2

Dziwi mnie niechęć. To bardzo dobry piłkarz z już niemałym doświadczeniem i, jak to ujął, wysokim "coachability". Bardzo podobała mi się jego gra na MŚ, a to były trudne mecze.

Problemy z kontuzjami... bo ma złamaną kość śródstopia? To nie osteoporoza. Ot, zdarzyło się. Wcześniej często wypadał? Na długo? W sumie nie sprawdziłem, ale jestem dobrej myśli.

2

@Stoiczkow Czuję się wyróżniony :) Dziękuję i Wesołych Świąt!

0

@Colin94 Ja dałem mojej zagrać w Wiedźmina 3. Od tego czasu wszystkie gry kupujemy na pół, a fundusz na PS5 zasilają dwie pensje. Skubana niektóre gierki ograła nawet szybciej niż ja i musiałem hamować ją ze spojlerami. Jak grałem w FUTa to sama kupowała mi karty, kiedy manipulowałem rynkami srebrnych kart.

Rozumiem jednak, że nie każdy ma najlepszą dziewczynę świata, więc odpal RDR2, wkręć jej, że jesteś ornitologiem i śledzisz zwyczaje łowne warzęchy różowej

0

@YeastMoss
PS Żeby było jasne - gdybym, tak jak sugerujesz, wierzył bezmyślnie koncernom, takie wynikanie miałoby jakiś sens. W końcu podważałbyś wiarygodność firmy, której ufam bezgranicznie. Tak jednak NIE JEST.
Zawodowo stosuję różne leki na pacjentach, ale informacji o ich skuteczności nie biorę od producenta, tylko najczęściej z wytycznych i rekomendacji towarzystw naukowych. Te towarzystwa z kolei opierają się o mniejsze bądź większe badania, do metaanaliz włącznie rzecz jasna. Siłę swoich zaleceń dodatkowo opisują w zależności od jakości badania, na podstawie którego pochodzi to zalecenie, ogólnie w taki sposób
https://s3.amazonaws.com/libapps/customers/256/images/how-to-search-the-medical-literature-on-the-net-10-638.jpg
Do tego rozpatruje komentarze ekspertów, którzy odnoszą się do danych opracowań. Badania z kolei NIE SĄ robione przez koncerny. Jeśli jesteś ciekaw jak, obejrzyj np. Krótki film i prawdzie i fałszu SciFuna.

I to jest dość powierzchowny opis problemu. Chciałbym żebyś z niego zapamiętał, że ja nie ufam bezgranicznie koncernom. Ufam dużym badaniom naukowym i to też nie bezgranicznie. Jestem jednakże praktykiem i zauważam, że w obecnej sytuacji nie da się 10 lat badać preparatu, bo jak nie zaczniemy działać od razu, to polegniemy całkowicie. Czy ktoś na tym zarobi jest dla mnie kwestią całkowicie nieistotną

0

@7black4 No i robisz dokładnie to co napisałem. Chciałeś podać ilustrację do teorii, czy o co chodzi?

Sama kwestia ilości zachorowań nie jest dowodem przeciw temu badaniu, ponieważ kiedy było ono robione panowała inna odmiana wirusa, mniej zaraźliwa. Trzeba mieć przynajmniej te dwa fakty w głowie osądzając sytuację.

Ty natomiast zignorowałeś jeden z tych faktów, dodałeś natomiast jakąś karę Pfizera, wielkiego koncernu, zupełnie niezwiązaną z tematem jako dowód przeciw firmie. Zignorowałeś więc też to, że interesy firmy na rynku są osobną kwestią i przeprowadziłeś nieprawidłową syntezę, jakby b wynikało z a, chociaż nie wynika.

2

@Comentateiro Ludzie próbują naturalnie wytłumaczyć bardzo skomplikowane problemy w możliwie banalny sposób. Mamy w skrócie:
- jak doskonale opisał @Ostatnikrwawygang "zakazliwy i mutujący wirus w epoce glibalizacji, przeludnienia, późnego kapitalizmu, postprawdy i katastrofy klimatycznej"
- charakterystykę nauki jako dyscypliny, gdzie poznawanie jest procesem trudnym i długotrwałym, natomiast odpowiedzi niekiedy trudne do zastosowania w praktyce
- państwa różnorako przygotowane do walki z pandemią, o różnej demografii, innych celach
- firmy, które zatrudniają wybitnych naukowców umożliwiających osiągnięcie najwyższej jakości produkt, ale próbujących jak najwięcej zarobić na konkurencyjnym rynku
- rządy, które mają swoje sprawy i interesy, a pandemii chętnie użyją jako kolejnego narzędzia
- ludzi tracących interesy i bliskich, będących laikami i próbujących coś zrozumieć
- media, które walczą o klikalność i oglądalność zniekształcając przekaz powyższych

