pax
Redaktor serwisu FCBarca.com
Dołączył/a: sierpień 2012
159 obserwujących
6 obserwowanych
Redaktor serwisu FCBarca.com
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
3
Bardzo slaby sezon Holendra. Zarówno w ofensywie jak i w defensywie. Mowa o tym, że nie grał na swojej pozycji jest dziwne, bo w Amsterdamie też nie grał jako TYPOWY defensywny pomocnik (bo w Amsterdamie było dwóch DM z których Frenkie grał bardziej ofensywnego). Jest młody więc wiele musi się nauczyć i tyle. Nalezy trzymac za niego kciuki, że pokaże swoje najlepsze umiejętności, ale nie można zaklinac rzeczywistość. Jego błędy w ustawieniu, straty w newralgicznych miejscach boiska, można usprawiedliwiać brakiem doświadczenia, brakiem zgrania w pierwszym sezonie, ale niestety miały one miejsce. Jego ofensywne wejścia można liczyc na palcach, ale często spóźniał podania, robił kółeczka jak Arthur i spowalniał grę holowaniem piłki.
1
@Slazmi
Uważam, równiez że robi się jałowa rozmowa.
Co mogę dodać.
Jeśli Ty myślisz o sobie, że jesteś małostkowy i zacietrzewiony to są to cechy które warto w sobie zmienić. Ja tego nie napisałem, że taki jesteś, tylko napisałem bezosobowo na temat ludzkich cech. Jednak jeśli sam tak o sobie myślisz to wierzę, że dasz radę być lepszym człowiekiem i skutecznie walczyć z własnymi słabościami. Mogłeś oczywiście to wydedukowac z kontekstu, jednak Ty wolisz bezpośrednie zwroty (niż doszukiwanie się kontekstu) więc to byłby ślepy trop.
Nie potrzebuję kajania się, wystarczyło że raz przeprosiłeś. Jest ok.
"Niedawno cytowałem..."
Jak pisałem, są osoby które wiedząc, że nie mają racji i tak w dyskusji chcą miec ostatnie zdanie. Nie wiem, może to kwestia rozbuchanego ego, zgaduję, ale tak się dzieje w niektórych dyskusjach.
Powodzenia i trzymam kciuki za walkę z własnymi słabościami.
1
@Slazmi
"Kontekst nie był oczywisty. Dlatego zareagowałem.
Niezależnie zresztą od kontekstu..." (Niezależnie jak jest prawda i tak ja wiem lepiej od autora co autor miała na mysli).
Bezpośrednie zestawienie tekstu i komentarza
"Kościół każdego człowieka kocha - Raczej Bóg każdego kocha".
Bezpośrednie i w kontekście widać o co chodzi, tylko zła wola, pozwala widzieć to czego nie ma.
Czasem śmieję się z ludzkiego zacietrzewienia i małostkowości i wiedząc, że się nie ma racji próby tego, aby miec ostatnie zdanie.
Spokojnie, przeprosiny przyjete.
Miłego dnia.
ps. Ktos ostatnio napisał: "Nie lubię, jak ktoś mi wkłada w usta coś, czego nie powiedziałem".
0
@Slazmi
Tylko kontekst był taki że "raczej" nie chodziło o miłość Boga, ale jeśli mówimy o miłości do wszystkich to raczej chodzi o miłośc Boga niż kościoła. Z kontekstu jasno można zauwazyć że słowo raczej chodziło o rozróżnienie miłości Boga od kościoła.
Stawianie w prawdzie?
0
@Slazmi
Widzę, że lubisz sie czepiać, nie widząc kontekstu zdania, tylko po to aby szukac u kogoś czegos co nie napisał.
Kontekst jest taki... że user napisał, że kościół kocha każdego ... moja odpowiedź była że to raczej Bóg kocha każdego a nie kościół. Ale jak widać, małostkowość to cecha wielu z nas :)
6
@Triv44
Dlatego Rydzyk z miłości mówił na Marię Kaczyńską vel "czarownica"?
Raczej Bóg każdego kocha. Z tą miłością Kościoła do bliźnich po filmie Sekielskich wolałbym tak nie szarżować.
