1

I pięknie powiedział. Mogłoby to wszystko być elementem książki Szafrańskiego

2

E tam, postawił zaporową stawkę, bo nie chce w Barcelonie dłużej grać. Ma na horyzoncie atrakcyjniejsze miejsca dla siebie. W grę wchodzi w takich sytuacjach ewentualne zgodzenie się pracodawcy na zaporową stawkę, wtedy i tak jest fajnie.

Nie ma co się podniecać

0

@FC1899Barca Po co gadać takie bzdety jak "słaby wynik"? Ani to z prawdą nie ma wiele wspólnego, ani nikomu nie pomaga.

Masa będzie, jak mówi @busquets5, zachowywała się dziwnie. Retencja wody w trenujących mięśniach, zmiany perystaltyki przy nowej diecie, być może więcej płynów pitych odłoży się w tkankach, a część zwiąże błonnik w jelitach - to wszystko ma znaczenie. Może się okazać, że za chwilę będziesz wyglądać lepiej, a na wadze będą te same liczby - to normalne na każdym etapie odchudzania. Jednak 3kg w 3 tygodnie to zdrowy wynik.

To nie sprint, tylko maraton. Takie tempo jest właściwe, załóż po prostu, że to będzie przynajmniej rok regularności, żeby zrzucić pożądaną liczbę kilogramów.

Brawo za decyzję!

1

@FC1899Barca Wspaniałe jest, że odrzucacie ludzie to co opiera się na oficjalnych, weryfikowalnych badaniach randomizowanych jako manipulacje, a taka grafika jest niezbitym dowodem.
Alternatywa medycyna, alternatywna logika, alternatywny świat.

4

@MysticCat No tak, każdy kogoś słucha, każdy ma posmarowaną łapę.

Tylko Ci, którzy nic nie umieją, nic nie wiedzą, nikogo nie znają i nic nie robią są uczciwi i tylko im można zaufać. Nowej Radzie Medycznej proponuję członkostwo mojej sąsiadki spod trójki - nawet ja jej nie znam, przez co ani trochę nie wątpię w jej kompetencje.

14

@barcelonaLM Sęk w tym, że dokładnie takie samo powikłanie, tylko wielokrotnie częściej powoduje COVID-19. Zapalnie osierdzia zresztą jest rozpoznawane rzadziej niż faktycznie występuje, ponieważ ciężki obraz choroby maskuje jego objawy. Analiza tomografii komputerowych wykonywanych przy ciężko chorych na COVID wskazywała na częstą obecność wysięku w worku osierdziowym, który jest objawem zapalenia osierdzia.
Szczepionka wywołując podobne powikłanie i tak zmniejsza jego ryzyko dla populacji ogólnej, przy założeniu, że każdy w końcu się wirusem zakazi (a to jest założenie bardzo prawdopodobne).

Odradzam też wrzucanie wszystkich "problemów z sercem" do jednego wora (przynajmniej nie osierdziowego ;)). Już w przypadku Aguero i Eriksena były sugestie, że to związane ze szczepionką. Tymczasem wszyscy tutaj wspomnieni mieli zupełnie inną chorobę tego samego narządu. Objawy Aguero, na przykład, z medycznego punktu widzenia zdecydowanie lepiej tłumaczy tzw. "serce sportowca" i jego przebudowa po wielu latach czynnej kariery sportowej, niż COVID, czy szczepionka.

Należy również wspomnieć, że zapalenia mięśnia sercowego jest dość częstym powikłaniem grypy i są sugestie, że każdy okres gorszej wydolności po takiej chorobie jest związany właśnie ze słabo wyrażonym zapaleniem serca. A to zna chyba każdy, kto kiedy na grypę chorował. Do czego zmierzam - zwykle jest to powikłanie łagodne, przy którym medycyna zaleca jedynie unikanie wysiłku i odpoczynek do czasu ustąpienia objawów. Mimo, że dla laika "zapalenie serca" może brzmieć strasznie, najczęściej nie wywołuje niewydolności tego narządu i przemija bez pozostawienia śladów.