Żeby to wszystko z szacunkiem ogarnąć i zrozumieć, trzeba mieć otwarty umysł i nie pozwolić emocjom zamglić widoku. Niestety wielu na to nie stać, wskutek czego otrzymujemy najróżniejsze mutacje przemyśleń w rodzaju
- "wirusa nie ma, wszystko jest spiskiem Amerykanów/Chińczyków/WHO/NWO"
- "wirus jest, ale to zwykła grypa, Pfizer w zmowie z rządami chce nas wymordować"
- "skoro szczepionki działają, to czemu rządy podejmują decyzję xyx"
- "maski, lockdowny, szczepionki i leki nie działają, żyjmy normalnie, starsi niech umierają dusząc się w domach"

Oczywiście fan amantadyny oskarżający Chiny chętnie poda rękę niewierzącemu w istnienie wirusa i za wszystko oskarżającego WHO, ale obaj wypną się na kogoś z mainstreamu naukowego. To nie ich plemię :)

Pamiętam, że jak byłem na 4. roku studiów medycznych, to odbywał się kurs z chorób zakaźnych. Mieliśmy tam taką pogadankę z profesorem, że środowisko wirusologiczne jest w szoku, że przy takim przeludnieniu nie powstał jeszcze wirus powodujący ogólnoświatowej pandemii, ale uważa się, że to kwestia czasu. Zauważył przy tym, że żadne państwo nie jest na to przygotowane. Cóż, jego mądrość się potwierdziła, ale mnie tym bardziej bawi to ciągle niedowierzanie laików.

2

@ściah W ogóle o co chodzi? Oglądałem tylko rozszerzoną powtórkę. Wczoraj pierwsza bramka zawalona przez Lengleta, wziętego na jeden banalny zwód, druga przez Araujo, który zdublował Garcię zamiast kryć swojego zawodnika. Skąd hejt na Ter Stegena?

1

@jarkszon Zawsze mam nadzieję, bo znajdują się ciągle jednostki, które zmieniają zdanie, ale najczęściej niestety rozmowa zaczyna się od "nieważne co powiesz, i tak nie zmienię zdania".
Czytałem kiedyś taką książkę "How to read a book". Była tam przytoczona piękna zasada - jeśli jesteś pewny, że zrozumiałeś informację i nie jesteś w stanie udowodnić jej fałszywości, musisz się z nią zgodzić. Jeśli nie zgadzasz się z taką wiadomością, to prawdopodobnie jej nie rozumiesz. Jeśli mimo zrozumienia nie chcesz się z nią zgodzić, to prawdopodobnie Ci się ona po prostu nie podoba. Przyznaj to, ale nie możesz powiedzieć, że się z nią nie zgadzasz.

Niestety taki banał jest dla olbrzymiej liczby osób niemożliwy do zrozumienia i zastosowania. Polegną na każdym argumencie, ale na koniec "i tak się nie zgadzam". Bo tylko o to chodziło - o obronę swojej twierdzy.

0

@vota Dzięki prostym obywatelom, którzy nie wierzyli w państwa narodowe, mieliśmy rozbiory?
Potwierdzasz tylko, że żeby być nacjonalistą trzeba przede wszystkim nie mieć pojęcia o historii. Ludzie płakusiają, że Stanisław August był frajerem, ale takiej bzdury w kontekście rozbiorów to jeszcze nie widziałem.

7

@FC1899Barca No i co z tego? Lata życia włożyłem, żeby dobrze mówić po niemiecku, jakoś mało mnie tym straszysz.
Zresztą germanizacja to dokładnie ten sam proces, który odbył się w Polsce z "mniejszościami". Po IWŚ w Polsce jedynie ok. 60% populacji w ogóle mówiło po polsku, podobny odsetek był przy tym katolikami, a te dwie grupy też nie pokrywały się ze sobą doskonale. Endecki wymysł, że Polak to katolik mówiący po polsku i dla takich ma być to państwo doprowadzał do przesiedleń i polonizacji ludzie etnicznie bardziej związanych z Ukrainą, Litwą, czy Niemcami. Płaczesz za tym straconym dziedzictwem kulturowym?
Zresztą, czy stworzenie państwa, które w swoich granicach ma Warmię i Mazury, Szczecin i Wrocław, ale nie ma Lwowa jest naprawdę powrotem na mapy Świata? Biorąc pod uwagę jakich manipulacji tu dokonano i jakie dokonały się przez Wojnę, jak kreatywną kartografię uprawiano, jak zunifikowane zasady językowe - ciężko mówić o powrocie, łatwiej o powstaniu nowego tworu państwowego. Tworu, którego twórcy zresztą mieli jego zupełnie inne wizje w głowach i chętni byli mordować za zrobienie tego po swojemu.
Bez tego całego nacjonalistycznego bajora ludzie po prostu dalej by tu sobie żyli własnym życiem nie troszcząc się o granice państw, ewentualnie emigrując za lepszym życiem. Tak jak to zresztą robią, na szczęście coraz częściej porzucając tę propagandę.

