FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
10
Ta wspaniała Copa America:
Meczem Chile z Brazylią(0:1) zainaugurowano 4-tą edycje Campeonato Sudamericano de Selecciones. Confederacion Sudamericana de Futbol postanowiła w 1920 roku przenieść arenę zmagań o zaszczytny puchar nad Pacyfik do Chile. Ze względu na stan ówczesnej komunikacji i związane z tym problemy techniczne było to przedsięwzięcie nader śmiałe. Nie brakowało sceptycznych opinii że zgoła niewykonalne. Ekipy Urugwaju, Argentyny i Brazylii musiały przebyć tysiące kilometrów, po drodze pokonując niezliczone przeszkody, forsując podniebne szczyty Andów, zmagając się z morskim żywiołem, znosząc niedogodności klimatu w dżunglach i na skalistych pustkowiach. Pociągi były wtedy wolne, autobusy prymitywne, statki niezbyt komfortowe. W końcu jednak we wrześniu 1920 roku śmiałkowie dotarli szczęśliwie do portowego miasta a zarazem zwanego kurortu Viña del Mar. Tam bowiem na stadionie „Sporting Club de Valparaiso” odbywał się turniej, przez gospodarzy traktowany jako życiowa szansa udowodnienia, iż także po tej stronie Andów może sprawnie przebiegać impreza na taką skalę. Dla Chile była to sprawa narodowego prestiżu. Przybyszów przyjęto wręcz entuzjastycznie. Stadion wypełniała blisko 20 000 publiczność, dająca przykład obiektywizmu i kultury, wyzbyta ciasnego szowinizmu ale reagująca z jednakim entuzjazmem na każdą udaną akcję, bez względu na to, czy powiodła się ona "naszym" bądź "tamtym". Jednak nie ukrywajmy, Valparaiso miało swoich własnych bohaterów. Urodzony 12 października 1896 roku właśnie tu w Viña del Mar Manuel Guerrero bronił jak w transie a w meczu z Argentyną dokonywał cudów ofiarności. Był już weteranem Copa America począwszy od pierwszej edycji w 1916 r. Rok później w Montevideo zostawił po sobie wspomnienie tak silne że jeszcze długo potem wśród lokalnych koneserów krążyło potoczne powiedzonko: „bronił jak Guerrero". Jego sławę „Maestro" dopiero po wielu latach przyćmił Livingstone. Filarem chilijskiej obrony był rok od Guerrero starszy Ulisses Poirier. Urodzony w Quillota, na życie zarabiał jako pracownik popularnego kasyna w Viñel del Mar, w wolnych chwilach kopiąc piłkę tak długo i skutecznie że „dokopał się" udziału w pierwszych mistrzostwach świata w 1930 roku. Zresztą cały zespół poczynił ogromne postępy, miarą których był sensacyjny remis 1:1 z renomowaną Argentyną i minimalne porażki z pozostałymi Gigantami: Urugwajem 1:2 oraz Brazylią 0:1. Lecz po raz pierwszy reprezentacja miała trenera z prawdziwego zdarzenia, wytrawnego fachowca sprowadzonego specjalnie z Urugwaju, Juana Carlosa Bertone. Zagonił on swych podopiecznych do ciężkiej pracy, organizując (nowość absolutna!) coś w rodzaju zgrupowania w Talcahuano, w prowincji Concepcion. Drużyna imponowała później zgraniem i kondycją, podciągnąwszy też znacznie poziom wyszkolenia technicznego.
