YeastMoss
Dołączył/a: wrzesień 2015
16 obserwujących
6 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@equwesta Dowiedziałeś się np., że myliłeś się co do COVID, który jednak jest chorobą układu oddechowego. Skoro tak twardo stawiałeś rozróżnienie, być może dowiedziałeś się również, że jedna choroba może należeć do różnych kategorii i "działów" medycyny.
Kiedy jednak miałeś okazję napisać jakiś fakt, nie tylko podobne gry słówkami, np. jaki mechanizm uszkodzenia naczyń przez szczepionkę mRNA postulujesz, to postanowiłeś skończyć rozmowę.
Jeśli naprawdę oświeciłbyś mnie w tej kwestii przedstawiając fizjopatologię, zmieniłbym swoje zdanie.
Myślę, że nie chciałeś się dowiedzieć czegoś nowego, bo tak naprawdę przybyłeś z gotowymi, kontrowersyjnymi definicjami, które radykalnie przedstawiłeś i nie zamierzasz ich zmienić. Nie jesteś się w stanie czegoś nowego dowiedzieć w tej sposób, bo 99% dyskusji trzeba poświęcić na spieranie się o terminologię i wynikające z niej fałszywe wnioski (jak "COVID to choroba układu naczyniowego, ergo preparaty mRNA przeciw COVID oddziałują na układ naczyniowy" - błędna logika).
0
@equwesta Przynajmniej wiadomo, że motywacją jest pozostanie przy swoim zdaniu, a nie próba zrozumienia, poznania nowych faktów i osiągnięcia większej mądrości. W zasadzie nie wiem tylko po co szukać rozmowy z taką motywacją.
1
@BorysR A mam Ci podawać liczby dla każdego działania niepożądanego? Podałem jeden przykład, moim zdaniem wystarczający, by opisać brak niektórych możliwych powikłań w 20.000 grypie. Nie ma powodu, bym pisał to samo 20 razy.
Ale OK, bądźmy dokładni. Nieprawda, że najwięcej było zawałów, udarów, zatorowości płucnej i zakrzepic. Najwięcej było powiększenia węzłów chłonnych, opryszczki i zapalenia wyrostka robaczkowego. Nie robi już takiego wrażenia, nie?
Co więcej zatorowości, zakrzepic i udarów grupie badawczej było MNIEJ, niż w grupie kontrolnej.
W badaniu opublikowanym w NEJM na prawie milionowej grupie był dosłownie JEDEN przypadek zawału więcej w grupie badawczej, niż w grupie kontrolnej. Wklejam źródło: https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/nejmoa2110475
Jeśli masz dane, które przeczą powyższym, bardzo proszę o link.
Szczerze - znasz case report z zawałem, czy udarem spowodowanym szczepionką u 15-latka? Poproszę link w takim razie. Jak często zdarzało się to?
No i przede wszystkim - takie powikłania zakrzepowo-zatorowe wywołuje przede wszystkim COVID!
1
@equwesta Naprawdę trudno było zrozumieć Cię inaczej, skoro bardzo radykalnie wprowadzasz do rozmowy definicje i stwierdzenia, których rozmówca nie musi chcieć zaakceptować. Wydaje się, że efekt w tych wiadomościach przeważa nad precyzją. Tak jakby nie porozumienie było ważne, a siła argumentu.
Np. COVID jest chorobą układu oddechowego bez wątpienia. Może być RÓWNIEŻ w jakimś rozumieniu chorobą układu naczyniowego. Podobnie jak cukrzyca - jest to zarówno choroba metaboliczna, endokrynologiczna, naczyniowa a jak naczyniowa, to jest też w jakimś rozumieniu chorobą nerek, czy nerwów obwodowych.
Nie widzę sensu w stawianiu takiego twardego rozgraniczenia, tym bardziej, że kompletnie nic ono nie wnosi do argumentacji.