10

@stone80
"Niestety czasy zaborow i komuny wychowaly cale pokolenia takich bezwartosciowych , bezideowych, miekkich ludzi"

Jest to niezwykłym paradoksem, ponieważ właśnie za zaborów szlachta tłoczyła chłopom, wcześniej nie określającym się jako członków żadnego narodu, narodową ideologię do głów. Środkowy czas PRL w Polsce to z kolei komunizm narodowy, gdzie partia rywalizowała z kościołem o miejsce w polityce historycznej. Wtedy powstały określenia takie jak "Chrzest Polski" (o chrzcie Mieszka I), w końcu obchody tego chrztu miały być świętem partii jako następcy pierwszych Piastów.

Przed tymi czasami ludzie kierowali się prostymi ideami, jak zapełnieniem własnego brzucha, zadbaniem o bezpieczeństwo siebie i rodziny i nie śmieli prosić o nic więcej. Te trzy rzeczy były zresztą poza zasięgiem większości ludzi, więc czego chcieć więcej? O orzełki i flagi walczyła szlachta traktująca ponad 90% populacji kraju jak niewolników. I z tych niewolników, z których wszyscy się wywodzimy, zrobiła swoją propagandą wielkich patriotów.

Więc jest DOKŁADNIE ODWROTNIE niż to co napisałeś.

12

@Wojtas1080pl Nacjonalizm zdziałał coś niezwykłego. Przez całą historię granice państw zmieniały się, a armia była albo zawodowa, albo do służby ludzi przymuszano ku nienawiści ludu. Ludzie mieli jeden cel - przeżyć, bez względu na to jak będzie nazywało się państwo.
Nacjonalizm, pogląd w historii świata niezwykle nowoczesny, u nas pielęgnowany wśród poza szlachtą intensywnie od połowy XIX wieku, nakazał ludziom myśleć, że mają CHCIEĆ walczyć i umierać za państwo (a państwo umocnił w wyobraźni jako narodowe, co też wcześniej było niespotykane albo nawet niezrozumiałe).
I Ciebie teraz przeraża, że ktoś idzie za instynktem tysięcy lat ludzi walczących o przeżycie, a nie za religią rozpowszechnianą wśród pospołu od mniej niż dwustu lat.

Jakbym mógł uciec, to bym uciekał. Dość powiedzieć, że ja i bez wojny uciekam z tego kraju.

0

@Sensible Skoro doskonale wiesz, to jakim cudem porównujesz częstość ciężkiego przebiegu do częstości ciężkich NOPów? Przecież tego nie da się porównać, jak już wykazałem.

"Oczywiście, że racjonalne, ponieważ już chorowałem i jak większość koronawirusów, z racji na mój wiek, ten również nie był w stanie mi wyrządzić nic złego- jako lekarz powinieneś to wiedzieć."

To ciekawe, ponieważ przyjmowałem do szpitala wielu młodych mężczyzn z ciężką niewydolnością serca w przebiegu zakażenia COVID. Znajomi na OIOMach leczyli wielu młodych mężczyzn z powodu ARDS w przebiegu COVID. Czy jako lekarze nie powinniśmy ich przyjmować?

W linku, który przedstawiłeś NIE MA informacji o tym jaki procent dzieci chorych na COVID ma jakiekolwiek objawy, więc w dalszym ciągu nie dowiodłeś prawdziwości swoich informacji. Ja nie mam monopolu na prawdę, dlatego wstawiłem link do źródła, które mówi o zupełnie innych liczbach, niż Ty.

"Jest wielu znanych i wybitnych wirusologów, którzy negują masowe szczepienia młodych i dzieci i są to ludzie z tytułami naukowymi, którzy na pewno mają większą wiedzę na ten temat, niż Ty .
Będąc lekarzem, nie masz żadnych wątpliwości, jesteś totalnie bezkrytyczny co do szczepień?"

