@Elvisek nie no to jest przesada raczej. Oni dbają o niego i wszystko jest ogólnie ok, tylko jakby nie przyjmowali do wiadomości, że ich dziecko może być jakieś ułomne czy potrzebować pomocy. Jakby to był wstyd. Problem jest w ich popie*rzonym myśleniu że średniowiecza
@FCBurnley MOPS to już gruba armata. Jednak wiesz- dziecko do logopedy chodzi. Rzadko ale chodzi czyli coś robią. Martwię się bo dzieciaki w wieku wczesnej podstawówki są bezlitosne. Wyśmiewanie czy coś gorszego będzie dla chrześniaka dramatem i pogorszy sytuację
@maciar naciskamy od 3 lat, jak pisałem no ale rodzice są najmądrzejsi i uparci jak osły. Działać jednak będziemy z żoną- dziś obmyślamy dokładny plan i od jutra zaczynamy. Dzięki!
@PJ777 dzięki bardzo. Dużo dla mnie znaczy to wsparcie. Jak nasza mała diablica uśnie, siadamy do rozmyślania jak to rozwiązać. Podjęliśmy decyzję o działaniu, teraz tylko dokładny plan.
Rodzice chłopca, a przede wszystkim ojciec jest uparty jak stado osłów. No ale spróbujemy
@Ferrantorres91 nie wydaje mi się. Jednak psycholog dziecięcy to jest dobry pomysł. Niestety rodzice chłopca są z tych ludzi co jak słyszą psycholog, psychiatra to od razu wyzywasz im dzieci od debili.
@macio_944 brawo! Ja też się zgłoszę. Kibicuję od 10 roku życia więc w sumie jestem wychowankiem. Podstarzałym, ale wychowankiem. na bramkę mogę stanąć
@dlpeople widzisz- paradoksalnie oczkiem w głowie dziadków jest ów chrześniak. Relacje w rodzinie są bardzo dobre. Dlatego też tak ciężko iść na wojnę i to zaburzyć, bo wiadomo że na koniec najgorsi będziemy ja z żoną. Jednak dla dobra dziecka chyba warto.
@draxidox kurcze- to co piszesz o aparacie gębowym.. moja żona też uważa że on ma chyba jakiś problem z mięsniami twarzy/ czy szczęką. Że jego aparat gębowy wygląda jakby był wiecznie spięty, bez rozluźnienia... Dzięki Ci bardzo!
@mateusz1989VeB Bardzo dziękuję! To jest chyba najlepsze wyjście. Moja żona też mówiła coś o psychologu/ psychiatrze dziecięcym ale nie znamy się na tym za bardzo. Co do napięcia mięśniowego- coś może być na rzeczy. Jego rozwój fizyczny też wg mnie nie jest na odpowiednim poziomie, ale jak wyżej- nie bardzo znam się na tym. Dzięki bardzo jeszcze raz! Spróbujemy z teściami pogadać o tym i może jednak coś wspólnie uda się ugrać.
@Norkusik to jest akurat dobry argument- kasy nie wezmą bo szwagier ma jakieś dziwne poczucie własnej wyższości i honoru i może to skłoni ich do zaangażowania się. Z drugiej strony, jeśli wyjechałbym z daniem im kasy, to albo konflikt wywaliłoby poza skalę albo kase by wzięli a do specjalisty nie poszli PS- kasy to oni mają akurat więcej niż ja :D
@Karzel Korzysta, jak jest u dziadków- czyli często. W domu nie, bo nie ma swojego smartfona (a jego mama sama siedzi 23h na dobę w telefonie więc dostępu do telefonu w domu ma zero)
@Rekin_bialy Raczej autyzm bym wykluczył- z mojej obserwacji (mimo wszystko osoba z boku, bo widzimy się max 1 raz w miesiącu) ta agresja i jego stres zwiazane są przede wszystkim z tym, że ludzie go nie rozumieją. Masz rację, nie jestem ekspertem, ale tez nie wtrącam się za bardzo. Po prostu widzę małe dzieciaki- w tym moją trzyletnią córkę i jest róznica. Wręcz uważam, że moja córka jest bardziej rozwinięta intelektualnie niz on.
