12

Piłkarze, którzy zdobywali wyjątkowo prestiżową potrójną korone a mianowicie Mistrzostwo Świata, Puchar Europy/Ligi Mistrzów oraz mistrzostwo krajowe:



Álvaro Arbeloa

Alessandro Del Piero

Alessandro Nesta

Andrea Pirlo

Andres Iniesta

Angel Di Maria

Antonio Cabrini

Bastian Schweinsteiger

Benjamin Pavard

Bixente Lizarazu

Bodo Illgner

Bobby Charlton

Cafu

Carles Busquets

Carles Puyol

Christian Karembeu

David Villa

Didier Deschamps

Fabien Barthez

Filippo Inzaghi

Franco Baresi

Franz Beckenbauer

Gaetano Scirea(bodaj jedyny, który zdobył wszystkie możliwe puchary)

Gennaro Gattuso

Gerd Müller

Gerard Pique

Hans Georg Schwarzenbeck

Iker Casillas

Javier Martinez

Jair da Costa

Jérôme Boateng

Josef Dieter Maier

Jürgen Kohler

Karl-Heinz Riedle

Julian Alvarez

Lionel Messi

Lucas Hernández

Manuel Neuer

Marcel Desailly

Marco Tardelli

Marco Materazzi

N’Golo Kanté

Olivier Giroud

Paulo Rossi

Philipp Lahm

Pedro Rodriguez

Paul Breitner

Raphaël Varane

Rivaldo

Roberto Carlos

Ronaldo de Assis Moreira

Sergio Ramos

Sami Khedira

Stefan Reuter

Thierry Henry

Thomas Müller

Toni Kroos

Victor Valdes

Xabi Alonso

Xavi

Zinedine Zidane



Niebawem do tego grona mogą dołączyć Lautaro Martinez bądź Dembele. Jeśli kogoś pominąłem to najmocniej przepraszam.



@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

1

@kosiarz92 Tak to prawda i przez to opuścił kilka spotkań...

7

@FCBparasiempre
10 maja 1969 r. urodził się Dennis Bergkamp. Pomimo tego że uznawano go za artystę futbolu, sam Dennis o popisach tylko dla sztuki mówił tak: “Generalnie nie lubię zwodów. Podoba mi się, gdy robią je inni, albo kiedy sam mam z nich korzyść. Jednak nie jest to moja ulubiona forma gry. Nie szukam okazji do zrobienia zwodu. To nie mój styl. Ja skupiam się na przyjęciu piłki, kontroli, podaniach. Czy jedno minięcie lub podanie pozwoli mi lub komuś innemu stanąć przed bramkarzem? Czy zdołam stworzyć miejsce do podania? To właśnie moja pasja, moja specjalizacja. Zwody to dla mnie… no, to tylko zwody. Uważam że za wszystkim musi stać jakaś myśl i znaczenie. Co wnosi zwód? Musi być użyteczny. Sztuka dla sztuki mnie nie interesuje”. Dennis Bergkamp jak wszyscy chłopcy w tamtych czasach uczył się grać w piłkę na ulicy i okolicznych trawnikach. Jako najmłodszy z czwórki braci miał kogo podpatrywać. Był znakomitym obserwatorem. Po każdym meczu potrafił opisać, jak padały bramki, gdzie stali zawodnicy i jak wyglądał przebieg meczu. Często samotnie odbijał piłkę o ściany, drzewa czy inne przeszkody na amsterdamskich ulicach. Już od czasu gdy był dzieckiem, fascynowała go piłka i jej ruch. Jego idolem był angielski pomocnik Glenn Hoddle. “Zawsze zachowywał równowagę. Podobało mi się, jak przyjmował piłkę w powietrzu i kontrolował ją. Natychmiastowa kontrola. Zawsze perfekcyjny kontakt.” Był bardzo wysportowanym dzieckiem. Startował w zawodach lekkoatletycznych i zdobywał nagrody w wielu konkurencjach, zwłaszcza biegowych. Jego ulubioną był pchnięcie kulą. Podobały mu się również inne sporty zespołowe, takie jak baseball czy koszykówka. Jednak z rówieśnikami, często dziećmi emigrantów z Surinamu, Turcji czy Maroka najczęściej grał w futbol. Jako że wyróżniał się na tle innych, kolejnym etapem były treningi w klubie. Metody szkoleniowe w latach 80. ubiegłego stulecia, bardzo się różniły od tych stosowanych obecnie. Trenerzy byli surowi i wprowadzali niemal wojskowy rygor na zajęciach. Treningi nie były tak dopracowane jak obecnie, a i młodym piłkarzom nie poświęcano tyle uwagi co teraz. Większość rzeczy musieli robić sami, i to jak twierdzi Dennis pomagało im tworzyć własną grę. Trenerzy nie przerywali co chwilę gry, by pokazać, co jest robione źle i jak dany zawodnik powinien się zachować. Bergkamp twierdzi, że to zabija kreatywność w tych chłopcach. Jak mają wymyślić własne rozwiązania boiskowych sytuacji, skoro wszystko jest robione za nich. Wielkim szczęściem Dennisa było to, że w Ajaksie trafił na Johana Cruijffa, który szybko zobaczył ogromne możliwości młodego Bergkampa. Najbardziej cenił w nim inteligencję i zmysł obserwacji: “Jest inteligentny i oto właśnie chodzi, ponieważ w futbol gra się głową, a nogi mają tylko w tym pomagać. Jeżeli nie używa się głowy, same nogi nie wystarczą. Dlaczego gracz musi gonić piłkę? Bo zbyt późno zaczął biec. Trzeba być uważnym, używać głowy i znaleźć właściwą pozycję. Jeśli za późno dobiegnie się do piłki, to znaczy, że wybrało się niewłaściwą. Bergkamp nigdy się nie spóźniał.” Aby szybciej przygotować Bergkampa do gry w pierwszym zespole, Wielki Johan użył sprytnego podstępu. Przeniósł Dennisa z najwyższej grupy juniorów A1 do młodszego rocznika A2. Dodatkowo kazał wystawiać go tam, na innych pozycjach niż grał dotąd, by mógł poznać różne zachowania na boisku i dzięki swoim umiejętnościom obserwacji, nauczyć się je wykorzystywać w swojej grze. Dennis wtedy tego nie rozumiał, ale po latach zrozumiał zamysł Cruijffa, który dodatkowo zaczął przygotowywać Bergkampa, do roli kreatora gry, co najlepiej było widać gdy Dennis grał w Arsenalu. “Kiedy jest się najlepszym piłkarzem, ma się więcej czasu, a kiedy ma się więcej czasu, trzeba go mądrze wykorzystać – pomagając innym graczom, rozmawiając z nimi, instruując ich i kierując nimi.” Bergkamp szybko powrócił do A1, i niedługo potem został powołany na mecz pierwszego zespołu. Dennis Bergkamp zadebiutował w seniorskim zespole Ajaksu 14 grudnia 1986 roku, w meczu przeciwko Rodzie JC. Nie stresował się tym i był pewny siebie, jak przez całą swoją karierę: “Naprawdę nie myślałem ‘Jezus Maria, gram dla Ajaksu!’. Po prostu czułem się dobrze, zupełnie naturalnie.” Po wygranym 2:0 meczu, w szatni do młodego Dennisa podszedł Frank Rijkaard, który był wtedy gwiazdą ,,Joden” i zapytał Bergkampa o wiek. Gdy usłyszał odpowiedź, powiedział: “Siedemnaście? No to masz przed sobą świetlaną przyszłość.”