Po pierwsze, argumentum ad verecundiam, dziękuję bardzo. Po drugie, przecież ja nigdzie nie napisałem, że jestem za masowymi szczepieniami dla dzieci :) Opisałem ich sensowność, gdyż zapytałeś. To, że jestem "bezkrytycznie za szczepionkami" to tylko Twoja interpretacja w kwestii dzieci. Nie jest to natomiast moja decyzja, gdyż jak słusznie zauważyłeś, nie jestem wirusologiem. Nie jestem również pediatrą.

"Ciekawe, że szczepionki na grypę mają około 50% skuteczności, a te na Covid ponad 90%- ten wirus tak samo mutuje."
Co to znaczy tak samo mutuje? Że też zachodzą w nim mutacje? Czy, że mutują te same białka? Przecież to fundamentalna kwestia dla rozumienia, a te wirusy są znowu tak różne, że nie można ich porównywać. Szczepionka na gruźlicę ma jeszcze niższą skuteczność, a w porównaniu do wirusa praktycznie nie mutuje. Z tego też zamierzasz wyciągać wnioski?

"Tak wiem, ryzyko przewyższa korzyści- ale to zawsze jakieś ryzyko. Na NOPy jestem narażony bezpośrednio po szczepieniu, a ryzyko ciężkiego przebiegu c19 musisz jeszcze przemnożyć przez ryzyko zarażenia się, wynoszące dla świata 3% (250mln/7mld) na ostatnie 2 lata pandemii- także zaryzykuję."

No proszę, bez analizy statycznej stworzyłeś własny wskaźnik :D Brawo, tylko że nie. Wziąłeś liczbę kiedykolwiek zdiagnozowanych na świecie i uważasz, że to ma sens? Zostań przy cytowaniu badań naukowych, choćby ze złą interpretacją, teraz posunąłeś się za daleko. Takie sądy można by wygłaszać co najwyżej na podstawie próbnej populacji, regularnie testowanej.

"Lo más probable es que la pequeña cicatriz encontrada es producida por un virus que ha sufrido en algún momento de su vida y nunca fue detectado, pero no tiene nada que ver con el Coronavirus ni con la propia vacuna"

Nie ma tu mowy o kiedykolwiek zdiagnozowanym u Aguero zapaleniu mięśnia sercowego. Doktor mówi jedynie, że jest bardzo prawdopodobnie, że blizna w sercu powstała kiedyś z powodu innego wirusa, ale ani COVID ani szczepionka przeciw COVID nie mają tu nic do rzeczy.

Czy konsekwentnie nie będziesz już stosował żadnych leków, ponieważ zawsze jest ryzyko? Ryzyko zarażenia się jest o wiele większe, ponieważ

" Ty natomiast, nie dopuszczasz do siebie takiej myśli, a dobrze wiesz, że nie ma ludzi nieomylnych."
Twoja wyobraźnia zawędrowała głęboko do mojej głowy. Albo to popularne nadawanie negatywnych cech oponentowi, bo przecież łatwiej Ci uwierzyć, że jestem aroganckim fanatykiem, wtedy swobodnie odrzucisz moje argumenty.

Swoją drogą w momencie, kiedy 50% Twojej wiadomości jest na temat cech mojej osobowości i zawodu przeze mnie wykonywanego, a nie faktów dotyczących tematu dyskusji, to chyba znaczy, że już za dużo nie masz do powiedzenia w temacie.

0

@Sensible Oczywiście, że nie potrzebujesz definicji NOPów, ani ciężkiego przejscia COVID, ponieważ burzy ona Twoje porównanie. Jeśli zamierzasz jednak uczciwie porównywać ryzyko ciężkiego NOPu z ryzykiem ciężkiej choroby należałoby jednak rozumieć co oznacza ciężka choroba, a co ciężki NOP, prawda?

Postulujesz, że tylko 0,004% zainfekowanych COVID dzieci ma jakiekolwiek objawy? Oprócz tego, że dopiero co tę liczbę podpisywałeś pod ryzykiem ciężkiego przebiegu (jak się za bardzo nie przywiązuje wagi do faktów, to w sumie bez różnicy, nie?) to poproszę o źródło tej informacji, ponieważ uważam, że jest fałszywa.
Biorąc z poniższych źródeł maksymalne 90% bezobjawowych przebiegów, to pomyliłeś się zaledwie 2500 razy

https://forumpediatrii.pl/artykul/covid-19-jak-choruja-dzieci
https://www.thelancet.com/journals/lanchi/article/PIIS2352-4642(21)00198-X/fulltext

Skąd informacja, że Aguero miał zapalenie mięśnia sercowego? Wiemy tylko, że miał napadową tachyarytmię.
W dodatku był zawodowym piłkarzem, który jest wystawiony na zdecydowanie większe obciążenie. W przypadku amatorów jego choroba (tutaj mówimy o niezwiązanej ani z COVID, ani ze szczepionkami) nie uniemożliwiłaby dalszego sportu.

