1

@Konrat W sensie, że zaczynasz wypowiedź od:
" Wybacz, że musiałeś tyle czekać na odpowiedź, niestety za swoją opinię na temat tego na co psu jest mózg zostałem pozbawiony praw użytkownika na 48h"

po czym piszesz rozprawkę o moim rzekomym nierozumieniu, bucie i arogancji? :D
Jesteś niepoważnym człowiekiem i na za dużo liczysz myśląc, że te ktoś całokształt tej wypowiedzi weźmie na poważnie.

"Zdajesz sobie sprawę, że o wydarzeniach z 1968 w szkole jest trochę czasu poświęconego. Ale trzeba dojść z edukacją do liceum. ;)"

Nie znam obecnego programu, nie moja epoka, ale szczerze gratuluję, że tam dotarłeś. Ufam, że uda Ci się pokonać nawet maturę.

Pozdrawiam!

0

@Mroziu Może tak. Niewiele to ma jednak wspólnego z dojrzałością.

1

@Konrat Widzę, że wikipedia poszła w ruch. Tyle razy użyłeś w swoich trzech wiadomościach słowa "chochoł" jak dziecko uczące się nowego słowa. I Ty mnie chcesz uczyć co ja mam na myśli? :)
BTW jak będziesz tak floodował to na pewno nie odpowiem na wszystkie Twoje postulaty.
A jeszcze swoją drogą z elokwencją mi bardzo do twarzy. Jak nie wierzysz to wyobraź sobie mnie w okularach.

Niestety w dalszym ciągu Twoje wyciąganie AK jako dowód, że "bardzo bardzo dużo Polaków" pomagało Żydom, kiedy zostało dowiedzione dokładnie to co krytykowałeś (mały procent Polaków pomagających) jest właśnie wznoszeniem chochoła. Nagle ni stąd ni zowąd pojawił się ten temat, bo trzeba było zdobyć większe liczby na potrzeby dyskusji. Takie trochę deus ex machina.

Nie zauważyłem, że Polaków jest najwięcej w tym zestawieniu? Przecież dokładnie o tym rozmawialiśmy od początku. Jakim niby cudem miałbym tego nie zauważyć?

BTW W 1945 populacja Holandii wynosiła 9,423,000. Odznaczono 5851 Holendrów.
Ilość Polaków w Polsce w 1945 to jakieś 21mln, odznaczono 7112
Oznacza to, że per capita dwa razy więcej nagród na mieszkańca. Jak dla mnie jeśli mamy stosować to wyróżnienie jako ostateczny dowód, to żaden naród nie pomógł Żydom tak jak Holendrzy :)

A gdzie była antyżydowska propaganda? No tak, tego w naszych nacjonalistycznych szkółkach nie uczą. Tymczasem:
Roman Dmowski
"„Związali oni [Żydzi] swą karierę z kapitalizmem nowoczesnym, na którego rozwój i charakter sami wielki wpływ wywarli, i przezeń spodziewali się dojść do całkowitego panowania nad światem"

Zresztą wydał całą książkę poświęconą tej kwestii. "Dziedzictwo", w które spisuje swoje urojenia na temat knowań żydowskiej masonerii.

1927, katolickie kazanie z oficjalnego pisma dla księży
"Od upadku Aniołów, szatan w pysze swojej rzucił Bogu wyzwanie wieczystej walki, wyzwnaie "non servian - nie będę Ci służył"... Więc syn Boży powołał do życia chrześcijaństwo, Żydzi przystąpili do walki z tym społeczeństwem, co zwierciadłem miało być Boga na ziemi do walki z Chrystusem. Z Chrystusem, z oczekiwanym Mesjaszem! Dlaczego? Bo Żyd-materialista nie chce, że obiecany mu Król będzie władcą ziemskiego królestwa. Bo pycha wybranego narodu i wrodzony rasowy despotyzm dyktują mu prawo do panowania nad światem (...) Polscy Żydzi całego świata i ukryci za nimi masoni pałają szczególną nienawiścią. Czy Polska (...) nie odgradza jawnie bolszewicko-żydowską Moskwę od półjawnie masońskich Niemiec?"

między 1934 a 1939 97 brutalnych ataków na Żydów, w tym 14 ofiar.
1936, August Hlond, Prymas KK
"Faktem jest, że żydzi walczą z KK, tkwią w wolnomyślicielstwie, stanowią awangardę bezbożnictwa, ruchu bolszewickiego i akcji wywrotowej. Faktem jest, że wpływ żydowski na obyczajność jest zgubny(...)"