Jednak na miejsce w pierwszym składzie Dennis musiał trochę popracować, ponieważ w pierwszych dwóch sezonach był tylko rezerwowym. W każdym kolejnym sezonie Dennis Bergkamp stawał się coraz ważniejszą postacią zarówno w Ajaksie, jak i ogólnie w holenderskim futbolu. Trzykrotnie w sezonach 1990/1991, 1991/1992 i 1992/1993 był najlepszym strzelcem ligi, a dwukrotnie w latach 1991 i 1992 został wybrany najlepszym graczem Eredivisie. Pod koniec sezonu 1992/1993, wraz z Wimem Jonkiem, podpisał kontrakt z Interem Mediolan. Ówczesny trener Ajaksu, Louis van Gaal, zarzucał wówczas Dennisowi, że nie dawał z siebie wszystkiego w końcówce sezonu. Trudno w to jednak uwierzyć, znając profesjonalizm i ambicję Bergkampa. Dennis teoretycznie mógł wybierać spośród wszystkich największych klubów w Europie, ale tak naprawdę już dużo wcześniej zdecydował się na grę we Włoszech. To była w tamtych czasach najsilniejsza liga na świecie. Jego agent i brat prowadzili negocjacje z dwoma klubami, Juventusem i Interem. Jednak przeczucie podpowiadało im by podpisać kontrakt z klubem z Mediolanu. Pierwszy sezon w Interze Bergkamp miał całkiem przyzwoity. Wprawdzie w lidze było przeciętnie, bo tylko 8 goli w 31 meczach, ale za to w pucharach zupełnie inaczej. 9 goli w Pucharze Włoch i 8 (najlepszy strzelec) w Pucharze UEFA robią wrażenie, zwłaszcza że Inter ostatecznie zdobył to drugie trofeum. Jednak włoscy trenerzy nie potrafili właściwie wkomponować Dennisa do zespołu. Można też powiedzieć, że nie chcieli zmieniać taktyki zespołu i ustawiać jego gry specjalnie pod Bergkampa. Dennis to widział, i pomimo że w Italii bardzo mu się podobało, postanowił zmienić klub. Jak się potem okazało, była to najważniejsza decyzja w jego piłkarskiej karierze. Bergkamp debiutował w kadrze za kadencji słynnego Rinusa Michelsa. Było to 26 września 1990 roku w towarzyskim meczu z Włochami. Szybko stał się podstawowym graczem reprezentacji Oranje, która była jednym z głównych faworytów mistrzostw Europy rozgrywanych w 1992 na szwedzkich boiskach. Broniący tytułu mistrzowskiego Holendrzy, wzmocnieni Bergkampem, wydawali się mieć wszelkie atrybuty, by obronić tytuł. Zwłaszcza gdy w fazie grupowej pokonali 3:1 Niemców, swoich odwiecznych rywali. Niestety porażka w półfinale z Danią, po serii rzutów karnych, zakończyła marzenia o obronie mistrzowskiego tytułu. Rozpoczęła zaś serię holenderskich klęsk w konkursach rzutów karnych na wielkich turniejach. Bergkamp był jednym z niewielu graczy, którzy nie zawiedli na tym turnieju. W eliminacjach do MŚ w Stanach Zjednoczonych reprezentacja Holandii spotkała się w grupie z Polską. Kadrze prowadzonej przez Andrzeja Strejlaua udało się zremisować na De Kuip w Rotterdamie, po znakomitym meczu przeciwko naszpikowaną gwiazdami drużyną Oranje. Niestety mecz rewanżowy w Poznaniu był kompletnie dla nas nieudany i przegraliśmy 1:3, a dwa gole strzelił nam Dennis Bergkamp. W USA Holendrzy ponownie zawiedli. Kłótnie w zespole zakończyły się wraz z porażką 2:3 w ćwierćfinale z późniejszymi zwycięzcami turnieju Brazylijczykami. Dennis po raz kolejny nie zawiódł, zdobył w tym turnieju trzy bramki, ale to nie wystarczyło, by zdobyć medal. W drodze powrotnej do kraju doszło do wydarzenia, które jak się wydaje, zadecydowało o tym, że Bergkamp przestał latać samolotami. Jeden z dziennikarzy zażartował sobie, że ma bombę i samolot musiał awaryjnie lądować. Ta sytuacja, w połączeniu z kilkoma innymi, które miały miejsce podczas podróży Bergkampa na mecze we Włoszech, skłoniła Dennisa do podjęcia tej trudnej decyzji. O swojej decyzji Bergkamp poinformował sztab kadry na zgrupowaniu przed wyjazdowym meczem z Białorusią w czerwcu 1995 roku. Dennis Bergkamp podpisał kontrakt z Arsenalem latem 1995 roku. Był wtedy rekordowym zakupem klubu z Londynu, ponieważ kosztował aż 7,5 miliona funtów. Na wyspach był jednym z graczy, którzy rozpoczęli proces zmian w Premier League. To on, wraz z trenerem Wengerem pokazał graczom Arsenalu jak się właściwie odżywiać. To on swoim profesjonalizmem i dążeniem we wszystkim, co robił do perfekcji, zmienił podejście wielu graczy do treningu. Ray Parlour powiedział: „To on zmienił całe nasze nastawienie do treningu. Wystarczyło popatrzeć, jak się prowadzi, by otworzyły ci się oczy.”

Po treningach z Bergkampem piłkarze myśleli, skoro on tak trenuje to może i oni powinni dać z siebie więcej. Otwierał innym graczom oczy na wiele aspektów funkcjonowania profesjonalnego piłkarza. To jakim wzorem był Bergkamp, najlepiej pokazuje wypowiedź Robina van Persie dla holenderskiej TV. Robin był wtedy na początku swojej kariery, a Dennis powoli ją kończył. „Wracał wtedy do formy po kontuzji. Trenował z dwoma chłopakami, piętnastolatkiem i szesnasto-, może siedemnastolatkiem, oraz trenerem od przygotowania fizycznego. Ćwiczyli podania i strzały z manekinami. Była to 45-minutowa sesja, a Dennis nie wykonał ani jednego podania, które nie byłoby perfekcyjne. On nie popełnił ani jednego błędu! Wszystko robił na sto procent, na maksa. Strzelał tak mocno, jak się dało, kontrolował piłkę, grę, bezpośrednie podania… To było piękne. Dla mnie to była po prostu sztuka.” Mimo tego wielkiego profesjonalizmu, właściwego odżywiania, dbałości o swoje ciało oraz oczywiście ogromnych umiejętności, Dennis przez pierwsze siedem meczów nie potrafił zdobyć gola dla Arsenalu. Jednak warto było wprowadzać te zmiany, ponieważ pod wodzą Wengera Dennis stał się legendą Arsenalu i całej ligi. Mimo że podczas całej swojej 11-letniej kariery w Londynie miewał też sezony kiedy bardzo się nie wyróżniał, to po latach ocenia się go jako jednego z tych piłkarzy, którzy zmienili Premier League. Zdecydowały o tym jednak nie tylko bramki, które strzelał, a bardziej jego styl gry i podania, dzięki którym kreował kolegom sytuacje do zdobycia gola. On, trzykrotny król strzelców Eredivisie, w Arsenalu miał więcej asyst niż strzelonych goli. Tylko w meczach ligowych zanotował 93 asysty i 87 goli. Stał się bardziej pomocnikiem niż napastnikiem. W Arsenalu Dennis wreszcie czuł się sportowo spełniony. Trener mu ufał i pozwalał grać tak jak lubi, a koledzy z drużyny idealnie się do tego dopasowali. „To, co Arsene powiedział o mnie, starającym się osiągnąć perfekcję, w tamtych czasach było prawdziwe dla całej drużyny. Byliśmy naprawdę bliscy ideału. Oczywiście, zdarzały się głupie mecze, podczas których nie mogłeś sensownie kopnąć piłki, ale przez większość czasu byliśmy po prostu niewiarygodni, bardzo bliscy sposobu, w jaki według mnie futbol powinien być rozgrywany.” Sam Arsene Wenger tak postrzega holenderską filozofię futbolu i samego Dennisa: „Oczywiście kocham sposób, w jaki Holendrzy patrzą na piłkę nożną. Mają pozytywną filozofię i budują swoją grę od podstaw. Mają też filozofię polegającą na stawianiu 'mózgowców’ w środku boiska. Uzdolnieni technicznie, myślący i bystrzy piłkarze są umieszczani na środku, w sercu drużyny. Dennis stanowi najlepszy symbol holenderskiej filozofii, bo opiera się ona na technice, wyobraźni i myśleniu. Jako trener możesz poprawiać grę jedynie wtedy, gdy taki piłkarz jest szanowany przez drużynę. To oznacza, że drużyna będzie grała w taki sposób, w jaki pasuje temu piłkarzowi. Robią to, jeśli czują, że leży to w ich interesie. Wielką siłą Dennisa było to, że koledzy z drużyny ogromnie go szanowali.” Po wspomnianych wcześniej MŚ w USA kolejnym turniejem, na którym Oranje mieli powalczyć o medale, były ME w 1996 roku. Dla Dennisa to był turniej na boiskach, które już dobrze znał. Niestety kadra Hiddinka była targana, jak to często u Holendrów bywa, wewnętrznymi konfliktami. Czarnoskórzy piłkarze, na których czele stali Clarence Seedorf i Edgar Davids, uważali, że trener faworyzuje białych graczy. Z taką atmosferą nie było szans na odniesienie sukcesu i Oranje odpadli w ćwierćfinale, oczywiście po serii rzutów karnych. Kolejnym turniejem były MŚ we Francji w 1998 roku. Był to turniej, na którym reprezentacja Holandii z Dennisem w składzie miała największe szanse na zdobycie tytułu mistrzowskiego. Potyczki z nimi obawiali się nawet gospodarze, czyli przyszli mistrzowie świata. Kolega Bergkampa z Arsenalu, Thierry Henry tak to opisuje: „Drużyna Brazylii nie była słaba, ale według mnie to Holendrzy tworzyli najsilniejszy skład turnieju. Kto wie, jak zagraliby w finale? Odczuliśmy znaczną ulgę. Byłem młody, ale pamiętam rozmowy starszych kolegów z drużyny. Naprawdę nie chcieli mierzyć się z Holandią, bo nie ważne, jaką taktykę obierzesz, Holendrzy są silni, szybcy i doskonali technicznie, mają wspaniały styl gry. Wszyscy chcieliśmy uniknąć starcia z ich reprezentacją. Prawdę mówiąc, zawsze tak było”.

