FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
7
Zapomniane legendy rodzimego futbolu(czytajcie w odpowiedzi na mój komentarz):
@patataj
@Ogorinho1974
@misterio
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
1
@FcPortoFan1999 Wręcz legendarnego francuskiego klubu...
7
@FCBparasiempre
Dziś coraz mniej mamy piłkarzy, którzy przez całą karierę trzymają się jednego klubu i trzyma się go na dobre i na złe. Pamiętamy teraz m.in. Andresa Iniestę, Xaviego, czy Stevena Gerrarda, którzy w ostatnich latach postanowili tylko przed samą emeryturą zaznać smak przeprowadzki. Taką drogą podążył swego czasu Alain Giresse. Urodzony 2 sierpnia 1952 roku w Langoiran, miasteczku położonym w departamencie Żyronda, nad rzeką Garonna, od małego grywał w piłkę. Jednak w domu kluczem dla niego było zdobycie wykształcenia i na to postawił swoje najmłodsze lata, choć ganianie za piłką od zawsze było jego pasją. A, że nie należał nigdy do największych, musiał wyrabiać w sobie świetną technikę, by tym walczyć z lepszymi fizycznie przeciwnikami. To wyróżniało go przez lata – technika i inteligencja boiskowa. Szybko zdobył zawód stolarza, a w międzyczasie jako wielki talent dołączył do największego klubu w okolicy, Girondins Bordeaux. Mimo mizernych warunków fizycznych świetnie radził sobie z przeciwnikami i był prawdziwym reżyserem, dlatego zajął miejsce w środku pola i od początku radził sobie świetnie. Zadebiutował w pierwszej drużynie w 1970 roku i już w swoim pierwszym sezonie rozegrał 29 spotkań i strzelił trzy bramki w rozgrywkach francuskiej Ligue 1 oraz Pucharze Francji. Przez kolejne dwa sezony, jego forma się utrzymywała, jednak „Żyrondyści” głównie walczyli o utrzymanie na najwyższym poziomie rozgrywkowym, co roku skutecznie, w czym duży udział Giresse’a. W 1973 roku został powołany do reprezentacji Francji U-21. Henri Guerin postawił na niego w meczu eliminacji do mistrzostw Europy. Prawdziwy wybuch formy rozgrywającego nastąpił w sezonie 1973/1974, gdy w samej Ligue 1 strzelił 12 bramek, a ekipa „Żyrondystów” zajęła w lidze 14 miejsce. Wtedy jednak we wrześniu 1974 roku, po świetnym sezonie na francuskich boiskach, dostał szansę debiutu w dorosłej reprezentacji „Trójkolorowych”. Stefan Kovacs wystawił go w pierwszym składzie towarzyskiego meczu z Polską. Giresse został zdjęty z boiska w 72 minucie, meczu wygranego 2:0, a na następny mecz w kadrze czekał trzy lata. Na stałe trafił do niej dopiero w 1981 roku. Wtedy były to już inne czasy dla jego kariery. Wcześniej Girondins regularnie kończyli sezony w środku tabeli, w czym i tak była duża zasługa Giresse’a, który strzelał w sezonie po kilkanaście bramek. Dużo słabiej wypadł sezon 1977/1978, gdy ekipa z zachodniej Francji do końca biła się o utrzymanie w elicie i ostatecznie o punkt wyprzedziła Lens i Troyes, które spadły do Ligue 2. W 1979 roku stery w klubie z Bordeaux przejął Claude Bez, który miał kluczowy udział w odbudowie i w ponownej drodze na szczyt. Rok później zespół przejął, ściągnięty z Olympique Lyon, Aime Jacquet. Dodatkowo do zespołu trafił m.in. znakomity napastnik Bernard Lacombe oraz Gerard Soler z Monaco. Sezon później po przyjściu trenera do zespołu dołączył szalenie doświadczony, podstawowy obrońca reprezentacji Francji, Marius Tresor. Od razu w pierwszym sezonie Jacqueta, Bordeaux skończyło sezon na najniższym stopniu podium, co dało awans do europejskich pucharów. Sam Giresse zaliczył co prawda słabszy sezon i strzelił tylko sześć bramek. Dodatkowo do pomocy w środku pola Giresse’owi ściągnięto Jeana Tiganę, z którym regularnie zaczął też występować w kadrze „Trójkolorowych”. Cały zespół spisał się jednak poniżej oczekiwań. W lidze zajął czwarte miejsce, w Pucharze UEFA dotarł zaledwie do drugiej rundy, gdzie uległ HSV, które ostatecznie dotarło do finału. W 1982 roku Giresse pojechał z kadrą Michela Hidalgo na mistrzostwa świata, gdzie był już jedną z kluczowych postaci. „Trójkolorowi” ostatecznie dotarli do półfinału, gdzie pokonali ich Niemcy dopiero w rzutach karnych, a następnie Polska w meczu o trzecie miejsce, który Francuzi już zwyczajnie odpuścili i posłali największe gwiazdy do domu, w tym właśnie naszego bohatera. Wcześniej rozgrywający Bordeaux strzelił dwie bramki Irlandii Północnej w ćwierćfinale, a następnie zaliczył trafienie i dorzucił asystę w spotkaniu półfinałowym z Niemcami. W 1982 roku zajął też drugie miejsce w plebiscycie Złotej Piłki, przegrywając o 51 punktów z Paolo Rossim, a wyprzedzając m.in. Zbigniewa Bońka, który znalazł się na trzecim miejscu. Po powrocie był kluczową postacią zespołu, który zdobył vicemistrzostwo. FC Nantes było wtedy poza zasięgiem, ale to było za mało dla Claude Beza. Do ekipy przed sezonem 1983/1984 dołączył m.in. Patrick Battiston. Aime Jacquet stworzył kapitalny zespół, któremu przewodził Giress, który w całym sezonie strzelił 16 bramek i choć „Żyrondyści” odpadli już w pierwszej rundzie Pucharu UEFA, jednak zdobyli upragnione mistrzostwo, wygrywając z Monaco lepszym bilansem w meczach bezpośrednich.