1942, Zofia Kossak, jedna ze Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata
"Świat patrzy na tę zbrodnię, straszliwszą niż wszystko co widziały dzieje - i milczy. (...) Kto milczy w obliczu mordu - staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia - ten przyzwala (...)

Uczucia nasze względem żydów nie uległy zmianie (sic!). Nie przestajemy uważać ich za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogów Polski."

1968, protesty studenckie, oskarżenie o nie Żydów. Nastąpiło masowe zwalnianie Żydów z pracy, w tym 438 wysokiej rangi urzędników, w ciągu 3 lat z polski wyemigrowało 13 tys. Żydów"
Gierek:
"Należałoby zadać sobie proste pytanie. Kto miał interes w tym, by odciągnąć młodzież od nauki pchnąć ją na drogę awantur? Komu zależało i zależy na tym, by przynajmniej osłabić tętno pracy dla Polski Ludowej, zniechęcić do realizacji czynu zjazdowego, siać w społeczeństwie niewiarę w twórcze siły naszego narodu?"
Gomułka:
"Obecnie znajduje się w naszym kraju określona liczba ludzi, obywateli naszego państwa, którzy nie czują się ani Polakami, ani Żydami. (...) Z racji swych kosmopolitycznych uczuć ludzie tacy powinni jednak unikać dziedzin pracy, w których afirmacja narodowa staje się rzeczą niezbędną. (...)"

Po 1970 już niewiele Żydów w Polsce zostało, ale oczywiście antysemityzm nie minął. Dopiero co Konfederacja postowała wypowiedzi niejakiej Samueli Górskiej.

Jak widać w powyższym przekroju antysemityzm i antyżydowska propaganda na poziomie czołowych polityków czy oficjalnych wypowiedzi kościoła katolickiego jest przynajmniej tak stara, jak pozaborowa historia naszego Państwa. Można by wymieniać pogromy, zajmowanie żydowskiego majątku przez Polaków po wojnie, morderstwa na tle antysemickim itd. Jasne jest jednak, że Żydów w Polsce obarczano winą za wszystko - za związki z komunizmem, kiedy to endecja komunizmem straszyła, czy też za związki z kapitalizmem, kiedy narodowy socjalizm straszył wrogiem z zachodu. W tym kontekście zastanawiające są Twoje nieustające pytania o tęże propagandę...
...która chyba faktycznie jest tak podstawowa dla nacjonalistycznej tożsamości Polaka, że przestałeś ją zauważać.

Oczywiście w dalszym ciągu upieram się, że większość ludzi nie była zaangażowana ani po jednej, ani po drugiej stronie. Byli po prostu zajęci swoim życiem. Nie ulega jednak wątpliwości, że przywdziewając "Polską tożsamość Narodową" trzeba cholernie mocno zamknąć oczy, by tej niechlubnej historii nie zauważyć.

Pozdrawiam

0

@Konrat No wskazuję. Jest nim AK, które sobie dodałeś, jak argument o Sprawiedliwych... upadł.
Jestem obecnie w niemieckim nadmorskim mieście, pogoda jest sztormowa, ale są falochrony. Być może gdyby nie falochrony ucierpiałby dom, w którym mieszkam. Czy niemieccy budowniczy falochronów ratują Polaków?

AK ratowała Żydów? W takim razie każda wroga Hitlerowi armia też ich ratowała. AK nie była przy tym zbyt efektywna, z oczywistych powodów. Być może w takim razie krajem, który najbardziej pomagał żydom był ZSSR, USA czy Anglia i to oni powinni mieć najwięcej wśród Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata?