0

@michal26 No wiedziałem, że tak jest. Upijacie się i szukacie zaczepki o aborcje w necie.

#onlylovereactions ;*

0

@michal26 Kurde, a myślałem, że to "#onlylovereactions" nawet "prawakom" zdradzi, że to żart :D
Złap go proszę, bo nie mam dzisiaj siły na tę dyskusję.

0

@MesQueUnClub_87 Koreą to już zajeżdżało 7 lat temu. Obecnie smród jest taki, że ja już nie pamiętam innych zapachów.

1

@BARKAHOHLAND2022 a w środku zamiast Śniącego to śpiący... wulkan :P

0

@baryn Różnica taka, że jedni każą Ci zrobić kłujkę w ramię, a drudzy każą kobiecie nosić ciążę z bezgłowym płodem.

#onlylovereactions ;*

1

@AxelF Minęło trochę czasu, nabrałem dystansu do rozmowy i muszę przyznać, że naprodukowałem tu tyle treści, że sam już nie wiem co więcej dodać. Chyba tylko erratę ;) Podsumuję więc moje stanowisko. Bardzo się cieszę się w wiadomości do kogoś, to ją przeczyta i zrozumie.

Absurdalnie mi się szuka informacji na niektóre z poruszonych tematów. Mam na jednej karcie otwarte nowe wytyczne leczenie nadciśnienia tętniczego, które muszę obejrzeć, na drugiej recenzję nowego filmu Sorrentino, którą chcę obejrzeć, a na trzeciej "contribution of livestock in fertilizer production", która dość mało mnie pociąga.
No ale już zaglądając w ten obornik widzę, że dane z USA (2009r) wspominają o nawożeniu zaledwie 5% pól w ten sposób. W związku z tym wydaje mi się, że utrzymywanie hodowli słabo uzasadnia akurat nawożenie.
Co do Chin - mamy tu w ogóle ciekawy przykład typowej zmiany obyczajów na "zachodnie" ze wzrostem spożycia mięsa i dużym zużyciem energii z elektrowni węglowych. Nad tym wszystkim stoi jednak widmo pustynnienia kraju z powodu zmian klimatu. Taka miniaturka całej industrialnej historii naszej cywilizacji - dobrobyt przejdzie po nich jak tsunami zostawiając za sobą ruiny.

Masz z pewnością rację co do szlachty tworzącej tradycję. Rola kulturotwórcza w tym temacie schodzi dla mnie jednak na dalszy plan. Nie deprecjonuję kultury ogólnie rzecz biorąc, chodzi mi o konkretny przekaz. Dla TEJ dyskusji ważna była "bezpośrednia" historia, czyli to co faktycznie jadł mój pradziadek, człowiek, człowiek 1000 lat temu, 10000 lat temu i 100000 lat temu, nie tożsamość zbiorowa. Intencja była bowiem tylko jedna - pokazać jak ekstremalnie szybko przyzwyczailiśmy się do mięsa o każdej porze dnia, a jak bardzo jest to nietypowe historycznie i ewolucyjnie.

Nikomu niczego nie nakazuje, nie mówię co ma lubić, nie jestem fanem molestowania podatkami. Jednak z powodów zdrowotnych, etycznych i ekologicznych sam go nie spożywam i występuje jako orędowników wegetarianizmu/fleksitarianizmu w tym temacie. Wspominasz o technologii, która może nas "zbawić": też w to wierzę. Konkretnie w laboratoryjną produkcję mięsa. I absolutnie jestem przekonany, że ma to nieporównywalnie większą szansę powodzenia, niż zmiana lifestylowa każdej poszczególnej osoby. Na to liczę. Uważam przy tym jednak, że działanie pojedynczej osoby jest właściwe. Nie dlatego, że
jak policzę, to oszczędzę zadowalającą ilość megaton CO2, nie. Z całkiem
prostszego powodu - bo to moim zdaniem moralnie właściwe. Mam dobre
argumenty za redukcją spożycia mięsa, jestem świadom również ograniczeń o
jakich piszesz. I zamierzam kontynuować. I mam też nadzieję, że to co
Ty robisz, np. uświadamiasz ludzi o istotności energii nuklearnej
przyniesie jak najlepsze skutki.