Idąc dalej, moim zdaniem na tej podstawie nie można wywnioskować, że preparaty będą oddziaływały na ten układ. Na jakim etapie? Przeciwciała przeciw białkom kolca wirusa miałyby szkodzić śródbłonkowi? Krótka obecność endogennego białka kolca miałaby je uszkodzić? Jak mam to rozumieć? I przede wszystkim, jak proponowane przez Ciebie zdarzenia ma się do faktycznego zakażenia wirusem.
Mnie poruszył filmik jak para żółwi nie mogła się skutecznie pokryć, ponieważ podłoże pod nimi było śliskie i ciągle się "rozjeżdżały". Jaki to ma związek ze szczepionkami? Nie wiadomo. Ale jeśli chcę, żeby czytelnik uwierzył, że to przez np. wycieki ropy ze statków handlowych, to można zmajstrować odpowiedni przekaz.
I analogicznie w sprawie piłkarzy: czy upadki mogłoby mieć związek z samym kontaktem z wirusem? Może. Czy może to mieć 100 innych przyczyn? Pewnie. Czy wcześniej sportowcy padali bezwładnie na murawę? Jasne. Jak często? Nikt nie sprawdzi. Przecież najważniejsze to stworzyć wrażenie, że to przez szczepionki i nie ma nawet innej opcji :)
Ciężko znaleźć technologii, metody, leku, operacji, która nie byłaby na początku porażką przy zastosowaniu u zwierząt. Właśnie po to zresztą stosuje się badania na zwierzętach jako jedną z faz badań klinicznych.
"Produkty mRNA" to kolejne mgliste pojęcie. Równie dobrze można dedukować na temat cech "produktów białkowych". Czy nowe przeciwciało monoklonalne zadziała, skoro insulina działa?
Rozumiem, że to co mówisz sprowadza się do obawy przed niepewnością. Ciężko się nie zgodzić, COVID przyniósł ze sobą tej niepewności całą masę i fajnie jakby go nie było. Nie istnieje jednak lek, który nie mógłby zaszkodzić, a rolą medycyny jest szukać możliwie najlepszego złotego środka między ryzykiem choroby i ryzykiem leczenia. Listy zdarzeń niepożądanych są tym dłuższe, im dłużej preparat istnieje na rynku. Błahe leki stosowane na co dzień, jak paracetamol, ibuprofen, czy aspiryna mogą spowodować zagrożenie życia lub podłe działania niepożądane. A przecież każdy może je kupić w Żabce? Nie jest to jednak moim zdaniem powód, by nie były stosowane.
1
@BorysR Ciekawe, bo dopiero co zostałem wręcz wyśmiany, że sugeruję istnienie wiarygodnych badań na temat tak krótko istniejących szczepionek, a Ty mi sugerujesz rozwijające się latami choroby autoimmunologiczne.
Jak były przeprowadzane? Z tego co pamiętam dane opublikowane w NEJM na ~1mln osobach zawierały 20 przypadków zapalenia mięśnia sercowego. Jak przeliczysz ich ułamek na 20 tys. osób, staje się zupełnie jasne dlaczego mogło takie powikłanie nie pojawić się w grupie Pfizera.
Jakby ktoś uznał powyższe za ostatecznym argumentem za szkodliwością szczepionek to polecam porównać ilu chorych na COVID takie powikłanie rozwija i przypomnieć sobie po co szczepionki w ogóle istnieją
1
@equwesta
"Ale niestety będziemy się zmagali z efektami preparatów mRNA jeszcze długo."
Skoro już wspominasz, to ponaglę pytanie - jakimi efektami?
Dlaczego uważasz, że leki, które są stosowane w medycynie "ludzkiej" powinny być wcześniej masowo wprowadzone w weterynarii? To absurdalny wniosek. W weterynarii nie stosuje się na masową skalę: dializ, przeciwciał monoklonalnych, stentowania tętnic wieńcowych, fibrynolizy, chemioterapii, radioterapii, terapii jodem radioaktywnym, zapłodnień in vitro i setek innych metod. Czy to powinno blokować ich dostępność dla ludzi?