0
@MichalZZZ
A jaki to był rodzaj muzyki ?
0
@Ghostface
Jasne, rozumiem twoje podejście. W porządku, dziękuje za komentarz.
1
@NeroTFP
Podobno Konfederacja to ideowcy, którym nie chodzi aby manipulować "ciemnym ludem", ale mając coś wartościowego do zaproponowania. Jesli jak przedmówca mówi, jest to zabieg pod publiczkę aby dotrzeć do tzw. gimbazy szczerzącej się do rzygów na ekranie to nie mam nic przeciwko, każdy pozyskuje elektorat jak chce i jaki jest mu bliski.
1
@norbi77
hmmm, oglądałem tylko na netflixie białego wiedźmina z jego białą wybranką czarodziejką, gdzie złym charakterem mającym czarodziejskie moce była czarna czarodziejka.
2
@chudymc
Z obserwacji mojej od lat widzę, że kwestię tzw. poprawności politycznej podnosi tylko jedna strona i zawsze ta sama. Niekoniecznie mnie to dziwi.
2
@Zboras_1964
Ma. Popatrz na to z innej strony. Od połowy marca przez 2 misiace praktycznie niewiele rzeczy funkcjonowało, turystyka, gastronomia, część handlu i część zakładów pracy zamknięto. Teraz popatrz ile np. zmniejszył się ruch samochodowy i ile zmniejszyły się wypadki śmiertelne na drogach, wypadki w pracy, w drodze do i z szkoły itd... a to tylko wycinek szerszego spojrzenia.
Teraz to zestaw.
1
@NeroTFP
Brakuje gościa, który ze skrzydła mógłby dograc piłkę na nos
2
@ferdas_rawa
"ps. "w wychowaniu i pomocach domowych pomagają im mążowie/partnerzy w skali wiekszej niż w innych częściach Europy" - źle policzyłeś procenty, bo ich się nie dodaje :D Wliczyłeś Danię, która mocno zawyża statystyki całej Skandynawii, dlatego je podzielono, bo jest różnica między Finlandią, Norwegia, Szwecją czy Danią".
Rozumiem, że Dania to nie Skandynawia. Zgadza się, zliczyłem zbiorczo wyciągając średnią z trzech prezentowanych państw skandynawskich.
Jednak głównie interesuje Cię Szwecja to prosze bardzo.
W EU-28 średnio 27,4 % mężczyzn poświecą dziecku min 1h uwagi dziennie, a 24,0
% mężczyzn poświeca zajmowanie się domem min 1h uwagi dziennie, w Szwecji 28,7 i 50,3% czyli w jednej jest troszkę wyższa w drugiej ponad dwukrotnie wyższa. Znowu interpretujesz statystyki dla własnej tezy. Tak jak Dania zawyża statysykę Szwecji (rozpatrując ogólnie kraje skandynawskie) w stosunku poświęcenia czasu mężczyzn zajmowaniem się dzieckiem tak zaniża w obowiązkach domowych.
Też mam wrażenie, że dyskusja robi się jałowa
4
@ferdas_rawa
Jeżeli w danym zjawisku występuje szereg czynników Ty skupiasz się na jednym pomijając inne i na tym jednym budujesz cały ciąg myslowy dochodząc do generalizowania na całe zjawisko. W kwestii społecznej - kobiety w krajach skandynawskich pracuja najczęściej w Europie, w kwestii politycznych nie maja utrudnień do awansu i bardzo czesto awansują (o czym pisałem) cześciej niż w innych państwach Europy, w wychowaniu i pomocach domowych pomagają im mążowie/partnerzy w skali wiekszej niż w innych częściach Europy. Ty swój wywód opierasz jedynie na gorszym poziomie awansu zawodowego kobiet i na tym budujesz cały wywód. Poza tym, Ty zakładasz chyba że budowa społeczeństwa w kwestii równouprawnienia w Skandynawii się skończyła i mozna zrobic zero-jedynkowe podsumowania, gdy ja cały czas pisze że tam poprzez szereg uregulowań prawnych wciąż dąży sie do równouprawnienia, na co potrzeba pewnej zmiany świadomości społecznej, co jak widać następuje. Dlatego kobiety w Szwecji głosiły hasło "połowa władzy, cała pencja" że to sa kwestie które według nich nalezy zrealizować i do czego się dąży, nie koniecznie już to osiągnieto.
