YeastMoss
Dołączył/a: wrzesień 2015
16 obserwujących
6 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@Wychowanek Faktycznie mam ładny uśmiech, ale to co widziałeś w poście to prawdę mówiąc tylko emotka. Sądzę, że mogłeś pomylić
BTW "sam przyznajesz że tylko straszycie tym wirusem wszystkich a zamiast porządnie się zabezpieczyć to półśrodkami się chronicie."
Gdzież to niby przyznaję?
0
@Wychowanek "to wystarczy ci sam hełm a nie jakas śmieszna maska.
Posługujesz się nauka a twierdzisz że w stroju kosmonauty na ziemi będziesz się poruszał w slow motion. Brawo"
Hahahahaha xD Zrobiłeś mi wieczór kolego, dzięki. Tylko wytrę monitor, bo oplułem
1
@Bunk420 @AbelKabel
No dokładnie tak. Z mojego wypadu do Hiszpanii dodam tylko, że byłem na dwóch wycieczkach autobusowych z innymi Polakami. Na KAŻDYM punkcie, gdzie ludzie wysiadali i wsiadali do autobusu kierowca musiał kogoś upominać o ponowne założenie maseczki. Dla niego równało się to karze do bodajże 600$ za osobę, urząd w Hiszpanii miał w zasadzie prawo nadać wielosettysięczne kary.
Reakcja rodaków? "Ale już wyjechaliśmy z miasta, tutaj pewnie nie stoją"
0
@Wychowanek Bo zarażasz się przez nos i usta, a nie skórę. Poza tym ja bym chętnie łaził jak kosmonauta i do tego podskakiwał w slow motion.
0
@equwesta O czym Ty kuźwa mówisz. W czasie moich studiów i pracy zmieniło się pełno określeń medycznych, na tym polega rozwój nauki. Co Ty się tu spinasz o definicje z lat 60', czy 70', jak to jest prehistoria.
- dawniej astma była definiowana jako choroba z odwracalną obturacją, dzisiaj definicja mówi o ZAPALNEJ chorobie z obturacją. Znaczenie? GKS jako podstawa leczenia
- dawniej sepsę definiowano jako SIRS z bakteriemią, dzisiaj wystarczy wykazać obecność infekcji i ogólnoustrojową odpowiedź zapalną. Znaczenie? Szybsze rozpoznanie i leczenie
- dawniej ziarniniakowatość z zapaleniem naczyń nazywano chorobą Wegenera. Znaczenie? Brak upamiętniania zbrodniarzy nazistowskich.
Wychodzisz teraz na takiego naukowego tradycjonalistę, który opanował dziedziny 40 lat temu i urażają go zmiany :D
A co Ci do tego, jakich słów się używa? Nikt w latach 60' nie pomyślałby o szczepionkach mRNA, bo biologia komórki stała w powijakach. Jakbyś im powiedział, że coś takiego jest w ogóle możliwe, to zawarliby to w szczepionce.
Dawniej operacją nazywano otwarcie powłok ciała. Teraz można komuś udrożnić założyć nową zastawkę w sercu przez dostęp naczyniowy. Będziesz łaził po oddziale kardiologii i mówił ludziom, że to nie jest prawdziwa operacja, tylko fejk i ktoś zmienił definicję z lat 90' XIX wieku?
Nie ukrywajmy, chodzi Ci tylko o kolejny pseudoargument przeciw szczepionkom.
2
@aleksandrowielki Jak w naszym kraju? Kawału świata nie zwiedziłem przez ten czas, ale byłem w Hiszpanii i w Niemczech. NIEPORÓWNYWALNIE bardziej przestrzegano obostrzeń, które fikcją może są w Polsce. W Niemczech obecnie nie widuję ludzi w sklepach bez masek FFP2
0
@endriuuu2 W porządku, rozumiem. Wybacz wtrącanie się, ale czułbym, że nie dopełniłem zawodowego obowiązku nie dając przeciwwagi do tego, co moim zdaniem jest scamem
0
@endriuuu2 Jeśli postanawiasz zawierzać zdrowie naturopatii i stronom, które jak słusznie zauważyłeś, oferują rozwiązania bez podawania skutków ubocznych, to oczywiście Twoja wolność.