Niestety ponownie seria rzutów karnych zadecydowała, że to Brazylia(a nie Holandia) zmierzyła się z Francuzami w finale. Rok 2000 i mistrzostwa Europy rozgrywane na stadionach w Belgii i Holandii, były ostatnim turniejem dla Dennisa Bergkampa. Niestety pomimo ogromnej przewagi Oranje w półfinałowym meczu z Włochami, Holendrzy nie byli w stanie pokonać Francesco Toldo. Doszło do konkursu jedenastek, który ponownie zakończył się przegraną Holendrów. Jest wiele teorii, dlaczego Holendrzy przegrywali konkursy jedenastek. Jedni mówią o nietrenowaniu tego elementu gry, inni o lekceważeniu rywala. Dennis jednak twierdzi, że to nieprawda. Każdy piłkarz podchodzi do karnego skoncentrowany i chce go strzelić jak najlepiej. Jednak wtedy pojawia się presja, a czasem decyduje zwykły przypadek. Bergkamp nie uważa, że kilkadziesiąt karnych wykonanych dodatkowo na treningu zwiększyłyby szanse Oranje w konkursach jedenastek. Jak każda legenda Dennis Bergkamp pozostawił po sobie akcje i bramki, które są setki tysięcy razy oglądane przez kibiców na całym świecie. Jedną z najbardziej kultowych jest ta z meczu Arsenalu przeciwko Newcastle z 2002 roku. Drugim golem, o którym wszyscy pamiętają, jest decydujące trafienie z meczu przeciwko Argentynie na MŚ we Francji w 1998 roku. Dennis Bergkamp zdobył 10 goli dla Holandii na wielkich turniejach, co jest rekordem, a jeżeli dodamy do tego 8 asyst (tylko Robben uzbierał ich tyle samo) mamy kompletnego napastnika. Na 90 minut gry Bergkamp zapewnia 0,3 asysty i zdobywa 0,4 gola. Jest to znakomity wynik jak na zawodnika, który dość rzadko występował jako najbardziej wysunięty napastnik Oranje. Dzięki 3,6 strzałom i 2,5 wykreowanym sytuacjom był bezpośrednio zaangażowany w 6 sytuacji bramkowych na mecz. W historii Ligi Mistrzów, w pojedynczym sezonie tylko pięciu graczy miało takie statystyki: Lionel Messi, Neymar, Cristiano Ronaldo, Nabil Fekir i Hakim Ziyech. Jak widać nawet jeżeli ludzie nie klasyfikują Bergkampa wśród najlepszych graczy na świecie, to od względem statystycznym z pewnością należy do tej kategorii. Na koniec wróćmy do tytułowej perfekcji, i zapamiętajmy słowa Dennisa Bergkampa, które najlepiej oddają go jako profesjonalistę: „Nawet jeśli jej nie osiągnę, jestem zadowolony tak długo, jak do niej dążę.”

6

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

10 maja 1954 r. urodził się Józef Adamiec, środkowy obrońca. Pan Józef odszedł z Lecha Poznań a potem wyjechał na stałe do Niemiec oburzony zarzutami o sprzedaż meczu. ,,Przysięgam na wszystkie świętości że nie splamiłem się korupcją! Tymi bzdurnymi pomówieniami ktoś wyrządził mi straszliwą krzywdę! Nie mogłem tego przeboleć”- wspomina Adamiec. Nie za często zdarzali się profesjonalni piłkarze z gęstym zarostem. Przez pewien czas był on znakiem rozpoznawczym Adamca. Miał świetne warunki fizyczne a broda sprawiała że wyglądał jeszcze groźniej. Pan Józef piłkarskie nazwisko wyrabiał sobie w Ozimku Małapanew. W Ozimku gospodarze szykowali się na towarzyski mecz z zabrzanami, które przy okazji miało być pożegnaniem bohatera niniejszego tekstu. ,,Dzień przed meczem przyjechali do mnie Antoni Piechniczek z Józefem Zwierzyną i po prostu zabrali do Opola. Nie mogłem się oprzeć ich perswazji i dałem się namówić. Górnik przestał się liczyć i wcale tego nie żałuje. To był mój region, moja drużyna i mój klub”- wspomina Adamiec. W Odrze Piechniczek za pomocą zapobiegliwych działaczy zmontował mocną ekipe. W bramce Młynarczyk, na środku obrony właśnie Adamiec z Wójcickim, Kwaśniewski w pomocy i Tyc w ataku. W 1978 r. Odra była najlepsza na półmetku ligowych rozgrywek ale ostatecznie zakończyła sezon na 5 miejscu. Krążą różne teorie dlaczego tak się stało. ,,W tamtym czasie pojawił się nowy prezes klubu, który nie dogadywał się z zawodnikami. Nie wnikam czy miał podstawy ale z pewnością popsuło to atmosferę w szatni. Straciliśmy niepodważalny atut, czyli jedność i koncentracje na wspólnym celu”- opowiada pan Józef. Potem Odra zaczęła dołować, odchodzili z niej ważni piłkarze jak Kwaśniewski, Wójcicki i Młynarczyk. Ostatecznie Odra spadła do drugiej ligi w czerwcu 1981. ,,Chciałem zostać i pomóc w trudnym momencie. Z takim nastawieniem wybierałem się z żoną na urlop do Bułgarii i wtedy na Okęciu pojawił się trener Wojciech Łazarek”- snuje Adamiec. Spotkanie nie było przypadkowe. Łazarek specjalnie pofatygował się na lotnisko by zachęcić Adamca do zmiany klubu. Wtedy już pracował w Lechu Poznań. ,,Jak kiedyś Piechniczek w sprawie Odry, tak wówczas Łazarek umiał mnie przekonać że najlepiej będzie mi w Kolejorzu. Kiedy wróciliśmy z wczasów, wszystkie nasze meble z Opola były już przewiezione do nowego mieszkania w Poznaniu. Pierwszy sezon w Lechu nie był specjalnie udany, trochę się męczyłem. Miałem słaby rok, najpierw siedziałem na ławce a potem Łazarek wystawiał mnie jako defensywnego pomocnika. Wreszcie powiedziałem mu że chce grać na swojej pozycji. Trener wysłuchał moich argumentów i zrobił roszadę: ja na stoperze a Józek Szewczyk do pomocy i w końcu wszystko zaskoczyło”- wspomina piłkarz.