O światowej stolicy gwałtów pisałem jako cytat z artykułu o którym rozmawiamy i jest to wykorzystywane przez prawice a nie przez lewicę. Lewica nie miałby się czym chwalić, więc nie pisaliby w ten sposób.
"I teraz na koniec się zgodziłeś, że wolność determinuje wybór. Ok, widocznie kobiety w Skandynawii nie chcą awansować (wiąże się do z większą odpowiedzialnością) nie chcą studiować na uczelniach technicznych (wiele krajów arabskich ma wyższy współczynnik kobiet inżynierów niż Skandynawia) itp. Co jest tak naprawdę potwierdzeniem tego co piszę".
Jak widzisz z kilku elementów wybrałes jeden i wciąz go powtarzając uważasz że można go rozciagac na całośc zjawiska. Uważasz, że kobiety w Skandynawii nie chcą awansować ze względu na niechęc do odpowiedzielności (to twoje zdanie czy pokażesz jakieś źródło?).
Lubisz pokazywać jeden element a potem pisac , ze on potwierdza całość. To może ja spytam teraz Ciebie, jest Ci bliżej do lewicy czy do prawicy?
"Więc wracając do sedna. Tak wychowywanie chłopców na chłopców a dziewczynki na dziewczynki ma sens. Bo i tak do tego się sprowadza. I to jest właśnie wyjaśnienie paradoksu nordyckiego".
Wciąz nie rozumiem argumentacji. Bo nikt tu nie pisał, chyba nawet @Chwytliwy aby chłopców nie wychowywac na chłopców a dziewczynki nie na dziewczynki, ale wychowywać w szacunku dla innych. Jednak argument na wyjaśnienie paradoksu nordyckiego, ze nie ważne od wychowania i wszelkich innych czynników to chłop i tak będzie lał babę do mnie nie trafia bo taka jego natura, bo do tego się ten wywód sprowadza do mnie nie trafia.
2
@ferdas_rawa
"Skoro wszystkie znaki na ziemi i niebie mówią, że egalitarne społeczeństwo jest równiejsze niż reszta to czemu sformułowano pojęcie paradoksu nordyckiego i czemu wogóle (środowiska lewicowe) zajmują się jego zbadaniem? Wymyślony problem?"
Już @Persyfl na nie odpowiedział. wskazując iz większa świadomośc i równość prowadzi chociażby do większego zgłaszania przestępstw, większa świadomośc społeczna, szersza definicja przestępstw i inna legislacja. To w kwestii przestępstw wobec kobiet w kwestii pracy równiez wyjaśnilismy sobie że to kwestia także kilku czynników. Z jednej strony jest większa aktywizacja zawodowa kobiet z drugiej nie ma to bezpośredniego przełożenia na awans zawodowy, chociaz udział w życiu politycznym jest bardzo wysoki.
To raczej prawica zajmuje się tą kwestią, szukając argumentów na zaatakowanie otwartego, równościowego społeczeństwa.