Pozwolę sobie jednak zauważyć, że problemy z płytkami o których wspominasz są odrębne od zaburzeń krzepnięcia. Pierwsze dotyczą właśnie płytek krwi, na które wpływa aspiryna, drugie dotyczą enzymów krążących we krwi. Te sprawy łączą się i przenikają. Istnieje cała dziedzina medycyny - hematologia, wiele parametrów wymagających kontroli laboratoryjnej i wiele leków kontrolujących każdy element procesu. A nadwrażliwość na kwas acetylosalicylowy to jeszcze inna sprawa.
Dziedziny paranaukowe Ci tego nie powiedzą. Dużo obiecają, nie powiedzą o żadnych powikłaniach i nigdy nie poniosą odpowiedzialności, gdy coś pójdzie nie tak. Oczywiście Twój wybór, czy temu zaufasz i do kogo zgłosisz się, jeśli wystąpią powikłania.
0
@michal26 To jest trochę samoudowadniające się. Im więcej czasu i im więcej hostów, tym większa szansa powstania takiej mutacji, która ułatwi transmisję. Z kolei jeśli śmiertelność wzrosłaby przy tym, to ograniczyłaby transmisję, szybka śmierć chorych uniemożliwiałaby kontakt z wieloma osobami.
Tak faktycznie jest, tak działa ewolucja. Z tego powodu raczej takie wirusy DOMINUJĄ w środowisku. I faktycznie masz rację, że omikron jest cholernie zakaźny,
Ale nie zmienia to absolutnie szansy na powstanie nowej mutacji, która da niższą zakaźność, a wyższą śmiertelność. Taki wirus miałby jednak małe szanse zdominować puli krążącej po świecie.
0
@michal26 Nie ma takiej zasady, żeby kolejne warianty miały być bardziej zaraźliwe, ale łagodniejsze. Oczywiście takie najbardziej sprzyjają przenoszeniu się wirusa, sprzyjają temu więc mechanizmy ewolucyjne. Same mutacje mogą jednak pójść w każdym kierunku.
Ciężko zresztą obiektywnie stwierdzić jak zaraźliwy jest omikron względem poprzednich wariantów, ponieważ z powodu szczepień i przechorowania występuje już jakiś stopień odporności.
Obyś był zdrów i pełen sił jak najszybciej :)
0
@norbi77 W sensie dogadamy się, bo łączy nas podważanie przez Ciebie naszych słów? Twoja logika zaczyna zjadać własny ogon.
Nie wiem tylko w jaki sposób wzbogaca Twoje życie wybranie sobie grupy zawodowej, której będziesz nienawidzić i na temat której uwierzysz w tylko jedną wersję historii. Napisałeś to dosłownie, "jeśli chodzi o mnie, to tak było i nikt mi nie wmówi, że było inaczej", czyli nie interesuje Cię w ogóle prawda. Ważne jest jedynie okopanie się w tym stanowisku.
I niestety tylko Ty na tym ucierpisz. Jestem lekarzem i po mnie spływa Twój hejt. Możesz wybrać, że nie wierzysz w moje słowa, Twój wybór. Jednak w dalszym ciągu upierasz się, że świat jest tylko taki, jakim chcesz go widzieć. Nie brzmi to zdrowo... ale znów. To tylko Twój problem.
1
@norbi77 Skoro pracowałem w szpitalu to mam tłumaczyć motywacje nieznanego mi lekarza w nieznanej sprawie na nieznanym mi SORze, ewentualnie nieistniejącego szpitala na nieistniejącym SORze?
1
@norbi77 Raz jeszcze - bzdura.
Dodatek był wliczany na podstawie profilu oddziału. Jeśli np. ortopedia w danym szpitalu dostała zielone światło na przyjmowanie chorych z COVID, to wtedy przy udokumentowaniu obecności takich pacjentów na oddziale dostawali oni dodatek. Różnie to było nakładane, np. ortopedia w moim byłym szpitalu dostawała tylko pacjentów COVIDowych, ale chirurgia już nie. Pacjenci chirurgiczni z COVIDem byli delegowani do innego szpitala w mieście. Ci pierwsi mieli dodatek, ci drudzy nie.