Na koniec - temat energetyki uważam za priorytetowy. Dobrze jednak wiemy jaką marnością jest pojedynczy człowiek w tym, politycznym kontekście. Coś istotnego mogę zrobić raz na 4-5 lat idąc na wybory. Reszta to czcza gadka, która zmieniając zdanie jednej osoby nie zmniejsza emisji nawet i milionową ułamka. Jednak radząc ograniczenie mięsa w jadłospisie czuję, że cokolwiek robię. Widzę efekty po znajomych, po pacjentach, słyszę o spadku spożycia i spadku produkcji. I to mnie cieszy...
...ale rozumiem, że Ciebie nie. Rozumiem, że to nie ma dla Ciebie znaczenia.

Powstaje tu w sumie całkiem interesujący paradoks. Niczego nie uzyskamy działając tylko nad jedną składową dużego równania (jak to słusznie ujmujesz), ale każdy z nas jest zbyt mały, by pracować nad całym równaniem. Ja moje 24 godziny najefektywniej wykorzystuje mówiąc akurat o tym mięsie.

Pozdrawiam Cię jak zawsze ;)


1

@AxelF W dwójkę jednak raźniej. Anyway... i tak nie zamierzałem iść tym mostem ;)

1

@borysekdani czyli jak napisać dwa razy to samo i nie napisać nic... te formy pisemne na zajęciach z polskiego miały coś jednak rozwinąć, a jak jest, każdy widzi. Przynajmniej wszyscy są pozdrowieni

2

@malicinho Zrozumiałem co chciałeś przekazać, ale podważam sensowność argumentu o wstrząsie i pieczeniu języka. Ta cała "chemia" to wręcz jakiś magiczny byt, którego zawsze można użyć argumentu, bez starania się
- określić co to za związki chemiczne
- w jaki sposób są szkodliwe
- w jaki sposób obniżają prozdrowotne cechy warzyw i owoców

Prześledź dokładnie z jakiego powodu wspominałem o dodatkach do mięsa. Nigdy nie twierdziłem, że te dodatki są szkodliwe. Wręcz przeciwnie - sugerowałem, że dodatki (ściśle rzecz biorąc witaminę B12 i jej "dostrzykiwanie" było raczej metaforą, w rzeczywistości zwierzęta dostają ją z pokarmem) można przyjąć bez mięsa, a to mięso jest szkodliwe.

"Co to jest BIO? Zywnosc naturalna bez stosowanej chemii i ulepszaczy."
Jakiej chemii i jakich ulepszaczy?

"mniej wiecej 20 minut po zjedzeniu jablka zaczela sie cala akcja"
Wiadomość temu pisałeś:
"moja mama jedzac jablko bio, podkreslam BIO dostala wstrzasu i wyladowala w szpitalu"

To jedząc, czy 20 minut po? Między innymi dlatego mam powód, by nie traktować tego przypadku jako dowód w sprawie.

Jak już wspomniałem, nie ma związku między szkodliwością związku chemicznego, a jego zdolnością do wywołania anafilaksji. Jabłko mogło mieć np. w magazynie kontakt z alergenem, na który mama rzeczywiście jest uczulona, np. z orzeszkami. Czy wykonano testy skórne albo szukano przeciwciał sIgE przeciw alergenom jabłka?

Mamy twarde badania naukowe, w których zauważa się, że osoby jedzące dużo warzyw i owoców czerpią z tego liczne korzyści zdrowotne. Z drugiej strony mamy rozmyte gadanie o jakiejś "chemii", której szkodliwość ma potwierdzać anegdotyczny, niewytłumaczalny patofizjologicznie przypadek. Ja wybieram to pierwsze źródło wiedzy.