1
@Azi To prawda, świadczy, możemy się na koniec zgodzić :)
1
@Azi No na pewno odpowiadając na Twojego posta odnośnie badań żony miałem na myśli swojego posta sprzed kilku godzin xD
4
@Azi No i znowu - pisałem, że nad szczepionkami? Pisaliśmy przecież ogólnie o trybie publikowania badań i czasie oczekiwania na nie. Sam podjąłeś ten temat :)
Czego Ty musisz się już chwytać, żeby sobie udowodnić ten spryt i doskonałe poczucie humoru...
W sumie cieszę się, że jesteś szczęśliwy i nie chcę Ci tego odbierać.
Rozmowa zjadła własny ogon, kończę więc. Pozdrawiam!
3
@Azi Już coraz gorzej Cię słychać z dna, którego sięgnąłeś, ale kontynuuj, ja też się muszę pośmiać
5
@Azi Myślę, że dla nikogo nie jest zaskoczeniem jaki poziom prezentujesz, ale zestawmy sobie dla przykładu:
"Jak znasz skuteczność to podaj a nie pierdzielisz jak potłuczony..."
"Twoje prośby mam w głębokim poważaniu :)"
Szacunek do rozmówców widzę na wysokim poziomie, ale mało mnie to martwi, wszak to Ty ze sobą musisz spędzać najwięcej czasu.
To co piszesz o badaniach nie jest w żaden sposób odpowiedzią na pytanie jakie Ci zadałem. Zauważyłem paradoks polegający na narzekaniu na brak dowodów i jednocześnie chwalenie się dostępem do badań. Dodatkowo kazus jaki podajesz jest związany z tempem publikacji badań w Polsce, na danym uniwersytecie itd.. Mam nadzieję, że nie postulujesz, iż badania na temat COVID-19 z np. lutego 2020 były publikowane przez rok? Szukając informacji na stronach największych czasopism znajdziesz przecież dużo świeższe informacje.
" Jaką wartość mają badania i artykułu stworzone przez niespełna 2 lata pandemii?"
Nieraz ogromną. W leczeniu szpitalnym wolę opierać się na nich, niż dajmy na to, wyłącznie nebulizacją z solanki, którą przebadaliśmy już przecież gruntownie
"Jeżeli ktoś mi mówi że w 2 roku pandemii są realne i wiarygodne badania, których nie można podważyć"
Ciekawe, że mówisz o ubzduraniu sobie czegoś zaraz po tym, jak ubzdurałeś sobie, że napisałem coś takiego. Ty to masz ze sobą wesoło, tu żart sobie opowiesz, tu się sam rozśmieszysz... :)
"Dalszej części Twojej wypowiedzi nawet nie chciało mi się już czytać."
Wiadomo, dla nieprzygotowanego umysłu czytanie jest bardzo wymagającym zajęciem.
2
@against_modern_football można by dokonać syntezy i okaże się, że Panowie tutaj podbudowują sobie ego kobietami, zamiast użyć własnej wiedzy i doświadczeń. Ja na przykład faktycznie pracowałem na takim oddziale, a moja partnerka nie :)
2
@Persyfl Winny. Wstałem lewą nogą, co mogę powiedzieć :P
4
@equwesta Dobrze wiesz, że nie ma. To, że obecne szczepionki są stosunkowo nowoczesną technologią, bo badaną od jakiś 30 lat i pierwszy raz po tym czasie stosowaną na szeroką skalę jest powszechnie znanym faktem. Zastanawia mnie więc, dlaczego oczekujesz ode mnie aż trzech przykładów. Trąci to odrobinkę nieuczciwą argumentacją w rodzaju "brak dowodu jest dowodem braku", co logicznie jest znanym błędem.