Pokazałbym Ci tę antyżydowską polską propagandę, ale Twój komentarz został usunięty

1

@Konrat Ojojku, to rozczarowujące. Powołujesz się na Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, żeby porzucić ten argument jak tylko ktoś wskaże liczby. W dodatku w ogóle nie odniosłeś się do mojej wiadomości, tylko dodajesz nowe byty w postaci AK, tak jak gdyby ona powstała celem ratowania żydów :) Mała rada - jak masz budować "chochoła" to rób na początku dyskusji, a nie w środku. Ten wyszedł pokraczny, przerośnięty, nieadekwatny. Pewnie wydaje Ci się, że wyciągnąłeś z tym AK tajną broń, ale bardziej przypomina to kogoś, kto przegrywa meczyk w FIFĘ, więc nerwowo obniża poziom trudności.

Myślę, że żadna okropna żydowska propaganda nie upadłaby tak nisko, by nazwać Sprawiedliwych głupimi. Oczywiście jako nosiciel "pamięci narodowej" rościsz sobie zapewne prawo do takiej oceny, ale w praktyce nie ma większej różnicy. Możesz się na tym przykładzie przekonać jak trudno jest utrzymać dobry PR

0

@Mroziu Nie będę podawał swoich danych osobowych.
Co to znaczy nie słucham rodziców? Jak do mnie mówią to słucham i biorę sobie do serca ich zdanie, ale nie robię tego co mi każą albo o co proszą bez zastanowienia, jeśli nie zgadza się to z moim doświadczeniem, poglądami i pragnieniami.
Czasem ktoś chce dla Ciebie jak najlepiej, ale nie rozumie, czego Ty chcesz. Ba, czasem nie rozumie już dobrze świata, w którym żyjesz, co często spotyka rodziców.

O ile można zrozumieć, że 16-18-latek zrobił jak kazał mu tata, to w wieku 25 lat postępujesz samodzielnie. Szczególnie w zawodzie, w którym kariera kończy się po 30 roku życia. Szczególnie, gdy nie masz ograniczeń finansowych, nie musisz rodziców prosić o pieniądze, ani z nimi mieszkać.
W takiej sytuacji obarczanie rodzica winą za decyzję dziecka jest niepoważne.

0

@Konrat Antyżydowskiej polskiej propagandy zapewne widziałeś równie dużo, tylko ona akurat Ciebie nie boli. Nie chodzi przecież o prawdę, a ona nasze szanowne uczucia...

"Znikomy odsetek Polaków pomagał mówisz, a wśród, którego z krajów jest najwięcej sprawiedliwych wśród narodów świata?"

Odznaczono 7112 Polaków. Weźmy najniższą populację po wojnie - 24 mln ludzi, z czego jakieś 21 mln można uznać za Polaków.
7112 z 21mln to 0,03%.
Oczywiście nie odznaczono wszystkich, którzy pomagali... Załóżmy, że było ich... 100 razy więcej!
To 3%
Swoją drogą interesujące, że tak boisz się żydowskiej propagandy a powołujesz na izraelskie odznaczenie państwowe :)

Zgodnie z krzywą Gaussa można przyjąć, że skrajny ułamek ryzykował życie ratując, a inny skrajny ułamek donosił i ścigał. Te 3% ładnie by się wpisywało, bo o ile się nie mylę to około 3 odchylenia standardowe.
Większość zapewne siedziała w domu i próbowała wiązać koniec z końcem. Raczej śmieszy mnie branie tych ~7000 odważnych ludzi i przez powiązania etniczne sugerować, że MY WSZYSCY tacy jesteśmy.

Przeczytaj ten komiks i skończ z "zapewne". To komiks, jest w nim mniej tekstu pisanego niż w moim typowym poście. Wtedy sobie wyrobisz zdanie

2

@Konrat Z tego co pamiętam, to świnie według autora komiksu wybrano, bo ówcześnie kojarzyły się z sympatycznymi bohaterami, jak Porky z Looney Tunes.

A jak uważasz, że "ratowaliśmy ich, a teraz nas okradają" do wystarczający opis sytuacji...
...to przeczytaj ten komiks :)

@Persyfl ja dzieci jeszcze nie mam, ale w tym tempie to nie wiem w jakim miejscu na świecie chciałbym, by było kształcone. Chyba pozostanie mi coś w rodzaju Captain Fantastic

0

@Mroziu Typ jest dorosłym facetem, jakby chciał inaczej to by zrobił inaczej. Czego brakuje mu niby, żeby nie być zależnym od rodzica? Forsy, wieku, pracy?