Brazylia bez Friedenreicha, Neco i większości gwiazd sprzed roku(pozostał tylko Fortes) nie miała szans na obronę tytułu. Urugwaj zmiażdżył ją 6:0. Argentyna wypadła bardzo dobrze, w remisowym meczu z „Celestes” mając nawet przewagę. Jednak inny remis, we wspomnianym spotkaniu z Chile pozbawił ją mistrzostwa, które było w zasięgu wzroku. Wewnętrzne spory i rywalizacje sprawiły że narodowy team tworzyli niemal wyłącznie zawodnicy Boca Juniors, wsparcie posiłkami z klubów Rosario. Zabrakło niestety doskonałych ,, akademików" z Racingu i ,, czerwonych Diabłów" z Independiente. Świetnie wypadł bramkarz Americo Tesoriere, o którym jeszcze będzie głośno, podobnie jak o skrzydłowym z Rosario, który nazywał się Julio Libonatti. Za kilka lat będzie on pierwszym w dziejach futbolu tak zwanym „oriundi”. Po dawnemu też szarpał po skrzydle Calomino. Jednak Urugwaj miał w sumie więcej atutów i on właśnie okazał się lepszy o ten jeden punkt urwany przez Chilijczyków Argentynie. Asy atutowe- Piendibene i Romano posiadały więcej swobody, bowiem swojej szansy szukali dobrze strzelecko usposobiony napastnik Peñarol Jose Perez i jego kolega klubowy z lewego skrzydła (Romano tym razem był łącznikiem), niezwykle szybki Antonio Campolo. W tych okolicznościach nawet absencja znakomitego Scarone nie okazała się tak dotkliwa. Celestes grali rozważnie i pewnie, górując w przebiegu turnieju nad wszystkimi zwłaszcza potęgę swojego błyskotliwego, bramkostrzelnego ataku. Najlepszym tego dowodem trofeum „goleadora”, które przypadło wespół Romano i Perezowi (po trzy gole). Nad Pacyfikiem triumfował Urugwaj, już po raz trzeci.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
11
Debiuty żywych legend:
1 września 2007 r. Pedro Rodriguez Ledesma debiutuje w barwach Blaugrana. Debiut przypadł na przegrany finał Pucharu Katalonii z Gimnastic Tarragona 1:2. Pedro pojawił się na boisku w 77 minucie. Co prawda zadebiutować Pedro dał Frank Rijkaard, to jednak więcej szans w tamtym sezonie wychowanek Barçy już nie otrzymał. Jego gwiazda rozbłysła pełnym blaskiem w kolejnym sezonie pod opieką Josepa Guardioli.
@Adran360
@AssisMoreira
@Gary
@Bernard777
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@RoberDzik W moim przypadku to proste jak drut: SSC Napoli a zwłaszcza Boca Juniors!
10
Feliz cumpleaños panie Ericu!
Éric Abidal dołączył do FC Barcelony w sezonie 2007/08 po wymianie za holenderskiego piłkarza Giovanniego van Bronckhorsta. To była jego pierwsza drużyna spoza Francji. Urodzony w Lyonie (11.09.1979) w sercu rodziny imigrantów, Abidal rozpoczął swoją piłkarską karierę w Lyon-la-Duchère we francuskim CFA 2 Division, gdzie grał jako lewy pomocnik. Latem 2000 roku podpisał profesjonalny kontrakt z Monaco, gdzie zadebiutował w Ligue 1, 16 września 2000 r. przeciwko Toulouse. W swoim pierwszym sezonie występował na przemian w drużynie rezerw i pierwszym zespole, w którym wystąpił w 8 meczach ligowych i raz w Lidze Mistrzów. W sezonie 2001/02, Abidal dołożył kolejnych 14 występów w Monaco, albo jako obrońca, albo jako pomocnik, który wspierał tyły. Pod koniec sezonu Abidal został zapytany o to czy nie chce podnieść sobie poprzeczki trochę wyżej. Przeniósł się do Lille, gdzie trenerem był człowiek, który dał mu debiut w Ligue 1 w Monaco, Claude Puel. Spędził tam 2 sezony i zdobył sławę jako jeden z najlepszych obrońców w kraju. W lecie 2004 roku wrócił do rodzinnego miasta, gdzie spędził następne trzy sezony w Olympique Lyon. Zdobył miejsce w wyjściowym składzie od samego początku i zadebiutował w reprezentacji Francji 18 sierpnia 2004 przeciwko Bośni. Abidal pomógł Olimpique Lyon wygrać trzy tytuły ligowe i trzy Superpuchary, stanowił część zespołu, który zachwycał całą Europę ich wielkim futbolem. W Mistrzostwach Świata 2006 w Niemczech, rozegrał sześć spotkań z siedmiu Francji i zdobył wicemistrzostwo, po którym miał wspaniały sezon z Lyonem trzeci rok z rzędu, zaliczył 31 spotkań w Ligue 1. Również zagrał, w wyjściowym składzie, w siedmiu meczach Ligi Mistrzów oraz 10 razy dla Francji (sezon 2006-07). Éric Abidal dołączył do FC Barcelony w lecie 2007 roku. Francuz zagrał 30 meczów w Lidze, 10 w Lidze Mistrzów i 6 w Pucharze, dzielił