@Bobo25 dzięki. Akurat pisząc to przekazywałem Wam moje i żony wspólne przemyślenia. Liczyłem na pomoc teściów i uderzenie ze zdwojoną siłą. Niestety- jesteśmy w tym sami
Mój chrześniak (6 lat) ma duże problemy z mową. Ba! Mówi jak dwuletnie dziecko, albo i gorzej. Nie idzie się z nim dogadać. Jego rodzice niby chodzą z nim do logopedy- na NFZ oczywiście, bo dla nich hajs (odkładany do słowika) jest najważniejszy. Byli raz u neurologopedy- w mojej ocenie super specjalista, zdiagnozował go (że wcale logopeda nie jest niezbędny, bo on literki zna, umie je wypowiedzieć ale nie umie -nie wiedzieć czemu- złożyć ich w słowo, czy potem zdanie). No ale kobitka przyjmuje prywatnie, więc odpada. Od 3 roku życia zwracam im uwagę, że tu jest problem, trzeba chłopcu pomóc bo on ma problem z mową- zawsze słyszałem: on jest jeszcze mały, ma czas itd. No i tak 3 lata i chłopak mówi tak, że ludzie z zewnątrz (zwłaszcza rówieśnicy) go nie rozumieją. Moim zdaniem to rodzi w nim coraz większą frustrację, robi się agresywny, nerwowy, płaczliwy (ba! jest kolejny, oczywiście ukrywany przez rodziców przed światem, problem). Chłopak ma problemy z 'dwójką'- zdarza się że robi w majty. Dla mnie to jest już problem psychiczny- brak umiejętności mówienia rodzi w nim frustracje i wręcz cofa go w rozwoju. Narracja rodziców ta sama- on sobie radzi itd. Już nie mogę na to patrzeć, tego słuchać.
Pytanie- co robić? Wtrącać się? Ryzykując duży konflikt rodzinny (chrześniak to siostrzeniec mojej żony)? Teściowie też udają że problemu nie widzą, a mnie dzieciaka jest żal, bo za pół roku ma wakacje (cofnie się w rozwoju jeszcze mocniej), potem pierwsza klasa i będzie dramat. Co w takiej sytuacji byście zrobili? Wczoraj wróciłem do domu po świętach i nie mogę wyrzucić dzieciaka z głowy, bo mi go szkoda, a mam wrażenie że jak milczę to jestem współwinnym tego 'dramatu'
0
@ProMILs o tym myślałem. Nie udzielą mi informacji o praktycznie obcym dziecku.
1
@PJ777 dzięki. Mam nadzieję że za jakiś czas uda mi się wrócić do Was z pozytywnymi wieściami
0
@Elvisek nie no to jest przesada raczej. Oni dbają o niego i wszystko jest ogólnie ok, tylko jakby nie przyjmowali do wiadomości, że ich dziecko może być jakieś ułomne czy potrzebować pomocy. Jakby to był wstyd. Problem jest w ich popie*rzonym myśleniu że średniowiecza
0
@FCBurnley MOPS to już gruba armata. Jednak wiesz- dziecko do logopedy chodzi. Rzadko ale chodzi czyli coś robią.
Martwię się bo dzieciaki w wieku wczesnej podstawówki są bezlitosne. Wyśmiewanie czy coś gorszego będzie dla chrześniaka dramatem i pogorszy sytuację
1
@maciar naciskamy od 3 lat, jak pisałem no ale rodzice są najmądrzejsi i uparci jak osły. Działać jednak będziemy z żoną- dziś obmyślamy dokładny plan i od jutra zaczynamy.
Dzięki!
0
@PJ777 dzięki bardzo. Dużo dla mnie znaczy to wsparcie. Jak nasza mała diablica uśnie, siadamy do rozmyślania jak to rozwiązać. Podjęliśmy decyzję o działaniu, teraz tylko dokładny plan.
Rodzice chłopca, a przede wszystkim ojciec jest uparty jak stado osłów. No ale spróbujemy
0
@Ferrantorres91 nie wydaje mi się. Jednak psycholog dziecięcy to jest dobry pomysł. Niestety rodzice chłopca są z tych ludzi co jak słyszą psycholog, psychiatra to od razu wyzywasz im dzieci od debili.
0
@truskawa68 chyba nie rozumiem. Możesz rozwinąć co masz na myśli?
0
@Gall tak tez zrobię :) dzięki
0
@Ls0811 dzięki- napiszę zaraz
0
@joloskyy rozumie na pewno. Słuch raczej ok
1
@macio_944 brawo! Ja też się zgłoszę. Kibicuję od 10 roku życia więc w sumie jestem wychowankiem. Podstarzałym, ale wychowankiem. na bramkę mogę stanąć
0
@JimMorrisonFCB też tak uważam. Dzięki!
1
@dlpeople dzięki bardzo. Właśnie mi daliście energii do działania. Zaraz się za to zabieram
1
@Recha_0684 myślę, że warto zaryzykować utratę kontaktu, żeby tylko zawalczyć o jego zdrowie i w sumie szczęście
0
@draxidox bardzo Ci dziękuję. Bardzo mnie zmotywowałeś do działania!
1
@dlpeople widzisz- paradoksalnie oczkiem w głowie dziadków jest ów chrześniak. Relacje w rodzinie są bardzo dobre. Dlatego też tak ciężko iść na wojnę i to zaburzyć, bo wiadomo że na koniec najgorsi będziemy ja z żoną. Jednak dla dobra dziecka chyba warto.
0
@draxidox kurcze- to co piszesz o aparacie gębowym.. moja żona też uważa że on ma chyba jakiś problem z mięsniami twarzy/ czy szczęką. Że jego aparat gębowy wygląda jakby był wiecznie spięty, bez rozluźnienia...
Dzięki Ci bardzo!