1

@borysekdani Zabranianie wypowiadania się innym, niezależnie od pobudek, jest atakiem na wolność słowa. To wynika z definicji.

Zresztą myślę, że dobrze to rozumiesz, wszak nazywasz mnie kłamczuszkiem, fanatykiem i sugerujesz zbłaźnienie nie podając żadnych argumentów, a wręcz nie rozumiejąc słowa pisanego.

I widzisz? Nikt Ci niczego nie zabrania. Wolność słowa.
Również pozdrawiam :)

1

@william_wallace Ale ja już nie o tym pisałem, tylko o benefitach zdrowotnych warzyw i owoców pomimo gadki o tzw. "chemii". Wyrwałeś to zdanie z kontekstu. Kwalifikacja diety jako godnej polecenia dla pacjentów uwzględnia takie czynniki jak łatwość zastosowania. Jako, że skomponowanie zdrowego wegańskiego jadłospisu jest poza intelektualnym zasięgiem wielu osób, nie jest ona polecana i ja jej również pacjentom nie polecam. I nigdzie tego nie pisałem. Wręcz promowałem fleksitarianizm.

Z jakiego powodu wymyśliłeś, że jestem weganinem, promuję weganizm, a do tego odradzam suplementację witaminy B12? Tylko Ty to wiesz. Utrzymuję jednak, że nie ma sensu dalej próbować ciągnąć tej rozmowy, bo wszystko zostało już powiedziane.

0

@william_wallace Podsumujmy:
Napisałem: "dieta bogata w warzywa zawsze okazuje się najzdrowszą." -

Odpisałeś, jak zawsze z klasą: "-źródło."

Nauczyłem Cię szukać źródła. Odpisałeś:

"Duże spożycie warzyw to nie to samo, co dieta wegańska. "
A kiedy Ci się uroiło, że napisałem inaczej?

"Najzdrowszą dietą jest dieta Dash"
...która jest właśnie dietą opartą na dużej ilości warzyw i owoców.

Czyli potwierdziłeś to co napisałem na wstępie. Niestety to była kolejna bezsensowna wymiana zdań. Proszę nie pisz już do mnie, szkoda czasu.

1

@malicinho Wiem, że dietetyka to złożona dziedzina. Ogrom wiedzy i nieumiejętność przeciętnej osoby w szukaniu właściwych jej źródeł jest często przytłaczający. Zresztą może być przytłaczający nawet dla specjalistów. Nie jest to jednak powód, żeby bagatelizować wartość tej wiedzy i upraszczać wszystko do bólu. Są jasne interwencje dietetyczne, które pomagają zachować zdrowie oraz do niego wrócić. Zresztą, komu ja to mówię. Przecież mas masę znajomych dietetyków :)

"Kolejny przyklad, moja mama jedzac jablko bio, podkreslam BIO dostala wstrzasu i wyladowala w szpitalu, gdzie nigdy nie miala alergii nie jablka i jadla je cale zycie. Zyjemy w swiecie, gdzie czlowiek dla zysku zwyczajnie otruwa innych a mowimy o fanatycznej ekologii, o zgrozo."

Nie wiem co to znaczy, że jest BIO. Nie wiem też jak jakiś produkt oznaczony tym nic nieznaczącym symbolem ma do realnej, opartej na nauce ekologii. Rozumiem wszak, że wrzucenie dwóch rzeczy, których nie lubisz do tego samego wora ułatwia myślenie. Robię tak z np. Realem Madryt i PSG ;)

Reakcja anafilaktyczna rozwija się do pół godziny po spożyciu alergenu. Jeśli stało się to, gdy jadła jabłko, nie musiało być to związane z jabłkiem, a czymś co jadła wcześniej. Czy zostało to potwierdzone testami skórnymi, specyficznymi IgE?
Poza tym nie ma ścisłego związku między zdolnością alergenu do wywołania reakcji anafilaktycznej, a jego ogólną szkodliwością. Przykładowo wiele osób silnie reaguje na orzeszki ziemne, ale orzeszki nie są szkodliwe. Tyczy się to owoców morza, ryb, penicyliny czy lateksu. Oznacza po prostu, że wobec akurat tego alergenu mama rozwinęła uczulenie. Nadwrażliwość niealergiczna, jaką najczęściej wywołują substancje drażniące nie wywołuje z kolei anafilaksji, o jakiej mowa.