W ten sposób zamierzasz skłonić mnie do przyznania, że szczepionki mRNA nie powinny zostać dopuszczone do stosowania, jednak byłby to jedynie chwyt erystyczny. Uszczegóławiając - fakt dopuszczenia czegoś po raz pierwszy, nie jest argumentem przeciw dopuszczeniu. Jeśli tak byśmy myśleli, nie dopuścilibyśmy żadnej nowej medycznej technologii, a co za tym idzie nie rozwijalibyśmy metod leczenia. A na to się zgodzić chyba nie zamierzamy, prawda?
Zadałem szereg pytań, ponieważ one wszystkie były w ten sposób zabarwione. Np. odpowiedź na Twoje pierwsze pytanie bez jego zakwestionowania oznaczałoby moją akceptacją wsadzenia szczepionki w cudzysłów, a ja na to się nie godzę.
Dlatego mogę z Tobą dyskutować tylko, jeśli ustalimy akceptowalne przez obie strony ramy dyskusji. Ja na te presupozycje i manipulacje zgodzić się nie mogę.
4
@Azi Zadziwia mnie, jakie z genialne żony za każdym razem mają moi interlokutorzy na tej stronie. Ilekroć ktoś tutaj potrzebuje na szybko podbić sobie autorytet to powołuje się na ukochaną!
W takim razie chętnie przeczytam artykuł Twojej żony, proszę o link :)
A swoją drogą to skoro masz tych artykułów naukowych pod dostatkiem to dlaczego piszesz, że brak dowodów? Przecież MZ nie ma monopolu na informacje, a od początku utrzymujesz, że z powodu braku ich odpowiedzi na zapytanie nie ma danych.
Obecnie tak to wygląda z Tobą:
Sytuacja 1:
"MZ nie zataja danych o faktycznej skuteczności szczepionki na gruźlice i świnkę ;)"
- skoro nie zataja, to wstaw dane o skuteczności szczepionki na gruźlicę
"Jak potrzebujesz to sam sobie poszukaj... Mnie do szczęścia takie dane potrzebne nie są."
Sytuacja2:
"Jakich wierzeń? Jak czegoś nie wiem to pytam. A jak ktoś broni Ci dostępu do danych do których masz prawa to chyba wolno Ci wyrazić swoje niezadowolenie? Pomyśl chłopie zanim coś napiszesz..."
"Masz prostą sytuację: wystosowane zostało zapytanie o konkretne liczby - wszystko zgodnie z obowiązującym prawem - i MZ odmówił ich udzielenia. To jest zatajenie danych. W takich warunkach gadanie o tym czy szczepienie jest skuteczne czy nie jest to jest mowa trawa. Może jest a może nie jest. Nie możesz mi udowodnić że jest a ja nie mogę Tobie udowodnić że nie jest. Bezsensowny spór."
Ergo: nie ma dostępu do danych, więc nie możemy wyciągnąć wniosków co do skuteczności szczepień.
Opowiadam: dane są dostępne, jeśli nie ministerialne, to naukowe. Jeśli mimo dostępności utrzymujesz powyższe zdanie, to musisz odrzucić artykuły naukowe.
" Dlaczego oczekujesz że będę kwestionował dane artykułów naukowych, których nie podałeś?"
"Najzabawniejsze jest w tym wszystkim to, że ja w ogóle nie muszę ich szukać. Dostaje je na bieżąco."
Wnioski czytelnik wyciągnie sam.
Mimo powyższych "merytorycznych" przykładów masz za to w dyskusji dużo do powiedzenia
" jest tak strasznie śmieszne, że aż szkoda że nie widzisz jak się turlam ze śmiechu z Twoich "logicznych" wypocin :D"
"Idz może sobie postudiuj słownik"
"Ty naprawdę zamiast mózgu masz jajecznicę"
"Jak bardzo nieogarniętym trzeba być żeby coś takiego wymyślić? "
Na ten temat wnioski czytelnik również wyciągnie.
