pax

1

@kolagadawid
Nie odpowiedziałeś mi na moje pytania :)

pax

0

@Gaspar
Akurat sam się tu zgodziłeś (lecz nie jako redaktor publikujacy) ze spostrzeżeniami SzahMatta. Te oceny i opisy są w dużej mierze nieadekwatne, oceny jeszcze w miarę ale opisy - błędy w obronie nie uwzględnione (przeciwnik robi 5 groźnych sytuacji a tu cisza przy ocenach indywidualnych, brak powrotów, złe ustawianie się) Roberto robi rajd przez 40 metrów i faulowany przed polem karnym no ale opisany jako dość duża bierność, Arthur strata przed własnym polem karnym. Zarzuty co do opisów co pewien czas się powtarzają, że są bardzo mało adekwatne, pomijają wiele kwestii i są bardzo skromne.
Poza tym jak od początku sezonu pisze, powinnieście się odnosić do własnych ocen. Umieć obronić te oceny i opisy. To jest dobra rada, która rozładowuje napięcia i tłumaczy pewne kwestie. Po co była ta rewolucja w ocenach, to ogłoszenie że będziecie brać pod uwagę głos userów, skoro tego nie robicie.

pax

1

@kolagadawid
To jest teraz taka możliwość ?? Czy to Państwo musi zmienić kilka ustaw, wydać kilka rozporządzeń aby notariusz miał podstawy prawne działania.
Wytłumacz co to za różnica - spisanie związku partnerskiego przez urzędnikiem państwowym któremu państwo nadaje uprawnienia w tej kwestii a spisanie związku partnerskiego przed notariuszem któremu państwo daje uprawnienia w tek kwestii?
Co tzn.? regulowaniu związków partnerskich przez państwo. jak ktoś nie chce związku partnerskiego to go nie zawiera.
Procedura w przypadku notariusza i urzędnika byłaby taka sama, więc jaka machina biurokratyczna?

pax

1

@Xavifcb6 Wiesz, chyba zapomnieli zrobic ankiety wśród reszty klasy czy wiedzieli czy nie wiedzieli.
"Chyba że chcesz powiedziec" - narzucasz swoją interpretację.
"Może warto postulować żeby dzieci zaczęły uczyć się dzisiaj czytać i liczyć" - czyli dwa przedmioty w szkole i ewentualnie wf?
Aby odczytac instrukcje prezerwatywy musze się dowiedziec o jej istnieniu.

pax

0

@kolagadawid
- związków partnerskich (po prostu nie chce się wtrącać w życie prywatne ludzi)

Nie zrozumiałes czy są związki partnerskie. tu nie chodzi o zaglądania komus pod kołdrę, ale brak zgody na związki poartnerskie oznacza:
- brak decyzji kto może zostac poinformowany o naszym stanie zdrowia
- brak poinformowania kogo chcemy w chwili wypadku
- przy braku spisania testamentu majatku brak realnego wpływu na jego podział
to też wolność ??