"publikacja badania FRA i zwrócenie uwagi na wysokie wskaźniki
przemocy wobec kobiet w krajach skandynawskich i w ogóle państwach oficjalnie
i konsekwentnie realizujących feministyczne postulaty równości, zbiegły się w czasie
z innym fenomenem, eksploatowanym medialnie przez (skrajnie) prawicową prasę i blogosferę: przedstawianiem Szwecji jako „światowej stolicy gwałtów” (najczęściej
dokonywanych przez imigrantów). Według oficjalnych statystyk policyjnych Szwecja
ma bowiem najwyższy współczynnik gwałtów na świecie. Tak wysokie statystki tego
rodzaju przestępstw w tym kraju są jednak wyłącznie artefaktem statystycznym [...] Okazuje się, że szwedzki najwyższy współczynnik gwałtów na
świecie (53/100 tys. populacji w 2007 r.) jest zasadniczo wypadkową trzech czynników. Po pierwsze,
w 2005 r. jurydyczna definicja gwałtu została w Szwecji znacząco poszerzona, tak że obejmuje również
czyny, które w innych krajach za gwałt nie zostałyby uznane (współczynnik gwałtów wzrósł w latach
2003–2007 aż o 84% i jest to przypisywane właśnie zmianom legislacyjnym i poszerzeniu zakresu kryminalizacji). Po drugie, inny jest sposób rejestracji gwałtów. W Szwecji każdy czyn jest rejestrowany
jako oddzielne przestępstwo, co prowadzi do multiplikacji przestępczości rejestrowanej i stwierdzonej;
np. jeśli doszło do gwałtu popełnionego przez więcej niż jednego sprawcę, czyn każdego z nich będzie
zarejestrowany oddzielnie jako odrębne przestępstwo. Jeśli jeden sprawca dopuści się więcej czynów,
np. mężczyzna będzie gwałcił swoją partnerkę przez miesiąc codziennie, zostanie zarejestrowanych
30 oddzielnych przestępstw. W statystyce przestępczości wykrytej według liczby podejrzanych Szwecja
nie różni się od innych krajów europejskich (jak Francja czy Niemcy). Ponadto stosunkowo niski
współczynnik skazań za gwałty, wynoszący 10% (za 2006 r. najniższy w Europie), sprawia, że pod
względem przestępczości osądzonej Szwecja nie różni się niczym od reszty Europy. Po trzecie wreszcie,
tak wysoka przestępczość rejestrowana może być efektem większej świadomości społecznej wśród
Szwedek i większego zaufania do organów ścigania, które prowadzą do większej zgłaszalności gwałtów
na policję".
Nie lewica nagłaśnia paradoks nordycki ale głównie prawica, ale tylko wybiórczo nie szukając tego przyczyn. Po prostu pokazuje to co pasuje do pewnej narracji.
"Równanie płci, daję większą wolność, w tym wolność wyboru, a co za tym idzie ludzie wybierają to co im bardziej pasuję....więc wybierają to co potrafią najlepiej. Warto o tym pamiętać w kontekście tego co tutaj napisaliśmy".
Z tym się zgodze i z tym sie zgadzałem od poczatku. dlatego mój pierwszy komentarz w tym watku dotyczył tego, że obie strony maja tu racje i prowadza bezsensowny spór. I Korwin ma rację (jesli odczytywac tylko to jedno zdanie bez szerszego kontekstu jego wypowiedzi) i pani z lewicy rownież.
1
@ferdas_rawa
Dlatego lubie dyskutować, bo widze jak są wybiórczo traktowane dane. piszemy o Skandynawii i o paradoksie nordyckim, ale jak dane się ine zgadzaja do twojej teorii to wyciagasz najbardziej skrajny przykład i budujesz do tego swoje zalożenie.
W EU średnio 44,6 % kobiet poświecą dziecku min 1h uwagi dziennie, a w przypadku mężczyzn to 27,4%.
W krajach Skandynawskich (Dania, Szwecja, Finlandia) kobiety -38,4 %
, męzczyżni - 33,5 %. czyli wychodzi na taką sama ilość ale z tą różnicą że około 6% kobiet w Skandynawii mniej poświęca czasu dziecku ale za to około 6 % mężczyzn w Skandynawii to nadrabia i poświęca ten czas. W obowiązkach domowych (co skrzętnie ominąłeś) 77,1 kobiet w UE poświęca na nie conajmniej godzine czasu, w krjacah skandynawskich 73,1. Jednak tylko 24% mężczyzn w UE28 poświęca na to tyle czasu a w krajach skandynawskich 44,3, czyli az o 20% więcej.
W tych całych dywagacjach tez ominąłeś przy pisaniu o przemocy kwestii zaufania do wymiaru sprawiedliwości, policji, który jest drastycznie wysoki w krajach skandynawskich w porónaniu do innych krajów europejskich jak i akceptacji dla pzremocy domowej co jest w tych krajach bardzo niski.
