draxidox
Dołączył/a: sierpień 2014
Bydgoszcz
9 obserwujących
0 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
ah, jak myślita, te ceny RAM'u coś spadną? Czy 50/50, albo spadną albo nie xD
0
@Comentateiro I znowu to samo: nie dostaję ani jednego konkretu, tylko kolejną porcję etykiet „propagandysta”, „prymitywny”, „AI”, „wyborco…”, a jako „argument” wrzucasz własną przypowieść o Zosi.
Ty chcesz wprowadzić zasadę dopóki nie pokażę Ci „całości Onetu”, to nie wolno mi mówić o żadnym trendzie narracyjnym. To wygodna zasłona, bo wtedy zawsze możesz powiedzieć „nie śledziłeś wszystkiego”. W praktyce jest to żądanie niemożliwe do spełnienia, a więc idealne do unikania odpowiedzi. Tymczasem w normalnej dyskusji działa to odwrotnie: jeśli twierdzisz, że coś jest zmanipulowane i „wycięte z kontekstu”, to podajesz ten kontekst. Nie rzucasz hasłem „manipulacja” i uciekasz.
I tu jest sedno ja proszę o jedną rzecz od kilku wiadomości pokaż, co dokładnie zostało pominięte i jak to zmienia sens. Zamiast tego dostaję: „śliski propagandysta”, „prymitywny”, „beznadzieja”, „kończę”. To nie jest obrona faktów. To jest paniczna ucieczka w obelgi, kiedy nie ma kontrprzykładów.
Dodatkowo cały czas robisz ten sam trik z „kogo popierasz”. To już nawet nie jest argument, tylko plemienny wytrych nie muszę wykazać błędu w Twojej tezie, bo wystarczy, że dopiszę Ci etykietę polityczną, a reszta ma się sama „zrozumieć”. Tyle że to nie działa na ludzi, którzy ogarniają logikę poglądy rozmówcy nie są dowodem prawdziwości albo fałszu jego argumentu. Właśnie dlatego uciekasz w to coraz mocniej bo z faktami jest Ci niewygodnie.
Najzabawniejsze jest to, że oskarżasz mnie o „przyklejenie śmierdzącej etykiety i odejście”, a sam od początku dyskusji robisz dokładnie to: „konserwatysta”, „propagandysta”, „antyunijny”, „AI”. Gdybyś miał merytoryczne podstawy, nie musiałbyś budować całej narracji o mojej rzekomej tożsamości.
I na koniec, skoro „kończysz”: jasne. Tylko nie udawaj, że kończysz, bo „z Tobą się nie da”. Kończysz, bo po raz kolejny nie dałeś ani jednego przykładu na swoje tezy: ani mojego „obrzydzania UE”, ani tego rzekomego „kontekstu”, który miałby obalić wniosek o framingu. Zostały Ci epitety i ucieczka w polityczne etykietki. To nie jest wygrana w dyskusji to jest kapitulacja, tylko opakowana w pogardę.
0
@Comentateiro
Znowu uciekasz od meritum. Zamiast rozmawiać o konkretnej tezie (framing mediów w czasie operacji hybrydowej), wrzucasz ogólne oskarżenia „manipulacja”, „wycięte z kontekstu”, a potem przerzucasz dyskusję na „kogo głosowałeś”. To jest erystyka, nie argument.
„Wycięte z kontekstu” brzmi groźnie, ale to nadal puste hasło, dopóki nie pokażesz tego kontekstu. Jeśli twierdzisz, że coś zmienia sens, to wskaż konkretnie co zostało pominięte, jaki fragment dopowiada obraz i dlaczego mój wniosek przestaje wynikać z materiału. Na razie robisz klasyczną sztuczkę rzucasz „manipulacja” i uważasz temat za załatwiony bez żadnego dowodu.
„Masz jednego tweeta i daleko idące wnioski” — okej, to obal wniosek. Wskaż błąd w rozumowaniu, a nie opowiadaj, że „to wygodne”. Bo na razie jedyne, co robisz, to podmieniasz dyskusję o mechanizmie na dyskusję o tym, czy ja mam prawo go opisywać. To nie jest kontrargument.
