cosinus90
Dołączył/a: czerwiec 2013
56 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
3
Wydaje mi się, że już od początku kibice Realu i madrycka prasa odnosiła się do Beniteza dość nieufnie - trener bez większych osiągnięć, ze stylem gry niezbyt pasującym do Realu, niewyglądający na faceta który ma wstrząsnąć szatnią. Inaczej traktowali np. Mou który był uznanym trenerem i wygrywał Ligi Mistrzów z wcześniejszymi klubami i nawet pomimo pierwszego, niezbyt przekonującego sezonu w cieniu Barcy okraszonego podobnym łomotem w Klasyku jaki zgarnął od nas teraz Benitez, Portugalczyk utrzymał się na stanowisku.
Problemy Realu są dwa. Pierwszy jest dość oczywisty i nazywa się Florentino Perez, który jest idealnym przykładem tego że (na szczęście!) w futbolu poza gwiazdorami sprowadzonymi za ciężkie pieniądze liczy się także kolektyw i "team spirit" panujący w szatni. Moim zdaniem problem ten jest nie do rozwiązania, Perez zbyt kurczowo trzyma się stołka i w zasadzie zapewnił sobie władzę absolutną w klubie (czy ktoś słyszał o innym europejskim gigancie, w którym prezydent, a nie dyrektor sportowy czy trener, decyduje o transferach?)
Drugi problem Realu jest zakorzeniony znacznie głębiej i wynika z frustracji spowodowanej wieloletnią dominacją Barcelony – przykładów na poparcie tej tezy wiele podawał nie będę, wystarczy spojrzeć jak ogromną furię wywołały w Madrycie drobne żarciki Pique. W rezultacie każdy trener przychodzący do tego klubu musi już, natychmiast, zacząć wygrywać trofea i ogrywać Barcę w bezpośrednich pojedynkach. Inaczej będzie zjazd od góry do dołu w mediach i wylot po sezonie. Tam mało kto rozumie, że drużynę tworzy się przez znacznie dłuższy czas niż pierwsze kilkanaście tygodni nowego sezonu. Mogę tylko powtórzyć Twoje pytanie retoryczne – jak tu pracować w spokoju? To taka samonakręcająca się spirala frustracja-porażki-frustracja-porażki.
23
Zupełnie nie rozumiem oceny meczu Realu w hiszpańskich dziennikach. Gra ekipy Beniteza może nie urywała czterech liter, ale kombinacyjnie na pewno była sporo lepsza od wcześniejszych występów z wymagającymi rywalami, w drugiej połowie to był praktycznie mecz do jednej bramki - nawet po otrzymaniu czerwonej kartki na 20 minut przed końcem, pomimo której i tak udało się nawet wyjść na prowadzenie. OK, głupio stracili gola na 2:2, ale myślę że po czerwonej kartce dla Kovacicia niejeden kibic Realu drżał o wywiezienie jakichkolwiek punktów z Walencji i zapewne brał utrzymanie remisu w ciemno.
Jak do tego wszystkiego dodamy fakt, że Mestalla jest jedną z najbardziej niedostępnych twierdz w Hiszpanii (ostatnio gospodarze polegli w meczu ligowym 30. listopada 2014 (!) z Barcą, po golu Busquetsa w ostatnich sekundach), to sumarycznie wynik Realu można uznać za co najmniej przyzwoity. No, ale widzę że niechęć do Beniteza w Madrycie jest już tak wielka, że wg niektórych podpisał na siebie "wyrok" wczorajszym meczem i może pakować już walizki. Cóż, im więcej problemów wewnętrznych i wzajemnej hejterki w madryckim klubie, tym lepiej dla nas :)
18
Na 18 meczów bez porażki składa się 13 zwycięstw i 4 remisy?:)
7
Do tego co napisał kolega mekston dodam tylko, że jeżeli cokolwiek zmieniło się na gorsze w grze Barcy od czasu 0:4 na Bernabeu to nie powrót Messiego (no bądźmy poważni, błagam...) tylko prędzej podświadome rozluźnienie zawodników. Inaczej się gra goniąc Real w ligowej tabeli lub czując ich oddech na karku, a inaczej mając nad nimi kilka punktów przewagi. Wtedy zawsze, choć w małym stopniu, załącza się myślenie na zasadzie "przecież i tak prowadzimy w tabeli, nie musimy aż tak się zabijać na boisku..." i choć Lucho ze wszystkich sił stara się to zminimalizować różnymi psychologicznymi sztuczkami, to czasem daje o sobie znać. Zauważ, że punkty z Valencią i zwłaszcza z Deportivo nie straciliśmy przez Messiego czy słabą grę, a przez rozluźnienie i brak koncentracji, co jest ogromnym błędem na tym poziomie za który zresztą słono zapłaciliśmy.