Wspaniałe zdolności erystyczne :)
6
@Azi Kolego, przecież godzinę temu napisałem:
"To dawaj, wstaw dane o skuteczności szczepionki na gruźlicę."
Czy podałeś? No nie bardzo.
Więc dlaczego oczekujesz, że ja Ci ułatwię życie? Obiecuję, że wstawię artykuły, jak Ty się również postarasz.
"To jest dopiero śmieszne :D"
No patrzcie go jaki samowystarczalny,
samemu sobie żarty opowiada, a ich jakoś anonsuje wszystkim zebranym.
Wybacz, ale skoro Ty nie postanawiasz się wzbić na wyższy poziom myślenia, to ja odmawiam zniżenia się na Twój poziom i stosowania tych przedszkolnych wrzut.
Spadam Panowie, dzięki za rozmowę.
9
@equwesta Niby chcesz merytorycznie, ale cała ta erystyka...
Dlaczego "szczepionka" w cudzysłowie?
Dlaczego wybrałeś sobie trzy przykłady?
Dlaczego technologia nie powinna być nigdy użyta?
Przy jakich przykładach jednostkowego skierowanego leczenia się sprawdza?
Zastosowanie każdego leku jest swego rodzajem eksperymentem medycznym, ponieważ biorą one wówczas udział w badaniu klinicznym 4. fazy. Bazowe preparaty były badane od bodaj lat 90 i są uznane za bezpieczne.
Jakie szkody Twoim zdaniem wyrządza? Mamy aktualnie masowe szczepienia, ludzie jak masowo nie umierali przez nie, tak nie umierają. Pozostaje obietnica, że w przyszłości nagle kipną, nie?
Czyli to jest Twój sposób na walkę z pandemią? Wszyscy mają się wysypiać i będzie cacy? :D
9
@Azi Dane mają autorytet. Mówienie o ich zatajaniu obniża siłą rzeczy autorytet tego, o czym dane mówią, nieprawdaż? Stąd Twoje powoływanie się na dane, a raczej ich brak (powtarzam, żeby się utrwaliło), obniżasz autorytet szczepionek, jako uznanego środka profilaktycznego.
Widzę, że jesteś pierwszy raz zestawiony z logiką. Masz teraz szansę dużo się nauczyć, niestety jeśli za wszelką cenę będziesz brnął w wyparcie, to pozostaniesz w ciemności.
"Może jest a może nie jest. Nie możesz mi udowodnić że jest a ja nie mogę Tobie udowodnić że nie jest. Bezsensowny spór"
Chciałbyś. MZ nie jest dla mnie źródłem danych medycznych, takie czerpię z czasopism naukowych i medycznych. Tamtejsze dane jednoznacznie wskazują na wysoką skuteczność szczepień.
Jestem ciekaw jak zamierzasz obniżyć autorytet tych danych, żeby dalej nic nie było wiadomo :)
"Dokładnie. Jak wysyłasz zapytanie do MZ to jest to WIERZENIE. Brawo!"
Skąd założenie, że MZ jest jedynym źródłem danych na ten temat? To Ty wybrałeś korespondenta, mogłeś szukać tych informacji gdzie indziej, a nie chciałeś. To już było dla Ciebie wystarczająco, po potwierdziło Twoją pierwotnie założoną tezę.
Ja od naszego rządu żadnych informacji bym nie brał ;)
"Co to w ogóle jest? Jak bardzo nieogarniętym trzeba być żeby coś takiego wymyślić? :D"
To jest ANALOGIA. Trudne słowo, zapisz sobie:
https://sjp.pwn.pl/slowniki/analogia.html
Natomiast jeśli na podstawie przykładów wysuwamy ogólny wniosek to się nazywa INDUKCJA
https://sjp.pwn.pl/szukaj/indukcja.html
Ufam, że pomogłem
10
@Azi No i zacząłeś robić fikołki, capslocki, przytyki.
Przed chwilą "tyle że w szpitalach pełno jest osób zaszczepionych..."