Po sezonie nastąpiły mistrzostwa Europy, które dla Francuzów skończyły się kapitalnie. Ekipa Hidalgo wygrała wszystkie mecze, w tym półfinał po dogrywce z Portugalią, a w wielkim finale zmierzyli się z Hiszpanią, z którą zwyciężyli 2:0 i Francja sięgnęła po swój pierwszy wielki tytuł. Liderami tamtejszej drużyny była czwórka: Michel Platini, Alain Giresse, Jean Tigana i Luis Fernandez nazywana „Le Carre Magique”, czyli „Magiczny Kwadrat”. Sam bohater naszego tekstu strzelił bramkę i zaliczył dwie asysty w spotkaniu z Belgią, a we wszystkich pięciu spotkaniach wystąpił od pierwszej do ostatniej minuty. Wydawało się, że długo w Bordeaux nie pobędzie, chciały go bowiem największe kluby świata. On jednak postanowił być wierny barwom i w kolejnym sezonie ponownie występował w ekipie obrońców tytułu, którzy ostatecznie ten tytuł obronili, wyprzedzając o cztery punkty Nantes. W końcu udało się też osiągnąć sukces w europejskich pucharach, gdzie Francuzi dotarli do półfinału Pucharu Europy, gdzie lepszy okazał się Juventus z Platinim w składzie. Ostatnim sezonem w barwach „Żyrondystów” był sezon 1985/1986. Wtedy razem z kolegami zajął w lidze trzecie miejsce, co było uznawane jako ogromny zawód. Po sezonie pojechał na mistrzostwa świata, gdzie drużyna Henriego Michela miała wielkie nadzieje. Ponownie razem z Platinim, Tiganą i Fernandezem stworzyli zabójczy kwartet w środku pola. Ostatecznie „Trójkolorowi” zaliczyli powtórkę z poprzedniego mundialu i odpadli w półfinale z Niemcami, jednak w spotkaniu o trzecie miejsce pokonali po dogrywce Belgów i mogli cieszyć się z medalu. Sam Giresse zaliczył za to ważną asystę, przy bramce Fernandeza, która dała remis ze Związkiem Radzieckim jeszcze w fazie grupowej. Półfinałowe starcie z Niemcami było z kolei jego ostatnim występem w narodowych barwach. Licznik zatrzymał się na 47 spotkaniach. Po powrocie z turnieju zdecydował się na przeprowadzkę do Olympique Maryslia, które zaczęło budować ekipę zdolną do walki o najwyższe cele. To właśnie w 1986 roku rozpoczęła się budowa drużyny, która kilka lat później zwyciężyła w lidze mistrzów. Do drużyny „Olimpijczyków” dołączyli oprócz Giresse’a m.in. Jean-Pierre Papin, Karlheinz Forster, czy Bernard Genghini. A za wszystkim stał Bernard Tapie. Już w pierwszym sezonie po reformie w klubie, drużyna zdobyła wicemistrzostwo Francji. Dotarli też do finału Pucharu Francji, gdzie ulegli… Bordeaux. Bohater naszego tekstu grał regularnie, jednak strzelił w całym sezonie tylko sześć bramek. Jeszcze słabiej było w kolejnym sezonie, gdy strzelił tylko dwie bramki, a Olympique skończył dopiero na szóstym miejscu w Ligue 1. Po zakończeniu sezonu zdecydował się zakończyć karierę. Rok później został dyrektorem sportowym Bordeaux. Klub jednak był w coraz słabszej kondycji finansowej i powoli dobiegała końca misja Claude’a Beza. Wtedy z klubu odszedł m.in. Aime Jacquet. Do 1991 roku próbował ratować drużynę, jednak w końcu odszedł po upadku klubu. Dwa lata później objął tę samą funkcję w Toulouse, a w 1995 roku postanowił zostać trenerem, przejmując w listopadzie klub po odejściu Rollanda Courbisa. W trakcie dwóch i pół roku pracy przywrócił Toulouse miejsce w elicie. Następnie odszedł do PSG, a po spadku „Fioletowo-Białych”, ponownie przejął zespół i awansował do Ligue 1. W 2001 roku Giresse przeprowadził się do Afryki i przejął marokański FAR Rabat, które pod jego wodzą spisywało się jednak słabo. W 2004 roku objął reprezentację Gruzji, jednak nie miał tam żadnych szans rywalizować z większymi rywalami i po roku pożegnał się ze stanowiskiem. Ponownie wrócił do Afryki i przejął reprezentację Gabonu, która za jego kadencji poczyniła ogromny postęp, mierząc się jak równy z równym z największymi afrykańskimi tuzami. Byli też blisko awansu na mistrzostwa świata w RPA (w ostatniej grupie eliminacyjnej ulegli tylko Kamerunowi). W 2010 roku przejął reprezentację Mali, którą miał poprowadzić do sukcesu na Pucharze Narodów Afryki w 2012 roku. Ostatecznie „Orły” zajęły trzecie miejsce a Giresse niedługo później zrezygnował ze stanowiska. Półtora roku później przejął reprezentację Senegalu, jednak po wpadce na Pucharze Narodów Afryki 2015, został zwolniony. Następnie powrócił do Mali, gdzie spędził dwa i pół roku. W 2018 został selekcjonerem reprezentacji Tunezji, z którą zajął czwarte miejsce na PNA. W 2022 roku został selekcjonerem reprezentacji Kosowa, z którą radzi sobie całkiem nieźle.
Statystyki i osiągnięcia:
Osiągnięcia zespołowe:
Girondins Bordeaux
2x mistrzostwo Francji (1984, 1985)
1x Puchar Francji (1986)
Reprezentacja:
1x Mistrzostwo Europy (1984)
Trzecie miejsce mistrzostw świata (1986)
Osiągnięcia indywidualne:
3x Piłkarz Roku (1982, 1983, 1987)
Król Strzelców Pucharu UEFA (1983)
Drugie miejsce w klasyfikacji Złotej Piłki (1982)
7
Książę Żyrondystów(francuska legenda w odpowiedzi na mój komentarz):
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
1
@Arkon Dokładnie! Powiem więcej, gdyby nie jego rozrywkowy tryb życia oraz gdyby mu się bardzo chciało osiągnął by tyle samo co Messi a kto wie czy nie więcej? Potencjał ogromny i tak jak zauważasz nie w pełni wykorzystany...
11
Snajper wyborowy:
2 sierpnia 1993 r. Romario strzela debiutanckiego gola w barwach Blaugrany w towarzyskim meczu przeciwko S.C. Heerenveen przegranym przez Barçe 5:4. Później Brazylijczyk strzelał aż miło, zostając królem strzelców Primera Division.
