że nie znaleźliśmy jeszcze rozwiązania tego problemu, nie będę kłamał. Jednakże sprowadzanie masowo migrantów też go nie rozwiązuje. Kolejne próby są wprowadzane w życie i widać nieśmiałe zmiany, np. po raz pierwszy od wielu lat więcej ludzi wróciło do Polski, niż niej wyjechało. Wielu z tych ludzi ma dzieci bądź zamierza je mieć. Nowe pomysły redukowania podatków, czy jeszcze większego wsparcia finansowego (czemu akurat co do zasady jestem przeciwny) również mają potencjał.
Tu nie istnieją jeszcze fakty na poparcie mojej tezy, ale jestem optymistą. Tym bardziej, że w moim bezpośrednim otoczeniu temat też jest żywy.
Podsumowując - kontrolowana migracja bliskich kulturowo, skłonnych do asymilacji ludzi - jak najbardziej tak. Priorytetem pozostaje zwiększyć dzietność rodzimą - rozwiązanie, miejmy nadzieję, w toku.
PS Jakbyś naprawdę wierzył w hipotezę konsumpcyjnym trybie życia, to gotowym rozwiązaniem byłaby propaganda jemu przeciwna, czyli większy nacisk na duchowość, tradycję i więzi społeczne. Nie proponując takiego rozwiązania, a wręcz przeciwstawiając mu się w innych dyskusjach... pokazujesz, że albo w nią nie wierzysz, albo nie sprzyjasz tej sprawie ;)
3
@Comentateiro Problem polega na tym, że zasypywanie dziury demograficznej przez imigrację zdaje się jeszcze pogarszać statystyki ludności rodzimej, a przynajmniej koreluje ze spadkiem. Nic dziwnego, jeśli konsekwencją migracji jest m.in. przekierowywanie środków na pomoc dla migrantów oraz wzrost przestępczości.
To prawda, że migracja jest procesem naturalnym, ale pod warunkiem, że... odbywa się naturalnie.
Napływ milionów ludzi na przestrzeni zaledwie 3 lat na pewno normalnym historycznym realiom nie odpowiada. Zresztą przesiedlenie 2 mln ludzi podczas stalinowskiej kartografii kreatywnej odbiło się ogromnie na demografii i kulturze kraju. Teraz podobne przepływy mamy uznać za naturalne?
Pół biedy, że bliskość kulturowa Polski i Ukrainy łagodzi te dynamiczne zmiany. Ale czym naturalnym są dziesiątki tysięcy Afrykańczyków czy Pakistańczyków przypływających pontonami do Anglii?
Także nie. Nie można tak po prostu przyznać, że migracja jest naturalna bez żadnego zastrzeżenia. Obecne zjawiska są bezprecedensowe i destabilizują kontynent, a w zasadzie cały zachodni świat. Z kolei wyjaśnienie, że są one sensowne ze względu na demografię ma sens tylko, jeśli naszym celem jest wypełnienie kraju kimkolwiek, oddając w zamian kulturę i etniczność. Ale to oznacza, że równie dobrze możemy przywitać w kraju rodziny muzułmanów, które problem demograficzny rozwiążą w mig, ale przy okazji zrównają to co nazywamy Polską z ziemią. Dlaczego miałoby nam na tym zależeć?
Po siłowaniu się z tym tematem przez lata dochodzę do wniosku - trzeba zrobić wszystko co możliwe, żeby zwiększyć dzietność rodzimą.
0
@Arkon To jest niestety problem każdej masowej, niekontrolowanej migracji. Przyjeżdżają pracowici ludzie, którzy chcą się zasymilować. Przyjeżdżają też tacy, którzy Polakowi niemalże odcięli rękę za symbole patriotyczne.
To masowa migracja jest moim zdaniem problemem. Polsce może uda się uniknąć najgorszego, ale to co dzieje się w Anglii, Irlandii, Francji czy Belgii myślę, że dowodzi tej tezy
1
@michal26 Dobrze kojarzysz :) Medycyna jest wielkim beneficjentem nauki i bazuje na złożonej technologii, ale medycyna to przede wszystkim kontakt z chorym i rodziną, dyskusja o wartościach, decyzje etyczne i tak dalej. Te ostatnie nie są możliwe do badania metodą naukową i podlegają w klasycznym ujęciu metafizyce.
Poza tym - upraszczając - jeśli coś nie jest falsyfikowalne, to znaczy, że jest nienaukowe, ale to nie znaczy przecież, że nie istnieje. To implikuje, że istnieją zjawiska realne, ale jednocześnie niemożliwe do zbadania metodą naukową.
Oczywiście są ludzie, którzy twierdzą inaczej. Poznasz ich po myleniu twardego problemu świadomości z miękkim problemem świadomości albo emocji z korelującymi z nimi zjawiskami neurofizjologicznymi.
1
@michal26 Jak świat się uspokoi, to socjolodzy będą dyskutować co się tutaj wydarzyło. Myślę, że wnosząc po historii naszych opowieści, ludzkość zawsze dyskutowała o tym, co niemożliwe to zbadania dla żywych. Tymczasem jakieś 200-300 tys. lat później nadchodzi rok 2025, gdzie masz trzymać mordę na kłódkę, bo jak nie to epitet.
Tutaj masz metafizykę, ale są ludzie, którzy zaprzeczają podstawowej wiedzy naukowej. I co? I większość z nich nawet nie jest szkodliwa. Co komu zrobi płaskoziemca? Satelity przez niego nie pospadają na Ziemię.