się obowiązkami lewego obrońcy z Sylvinho, choć nie więcej niż jeden raz Frank Rijkaard wykorzystał go jako środkowego defensora. Pod koniec sezonu zagrał z Francją w Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii. W sezonie 2008/09 zdobył wszystko z Barceloną, ale to był także rok nieszczęścia dla Abidala. Pierwszą kontuzję odniósł w spotkaniu z Espanyolem i pauzował przez osiem tygodni. Po powrocie zagrał w obu półfinałach, Ligi Mistrzów i Pucharu Hiszpanii, po których został zawieszony (za kartki) na finały – w Rzymie i Walencji. Zagrał 31 meczów we wszystkich trzech rozgrywkach. W sezonie 2009-10 dotarł do szczytu formy, zaliczył kilka asyst, ale po raz kolejny był nękany przez kontuzje. Zagrał 17 meczów w Lidze i 8 w Lidze Mistrzów. Sezon 2010/11 był najtrudniejszy ze wszystkich dla Érica Abidala. W marcu stwierdzono, że zawodnika ma guza wątroby. Okazał jednak niesamowitego ducha walki, wrócił zaledwie sześć tygodni później, w zremisowanym 1:1 spotkaniu z Madrytem w półfinale Ligi Mistrzów. Abidal rozpoczął mecz na Wembley w wyjściowym składzie a kapitan Carles Puyol oddał mu trofeum do podniesienia, po pokonaniu Manchesteru United 3-1. Ten mecz w Londynie był jego 150. dla klubu. W dniu 18 stycznia 2012 roku, dwa dni po odnowieniu kontraktu z FC Barceloną, zdobył swoją drugą bramkę dla klubu. Miało to miejsce w 1/16 finału Copa del Rey przeciwko Realowi Madryt. Niestety sezon 2011/12 Éric Abidal nie zapamięta dobrze… W czwartek, 15 marca, rok po ogłoszeniu, że ma guza wątroby, klub ujawnił, że zawodnik musi przejść przeszczep. Został zwolniony ze szpitala w dniu 21 maja 2012 roku, ale wciąż musi przechodzić regularne kontrolne badania lekarskie. Po otrzymaniu pozwolenia na grę Éric Abidal musiał czekać bardzo długo na wejście na boisko. Stało się to ostatecznie 6 kwietnia 2013 roku, Barça grała wtedy z Mallorcą, z którą wygrała ostatecznie 5-0. W tym sezonie Abi rozegrał swoje cztery jedyne i ostatnie spotkania dla FC Barcelony, dwa razy był w wyjściowym składzie i rozegrał jeden pełny mecz. 30 maja 2013 r. odbyła się konferencja prasowa, na której w obecności prezydenta Sandro Rosella i dyrektora sportowego Andoniego Zubizarrety, Éric Abidal ze łzami w oczach ogłosił odejście z FC Barcelony. Klub postanowił nie przedłużać z nim kontraktu a zapytany wprost o powody Zubizarreta na wspomnianej konferencji nie odpowiedział jasno ani zrozumiale. W późniejszych wywiadach Abidal wspominał, że tak naprawdę nie dowiedział się nigdy dlaczego nie przedłużono z nim kontraktu. Abidal grał w reprezentacji Francji, która dotarła do finału Mistrzostw Świata w Niemczech w 2006 roku a także pojawił się na Mistrzostwach Europy 2008 w Austrii i Szwajcarii oraz na Mistrzostwach Świata w 2010 roku w Republice Południowej Afryki.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
9
Rekordy FC Barcelony:
11 września 1949 r. FC Barcelona zanotowała rekordowe zwycięstwo w Primera Division. Miało to miejsce na Camp de Les Corts w drugiej kolejce rozgrywek, gdzie Blaugrana rozgromiła Gimnastic Tarragona 10:1(!), z czego aż 5(!) goli w tym meczu(co też jest nie małym wyczynem) strzelił zapomniany dzisiaj napastnik Alfonso Navarro. Poza tym hattrickiem popisał się genialny snajper Cesar Rodriguez. Pozostałe gole dołożyli Canal oraz Argentyńczyk Marcos Aurelio.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
10
Duma Katalonii bez swojej przeszłości umiera i nie buduje swojej przyszłości:
11 września 1881 r. urodził się Anglik James Francis Bellamy, pierwszy trener FC Barcelony, który zdobył dla niej mistrzostwo Hiszpanii. Sezon 1927/28 Duma Katalonii zakończyła tournée po Ameryce i kolejne rozgrywki zakończyła wyraźnie zmęczona. Przegrała w półfinale Pucharu Hiszpanii a w mistrzostwach Katalonii zajęła dopiero 3 miejsce. Zarząd zwolnił trenera Rome Fornsa i zatrudnił Bellamy’ego. Barça mimo straty aż 5 punktów do Realu Madryt w połowie sezonu zdobyła mistrzostwo w ostatniej kolejce wygrywając zaległy mecz z Arenas de Getxo 0:2. Zawodnicy dostawali wówczas 50 peset za zwycięstwo u siebie, 100 peset za zwycięstwo na wyjeździe i jednorazową specjalną premie w wysokości 2000 tysięcy peset za mistrzostwo Hiszpanii.