pax

1

@Peciak
1. Jak widć pierwszy Twój wywód jest personalny. Do tego sie tutaj zdążyłem przyzwyczaić, że brak argumentów nadrabiany jest personalnym tekstem. Podałem sytuację, Ty wyciągnąłeś wnioski, Ty oceniłeś studentów i wykładowcę. Czemu? Pokazałem jedynie, że hasła Korwina są populistyczne, łatwo trafiają w podatny grunt wmawiając iż wszystko reguluje wolny rynek, wielu się na to łapie.
2. Likwidacja ministerstwa , kuratoriów ma się przełożyć na poprawę edukacji, super. Jedynie w kwestiach zmmniejszenia środków ale reszta? Korwin chce aby to rodzice kierowali szkołą za pomoca bonu - niejako oni zatrudniają dyrektora - klient płaci, klient wymaga. Bez nadzoru merytorycznegpo (nadzorem są rodzice - którzy zawsze wiedzą najlepiej). Dzieci z mało majętnych rodzin sa pozbawione edukacji bo... ich nie stać na edukację. Ok, można i tak - produkujemy analfabetów, bo nie każdego będezie stać na prywatne szkoły (nie piszę że to większosć, bo większość będzie stać przynajmniej na część szkół, skoro częśc podatków do nich wraca), są grupy spoęłczne. Zaczynasz dyskusję, wchodzisz do do niej pierwszy tekst i piszesz że; "nie bardzo jest sens prowadzenia dalszej dyskusji i tłumaczenia w jaki sposób to miałoby działać". Skoro uważasz że nie ma sensu to po co wchodzisz w dyskusję, jeśli chcesz narzucic swój sposób myślenia, poglądów to nie wiem co to ma wspólnego z Korwinem?
3. Jak rozumiem Ty uczysz w szkole i wiesz jaki materiał uczniowie przerabiają., Wiesz, że dzieci uczą się tylko o starożytnej Grecji a nie o filmach z Magdalenki gdzie np. Wałęsa i Kaczyński pili wódkę z Kiszczakiem. Nie wiesz, jaki jest program szkół, ale zabierasz glos i podajesz bzdurny przykład, już nie będę mówił nic na temat puszczania dzieciom "nocnej zmiany", "Smoleńsk" też lektura obowiązkowa na historii? Świetny argument zmieńmy sysem edukacji w szkole bo nie ogladana jest "nocna zmiana" na historii xd.
4. Jasne że tak byłoby fajnie, tylko to tak nie funkcjonuje. Kto zarabia ten żyje - ma na leczenie, edukację. To co piszesz to fikcja, pewien stan teoretyczny, który zakłada, wykluczenia społeczne, podziały społeczne.

Ja nie twierdzę, że obecny system jest dobry, ale bon edukacyjny nie jest alternatywą, ale mamieniem osób, które nie mają pojęcia o edukacij, że on zbawi system.
Bon ma być sprywatyzowniem szkolnictwa, czyli płaceniem za edukację bezpośrednio z części podatków rodziców. Nie ma szkół państwowych no bo jak, na wolnym rynku - gdyby była chociaż jedna to i tak socjalizm? W założeniach szkoły biją się ucznia, który jest towarem.
W jaki sposób sprawdzasz konkurencyjnośc nauczania wczesnoszkolnego (wtedy następuje jedyny w miarę wybór konkurencyjności który jeszcze nie funkcjonuje) gdy zaplecza szkół w miarę porównywalne? Jak wprowadzasz konkurencyjność szkół podstawowych gdzie na wsiach szkoły oddalone są od siebie o kilkanaście kilometrów ? Rodzic traci pieniądze aby zapewnić swojemu dziecku dojazd do szkoły spoza rejonu bo tamta jest bardziej według niego konkurencyjna, traci czas więc nie zarabia w tym czasie, dziecko jest przemęczone taką podróżą (wstaje wcześniej, później spędza w aucie np. 30 minut). Likwidujemy maturę? Brak podstawy programowej daje możliwość położenia nacisku jedynie na wybrane przedmioty. Czuje się humanistą nie uczy się matematyki, czuje się ścisłowcem po co mu język polski, zadeklaruje że nie potrzebuje języka obcego to po co mu on w życiu. I czy zawsze w szkole podstawowej od razu sprawdzisz zainteresowania ucznia. Nie ma egzaminów zewnętrznych bo to nie jest związane ze szkoła ale instytucję okołoszkolną CKE, więc do likwidacji.
Wprowadzenie bonu nie jest bezposrednio powiązany z likwidacja podstawy programowej, to inny postulat Korwina, likwidacja ministerstw czy kuratoriów jest bo strumień finansowania idzie bezposrednio do wybranej szkoły z pominięciem ministerstwa którego nie ma, kuratoriów i wydziałów oświaty organu prowadzącego. Jednak nie ma nadzoru merytorycznego nad szkołą

pax

1

@pax 1) "No to jaki jest problem z wyborem szkoły? Coś jest z tym nie tak czy nie?"