Co do samego Leo, nie rozumiem ironizowania na temat jego mięśni skoro to jest fakt naukowy i swego czasu użytkownik pax opisał go w jednym z felietonów. Messi swoimi zrywami podkręca tempo akcji do czerwoności ale potem potrzebuje chwili odpoczynku aby jego mięśnie mogły uzupełnić braki w energii, inaczej ciągle łapałby kontuzje mięśniowe. Nie wiem jak Ty, ale ja wolę zdrowego Leo nieudzielającego się w pressingu niż udzielającego ale z kontuzją co 2-3 mecze. No i też kolega mekston słusznie zauważył, że "dziwnym" trafem zawsze pretensje o człapanie Leo pojawiają się wtedy, gdy nie przechylił szali zwycięstwa na naszą korzyść :)
2
Rozumiem, że spędza z Pique wiele czasu prywatnie skoro wie, jaką jest osobą? Inaczej to by zakrawało na wymyślanie i prowokację przed meczem... No, ale czego się spodziewać po kimś, kto woli tercet BBC niż MSN, to mówi wszystko :)
1
Też tak myślę że nie przekonamy się wzajemnie ze względu na różny punkt widzenia na definicję tych ocen, dlatego nie ma co przedłużać tej dyskusji - dodam tylko na koniec, że co prawda roku nie uważam za idealny ze względu na to jedno stracone trofeum, ale tak czy siak bliżej jest do oceny "celujący" niż "bardzo dobry", bo ta druga brzmi dość płytko i niesprawiedliwie :) pozdro!
4
Zawsze jest coś do poprawy, to oczywiste - ale równie dobrze przy sekstecie można by było powiedzieć, że np. nie wygraliśmy wszystkich meczów w roku więc nie należy się celujący. Powtórzę, przeszliśmy do historii, żadna drużyna nigdy nie zdobyła trypletu dwa razy, Barca w tym roku zapisała się złotymi zgłoskami w historii futbolu i żadne puchary mniejszej wagi nie mają tutaj znaczenia... Naprawdę tego nie czujecie?
30
Co do ankiety to oczywiście pomijam wszelkiej maści trolle i zawistnych kibiców pewnej hiszpańskiej drużyny głosujących na niskie oceny, ale szokuje mnie procent głosów przy opcji "bardzo dobry", aktualnie większy niż przy "celujący". Naprawdę jesteście aż tak rozpieszczeni, że dla Was rok z drugim trypletem i przejściem do historii (okraszonym jeszcze dwoma pucharami) nie jest celujący? Boję się myśleć, co będzie się tutaj działo jak Barca wygra "zaledwie" jedno trofeum w maju...
73
Może to będzie kontrowersyjne co napiszę, ale ja tego o czym powiedział Leo wcale nie wymagam jako kibic. Przeżyliśmy wspaniały rok, bogaty w trofea, piękne mecze i cudowne bramki, wiele wzruszających chwil... nie ma co wszystkiego tutaj wymieniać bo nie wystarczyłoby 2000 znaków.