Jak przekłada się to wszystko na próbę wyjasnienia paradoksu nordyckiego w stounku do przemocy wobec kobiet.
"1. Po pierwsze, większa równość między kobietami i mężczyznami oraz większa
świadomość społeczna problemu przemocy domowej czy przemocy wobec kobiet
w ogóle prowadzą do większej otwartości ludzi do mówienia o tym problemie, a tym
samym większej gotowości kobiet do ujawniania własnej wiktymizacji.
2. W bardziej płciowo egalitarnych krajach, gdzie problem przemocy wobec kobiet
jest przedmiotem debaty publicznej i gdzie panuje większe wyczulenie społeczne w tej
kwestii, jest to temat „znormalizowany”, więcej kobiet jest gotowych o tym mówić.
Z kolei w krajach, gdzie przemoc wobec kobiet jest znormalizowana à rebours, czyli
nikt jej nie postrzega jako problemu (może za wyjątkiem ekstremalnych jej form,
wyjątkowo brutalnych przypadków), ale jako naturalny element codziennego życia
kobiet – coś przykrego, lecz naturalnego i nieuchronnego" (w Polsce wystarczy posłuchać Korwina i jego wypowiedzi o gwałtach).
Samą Szwecję tez dość wybiórczo traktujesz.
"Szwecja to kraj gdzie ludzie mają pieniądze na opiekunki (ile znacie Polek pracujących w szwedzkich domach na takim stanowisku), stąd ogranicza się rolę matek w życiu domu kosztem kobiet z innych krajów...".
W EU średnio 24 % mężczyzn poświecą obowiązkom domowym min 1h uwagi dziennie, a w przypadku Szwecji to 50,3%. czyli ponad połowę więcej męzczyzn w Szwecji zajmuje się również domem niż w innych krajach, kobiety w Szwecji pod względem zatrudnienia zajmuja najwyższe miejsce w Unii Europejskiej 74% (źródło: http://www.gwsh.gda.pl/uploads/oryginal/4/3/47c45_studia_VI_fraczek.pdf). po prostu zmienił sie model rodziny, kobieta bardzo czesto pracuje, mąż częsciej pomaga w obowiązkach domowych i w wychowaniu dziecka. NIe wszyskich stać widocznie na opiekunki, a może tem gdzie stać to może są to te rodziny z kobietami na stanowiskch menadżerskich i dyrektorskich :)
1
@ferdas_rawa
"Skoro w Szwecji jest najwyższy współczynnik aktywnych zawodowo kobiet przy jednocześnie przy drastycznie niskim odsetku kobiet na stanowiskach menagerskich to chyba jednak dowód, że coś u nich nie działa :)"
'Zaledwie 26 proc. menedżerów w europejskich prywatnych firmach to kobiety. W Danii to 24 proc. a w Finlandii 22 proc'. Nie wiem czemu dla podkreslenia swojego zdania napisałeś DRASTYCZNIE NISKIM. Nikt nie twierdził, że działa, ale że dązy do równouprawnienia. Artykuł który wkleileś jasno wyjaśnił, że to głownie kwestia wysokich kosztów życia, obciążeń podatkowych a następnie większej płacy dla mężczyzn. Odsetek zatrudninoych kobiet pokazuje że modelowy styl rodziny jednak się zminił w Skandynawii, kobiety pracują tam najczęściej w Europie (oprócz Szwajcarii). Więc to nie ma różnicy dla zmiany światopoglądu i roli kobiety czy mężczyzny w rodzinie czy kobieta pracuje jako dyrektor czy asystent menadżera skoro podejmuje aktywność zawodową a nie zostając w domu "przy garach". To juz pokazuje jak to sie zminiło, to że nie osiągnieto we wszystkich rownego poziomu (chociazby w płacy) nie zmienia zmiany modelu ról w rodzinie.
Co do badań które podałeś, nie mam zamiaru ich podważać, nie robiąc swoich, zastanawia mnie tylko wybór respondentów, dlaczego przy Szwecji wiekszość respondentów to kobiety powyżej 50 roku życia a w przypadku Hiszpanii poniżej.