Twoje dziecko miałoby wielokrotnie wyższe ryzyko zapalenia mięśnia sercowego chorując na przeziębienie, grypę, bądź COVID, niż po szczepieniu. Mam nadzieję, że konsekwentnie broniłbyś je przed tymi chorobami podobnie jak przed szczepionką.

"jestem osobą młodą i nie mam zamiaru ryzykować któregokolwiek z tych Nopów."
Nie zamierzasz ryzykować podwyższonego CRP, ale zaryzykujesz chorobę, która może wyrządzić Ci znacznie więcej złego. Spoko, Twój wybór. Tylko nie wmawiaj nikomu, że to racjonalny wybór.

0

@kuz To prawda, że mało, ale na końcu zarówno jedynki jak i dwójki wiedząc, że i tak "muszę" kontynuować robić coś, czego nie chciałem, byłem bardzo zaangażowany w historię. Tak jakby gra zmusiła mnie do zrobienia czegoś złego. Gdybym tylko patrzył jak się to dzieje nie umiałbym sobie w połowie tak dobrze wyobrazić co mogą czuć bohaterowie historii.

To w sumie jest przekleństwo gier ze spójną historią. Cała wolność jaką Ci dały nie będzie miała wpływu na zakończenie, jak w RDR2. Przy czystej wolności działań z kolei historia robi się mało spójna, jak w Divinity 2

1

@kuz A nie myślisz, że sam fakt oglądania, a nie "podejmowania" decyzji w grze tak zmniejszyłby impact, że nie dałoby to ułamka doświadczenia? Patrzę na takie gry już jako nową gałąź opowiadania historii. Książka wykorzystuje możliwość opisania przeżyć bohatera, film daje niesamowite wizualne możliwości, sztuka angażuje widza przez scenografię, dźwięk i aktorstwo. Gra z kolei daje możliwość uczestnictwa i wpływania (nawet jeśli nie ma wyboru to czuje się sprawczość). Same cutscenki tego nie oddadzą.

2

@pt9 Ten system walki nie jest zachwycający, ale za to historia jest wspaniale opowiedziana. W drugiej części to wchodzi na jeszcze wyższy poziom.

0

@Sensible Odpisanie na wszystko nie zmieściło się w jednej wiadomości, stąd ciąg dalszy:
Jak widać porównałeś liczbowe dane na temat dwóch zjawisk, które choć brzmią podobnie, oznaczają coś tak zupełnie innego, że NIE DA się ich porównać. Ciężki odczyn poszczepienny oznacza niepożądane zdarzanie, które MOŻE być nieobojętne dla zdrowia. Ciężki przebieg COVID ZAWSZE oznacza zagrożenie zdrowia bądź życia. Mimo podobnego brzmienia jest to całkowicie co innego. Bez upewnienia się co konkretnie znaczą używane przez nas terminy nie ma sensu robić podobnych porównań. To nieprawidłowe analizowanie danych i wprowadzanie ludzi w błąd.
Pragnę zauważyć ile stukania w klawiaturę zajęło wytłumaczenie tej manipulacji statystyką. Zachęcam do uważnego czytania co oznaczają terminy określane przez dane liczby. Zamiast posuwać się do przodu w rozmowach spędzamy 90% czasu na odkręcaniu takich błędów i celowych bądź niecelowych manipulacji. Niestety dopóki zamiast łowić sensacje i clickbaity społeczeństwo nie nauczy się dokładnie sprawdzać jakie informacje są mu przedstawiane będziemy toczyli podobne, bezsensowne rozmowy.

"Nie wierzę w ani jedną jedną informację przekazaną przez ten rząd..."
Nie interesuje mnie to i irytuje mnie argumentowanie za/przeciw wiedzy medycznej przy pomocy postępowań rządu. Jeśli on robi coś źle, świadczy to o nim, a nie o stanie wiedzy na temat COVID. To powinno być jasne, natomiast osoby mieszające te kwestie uniemożliwiają sobie w zasadzie uporządkowane myślenie na ten temat i zapędzają się w kozi róg teorii spiskowych.

"Skoro w państwach, gdzie jest 80-90 proc. populacji wyszczepionej, gdzie nie powinno być problemów z maseczkami, z testami, ze zgonami osób, które są też zaszczepione. Tam powinno się już dzisiaj funkcjonować normalnie."