Nie tylko dla prawdziwych cules:
We wrześniu 1923 r. zaledwie 2 lata przed zamachem stanu przeprowadzonym przez generała Miguela Primo de Riverę, barceloński orszak, z ówczesnym prezydentem klubu Enrikiem Cardoną na czele, ucierpiał z rąk policji, kiedy zmierzał na plac „Fossar de les Moreres”(tam znajduje się cmentarz), by złożyć kwiaty. Szef klubu wraz z wieloma socios został ranny. Dziesięć lat później doszło do niespotykanego zdarzenia, kiedy uroczyste obchody oddania hołdu ofiarom wojny o sukcesje z 1714 r., odbywające się 11 września zostały znacznie przedłużone. Po przemowach władz klubu spontanicznie uformował się orszak, który skierował się do cmentarza „Moreras”. Kibice i dyrektorzy przeszli przez La Ramble, niosąc przed sobą ogromną „Senyerę” a po dotarciu na miejsce wygłoszono żarliwe, patriotyczne przemówienia przed widownią złożoną z kibiców i przechodniów. Obecnie 11 września na „Fossar de les Moreres” odbywają się uroczystości z okazji Narodowego Święta Katalonii. Klub uczestniczy w święcie, wysyłając reprezentacje swoich dyrektorów i piłkarzy, którzy składają kwiaty przed pomnikiem Rafela Casanovy, znajdującym się przy skrzyżowaniu ulicy Ali Bei z Ronda de Sant Pere. Kapitanowie drużyny piłkarskiej i innych sekcji sportowych składają przed pomnikiem wykonana z kwiatów replikę klubowego herbu.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@Lionel_Messi10 No zgoda, ale 2 półki? Ciekawe co powiesz jak Hiszpania wygra Finalissime? Pewnie powiesz wtedy że jedna półka? :)
Bez przesady, jeśli nawet de la Fuente jest gorszy, to naprawde nieznacznie...
1
@Eklerek No ale jakiego Jacka masz na myśli bo nie rozumiem? Gmocha???
9
Futbol totalny w ,,Kotle Czarownic”:
10 września 1975 roku niesiona dopingiem 85 tysięcy kibiców Polska rozbiła kosmiczną Holandię 4:1. Kazimierz Deyna zepchnął w cień giganta światowego futbolu Johana Cruyffa.
,,Było wielu niedowiarków, którzy nie dawali nam szans” – tak selekcjoner Kazimierz Górski podsumował jeden z najlepszych meczów reprezentacji Polski w historii. 14 miesięcy wcześniej Polacy i Holendrzy zachwycali świat podczas mundialu w Niemczech. Mecz o złoto dwóch najbardziej widowiskowo i nowocześnie grających drużyn mógłby być ozdobą turnieju. Do polsko-holenderskiego finału jednak nie doszło, bo wcześniej zespół Górskiego przegrał 0:1 z reprezentacją gospodarzy. Na Stadionie Śląskim, w meczu o punkty w eliminacjach mistrzostw Europy 1976, Polacy wyszli w składzie niewiele odbiegającym od tego, który sięgnął po srebrny medal niemieckiego mundialu. Zmiany dotknęły wyłącznie defensywy – dochodzącego do siebie po wypadku samochodowym Adama Musiała zastąpił Henryk Wawrowski, a zamiast zawieszonego za incydent alkoholowy Jerzego Gorgonia na środku obrony zagrał Mirosław Bulzacki. Nieco bardziej odmieniony zespół do Chorzowa przywieźli Holendrzy. Trener Georg Knobel do dyspozycji miał siedmiu piłkarzy z finałowego meczu MŚ 1974, w tym Johana Cruyffa, Ruuda Krola, Wima van Hanegema czy Johana Neeskensa. ,,Ich skład robił wrażenie. Co nazwisko, to gwiazda ale my wtedy też znaliśmy już swoją wartość i nie baliśmy się nikogo na świecie” – wspominał Jan Tomaszewski. Kibiców elektryzowała przede wszystkim obecność Cruyffa, bezsprzecznie najlepszego piłkarza świata pierwszej połowy lat 70., trzykrotnego zdobywcy Złotej Piłki. Gwiazdor Barcelony był kapitanem reprezentacji Holandii i to w dużej mierze od niego zależał skład, w jakim Pomarańczowi wybiegali na boisko. Szczególnie za panowania Knobela, którego holenderskie media lubiły nazywać "Yes, mister Cruyff". Ale w Chorzowie "Boski Johan" sobie nie pograł. Nie oddał ani jednego strzału, zaliczył tylko asystę przy bramce Rene van de Kerkhofa. ,,Nie pamiętam aby ktoś kiedyś grał przeciwko mnie tak, jak dziś Polacy. To było wręcz niewiarygodne. Nie mogłem się połapać do końca. Jakby wyczuwali, co zamierzam zrobić w każdym momencie” – cytował Cruyffa katowicki "Sport". Jego przeciętny