No właśnie, nie jest. Ty chcąc wprowadzenie bonu twierdzisz, że jest. Ja od początku piszę, że przy wyborze szkoły bon jedynie dubluje rozwiązanie już funkcjonujące. Więc po co bon?

2) "Ale bon jest taki sam i na wsi, i w mieście. Jaka jest różnica, gdzie ta szkoła się znajduje? Rodzic opłaca tym po prostu szkołę. Bon nie ma związku z kontrolowaniem liczby szkół, bo są one prywatne".


To widocznie nie czytałeś na stronie Konfederacji o co chodzi w bonie edukacyjnym. A twierdzenie, że bon nie ma związku z kontrolowaniem liczby szkół jest nie tylko nierzeczywiste co wprost zaprzecza słowom Korwina. Rodzic opłaca szkołę która funkcjonuje dzięki pieniądzom z bonu rodzica, jeśli jest mało uczniów wtedy prowadzenie szkoły jest nieopłacalne i szkoła upada. To, że jest coś prywatne to nie może upaść? To właśnie jest podstawowa kwestia, że w systemie wolnorynkowym może upaść i upada, to nie socjalizm, że dotuje się nie dochodowe sektory czy instytucje. Dzisiaj jest podobnie, samorządy zamykają szkoły i łączą gdy ze względu na małą liczbę uczniów prowadzenie szkoły jest nieopłacalne, więc ten system funkcjonuje. Po co bon? Bon miał wprowadzić konkurencyjną tam gdzie ta konkurencyjność istnieje (głównie miasta) lub gdzie fizycznie jest nie do przeprowadzenia (wieś). Jaka jest różnica na wsi a w dużym mieście. Taka, że rodzic posle dziecko do najbliższej szkoły, a nie tej oddalonej o 15 kilometrów bo jest ciut bardziej konkurencyjna. Więc bon ma zadanie utopijne, bo jego wprowadzenie nie zwiększa w tym przypadku konkurencyjności i poprawy systemu.

3) "Chcę zmian na bon. To jest zmiana. Nie wiem, co wskaźniki szkół mają z wolnym rynkiem. Sposób dokonywania decyzji przez rodzica by się nie zmienił.


Zaraz, może tobie się wydaje, że obecnie to nie rodzic wybiera szkołę dla swojego dziecka, tylko urzędnicy? O to chodzi? Przecież nie musisz iść do szkoły w swoim rejonie. Skoro teraz nie ma problemu rodziców z wyborem szkoły, to dlaczego miałby taki powstać z powodu bonu? Nie rozumiem".

Na jakich podstawie rodzic wybiera szkołę? Skoro piszesz, że sposób dokonywania wyboru przez rodzica by sie nie zmienił, to nie ma zmian w systemie. Uczeń idzie do tej samej szkoły do której i tak by poszedł bez bonu. Nie liczy sie konkurencyjnośc, poziom szkoły, zdawalność egzaminów.


O urzędnikach, coś wymyślasz. Nie rozumiem, ale zostawię to. Nie napisałem, że z powodu bonu byłby problem z wyborem szkoły, ale że wprowadzenie bonu by niczego nie zmieniło bo taki system funkcjonuje. Więc po co bon.

4) 'To nie Korwin wymyślił, a nawet jakby wymyślił, to nie byłoby w tym nic złego. Pomysł wziął od Miltona Friedmana".

Nie zawsze da się wolny rynek wprowadzić w każdej dziedzinie 1 do 1.

5. "wcale tak nie jest obecnie. Istnieją szkoły, do których nie chodzi żaden uczeń, a mimo to są otwarte. W inny sposób działa system dotacji dla szkół a bonu".

Podaj przykłady kilku takich szkół w Polsce, które opłacają dyrektora, całe grono, sprzątaczki, budynek, media ale nie jest tam zapisany ani jeden uczeń.

6. "Płacisz pieniędzmi z bonu - czyli od państwa. Zamiast przez państwo, te pieniądze są zarządzanie przez rodziców".

