axegrinder
Dołączył/a: kwiecień 2014
8 obserwujących
0 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Podałem przykład z autopsji, ale na podstawie tego, co napisałeś widzę, że jest to bardziej pójście na rękę ze strony dyrektora szkoły niż zapisana gdzieś reguła. Podobnie zresztą jest w przypadku tzw. długich weekendów, np. 2 maja często nie jest dniem wolnym dla nauczycieli, ale decyzją dyrektora może nim być.
0
Z tymi dniami wolnymi, przypuszczam, że koledze chodzi o możliwość wzięcia tzw. wybicia, ale to nie jest żaden dzień wolny, ponieważ wybrane w ten sposób godziny należy odpracować w stosunku 1 do 1.
1
Nauczycielka ucząca dwóch języków (drugi fakultet w trybie trzyletnich studiów licencjackich musiała sama sfinansować, aby mieć szanse utrzymania etatu) po dyplomowaniu, bez wychowawstwa, z dodatkiem dyrektora, 25 lat w zawodzie: 2850 zł na rękę. Nie wiem jakimi kryteriami mamy się posługiwać, najniższej krajowej, czy godnym zarobkiem dla wykształconego człowieka, który spędził na kształceniu się grubo ponad 20 lat? Wszelkie dodatki są symboliczne w stosunku do nakładu pracy koniecznego na zapracowanie na nie. Jeśli zapytasz grupę nauczycieli, czy chcą wychowawstwo to 90% powie, że nie, bo wie jaka to jest orka za parę złotych miesięcznie. A dodatki motywacyjne? Żeby je dostać trzeba dać z siebie naprawdę wiele. Na przykładzie językowca: organizowanie występów na dni otwarte, akademie, pożegnania poszczególnych roczników, udział w komisji ewaluacyjnej (jest kilka do wyboru), przygotowywanie uczniów na konkursy językowe (jeśli w roli gospodarza to często drobne upominki kupowane są w własnych pieniędzy) itd.
A korepetycje to świetny przykład absurdu wliczania do etatu godzin poświęcanych ze swojego wolnego czasu. O wycieczkach to nawet nie chce mi się pisać, bo zamieściłem o tym już dość obszerny post w ramach tej dyskusji. Zapytaj przewodnika lub pilota wycieczki czy zachciałby popracować za darmo, argumentując, że dla niego ten wyjazd to również przyjemność.
Ilość godzin przepracowanych przez nauczycieli jest różna, bo, co naturalne, różni są ludzie. jedni starają się bardziej, drudzy mniej. Na przykładzie, który znam, na pewno jest to więcej niż etat, a często więcej niż etat x 2. Godziny z kredą przy tablicy to tylko wycinek pracy. Podobnie jak prezenter radiowy przygotowujący audycję tematyczną pracuje troszkę więcej niż wynikałoby to z jego obecności w eterze.
Generalnie ludzie nie pracujący w szkole, bądź nie mający nauczyciela w najbliższej rodzinie, chłoną wszystkie mity o tym zawodzie, bo tak jest łatwiej. Przyjemniej jest kogo zdyskredytować, w końcu to taka nasza cecha narodowa.