W 1983 r. Lech zdobył mistrzostwo kraju. Wiosnę Adamiec miał znakomitą. W meczu z Legią(1:0) na 4 kolejki przed końcem sezonu strzelił zwycięskiego gola w ostatnich sekundach meczu. Wcześniej tej samej wiosny Lech wygrał z wielkim Widzewem 3:1 a Adamiec strzelił dawnemu koledze Młynarczykowi dwa gole, oba po pięknych akcjach a jeszcze trzeciego wypracował. Do przerwy było 0:0, do gry wszedł dopiero w drugiej połowie z wyjątkowo ofensywnymi zadaniami i zagrał jedno z najlepszych spotkań w karierze. W następnym sezonie znowu było mistrzostwo i jeszcze Puchar Polski na dokładkę. ,,Gdybym od razu złapał wysoką forme w Lechu, zakład że byłbym w kadrze na mundial w Hiszpanii bo Piechniczek miał mnie na oku. W ekipie na mistrzostwa świata w Meksyku też mógłbym być. Wtedy jednak mieszkałem już w RFN. Żyli tam moi teściowie, zatem nie było problemu z legalnymi przenosinami, tyle że kariera piłkarska mi się popsuła. Straciłem dużo czasu na przymusowym zawieszeniu bo nie miałem zgody na zmianę klubu. Dwa tygodnie trenowałem z Borussią Dortmund. Pasowałem im ale nie było pozwolenia z Polski na moje przejście. Tak więc dyskwalifikacja i praktycznie koniec poważnej kariery”- opowiada nasz bohater, który miał wtedy 31 lat. Liczył się z takim scenariuszem a mimo to nie chciał już grać w Lechu. Wszystko z powodu jednego meczu z ŁKS przegranego 1:2. Kibice nie wierzyli że była to porażka po sportowej walce, tylko z premedytacją odpuszczony mecz, właśnie z inicjatywy Adamca. Posądzenie zapiekło go do żywego. ,, Po spotkaniu coś takiego zasugerował piłkarz ŁKS. Tak sobie ktoś rzucił że mecz został sprzedany i afera gotowa. Nie obronisz się przy takich plotkach i emocjach. No to ja po tylu latach przysięgam wam na wszystkie świętości że ani tego, ani żadnego innego meczu nie sprzedałem! Nie mógłbym Kolejorzowi zrobić takiego świństwa! Jak ktoś w ogóle mógł tak pomyśleć?! Owszem popełniłem prosty błąd przy straconym golu ale przecież takie historie się zdarzają. Ciągle żałuje że wyszedłem wtedy na boisko bo miałem kontuzje kolana. Chciałem pomóc i poprosiłem o zastrzyk znieczulający. Ryzykowałem zdrowie a ramach podziękowania oskarżono mnie o sprzedaż meczu… Mocno mnie to zabolało bo było strasznie niesprawiedliwe. To był wielki cios. Nie chciałem już grać w Lechu”- opisywał mocno poruszony pan Józef. Gdy Adamiec mieszkał już w Niemczech, odwiedzili go działacze Lecha przy okazji meczu Kolejorza z Borussią Mönchengladbach w Pucharze UEFA. ,,Dopiero wtedy wszystko sobie wyjaśniliśmy a prezes Nowak nawet prosił mnie żebym wrócił do Poznania i znowu grał w Lechu. Ja już nie chciałem. Na Bułgarską przyjechałem jedynie na pożegnanie Mirka Okońskiego. Było całkiem sympatycznie ale to tylko jedna wizyta. Kończyłem grać w Wormatii Worms. Miałem kłopoty zdrowotne, dosyć poważnie zachorowałem ale lekarze wyciągnęli mnie z tego i znów byłem zdrów jak ryba. Tęsknie za Polską, często odwiedzam moje rodzinne strony pod Opolem bo tam też mam dom. No i o Odrze zawsze pamiętam. Jakże mógłbym zapomnieć o tylu wspaniałych ludziach”- kończy swoją historie Józef Adamiec.

@Symson
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Adran360

0

@FcPortoFan1999 Być może. Z pewnością oglądałem ten finał ale przebiegu meczu już kompletnie nie pamiętam. Bardziej pamiętam finał z Realem sprzed roku...

0

@FcPortoFan1999 Zgadza się ale przegrali nie z byle kim!?

8

@LionelM95 Masz na myśli 5 tysięcy? Pewnie że dobrze. Ja mam 3600 i wogóle nie narzekam!

8

Rezultat 2:1 nie wystarczył do awansu:

10 maja 2000 r. FC Barcelona wygrała na Camp Nou z Valencią 2:1 w rewanżowym starciu półfinałowym Ligi Mistrzów i w efekcie odpadła z rozgrywek. „Tak, tak, tak, Valencia jest w Paryżu” – rozlegało się z północnej bramki Camp Nou i całej Walencji, aby uczcić fakt, że drużyna Walencji zagra 24 maja w stolicy Francji z Realem Madryt w pierwszym finale Pucharu Europy między drużynami z tego samego kraju, po wyeliminowaniu FC Barcelony, pomimo przegranej 2:1. W Barcelonie zrodziło się marzenie drużyny z Walencji, po sensacyjnych rozgrywkach, w których zmierzyła się z najlepszymi na kontynencie. Teraz pozostała jej najtrudniejsza część: dokończenie gry w Saint Denis w meczu z Realem Madryt. Valencia potrafiła wzbudzić niepokój w Barcelonie niemal od pierwszej minuty, ale to w drugiej połowie istota futbolu walenckiego ujawniła się w najbardziej błyskotliwy sposób. W pierwszej połowie Barça, którą w tym tygodniu wzywał obrońca Abelardo, wykazała się odwagą i poświęceniem a jej jedynym celem było strzelenie goli Cañizaresowi. Dobrym przykładem jest sytuacja, w której Blaugrana rozczarowała rywali, ale podobna sytuacja miała już miejsce przy innych okazjach w podobnych okolicznościach; wahadłowy ruch piłki w kierunku skrzydeł, dośrodkowania w poszukiwaniu strzelca otoczonego przez czterech obrońców i niewiele pomysłów na posłanie piłki pod bramkę i przełamanie linii defensywnej. Srebrny ekran Valencii nie był mniej przewidywalny, ponieważ ożywił z jeszcze większą siłą esencję piłki nożnej, której twórcą był Argentyńczyk Héctor Cúper. Warto było zaryzykować, bo wynik 4-1 na Mestalla trzeba było bronić z całych sił. Dobry kontratak zawsze jest lepszy niż atak. I tak mijały minuty. Koledzy Pellegrino z tyłu przesunęli linię obrony na około 25 metrów od linii bramkowej i tak zawęzili pole gry, że Barça czuła, że gol nigdy nie padnie. Pierwsza niebezpieczna akcja nadeszła w 12. minucie. Zagrał ją pełen werwy Figo, który obok Abelardo zdawał się być jedynym, który zdał sobie sprawę, że Barcelona musi wygrać 3-0. Do 20. minuty Hesp dotknął piłki dziewięć razy, niektóre z nich były uderzeniami butów jego kolegów z drużyny. Zły znak dla Azulgrany, która powinna była pokazać bardziej niż kiedykolwiek, że ma ducha ofensywnego. W 21. minucie argentyński napastnik Claudio López obudził się a wraz z nim najbardziej podstawowe obawy, jakie mieli kibice Barcelony przed ostatnimi wizytami Valencii na Camp Nou. Argentyńczyk po kontrataku dośrodkował, ale nie udało mu się go wykończyć. W 32. minucie, po rażącym błędzie Franka de Boera, López wykazał się zabójczym instynktem i oddał strzał z 25 metrów, który miał wylądować w górnym rogu bramki, jednak ostatecznie minął bramkę. W drugiej połowie Valencia przerwała marzenia Blaugrany. Trzy kontry, trzy strzały na bramkę Hespa i Barcelona zaczęła zauważać, że gra zaczyna im się wymykać. Mendieta, po błędzie popełnionym przez Hespa i kolejnym popełnionym przez Claudio Lópeza, zdobył gola, wspaniałego gola. Za nim mogło pojawić się jeszcze pół tuzina zawodników ale napastnicy z Walencji pokazali swoją najmniej kompetentną stronę. Barcelona, której puls zamarł po tych wydarzeniach, odpowiedziała dwoma golami, jednym autorstwa Franka de Boera a drugim Cocu, jednak na więcej nie starczyło już gospodarzom siły a tym bardziej czasu.

@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

6

(Nie)zapomniane El Clasico:


10 maja 1997 r. FC Barcelona skromnie pokonuje na Camp Nou Real Madrid 1:0 po golu Ronaldo Luisa Nazario w 44 minucie, w ramach 37 kolejki Primera Division. W efekcie Blaugrana umocniła się na 2 pozycji ze strata 5 punktów na pięć kolejek przed końcem sezonu.