0

@Sau_Ron Dość długo z jednej strony, ale czy weszliśmy w inną epokę futbolu przez ten czas?

0

@Sau_Ron Florenzi vs Barcelona 2015. To zbyt dawno temu?

0

@tomcias10 Nie, od początku było mówione, że szczepionki w małym stopniu wpływają na zaraźliwość. Wpływają, ale w niedominującym stopniu.
W "zaszczep się dla innych" chodziło o co innego.
Osoby chorujące lekko nie zajmują łóżek szpitalnych, głównie OIOMowych. W wyniku tego zachorowanie nie wysyła chorego do szpitala. Powoduje do odkorkowanie systemu opieki zdrowotnej, który z powodu COVID od 2020 się zapchał, brakowało miejsc i nie można było często nawet przeprowadzać operacji. Brakowało anestezjologów, sprzętu i przestrzeni, którą zajmowali ciężko chorzy na COVID.
Szczepienia miały za zadanie zmniejszyć ilość tych chorych. Dlatego "zaszczep się dla innych" miało umożliwić innym uzyskanie opieki szpitalnej w razie konieczności.

Teraz Wy ludzie błędnie interpretujecie te fakty uważając (co nigdy nie miało miejsca), że szczepionki mają wyeliminować zakażenia. Potem rzucacie pojedynczymi przypadkami, gdzie ktoś mimo szczepienia zachorował albo umarł. Ignorujecie przy tym fakt, że rzeczywiście szpitale nie są w tym momencie zatkane, śmiertelność spadła, ludzie przechorowują lekko, czyli szczepienia zadziałały dokładnie tak jak miały działać. Jakbyś przejrzał historię moich postów, to okazałoby się, że dokładnie to tłumaczyłem jakiś rok temu.

Jedyne co nie działa to błędne, idealistyczne przekonania nieodnoszące się do faktów.

0

@tomcias10 Ale dokładnie w tym miała pomagać, wszystko co piszesz wiemy od roku

0

@PsychoFanBlaugrana2 Wirusy nie są nawet zbudowane z komórek, nie są organizmami żywymi, nie mogą więc umrzeć. Mam się spodziewać, że wiesz jak działa test?
Ale ok, ok, przywykłem już, że piszecie 100% bzdur i klepiecie się po pleckach.

0

@ranger3120 Za pół roku będzie "skąd miałem wiedzieć, że oczekuje związku? żeby tylko dała mi jakiś znak..."

0

@equwesta Nie, definicja "efficacy" zawsze była taka sama i wynik badania zawsze oznaczał to samo. W jaki sposób byłoby to obliczone, skoro nie posiadałoby stałej definicji? W badania stoją dane podstawowe i sposób ich obróbki, jak w każdym badaniu. Jakbyś nie liczył, zawsze wyjdzie 95%. Gdyby data miała znaczenie i definicja zmieniła się w czasie, to nie byłoby to możliwe.
Na tym polega piękno i potęga nauki - weryfikowalność, falsyfikowalność.

Jedyne co może się zmieniać, to to, co zrozumiałeś, w zależności od jakości informacji jakimi się karmisz i tego, co chcesz usłyszeć

0

@equwesta Nie ma znaczenia z kiedy jest ten artykuł, skoro przedstawia definicję pojęcia stosowanego już wcześniej.
To tak jakbyś wziął słownik wydany w 2020 roku, przeczytał definicję słowa "pies" i sugerował, że nie można na tej podstawie wyciągać wniosków czym był pies w 2019 :)

Przyznaj - nawet nie przeczytałeś tej definicji. Spojrzałeś tylko na datę i uznałeś, że to wystarczy w dyskusji. Bo nie chodzi o żadne fakty, żadne myślenie, a jedynie o okopanie się w swoim dołku

0

@equwesta No i właśnie tak to jest. Wrzucasz jakąś randomową stronęjako dowód w sprawie. Jej bilbiografia to jakieś dwie strony rządowe i "WHO". Tymczasem już po paru sekundach rzuca się w oczy uproszczone rozumienie/tłumaczenie.
Szczepionki nie miały 95% ochrony przed zachorowaniem, w znaczeniu, że jeśli weźmiesz 100 osób niezaszczepionych, tyle samo zaszczepionych i nakichasz im w twarz, to z pierwszej grupy zachoruje sto osób, a z drugiej 5.
95% "efficacy" znaczy tyle"
https://www.thelancet.com/journals/laninf/article/PIIS1473-3099(21)00075-X/fulltext
To zawężenie znaczenia informacji. Ta informacja była dostępna przez cały czas. Jej problem, to że jest trudna do zrozumienia.