Przykro mi z powodu zaistniałego incydentu, mam nadzieję, że mama jest zdrowa. Moim zdaniem jednak nie mówi on wiele o szkodliwości "chemii" w warzywach i owocach.
Owoce i warzywa pozostają zgodnie z nauką najzdrowszą bazą diety zgodnie z całą dostępną wiedzą dietetyczną.

0

@william_wallace "-źródło".
Widzę, że przestałeś udawać kulturę. Masz, następnym razem już sobie sam znajdziesz.
https://letmegooglethat.com/?q=high+vegetable+intake+pubmed

1

@malicinho Wystarczy nie jeść soli w nadmiarze, nie pić alkoholu, nie palić i nie łączyć leków z cytrusami. To chyba nie takie trudne?
Strączki i serek wiejski mogą szkodzić odpowiednio osobom z zespołem jelita drażliwego i nietolerancją laktozy. Większość ludzi może je jeść.
O jakiej chemii w owocach i warzywach mowa? Zresztą nieistotne, bo klinicznie dieta bogata w warzywa zawsze okazuje się najzdrowszą.

Po to jest ta wiedza, żeby z niej korzystać dla swojego dobra, a nie się obrażać, że "ktoś zabrania". Nie jesteśmy dziećmi. Tak myślę...?

2

@WaFenPrG
Gratuluję! Pomyliłeś udział segmentu gospodarki w produkcji gazów cieplarnianych z udziałem produkcji mięsa w wylesianiu.

Totalnie kompatybilne statystyki kolego xD Przecież i to, i to liczba, nie?

Gdzie Wy ludzie uczycie się czytać i analizować informacje? Przecież to jest nie do pomyślenia

3

@AxelF Tak, ale nie pomijajmy faktu, że odlesianie w dużej mierze związane jest z uprawą soi, a większość soi produkujemy na paszę dla zwierząt. Większość masy pokarmu zwierząt zostanie zmarnowane na utrzymanie procesów życiowych, odzyskujemy bardzo mało w postaci mięsa jako pokarmu. O to chodzi w tym problemie, moim zdaniem.
Oczywiście my też musimy coś jeść, ale wyłączając pośrednika w dostawie białka, potrzebujemy znacznie mniej pól soi dla samych ludzi, niż dla ludzi i zwierząt.
Biorąc oczywiście samą soję za przykład.

Największym producentem soi jest obecnie Brazylia. Tereny pod uprawę soi w samej Brazylii potroiły się, a dodatkowe obszary pozyskuje się w tym kraju wycinając lasy równikowe. Znalazłem szacunki, że cała produkcja mięsa włącznie z uprawą dla nich pokarmu przyczynia się do 84% wylesiania. Tej liczby jednak jeszcze nie potwierdziłem w innych źródłach.

"Strasznie głęboko sięgasz i po specyficzne przykłady."
Mówimy o tradycji. Podejrzewam, że taki galicyjski chłop to mógłby być Twój, czy mój prapradziadek. Jakąż to tradycję kulinarną można było stworzyć od tylu pokoleń, którą akurat PRL miałby zniszczyć? Któż poza tym miał dostęp do tych ciekawych potraw? Mówisz zdaje się o arystokracji i mieszczaństwie, przy czym znaczna większość naszego społeczeństwa ma korzenie wiejskie.