Rozwiewając kolejną wątpliwość C19+ był rozpoznawany w laboratoriach zewnętrznych i wpisywany w ogólnopolski system informatyczny, nie można było ot tak sobie wpisać, że pacjent jest dodatni
Potem ten system został zresztą znacznie zaostrzony.
Przyczyna ew. zgonu nie miała nigdy nic do rzeczy. Bo dlaczego miałaby mieć? Ta historia ma sens tylko dla fanów teorii spiskowych.
BTW jak widzę sformułowania w rodzaju "bronienie lekarzy" to na twarzy maluje mi się uśmiech od ucha do ucha. Bronienie, jak jakiejś ucieśnionej grupy. Ja wyjechałem, ale współczuję kolegom po fachu, którzy ani nie mają możliwości, czy ochoty wyjechać, ani nie zrobią porządnego strajku, tylko jakieś białe miasteczka. Wierzą ciągle, że sytuacja się poprawi, a oni nie zostawią pacjentów... a pacjenci w tym czasie się namawiają, czy zgotować im lincz, czy może nie :) Były brawa, teraz jest zaglądanie do portfeli i sugerowanie, że te ostatnie dwa lata to był spacerek, a nie ostra harówka i niepewność.
Tymczasem jakiś cwaniak wykręcił 300tys. i już skończyły się brawa na balkonach, a zaczęła kolejna nagonka. Radykalna lewica też jedzie w tym czasie na lekarzy, tylko za co innego. Polacy już dobrze wiedzą na kogo zwalać winę, a rządzący wykorzystują to rok w rok. Bawcie się dobrze, rywalizując o ilość lekarzy na mieszkańca z Albanią, grunt że znalazł się winny.
0
@norbi77 A kierowca wstał i zaczął klaskać.
Pracowałem w kilku szpitalach przez ostatnie dwa lata, podobnie jak wielu moich znajomych i przyjaciół oraz członków rodziny. NIGDZIE nie istniał związek między przyczyną zgonu a naliczaniem dodatków COVIDowych. To jest mit krążący od początku pandemii i niektórzy bardzo pragną w niego wierzyć.
I jeśli Cię to pocieszy jeśli ktoś z COVIDem umierał po zawale, to nikt mu nie ładował COVIDa w dokumenty.
2
@FC1899Barca To oczywiste proszę Państwa. Konfederacja sama wypuściła wirusa, żeby nasilić postawy wolnościowe i wykorzystać pandemię do własnych celów. Nic tak dobrze nie tłumaczy tego, jak dobrze odnaleźli się w obecnych realiach i jak wielu zyskali popleczników. A niektórzy nadal ślepo wierzą w losowe mutacje.
Change my mind
5
@BombowiecKrawczyk "Najwyższe roczne", a wszyscy w komentarzach już dorabiają ogólnopolską filozofię do tego. Co z tego, że mediana i średnia nijak się do tego mają, po co komu weryfikować dane :)
Podejrzewam, że te najwyższe to przypadki w rodzaju pewnego posła po stronie prawicy, którego dyżury odwalali rezydenci, kiedy on jednocześnie zasiadał w sejmie i ciągnął dodatek covidowy z dwóch oddziałów :P
1
@Jakchcesz Ja już się zdystansowałem. Lata czekania, aż władza cokolwiek zrobi w sprawie systemu opieki zdrowotnej poszły na marne. Nie jestem już aktywny zawodowo w Polsce - właśnie tak to zresztą wygląda. Personel próbuje coś dopiąć mimo olbrzymich niedoborów na każdym szczeblu opieki, mimo że kilkadziesiąt procent jest w wieku emerytalnym, a dostaje się tylko kamieniem po głowie.
Obywatel ma zresztą ma swoje rozwiązania - winić pielęgniarki, winić ratowników i winić lekarzy. Ostatecznie sugerować, że powinni oni wszyscy zignorować chorych na COVID, a leczyć tylko pozostałe choroby :) Nic tam, że taki pęknięty tętniak był w jakiś 50% wyrokiem śmierci długo przed pandemią. Nikt nie oczekuje od obywatela wiedzy, prawda?