mecz był w dużej mierze zasługą Bulzackiego, który dwa lata wcześniej krył Holendra podczas meczu towarzyskiego w Rotterdamie. ,,Wtedy wyszło to nieźle, dlatego znów dostałem takie zlecenie od trenera Górskiego. Trener wierzył, że sobie poradzę, a mówimy przecież o najlepszym piłkarzu świata. Także wewnętrznie czułem, że spełniłem swoje zadanie” – wspominał Bulzacki. W polskiej drużynie bohaterów było więcej. Grzegorz Lato, który już w 15. minucie otworzył wynik. Robert Gadocha, który tuż przed przerwą podwyższył na 2:0. Andrzej Szarmach, zdobywca dwóch kolejnych bramek, no i Deyna. ,,Przed meczem ludzie zastanawiali się kto jest lepszy, Cruyff czy Deyna. Dla mnie w tym meczu Deyna był najlepszy na boisku. To on kierował grą drużyny. A trzeba wiedzieć, że dla niego Stadion Śląski nie był dobry miejscem, bo grał przecież w nielubianej na Śląsku Legii Warszawa” – mówił Tomaszewski.
@Symson
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360
0
@JacekM Doskonale o tym wiem(!) przecież niedawno o tym pisałem. Spójrz: https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-16029641#comment-16029641
0
@Lionel_Messi10 Choćby to, że wygrał Euro nie można go klasyfikować dwie półki niżej. Poza tym miarą jakości trenera nie może być wyłącznie wygrany mundial. Przykładów jest wiele, choćby Cruijff, Ferguson czy wreszcie Guardiola. Owszem oni nie prowadzili reprezentacji ale gdyby się zdecydowali i nie wygrali mundialu to też byś powiedział że są o dwie półki niżej bo właśnie nie wygrali mistrzostwa świata?
A właśnie! Bilardo też wygrał mundial i co jest wybitnym trenerem? lepszym od Guardioli czy Fergusona?
0
@Deviler Głupszej definicji na stronie typowo piłkarskiej, to ciężko znaleźć na rozsądnych i poważnych stronach wyłącznie o futbolu w internecie. No ale jaka redakcja, to i takie podejście do futbolu a zwłaszcza do jej historii, której zawdzięczamy ten wspaniały futbol...
0
@Lionel_Messi10 Scaloni lepszy od de la Fuente o dwie półki? Moim skromnym zdaniem to mocno przesadziłeś. Jedynie ze zgraniem obydwu reprezentacji mógłbym się zgodzić a i też nie do końca, gdyż Hiszpanie grają bardzo kolektywnie i bardzo szybko się zgrywają nowi zawodnicy...
13
Nieeeee, nie zapomniałem. Absolutnie nie zapomniałem(!) o "Orłach Górskiego". Po prostu nie miałem czasu. Gdybym miał taką możliwość to już o 8 rano byłby napisany taki oto komentarz:
Panie i Panowie, kochani i oddani kibice polskiego futbolu, dzisiaj mija dokładnie 53 lat od olimpijskiego triumfu Polskiej reprezentacji w piłce nożnej. W finale turnieju igrzysk w Monachium Biało-Czerwoni pokonali Węgrów 2:1. To bez wątpienia największe osiągnięcie w historii polskiego futbolu. Drogę po złoto polski zespół rozpoczął od zwycięstwa nad Kolumbią 5:1. Później pokonał Ghanę 4:0 i NRD 2:1. Na inaugurację drugiej rundy grupowej zremisował z Danią 1:1 i kluczowy był mecz ze Związkiem Radzieckim. Choć do przerwy rywale prowadzili 1:0, to po golach Kazimierza Deyny i Zygfryda Szołtysika Biało-Czerwoni wygrali 2:1. Awans do finału przypieczętowali gromiąc Marokańczyków 5:0. Finał na Stadionie Olimpijskim odbył się w niedzielę 10 września 1972 roku, w obecności 60 tysięcy widzów. Piłkarzom grę utrudniał padający deszcz. Tuż przed przerwą prowadzenie zapewnił Węgrom Bela Varadi. Po dwóch minutach drugiej połowy był remis, a w 68. minucie Kazimierz Deyna zdobył drugiego gola w tym meczu i przechylił szalę zwycięstwa na stronę biało-czerwonych. Była to dopiero druga wygrana z Madziarami w 19. meczu w historii. Kapitanem polskiej jedenastki był wówczas Włodzimierz Lubański, ale pierwsze skrzypce grał Deyna, który z dorobkiem dziewięciu bramek został królem strzelców turnieju olimpijskiego. Polacy w finale zagrali w składzie: Hubert Kostka - Zbigniew Gut, Jerzy Gorgoń, Lesław Ćmikiewicz, Zygmunt Anczok - Zygfryd Szołtysik, Jerzy Kraska, Kazimierz Deyna (77-Ryszard Szymczak), Zygmunt Maszczyk - Włodzimierz Lubański, Robert Gadocha. Trenerem