1
@ferdas_rawa
Problem według autora nie polega na kwestii światopoglądowej ale kwestii wysokich kosztów życia. To są dwie różne kwestie. Poza tym mówimy tu o kwestii kariery zawodowej (stanowiska kierownicze, dyrektorskie itd.), gdzie dochodzą inne czynniki. Natomiast ten artykuł podaje tez argument, iż Skandynawia posiada jedna z najwyższych procentów zatrudnionych kobiet na świecie, czyli argument w drugą stronę, który pomijasz a wskazuje że rola kobiet nie ogranicza się w Skandynawii jedynie do roli żony i matki.
Sam artykuł wskazuje jedynie że główna bolączką braku równouprawnienia w ścieżce kariery zawodowej nie w samym zatrudnianiu się kobiet w Skandynawii nie jest edukacja, światopogląd ale zbyt wysokie podatki. To wynika z tego tekstu.
2
@ferdas_rawa
To, że kraj dąży do rownouprawnienie chociażby zarobków nie oznacza, że to osiągnął. Coś się gubisz w tym co piszesz. Raz podajesz Skandynawię jako region w którym jest nacisk na równouprawnienie a raz jako kraj w którym to rownouprawnienie jednak nie funkcjonuje. Ten ekonomista wyjasnia, że to wina obciążeń fiskalnych i wiekszej płacy dla mężczyzn.
Próbujesz dać karkołomną argumentację, że jest to kraj równości (nikt tak nie twierdził, ale że jest tolerancyjny i dązy do równouprawnienia) który nie jest równy dla wszystkich. Jednym slowem wysokczyłes z argumentem który sam wysmialeś. Normalnie jaja :-)
2
@ferdas_rawa
Skąd sie wziął paradoks nordycki? Wklejasz link do artykułu (w sumie takiej trochę recenzji) i go nie czytasz. Tam masz wyjasnione przecież.
"Jeżeli na przykład Finka będzie chciała przepracować dodatkową godzinę za 100 euro brutto, to 44 euro odda w podatku dochodowym. Jeżeli następnie za pozostałe 56 euro będzie chciała wynająć kogoś do pomocy w domu, w cenie tej usługi będzie musiała uwzględnić 24-proc. VAT. [...] Innym skutkiem wysokich podatków jest to, że w związkach dochodzi często do układu, że mężczyźni – jako zarabiający więcej – zwiększają liczbę przepracowanych godzin, podczas gdy kobiety zmniejszają, by pracować w domu".
Nie tylko masz wyjaśnienie ale i pokazanie że to nie kwestia hormonów powoduje zmniejszenie liczebności kobiet na stanowiskach kierowniczych w Skandynawii, ale nawet powrót do stereotypów, gdzie w małżeństwie mężczyzna zarabia więcej za godzine pracy więc jego rola jako zarabiającego na dom jest podtrzymywana. To wynika z tego tekstu co podesłałeś, wyjaśnij skąd wziąłes własne odmienne wnioski?
3
@ferdas_rawa
Przeczytałem ten artykuł i tam nie ma nic o hormonach ale o innych zmiennych. Główny wniosek z ksiązki brzmi: "Tak więc z jednej strony polityka państw skandynawskich zachęca kobiety do pracy zawodowej, z drugiej uniemożliwia im zainwestowanie w nią tyle czasu, by mogły zrobić karierę". A jako jedna z takich przyczyn to zbyt duże podatki (autor jest zwolennikiem wolnorynkowym), przy których kobiet nie stac na wynajmowanie pomocy domowej czy opiekunki do dzieci. Nie rozumiem tutaj tego wywowdu o kwestii odwrócenia ról społecznych.
4
@NeroTFP
Peszko
3
@messiandiniesta
Spokojnie, Ciro dostanie jeszcze ze dwa karne
1
@Trepyveb
Trochę ich było. Fajne wspomnienia z większości. Superpuchar Europy w Monaco, większość meczów domowych o superpuchar hiszpanii, kilka ligowych. Ostatni debiut Ansu z Betisem.