Tak więc jeszcze raz. Czy mamy do czynienia z dezinformacją? Jeżeli tak, to czyją? Nie można oczekiwać od większości populacji, że zrozumieją tę różnicę. Można za to wyciągnąć wniosek, który na podstawie tych liczb jest jak najbardziej prawidłowy - szczepionki są wartościowe w walce z pandemią.
Czy to dezinformacja? Moim zdaniem absolutnie nie.

"Są kraje z 90% "wyszczepialnością", a ludność tego kraju nadal choruje i nadal umierają. A więc preparaty nie spełniły obietnic."

Po pierwsze nawet podane przez Ciebie liczby nie mówiły, że żaden człowiek już nie zachoruje i nie umrze. Po drugie zdecydowanie było widać w liczbach efekty szczepień. Po trzecie badanie odnosiło się do istniejących wariantów wirusa, a nie wariantów jeszcze nie istniejących, jak delta i omikrion, które siłą rzeczy generowały inną statystykę.

Ruchy antyszczepionkowe nie potrzebują paliwa. Same sobie je znajdują. Kto przeczytał oficjalne badania i włożył wysiłek w pełne zrozumienie każdego użytego w nim terminu? Garstka. Kto wziął pierwsze z brzegu śmieciowe źródło i zrobił z niego cielca? Wielu. Zastanawia mnie tylko czego ludzie kwestionujący działania oczekują. Nie robienia niczego, dopóki nie będzie wiadomo wszystkiego? ;)

Również dziękuję


0

@Gangol "Dobra ze studiami nie ma co polemizować. Ale specjalizacji wszyscy nie robią z zakresu wirusologii a teraz wnet każdy lekarz jest specjalistą od covid, wirusów. "

To nie do końca tak jest. W zasadzie każdy lekarz leczy infekcje i musi przy tym wyciągać wnioski co tę infekcję wywołało. To są podstawowe medyczne dylematy i ich rozwiązywania uczą na studiach. Kolejne 6-7 lat, licząc staż, to nabieranie doświadczenia. Bardziej niż o temat specjalizacji chodzi tu o fakt, że większość lekarzy dopiero po takim czasie podejmuje decyzje o leczeniu bez nadzoru starszego specjalisty. Każdy klinicysta musiał też nauczyć się radzić sobie z COVID przez ostatnie dwa lata, a przygotowanie do zdobywania tej wiedzy upoważnia do pewnego znawstwa po tym czasie.

"Do tego co napisałeś o nie przyjęciu i zbadaniu małego dziecka to nie wiem jak skomentować, bo ręce opadają takie coś czytać.. Jak dziecko ma kilka dni gorączkę, którą ciężko zbić, żadne znane sposoby nie działają, poza tym zrobionym testem ma potwierdzony covid, więc to żadna byle jaka infekcja nie jest.."
Chciałbym dobrze wyrazić co mam na myśli. Oczywiście uważam, że każdemu powinno przysługiwać badanie i leczenie. Kiedy jednak nie ma czasu i zasobów, rezygnuje się z tego co z najmniejszym prawdopodobieństwem zagraża życiu, a gorączkowe infekcje u małych dzieci bardzo często do takich należą. Dochodzi też aspekt ograniczenia kontaktu możliwych przypadków COVID+ z innymi pacjentami. Niestety, ale to co się wyprawiało z powodu niewydolności opieki zdrowotnej w Polsce wpisuje się w definicję medycyny katastrof, czy wypadku masowego. Rozumiem powody decyzji, żałuję że trzeba było je podjąć, bo wielu ludzi przez to cierpiało.