reprezentacji był oczywiście nieodżałowany Kazimierz Górski a jego asystentem Jacek Gmoch. Olimpijskie złoto stało się początkiem "złotej ery" polskiego futbolu. Bez sukcesu w Monachium, nie byłoby prawdopodobnie trzeciego miejsca w mistrzostwach świata dwa lata później, również na niemieckich stadionach a decydujące spotkanie z Brazylią (1:0) polska jedenastka także rozegrała na szczęśliwym obiekcie w stolicy Bawarii. "Przegląd Sportowy" z 11 września 1972 roku zamieścił wrażenia uczestników olimpijskiego finału pod znamiennym tytułem "Jak długo na Wawelu...". W szatni polskiego zespołu(jak relacjonowała gazeta) "Stare chłopy płakały jak panienki...". Zawodnicy, trenerzy, działacze i dziennikarze śpiewali chórem hymn kibiców "Jak długo na Wawelu... i Zwycięży Orzeł Biały...". Lubański zaimprowizował własny tekst, który mówił o tym, że "zwyciężyła nasza kadra, bo się nauczyła grać", a potem krzyknął: "Chłopcy! Mazurek na stadionie! Przeżyć to i kończyć karierę...". Natomiast Robert Gadocha przypomniał mu: "A mówiłem ci przed meczem, że wygramy 2:1". Z kolei Deyna, w swoim stylu, powiedział: "Strzeliłem dwie, a mogłem strzelić trzecią". Chwilę później kapitan zarządził: "Chodźcie, nie dajcie czekać tym medalom".
@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
9
Feliz cumleaños panie Jordi!
10 września 1967 r. urodził się Jordi Roura, wychowanek FC Barcelony. W 1982 r. trafił do La Masii i już po 2 latach zaliczył pierwszy występ w FC Barcelona B. W 1988 r. Johan Cruijff umożliwił Katalońskiemu pomocnikowi debiut w pierwszej drużynie, lecz zaledwie rok później Roura doznał poważnej kontuzji kolana w meczu o Superpuchar Europy przeciwko AC Milan, co w praktyce skończyło jego karierę. W Blaugranie zanotował zaledwie 13 występów. Próbował jeszcze odbudować forme w Murcii, Figueres i Sant Andreu, lecz w każdej z tych drużyn wystąpił jedynie kilkunastokrotnie. Definitywnie zakończył karierę piłkarską w wieku 26 lat a następnie próbował swoich sił jako trener będąc między innymi asystentem Rexacha w lidze japońskiej. W 2009 r. znalazł się w sztabie Pepa Guardioli gdzie przez 3 lata analizował gre rywali. Po objęciu posady trenera przez Tito Vilanove został jego asystentem a wobec choroby nowotworowej Vilanovy przez kilka tygodni pełnił funkcje pierwszego trenera.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
1
Nienawidze tych pie... chaliernych szwabów!
Vamos "Magyarország" Vamos a ganar!
12
Czy wiemy że…
Sergio Agüero i Lionel Messi strzelają gole w końcówce meczu Argentyny z Meksykiem. Dokładnie 10 lat temu późno zdobyte gole Sergio Agüero i Lionela Messiego dały Argentynie remis 2:2 z Meksykiem i uratowały jej honor, gdyż zdominowała mecz, ale nie potrafiła wykorzystać swoich szans w otwartym meczu towarzyskim na stadionie AT&T w Arlington w Teksasie. Agüero zdobył gola w 85. minucie, kiedy Ezequiel Lavezzi wykorzystał błąd meksykańskiego bramkarza Moisésa Muñoza i dośrodkował do niego a ten trafił do pustej bramki. Trzy minuty później Messi dośrodkował z piłki w polu karnym i uderzył półwolejem, pozbawiając Meksyk zwycięstwa. „Meksyk strzelił gole, ale myślę, że Argentyna kontrolowała mecz” – powiedział po meczu trener reprezentacji Argentyny Gerardo Martino. „Mieliśmy tyle samo okazji, ale ich nie wykorzystaliśmy”. Meksykanie prowadzili 1-0 w przerwie po tym, jak Javier Hernández wykorzystał rzut karny, a były napastnik Manchesteru United i Realu Madryt powinien był podwyższyć wynik na 2:0, ale strzelił nad bramką, mając przed sobą tylko bramkarza. Héctor Herrera zdobył drugą bramkę dla Meksyku w 70. minucie, kiedy zespół Ricardo Ferrettiego nękał przeciwników szybkimi kontratakami, ale Argentyńczycy swoimi golami w końcówce nadali wynikowi bardziej realistyczny wydźwięk. Dzięki temu wynikowi seria Argentyny bez porażki wydłuża się do 11 meczów a drużyna Martino musiała skoncentrować się na zbliżających się kwalifikacjach do Mistrzostw Świata.