Kibic każdego innego klubu dałby się pokroić za choć jeden taki rok w ciągu siedmiu, my mieliśmy przywilej otrzymać aż trzy (2009, 2011, 2015). Wiem że tutaj szybko zmieniają się nastroje w zależności od wyników, ale miejcie świadomość tego o czym napisałem wyżej i nawet jeśli nie uda się zakończyć obecnego sezonu tak jak byśmy tego chcieli to nie spisujcie ich na straty, nie sprzedawajcie w czerwcu i miejcie do nich szacunek, bo na niego zasłużyli jak żadna inna drużyna piłkarska na świecie. Doceniajmy to wszystko co robią, bo za parę lat może się okazać że złota epoka się zakończyła.
Oczywiście to co piszę nie oznacza, że jestem pesymistą - wierzę, że Barca może dokonać niesamowitych rzeczy i przejść do historii jako pierwszy obrońca Ligi Mistrzów, a może i nawet gdzieś tam błąka się marzenie o tryplecie... to by dopiero było! :)
8
"Angielskie zespoły w LM dają dupy, bo liga angielska jest silna - to jest prawidłowe rozumowanie w tym przypadku. Angielskim zespołom dupa odpada od rywalizacji z silnymi średniakami i walecznymi spadkowiczami."
Oczywiście - i ta dupa odpada im od rywalizacji już na samym początku sezonu, kiedy w połowie września Arsenal przegrywa z chorwackim Dynamem albo City wtapia u siebie z beznadziejnym wówczas Juventusem znajdującym się w dolnej połowie tabeli ligi włoskiej :) mój Boże, dawno takich bzdur nie czytałem, ale zatwardziali fanboye BPL to chyba osobny gatunek kibica piłki nożnej. Kiedy oni przejrzą na oczy i zobaczą, że taktycznie i szkoleniowo są daleko w tyle za Hiszpanią, Niemcami i nawet Włochami?
4
Ten materiał jest skrajnie tendencyjny i propagandowy, nawet mi jako kibicowi Barcy trochę wstyd że ktoś wyprodukował coś takiego (bo podejrzewam, że była to osoba przychylna Blaugranie). To traktowanie przez kibiców już pomijam dyplomatycznym milczeniem, przypominam tylko co było po jednej z porażek za Taty Martino kiedy grupka "kibiców" Barcy czekała do późnych godzin na lotnisku i zwyzywała piłkarzy - cytując prezydenta River Plate, zawsze znajdzie się jakiś głupek i nie ma co robić afery z takich jednostkowych przypadków.
Co do głównej części filmiku, jego tytuł głosi hasło "piłkarze Realu" - tymczasem w tym klubie jedynym piłkarzem który sieje ferment i ma głęboko w nosie drużynę jest Ronaldo i to wiemy nie od dzisiaj, stąd tytuł i cała teza są mocno przesadzone. To że Portugalczyk jest bucowatym narcyzem i egoistą na boisku wiedzą już nawet jego kibice, nie trzeba jeszcze tego dodatkowo udowadniać :)
4
Tak jak przedmówca uważam, że sprawdzanie każdego pod kątem treści zamieszczanych na mediach społecznościowych byłoby czasochłonne i też trochę śmieszne, bo zakrawałoby na jakąś inwigilację. Jak chłopak ma za sobą aż taką "przeszłość" we wpisach na Twitterze, to ludzie sami błyskawicznie donieśli komu trzeba i tyle :)
Co do drugiego akapitu, to całkowicie normalne. Ja jestem przekonany, że ponad 90% osób cisnących Ronaldo na tej stronie przy spotkaniu go na żywo błagałoby o autograf i wspólne zdjęcie. Dzisiaj ciężko jest spotkać człowieka który przywiązuje dużą wagę do wypowiadanych słów :)
66
"Pique przekroczył granicę, bo zabrakło mu szacunku do kolegi" - ktoś tu ma chyba słabą pamięć, bo to Arbeloa jako pierwszy to zrobił publikując wypowiedź (cytuję) "Pique codziennie pojawia się w Klubie Komedianta". Tu nie chodzi oczywiście o dziecinne przerzucanie się na zasadzie "kto zaczął", ale nie wolno zakłamywać rzeczywistości. Pique do tej pory wtykał drobne szpile Realowi Madryt jako instytucji, nigdy nie zrobił personalnej wycieczki pod adresem któregoś zawodnika. Arbeloa może go nazwać komediantem, ale gdy Pique się odgryzie to już wtedy nie ma szacunku do kolegów i ogólnie należy rwać włosy z głowy jaki to z niego niewychowany prostak. Wredne kłamstwo pana Granero i tyle.