@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

8

Wybitne legendy argentyńskiego futbolu:

10 maja 1925 r. urodził się legendarny pomocnik Nestor Raul Rossi, 5-krotny mistrz Argentyny oraz dwukrotny zdobywca Copa America(1947 i 1957). W 1939 r. zaczął zabawe z piłką w piątej drużynie maleńkiego Acassuso. W 1941 próbował sił również w piątym składzie pierwszoligowego już Platense. Rok później wypatrzyło go bystre oko superszperacza River Plate, Renato Cesariniego. Lecz na debiut w pierwszej ekipie niezrównanej ,,La Maquinita” musiał czekać do 1945. Za to z jakim efektem! Debiut mistrzowski. Te mistrzowskie tytuły Rossi kolekcjonował seryjnie. Zarówno w River, jak i w kolumbijskim ,,Millonarios” a poza tym wraz z nim trafiło tam pół drużyny River, wobec czego grali razem dalej, rozumiejąc się w pół słowa. Po powrocie do River ,,Pipo” ponownie wyprowadził kolegów na szczyty a w 1959 przeniósł się do Huracanu, gdzie występował do roku 1961, w końcowym stadium w roli grającego trenera. Kolumbijska przygoda na równo 10 lat przerwała jego reprezentacyjną karierę. Copa America zdobył najpierw w 1947 a następnie dopiero w 1957 roku, w pierwszym przypadku wygrywając rywalizację o miejsce w składzie z samym Peruccą, zaś w drugim wziął góre nad znakomitym Eliseo Mouriño. Rossi miał wiele przydomków. ,,Voz” czyli głos, bowiem używał tego potężnego instrumentu na równi z nogami i głową. Jego stentorowy, huczący bas rozbrzmiewał donośnie w najdalszych zakątkach stadionu. Z czasem stał się tak sławny że doczekał się miana ,,Griton de America”- krzykacz Ameryki. Rossi był urodzonym przywódcą. Kiedy w 1945 trafił do pierwszej ekipy River, mogło się wydawać iż korząc się przed wielkością swych utytułowanych, starszych kolegów, będzie im wiązał sznurowadła. Skądże! Ten pyskaty smarkacz niepojętym sposobem z miejsca wymusił na nich bezwzględny posłuch. Trenerzy z niedowierzaniem przecierali oczy, kiedy Pedernera, Labruna i Loustau gorliwie przytakując, bez szemrania stosowali się do poleceń osiemnastolatka! Po prostu Nestor miał nature lidera, wodza, ,,caudillo”. Ponad wiek dojrzały, wyrośnięty, już jako nastolatek wyglądał jaka mężczyzna. Lecz przede wszystkim był wybitną, niezwykle silną osobowością i świetnym piłkarzem. Doskonały technicznie, wyrafinowany drybler, rozporządzał mierzonym, precyzyjnym podaniem, którym wprawiał w ruch całą maszynerie River i reprezentacji. Ze środka boiska jednym krosem, jak za naciśnięciem guzika, puszczał w bój Pedernere lub Loustau. Wiedziony nieomylną intuicją chodził za napadem, przechwytywał bezpańskie piłki lub przejmował centry ze skrzydła i strzelał z dystansu. Dyrygował, kierował, rządził i widział wszystko. Po prostu Alfa i Omega drużyny, pan i władca!

@Adran360
@Arkon
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
@Sysia11

7

Duma Katalonii triumfuje w europejskich pucharach:

10 maja 1989 r. FC Barcelona pokonuje w finale Sampdorie Genua 2:0 i trzeci raz w historii zdobywa Puchar Zdobywców Pucharów. To był pierwszy sezon Johana Cruijffa w roli szkoleniowca Barçy. Droga do finału wiodła przez 4 dwumecze, w tym między innymi pamiętną rywalizacje z Lechem Poznań. Ostatecznie podopieczni Cruijffa zagrali w finale rozgrywanym na Wandorskfstadion w Bernie – tym samym stadionie, na którym Blaugrana przegrała finał Pucharu Europy w 1961 r. i w tych samych koszulkach, w których jej zawodnicy wystąpili w nieszczęsnym finale w Sevilli w 1986 r. Obydwa zwycięskie gole z Sampdorią strzelili Baskowie: Julio Salinas już w 3 minucie i Lopez Rekarte z podania Solera(dwaj ostatni weszli z ławki rezerwowych) kwadrans przed końcem spotkania. Po powrocie do Barcelony piłkarze dwoma autokarami, w eskorcie zmotoryzowanych kibiców, udali się do ratusza a następnie na Camp Nou, gdzie oczekiwało na nich 15 tysięcy widzów.

Przeżyjmy to jeszcze raz:



@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

7

Piąty puchar do kolekcji:

Dokładnie 100 lat temu FC Barcelona zdobyła szósty w swojej historii Puchar Króla, pokonując w finale Arenas Club de Getxo 2:0 na Estadio Reina Victoria w Sevilli. Gole dla Barçy zdobyli Josep Samitier oraz Agustin Sancho. Historyczny skład Blaugrany:

FC Barcelona: Platko, Planas, Walter, Torralba, Sancho, Carulla, Piera, Arnau, Samitier, Alcantara, Sagi-Barba.

@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

0

@Natenczas Nie toleruje żadnych sarkazmów i żartów jeśli chodzi o futbol!

0

@Natenczas Kim ty gówniarzu jesteś(?) że tak sie stawiasz!?
No chyba że to miał być swego rodzaju jakiś żart???

8

Anglia zagrała z Argentyną po raz pierwszy w dziejach futbolu:

9 maja 1951 r. w ramach ,,Festival of Britain” zaproszono ,,Albicelestes” do Anglii na mecz towarzyski, który był pierwszym w historii oficjalnym pojedynkiem obu reprezentacji. Przegląd prasy brytyjskiej z tamtego czasu pokazuje wprawdzie że do meczu z Argentyną nie przywiązywano wielkiej wagi, traktując go po prostu jako jeszcze jeden mały krok na drodze do normalizacji po drugiej wojnie światowej ale w oczach Argentyńczyków rzecz miała się kompletnie inaczej. Chodziło o uregulowanie kwestii quasi-kolonialnych i to w najlepszy możliwy sposób- za pomocą futbolu. Zdaniem ,,El Grafico” ,,Argentyna czekała na to 50 lat”. Gazety w Buenos Aires rozpoczęły obsługę pierwszego meczu z Anglią na wiele tygodni przed datą jego rozegrania a ich szpalty wypełniały szeregi wykresów i diagramów, wraz z gruntownymi analizami sesji treningowych a nawet tego, co piłkarze jedzą? Była w tym, jak podkreślało ,,El Grafico”, przemożna potrzeba zwycięstwa nad ,,tymi, którzy uważali się za ojców i mistrzów naszego futbolu; tymi, którzy przybyli na naszą ziemie by pokazać że w piłke nożną można grać tylko na ich modłę”. Zauważmy na marginesie że ten bardzo dziwny fragment więcej mówi o argentyńskiej niepewności niż o angielskiej arogancji. Pomysł że Anglia tyranizowała jakiś naród a w szczególności Argentyne, dlatego że nauczyła jego przedstawicieli grać w piłke, brzmi absurdalnie. Rzecz przecież w tym że Anglia nauczyła grać w piłke po prostu wszystkich. Uwyraźniona tu postawa i frazeologia przypominają raczej dyskurs ,,El Grafico” z lat 20-tych a więc z czasów, gdy tworzyła się tożsamość argentyńskiego futbolu, a co za tym szło, tożsamość Argentyny w opozycji do wszystkiego co brytyjskie. Zapowiedź przedmeczowa w ,,La Nacion” skupiała się z kolei na kontraście między dwiema kulturami. W trakcie meczu, jak pisano, zobaczymy ,,dwa kompletnie różne style gry: długie podania, ścisłe krycie i kontrataki, które charakteryzują brytyjski futbol, oraz doskonały drybling i szybkość Argentyńczyków”. Kilku Argentyńskich piłkarzy niepokoiło się spodziewaną konfrontacją z siłowym stylem gry Anglików a bramkarz Miguel Angel Rugilo zdecydował że będzie raczej piąstkował piłke, zamiast ją łapać, w obawie przed łokciami angielskich napastników. Z pewnością Argentyna nie przystępowała do meczu z kompleksem niższości, przynajmniej jeśli chodzi o technikę zawodników ale zarówno w jej piłkarzach, jak w obsługujących spotkanie dziennikarzach było coś z zafascynowanych innym światem turystów. Reprezentanci Argentyny kupowali ubrania, odkurzacze i lodówki żeby zawieźć je do kraju a rezerwowy wówczas Santiago Vernazza, napastnik River Plate nie krył zdumienia tym, jak bardzo zielona może być trawa na Wembley w porównaniu z pylastymi boiskami w ojczyźnie.