Moi znajomi pracujący w POZ ciężko harują od 8 do 18 przyjmując dziennie tyle pacjentów, że wieczorem nie wiedzą już kto przyszedł rano. W polskim systemie wymaga to dodatkowo wypełnienia dwóch zestawów dokumentów, bo przecież nie mogą być tylko na papierze albo tylko w systemie informatycznym. To wyczerpująca praca. Nie mogę odnosić się do pojedynczych przypadków, ale jeśli ktoś jest niezadowolony ze swojego lekarza POZ, to może go za darmo zmienić dwa razy w roku.

W porządku, cieszę się że tak myślisz na temat naprawy polskiego systemu. Mam nadzieję, że dojdzie do tego samego. Może wróciłbym wtedy do kraju ;)

Dzięki też Twoje słowa o dyskusjach. Wychodzę z założenia, że zwykle nie zmienię zdania swojego rozmówcy. Znaczenie ma dla mnie jednak całokształt dyskusji, zrównoważenie oponenta merytorycznymi argumentami, co może trafić do osób trzecich, które nie biorą bezpośredniego udziału w wymianie zdań. Sam wiele razy nauczyłem się czegoś z dyskusji w internecie, więc zakładam, że jest to możliwe.

0

@equwesta To co sugerujesz nie trzyma się kupy. Ruchy antyszczepionkowe działały długo przed COVIDem i osiągały coraz większy zasięg. Ty sugerujesz, że to była dobrze kojarząca się nazwa i dopiero szczepionki mRNA to zmieniły.

W jaki sposób jest to rozmyte znaczenie? Szczepionka jest medycznym preparatem mającym wywołać sztuczną, specyficzną i aktywną odporność organizmu . Co jest nie tak w tej definicji? Mówi ona dosłownie wszystko o efekcie jaki chcemy uzyskać.

Jakimi chorobami do końca życia mają niby skutkować te szczepionki? Postulat bez pokrycia.

Jakiej "obietnicy" nie spełniły szczepionki? W jakim mechanizmie szczepionki mRNA mają zadziałać analogicznie do antybiotyków wywołujących antybiotykooporność?

Widzę wiele presupozycji i sugestii w Twojej wiadomości, ale absolutnie żadnych konkretów.

0

@ChiChi W sensie, że jeszcze bardziej odklejone wyrażenie jest bardziej dosłowne? Pogubiłem się w tej logice, ale po prostu założę, że to żart

0

@kamilo0066 Ale odnośnie czego ma rację?

0

@SkilledHydra16 Porównałem też do Aduriza, Tobie z jakiegoś powodu to nazwisko umknęło, co? :)

Jeśli chciałbyś zrozumieć, co miałem na myśli, to zauważyłbyś, że pisałem o wzroście skuteczności z wiekiem, a nie czystej klasie piłkarskiej. Czy nie jest to jasne?

0

@ChiChi W jakim sensie? Ostatnio jak sprawdzałem to "terrorysta" nie jest definiowany jako osoba utrudniająca innym życie. Rodzic utrudnia dzieciom życie nie pozwalając im np. bawić się zapałkami. One nie chcą rezygnować z normalnych atrakcji, ale on wie, że kontynuowanie takiej zabawy skończyć się może katastrofą. Czy rodzic jest terrorystą?

0

@Gangol "Ale, nie musisz wierzyć że siostra szwagra jest pielęgniarką na oddziale covidowym. Ja wiem że jest i chyba widzi jakie leki podaje pacjentom, sądzę że sama z Siebie w domu bez powodu nie trzyma tych antybiotyków"

Wierzę. Mam też olbrzymi szacunek do pielęgniarek i pielęgniarzy za trudną i odpowiedzialną pracę jaką wykonują.

Powiedziawszy to - lekarz widzi wszystkie wyniki pacjenta w szpitalu. Wie, że ma np. pacjenta z COVID-19, który jest zaintubowany oraz ma cewnik w pęcherzu moczowym. Obserwuje stan pacjenta z dnia na dzień, mierzy parametry zapalne, temperaturę. Trzy dni po przyjęciu CRP pacjenta rośnie z 200 mg/dl do 400 mg/dl, dodatkowo oznaczona prokalcytonina wynosi 30 ng/dl, gorączka wzrasta z 38 do 39 stopni. W związku z tym pobierany zostaje wymaz z drzewa oskrzelowego i mocz na posiew. Okazuje się, że pacjent złapał dodatkowo szpitalne zapalenie płuc spowodowane respiratoroterapią. Przepisuje antybiotyk. Po kilku dniach poprawia się stan pacjenta z powodu COVID, antybiotyki zwalczają nadkażenie.