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
11
Przypadki niejakiego Carlesa Busquetsa w FC Barcelonie:
Dokładnie 30 lat temu FC Barcelona zremisowała w towarzyskim meczu z FC Groningen rzadko spotykanym wynikiem 5:5. Taki wynik zawdzięczamy głównie błędom bramkarza Carlesa Busquetsa. Latem 1994 r. z Barcelony odszedł Zubizarreta i jego miejsce w bramce miał zająć dotychczasowy zmiennik Carles Busquets(ojciec Sergio). Już w sparingach przedsezonowych okazało się jednak iż nie będzie on najlepszym wyborem. W meczu z Groningen Busquets popełnił dwa błędy, które zdarzają się co najwyżej raz w całej karierze. Najpierw po dośrodkowaniu przeciwników piłka odbiła mu się od klatki piersiowej i wpadła do bramki. Przy trzecim golu dla rywali próbował okiwać napastnika przeciwników ale stracił piłke. Zdążył jeszcze zatrzymać futbolówkę na linii bramkowej ale nie utrzymał jej w rękach. Przy pozostałych golach dla rywali również mógł się zachować dużo lepiej. W całej karierze ,,Busi” popełniał wiele błędów szczególnie w grze nogami i zyskał przez to niechlubny przydomek ,,bramkarza” z piłki ręcznej. W listopadzie 1995 r. nie mógł trenować ponieważ złapał gorące żelazko, które mogło poparzyć jego czteroletniego syna Aitora. Żartowano później w prasie że była to jego najlepsza interwencja w karierze. No cóż, powiada się iż nie daleko pada jabłko od jabłoni, choć w tym wypadku Sergio i tak jest lepszym piłkarzem od ojca.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
0
@karci0 A wiesz że nawet nie wiem, bądź sobie nie przypominam. Jeśli natkne się na taką informacje to z pewnością dopisze
12
(Nie)zapomniane legendy rodzimego futbolu:
1 sierpnia 1969 r. urodził się Tomasz Łapiński, obrońca. ,,Nasz bramkarz nic nie łapie. Nie musi. Bo mamy ,,Łapę”. Taka okolicznościowa fraszka pojawiła się kiedyś w ,,Piłce Nożnej”. Jej bohaterem był Tomasz Łapiński. Dla wielu najlepszy polski obrońca lat 90-tych, kluczowy element w Widzewie i reprezentacji Polski w tym czasie. Koledzy najczęściej mawiali o nim ,,Łapa”. Czasem ktoś dodawał jeszcze ,,Łapa z Łap”, bo stoper pochodził właśnie z miejscowości o tej nazwie, leżącej nieopodal Białegostoku. Nie trafił jednak do piłkarskiego hegemona Podlasia, Jagiellonii ale do Łodzi. Tam został ostoja miejscowego Widzewa w okresie jego triumfów na krajowych boiskach. Solidny, pewny i niezwykle skuteczny w swych interwencjach Łapiński szybko wskoczył do podstawowego składu tej drużyny, gdzie nie brakowało znanych nazwisk. Zaczynał w defensywie u boku między innymi uczestnika mundialu 1986- Kazimierza Przybysia. W wysuniętych formacjach grali zaś między innymi Iwanicki czy Wraga. Tu wypatrzył go selekcjoner reprezentacji olimpijskiej Janusz Wójcik. Na Igrzyskach w Barcelonie Łapiński był podstawowym graczem jego drużyny. Zagrał od początku do końca we wszystkich meczach aż po sam finał, tworząc znakomity duet z Wałdochem. Z Hiszpanii przywiózł tytuł wicemistrza olimpijskiego a także kilka propozycji transferowych.
,,Łapa” uparcie jednak trwał przy Widzewie. Wielu twierdziło że brało się to z jego legendarnego wręcz strachu przed lataniem. Przed każdym wejściem na pokład samolotu obrońca, który nie pękał przed najlepszymi napastnikami świata, musiał uspokajać się kilkunastoma papierosami. Od braku chęci zmiany klimatu na pewno nie ucierpiała jego gablota z trofeami klubowymi. Z Widzewem wywalczył bowiem 2-krotnie mistrzostwo Polski. W obu tych sezonach był podstawowym piłkarzem drużyny. Zagrał łącznie w 58(z 68) spotkań dwóch mistrzowskich edycji. Zawsze wychodził w podstawowym składzie i nigdy nie został zmieniony. Brał też udział w wygranym starciu z Legią, przez wielu uznawanym za najsłynniejszy mecz w Ekstraklasie. Jako kapitan miał zaszczyt dwukrotnie podnieść trofeum przyznawane za wygraną w lidze. Ponadto zdobył Superpuchar Polski a 2 razy był wicemistrzem Polski. Razem z Widzewem awansował także do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Na zakończenie 1997 r. wygrał plebiscyt na Piłkarza Roku w Polsce katowickiego ,,Sportu”. Wcześniej zwyciężył w klasyfikacji ,,Złotych Butów” za ten sam okres. Tym większy szok wywołała informacja że jeden z symboli klubowych zdecydował się na transfer do Legii. Nie był już jednak tym samym ,,Łapą”, co kilka miesięcy wcześniej. Coraz częściej zmagał się z kontuzjami. Do Warszawy ściągnął go zaś trener, z którym odniósł największe sukcesy- Franciszek Smuda. Ostatecznie jednak w lidze zagrał w barwach Wojskowych tylko raz przez ponad 2 lata. Kolejny uraz zaważył na jego rozbracie z futbolem na wysokim poziomie. Wspomógł tylko Legie w walce o Puchar Ligi. Półfinał z jego udziałem udało się Wojskowym przejść ale już w decydującej rozgrywce zbyt mocna okazała się stołeczna Polonia. Potem grywał już tylko w niższych klasach rozgrywkowych, m.in. w Piotrkowie Trybunalskim. Jego transfer do Legii miał jeszcze jedną dobrą stronę praktyczną. Liczono bowiem że skorzysta na tym reprezentacja. W Warszawie dołączył do Jacka Zielińskiego, z którym świetnie rozumiał się w defensywie biało-czerwonych. Od eliminacji Euro 1996 aż do momentu kontuzji był podstawowym stoperem kadry. Łącznie rozegrał w niej 36 spotkań. Jego największym sukcesem pozostało jednak srebro olimpijskie. Obecnie jest cenionym ekspertem telewizyjnym, co wielu zaskakuje. W czasach kariery uchodził wszak za milczka i udzielił niewiele wywiadów. Zajmuje się profesjonalną fotografią. Działa także w Widzewie.
@Adran360
@Arkon
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
0
@MesQueUnClub96 No raczej, tylko z jakiego powodu? Chociaż znając te moderacje czy jak tam jej, to usuwają bez powodu!
12
Debiuty żywych legend FC Barcelony:
1 sierpnia 1989 r. w meczu sparingowym z holenderskim BUITENPOSTS ZM1, zadebiutował i jednocześnie strzelił 3 gole w barwach Blaugrany niejaki…. Ronald Koeman. Nasz legendarny stoper rozegrał tylko pierwszą połowę meczu a FC Barcelona wygrała ten mecz aż 15:1!
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
0
O! Widze że znikł mój komentarz o porażce Igi Świątek w półfinale Igrzysk Olimpijskich. Ciekawe dlaczego i kto miał czelność usunąć mój komentarz?