0
@DamianBarcaCule a to akurat też by nie zaszkodziło :)
0
@mateusz1989VeB dzięki. Dla mnie jestescie dużym wsparciem :) i potwierdzacie tylko moje myślenie, że jednak powinienem 'walczyć' o małego. Dzięki
2
@mateusz1989VeB Bardzo dziękuję! To jest chyba najlepsze wyjście. Moja żona też mówiła coś o psychologu/ psychiatrze dziecięcym ale nie znamy się na tym za bardzo. Co do napięcia mięśniowego- coś może być na rzeczy. Jego rozwój fizyczny też wg mnie nie jest na odpowiednim poziomie, ale jak wyżej- nie bardzo znam się na tym.
Dzięki bardzo jeszcze raz! Spróbujemy z teściami pogadać o tym i może jednak coś wspólnie uda się ugrać.
2
@Norkusik to jest akurat dobry argument- kasy nie wezmą bo szwagier ma jakieś dziwne poczucie własnej wyższości i honoru i może to skłoni ich do zaangażowania się. Z drugiej strony, jeśli wyjechałbym z daniem im kasy, to albo konflikt wywaliłoby poza skalę albo kase by wzięli a do specjalisty nie poszli
PS- kasy to oni mają akurat więcej niż ja :D
0
@MaziFCB coraz bardziej się ku temu skłaniam (więcej to kosztuje moją żonę, bo mimo wszystko to jej siostra...)
0
@Karzel Korzysta, jak jest u dziadków- czyli często. W domu nie, bo nie ma swojego smartfona (a jego mama sama siedzi 23h na dobę w telefonie więc dostępu do telefonu w domu ma zero)
0
@Rekin_bialy Raczej autyzm bym wykluczył- z mojej obserwacji (mimo wszystko osoba z boku, bo widzimy się max 1 raz w miesiącu) ta agresja i jego stres zwiazane są przede wszystkim z tym, że ludzie go nie rozumieją.
Masz rację, nie jestem ekspertem, ale tez nie wtrącam się za bardzo. Po prostu widzę małe dzieciaki- w tym moją trzyletnią córkę i jest róznica. Wręcz uważam, że moja córka jest bardziej rozwinięta intelektualnie niz on.
0
@mrboom nie wiem czy to tak działa, jako kto mam iść- nie jestem jego opiekunem
3
@ściah też się skłaniam ku opcji wyrzygania i konfliktu rodzinnego byle powalczyć o dobro dzieciaka.
Dzięki
2
@Bobo25 dzięki. Akurat pisząc to przekazywałem Wam moje i żony wspólne przemyślenia. Liczyłem na pomoc teściów i uderzenie ze zdwojoną siłą. Niestety- jesteśmy w tym sami
26
Czołem,
potrzebuję porady.
Mój chrześniak (6 lat) ma duże problemy z mową. Ba! Mówi jak dwuletnie dziecko, albo i gorzej. Nie idzie się z nim dogadać. Jego rodzice niby chodzą z nim do logopedy- na NFZ oczywiście, bo dla nich hajs (odkładany do słowika) jest najważniejszy. Byli raz u neurologopedy- w mojej ocenie super specjalista, zdiagnozował go (że wcale logopeda nie jest niezbędny, bo on literki zna, umie je wypowiedzieć ale nie umie -nie wiedzieć czemu- złożyć ich w słowo, czy potem zdanie). No ale kobitka przyjmuje prywatnie, więc odpada.
Od 3 roku życia zwracam im uwagę, że tu jest problem, trzeba chłopcu pomóc bo on ma problem z mową- zawsze słyszałem: on jest jeszcze mały, ma czas itd. No i tak 3 lata i chłopak mówi tak, że ludzie z zewnątrz (zwłaszcza rówieśnicy) go nie rozumieją. Moim zdaniem to rodzi w nim coraz większą frustrację, robi się agresywny, nerwowy, płaczliwy (ba! jest kolejny, oczywiście ukrywany przez rodziców przed światem, problem). Chłopak ma problemy z 'dwójką'- zdarza się że robi w majty. Dla mnie to jest już problem psychiczny- brak umiejętności mówienia rodzi w nim frustracje i wręcz cofa go w rozwoju.
Narracja rodziców ta sama- on sobie radzi itd. Już nie mogę na to patrzeć, tego słuchać.
Pytanie- co robić? Wtrącać się? Ryzykując duży konflikt rodzinny (chrześniak to siostrzeniec mojej żony)? Teściowie też udają że problemu nie widzą, a mnie dzieciaka jest żal, bo za pół roku ma wakacje (cofnie się w rozwoju jeszcze mocniej), potem pierwsza klasa i będzie dramat. Co w takiej sytuacji byście zrobili?
Wczoraj wróciłem do domu po świętach i nie mogę wyrzucić dzieciaka z głowy, bo mi go szkoda, a mam wrażenie że jak milczę to jestem współwinnym tego 'dramatu'
0
@masq Azpilicueta chyba raczej na ŚO rozpatrywany