Co w tym wszystkim widzi przedstawiona przez Ciebie pielęgniarka? Pobrała krew. Pobrała krew. Zmierzyła temperaturę. Pobrała wymaz. Pobrała plwocinę. Podała antybiotyk. Pacjent wyzdrowiał. Wiele pielęgniarek zajmuje się wręcz pilnowaniem tego reżimu i ma dodatkowe wykształcenie w dziedzinie, ale jeśli tej wiedzy nie ma, to wniosek nasuwa się sam. "Antybiotyk wyleczył COVID". Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. I niestety jest to bardzo nieodpowiedzialne zachowanie. W wielu krajach Azji antybiotyki kupuje się bez recepty. Zgadnij skąd emigrują do nas najbardziej niebezpieczne, zmutowane, oporne na leki bakterie? Podpowiem, że przykładem jest Klebsiella New Delhi.

To jest strona informacyjna o bezpieczeństwie stosowania antybiotyków. Są to specjalistyczne informacje, ale zobacz tylko ile wysiłku poświęca się unikaniu tego nieodpowiedzialnego stosowania, jakie podajesz. I nóż mi się w kieszeni otwiera, że profesjonalista medyczny może to ignorować bez medycznego powodu.
http://antybiotyki.edu.pl/

"Znowu nie znam się ale na mój chłopski rozum, skoro wirus jest to tak groźny jak mówią, to osobiście wolałbym aby lekarz próbował przewidzieć i leczyć niż czekać i patrzyć"
Po to się studiuje 6 lat, robi roczny staż i tyra kolejne 5-6 lat specjalizacji, żeby nie robić na "chłopski rozum", tylko zgodnie ze sztuką. Na tym polega pandemia, że dla wszystkich miejsc nie starczy w szpitalu. Stąd wszystkie obostrzenia. I niestety jak ktoś tu i teraz nie potrzebuje szpitala, to się go tam nie wciska, tylko czeka i patrzy.

"Nie wiem może się mylę ale grypa to chyba też wirus i na grypę przepisuje się antybiotyki?"
To wirus i nie przepisuje się. Na grypę używa się leków przeciwwirusowych, np. zanamawiru. Dodam, że nie działają one na koronawirusy.

"Powiedz mi jak można chore roczne czy 5 letnie dziecko nie przyjąć i zbadać?"
Niestety całkiem normalnie. Takie dzieci łapią pełno infekcji często co kilka tygodni. Łatwo się z nich leczą, bardzo rzadko trzeba stosować leki, a już w ogóle przyjmować do szpitala. Nauka zwykle zaleca jedynie nawadnianie i leki objawowe. Ja wiem, że dla Ciebie to delikatne dziecko i uważasz, że trzeba się o nie szczególnie zatroszczyć. Lekarz wie jednak, że to na 90% nieistotna infekcja, która sama przejdzie. Oczywiście, zawsze dobrze jest zbadać w normalnej sytuacji. Ale nie mamy normalnej sytuacji, tylko przeładowanie systemu opieki. W tych warunkach trzeba wybierać kto przyjdzie. I profesjonalista wie, że 60-latek po omdleniu bardziej go teraz potrzebuje niż 5-latek z przeziębieniem. Przykro mi, ale to prawda.

"A są lekarze którzy w ośrodku zdrowia, w przychodni Cię nie przyjmie ale popołudniu na wizycie prywatnej, już takiego problemu nie ma"
Taki jest system w Polsce. Po wypełnieniu etatu idzie się do kolejnej roboty. Albo i do dwóch. W Niemczech jest to nielegalne. Tylko, że w Niemczech jest ponad 4x więcej lekarzy, czyli ponad 2x więcej per capita. Ten patologiczny system tuszuje braki, a jak ktoś sobie za to dorobi do nędznej pensji etatowca, to jego szczęście. Jak chciałbyś, żeby przepracował drugi etat w cenie pierwszego, to nie przyczyniasz się do poprawy sytuacji w Polsce, krótko mówiąc ;)

0

@ChiChi Ja jestem zwolennikiem narodowego programu szczepień ochronnych i uważam, że szczepienia przeciw COVID są bardzo ważnym narzędziem walki z pandemią. Uważam przy tym, że jak ktoś nie chce się szczepić to powinien mieć wybór, tzn. robić sobie test za każdym razem idąc do baru, czy na zakupy. Strategia Austrii mnie nie przekonała.
I co, jestem terrorystą? Trochę? Całkiem? W połowie?