@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
0
@Bernard777 Bardzo bym chciał żeby tak było ale jak bardzo chcesz to wiesz, jak na ogół się to kończy? Jaki Dominik? Ten Soboslai czy jak mu tam?
9
Z historii Copa Mitropa:
9 września 1934 r. Bologna FC pokonuje Admire Wacker Wiedeń 5:1 w drugim meczu finałowym Pucharu Mitropa. Hattrickiem w tym meczu popisał się znakomity skrzydłowy Carlo Reguzzoni. Pozostałe 2 gole strzelili Maini i Fedullo. W pierwszym meczu padł wynik 3:2 dla Admiry, lecz większa ilość strzelonych goli pozwoliła po raz drugi w historii sięgnąć po puchar ekipie Bolonii FC.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@Gary No to nie pozostaje mi nic, tylko pozazdrościć tobie...
9
,,La Manita” w derbach Barcelony:
9 września 2017 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Espanyol 5:0(!) w 3 kolejce Primera Division. Hattrickiem popisał się w tym meczu Leo Messi a pozostałe gole dołożyli Pique oraz Luis Suarez.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
13
Ku pamięci wybitnych legend Blaugrany:
9 września 1998 r. zmarł Mariano Martin, jeden z najlepszych napastników w historii FC Barcelony. Mariano urodzony w 1919 r. trafił do Barcelony w wieku 20 lat i spędził na ,,Les Corts” 8 lat. W sezonie 1942/43 został pierwszy piłkarzem Blaugrany, który zdobył Trofeo Pichichi dzięki strzeleniu aż 32 goli(ten klubowy rekord w jednym sezonie La Liga pobił dopiero Luis Nazario de Lima w 1997 r.). Martin uzbierał aż 188 goli(!) we wszystkich 167 meczach w bordowo-granatowych barwach. Jego kariera została zahamowana przez kontuzje więzadła w kolanie. Próbował odbudować forme w Gimnastic Tarragona, lecz ostatecznie zakończył karierę już w wieku 30 lat.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
14
Jacek Krzynówek zapewnia bardzo cenny remis:
8 września 2007 r. reprezentacja Polski remisuje na Estadio da Luz z Portugalią 2:2 w ramach eliminacji ME. Po cennym zwycięstwie na Stadionie Śląskim wicemistrzowie Europy wiedzieli już, na co nas stać. Przez niemal całą pierwszą połowę nie pozwolili nam podejść pod swoją bramkę. Jednak tuż przed przerwą Jakub Błaszczykowski huknął z dystansu, obronił ten strzał Ricardo ale wobec dobitki Mariusza Lewandowskiego bramkarz był bezradny. Wściekli Portugalczycy rzucili się naszym piłkarzom do gardeł w drugiej połowie. Piękne trafienia zaliczyli Maniche i Cristiano Ronaldo, ale gol z końcówki Jacka Krzynówka pamięta się do dziś! Atomowy strzał po ziemi, piłka odbija się od słupka a następnie od pleców golkipera i wpada do siatki. Krzynówek został w tamtej chwili bohaterem narodowym. Po latach przyznał na łamach „Przeglądu Sportowego”: „Myślę, że był to akt egoizmu, bo Mariusz Lewandowski był nieobstawiony, powinienem mu podać. Nie widziałem tego. Nie będę mówił, że planowałem tak uderzyć, dużo było w tym przypadku”. W eliminacjach do Euro 2008 wyrwaliśmy ówczesnym wicemistrzom Europy aż cztery punkty!