10
Polscy cules kultywują pamięć nie tylko o Powstaniu Warszawskim:
1 sierpnia 1934 r. powstała Societat Esportiva Industrial Espanya, przyszła drużyna rezerw FC Barcelony. Historyczna nazwa pochodziła od fabryki, której ekipa była reprezentacją. W 1945 r. została oficjalnie drużyną filialną Barçy. Z tego powodu 7 lat później nie zdobyła awansu do Primera Division, ponieważ druga drużyna nie może grać w tej samej lidze co pierwsza. W 1956 r. klub zdobywa ponownie awans, zmienia nazwe na Club Esportiu Condal i w zgodzie z przepisami przestaje być ekipą filialną Blaugrany. W 1970 r. Barcelona Athletic połączyła się z Club Esportiu Condal, stając się oficjalnie drużyną rezerw Dumy Katalonii. W międzyczasie zmienia kilkakrotnie nazwę(na Barcelona B w 1991 r., Barcelona Athletic w 2008 r. by ostatecznie powrócić do nazwy Barcelona B w 2010 r.). Obecnie grają tam profesjonalni piłkarze ale mogą występować również amatorzy z juniorskiej drużyny Barçy.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
1
@Yamal_Williams Naprawde? No to nic tylko pójde obstawić...
4
Pablo Torre i gol na 2:1! Bardzo ładnie grają młode chłopaki a Torre predestynuje nawet do pierwszej jedenastki
0
@FcPortoFan1999 No lipca, lipca! Nie wiem czemu napisałem czerwca?
8
Żywe legendy włoskiego futbolu:
Antonio Conte urodził się 31 czerwca 1969 roku w Lecce, na samym obcasie włoskiego buta. Karierę piłkarską rozpoczynał w drużynie z rodzinnego miasta. W US Lecce a zarazem w Serie A, zadebiutował mając zaledwie 16 lat. Było to 6 kwietnia 1986 roku. W drużynie z rodzinnego miasta Conte spędził siedem sezonów i zaliczył blisko sto występów. Jego gra przyciągnęła uwagę Giovanniego Trapattoniego, który zapragnął mieć Antonio w zespole. I tak, w czerwcu 1991 roku Conte zasilił szeregi Juventusu. Bianconeri wydali wtedy na młodego pomocnika 4,8 miliona dolarów. W nowym zespole zadebiutował nie w byle jakim meczu, lecz w spotkaniu derbowym z Torino, gdy wszedł na boisko zmieniając legendarnego Toto Schillaciego. To właśnie wtedy rozpoczęła się jego wspaniała przygoda z Juventusem, która trwała przez kolejnych 13 lat. W reprezentacji Włoch, dowodzonej przez Arrigo Sacchiego, zadebiutował w 1994 roku w meczu przeciwko Finlandii, wygranym przez Italię 2-0. W 1994 roku został powołany na MŚ w Stanach Zjednoczonych. Zaliczył występy w meczach 1/4 i 1/2 finału, jednak przegrane po karnych spotkanie finałowe spędził na ławce rezerwowych. W tym czasie, w jego klubie nastała nowa era, era Marcelo Lippiego. Miejsce Antonio Conte w podstawowej jedenastce stanęło pod znakiem zapytania. Konkurować wszak musiał z takimi tuzami jak Paolo Sousa, Didier Deschamps czy Angelo Di Livio. Początkowo nie potrafił sobie z tą rywalizacją poradzić. Stracił też miejsce w reprezentacji. Po pewnym czasie po raz kolejny został zauważony przez selekcjonera, jednak nie zobaczyliśmy go ani w finałach Euro ’96, ani na Mistrzostwach Świata we Francji dwa lata później. Sezon 1996-97 miał należeć do niego. Conte został następcą Gianluki Viallego w roli kapitana Starej Damy i miał prowadzić Juventus do największych triumfów na europejskiej arenie. Zamiast tego przyszło mi jednak borykać się z kontuzją… 9 października 1996 roku w Perugii, drużyna narodowa Italii podejmowała w kwalifikacjach do MŚ drużynę Gruzji. Szybki rajd Conte, zakończył się katastrofą. Piłkarz doznał kontuzji stopy, która wyeliminowała go z gry na długi czas. Przez kolejne miesiące, jedynie z trybun mógł oglądać poczynania jego zespołu, który od zwycięstwa do zwycięstwa dzielnie walczył o najwyższe cele. To były dla Antonio bardzo trudne chwile. “Pamiętam jak oglądałem triumf Juve w pucharze Interkontynentalnym. Oddałbym wszystko, byle tylko być tam z nimi“. Gdy doszedł do pełni formy znów stał się mocnym punktem Juventusu i Italii. Stałe miejsce w składzie reprezentacji wywalczył za kadencji Dino Zoffa. Podczas Euro 2000 już w pierwszym meczu ME z Turcją popisał się wspaniałą bramką strzeloną przewrotką. Równie udany występ zaliczył przeciwko Szwecji. Dobrze radził sobie także w meczu z Rumunami, do momentu, w którym Hagi bardzo brutalnie zaatakował Conte. Rumuński zawodnik ukarany został czerwoną kartką, jednak również Włoch musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. Nie zagrał już do końca turnieju.