0
Odnośnie ostatniego akapitu, oczywistym jest, że nagłaśniane w mediach publicznych "porozumienie" było zaplanowaną ustawką, w ramach której dwóch członków tej samej partii podpisało wspólny dokument. Miało to jeden podstawowy cel, mianowicie skłócić opinię publiczną i nastawić jej część przeciwko nauczycielom, stwarzając pozory, iż rząd gotów jest na kompromisy, bo przecież na drodze trudnych negocjacji zdołał w końcu porozumieć się z jedną z protestujących stron. Rzymska zasada: dziel i rządź wciąż aktualna ;)
2
Niesamowie, ze ktos wierzy w to, iz wycieczki z dzecmi / mlodzieza to odpoczynek. Bylem raz na wycieczce po wyspach brytyjskich, na ktorej opiekunem byla moja zona I wiem, ze to byl ostatni taki wyjazd I moj, I jej. Kilka piewszych z brzegu przygod z tych fantastycznych wakacji to zostawienie przez ucznia iphona w publicznej toalecie, zapomniany paszport po noclegu w hotelu, zaslabniecie uczennicy w centrum Londynu, bo sie odchudza I nie zjadla nic od rana, nocne halasy w hotelach, konfiskowanie alkoholu, zapomnij o wysypianiu sie, przeziebienie uczenicy bo nie umiala sie dobrze ubrac, a to dopiero polowa objazdowki, wsiadanie do zatloczonego metra 30 osobowa grupa I dopilnowanie czy wszyscy wsiegli I wysiedli, liczenie osob kilkanascie razy dziennie, uzeranie sie w pizzerii bo kilku ucniow napilo sie wody w szklance przeznaczonej do cola- coli, a cola nie byla w cenie, straszenie policja I w koncu doplata z wlasnej kieszeni. A to byly dzeci z tych "lepszych" klas. Nauczyciele jezdza na takie wycieczki, bo najzwyczajniej nie stac ich na wyjazd z biura podryuzy w szczycie sezonu, a czerwiec, wrzesien nie wchodzi w rachune, ale przeciez maja 2-miesiace wakcji.
3
Podobnie zresztą jak Pique. A niektórzy tu myślą, że jak się ktoś wykartkuje to zawsze potem opowiada o tym w wywiadach.
1
Widzę zebrał się tłum naiwnych ;)
Klasyczne wykartkowanie i przy tym inteligentne, bo nie naraził niczyjego zdrowia.
2
Sledze dyskusje I popieram Twoja argumentacje w calej rozciaglosci. Sam mam zone jezykowca. Kilka lat temu musiala zrobic kolejne juz trzecie studia (nie podyplomowe tylko trzyletnie) aby utrzymac etat. Nie musze chyba dodawac, ze ich koszt zostal w calosci pokryty z domowego budzetu. Uzupelniajac Twoje wypowiedzi dodalbym jeszcze kwestie lekcji indywidualnych prowadzonych w miejscu zamieszkania ucznia, ktory z jakichs przyczyn nie uczestniczy w zajeciach na terenie szkoly. W takim wypadku szkola nie zwraca kosztow za czas przeznaczony na dojazd oraz za paliwo, jesli transport odbywa sie pojazdem wlasnym. Dodam, ze w wiekszosci przypadow, ktore obserwuje, dojazd srodkami komunikacji publicznej, ze wzgledu na adres ucznia, odleglosci od przystankow, stacji czy ilosc przesiadek jest bardzo utrudniony, wiec wiekszosc nauczycieli zmuszona jest machnac na to reka, wsiasc w samochod, odbyc zajecia I wyjsc na tym niemal na zero. Kolajna sprawa to wystroj sali I wyposazenie. Prawolie zawsze spada to rowniez na nauczyciela . Przyklady z ostatnich trzech lat: malowanie sali wraz z kosztem farb, wystroj m.in zegar, kalendarz, obrazki na sciane,firanki, zaslony, pomoce I materialy dydaktyczne: rzutnik multimedialny, glosniki, podreczniki, przybory biurowe, kserokopie przygorowywane pod konkretne zajecia. .A jesli chodzi o najodwazniejszych, ktorzy twierdza, ze praca nauczyciela jest latwa, sadze, ze bardzo szybko zweryfikowaliby swoje zdanie, jesli przyszloby im stanac przed 30-osobowa grupa nastolatkow probujac jednoczesnie utrzymac dyscypline, zainteresowac przedmiotem I zbudowac autorytet niezbedny do zarzadzania grupa.
22
Jesli mialbym wybierac to wolalbym zebysmy dzis zagrali skladem gwarantujacym zwyciestwo, a odpuscili mecz z Atleti. W przypadku porazki z AM tracimy co prawda bilans bezposredniego starcia, lecz zyskujemy swiezosc kluczowych zawodnikow na LM, natomiast przegrywajac dzsiejsze spotkanie grajac rezerwami, stawiamy sie w bardzo trudnej sytuacji.