Teraz "Chcesz mi powiedzieć że w szpitalach nie ma ani jednej osoby zaszczepionej? :D"
""Więc w swoich wiadomościach powołujesz się na dane, a dokładniej ich brak (...)"
Ała - mózg na ścianie.
POWOLUJESZ SIĘ NA DANE!!!! ALE NIE NA DANE ALE NA ICH BRAK!!!!"
No niestety braki wychodzą. Rozumiem wszak zdziwienie, być może nigdy nie myślałeś na ten temat i jest to dla Ciebie nowe. Jednakże faktycznie wykorzystywanie autorytetu danych w kontekście ich zatajania jest w dalszym ciągu powoływaniem się na nie.
Analogicznie ktoś mówiący, że coś jest niemożliwe z powodu braku pieniędzy powołuje się na pieniądze.
Ktoś narzekający na bezprawie, powołuje się na prawo
Tak i Ty narzekając, że nie ma danych, powołujesz się na dane
Jak inaczej byś to nazwał, jestem ciekaw?
"Jakich wierzeń? Jak czegoś nie wiem to pytam. A jak ktoś broni Ci dostępu do danych do których masz prawa to chyba wolno Ci wyrazić swoje niezadowolenie? Pomyśl chłopie zanim coś napiszesz..."
Wierzeń, że oficjalne dane na ten temat są nieprawdziwe, bądź niedostępne :)
Bawi mnie wyraźny strach bijący z Twoich komentarzy, że faktycznie miałbyś udowodnić swoje zdanie czymś pewnym. Zamiast tego zaznaczasz względność i niepewność wszystkiego. To jest wszak nieweryfikowalne i niczego nie kosztują takie wynurzenia...
12
@Azi Tak, piszesz, że w szpitalach jest pełno zaszczepionych, ale nie wiadomo ile oraz, że MZ zataja dane dotyczące szczepień na COVID, a na świnkę i gruźlicę nie. Skuteczność szczepionki na COVID nazywasz wirtualną.
Więc w swoich wiadomościach powołujesz się na dane, a dokładniej ich brak, bądź nierzetelność, nierównomierną ich dostępność dla różnych chorób. Nie jesteś jednak w stanie uargumentować, jakie dane w rzeczywistości są, na czym polega rzekoma manipulacja i doskonale wiesz, że nie masz kompletnie żadnego merytorycznego argumentu na poparcie swoich wierzeń.
Może dlatego tak Cię zdziwiła sugestia, że mógłbyś się powoływać na jakieś dane
O.o
10
@Azi Ale to Ty dzwonisz.
Ja znam skuteczeność zarówno jednej, jak i drugiej szczepionki. Co więcej mam potrzebne przygotowanie, żeby te dane rozumieć. Nie będę nikomu wciskał, że jest inaczej dla efektu.
Bo przecież i tak nikt Cię nie zweryfikuje, prawda? Ty sam nie podasz danych, na jakie się powołujesz. Dobrze wiesz, że ludzie pochwalający takie argumenty też nie chcą sprawdzać ich wiarygodności :)
7
@Azi Faktycznej, tzn. takiej w jaką ty chcesz wierzyć?
To dawaj, wstaw dane o skuteczności szczepionki na gruźlicę.
15
@Tomo_95 Ale dlaczego mówisz o gruźlicy akurat xD Żeby pasowało do argumentu?
Gruźlica to marna szczepionka, która jest w kalendarzu ponieważ chroni noworodki przed ciężkimi postaciami gruźlicy. Nie jest skuteczna w jej zapobieganiu i nie ma z niej korzyści u starszych osób.
Za to cała reszta szczepionek:
odra, świnka, różyczka - 2 dawki,
polio - 4 dawki,
Haemophilus influenzae- 4 dawki,
S. pneumoniae - 3 dawki,
WZW B - 3 dawki i przypomnienie u np. personelu medycznego z niskimi p-ciałami
Błonica, tężec, krztusiec - 6 dawek (w tym 5 na krztusiec) i powtarzanie po 10 latach od przyjęcia przeciwkrztuściowej przy pogryzieniach i ranach.