Kolejne lata to solidna gra, jednak przeważnie w roli zmiennika. Najlepsze jego występy przypadają na okres pobytu w Juve Carlo Ancelottiego, gdy Antonio stał się etatowym zawodnikiem pierwszego zespołu. Po powrocie Lippiego bywało różnie. Antonio nie grał zbyt dużo, wchodził przeważnie z ławki rezerwowych. Dodatkowo stracił opaskę kapitana na rzecz Del Piero i jak dziś sam mówi, był to najgorszy dzień w jego życiu. Mimo to nie można nie doceniać jego wpływu na sukcesy Juventusu. Drużyna wiele korzystała z doświadczenia i charyzmy, z jakiej już wówczas słynął Conte. W czasach występów w drużynie Bianconerich dał się poznać jako niezwykle uniwersalny pomocnik. Grał zarówno na środku, jak i na prawej pomocy. Miał również na swoim koncie wiele bramek strzelonych w bardzo istotnych dla Juventusu momentach. Wierność biało-czarnym barwom dochował przez 13 lat. Piłkarską karierę zakończył w 2004 roku występem w Derbach Włoch przeciw Interowi. Przygodę z Juventusem zakończył bardzo niespodziewanie i nagle. Nie było pożegnalnego meczu, wzruszającego pożegnania z kibicami, kwiatów ani okrzyków. Podziękował jedynie wszystkim za te wspaniałe lata spędzone w Turynie i po cichu zakończył występy jako futbolista. Od razu po odwieszeniu butów na kołku miał jasno sprecyzowane plany – chciał zostać trenerem: “Klub zaproponował mi warunki, których nie mogłem zaakceptować. To koniec pewnego cyklu, także mojego. Tutaj wygrałem wiele, obym wrócił tutaj jako trener…“. W 2005 roku rozpoczął karierę szkoleniowca jako zastępca Luigiego De Canio w Sienie. Samodzielną pracę zaczął w kolejnym sezonie w drugoligowym Arrezzo. Spadł z tym zespołem z Serie B, jednak wpływ miały na to nie tylko boiskowe występy jego podopiecznych, ale też punkty odebrane Arrezzo za udział w Calciopoli. Pod koniec 2007 roku zastąpił Giovanniego Mazzarriego na stanowisku trenera Bari. Udało mu się zająć z zespołem bezpieczne miejsce w środku stawki, by w drugim sezonie uzyskać awans do Serie A. Mimo tego sukcesu kontrakt pomiędzy nim a klubem został rozwiązany w czerwcu 2009. We wrześniu Conte zatrudniony został w Atalancie. Ze względu na niezadowalające wyniki szybko podał się do dymisji, nie pozostał jednak długo bez pracy. W maju objął stery Sieny, którą poprowadził do awansu do Serie A. Był już wówczas uznawany za jednego z najlepszych trenerów młodego pokolenia, jednak i tak część kibiców zaskoczona była, gdy w maju 2011 Juventus podał do wiadomości, że Conte zostanie nowym trenerem Bianconerich. Jego zadanie było proste. Miał przywrócić należne miejsce zespołowi, który wciąż nie był w stanie wrócić na szczyt po aferze Calciopoli. 11 września 2011 roku zdobył z nowym klubem trzy punkty po spotkaniu z Parmą, inaugurującym jednocześnie nowy stadion Juventusu (na którym zresztą został uhonorowany specjalną gwiazdą jako jedna z klubowych legend). Zwyciężając w rozgrywkach ligowych trzy razy z rzędu i dwukrotnie zdobywając krajowy Superpuchar stał się dla kibiców symbolem odrodzenia Starej Damy. Dominacja ligowa nie przełożyła się jednak na wyczekiwane przez tifosich sukcesy w Europie. W międzyczasie w 2012 roku jego kariera zawisła na włosku – oskarżony został o udział w aferze związanej z ustawianiem meczów (tzw. Calcioscommesse). Kara za nie poinformowanie odpowiednich organów o procederze początkowo miała wynosić rok, skończyło się jednak na czterech miesiącach dyskwalifikacji, podczas których zastępowali go Angelo Alessio i Massimo Carrera. Z Juventusu odszedł w 2014 roku by objąć stanowisko selekcjonera reprezentacji Włoch. Ze Squadra Azzurra awansował do finałów Mistrzostw Europy 2016, jednak już przed turniejem (zakończonym przez Włochów na ćwierćfinale) były wiadomo, iż w kolejnym sezonie Antonio przeniesie się na Wyspy by trenować Chelsea. W pierwszym sezonie zdobył z The Blues mistrzostwo Anglii, drugi zakończony piątym miejscem w tabeli oznaczał także pożegnanie z Londynem. Zdecydowały o tym nie tylko wyniki sportowe, ale też problemy w relacjach pomiędzy szkoleniowcem, zawodnikami a klubem. Po roku przerwy w czerwcu 2019 został mianowany trenerem Interu Mediolan, co przez część kibiców Juventusu odebrane zostało jako zdrada.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
1
@Adran360 Ano rzeczywiście! Bardzo dobrze że to wyłapałeś i szacunek dla ciebie za to. Zaktualizuje to w wolnym czasie. dziękuje i pozdrawiam :)
9
Wspominamy trenerów ,,naszego” klubu:
31 lipca 2009 r. zmarł sir Robert William ,,Bobby” Robson. Urodzony w 1933 r. angielski trener prowadził FC Barcelone w sezonie 1996/97. To on zabrał ze sobą na Camp Nou ze swojego poprzedniego klubu(FC Porto) Jose Mourinho, pełniącego wówczas rolę tłumacza. Robson stworzył świetną drużynę, której gwiazdami byli Ronaldo i Luis Figo, lecz Puchar Króla i Puchar Zdobywców Pucharów a także rekordowe w dziejach Blaugrany 102 gole w jednym sezonie ligowym to było za mało dla szefostwa klubu. Mistrzem Hiszpanii z dwupunktową przewagą został Real Madryt prowadzony przez Fabio Capello i Robson musiał pożegnać się z posadą. Odszedł do PSV Eindhoven a karierę trenerską zakończył w Newcastle.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@misterio
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
4
@FCBparasiempre
Dziś to wydaje się nieprawdopodobne ale w reprezentacji Anglii aż do roku 1963 nie było lekarza. Kontuzjami zawodników zajmowali się zwykli lekarze, gdyż i w wielu klubach zatrudnianie Medyka uważano za niepotrzebne. Ramsey zmienił i to. Kazał zatrudnić lekarza Arsenalu (mimo że w kadrze na finały nie znalazł się ani jeden piłkarz z tego klubu), doktora Alana Bassa. Spełniał on podobną rolę do tej, jaką miał w kadrze Brazylii Hilton Gosling. Nie tyle leczył, co uświadamiał zawodnikom konieczność prowadzenia zdrowego trybu życia, bywał ich powiernikiem i psychoterapeutą. Czego bali się powiedzieć trenerowi, mówili lekarzowi. Zaczęło się od regularnych wizyt u dentysty. Bas postawił sprawę jasno, Kto będzie miał zepsute zęby, ten nie wyjdzie na boisko. Piłkarze wreszcie się dowiedzieli Kiedy i jak się odżywiać, jak długo spać i w jaki sposób obcinać paznokcie u nóg, żeby nie wrastały w palce, nie robiły się czarne, nie schodziły, powodując bóle i utrudniając grę kropkę tego wszystkiego do tej pory