Rozumiem, zasadę, ale to niczego w systemie edukacji nie zmienia – nie wpływa na konkurencyjność i zmianę jakościową a to tym mówi Korwin. To zmiana w systemie finansowania szkolnictwa, ale nie w jakości szkolnictwa.

7. "Ty piszesz teoretyczne rzeczy - np. że upadną złe szkoły. Przecież obecnie masz prywatne restauracje - są dobre i są złe. Jak są bardzo złe, to upadają. Tak działa świat. To nie jest tak proste, że świat jest czarno - biały. Szkoły miałyby zróżnicowany poziom. Nic nie ma w tym utopijnego. Na pytania odpowiadam, tak jak tylko potrafię".


To, że szkoły miałyby upaść to hasła Korwina. On chce aby był w edukacji wolny rynek i słabe szkoły z mało popularnymi kierunkami wypadały z rynku i były likwidowane. Sam ciągle sobie zaprzeczasz. Raz, że upadanie szkół byłoby tylko w teorii a potem dodajesz że w paraleli do restauracji, tak samo by upadały jak byłyby złe.

Dodam jeszcze coś, kiedyś prowadząc zajęcia na politologii na Uniwersytecie, rozmawiałem ze studentami na temat programów partii. I ponad połowa z 50 osób podniosła rękę że utożsamia się z hasłami Korwina. Jak powiedziałem, że Korwin chce wprowadzenia opłacania studiów przez studentów, zostały 3 ręce w górze :)

pax

1

@Rzetafi
Zanim odpowiem na całość to odpowiedz na jedno pytanie.
Czy jesteś za tym, aby dzieci z biedniejszych rodzin nie uczestniczyły w systemie edukacji? Rodzice nie wykazując dochodów i nie płacąc odpowiedniej sumy do budżetu nie mialyby bonu. Uważasz, że dobrym rozwiązaniem jest pozbawienie dużej części społeczeństwa dostępu do edukacji ?

pax

4

@Binio77
Wszystko zależy od tego czy widzisz tylko czubek nosa czy coś dalej. Jedni inwestowali w Polske, w infrastrukturę, drogi, autostrady, remonty dworców, kolei, stadiony tysiące orlików itd..., drudzy mając dużo lepsza koniunkturę rozdają pieniądze które będą oddawać jeszcze Twoje wnuki, ale ważne jest że teraz dają.
Poza tym PiS dużo bardziej opłaca i wydaje pieniądze na aparatczyków i swoje elity, dlatego rozwalili ustawe o słuzbie cywilnej aby na wszystkie urzędy dac swoje rodziny. Wcześniej były konkursy, wymogi formalne, jasne że się zdarzało że wygrał konkurs na stanowisko ktoś "kto miał plecy", ale spełniał wymogi formalne. Teraz urzędy, obejmują osoby bez wykształcenia, nie znające się na niczym ale sa z "rodziny". To, że część obietnic spełnili to każda partia spełniła. PiS obiecywał debaty publiczne o najważniejsych sprawach (nic takiego nie nastąpiło), obiecywał walkę z kolesiostwem ( a rozwinał do maksimum), upolitycznił prawie każdy urząd w Polsce, o łamaniu Konstytucji nie wspomnę, miała byc pomoc frankowiczom, miala byc silna polityka zagraniczna (a Polska jest traktowana jak BIałoruś) itd... o aferach z dojeniem kasy można by pisać.

pax

1

@Xavifcb6
Chyba lepiej jak sie ma to zrobić to aby wiedziec jakie są konsekwencje niż tego nie wiedzieć.