To już kiepskie przykłady, co? xD
I jeszcze to fochanie się, że mamy w końcu technologię pozwalającą szybko i bezpiecznie opracowywać szczepionki i reagować na takie pandemie, których będzie tylko więcej
12
@PawkoFCB W dużym skrócie: żeby nie wylądować na OIOMie.
Jestem po prostu w szoku jak od półtora roku jest tłumaczone to samo na temat chorób zakaźnych, a do ludzie nie dociera. Zrozumieją jedno, zapomną drugie.
0
@Kamyk37 No tak, w końcu obserwacja faktów, ich obiektywizacja i wyciąganie na ich podstawie wniosków jest czymś ponad ludzkie możliwości. Lepiej wnioski wyciągnąć ze strachu i przeczuć, a zamiast działać, czekać na przyszłość :)
Fajnie, że niektórzy mogą sobie na takie życie pozwolić.
0
@Kamyk37 Zastanawia mnie, czy ludzie już nie umieją odróżniać prawd od opinii i wyobrażeń? Powszechnie tu widzę chwalenie mrożących krew w żyłach wyobrażeń na temat strasznej przyszłości, jeśli tylko sprawdzi się jeden z wariantów teorii spiskowej o depopulacji. A to przecież z definicji jest nieprawda, nawet jeśli by się sprawdziła (do jakich założeń mnie zmuszacie xD).
Czy to, że na OIOMach ciężko chorują w ponad 90% tylko niezaszczepieni (co jest faktem) nie odpowiada jednoznacznie na Twoje pytanie?
Naprawdę interesuje mnie dlaczego z łatwością dochodzisz do takich wniosków. Zaprzeczasz od razu takim faktom, czy wplatasz je w założenia?
0
@sokot Argumentem za używaniem powszechnie ośmieszonego argumentu jest dla Ciebie, że ktoś inny go użył? :D
Większość próbuje udawać mądrzejszych niż są. Ty dumnie zaznaczasz swoją przynależność do zupełnie innego klubu.
Na swój sposób pocieszne
1
@GuerillaAthletic No nie powiem, miałeś mnie w pierwszej połowie
https://i.kym-cdn.com/entries/icons/original/000/028/720/t3qkhrohrh321.jpg
1
@Aqualitek A kto będzie projektował algorytm i wyznaczał punktowanie parametrów? Jakiś nieobiektywny zespół ludzi pewno. Kto będzie decydował, jacy piłkarze są oceniani algorytmem? Jak wyżej. Może ocenimy wszystkich piłkarzy świata? To niemożliwe, bo są miejsca na świecie, gdzie zabraknie ludzi, infrastruktury i funduszy na pomiary. Albo te czynniki gdzieś osiągną niską jakość, co wpłynie na wszelkie pomiary. A co jeśli okaże się, że zgodnie z algorytmem najlepszy piłkarz świata gra np. w Burundi? Pogodzimy się z wyborem, czy "dostosujemy" algorytm tak, żeby wskazał kogoś, kogo my chętniej byśmy widzieli w tej roli? :)
Obiektywizm o jakim mówisz jest niemożliwy nawet na poziomie teorii, nie wspominając o praktycznych utrudnieniach, o których pisze @busquets5.
Taka oczywistość: piłka nożna istotna jest na świecie tylko dla ludzi z nią związanych. Ludzie posiadają takie złożone algorytmy do podejmowania decyzji zwane mózgami. Jak bardzo byśmy nie chcieli outsourcować tego, co powinno się w nich dziać, jedynie odwzorujemy myślenie, do prawdy nas to nie przybliży.