Anglicy rozpoczęli mecz o wiele lepiej od Argentyńczyków. Najpierw Jackie Milburn zmusił Rugilo do dobrej interwencji, później piłka po główce Stana Mortensena poszybowała tuż nad poprzeczką aż w końcu w 18 minucie gospodarze wykonywali rzut rożny. Tym razem Rugilo ani nie łapał, ani nie piąstkował tylko zwyczajnie minął się z piłką. Miał jednak szczęście gdyż przy dalszym słupku futbolówka została wybita i trafiła do Labruny, który wyminął Alfa Ramseya i zagrał ją do przodu. Ruben Bravo nie dość że piętą, to jeszcze z woleja odegrał ją znów do Labruny, ten zaś wyminął bramkarza Anglików Williamsa i zacentrował wzdłuż bramki do Mario Boye, który trafił głową do siatki. Później Boye opisywał ten moment jako najwspanialszy w życiu ale tuż po strzeleniu gola wydawało się że oszalał albo nie mógł uwierzyć w to, co właśnie się stało. ,,Rozpalony emocjami wracał pędem na środek boiska, sprawiając wrażenie kogoś, kto właśnie zawojował świat, tańcząc i skacząc z dzikiej radości”- pisał Geoffrey Green w ,,Timesie”. Stopniowo jednak goście zostali zepchnięci do głębokiej defensywy. Wąsaty Rugilo ubrany w zdumiewająco krótkie spodenki, stawal się bohaterem meczu, nie tylko efektownie broniąc ale i grając pod publiczkę(kołysał się na poprzeczce, gdy strzał Anglików przelatywał ponad bramką i wymachiwał rękami gdy złapał piłke). Milburn dwukrotnie trafił w słupek aż w końcu, 11 minut przed końcem Anglicy wyrównali po swoim 14-tym rzucie rożnym w tym meczu. Nikt z Argentyńczyków nie zablokował Harolda Hassala, gdy ten doszedł do wrzutki Toma Finneya na 11 metrze, ani Mortensena, który wyrósł nagle przy dalszym słupku by wepchnąć piłke do bramki. Rugilo, co zrozumiałe, wzruszył tylko ramionami. Przewaga Anglików w powietrzu, której Argentyńczycy tak się obawiali, dała się kolejny raz we znaki 7 minut później. Tym razem Ramsey wykonywał rzut wolny po prawej stronie boiska. Mortensen zagrał piłke głową wzdłuż bramki a nie pilnowany Milburn wbił ją do siatki. Teraz Rugilo był już załamany. Wynik końcowy zadowolił jednak obie strony a schodzący z boiska piłkarze nie kryli wzajemnego szacunku. Anglicy wciąż pozostawali niepokonani na Wembley i choć przegrywali do 79 minuty mogli mówić że zdominowali rywali. Argentyńczycy wracali do kraju z honorem i świadomością że do wygranej brakowało 11 minut…

@Sysia11
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Arkon
@Adran360

10

Żywe legendy niemieckiego futbolu:

9 maja 1945 r. urodził się Jupp Heynckes, były napastnik. W 2013 roku został wyróżniony jako Ehrenpreisträger (Odbiorca Honorowej Nagrody) w ramach obchodów 50-lecia Bundesligi. Jest również pierwszym niemieckim trenerem, który z Bayernem Monachium zdobył potrójną koronę: w Bundeslidze, DFB-Pokal i Lidze Mistrzów UEFA. Trofeum elitarnego klubu Europy zostało zapewnione dzięki zwycięstwu 2:1 nad Borussią Dortmund w finale Ligi Mistrzów na londyńskim stadionie Wembley. Jupp Heynckes wygrał już Ligę Mistrzów UEFA z Realem Madryt w 1998 roku. Był także zwycięzcą Bundesligi z Bayernem Monachium w 1989, 1990 i 2018 roku. Jupp Heynckes rozpoczął karierę piłkarską i trenerską w Borussii Mönchengladbach w swoim rodzinnym mieście, gdzie urodził się jako dziewiąte z dziesięciorga dzieci. Trenował także Athletic Bilbao, Eintracht Frankfurt, CD Tenerife, Benfikę, FC Schalke 04 i Bayer 04 Leverkusen. Po obu stronach trzyletniej kariery w Hannover 96, grał jako zawodowiec w Mönchengladbach od 1962 do 1967 i od 1970 do 1978. Poprowadził „Źrebięta” do czterech tytułów Bundesligi (1971, 1975, 1976, 1977), DFB-Pokal w 1973 i Puchar UEFA w 1975. Jupp Heynckes zagrał w 369 meczach Bundesligi (strzelając 220 goli) i był królem strzelców w 1974 i 1975. Z reprezentacją Niemiec, dla której rozegrał 39 występów (strzelając 14 goli ), Jupp Heynckes zdobył mistrzostwo Europy w 1972 roku i Puchar Świata w 1974 roku.

@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

1

@FcPortoFan1999 Nie. Mam podstawowy pakiet w w Vectra plus pakiet wszystkich Elevenów. Jest tam również TVP Sport, Polsat Sport i Eurosport.

0

@FcPortoFan1999 Po pierwsze to nie mam Canal +. Po drugie nawet gdybym miał, to oglądałbym przedewszystkim Widzew a poza tym hity takie jak Widzew-Legia, Lech-Legia, Raków-Legia itp. Po trzecie jakoś nie pociąga mnie wyjątkowo Extraklasa żebym tak zabiegał o jej oglądanie a już napewno nie wykupowanie Canal +!

5

Pisząc dzisiejszy pierwszy komentarz o historycznym El Clasico z 1929 r. źle sformułowałem tytuł wprowadzając was w błąd. Otóż to było pierwsze zwycięskie El Clasico w Primera Division a nie premierowe w La liga. Najmocniej wszystkich przepraszam za ten błąd, po prostu człowiek ma też na głowie inne życiowe sprawy...
@Adran360
@Arkon
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

8

,,La Manita” na Camp Nou:

9 maja 2018 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Villareal CF 5:1 w 34-tej(zaległej) kolejce Primera Division. Gole dla Barçy strzelali: Dembele(2), Coutinho, Paulinho oraz Messi. Tym samym Blaugrana umocniła się z 14 punktami przewagi nad drugim w tabeli Atletico, przy czym 25-te w historii mistrzostwo Hiszpanii zapewniła sobie już 2 kolejki wcześniej.

@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

8

Premierowe El Clasico w La Liga:

9 maja 1929 r. FC Barcelona pokonuje na Estadio Chamartin Real Madrid 0:1 w 11-tej kolejce Primera Division. Jedynego gola zdobywa w 83 minucie znakomity Kataloński napastnik Jose Sastre Perciba. To było pierwsze zwycięstwo nad ,,Królewskimi” w pierwszym historycznym sezonie Primera Division. Oczywiście w tym pierwszym sezonie triumfuje Duma Katalonii z przewagą 2 punktów przed Realem Madrid oraz 5 przed Athletic Bilbao i Realem Sociedad. Oto historyczne składy:

Real Madrid: Cabo, Quesada, Urquizu, J.M.Pena, Prats, Esparza, L.Pena, Lazcano, Lozano, Rubio, Morera.

FC Barcelona: Platko, Walter, Saura, Samitier, Guzman, Castillo, Piera, Sastre, Arocha, A. Garcia, Parera.