"Że skala, o której piszę, powoduje, że nawet gdybym przestał jeść mięso, to przy tempie wprowadzania innych rozwiązań, jednak nic to nie da"
Oczywiście, że nie da. Dlatego problem energetyczny jest zdecydowanie bardziej palący. Ale przypominam - to jest wątek o mięsie.

W tym artykule przedstawiono diagram określający wpływ podstawowych gałęzi na emisje.
https://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-krowy-emituja-wiecej-gazow-cieplarnianych-niz-transport-117/
wszystkie z nich stanowią od 1/6 do 1/4 udziału. Idąc więc tym tropem nie warto robić kompletnie nic, bo przecież nic się nie zmieni zmieniając jedną rzecz.

"Ale czy ja Ci zarzucałem? Ja po prostu jestem zdania, że ważne są priorytety i szacowanie ich wagi."
Nie Ty, ale odnosiłeś się do moich wiadomości, które były odpowiedzią dla osób mi coś zarzucających. Wszedłeś w połowie rozmowy, przypomnijmy. Bez kontekstu nie da się stworzyć w obrębie tego wątku przestrzeni na nową dyskusję dla tylko nas obu. Teraz wyciągasz jakieś moje cytaty, bez odniesienia do konkretnych wypowiedzi, np.:
"Jeśli więc "Jeśli jesteś w stanie oddać to wszystko za kilka kęsów mięsa teraz... Przykre na jakich egoistów trafiło w kluczowym momencie naszej cywilizacji."
..jak napisałeś, to mam jednak nieco poczucia, że z powodu 20% mięsa w diecie, usiłujesz postawić mnie pod ścianą i pozbawić wyboru. "
które nie były nigdy skierowane do Ciebie i tworzysz w sobie "poczucie, że pozbawiam Cię wyboru". Będziesz tak dalej przeszukiwał moje wypowiedzi, a ja mam się z nich tłumaczyć, bo się jakoś "poczułeś"?

Taka rozmowa nie ma sensu i jestem nią najzwyczajniej zmęczony.

2

@JimMorrisonFCB
Dziękuję serdecznie za pokrzepiające słowa! Chociaż pod koniec rozmowy zaczynam wątpić we własną empatię :)

Jestem wyznawcą tzw. zasady Pareto. Wystarczy 20% wysiłku, by uzyskać 80% efektów, krótko mówiąc. Myślę, że nikt nie musi rezygnować z niczego w 100%, żeby zrobić wiele dobrego. Wierzę, że promowany ostatnio "fleksitarianizm" to bardzo zdrowy pod wieloma względami ruch.

Fajnie, że również dokładasz własną cegiełkę. Absolutnie ufam, że rozsądna i merytoryczna rozmowa na te tematy uczyni wiele dobrego.

Pozdrawiam!

3

@Gangol Niestety musiałbyś przeczytać więcej moich wiadomości, żeby mieć pełny obraz sytuacji. Przegapiłeś cały wątek o tym, że krowy nie pasące się na polach tylko karmione przemysłowo mają prowadzoną suplementację. W zasadzie to jest dokładnie temat mojej ciągnącej się od wczoraj nieefektywnej wymiany zdań z innym użytkownikiem.

Na tym etapie rozmowy już nie padają nowe informacje, muszę za to ciągle udowadniać, że coś napisałem, chociaż interlokutor mógłby użyć magicznego CTRL + F i się o tym przekonać.

Znam więcej niż jednego weterynarza i mój nie twierdzi, że jest kolorowo. Nie ma to zresztą większego znaczenia. W zasadzie mogłoby mieć zupełnie inny wymiar. Wszak jeśli dowodzisz, że tak kolorowo nie jest i nie wszystkie krowy są zadbane...
...dowodzi to tylko faktu, że ich mięso nie jest wystarczającym źródłem tej witaminy!
Cały ten wątek miał dowieść tylko i wyłącznie jednej rzeczy:

Krowy nie są pierwotnym źródłem witaminy B12, ale jej wtórnym dostawcą. Pierwotnie tę witaminę produkują bakterie, a kobalaminę można uzyskać z pominięciem zwierząt, ergo moja teza
"nie ma ani jednej rzeczy w mięsie, której nie da się zapewnić w diecie inaczej, zdrowiej, etyczniej i ekologiczniej"
stoi. I tylko po to był ten wątek otwarty.