A temat „kogo poparłeś” to już kompletna zmiana boiska. Nawet jeśli Twoje przypuszczenia o moich wyborach były prawdziwe, to nadal nie jest dowód ani na to, że Onet nie pompował emocjonalnie przekazu, ani na to, że framing nie działa. To jest argument ad personam xD, nie umiem obalić tezy, więc uderzę w autora i jego rzekome sympatie. I to w dodatku w wersji „winny przez skojarzenie” „poparłeś X, więc jesteś częścią narracji”) Tak można przykleić dowolnemu rozmówcy dowolną łatkę, bez wchodzenia w fakty.
Jeśli chcesz to rozstrzygnąć merytorycznie, to wróć do konkretów pokaż, jaki „kontekst” zmienia sens, i daj przykłady materiałów, w których onet konsekwentnie stawiał oś na wojnie hybrydowej sprawczość mńska/moskwy, a nie budował emocjonalnie obrazu „Polska jako oprawca”. Bo dopóki zamiast przykładów dostaję opowieści o tym, na kogo rzekomo głosowałem, to nie jest dyskusja, to jest próba zdyskredytowania rozmówcy bez dowodów XD czyli klasyka w Twoim wykonaniu.
0
@Comentateiro
Znowu robisz dokładnie to samo: zamiast odpowiedzieć na sedno, uciekasz w psychologizowanie „bo jesteś konserwatystą”, w warunki niemożliwe do spełnienia „czytałeś wszystkie artykuły?” i w odwracanie ciężaru dowodu „pokaż proporcje". To nie jest merytoryka, tylko zasłona dymna.
Najważniejsze: rzuciłeś hasło, że jestem „reprezentantem strony, która obrzydza Unię Europejską” i miałeś dać przykłady. Prosiłem o link, cytat, chociaż jeden konkretny fragment. I co? Jak zwykle nic. Zamiast dowodów dostałem „ile razy pisałeś pozytywnie, a ile negatywnie” oraz „jakby użyć Twoich ocen…”. Czyli klasyk: argument z dupy bez pokrycia, a potem próba zrobienia mi audytu ideologicznego, żeby przykryć brak konkretów. Tak samo mógłbym napisać, że jesteś „pieskiem Kremla”, bo krytykujesz państwo – tylko że to byłby poziom mema, nie rozmowy. Ty dokładnie to robisz, tylko pod inną etykietą.
Twoje „to Twoja interpretacja, bo jesteś konserwatystą” też nic nie wnosi. Jeśli moja teza o framingu jest fałszywa, to ją obalasz przykładami i logiką, a nie diagnozą mojej rzekomej tożsamości. To jest najprostsza erystyka: nie umiem uderzyć w argument, więc uderzam w autora.
I jeszcze ta sztuczka z „czytałeś wszystkie artykuły Onetu?”. Nie trzeba przeczytać absolutnie wszystkiego, żeby ocenić dominującą narrację, bo narracja siedzi w tytułach, leadach, proporcjach akcentów i w tym, komu przypisujesz sprawczość i winę. Ty próbujesz ustawić zasadę „albo masz pełne archiwum w głowie, albo milcz”, bo wtedy zawsze możesz powiedzieć „nie czytałeś wszystkiego”. To jest wygodne, tylko że to nie jest argument.
A najlepsze jest to, że sam zarzucasz mi „budowanie całości ze strzępków”, po czym robisz dokładnie to samo: zlepiasz chochoła „typowy konserwatysta = ślepo za SG” i walczysz z nim, mimo że ja wprost pisałem, że można jednocześnie wymagać standardów od państwa i nie robić z Polski głównego sprawcy w operacji hybrydowej. Ty po prostu nie chcesz przyjąć, że da się myśleć poza plemiennym „albo–albo”, więc dopasowujesz mnie do swojej szufladki.
Wracając do rzeczy: pytanie jest proste. Czy w sytuacji wojny hybrydowej da się pisać „to wojna hybrydowa”, a jednocześnie tak poprowadzić przekaz, żeby emocjonalnie winny był głównie obrońca granicy? Jeśli twierdzisz, że nie – uzasadnij. Jeśli twierdzisz, że tak – pokaż, że Onet tego nie robił, podając konkretne kontrprzykłady. Bo na razie jedyne, co konsekwentnie pokazujesz, to że najchętniej wygrywasz dyskusję etykietą „konserwatysta” i insynuacją „obrzydza UE”, a gdy prosz o dowody, przeskakujesz na kolejną wrzutkę.