2
@Bartek22
W ataku szybkość - ale jek sam piszesz jest nie przydatna bo przecinik sie nie otwiera albo Nelson sam nie wie co ma zrobić z piłką jak ją dostanie.
Wrzutki - wielki minus
Gra kombinacyjna - wielki minus
Strzały - wielki minus
przegląd pola - wielki minus
tworzenie przewagi - minus
kluczowe podania - ogromny minus
Jedyną rzeczą za co można chwalic Nelsona w ofensywie to niezła gra wzajemna z Griezmanem.
W defensywie
powroty - minus
ustawienie w obronie - wielki minus
czytanie gry przeciwnika - minus
gra bezposrednia - plus
Dla mnie jak pisałem jego błędy w ustawieniu, gdy jest mijany piłką (bo wychodzi za wysoko do zawodnika którego i tak nie jest w satnie pokryć) i zostawia całą strone wolną dla przeciwnika lub nie wraca do obrony, wiedząc że w Barcelonie Leo i Suarez nie wraca w ogóle a Ivan i Busi nie sa demonami szybkosci jest karygodne. Gość ma podobno niesamowitą szybkość, ale jej nie pokazuje w defensywie truchtając za akcją a przeciwnicy juz wielkrotnie tak nam bramki ładowali.
2
@Bartek22
Może masz rację, że Emerson nie sprawdziły się w ofensywie w Barcelonie. Jednak do momentu jak nie gra jest to w pewnym sensie wróżnie. Szczególnie patrząc na statystyki, w których już w jeden sezon bije Nelsona w praktycznie wszystkich statystykach ofensywnych, i to zliczając Portugalczykowi wszystkie 3 sezony łącznie.
Emerson (tylko 1 sezon) Semedo (łącznie 3 sezony).
Bramki 3-2
Strzały 26-17
Asysty 6-2
Kluczowe podania 29-27
Wrzutki 80/18 - 64/7 (wszystkie/celne)
Przerzuty 65-52
"No i tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Boczny obrońca, który zupełnie nie potrafi grać w ofensywie powinien być wytransferowany z klubu".
Ja nie mówię, że oczekuję od Nelsona gry na poziomie Alvesa - 36 asyst i 176 kluczowych podań w 3 pierwsze sezony w Barcelonie, ale chociaż czegoś co dawałoby nadzieję, że jest to osoba z którą mozna wiązać nadzieję na jakis poziom w Barcelonie. NIe wiem, jak zagrałby Emerson w Barcelonie, wiem natomiast jak gra Semedo.
0
@Bartek22
Może tak, prosze jeśli masz czas. Wymień cechy Nelsona w obronie i ataku i ich przydatność w zespole. Nigdy nie zamykam się na czyjeś zdanie. Może dostrzegasz w grze Nelsona coś więcej niż ja.
2
@Bartek22
Z Nelsonem jest taki problem, że od 3 lat nie zrobił widocznego postępu. Gra bardzo schematycznie, w ofensywie jest bardzo słaby, w defensywie jest ciut lepiej, ale to co ja widze u niego to od 3 alt fatalne błędy w ustawieniu i najwolniejsze powroty w druzynie. Jego w obronie przewaznie wyprzedza Busi i Ivan, więc boczny obrońca, grający w Barcelonie box to box który wraca często truchtem lub w ogóle nie wraca nie za bardzo mnie przekonuje.
9
@Slazmi
"Wiesz co... Opowiem Ci anegdotkę..."
Dziękuję za rzeczową argumentację. Znów powaliła mnie ona i przytłoczyła.
Mój głos miał na celu jedynie wskazanie, że zwalanie winy na nowoczesność wobec wyidealizowanego, nieprawdziwego obrazu przeszłości jest moim zdaniem bez sensu. Tylko tyle.
Zgadzam się, że można dać sobie spokój z dyskusją. Chociaż z racji swoich zawodowych powiązań z historią z ciekawości spytam raz jeszcze o konkretnie jakie czasy Tobie chodziło.
I również dziękuję za kulturalną rozmowę.