pax

0

@Rzetafi
1. Rodzice płacą a nie państwo. W obecnym systemie tez rodzice płacą podatki z których finansowana jest edukacja. Chodzi Ci, że rodzice konkretnie decydują na co ta konkretna kwota jest wydawana jesli chodzi o edukację, czyli wszystko sprowadza się do wyboru szokoły, a tu już omawiałem.
2. np. sposób wprowadzenia na wsiach, w małych miejscowościach, gdzie jest jedna szkoła?
3. "Teraz nie masz wskaźnika i żyjemy jakoś, prawda? Po co jakiś wskaźnik?" To chcesz zmian systemu czy nie? Chcesz polepszenia konkurencyjności i urynkowienia edukacij czy nie, bo już sam nie wiem? Bon w teorii ma dawać możliwośc wyboru rodzicowi posyłania swojego dziecka do takiej szkoły która zapewni lepsza edukację. Więc pytam jak sprawdzisz poziom edukacji w klasach 1-3, aby rodzic wybrał tą najlepszą?
4. Nie mam nic do Korwina, po prostu odnoszę się do utopii którą w tej dziedzinie rozgłasza.

pax

0

@Rzetafi
"przecież bon to nie wybór szkoły jak w liceum. Bon to pieniądze, którymi będzie można pokryć czesne albo ich część. Czyli rodzic może wykorzystać ten bon, żeby zapłacić za naukę w danej szkole".
Bon to wybór szkoły - sam (czy rodzice) decydujesz gdzie pójdzie do szkoły a tym samym gdzie zostana skierowane pieniądze.

"Tak, prywatyzacja i środki przeznaczane obecnie na edukacje są dzielone na każde dziecko i rodzic tym bonem opłaca naukę dziecka".
Czyli rodzice slabo zarabiający mogę nie mieć gwarancji, że ich dziecko będzie przyjete do szkoły podstawowej? No bo prywatyzacja, a w prywatyzacji płacimy wąłsnymi pieinędzmi, a jak ktos ich nie ma to może zapomnieć o jakimkolwiek wykształceniu swoich dzieci.
Bon edukacyjny jest po prostu częścią kwoty rodzica z jego podatków, jeżeli mało zarabiasz to nie stać Cię na bon i Twoje dziecko się nie edukuje. Proste.

Przeczytaj co napisałem - napisałem dokładnie dlaczego jest utopijny. Bo jest teoretyczny i nie da sie go wptrowadzić. Zakłada utopijne rozwiązania, że bon edukacyjny spowoduje iz na rynku zostaną tylko dobre szkoły a złe/gorsze odpadną. Pokazałem, że bez bonu tak się dzieje w szkolnictwie średnim a w podstawowym nie da sie go zrealizować, bo jest utopijny (podałem przykłady szkolnictwa na wsiach czy szkolnictwa wczesnoszkolnego). To jest utopia, dlatego poprosiłem abyś odpowiedział na moje pytania jak ja odpowiedziałem na Twoje. Jak odpowiesz na moje pytania wtedy zrozumiesz dlaczego jest utopijny.

pax

0

@Rzetafi
Czyli rozumiem totalna prywatyzacja szkół? Kogo nie stać na edukacje ma być analfabetą (oczywiście nadinterpretacja- ale mniej więcej o to chodzi)?

"bon to nie wybór szkoły"ale.... "rodzic może wykorzystać ten bon, żeby zapłacić za naukę w danej szkole" - sam potwierdziłes to czemu zaprzeczyłeś.

A obecnie tak nie jest" - podałem Ci jak jest rozwiązany w Polsce system i tak jest - rodzic może wybrac szkołe dla swojego dziecka od poczatku edukacji. Po co bon skoro on dziła na tych samych zasadach - płacisz podatki to część idzie na edukację z której korzystają Twoje dzieci.Tutaj płacisz podatki z którtych część idzie na bon z którego korzystają twoje dzieci.

Podałem Ci dlaczego jest utopijny, nie odniosłeś się do tego.