7
Problem BPL tkwi w bardzo niskim poziomie stricte angielskiej piłki. Kiedy reprezentacja Anglii doszła do poważnego etapu dużej imprezy? W starciu z reprezentacjami Hiszpanii, Niemiec, Holandii czy nawet Włoch wypada wręcz śmiesznie. O tym braku poziomu świadczy także fakt, że w największych zespołach Premier League kluczowych ról nie odgrywają "rdzenni" angielscy piłkarze, a zagraniczne gwiazdy sprowadzone za ciężkie pieniądze (tutaj znowu warto to porównać z potentatami lig hiszpańskiej, niemieckiej i włoskiej)
Kolejna, moim zdaniem najważniejsza, sprawa. W Anglii myśl szkoleniowa po prostu nie istnieje. To ichnie "kick and rush" może dawało radę do końca XX wieku, ale w czasach w których żyjemy piłkarska taktyka jest rozpracowana do najdrobniejszych szczegółów - natomiast angielskie kluby tak jakby zatrzymały się w poprzedniej dekadzie. Ostatnio widziałem statystykę narodowości trenerów drużyn w europejskich pucharach - Anglicy byli na szarym, smutnym końcu. Moim zdaniem Pep Guardiola robi bardzo dobrze idąc tam, bo z jego geniuszem taktycznym będzie zmiatał z boiska większość przeciwników ;)
I ostatnia kwestia. Kluczem do naprawy błędu jest przyznanie się przed samym sobą, że się go popełniło - tymczasem BPL wydaje się tkwić w samouwielbieniu, bajkach o najsilniejszej lidze świata i tym podobnych mrzonkach. Jeszcze parę sezonów muszą zgarniać łomot w europejskich pucharach, żeby do nich dotarło że chyba coś tutaj nie gra :)
10
... i warto zauważyć, że te wszystkie cztery tercety mają jeden wspólny mianownik, świadczący o wielkości pewnego małego geniusza :)
38
No cóż, ter Stegen grał w finale Pucharu Króla, finale Ligi Mistrzów i w meczu o Superpuchar Europy. Wszystkie te spotkania Bravo musiał oglądać z ławki rezerwowych, nie brał czynnego udziału w zdobyciu danego trofeum i dlatego uważam, że Lucho dobrze zrobił dając mu okazję do gry chociaż w jednym finale. Oczywiście rozumiem ambicje Marca jako zawodnika, ale nie można przedkładać własnego dobra nad dobro drużyny, powinien cieszyć się jak każdy inny piłkarz Barcy - zwłaszcza, że bronił przecież w rozgrywkach Ligi Mistrzów, które dały nam przepustkę na KMŚ.
A jeśli doniesienia gazet okażą się prawdziwe, to dla mnie sprawa jest prosta - wypożyczyć do innego klubu. Żaden zawodnik nie jest wart gorszej atmosfery w szatni, więc jeśli zacznie się robić ferment to trzeba jak najszybciej go uciąć w zarodku.
36
Nie chcę wszczynać tutaj kłótni na poziomie politycznym jeśli chodzi o Barcę, ale nie rozumiem tej fali niechęci do Bartomeu w komentarzach. Jak na razie to fakty są takie, że w trakcie jego niezbyt długiej prezydentury zdążyliśmy już wygrać tryplet (skoro zwolennicy Laporty podają sukcesy piłkarskie jako argument przemawiający za nim, to i bądźmy teraz sprawiedliwi w tej materii) oraz czwarty i piąty puchar w ciągu roku. Mi osobiście bardzo zaplusował tym, że zwołał przedterminowe wybory pomimo tego, że mógł jeszcze przez rok kurczowo trzymać się stołka - to świadczy o tym, że dobro Barcy leży mu na sercu.