Będę sobie teraz na to patrzył tylko z daleka i cieszył się, że to już nie mój problem
0
@Azacca @haryveb944
Ciężko mówić, że HPV i brodawczak to dwie różne rzeczy. Znaczy to są różne rzeczy, ale zwykle związane ze sobą relacją przyczynowo-skutkową ;) Nie zawsze jednak, to prawda.
Zwykle mała zmiana jest problemem kosmetycznym, ale jeśli jest duża lub tak niekorzystnie zlokalizowana, że utrudnia jedzenie, czy oddychanie, to wymagałaby nawet nagłego leczenia... ale to absolutna kazuistyka.
Bardziej zmierzam do tego, że w ogóle nie warto rozkminiać takich rzeczy na podstawie jednozdaniowej historii przez internet. Przecież wiadomo, że jak ktoś chce tak opowiedzieć, żeby innych przedstawić w złym świetle, to potrzeba mu tylko kilku słów i chętnego grona odbiorców.
0
@Walker Pacjent ma objawy mogące odpowiadać chorobie X. Obecnie panuje epidemia choroby X. Czy zasadne jest zbadanie pacjenta w kierunku tej choroby?
To jest tak banalne, że nie pojawiłoby się na żadnym egzaminie medycznym. Nawet jeśli istnieją inne wyjaśnienia stanu dziecka, to obowiązkiem lekarza jest wykluczyć przynajmniej te o istotnym znaczeniu klinicznym i epidemiologicznym.
Jak tu nie kochać pacjentów, którzy spodziewają się po lekarzach, że zapomną o istnieniu choroby, której pandemia trwa od 2 lat.
PS Pracowników systemu też wkurza już ta pandemia, ale my nie mamy prawa obrażać się na rzeczywistość i porzucać prawidłowego wykonywania swoich obowiązków. Ty za to wejdziesz do neta i sobie popsioczysz. Tak jest już świat urządzony.
4
@Bartek22 1) Jest dobrze przebadana i ma pełno działań nieporządnych. W medycynie nie stosujemy chętnie tego leku.
2) Nie istnieje taka zasada. Są leki, których jednorazowe podanie jest olbrzymią ingerencją w organizm oraz takie, których codziennie podawanie jest w zasadzie obojętne.
Proszę nie zmyślać prawd medycznych na potrzeby dyskusji. Naprawdę nikomu to nie jest potrzebne.
2
@fortunate_son W sensie, że wcześniej regularne jedzenie mięsa, zagraniczne wakacje i fajniejsze samochody były dostępne dla wszystkich, a teraz coś zmienia się na gorsze?
Ludzie, czy Wy żyjecie w jakimś innym świecie niż ja? Nie ogarniam
0
@UbranyNaBialo
"Gdybyś mógł mi przybliżyć w czym widzisz problem? Nikt nikomu nie każe napędzać popytu na takie schowki pod schodami"
Już wytłumaczyłem. Nikt nikomu nie każe napędzać popytu na MIESZKANIA? W sensie nikt nie każe ludziom mieszkać gdzie indziej niż na ulicy? Albo z rodzicami i dziadkami w jednym domu? Albo wyjeżdżać do miasta, żeby pracować? Może praca to też dobro luksusowe?
Twoje stanowisko o "napędzaniu popytu" miałoby jakikolwiek sens tylko, gdyby komfortowe, dobrze naświetlone mieszkanie i 8-metrowa kawalerka kosztowały tyle samo.
Najmuję w Niemczech mieszkanie 60 metrów, w Polsce wynajmuję swoje 40 metrów. W przeliczeniu na złotówki to pierwsze jest tylko o 30% droższe. Tymczasem moje zarobki za etat 4 razy większe.
W takim razie masz problem, bo pod względem zagospodarowania przestrzeni, egzekwowania prawa i drenowania obywateli z forsy w Polsce wszyscy mówią, że deszcz pada, kiedy pluje im się w twarz.
6
@Przemek2323 Myślałem przez cały czas, że żartujesz.
To co idzie to załamanie klimatu, kryzys migracyjny i niedobór wody pitnej, a Ty REALNIE narzekasz na reklamy warzyw i samochody elektryczne xD
Nawet mi Was nie żal
1
@UbranyNaBialo
Takie czasy nastały. W wyklętym PRL w latach 50' XX wieku było prawo budowlane, było minimalne naświetlenie, była minimalna powierzchnia mieszkania.