nie uczono. Na miesiąc przed premierą Alf Ramsey zamknął 27 osobową kadrę w ośrodku szkoleniowym. To zgrupowanie nosiło żartobliwą nazwę ,, stalag Lille Scholl". Bobby Charlton mówił: ,, Czuliśmy się niemal jak w koszarach kropkę spaliśmy we wspólnej sali, czekaliśmy na posiłki w kolejce, nie mogliśmy telefonować do domów. Ktoś rzucił hasło żeby zacząć robić podkop i uciekać. W okolicy były dwa puby ale Alf postawił sprawę jasna. Jeśli ktoś pójdzie do pubu może zapomnieć o grze na mundialu. Aż któregoś dnia sam tam z nami poszedł, byliśmy Wniebowzięci. Wyjechaliśmy na cztery towarzyskie mecze do Skandynawii i polski, wszystkie wygraliśmy i już wtedy wiedzieliśmy że to wszystko co do tej pory robiliśmy ma sens". Anglia była przygotowana do finałów Mistrzostw Świata pod każdym względem: sportowym, medycznym i organizacyjnym. FIFA tak skonstruowała terminarz aby Anglicy mogli rozgrywać mecze na Wembley. Jak ze zwycięstwa a na kolejne mecze Ramsey zmienił skład. Wygrane po 2:0 z Meksykiem i Francją dały Anglii pierwsze miejsce w grupie. Od drugiej rundy grano systemem pucharowym, co oznaczało że kto przegrywa ten odpada. Anglia trafiła na Argentynę i nie mogła dać sobie rady. Pomógł jej sędzia z RFN Rudolf Kreitlein. 35 minucie wyrzucił z boiska kapitana Argentyny i jej najważniejszego zawodnika Antonio Rattina. Za co spotkała go taka kara? Nie wiadomo. Na boisku nie wydarzyło się nic, co uzasadniałoby taką decyzję sędziego. Żartowano więc, choć Argentyńczykom nie było do śmiechu że Rattin krzywo się na arbitra spojrzał i w dodatku z góry. On miał 190 cm wzrostu a Kreitlein 168. Nic dziwnego że Rattin nie chciał opuścić boiska. Weszli na nie przedstawiciele kierownictwa argentyńskiej ekipy i przedstawiciel FIFA Irlandczyk Harry Cavan. Dyskusje trwały około 10 minut a ponieważ sędzia swojej decyzji nie cofnął, Rattinowi z boiska pomogli zejść policjanci. Szedł długo bez zbędnych demonstracji, żegnany gwizdami przez angielskich kibiców, świadomy że znalazł się na straconej pozycji. Na 11 minut przed końcem osłabiona Argentyna straciła gola. Strzelił go Geof Hurst, zastępujący kontuzjowanego Gravesa. Po meczu ci sami policjanci, którzy towarzyszyli Rattinowi osłaniali Kreitlaina, gdyż mogło spotkać go coś złego ze strony Argentyńczyków. Jakby jednego skandalu było mało, pojawił się i drugi, początkowo zbagatelizowany. Kiedy George Cohen wymieniał się na koszulki z jednym z Argentyńczyków, na boisko wbiegł Alf Ramsay aby temu zapobiec. Wyrwał koszulkę nazywając przy okazji Argentyńczyków zwierzętami. FIFA kierowana przez Stanleya Rose’a nabrała wody w usta a pojedynki Anglii z Argentyną na mundialach staną się od tej pory meczami podwyższonego ryzyka. W półfinale Anglia trafiła na wspaniałą Portugalię, opartą na zawodnikach Benfiki, z Eusebio na czele ale jak on sam mówił po latach, gospodarze zrobili wszystko aby Portugalia przystępowała do tego meczu zmęczona i rozbita psychicznie. ,, Zmieniono nam godzinę odjazdu pociągu z Liverpoolu do Londynu, umieszczono w hotelu w centrum miasta a nie, jak chcieliśmy z dala od zgiełku. W dodatku pod hotelem do białego rana trwała zabawa kibiców angielskich, dobrze wiedzących kto mieszka wewnątrz"- żalił się Eusebio. Półfinał był jednym z najładniejszych meczów lat 60-tych. Po dwóch golach Bobi Charltona i wykorzystanym przez Eusebio karnym Anglia zwyciężyła 2:1. Pozostawał jej już tylko finał z Niemcami, którzy w półfinale pokonali Związek Radziecki z Lwem Jaszynem w bramce. W ćwierćfinale z Argentyną Ramsay zastosował pierwszy raz ustawienie 4-4-2, z Hurstem i Huntem w ataku, bez skrzydłowych. System się sprawdził także w grze przeciwko Portugalii więc w finale Anglia zagrała tak samo, mieszając nieco szyki Niemcom. Największy problem sprawiał im Allan Ball, niby boczny pomocnik a poruszający się po całym boisku i to w tempie dla Niemców zbyt szybkim.
Finał stał na bardzo wysokim poziomie. Tu już nie było słabych zawodników ani przypadkowych zagrań. Obydwie drużyny prezentowały podobny poziom więc piękne akcje rozgrywano to na jednej, to na drugiej połowie boiska. Prowadzenie zdobyli Niemcy. Lewy obrońca Ray Wilson wybił piłkę wprost pod nogi helmuta Hallera a ten wykorzystał okazję i w 12 minucie strzelił z pola karnego a więc 1:0 dla Niemców. Anglia wyrównała 6 minut później. Za połową boiska Bobiego Moora sfaulował Wolfgang Overata. Moore podał piłkę z wolnego na pole karne, Hurst wybiegł przed obrońców i głową skierował piłkę do bramki. Przez ponad godzinę obydwie drużyny starały się zdobyć gola, nie było żadnych kalkulacji. Na 12 minut przed końcem Anglicy wykorzystali sytuację po rzucie rożnym. Strzelał Hurst, piłkę odbił Hottgess a Martin Peters z kilku metrów kopnął do bramki. 2:1 dla Anglii. Stadion już świętował zwycięstwo, kibice patrzyli na zegar bardziej z nadzieją niż niepokojem, nie mając pojęcia że stanie się coś z czego od tej pory znani będą niemieccy piłkarze. W 90 minucie Niemcy mieli rzut wolny z odległości około 25 m, na wprost bramki. W polu karnym znalazło się siedmiu piłkarzy niemieckich. Emmerich strzelał na bramkę. Piłka odbiła się od muru, trafiła pod nogi obrońcy Webera a ten z bliska wepchnął ją do bramki. Nie zdołali temu zapobiec ani usiłujący blokować strzał Ray Wilson ani Gordon Banks. 22 i dogrywka. W 11 minucie dogrywki, czyli 101 minucie meczu doszło do sytuacji tak niejasnej że decyzję sędziego o przyznaniu gola dla Anglii nazwano,, najbardziej kontrowersyjnym w XX wieku". Z prawego skrzydła na pole karne dośrodkował Alan Ball. Piłkę dostał Hurst, zrobił zwód żeby uwolnić się o obrońcy i strzelił niemal z narożnika pola karnego, czyli około 6 m od bramki. Piłka trafiła w poprzeczkę, odbiła się od linii bramkowej i wróciła na boisko. Weber natychmiast wybił ją na rzut rożny, Anglicy podnieśli ręce w górę a sędzia główny, Szwajcar Gotfryd Dienst uznał gola. Niemcy protestowali więc Dienst zaczął mieć wątpliwości. Sam nie mógł stwierdzić gdzie odbiła się piłka. Jeśli Za linią to gol został zdobyty A jeśli na linii to gola nie ma. Podbiegł więc do sędziego liniowego a zera w Barwach Związku Radzieckiego Tofika Bachramowa. On nie miał żadnych wątpliwości. Wszedł nawet na boisko żeby szybciej stanowczo stwierdzić że golf został zdobyty zgodnie z