Różne są pomysły o co tu chodzi. Koncepcja "luxury ideas" pewnie tłumaczy część kogucików, którzy pojawiają się za każdym razem, jak temat jest "kontrowersyjny". Ja myślę, że to grubsza sprawa
8
@michal26 Nie wierzę w takie rzeczy
Ale
Jeszcze 20 lat temu rozmawiało się o takich rzeczach z fascynacją, nawet jak się w nie nie wierzyło, można było sobie podyskutować o końcu świata, kalendarzu Majów, Nostradamusie i innych pierdołach. Z tych dyskusji rodziły się albo filozoficzne rozważania, albo ogniskowe opowieści o duchach. Wszystko jedno.
Dzisiaj za takie historie jest się "odklejeńcem", "foliarzem", "oszustem" i co tam jeszcze. Kolejny przykład tego jak nasza kultura stała się agresywna i zamknięta, a latające małpy troszczą się o to, żeby wszyscy myśleli tak samo.
0
@PeRRy Pięknie powiedziane. Przypomina się "Kiedy przyszli po mnie, nie było już nikogo, kto mógłby zaprotestować".
Piękne idee humanitaryzmu zostały tak wypaczone, że wszystko jest ważne oprócz ludzi. Mamy traktować zwierzęta humanitarnie, a ludzi, którzy przez to stracą źródło dochodu, potraktować jak zwierzęta.
0
@Comentateiro Czyli wyraziłeś stanowiska, a nie stanowisko, więc nie wyraziłaś żadnego stanowiska, tylko liczne stanowiska?
Cóż, myślę że moje posty w przebiegu lat stały się o wiele bardziej przejrzyste, ale jak nie popierają Twojego zdania, to nagle są niezrozumiałym chaosem. Poprosiłbym o jedno zdanie, które wypaczyło sens Twoich słów, ale odpowiedź to pewnie coś w stylu: "jakich słów? ja ich nawet jeszcze nie wypowiedziałem" :)
Formuła, której nie rozumiesz rzeczywiście może przypominać przesłuchanie, bo to stosowane w debatach "cross examination", które ma na celu przetestowanie spójności postulatów interlokutora. Po wybraniu abstynencji i zrezygnowaniu z ciasteczek już nic nam jednak nie ujawniłeś, bo zacząłeś czuć co się święci ;)
Jeszcze przed chwilą latarnia moralności ujawniająca próżność, brutalność i obojętność zaburzonych, zwyrodniałych troglodytów (coś pominąłem?). Teraz już on nic nie wiedział, nic nie zrozumiał i nawet nie wie, że mówiono do niego.
2
@Comentateiro To przykład stanowisk, których nie wyraziłeś:
"Nie zabijam ich [zwierząt] z próżnych potrzeb"
"Stwórzmy te warunki, jestem za. To raczej utopia, ale popieram.
Bez problemu obędę się bez ciastek i piwa i innych tego typu produktów."
"Masowość potrzeb żywieniowych uniemożliwia produkcję wysokiej jakości na masową skalę. Ja mogę sobie chcieć powszechnej humanitarnej produkcji i masz rację, ze to jest z natury swojej brutalne, ale to jest niemożliwe."
Możesz powiedzieć, którego z nich nie wyraziłeś bardziej?
Wracając do pierwszej zmiany tematu - w jaki sposób fakt, że można ograniczyć dietę do produktów "niezbędnych do przeżycia" wyklucza to, że nikt nie jest w stanie żyć w wegańskiej dystopii, gdzie to ma rzeczywiście miejsce?
A wracając do sedna - czy jesteś gotów do końca życia zrezygnować z takich zbędnych fanaberii jak kawa, herbata, alkohol, czekolada i wszelkie produkty słodzone dla dobra zwierząt? Przypominam, że przy uprawie giną rozliczne małe zwierzęta, a ich siedliska są niszczone.
0
@Comentateiro Jak już trudno bronić swojego stanowiska - bo każdy wie, że nic nie zmienisz w swoim życiu dla tych zwierząt - to zaczyna się metarozmowę.
Ale OK, wyjaśnij w takim razie. W jaki sposób fakt, że można ograniczyć dietę do produktów "niezbędnych do przeżycia" wyklucza to, że nikt nie jest w stanie żyć w wegańskiej dystopii, gdzie to ma rzeczywiście miejsce? Poczekam.
1
@MysticCat Jakby nie patrzeć jest to specyficzny rodzaj nacjonalizmu: tylko mój kraj ma reprezentować najwyższą cnotę, inne mogą łamać wszelkie zasady. To, że dobro zwierząt na skalę światową nie jest priorytetem wybrzmiało jednoznacznie.
0
Komentarz usunięty
0
@Comentateiro O świetnie. Może w końcu znajdziemy kogoś, kto jest w stanie żyć w wegańskiej dystopii. W takim razie możemy wyliczyć inne rzeczy, przez których produkcję giną zwierzęta, a bez których możesz żyć. Jasnym jest, że wszelkie produkty bezpośrednio odzwierzęce odpadają, bo jak wiadomo, można ułożyć pełnowartościową dietę wegańską z jedynie niewielką suplementacją (wit. B12, wit. D). Ja zacznę: kawa, herbata, każdy produkt z czekoladą; każdy produkt z dodanym cukrem, np. lody, napoje gazowane i soki; sosy, w tym ketchup i majonez. Ale to wszystko żaden problem, prawda?
"8 mld ludzi do nakarmienia i poprawa jakości produkcji - powodzenia"
Ponownie - bez odwracania kota ogonem - mówimy o niszowej branży produkcji futer, nie ma to związku z karmieniem nikogo.
A nawet jeśli mielibyśmy nagle rozmawiać o produkcji żywności - przecież dokładnie to osiągnięto w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Czemu nagle teraz ma to wymagać "powodzenia"?