Łatwiej będzie - ale uwaga, to kontrowersyjny pomysł - po prostu pogodzić się z tym, że nie da się przyznać nagrody idealnej obiektywnie i zaakceptować porażkę, jak dostanie ją ktoś inny, niż sobie życzymy ;)
5
@Colon Czytam Wasze komentarze i nachodzi mnie refleksja, jak niezdolni jako [gatunek/kultura/cywilizacja/nie wiem w sumie co] do odrzucenia naszych pierwotnych założeń o świecie. Żeby wymienić kilka (i robiąc przy tym mnóstwo innych głupich założeń):
- "gdzieś istnieje życie, bo to możliwe ze względu na prawdopodobieństwo" - na pewno istnieje, bo zależy jak życie zdefiniujemy. Są płynne granice między formami żywymi i nieżywymi, np. wirusy uznajemy za nieżywe, bakterie za żywe, ale istnieją np. riketsje niezdolne do życia poza komórką gospodarza, chociaż uznajemy je za raczej bliższe bakteriom. Jak jeszcze zauważymy, że obce białka, jak w przypadki prionów mogą wymuszać zmianę wyglądu innych białek... Ale mym zwykle wyobrażamy sobie dwunożne formy życia z dwojgiem oczu i otworem po środku głowy, z którego wydawane są dźwięki. Dlaczego tak miałoby być?
- "jest gdzieś inna cywilizacja" - znamy tylko jeden organizm, który wykształcił coś takiego jak cywilizacja, dlaczego zakładamy, że szczytowe formy rozwoju muszą zmierzać w tym kierunku?
- "istnieją, ale nie kontaktują się z nami" - dlaczego zakładamy, że inny organizm, nie wiadomo nawet jak rozwinięty, miałby potrzebę opuszczania swojej planety i szukania kontaktu? Tym bardziej, że sami nie mamy praktycznie żadnych dzieł kultury, które cokolwiek dobrego z takiego kontaktu by wróżyły.
- "możliwe jest nawiązanie kontaktu" - przypomina się "Początek" Villenueve'a, ale rozpatrywałbym to jeszcze mniej optymistycznie. Żeby zrozumieć czyjś komunikat, trzeba znać kod. Nie umielibyśmy zrozumieć informacji zostawionych przez innych ludzi żyjących w tym samym miejscu, tylko tysiące, a czasem tylko setki lat wcześniej. Mało kto z nas zrozumiał zdanie "daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj" bez wsparcia. Mało kto zrozumiałby teraz Shekspeara bez przypisów. A to przecież używanie tego samego kanały - pisma, mowy, języka.
Nie rozszyfrowalibyśmy egipskich hieroglifów bez kamienia z Rosetty. Poczyniliśmy żałosne wręcz postępy w rozumieniu języka innych form życia na Ziemi i prawdopodobnie nigdy wielkich nie poczynimy. Większość ludzi dla swojego komfortu zakłada, że żadne zwierze poza człowiekiem nie ma nawet za dużo powiedzenia, nie licząc wyrażania podstawowych potrzeb ;).
Jak w tych warunkach mieliśmy zrozumieć komunikat innej formy wysłany z obcej planety, przy czym sam czas "podróży" komunikatu w zależności od odległości trwałby od setek - tysięcy lat, do czasu dłuższego od istnienia jakiejkolwiek cywilizacji. BTW czy z racji rozszerzania się Wszechświata, większość galaktyk nie oddala się od siebie szybciej, niż można by między nimi podróżować?
Wziąwszy to pod uwagę myślę, że mogą w tej chwili lecieć w naszym kierunku informacje od kilku pozaziemskich cywilizacji, a my nawet nie zorientujemy się, że jakiś komunikat istnieje.
Cudownie się myśli na te tematy swoją drogą. Przypomina mi się jak pierwszy raz czytałem "Solaris" Lema. To było moje pierwsze czytane sci-fi poza "Diuną". Po latach karmienia się Star Warsami i innymi niedorzecznymi tworami (:P) zwaliło mnie z nóg. Z takim rozmachem to można dopiero rozmyślać...