@Adran360
@Arkon
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

8

Ajax był bardzo bliski wymarzonego finału:

Przystępując do rywalizacji z Tottenhamem, Ajax wiedział że za rok nie będzie miał szans na finał, gdyż Frenkie De Jong był już de facto piłkarzem FC Barcelony a po innych też ustawiały się kolejki. Postawa zespołu na stadionie w Londynie świadczyła że zawodnicy rozumieją powage sytuacji, zagrali bowiem właśnie niezwykle odpowiedzialnie. Mogli wygrać wyżej niż 1:0 bo objąwszy prowadzenie groźnie kontratakowali a jeden z tych wypadów zakończył się słupkiem. Z kolei Tottenham kilka razy przechytrzył rywala przy stałych fragmentach, co wszakże nie skończyło się golem ale dawało nadzieje na gole w rewanżu(8 maja 2019). Trzy dni przed nim ekipa ten Haga grała finał Pucharu Holandii. Zwycięstwo 4:0 nad Willemem nie mogło podnieść i tak wysokiego morale, na pewno natomiast zmęczyło zawodników. W pierwszej połowie starcia z Tottenhamem byli jeszcze świetni jak tydzień wcześniej. Za to w drugiej całkiem opadli z sił. W defensywie grali równie źle jak Barça na Anfield ale i tak byli o sekundy od finału, którego pozbawił ich autor hattricka Lucas Moura, tak jak Origi rozgrywający najlepszy mecz w karierze. Odniesione w dramatycznych okolicznościach zwycięstwo 3:2 w Amsterdamie oznaczało że ,,Koguty” zameldowały się w finale Champions Lig.

@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Adran360

7

Wybitne legendy futbolu:

8 maja 1960 r. urodził się włoski obrońca Franco Baresi, mistrz Świata z 1982 r., Zdobywca Pucharu Mistrzów i Ligi Mistrzów-1989, 1990,1994 (AC Milan), Zdobywca Pucharu Interkontynentalnego-1989 i 1990 (AC Milan), Zdobywca Superpucharu Europy-1989, 1990, 1994 (AC Milan), 6-krotny Mistrz Włoch, oraz 4-krotny Zdobywca Superpucharu Włoch. W wieku 14 lat wstąpił do szkółki Milanu, w drużynie seniorów zadebiutował 4 lata później 23 kwietnia 1978 roku w meczu z Veroną. Nigdy nie był silny fizycznie jak wielu środkowych obrońców, nie imponował szybkością, ale zawsze przez cały mecz zachowywał koncentrację, nie pozwalając by coś go rozproszyło. Miał też zdolność "czytania gry", umiejętność ustawienia się na boisku, dlatego też jego ulubioną pozycją był libero, skąd widział wszystko co działo się na polu gry. Właśnie "brak budowy typowej dla obrońcy" spowodował, że w lokalnym rywalu Interze nie poznali się na jego talencie, przez co nie trafił do tego klubu jak jego brat Giuseppe.W sezonie swojego debiutu wywalczył z Milanem scudetto i jak się miało okazać był to na dłuższy czas jedyny sukces Włocha. Przeżył on w Rossonerich dwie dekady: najczarniejszą i najpiękniejszą. Właśnie zaczynała się ta pierwsza. W roku 1980 wybuchnął skandal z ustawianiem meczów. Zamieszany był w to m.in. prezydent Rossonerich i kilku graczy. Wśród nich nie znalazł się Franco. Milan został karnie zdegradowany do Serie B. Już w następnym sezonie wrócił na najwyższy szczebel, ale ponownie spadł. Mimo to Baresi nie opuścił Mediolanu. Jego dobra gra zaowocowała mianowaniem go na kapitana drużyny, którą pełnił przez następne 14 lat. W Serie B rozegrał 61 spotkań(4 gole).Tego samego roku (1982) pojechał na Mistrzostwa Świata, ale był tam tylko rezerwowym i nie zagrał ani minuty. Trener reprezentacji Włoch Bearzot stawiał na innych a do takiej roli Baresi był nieprzyzwyczajony. Dlatego też oświadczył, że dopóki nie zmieni się trener, on w reprezentacji nie zagra; słowa dotrzymał. Kosztowało go to absencję również na MŚ 86. Mimo tego rok 1986 był dla Baresiego szczególny. W tym to roku prezydentem Milanu został Silvio Berlusconi, potentat medialny, który zainwestował w klub wielkie pieniądze. I tak dla ,,Rossonerich” i Baresiego rozpoczął się najwspanialszy okres w historii klubu. Obrona z Tassotim, Costacurtą, Maldinim i naszym głównym bohaterem stała się jedną z najlepszych, jeżeli nie najlepszą defensywą w dziejach piłki nożnej. W czasie tej dekady Milan zdobył wszystko co było do zdobycia. Z reprezentacją nie wiodło mu się tak jak na arenie klubowej. Najbliżej wielkiego sukcesu był na ostatnich dla niego MŚ 94, gdzie to w finale Włochy uległy Brazylii w rzutach karnych. To właśnie przestrzelone karne najpierw Franco a później Roberto Baggio zadecydowały o porażce. Zajął też 3 miejsce na MŚ 90. Łącznie w reprezentacji rozegrał 81 meczów, z czego 10 na MŚ, strzelił jednego gola. Franco, jako obrońca, nie strzelał zbyt wielu goli, ale może pochwalić się niezwykłym wyczynem. W sezonie 1989/90 podczas meczu z Messiną w rozgrywkach o Coppa Italia Baresi zanotował hat-trick! Wprawdzie wszystkie trzy gole strzelił z rzutów karnych, ale to rzadki wyczyn - zwłaszcza dla defensora. W swej karierze rozegrał 470 spotkań w Serie A i zdobył 12 goli. Poza tym zanotował 61 spotkań w Serie B (4 gole), 97 w Pucharze Włoch, 69 w rozgrywkach o Europejskie Puchary, 5 w SuperPucharze Włoch, 6 w SuperPucharze Europy, 4 w Pucharze Interkontynentalnym, 1 baraż o miejsce w Pucharze UEFA i 3 spotkania w Mitropa Cup. Łącznie rozegrał 719 oficjalnych spotkań w barwach Milanu. Baresi zakończył karierę w 1997 roku. Na jego pożegnalny mecz przyszło ponad 50.000 tys. widzów, a transmisje przeprowadził między innymi Eurosport. W uznaniu zasług Silvio Berlusconi wręczył Beresiemu złotą piłkę oraz ogłosił, iż nikt więcej w Milanie nie założy koszulki z numerem 6. Przy okazji obchodów stulecia Milanu został wybrany najlepszych zawodnikiem w historii klubu. W sezonie 2002/03 rozpoczął samodzielną pracę trenerską jako opiekun Primavery Milanu.

@Adran360
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
@Symson

8

Żywe legendy brazylijskiego futbolu:


8 maja 1966 r. urodził się Claudio Taffarel, brazylijski piłkarz, który grał jako bramkarz i jest trenerem bramkarzy reprezentacji Brazylii i Galatasaray. Podczas 18-letniej kariery grał zawodowo w pięciu klubach, w tym w Parmie, Atlético Mineiro i Galatasaray. Zdobywca ponad 100 występów w reprezentacji Brazylii, pomógł drużynie narodowej wygrać mistrzostwa świata w 1994 roku, występując także w innych ośmiu głównych międzynarodowych turniejach w ciągu jednej pełnej dekady, przede wszystkim pomagając Brazylii zająć drugie miejsce w mistrzostwach świata w 1998 roku. Urodzony w Santa Rosa, Rio Grande do Sul, Taffarel rozpoczął karierę grając w Sport Club Internacional, ale pojawił się tylko w 14 meczach Série A podczas swojego pięcioletniego okresu, otrzymując jednak nagrodę Złotej Piłki za sezon 1988. W 1990 roku wyjechał za granicę i dołączył do Parmy AC we Włoszech, świeżo awansowanej do Serie A po raz pierwszy w jej historii; wystąpił we wszystkich 34 meczach ligowych w następnej kampanii, kiedy drużyna Emilii-Romanii zajęła szóste miejsce i zakwalifikowała się do Pucharu UEFA. W 1993 roku Taffarel, obecnie tylko rezerwowy w Parmie, podpisał kontrakt z innym zespołem Serie A, AC Reggiana 1919, gdzie był pierwszym wyborem w niewielkiej ucieczce przed spadkiem. Następnie wrócił do ojczyzny i przez trzy lata grał w Clube Atlético Mineiro. W wieku 32 lat Taffarel wrócił do Europy i dołączył do Galatasaray SK, zdobywając sześć głównych trofeów podczas swojej trzyletniej kariery, w szczególności dwa tytuły Süper Lig i Puchar UEFA 1999-2000 , pokonując Arsenal 4: 1 w rzutach karnych, gdzie został wybrany Zawodnik meczu (0-0 po 120 minutach); Karierę zakończył w wieku 37 lat w byłym klubie Parma, po półtora sezonu jako drugi wybór i po odrzuceniu oferty Empoli FC: zepsuł mu się samochód, gdy miał podpisać kontrakt, który później opisał jako „znak Boga”. W 2004 roku Taffarel ponownie dołączył do Galatasaray jako trener bramkarzy - pod wodzą byłego kolegi z drużyny Gheorghe Hagi - wracając do klubu na sezon 2011-12, ponownie z Fatihem Terimem jako menadżerem. Taffarel zadebiutował w reprezentacji Brazylii 7 lipca 1988 r. W Złotym Pucharze Dwustulecia Australii , grając we wszystkich czterech meczach i tracąc dwa gole, gdy jego drużyna wygrała turniej. Był także w bramce przyszłorocznego Copa América , który Brazylia również wygrała (w swojej dziesięcioletniej karierze wystąpił w pięciu edycjach tego ostatniego turnieju). Taffarel był starterem dla narodu podczas Mistrzostw Świata FIFA 1994 w Stanach Zjednoczonych, pozwalając tylko na jednego gola w pierwszej rundzie i dwa w fazie pucharowej, z wyłączeniem dwóch rzutów karnych w finale. Cztery lata później we Francji pomógł drużynie narodowej zająć drugie miejsce, w szczególności oszczędzając dwa rzuty karne w wygranym 4: 2 rzutach karnych z Holandią w półfinale.