2

@william_wallace Pominę wszystko czego byś nie napisał, jeśli byś zrozumiał moje wiadomości i odniosę się do reszty:

już.

Dziękuję za rozmowę

PS jeśli ktoś inny jest mi wstanie wyjaśnić o co temu człowiekowi chodzi, to zapraszam do rozmowy. Moim zdaniem ostatnie dwie wiadomości dowodzą jednak, że jakaś bariera w zrozumieniu nie zostanie już przeskoczona.

4

@william_wallace Czy Ty naprawdę po przeczytaniu moich wiadomości wysunąłeś wniosek, że:
1) popieram brak suplementacji witaminy B12 przez wegan
2) nie zgadzam się, z tym co napisała Iwona Kibil, na którą sam się powołałem
?
O kłamstwach... cóż, zarzut taki jest niemożliwy do merytorycznego odparcia. Zdemaskujmy zamiast tego innego kłamcę:

Wszem i wobec podaję zresztą linki do moich wypowiedzi, które dowodzą
Twoich kłamstw w powyższej wiadomości, ewentualnie nierozumienia słowa pisanego:

"Oczywiste jest, że Iwona Kibil tak pisze z wyżej wymienionych powodów. Natomiast suplementacja po rezygnacji z mięsa nie różni się niczym od suplementacji jej zwierzętom"
https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-11179824#comment-11184462

"Nie zmienia to faktu, że, co potwierdza Iwona Kibil, witamina ta jest niezbędna dla życia. "
https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-11179824#comment-11184575

Jest mi po prostu szkoda zmarnowanego na Ciebie czasu. Od połowy dyskusji przestałeś odnosić się do moich argumentów, następnie zmyśliłeś tezy 1) i 2) by w niebezpośredniej wiadomości nazwać mnie kłamcą i oszołomem.

Niech czytelnik oceni powyższe cytaty i sam wyciągnie wniosek. Tym samym rozmowę z @william_wallace uważam za zakończoną.

4

@AxelF Właśnie w tym sęk, że wylesiamy tereny tylko po to by karmić zwierzęta. Jak wspomniał @semafor z podstaw ekologii (a w zasadzie termodynamiki) wynika ogromna, wręcz niewyobrażalnie głupia strata energetyczna na tej produkcji, której utrzymanie wymaga wycinania lasów. To daje kolejny ładunek CO2 w atmosferze oraz masakruje różnorodność biologiczną na Ziemi.

"Nawet jeśli Ty nie, to miliony ludzi kupują"
No i co z tego? Odnosiłem się do zarzucanych MI braków w podejściu ekologicznym. Twoja odpowiedź może równie dobrze oznaczać, że jak już udowodnię swoje starania na każdym gruncie to po 10 wiadomościach i tak uznasz, że to bez znaczenia, bo są inni ludzie. Ustalmy o czym mówimy i jakie są ramy tej dyskusji, bo w ten sposób do niczego nie zmierzamy.

"Chodzi o skalę. "
O nią chodzi. Dlatego rozmawia się z ludźmi. Od paru lat spadła konsumpcja mięsa, czyli to działa. Zresztą sam o tym piszesz:
"Na elektrownie atomową pewnie długo nie będzie mnie stać, ale mogę na wszystkich forach namawiać, rozwiewać wątpliwości. "
Robię to samo ;)

"PRL zabił nam różnorodność kuchni i teraz ją mozolnie odbudowujemy."
Galicyjski chłop jak chleb z popiołem przez większość roku. Myślę, że to nie PRL był problemem. De facto polskie tradycje kulinarne nigdy nie były szczególne.