1
może się komuś przyda lub może ktoś tutaj stosował i się pochwali odczuciami
1
@tbas
oho, argumentum ad personam, niczego merytorycznego jak zwykle się po tobie nie spodziewałem
1
@Fog_W_1899
no zobacz sobie filmik jak sufit się jara i ludzie to nagrywają, tańczą, dla Ciebie to rozumiem normalne no i okej
1
Komentarz usunięty
5
dla mnie to była promocja minister Bąkowej a nie wolnej wigilii xD przecież ona wszędzie z tym wyskakiwała
0
@Comentateiro
Zacznijmy od „konwencji”: ja napisałem o „spranych głowach” jako skrócie na bezrefleksyjne powtarzanie narracji. Ty odpowiadasz inwektywą o „typowym konserwatyście” i „śmieciach”. Czyli nie, nie „podtrzymałeś konwencji” , po prostu dalej uciekasz w etykiety zamiast w fakty.
A teraz meritum, bo tu jest sedno Twojego zakłamanego „odkrywania świata”:
Po pierwsze: nikt rozsądny nie twierdzi, że nie wolno było pisać o traktowaniu migrantów. Problem nie brzmi „czy pisać”, tylko jak pisać i co eksponować, kiedy masz operację hybrydową. Jeśli w praktyce robisz z krytyki służb główną oś, jak orki w mińsku i jego intencję (destabilizacja, presja polityczna, testowanie granicy) spychasz do roli przypisu, to dokładnie tak działa framing (nie chce mi się znowu szukać polskiego określenia, sprawdz sobie framing effect) korzystny dla agresora: przesuwasz ciężar z prowokatora na obrońcę. I to nie jest „wina konserwatystów”, tylko elementarna analiza narracji. Można jednocześnie wymagać od państwa standardów i nie robić z niego jedynego czarnego charakteru w scenariuszu napisanym w mińsku czy tam na kremlu.
Po drugie: Twoje „incydentalna krytyka brutalności na granicy” to klasyczne wygładzanie. Nie gadamy o tym, że ktoś raz napisał tekst o nadużyciach. Gadamy o tym, czy przekaz,w kluczowym momencie nie pompował emocji tak, że w społeczeństwie rosło przekonanie: „to Polska jest oprawcą”, a nie „to reżim używa ludzi jako narzędzi”. I jeśli tego nie widzisz, to nie jest argument to jest ślepota na mechanizm.
Po trzecie: „powiedział reprezentant strony, która obrzydza Unię Europejską” — i tu proszę: konkretne przykłady moich wypowiedzi, w których „obrzydzam UE”. Link, cytat, Bo na razie to jest wrzutka „bo tak”, czyli dokładnie ten sam poziom, co nazwanie kogoś „agentem Kremla” bez dowodów.
Jak zwykle nie jesteś w stanie zrozumieć przez te klapki na oczach: krytyka konkretnych mechanizmów UE =/= „obrzydzanie UE”. Da się jednocześnie popierać członkostwo i punktować patologie, błędne regulacje czy nieefektywność instytucji. To jest normalna postawa obywatelska, a nie „podręcznik Kremla”.
Co więcej niedawno sam pisałem o realnych efektach członkostwa: choćby o skali dróg zbudowanych dzięki środkom unijnym i o tym, jak wyglądały drogi w Polsce w 2005 vs 2025. Tylko że Tobie łatwiej przykleić etykietę „wy obrzydzacie UE” niż odnieść się do treści. Bo gdy brakuje argumentów, zostaje zasłanianie się plemiennymi hasłami.
I daj te przykład bo na razie to jest pusty slogan. Łatwo wrzucić kogoś do worka „wy” i potem walczyć z chochołem. Tak samo ja mógłbym napisać, że jesteś „pieskiem Kremla” tylko że wtedy obaj zjeżdżamy do Twojego poziomu memów zamiast rozmowy.
Po czwarte: nawet jeśli istnieją środowiska, które jadą po UE w sposób głupi i prorosyjski (bo takie bywają), to nadal nie jest to kontrargument wobec mojego punktu o granicy i o Onecie. To jest „a wy też” w czystej postaci. Co ma do oceny konkretnego przekazu medialnego to, że gdzieś istnieje ktoś, kto „obrzydza Unię”? To jest wygodna zasłona: gdy brakuje odpowiedzi na sedno, zmieniamy temat na moralną wyższość i przypisujemy rozmówcy plemienną tożsamość.