Taffarel zagrał 101 razy z ,,Seleção” . Po przejściu na emeryturę w 2003 roku trener Carlos Alberto Parreira zaproponował zorganizowanie pożegnalnego meczu, ale zawodnik odmówił, stwierdzając, że nie jest zainteresowany takimi fanfarami; wrócił do gry u boku Romário pod koniec 2004 roku przeciwko Meksykowi, aby upamiętnić zwycięstwo w Mistrzostwach Świata w 1994 roku w Los Angeles Memorial Coliseum. Uważany za jednego z największych brazylijskich bramkarzy wszechczasów, Taffarel był znany jako racjonalny, konsekwentny i skuteczny bramkarz, z dobrą podstawową techniką bramkarza, który preferował raczej skuteczny niż spektakularny styl gry. Jego głównymi atrybutami były refleks, wyczucie pozycji i opanowanie w bramce, a także umiejętności zatrzymywania kar; ponadto był znany z tego, że był szybki, gdy schodził z linii, a także był wysoko ceniony za umiejętności z piłką u jego stóp. Jednak ze względu na niski wzrost czasami miał problemy z obsługą krzyży. Taffarel i jego były kolega z drużyny Atlético Mineiro, Paulo Roberto, założyli agencję graczy, skupiającą się głównie na obiecującej młodzieży. Podczas mistrzostw świata w 1998 roku, kiedy reprezentacja Brazylii trenowała na stadionie Trois-Sapins w Ozoir-la-Ferrière, na przedmieściach na południowy wschód od Paryża, burmistrz miasta zaproponował zmianę nazwy stadionu na jego imię.


@Safrani
@Stinger_
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Comentateiro
@AssisMoreira
@Adran360

6

,,Goleada” w Wielkich Hajdukach:

8 maja 1938 r. Ruch rozgromił Warszawianke 6:2 w 4 kolejce ligowej. Już w drugiej minucie meczu padła pierwsza bramka dla Ruchu a zdobył ją Wilimowski, dobijając strzał Peterka, po którym piłka odbiła się od słupka. Po takim początku do pracy zabrali się goście i atakowali bramkę doskonale broniącego Broma. Pod koniec pierwszej połowy najpierw Wiechoczek z podania Wodarza a potem Wilimowski po zagraniu Peterka podwyższyli prowadzenie na 3.0. Z takim wynikiem piłkarzy zeszli na przerwę. Po zmianie stron ponownie przewagę osiągnęli zawodnicy z wielkich Hajduk w 59 minucie 4 gola dla Ruchu zdobył Kruk a w 68-mej po strzale Wiechoczka było już 5:0 dla gospodarzy. W dalszej części meczu goście ambitnie próbowali skorygować wynik, co połowicznie im się udało. Na bramkę drużyny z Warszawy niebiescy odpowiedzieli 6 trafieniem a autorem bramki był Peterek. W ostatnich chwilach spotkania drugiego gola strzeliła Warszawiankę i mecz zakończył się zwycięstwem Ruchu 6:2. Z zachwytem nad grą ataku ,,Niebieskich” w komentarzach pomeczowych nie było końca. W prasie oprócz napastników wysokie oceny otrzymali ponadto bramkarz Brom, który jak podkreślali w przerwie meczu zawodnicy z Warszawy jest niezwykle trudny do pokonania, oraz Kruk i Giemza a bohaterem meczu był Wilimowski. Słowa krytyki spłynęły zaś na Nowakowskiego za słabą kondycję i statystowanie na boisku w drugiej części meczu. Po tym meczu Ruch został samodzielnym liderem z kompletem punktów po czterech spotkaniach. Współliderująca Pogoń Lwów przegrała bowiem w Warszawie z Polonią 0:1.

@Adran360
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@NeroTFP1
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Safrani

10

,,La Manita” w derbach Barcelony:

8 maja 2016 r. FC Barcelona rozbiła na Camp Nou Espanyol 5:0 w ramach 37 kolejki Primera Division. Blaugrana była o jeden mecz od obrony tytułu mistrza Hiszpanii, po tym jak w przedostatnim meczu sezonu rozgromiła lokalnego rywala Espanyol 5:0. Atletico Madryt przegrało 2-1 z Levante, co wykluczyło je z wyścigu o tytuł a Real Madrid trzymał się Barçy dzięki nerwowemu zwycięstwu 3-2 nad Valencią na Santiago Bernabeu. Podopieczni Zinedine'a Zidane'a tracą tylko jeden punkt do ekipy Luisa Enrique przed ostatnią rundą rozgrywek. Barça nigdy nie sprawiała wrażenia zaniepokojonej Espanyolem na Camp Nou a Lionel Messi otworzył wynik spotkania oszałamiającym rzutem wolnym z dystansu. Luis Suarez również dwukrotnie trafił do siatki a Neymar i Rafinha dopisali swoje nazwiska do listy strzelców.

@Stinger_
@Safrani
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Adran360

3

Gratulacje dla PSG! Luis Enrique to najlepszy trener a PSG to najlepsza drużyna w tej chwili na świecie, bez dyskusji!

9

Feliz cumpleaños Lucho!

Swoje 55 urodziny obchodzi dzisiaj Luis Enrique, ofensywny pomocnik, który swoją karierę zaczynał w Sportingu Gijon i z którego trafił do Realu Madryt. Na Santiago Bernabeu spędził 5 lat, lecz skłócony z zarządem zdecydował się na odejście do… FC Barcelony! Już w grudniu 1995 nastąpiły pierwsze kontakty Lucho z zarządem Blaugrany a 3 miesiące później przeszedł w tajemnicy testy medyczne w Madrycie. Luis rozbił aparat fotograficzny dziennikarza, który próbował mu zrobić zdjęcie w szpitalu i oświadczył że przechodził jedynie badania przed podpisaniem umowy ubezpieczeniowej. Oficjalne porozumienie nastąpiło dopiero 27 maja. Kibice Barçy początkowo byli sceptycznie nastawieni do jego osoby, jednakże w ciągu ośmiu sezonów stał się ulubieńcem cules a dzięki swojej charyzmie i waleczności został kapitanem drużyny. W 2004 r. zdecydował się na zakończenie kariery. Do klubu wrócił w 2008 r. obejmując stanowisko FC Barcelony B, z którą awansował do drugiej ligi hiszpańskiej. W 2011 r. został trenerem AS Romy, lecz po jednym sezonie podziękowano mu za współprace. Po roku przerwy trafił na ławke trenerską Celty Vigo, którą prowadził przez jeden sezon. Dalsze losy Lucho znamy chyba wszyscy?

@Adran360
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Safrani
@Symson

0

@VegetaPolska Dokładnie! Też mi się podoba, zwłaszcza ,,Noc i my"!

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?