przepisami. Jak on to mógł dostrzec, trudno powiedzieć. Dienst wskazał ręką na środek boiska a Niemcy ruszyli teraz do Bachramowa. ,, czerwony zawsze za czerwonymi"- powiedział podobno kapitan Uve Zeller, nawiązując do kraju reprezentowanego przez Bachramowa i czerwonych koszulek Anglików. Dienst miał wprawę w tego rodzaju w sytuacjach. Pięć lat wcześniej, w finale rozgrywek o Puchar Mistrzów(Benfica z FC Barcelona) uznał gola dla Portugalczyków w niemal identycznych okolicznościach. Wtedy z liniowym się nie konsultował, stał jednak bliżej bramki. Wątpliwości nie zostały rozumiane mimo rozmaitych prób dokonywanych po latach przy użyciu nowoczesnej techniki. Niemiecki magazyn Kicker obiecał nagrodę o sobie, która bez żadnych wątpliwości stwierdzi jak było naprawdę. Nikt się nie zgłosił. Wydaje się jednak że gol, który zadecydował w praktyce o tytule mistrza świata w ogóle nie padł. W ostatniej minucie dogrywki Hurst z podania Moora strzelił czwartego gola dla Anglii, który przypieczętował jej ostateczne zwycięstwo. Wembley oszalało z radości. Geoff Hurst, który jeszcze pół roku Wcześniej nie miał miejsca w reprezentacji przeszedł do historii futbolu jako jedyny piłkarz, który strzelił trzy gole w meczu finałowym. Bachramow, ,, człowiek znikąd", stał się w ciągu kilku sekund bohaterem dwóch Narodów. Cztery lata później pojechał na mundial do Meksyku, co świat niechętny Anglii potraktował jako nagrodę przyznaną przez prezydenta FIFA Stanleya Rossa. Kiedy w roku 1972 w finale rozgrywek o Puchar UEFA spotkały się dwa angielskie kluby, Wolverhampton i Tottenham, na sędziego poproszono Bachramowa. Był dobrym arbitrem. Przez 17 lat prowadził mecze w lidze Związku Radzieckiego. Po finale na Wembley, kiedy wychodził na boisko w Azerbejdżanie, witano go cieplej niż piłkarzy a on znakomity czuł się w roli gwiazdy. Kłaniam się i pozdrawiał publiczność. Stadion Narodowy w Baku nosi imię Bachramowa. Po jego śmierci w 1993 r. przed stadionem odsłonięto jego pomnik a gościem honorowym uroczystości był Geoff Hurst.
8
@FCBparasiempre
W roku 1966 Anglia zorganizowała mistrzostwa świata i zajęła w nich pierwsze miejsce. Tyle że w okolicznościach nieco podejrzanych. Po stagnacji w latach 50-tych następna dekada zaczęła się dla angielskiego futbolu od zmian, które wreszcie potwierdziły jego pozycję. Do tej pory wszyscy wiedzieli że Anglia jest potęgą tyle że była to wielkość papierowa. Wynikała z tradycji i pierwszeństwa w budowie futbolu, jednak nie potwierdzały jej wyniki a nie reprezentacji, angielskich drużyn w rozgrywkach europejskich. Po od roku 1960 można już jednak wymieniać konkretne fakty świadczące o zmianie podejścia do szkolenia, otwarciu się na świat i rosnącej sile klubów. Rok 1960. Pod wpływem szoku spowodowanego poziomem i sposobem gry Realu w finale rozgrywek o Puchar Mistrzów w Glasgow, w Lilleshall powstała szkoła trenerska pod egidą federacji. Walter Winterbottom zmienił ustawienie angielskiej reprezentacji z tradycyjnego WM na brazylijskiej 4-2-4. Związek Zawodowy piłkarzy angielskich kierowany przez gracza Fulham Jimmiego Hilla wywalczył zniesienie przepisów nazywanych potocznie niewolnictwem. Od tej pory piłkarzy mieli większe prawa w rozmowach z klubami w sprawie transferów. Zniesiono też górną stawkę tygodniową, jaką może otrzymać gracz, wynoszącą 20 funtów. Rok 1961. Pierwsi angielscy zawodowcy podpisali kontrakty z klubami Serie A. Hitchens przeszedł z Aston Villa do Interu, Jimmy Graves z Chelsea do AC Milan, Denis Law z Manchesteru City do Torino i Joe Baker z Hibernians tamże. Hitchens i Graves byli reprezentantami Anglii, Law Szkocji a Baker zrobił karierę w Arsenalu. We Włoszech nie powiodło się żadnemu. Po roku wrócili do domu w Anglii prezydentem FIFA zostaje sir Stanley Rose sekretarz federacji angielskiej, były sędzią międzynarodowy. Zastępuje Artura Drewry’rego, również Anglika. Rok 1962. Anglia odpadła w ćwierćfinale mistrzostw świata po porażce z Brazylią. Walter Winter Bottom prowadził reprezentację na czterech mundialach, z każdego wracał przegrany ale zwolniono go dopiero teraz po 16 latach pracy z kadrą. 131 piłkarzy grających w tym czasie złożyło się na kilka szklaneczek do whisky, które wręczono odchodzącemu trenerowi na pamiątkę. Jego miejsce zajął dawnej reprezentacyjny obrońca, 43-letni Alf Ramsey. Rok wcześniej był najpopularniejszym menadżerem na Wyspach Brytyjskich. Zdobył tytuł mistrza z prowincjonalnym klubem Ipswitch Town kończąc tym sukcesem 8 lat pracy, w czasie których przeprowadził drużynę z III ligi na szczyt. Rok 1963. Tottenham Hotspur jako pierwszy angielski zespół zdobywa jedno z trzech najważniejszych europejskich trofeów klubowych czyli puchar zdobywców pucharów. W finale pokonuje Atletico Madryt 5.1. Dwa gole Strzela Jimmy Graves, który nie sprawdził się w Milanie. Jesienią w ramach obchodów stulecia powstania angielskiego związku piłkarskiego na Wembley odbywa się mecz Anglia reszta świata, gromadzący największe gwiazdy futbolu: Lwa Jaszyna, Alfredo Di Stefano, Eusebio, Puskas, Francisco Gento i wielu innych. Anglia wygrywa 2:1 a zwycięskiego gola zdobywa Graves w ostatniej minucie, 100 000 widzów wiwatuje a Anglia znów jest wielka. Rok 1964. Reprezentacja pokonuje na Wembley Urugwaj 2:1, Portugalię w Lizbonie 4:3, Stany Zjednoczone na ich terenie 10:0(!) ale przegrywa też z Brazylią na Maracanie 1:5 i z Argentyną 0:1. Rok 1965. Na mecz z okazji zakończenia kariery przez 50-letniego Stanleya Matthewsa przyjeżdżają do Stoke znowu najsłynniejsi piłkarze świata. Na Wembley finał rozgrywek o puchar zdobywców pucharów, gdzie West Ham zwycięża 2:0 TSV 1860 Munchen. W angielskiej drużynie grają między innymi: Bobby Moore, Martin Peters i Jeff Hearts. Jak pisał Bobby Moore w swojej książce ,, nowoczesna piłka nożna", West Ham był pierwszym angielskim zespołem, który zastosował system 4-2-4. Menadżerem West Ham United był Ron Greenwood. Rok 1966. Bo niezwykle ekscytującym finale rozgrywek o Puchar Zdobywców pucharów Liverpool przegrywa po dogrywce z Borussią Dortmund 1:2. W obydwu drużynach wystąpili reprezentanci swoich krajów, którzy 3 miesiące Później zmierzą się jeszcze raz, w finale Mistrzostw Świata: Hans Tilkowski, Sygfried Held i Lotar Emmerich z Borussi oraz Roger Hunt z Liverpoolu.