0
A możesz polecić kilka fajnych seriali dostępnych na Netflix? Wybacz ignorancję, ale nie mam za bardzo czasu na kopanie po recenzjach, a wieczorem padając na kanapę, zapuściłbym sobie coś dobrego ;)
2
Fajny ten komentator, taki nie za dobry.
Słuchając tego pana, czuję jakbym cofnął się do czasów Wigry 2, zapisów na Poloneza i cukru na kartki.
Mam wrażenie, że dokoła zmieniło się już dokładnie wszystko, a ten relikt przeszłości wciąż trwa i nikt nie wie dlaczego raczy nas swoim fachowym komentarzem.
Jest jednak dobra wiadomość. 15 maja 2019 pan Dariusz kończy 67 lat. Życzę zasłużonej emerytury.
0
Jak sie okazalo po czasie, byly to prorocze slowa ☺
0
Zidan, he he ☺.
7
1
Coutinho aż się dwoi i troi. Zagra jednocześnie w pomocy i w ataku ;)
1
Te barwy na Bernabeu to jak czosnek na wampira :)
0
Nie wiem czy patrzysz na obecną formę czy na historię?
Na dzień dzisiejszy ManU jest jednym z trzech najsłabszych ćwierćfinalistów, natomiast w wymiarze historycznym:
Juve (2 pucharów na 9 finałów)
Ajax (4 na 6)
Barca (5 na 8)
ManU (3 na 5)
więc tu statystyka jest w miarę wyrównana.
Ja sądzę, że dla przeciętnego polskiego kibica atrakcją jest mecz drużyny z Polakiem w składzie, a patrząć zupełnie obiektywnie, mecz Ajax - Juve zapowiada się chyba bardziej atrakcyjnie, niż Barca męcząca się z autobusem.
19
Ciesze sie,ze nie wzieli Mou. Nie moglbym patrzec na te gebe I sluchac jego prowokacyjnych wynuzen na konferencjach prasowych...
2
Dziś trzeba podtrzymać dobrą passę w spotkaniach z Madrytem mimo, iż Rayo to mój ulubiony stołeczny klub.
14
Uwaga! Panie i Panowie! Oficjalnie: tytuł frajera roku obroniony :P
6
Co za fantastyczny marzec :p
1
Chciałem coś napisać, ale widzę, że loża szyderców była szybsza ;)
0
Rzeczywiście, zasady kwalifikacji zmieniły się to od tego sezonu. Farciarze...
5
Ramos bardzo rozsądnie wykartkował się na eliminacje LM.
2
VAR made WAR...
2
Siedząc przed kompem i słuchając Sad But True... Powiem Wam, że czekałem na ten przegląd prasy ;)
1
Na razie najinteligentniejsza szpilka tego wieczoru ;)
0
Czesto przed takimi spotkaniami trenerzy czy sami zawodnicy mowia, ze to tak naprawde kolejny mecz, ze podchodza do tego, jak do kazdego innego spotkania, ze sa to takie same 3 pkt jak w starciach z innymi zespolami. Hmm, ja ma odmienne zdanie. Kazdy mecz z bezposrednim rywalem to tak naprawde walka o 6 pkt. Przyjmijmy, ze to Real wygalby oba spotkania w LL. W takim wypadku zrownaliby sie z nami w punktacji, wychodzac na czolo tabeli lepszym stosunkiem bezposrednich spotkan. Tak wiec procz samej frajdy z pokonania odwiecznego rywala, takie zwyciestwa daja podwojna korzysc ☺
0
Bedac bardziej dokladnym, to nie byla asysta drugiego stopnia, poniewaz bramka padla po strzale amovojczym, nie mniej jesnak nalezy sie pochwala za to otwierajace podanie.
0
Ciekawe, że kibice oceniają szanse na wygranie Ligi Mistrzów i Pucharu Króla niemal na równi, gdzie w pierwszym przypadku trzeba rozstrzygnąć na swoją korzyść wiele meczów z trudnymi przeciwnikami, a w drugim wystarczy w zasadzie pokonać Real na Camp Nou. A socios to już w ogóle odpłynęli...