Tymczasem mam dziwne wrażenie, że spora część użytkowników na tej stronie tylko czeka, aby Bartomeu powinęła się noga, aby móc powiedzieć coś w stylu "a widzicie, mówiliśmy że to będzie zły prezydent". Do tych osób kieruję te słowa - pamiętajcie, że wszyscy jedziemy na tym samym wózku i chyba mimo wszystko warto stać za nim dopóki nie traktuje klubu jak maszynki do robienia pieniędzy - a wiemy, że tacy też się zdarzają i wcale daleko ich nie trzeba szukać.
4
Może trochę więcej szacunku do jednego z najlepszych trenerów Barcy w historii? Wydaje mi się że na niego zasłużył na tyle, aby nie używać takich sformułowań po przeczytaniu niekoniecznie prawdziwego obrazka w Internecie.
9
Jestem przekonany, że ewentualny transfer Lewandowskiego odbyłby się wyłącznie przy jednoczesnym sprzedaniu Ronaldo. Po pierwsze, Real musi skądś wziąć pieniądze o które Bayern zaśpiewa, po drugie kupno nowego cracka wokół którego będzie budowana drużyna w praktyce wymusza sprzedaż starego aby zakończyć cykl i rozpocząć kolejny, po trzecie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że forma Ronaldo znajduje się na równi pochyłej więc to ostatnia szansa żeby porządnie zarobić na jego sprzedaży, a po czwarte i ostatnie Robert nie jest w ciemię bity i coś mi mówi, że będzie odmawiał przyjścia do Realu dopóki tym kurnikiem będzie rządził jeden napuszony kogut.
Czy faktycznie ujrzymy naszego rodaka w barwach odwiecznego rywala, trudno powiedzieć. Jest wiele "za" i "przeciw", a większość z nich bazuje bardziej na naszych domysłach niż na konkretnych faktach. Jedno jest pewne, nazwisko Lewandowskiego będzie jednym z najgorętszych w letnim okienku transferowym :)
6
Jakie 2-3 dobre akcje, przecież było ich znacznie więcej :) Oczywiście że dostrzegłem znakomitą grę Leo (wystarczy spojrzeć jakie wystawiłem oceny), przecież nigdzie nie napisałem że zagrał słabo - po prostu uważam, że Neymar zagrał nieco lepiej, bardziej oczarował mnie jego występ niż jakiegokolwiek innego zawodnika Barcy w tym spotkaniu. Poza tym Leo i Luis zmarnowali łącznie parę"setek", co musi obniżyć im ocenę, Neymar bardziej kreował grę i dogrywał do kolegów niż sam dochodził do sytuacji strzeleckich. Wybór ZM to zawsze sprawa subiektywnych odczuć z danego meczu, ja się swoimi podzieliłem w komentarzu.
1:25, 2:12 (w obu przypadkach zwróć uwagę kto rozkręca akcję a kto traci piłkę), 2:45 (asysta), 4:02 (powinien mieć kolejną asystę), 4:21, 4:52 (znowu powinien mieć asystę), 5:05 (znowu!), 6:50 (asysta), 7:30
Podsumowując – Neymar przy normalnej skuteczności kolegów miałby pięć (!) asyst w jednym meczu plus kilka magicznych akcji gdzie czasem objechał pół obrony przeciwnika. Można chcieć czegoś więcej od skrzydłowego? :)
3
Lekko zdziwił mnie wybór Messiego na Zawodnika Meczu, choć wiem, że w tym przypadku nie było to proste. Przy całym moim uwielbieniu dla Leo nie mogę nie wypomnieć mu paru zmarnowanych dogodnych okazji, także przy stanie 0-0. Gdyby Argentyńczyk był w formie, to zakończyłby ten mecz z hat-trickiem na koncie bez większego trudu. Oczywiście świetny wynik pozwala łatwo zapomnieć o tamtych sytuacjach, ale czy nie wypomnielibyśmy ich Leo gdyby Barcelona nie wygrała finału? :)
W mojej opinii najlepszy był Neymar i od razu mówię, że nie jestem w stanie tego poprzeć liczbami. Tym niemniej gra Brazylijczyka była z kosmosu, wyprawiał z obrońcami co chciał, to on częściej brał się za konstruowanie akcji i najczęściej było wtedy groźnie pod bramką przeciwnika (zwłaszcza w pierwszej połowie), no i co najważniejsze zaliczył 2 bardzo przytomne asysty które były trudniejsze do wykonania niż strzelenie gola po jego podaniu. Chyba każdy z nas nie mógł się oprzeć wrażeniu, że Neymar zasłużył na przynajmniej jedną bramkę :) naprawdę rośnie nam godny następca Leo!