Co to znaczy funkcjonować normalnie? Jestem teraz w Hiszpanii, byłem na wycieczce, objadłem się w trzech restauracjach i pływałem w basenie. Tydzień temu byłem w Niemczech, zrobiłem darmowy, 15-minutowy test, żeby wejść do szpitala, poza tym napiłem się grzanego winka na Weihnachtsmarkt i odwiedziłem przyjaciół. Jedyne co musiałem robić to okazywać certyfikat i dowód tożsamości. Jeśli to jest dla Ciebie funkcjonowanie nienormalnie jak na ogólnoświatową pandemię, to może być Ci trudno zadowolić się czymkolwiek.

0

@Sensible
"W szpitalu Covidowym w Siemianowicach Śląskich z informacji z dnia 01.12 wynika, że na oddziale Covidowym przebywało 36 pacjentów, z czego 6 było hospitalizowanych. "
Co to znaczy? 30 było niehospitalizowanych leżąc w szpitalu? o.O

Prosisz mnie realnie o wytłumaczenie dlaczego system w Polsce jest przeciążony? Potem ostrzegasz mnie przed wstawianiem czegoś co uważasz za fejkowe, chociaż wcale nie miałem zamiaru tego wrzucać? Napisz czego oczekujesz, to Ci odpiszę, ale to mnie mało zachęca do opisu sytuacji.

"Napisz, jak taka liczba, może powodować przeciążenie systemu??"
1500100900. Jaka liczba czego? W jakim czasie? Jakiej części systemu? Czy to jest przemyślane pytanie? Nie wydaje się

"Są nam przekazywane informacje, że dzięki szczepieniom przejdziemy tę chorobę łagodniej- tylko prawda jest taka że 80% i tak przejdzie tę chorobę łagodnie i to niezależnie od tego czy się zaszczepi, czy nie. "

Nie "tylko prawda jest taka", tylko taka jest prawda i tyle. Problem w tym, że rzucasz sobie tę liczbę i wydaje Ci się, że ona znaczy coś innego, i to na Twoją korzyść w tej dyskusji. Jest inaczej, bo 20% z całego społeczeństwa to cholernie dużo (uprzedzając - wirus jest tak zakaźny, że i tak każdy zostanie zainfekowany) oraz nie wiadomo na kogo padnie. Żadne państwo nie dysponuje wystarczającym systemem opieki zdrowotnej, żeby takie liczby przyjąć. Dlatego od początku stosowane są różne strategie wypłaszczania linii. Jeśli tego nie pojmujesz, to znaczy że od prawie 2 lat nie wiesz co się dzieje. Sprawdź ile jest w Polsce miejsc na OIOMach, ile trwa średni pobyt na tym oddziale z powodu COVID a potem porównaj te liczby z ilością chorych przy założeniu, że 20% populacji Polski może wymagać pomocy lekarskiej z powodu choroby.

"Szczepionka miała chronić przed hospitalizacją i śmiercią"
I chroni, co jednoznacznie pokazują statystyki. Tylko, że "chroni" nigdy nie znaczyło "żadne takie przypadki nie wystąpią", tylko "istotnie statystycznie zmniejszona zostanie ich liczba". Jak w każdej medycznej statystyce.
To też jest uderzające - drugi rok tłumaczenia ludziom, że wszystko co się dzieje należy rozumieć na poziomie populacyjnym, nie jednostkowym, i nadal nie dociera.

"W takim razie pytam, po co te szczepionki dla młodych zdrowych ludzi i dzieci??
Przed czym one mają chronic te dzieci?"
To tez jest wałkowane w kółko. Dzieci i młodzież są nosicielami wirusa, szczepionki z kolei skracają i zmniejszają wiremię. Zaszczepienie dzieci i nastolatków daje szanse na zmniejszenie olbrzymiego rezerwuaru, który z łatwością bezobjawowo się zaraża, po czym przenosi chorobę na innych członków rodziny. To po pierwsze. Po drugie najbardziej cierpią one na lockdownie, zdalnym nauczaniu, a celem jest umożliwić im ciągłe chodzenie do szkół.