Wskaż pozytywy wprowadzenia bonu w szkołach podstawowych i sposoby jego wprowadzenia, wskaż wskażniki konkurencyjności i poziomu nauczania w nauczaniu wczesnoszoklnym - rodzic przeciez dla swojej pociechy chce wybierać jak najlepsza szkołę. Jedyna zgoda że pewne sprawy w kwestiach odbiurokratyzowania edukacji mogły by sie pojawić, ale tak samo mozna zastować przy innych rozwiązaniach, ale nie miałoby to wpływu na konkurencyjnośc szkól, wybór szkoł przez rodzica, czy poziom nauczania.

pax

1

@Rzetafi
W szkołach podstawowych jest podobnie, choca nie do końca, Jest rejonizacja, czyli z zasady uczeń jest przypisany do szkoły ze swojego rejonu, dzielnicy, miejscowośc, ale ma pełne prawo zmienić szkołę, wystarczy że Rada Pedagogiczna pozytywnie rozpatrzy wniosek rodzica o wpisanie na listę uczniów szkoły. Rodzic więc może sobie wybrac szkołe, a dotacje i tak idą. Więc po co bon edukacyjny? Problem jest taki, że dzisiaj wielu rodziców nie ma możliwości wyboru szkoły podstawowej bo w mniejszych miejscowościach czy wsiach jest jedna szkoła a druga jest w odległości np. 15 kilometrów, więc rodzic musiałby zawozić codziennie i odbierać dziecko ze szkoły bo tamta druga ma lepsze np. zajęcia z plastyki. Poza tym dziecko posyłane w wieku 7 lat ma etap wczesnoszkolny, który nie jest weryfikowany egzaminacyjnie, więc nie ma tu rankingu poziomu nauczania, bo jak? Jak chcesz sprawdzić poziom w pierwszej czy drugiej klasie szkoły podstawowej? Z rysowania zygzaka, szlaczków, recytacji wierszy?

pax

1

@Rzetafi
Wszystko.
Bon edukacyjny zakłada, że uczeń/rodzic wybierać ma sam szkołę do której ma chodzić/posyłać dziecko. W tym względzie ma w teorii promować lepsze szkoły a gorsze czy po prostu ze słabą ofertą edukazyjną mają odpaść z rynku. Taka jest utopia wolno rynkowa.
W szkołach średnich taki system istnieje od lat, nie nazywa się bonem edukacyjnym co po prostu finansowaniem MEN i samorządu do edukacji ucznia. Uczeń sam wybiera szkołę średnią ze względu na to kim chce zostać w przyszłości, zainteresowania, specjalizacje, oferte edukacyjna, poziom, zdawalność egzaminów. Tu następuje naturalna selekcja od lat, słabe szkoły lub uczące mało popularnych specjalności po prostu odpadaja. Po co bon edukacyjny? Populistyczne hasło.

pax

2

@Xavifcb6
Wiesz za moich czasów, a jestem tu zapewne jednym z najstarszych użytkowników, nie było czegoś takiego jak wdzr, teraz jest. Miałem koleżanke w klasie które w wieku 13 lat zaszła w ciążę z kolega z klasy, bo nie wiedzieli że tak można mieć dziecko.
To, że kiedyś czegos nie było, nie oznacza że jak coś jest teraz to jest to złe.

pax

7

@FC1899Barca
Skoro PO zadłużyła Polskę bardziej niz Gierek w chwili ogólnoświatowego kryzysu, tak jak można było przebic zadłużenie Gierka i PO w czasach prosperity?
https://www.zadluzenia.com/dlug-publiczny-polski/

pax

3

@ProMILs
"Ponadto postulują bon edukacyjny, żebyś mógł posyłać dzieci do szkół jakie chcesz, bez narzucone przez ministra programu".

Najbardziej utopijny pomysł jaki czytałem od lat. Wymyslony przez populistów nie mających pojęcia o systemie edukacji w Polsce.

pax

3

@FC1899Barca
-aborcji,

"nie na miejscu"
-in vitro

"nie na miejscu"
- związków partnerskich

"odmieńcy paradujący na ulicach"
- edukacji seksualnej
"każde dziecko dowiaduje się samo" (od kolegów czy z Internetu?)

To twoje odpowiedzi na wymienione kwestie, co zostało nie odpowiednio zinterpretowane?

pax

18

@FC1899Barca

Uważasz że metoda in vitro jest nie na miejscu bo... ?? daje szanse na potomstwo małżeństwom, które z powodów chorobowych nie mogę takiego się doczekać.