1
Ja nie sądzę że MSN tak by postąpiło (zwłaszcza Neymar, on bawiłby się dalej), ale też nie uważam że naparzaliby ile fabryka dała. Real po prostu jako drużyna ma takie nastawienie, oni często przy wysokim prowadzeniu lubią lać dalej przeciwnika ile wlezie, dlatego co jakiś czas notują tak gigantyczne zwycięstwa jak z Granadą, Malmo czy ostatnio Rayo. Barca takie rzeczy robi rzadko, z dość prozaicznej przyczyny – przy ustalonym wyniku wolą oszczędzać siły na następne spotkania.
Czy to jest jakiś brak szacunku... zależy od indywidualnego podejścia do takich spraw, np. mnie dalece bardziej irytuje gdy przeciwnik ewidentnie daje mi fory i się oszczędza, wolę już przegrywać z kretesem :)
11
Właśnie oni się nie cieszą, co było widać po wczorajszych gwizdach na Bernabeu nawet przy stanie 4-2 dla Realu. Przed pierwszą czerwoną kartką Rayo prowadziło i zawodnicy Realu już tego nie mogli zmazać (gdyby wygrali 11 vs 11, to co innego), bez względu na to ile bramek by strzelili - i większość ich kibiców raczej nie jest zadowolona z tego spotkania w stu procentach :)
3
Choć to tylko niewielki dodatek do wielkiego sukcesu jakim jest zdobycie tytułu Mistrzów Świata, to bardzo cieszy że Luis zdobył tę nagrodę. Nie znalazł się na podium Złotej Piłki tak jak Leo czy Neymar (moim zdaniem niesłusznie), a mimo to został wreszcie doceniony na poziomie indywidualnym :)
6
Przecież to jakiś troll, nie daj się sprowokować :)
61
Ktoś przed wczorajszym meczem pisał, że w obliczu nieobecności Messiego i Neymara nasza pomoc będzie musiała wreszcie pokazać jakość. Moim zdaniem cała trójka spisała się na medal – Busi standardowo profesura (choć nie miał zbyt wiele pracy), Rakitić świetnie pracował w defensywie i miał ogromny udział przy golu otwierającym wynik, a Iniesta prezentował magię jak za starych, dobrych czasów i uważam, że był cichym bohaterem tego spotkania. W świetle reflektorów oczywiście był nasz killer Luisito z hat-trickiem bramek, ale i don Andres mógł zakończyć to spotkanie z hat-trickiem asyst przy lepszej skuteczności kolegów. Jeszcze co do Ivana, to kolejny raz potwierdziła się moja teza o tym, że im większą odpowiedzialnością obarczony jest Chorwat, tym lepiej gra.
Cieszy też fakt, że po długim okresie Messidependencii doczekaliśmy czasów, w których piłkarze partnerujący Leo w ataku nie są dla niego tylko tłem, ale potrafią także wziąć sprawy w swoje ręce. Podczas kontuzji Argentyńczyka Neymar rządził i dzielił w barcelońskiej ofensywie, gdy natomiast zabrakło obu zawodników to Suarez przejął stery i rozstrzelał przeciwnika. Coś jak z mityczną hydrą – utniesz jedną głowę, wyrasta kolejna. Ta wielowymiarowość jest niesamowicie ważna w kontekście walki o trofea, bo nawet dobrze przygotowany taktycznie przeciwnik nigdy nie będzie wiedział, z której strony czyha największe zagrożenie :)
0
No tak, z tym się zgadzam - wokół Messiego narosło mnóstwo mitów o jego zachowaniach, bo to się dobrze sprzedaje. Wystarczy sobie przypomnieć co działo się w mediach rok temu mniej więcej o tej porze, do tego stopnia że Leo sam musiał zabrać głos i zdementować oszczerstwa na jego temat.