Teraz w cudownym nowym świecie wracamy do warunków życia z końca XIX wieku i żadne z tych praw nie obowiązuje :)
"Nie chcesz nie kupuj. Masz prawo kupić ów mieszkanie, a możesz kupić inne"
Kogoś chcesz oszukać, że dystrybucja tego dobra jest równomierna? Obecny dziki rynek oddaje większość mieszkań tym samym właścicielom, którzy monopolizują rynek. Deweloperzy z kolei tak wpływają na prawo i władze (tak, niestety wyobraź sobie, że rząd ma coś wspólnego z sytuacją w państwie), że mają całkowitą samowolkę zabudowując całą naszą przestrzeń życiową, tworząc potworki architektoniczne z 12-metrowymi mieszkaniami w środku i stojącym brudnym powietrzem pomiędzy.
Przestrzeń życiowa to PRAWO PODSTAWOWE, a nie luksus, którego dostępność można uzasadniać wyłącznie prawem popytu i podaży.
Współczesny Polak tak jednak nauczył się wierzyć wolny rynek, że nie zauważa kiedy pluje mu się w twarz. To co było jasne dla robotników pod koniec XIX wieku jest poza polem widzenia współczesnego obywatela, który w imię wręcz religijnego światopoglądu uznaje, że "tak musi być". Tymczasem to nie świętość rynku daje patodeweloperce takie możliwości, a słabe, niedbające o interesy obywatela państwo.
1
@Existimati Niedługo się okaże, że ludzie nie umierają przez wirusa, tylko przez wymazy
2
@Azacca Konfederacja kiedy bez szczepionki nie można pojechać na narty, pójść na zakupy do Zary i spędzić weekendu w SPA:
segregacja medyczna i ograniczanie wolności
Konfederacja kiedy patodeweloperka zabudowuje kraj 12-metrowymi kawalerkami za 10k od metra bez dostępu do światła słonecznego:
nie każdego musi być stać na dobra luksusowe
0
@Barcaa12 Bill co prawda nie kończył tego kursu, ale zawsze pyta mnie o zdanie. Wisimy wtedy na słuchawie godzinami, a typ opowiada o swoim planie depopulacyjnym. Osobiście jestem przeciwny, przy czym nie uważam, żeby nasza przyjaźń, ani miliony dolarów, które przelewa mi na konto miały wpływ na moje poglądy.
1
@Nano22 Warto tutaj chwilę zastanowić różnicę między tym jak świat wygląda, a jak go widzimy przez filtr naszych kompetencji.
Dla mnie absurdalnie brzmiałoby "szczepionka nie ma żadnych działań niepożądanych i w 100% chroni przed infekcją".
Pytanie, tylko który z nas ukończył kurs chorób zakaźnych na uczelni wyższej...
4
@VbamboeB Ogólnie zgadzam się co do szczepień, ale rozwinąłbym się w sprawie radiologów i COVID.
Radiolodzy opisują badania rentgenowskie, tomografię, rezonanse i wykonują USG. Ich wiedza na temat postępowania i leczenia może być niewielka, ponieważ zwykle nie mają doświadczenia w leczeniu, jednak w związku z "zaglądaniem" do ludzkiego ciała i rozróżnianiem szczególików na zdjęciach oraz ilościowym i jakościowym ich opisywaniem nieraz doskonale rozumieją przebieg choroby. Oni napatrzyli się najwięcej na to, co potem opisuje się jako "70/80/90% zajętych płuc". Mam w rodzinie radiologów i z kilkoma współpracowałem. Zresztą z racji wykonywania USG jeździli oni z aparatem po całym szpitalu odwiedzając izolatki i badając chorych. Nanosili się tych kombinezonów tyle co anestezjolodzy i interniści. Ci których znam byli przeszczęśliwi mogąc się zaszczepić w zeszłym roku, bo nagle ryzyko śmiertelnej choroby po całym dniu narażania się spadło.
Aczkolwiek faktycznie w ramach swojej pracy nie zajmują się samym leczeniem, choć mają wszelkie uprawnienia jako lekarze.
0
@masq "You can tell the size of a man by the size of the thing that makes him mad"