I na koniec jeżeli Twoim „dowodem”, że mówię nieprawdę, jest to, że „liberalne media pisały też o wojnie hybrydowej”, to dokładnie pokazuje, że nie rozumiesz różnicy między wspomnieniem faktu a budowaniem narracji. Da się jednocześnie napisać „to wojna hybrydowa” i tak poprowadzić przekaz, żeby emocjonalnie winny był wyłącznie obrońca granicy. To jest właśnie ta sztuczka: formalnie masz alibi, a praktycznie robisz robotę framingiem czyli syf onetu.
Więc jeśli chcesz grać w „odkrywanie świata”, to odkryj najpierw jedno: etykiety („konserwatysta”, „propagandysta”, „wy”) nie zastępują przykładów. Daj konkret: cytat, tezę, mechanizm. Bo na razie Twoja „merytoryka” kończy się tam, gdzie zaczynają się fakty.
2
@AlexDark00 xDDD ta analogia z nożami
1
@marcin62
do zaorania jest ten cały grok
0
@July_6_BcN starość
0
@YeastMoss wyjaśnij Linkprogressiver
0
@Eklerek oj tam ustawione
0
@Comentateiro
Zacznijmy od podstaw, zamiast jak zawsze odnosić się do konkretów, znowu lecisz inwektywami o „uczciwości”, „opętaniu” i „prymitywnych tezach”. To nie jest argument, tylko zasłona własna nieudolność (współczuję).
Co do Twojej analogii z Ukrainą i covidem, jasne, tematy mają swój cykl i media przerzucają uwagę tam, gdzie jest „nowe”, głośne i klikalne. Tyle że ja nie pisałem, że samo zmniejszenie liczby artykułów = „sprzyjanie”. Pisałem o czym innym, sposobie pisania artykułów i o tym, czy redakcja w kluczowym momencie nie staje się megafonem narracji korzystnej dla przeciwnika.
W 2021 na granicy była operacja orków z mińskiem. Jeśli duże medium przez długi czas jedzie jednostronnie emocją, robi z pograniczników głównego „złego”, a rolę reżimu w Mińsku sprowadza do tła albo „niejasnych okoliczności”, to niezależnie od intencji robi robotę w interesie agresora. I to nie ma nic wspólnego z tym, czy ktoś „sprzyja PiS”. Można PiS nie znosić, a jednocześnie mieć odruch, żeby nie klaskać, gdy narracja uderza w państwo dokładnie tam, gdzie przeciwnik tego chce.
Pytasz ironicznie „komu sprzyja Onet, Ruskim czy kosmitom?”. Właśnie tak działa ucieczka od sedna. „Sprzyjać” nie znaczy być na czyjejś liście płac. Czasem znaczy po prostu, dawać przewagę informacyjną jednej stronie sporu przez selekcję faktów, język i proporcje. I to jest rzecz, którą można oceniać merytorycznie, zamiast obrzucać się wyzwiskami.
0
@Comentateiro
Oj tak xD Wtedy były biedne dzieci, ale jak przyszedł tusk to już biednych dzieci nie ma xD
Ale wy macie sprane głowy.
12
Haha xD zarobił łupiąc Polaków na stacjach, brawo
0
@HarveySpecter xDD????
12
a teraz i tak będą bronić media typu onet xDD
https://x.com/waldemar_kowal/status/2006757827046740149
2
@Comentateiro polecasz jakiś dobry salon groomerski w Warszafie?
Muszę moje psiecko zabrać na spa
0
To akurat prawda, w ciągu ostatniego roku czynsz mój czynsz z 850zł wzrósł do 970zł.
To jest patologią spółdzielni
2
trzeba pamietać o tym jak wygrała cała Polska :D
2
niesamowite, że takie osoby są w polskiej polityce, zupełnie jak braun
0
@MesQueUnClub_87 podobno ma dzisiaj być znowu orędzie Trzaskowskiego i rada gabinetowa (to nieprawda)
2
haha śmiechłem xDD
1
@BulaKG jak co roku, bezalkoholowo
5
wersja alternatywna xD
0
@lithotripter Nie no jasne, totalnie rozumiem, że jest to klikalne.
0
to zawsze muszą być oni xDD