Balague wyjątkiem nie jest i czasem podkoloryzuje albo i nawet mógł wymyślić pewne zdarzenia. Ale swoją wypowiedź napisałem dlatego, żeby stworzyć pewną przeciwwagę do nadmiernej idealizacji wizerunku Leo - ludzie często zapominają, że Messi prywatnie a Messi na boisku to dwie zupełnie różne postacie. Najprawdopodobniej w relacjach osobistych Leo jest taki, jaki ma wizerunek w mediach (grzeczny, cichy, spokojny itd.), ale po wejściu na boisko zamienia się w lidera grupy, lubi mieć odpowiedzialność i sterować wydarzeniami meczowymi. To w mniejszym lub większym stopniu generuje u sportowca podejście na zasadzie "ja tu rządzę" i dlatego w mojej opinii naiwne jest myślenie, że Leo nigdy nikogo nie opieprzył, nie zirytował się czy nie kazał komuś coś zrobić inaczej. Nie twierdzę że to źle, w końcu Leo to geniusz i bardzo często jego decyzje boiskowe są najlepsze z możliwych - tyle że mam czasem wrażenie jakby specjaliści od jego PR'u bali się że media go pożrą za okazywanie takich zachowań (które zresztą są normalne na każdym poziomie) i dlatego tworzą taką całą "anielską" otoczkę wokół Leo.
0
Już nie przesadzajmy że taka tragedia nas spotkała. Kolka nerkowa to nie nowotwór, a ta drużyna ma wystarczająco dużo jakości żeby wygrać i bez Messiego. Spójrz lepiej do Madrytu, tam to mogą zadawać sobie takie pytania.
6
Chyba nieco przesadzasz. Balague w swojej najnowszej biografii o Messim faktycznie czasem przedstawia go w złym świetle, ale nie sądzę żeby można to było nazwać "zwyczajem". Bardziej nazwałbym to próbą spojrzenia na jego postać z dwóch stron. My tak naprawdę nie wiemy jaki jest Leo, pewnych rzeczy możemy się tylko domyślać - zresztą, gdyby nie chciał żeby Balague wydawał o nim książkę to przecież by z nim nie współpracował.
Leo grając w dzieciństwie często lubił rozgrywać akcje według swojej wizji. Jego pierwszym trenerom ciężko było nakłonić go do gry zespołowej wg ich koncepcji – oczywiście Messiego broniły wyniki ponieważ najczęściej sam rozstrzygał mecze, ale fakt jest taki że od dziecka nie lubił podporządkowywać się całkowicie trenerowi. Być może jego nieprzyjście na trening po porażce z Sociedad było wyrazem protestu przeciwko wizjom Luisa Enrique? Tego nie wiemy i już się zapewne nie dowiemy, choć gdybym ja miał to ocenić to powiedziałbym, że po tak bolesnej klęsce Leo zwyczajowo zamknął się w czterech ścianach i nie chciał nikogo widzieć (ten standard zachowań opisuje większość jego najbliższego otoczenia), dlatego nie pojawił się na treningu chcąc przemyśleć pewne sprawy.
Oczywiście każdy kibic Barcy uwielbia Leo Messiego i powodów do tego są setki... ale nie ma co się irytować gdy ktoś poda niewygodną informację na jego temat, Leo jak każdy geniusz ma swoje fanaberie ;)
1
Już nie tak co roku się do nich los uśmiecha, 3 lata temu dostali przecież Manchester United prowadzony przez SAF'a.
Ogólnie to już zejdźcie z tego losowania dla Realu, taki był szum że na pewno dostaną Gent a jednak wyszło inaczej :) tymczasem od wczoraj widzę posty jakiego to mieli farta losując Romę, zupełnie jakby to była drużyna klasy Getafe...