"Tak, tylko wciąż problem wag poszczególnych czynników."
Żaden to problem. Można działać na wszelkich płaszczyznach i problemu nie odczuwać.

6

@Gangol
"sztucznie podawana witamina B12 bo same nie potrafią jej wytworzyć a tak nie jest."

Jest i się z tym w pogódź. Nie ma szlaku metabolicznego u zwierząt w którym powstaje witamina B12. Tę witaminę tworzą wyłącznie bakterie. I naprawdę, czy krowa żyje na wyspie, czy na kontynencie... to nadal takiego szlaku nie ma.

Zaprzeczanie takim faktom ze względów światopoglądowych to jest jakaś komedia. Szukaj w podręcznikach do biologii, biochemii, weterynarii, a nie w swoich wyobrażeniach proszę. To jest czysta nauka.

"Zapewniam Cię że zwierzęta takiej opieki weterynaryjnej o jakiej chyba myślisz nie mają."
To znaczy jakiej? Akurat mój kumpel jest wetem od krów, że użyję ulubionego argumentu tutaj, więc swoje wiem xD (meta-żart).

A tak serio - witaminę produkuję bakterie. Te bakterie żyją w dużej mierze w żołądkach krów, do których dostają się gleby, gdy zwierzęta spożywają trawę. Rozszerzając temat - ta produkcja często jest niewystarczająca, szczególnie w dużych produkcjach przemysłowych (skąd większość ludzi bierze mięso). Wymaga więc suplementacji kobaltu (jako substratu dla bakterii) albo samej witaminy. Inne zwierzęta, jak świnie również korzystają na tej suplementacji.

I po co ja to wszystko mówię (bo chyba już nikt nie pamięta)? Żeby dowieść, iż nie ma nic szczególnie nienaturalnego w suplementacji B12 u ludzi niejedzących mięsa, skoro zwierzętom też jest ona suplementowana. Producentem są TYLKO bakterie, na czym więc polega różnica w wytworzeniu witaminy przez bakterie w żołądku krowy, a w fabryce farmaceutycznej?
Wyłącznie na obecności bardzo drogiego pośrednika! Suplementacja, tzw. "chemia" i tak musi być w procesie.

Zakończmy proszę na tym temat, bo powtarzam się po raz setny.

5

@william_wallace Dokładnie jest. To podstawowy podział w każdym dziale biologii.
"Pierwotnie" i "wtórnie".
Ergo - algi, jako producent, PIERWOTNIE zawierają omega 3 i omega 6 bo je produkują w wyniku swojego anabolizmu.
Ryby zawierają te kwasy WTÓRNIE po ich spożyciu jako konsument.

analogicznie z mięsem, co również nie dociera do Ciebie

bakterie zawierają B12 PIERWOTNIE bo ją syntetyzują
zwierzęta po ich spożyciu zawierają ją WTÓRNIE jako konsument

Ale macie ludzie tupet. Nie znacie tematu, widać, że kompletnie nic naukowego na ten temat nie czytaliście, ale wchodzicie cali na biało i zaprzeczacie istnieniu podstawowych biologicznych podziałów "Nie ma czegoś takiego jak "pierwotnie"". Że nie wstyd takie bzdury rozpowiadać, to mnie doprawdy zaskakuje. Wszystko powiedzieć, byle było po "mojemu".

"Wielu mięsożerców również powinno suplementować, bo wielu z nich dużo pali, pije alkoholu czy kawy. Dawniej tego typu problemów nie było, a dziś te produkty są na wyciągnięcie ręki"
Taaak, kiedyś nie było zaburzeń odżywiania xD. Jeszcze kawa jako problem w kontekście witaminy B12. Skąd Ty to wziąłeś? Choroba Addisona-Biermera, to byłby jakiś przykład, ale po co się dowiadywać, jak można gadać to co ślina na język przyniesie.

Wybacz, ale wszystko co napisałeś jest po prostu bzdurą. Nie odpisuj mi już w ten sposób, bo szkoda naszego czasu.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?