Nie wiem do czego ma prowadzić to przypinanie łatek. Sam staram się dyskutować o faktach, niż kogoś nazywać foliarzem, choć pewnie czasem cierpliwości brakuje.

Nie o to chodzi w każdym razie. Mam poglądy jak w/w, a cieszę się, że powoli coraz więcej państw zdejmuje ograniczenia, bo wynika to z postępów jakie poczyniliśmy. Czego nie rozumiem, to dlaczego miałbym tupać nóżką ;)

1

@ChiChi Ty naprawdę myślisz, że ludzie za szczepieniami chcą innym zaszkodzić i złoszczą się, kiedy można w końcu znosić ograniczenia? Przecież właśnie o doprowadzenie do takiej sytuacji miały doprowadzić szczepienia i restrykcje :)
Myślę, że wszyscy chcą tego samego. Tylko ten internetowy przekaz nauczył ludzi szukać wszędzie antagonizmów...

1

@SkilledHydra16 A ja patrzę na to inaczej. Tomek Ćwiąkała często o tym mówił, np. przy okazji Lewandowskiego, Aduriza, czy Aguero, że doświadczenie nabyte z wiekiem umożliwiło im wejście na swój najwyższy poziom dopiero po 30.

Morata ma świetne warunki fizyczne i masę doświadczenia. Nie mogę być tego pewny, ale mocno wierze, że jego najlepsza wersja jeszcze przed nami i mam nadzieję, że trafi do Barcelony, gdzie na ten poziom wejdzie.

0

@Wychowanek No ale Ci już napisałem, że oprócz tego podskakiwania w slow motion to zupełnie nie ma sensu nosić stroju kosmonauty. Poza tym spociłbym się jeżdżąc na rowerze.

1

@Gangol
"A mam też szwagra którego siostra jest pielęgniarką na oddziale covidowym w Nowym Targu i Ona w domu trzyma na wypadek zachorowania antybiotyki, bo lekarze nie chcą ich przepisywać, a podobno jeśli stosunkowo szybko przyjmie się właśnie antybiotyk to chroni się płuca i jest szansa że łagodniej się covid przechoruje. "

Nie chcą przepisywać, ponieważ wiedzą, że antybiotyki to leki na infekcje bakteryjne, które w ogóle nie działają na wirusy. Ciężki przebieg zapalenia płuc w przebiegu COVID nie jest zależny od tzw. nadkażenia bakteryjnego. Nie istnieje coś takiego jak chronienie płuc przez antybiotyk. Podanie antybiotyku po pierwsze nie działa, po drugie może wywołać objawy niepożądane, po trzecie niewłaściwe stosowanie antybiotyków nasila antybiotykooporność bakterii i właśnie w ten sposób sami tworzymy przyszłość, w której antybiotyki nie będę już działać na bakterie. Będziemy wtedy umierać na wszelkie ropne zakażenia jak przed Flemmingiem.

" przecież im szybciej zaczniesz leczenie tym większe szanse że lżej przejdziesz i nie zajmiesz miejsce w szpitalu. Niby proste a jednak w tym kraju trudne do zrealizowania. "
To by działało, gdyby dało się przewidzieć u kogo infekcja rozwinie się w taką, która wymaga hospitalizacji. Nie ma jeszcze autoryzowanych metod, żeby to ocenić. Więc niestety nie, jeśli ktoś ma tylko gorączkę w poniedziałek, a w środę już ciężkie zapalenie płuc to NIE oznacza, że w należało go leczyć już w poniedziałek w szpitalu. To tak absolutnie nie działa.

Rozumiem, że mały kontakt z lekarzem rodzinnym (oni mają 40-60 pacjentów dziennie, wyobraź to sobie) sprawia, że masz wrażenie braku opieki. Jednak rozwiązania proponowane przez Ciebie nie działają i nie byłyby od tego lepsze.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?