"Według danych z Izraela ryzyko ciężkiego przebiegu C19 w ogólnej populacji dzieci to 0,004% (1:25000)

Zgodnie z oficjalnym raportem CDC ryzyko ciężkiego NOP u nastolatków to 0,01% (863/8,9 mln) "

Tworzysz to porównanie albo uważając, że ciężki przebieg COVID jest równoważny ciężkiemu odczynowi poszczepiennemu albo próbując rozmówcy wmówić, że tak jest. Następnie porównujesz znalezione liczby i wyciągasz wniosek.
Tymczasem zamiast wyrywać liczby z kontekstu i manipulować interpretacją statystyk zajrzyjmy do źródeł (szukałem tego raportu dla Ciebie, mam nadzieję że docenisz ;*)

Zdarzenia sklasyfikowane jako najczęstsze poważne odczyny poszczepienne, za
https://www.cdc.gov/mmwr/volumes/70/wr/mm7031e1.htm:
- ból w klatce piersiowej (każdy, bardzo niewielki ułamek bólów wskazuje na istotną chorobę)
- wzrost stężenia troponin (czyli jakiekolwiek uszkodzenie komórek mięśnia sercowego, najczęściej nieistotne klinicznie)
- zapalenie mięśnia sercowego (potencjalnie niebezpieczne, najczęściej wymaga odpoczynku, wstrzymania się od wysiłku na czas choroby)
- wzrost CRP (jakikolwiek stan zapalny)
Czyli de facto niebezpieczne dla życia jest jedno z nich, aczkolwiek najczęściej nie wymaga leczenia i samo przechodzi.

Definicja ciężkiego przebiegu COVID:
za https://www.covid19treatmentguidelines.nih.gov/overview/clinical-spectrum/
- saturacja krwi tlenem 50% miąższu płuc przez chorobę
Co oznacza zagrożenie życia w każdym przypadku i potrzebę leczenia wspomagającego oddech
- liczba oddechów >30/min (ponad dwa razy więcej niż normalnie)
- wskaźnik oksygenacji PaO2/FiO2 < 300 mmHg (wskazuje na niezdolność płuc do skutecznego utlenowywania krwi)
- saturacja krwi tlenem

0

@martool A to jest realne pytanie? Czy szukanie podtekstów? Zarysuj może sytuację, jeśli chcesz konkretnej odpowiedzi.
Z praktyki szpitalnej, jeśli obaj przyjadą w tym samym czasie, to w praktyce ten, kto będzie bardziej potrzebował OIOMu, drugi pójdzie na oddział ogólny albo na jakąś salę pooperacyjną z suboptymalnym nadzorem, co zwiększy jego szansę zgonu. A całej sytuacji można było uniknąć szczepiąc się i nie jeżdżąc jak idiota.

Niestety użytkownicy są tutaj zbyt zajęci mokrymi snami o nieograniczonej wolności z nieograniczonym bezpieczeństwem i odmawiają zrozumienia, że są częścią społeczeństwa i ich czyny mają znaczenie. Liczą się ich prawa, ich wolność i na koniec ich leczenie, za ich kilka groszy ze składek.

2

@AbelKabel Oczywiście, to jest jasne jak słońce, ale zamiast tego uświadczysz komentarzy "nawet lekarze nie chcą się szczepić!". Kiedy pokażesz liczby interlokutor się ulotni i napisze te same brednie pod innym postem.

1

@YeastMoss Mniejszym bądź większym* rzecz jasna ;)

3

@michal26 O czym Ty mówisz? Czy Ty ze mną szczerze rozmawiasz, czy wykorzystujesz okazje, żeby powiedzieć coś krytycznego o szczepionkach? To już jest zespół paranoiczny jak się wszędzie widzi tego samego wroga.

Co najmniej jedną dawkę przyjęło 96% lekarzy, pielęgniarek i położnych, 95% dentystów i farmaceutów, 97% diagnostów. Wytłumacz mi teraz jak 5-10% pracowników systemu ma przez nakaz zrezygnować z pracy? :D

Naprawdę nie wiem do czego zmierzasz. Grupy zawodowe medyczne są już tak dobrze wyszczepione, że ten nakaz jest komicznym zagraniem pod publiczkę. To tak jakby nakazać wszystkim strażakom nosić hełmy na akcje i odtrąbić wielki sukces po tygodniu.

Ludzie chcą uciec z tych zawodów, ponieważ mamy jeden z najbardziej beznadziejnych systemów w Europie, który pomimo kompletnego załamania podczas pandemii i ostatnich strajków nie obiecuje ŻADNEJ poprawy. Do tego dochodzi "Polski Ład", który zachęca najbardziej wykwalifikowanych pracowników do rezygnacji ze współpracy z NFZ i rezygnacji z pracy na etat. Przy czym społeczeństwo jest tak nastrojone przeciw medykom, że nikomu już się w ogóle nie chce męczyć. 5-15% deklarowało chęć odejścia z pracy podczas pandemii na długo przed szczepieniami.

Chcę poważnie traktować rozmowę z Tobą, ale jak wyjeżdżasz mi z czymś takim, to nie czuję, żebyś w ogóle miał ochotę uczciwie podchodzić do sprawy. Przeanalizuj to jeszcze raz, przecież to jest jakieś niewyobrażalne kopanie się argumentami w czoło. To samo dla nauczycieli - beznadziejne warunki i zarobki, coraz bardziej patologiczny, propagandowy system edukacji, a Ty mówisz, że szczepionki przeważą sprawę. Bądźmy proszę poważni.