@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson
11
Copa Mitropa, czyli pierwsze w historii futbolu cykliczne międzynarodowe rozgrywki klubowe:
8 września 1933 r. Austria Wiedeń pokonuje Inter Mediolan 3:1 w drugim meczu finałowym Pucharu Mitropa i tym samym sięga po to trofeum(w pierwszym meczu włosi wygrali tylko 2:1). Najistotniejszym faktem w tym meczu jest ustrzelenie hattricka przez legendarnego Matthiasa Sindelara. Honorowe trafienie zaliczył równie legendarny Giuseppe Meazza.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
1
@Bernard777 No Anglicy jak już coś wymyślą, to im tego nie odbierzesz; niczym dziecku zabawke :) Ale to prawda, u nich futbol funkcjonuje jak szwajcarski zegarek...
1
@Safrani No ja też bym sobie popatrzył jak to wyglądało. Co prawda są jakieś urywki z tamtej epoki ale to nie to samo co cały mecz...
11
Wiekopomne wydarzenie w dziejach futbolu:
8 września 1888 r. wystartowały rozgrywki angielskiej Football League a więc najstarszej ligi na świecie. Wiliam McGregor, jeden z członków zarządu klubu Aston Villa, zaczął namawiać działaczy największych klubów, by utworzyć zawodową ligę piłkarską. 17 czerwca 1888 roku w hotelu Royal w Manchesterze spotkali się przedstawiciele 12 klubów: Accrington, Bluckburn Rovers, Bolton Wanderers, Burnley, Derby County, Everton, Notts County, Preston North End, Stoke City, West Bromwich Albion, Wolverhampton Wanderers i właśnie Aston Villa. To właśnie one utworzyły najstarszą ligę piłkarską na świecie a McGregorowi powierzono funkcję jej prezesa. Wiliam sprzeciwiał się nazwaniu jej ligą angielską, gdyż miał nadzieję, że wkrótce przyłączą się do niej kluby szkockie. Pomylił się, lecz wymyślona przez niego liga ruszyła już we wrześniu 1888, i to za poparciem The FA. Dniem rozgrywek ligowych(przez 84 lata!) była wyłącznie sobota. Faworytami pierwszego sezonu ligowego byli zdobywcy Pucharu Anglii z 1888(West Browmich) oraz z 1887(Aston Villa), w składzie których grały dwie wówczas największe gwiazdy na Wyspach: Billy Basset, najlepszy wtedy skrzydłowy w Królestwie, oraz Archie Hunter, legendarny napastnik Aston Villa rodem ze Szkocji. Tymczasem pierwszą ligową bramkę strzelił Jack Gordon z Preston North End, a jego zespół przez wszystkie 22 mecze sezonu nie znalazł pogromcy. Najjaśniejszym punktem drużyny był center napadu Johnny Goodall(ur. 1863), 14-krotny reprezentant Anglii, jej kapitan w latach 1891-95, uważany do dziś za pierwszą wielką gwiazdę The Football League. W tym pionierskim sezonie 1888/89 zdobył z klubem Mistrzostwo Anglii, ponadto Puchar Anglii a sam z 21 golami został królem strzelców! W kolejnym sezonie Preston udaje się obronić tytuł, ale Goodall żegna się z zespołem i przechodzi do Derby County, gdzie zostaje jego kapitanem.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
11
Kalendarium FC Barcelony:
8 września 2011 r. otwarto FC Barcelona Escola Varsovia. Blaugrana posiada filialne szkółki piłkarskie rozrzucone po całym świecie. Najlepsi młodzi piłkarze są zapraszani do La Masii. Pierwszą tego typu szkółke w Europie otwarto w Warszawie. Inicjatorem powstania akademii Barçy był Wiesław Wilczyński, ówczesny dyrektor Biura Sportu Miasta Stołecznego Warszawa a w przeszłości między innymi prezes klubu żużlowego Polonii Piła. FC Barcelona zaprosiła na pierwsze testy chłopaków w wieku 6-12 lat a stolica przygotowała kilka boisku w różnych miejscach miasta, na których docelowo trenować miało tysiąc dzieci.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
11
Gładkie zwycięstwo na wyjeździe:
8 września 1997 r. FC Barcelona pokonała na Estadio Mestalla Valencie 0:3 w 2 kolejce Primera Division i umocniła się na prowadzeniu w tabeli z 6 punktami. Już w pierwszej minucie meczu gola dla przyjezdnych strzelił Sonny Anderson. Na 2:0 podwyższył jego rodak Rivaldo z rzutu karnego w 37 minucie a dzieła zniszczenia dokonał w 81 minucie Ivan de la Peña.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
1
@FcPortoFan1999 Tyle że my jeszcze nie prezentujemy odpowiedniego poziomu na mistrzostwa świata, no ale to się może jeszcze zmienić a konkretnie może to zmienić tylko i wyłącznie Jan Urban...