Mówisz o związakch partnerskiech a piszesz o paradach (sic). U nas w Polsce nie ma takich parad aby się osoby na paradach często robiły na pokaz to co robią. Więc nie piszesz na temat. Związki partnerskie mogą oznaczac wspólne rozliczanie PITu czy dostęp do informacji medycznej.
edukacja seksualna to wypaczanie i grzebanie w głowach małych dzieci? Lepiej kalendarzyk do końca świata

pax

3

@sidzej
A może tak wygląda wolność a la prawica :)

pax

2

@xBarteZx
To mnie różni od Ciebie że oceniam zawodnika za grę, jak ktoś gra dobrze to go chwale, jak źle to wskazuję błędy. Proste. Jak Nelson popełnia błędy i przez niego tracimy bramki to o tym piszę, jak zagra dobrze w jakimś spotkaniu to mogę go pochwalić. Ty jak widzę bardzo ambicjonalnie traktujesz całą sytuację, jak Nelsonowi po fatalnym początku sezonu wyjdą dwa spotkania, to próbujesz szukać jakieś zaczepki. Żenujące

pax

6

@Konias4318
Wyprzedził go już w zeszłym sezonie, w tym ze względu na kontuzje Leo oddał prowadzenie.
Trochę jakby co bramkę Leo podawać że pobił rekord ilości bramek w LaLiga.

pax

0

@kondratievski
Kto tak napisał? Czemu sugerujesz u kogoś zaburzenia psychiczne po wypowiedzi której sensu nie zrozumiałeś. Ehhh

pax

2

@kielon93
I Ter Stegen :)

pax

1

@MiGzi
Arthur do Xaviego ma jeszcze lata świetlne. Moze się wyrobi, może nie, ale jak na razie to nie ta klasa piłkarska.

pax

0

@halfnolife
Na jaki czas?
Za metro z lotniska musisz kupić bilet za 4,6 euro.
Jak chcesz jechać metrem to musisz przejść przez całe lotnisko i potem po schodach przez łącznik. Sprawdż sobie mapke metra wcześniej, praktycznie dojedziesz wczędzie, a do expo tym bardziej. Tak czy inaczej jak odbierzesz bagaż idź od razu na metro, bilet kupisz w automacie.
NIe wiem jaki cel jest podróży, ile dni, czy dużo zwiedzania czy tylko 3-4 podstawowe atrakcje.

pax

0

@sid666
Raczej nie bardzo

pax

1

@halfnolife
O której lądujesz ?? I gdzie będziesz mieszkał ?
Kup sobie Hola BCN, z lotniska wszędzie w Barcelonie dojedziesz, z lotniska się metrem wydostaniesz, a nie limitowane przejazdy szybko się zwrócą :)

pax

3

@Gaspar
Miał dwa dogrania z flanki, które przy lepszym wykończeniu powinny przerodzić się w dwie asysty, ale nie doszło jednak do tego. Oceniamy fakty i faktem jest ten rozruch prawej strony, za który ocena poszła w górę, ale stanął na ocenie "5"

Masz prawo do swojej oceny. I jak oceniłes to Twoja ocena. Sam o Dembele w kontekście ocen po raz pierwszy piszę więc trochę nie wiem czemu piszesz przy mnie o faworyzowaniu??

Odniose się do dwóch rzeczy, nie chodzi abyś odpisywał ale się tylko zastanowił nad tym co piszę. Dembele zagrał dwie super akcje, wyłożył griezmanowi ciasteczko, wystarczyło trafić w piłkę. Widzisz że trochę obnizasz mu notę za to co spieprzyli inni? On swoje zrobił, wszedł w pole karne, nawinął obrońcę, ściągnął na siebie uwagę, dostrzegł partnera i wyłożył. On swoje zrobił. Oceniamy indywidualnie zawodników.

Po drugie. Sam piszesz że za rozbujanie prawej strony i te dobre akcje ocena wyżej od wyjściowej. A potem już ocena stanęła. To wyjściowa była 4, czy za drugą część drugiej połowy mu obniżyłeś?

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?