7

@MESSIah16
"Jeśli ktoś chce, proszę bardzo, niech się szczepi, ale dobrowolność powinna być oczywista i to nie na zasadzie, że szczepić się nie musisz, ale siedzisz w domu. Gadanie o obciążeniu systemu zdrowia przez nieszczepionych? Ok, ale w takim razie nie leczyć na raka palaczy, nie przeszczepiać nerek dla alkoholików, nie ratować piratów drogowych, niech umierają w rowach, wiedzieli co robią"

Czyli na łóżka OIOMowe kto pierwszy ten lepszy i leczymy każdego w przeciążonym systemie, niezależnie, czy miejsca i forsa już dawno się skończyły, bo trzeba machać szabelką i krzyczeć "wolność!".

Ograniczanie wolności z powodu epidemii jest stare jak świat, nawet w Biblii jest wymieniony nakaz izolowania się podczas choroby, z kolei samo słowo kwarantanna pochodzi ze średniowiecza i zamykania załogi statków nań, do czasu wykluczenia choroby zakaźnej. Prosta logika - tu ważniejsze jest wspólne dobro społeczeństwa, nie wolność a'la Dziki Zachód, którą sobie wymarzyliście.

Niestety nie widzisz tego. W samej Twojej wypowiedzi jest olbrzymi paradoks - na ten sam OIOM może trafić ten pirat drogowy i niezaszczepiony chory na COVID. Kto ma być leczony? Krzykniesz dumnie, że obaj. Ale ja Ci powiem, że jest tylko jedno miejsce. I tu się kończy straszenie Orwellem, a zaczyna prawdziwe życie, z jakim w kontekście pandemii mierzymy się już prawie dwa lata. Mimo tego czasu Ty i Tobie podobni wciąż nie rozumieją o co chodzi.

2

@macio_944 Im później, tym trudniej. Zaczynałem rozważać emigrację jeszcze na studiach i wtedy zacząłem się przygotowywać ucząc się drugiego języka obcego. Ta decyzja była podówczas banalna. Po latach jak przyszło co do czego, z wygodnym mieszkaniem, wszystkimi przyjaciółmi wokół i ulubionymi miejscami w mieście już tak prosto nie jest. Ale mimo to, w mojej branży oraz licznych innych zupełnie inaczej się pracuje i rozwija za zachodnią granicą. Medycyna, weterynaria, cokolwiek związanego z pracą naukową w Polsce jest mniejszym bądź mniejszym bagnem. W Niemczech reguły są jaśniejsze, społeczeństwo jakoś bardziej dostosowane do współczesności.
Mówienie w obcym języku ciągle jest dla mnie męczące i czuję się obco, ale wracając do Polski po wyjściu na pierwszej stacji benzynowej za granicą od razu przypominam sobie czemu chciałem wyjechać.

3

@michal26 Właśnie widzimy jak objawia się zupełny bałagan w systemie, który ta pandemia do końca obnażyła. A' propos karetek to zastanówmy się, czy ostatni, tegoroczny strajk ratowników coś zmienił? Niestety będzie tylko gorzej, bo stoimy nad przepaścią, a reakcji z góry brak.

5

@gumaz Tak, guz okrężnicy jest wpisywany jako COVID. 51 osób się z tym zgadza. Brawo ludzie, jesteście bezmyślni

3

@michal26 Mam tylko nadzieję, że wiesz, że takie rzeczy organizuje dyrektor szpitala, który najczęściej jest politykersem, a nie lekarzem. Dyrektorzy dostają za to dopłaty. W moim rodzinnym mieście po raz któryś jest organizowany szpital covidowy, mimo, że brak na to infrastruktury i anestezjolodzy są zdecydowanie przeciw.

0

@Gomess Święta racja. To są lata zaniedbań w Barcelonie, widoczne jak na dłoni jest to od jakiś 4 sezonów, więc pewnie problem zaczął się jeszcze wcześniej. Bardzo smutne jak wielopoziomowo zrujnowano wszelkie postępy jakie poczynił klub w erze Messiego

0

@Encore Mało który w moich oczach zasługuje na tyle szacunku co Benzema. Tyle lat gra na zmianę z Higuainem, potem w cieniu Ronaldo, żeby na koniec wziąć zespół na swoje barki i stać się killerską 9-tką. Tak by wyglądała pięknie rozwinięta kariera w każdym zawodzie.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?