Wszystkie te wydarzenia potwierdzały Anglików w przekonaniu o swojej wielkości. Od kiedy w roku 1960 FIFA przyznała Anglii prawo organizacji mistrzostw świata (biorąc Zresztą pod uwagę nie zaprzeczalne zasługi W ciągu 100 lat działalności Fa), wszyscy tam czekali z nadzieją na finały stanowczo zbyt długo. Powierzenie Alfowi Ramseyowi funkcji szefa kadry wiązało się ze zmianami jak na konserwatywną Anglię niemal rewolucyjnymi. Przede wszystkim Ramzes stanowił przeciwieństwo swojego poprzednika. Winterbottom był wykształcony, kulturalny, komunikatywny i pełen uroku. Takim zapamiętali go współpracownicy. Problem w tym że jego poglądy na futbol nie przystawały do zmieniającej się rzeczywistości. Był też inny problem, o którym wspominał Boby Charlton: ,, Winterbottom był sympatyczny, dużo do nas mówił ale niewiele z tego rozumieliśmy, gdyż rozmawialiśmy innymi językami". Angielskich piłkarzy tamtych lat (w dzisiejszych zresztą też) trudno byłoby zaliczyć, z nielicznymi wyjątkami, do kategorii intelektualistów. Im potrzebny był ktoś na ich miarę. Winterbottom nie mógł im zaimponować sukcesami sportowymi, gdyż ledwie liznął prawdziwego futbolu. Ramsey to przy nim gwiazda. W roku 1949 Tottenham kupił go z Southampton za 21 tysięcy funtów, najwyższą kwotę, jaką zapłacono w Anglii za obrońcę. Rozegrał 32 mecze w reprezentacji, był na Mistrzostwach Świata, perfekcyjnie wykonywał rzuty karne a że brał udział w niechlubnych meczach z USA i Węgrami? kto by to pamiętał. Znał boisko od podszewki a 8 lat pracy managera w Ipswitch pozwoliło mu poznać piłkę z drugiej strony. Można więc przyjąć że fa wybrała właściwego człowieka. Atutem Ramsaya stało się też jego pochodzenie. Dość biedna rodzina mieszkała w Dagnham pod Londynem. Ojciec handlował warzywami a syn marzył o pójściu w jego ślady. Odrzucił nawet ofertę pracy w zakładach Forda, gdyż stragan był dla niego ważniejszy ale gra w piłkę w Portmont i powołanie do wojska po wybuchu wojny zmieniły nieco jego podejście do życia. To w połączeniu z późniejszą karierą zawodowca sprawiło że kiedy Ramsay wszedł pierwszy raz do szatni w roli trenera reprezentacji, czuł się tam jak u siebie. Miał świetny kontakt z piłkarzami, mimo że niewiele mówił ale jak już się odezwał to ich językiem. Mało gramatycznym, z błędami, w gwarze boiska. Stał się jednym z nich. Nie lubił dziennikarzy, którzy robili do siebie oko słysząc język angielski trenera ale zawsze miał im do powiedzenia coś takiego, na co czekali. Na jednej z pierwszej konferencji prasowych po objęciu stanowiska znienacka wypalił: ,, wierzę że Anglia może zostać mistrzem świata". Powiedział to, na co wszyscy czekali, chociaż do finałów pozostawały jeszcze trzy lata kropkę podobno sam głęboko w to wierzył ale też znał angielski futbol jak mało kto i trzeba przyznać że ten niezbyt gruntownie wykształcony człowiek myślał kategoriami profesora Akademii w Lille Scholl. Jako menedżer reprezentacji miał możliwości dokonywania zmian, na które zwracam uwagę, kiedy opiekował się Ipswitch. Do czasu objęcia posady przez Ramseya reprezentacją Anglii powoływała komisja selekcyjna, złożona z ,, leśnych dziadków", zajmujących najcieplejsze fotele w siedzibie federacji na Lancaster Gate 22. Winterbottom nie miał na to większego wpływu. Musiał pracować z tymi, których wybrali jego przełożeni. Ramsay zerwał z tą praktyką. ,, Będę trenował tych, których sam wybiorę, ponieważ wiem, jakich zawodników potrzebuję i jacy mogą zdobyć puchar świata"- powiedział podczas zebrania federacji. Starsi panowie coś tam pochrząkali ale specjalnie nie protestowali. Anglia za dużo przegrywała przy ich udziale a poza tym praca polubiła naturszczyka Ramseya. On rzeczywiście wiedział czego chce. Postanowił że reprezentacja Anglii będzie grała systemem 4-3-3, czyli takim, w jakim Brazylia zdobyła swój drugi tytuł mistrza świata. Ponieważ sam był obrońcą i zebrał doświadczenia z Ipswitch, budowę rozpoczął od linii defensywy.
Szybko wybrał bramkarza Gordona Banksa z Leicester. Trafił idealnie, gdyż bank nie tylko ze względu na mundial uważany jest za najlepszego bramkarza w historii reprezentacji trzech Lwów. Pisana o nim ,, Banks of England", co oznaczało że drużyna jest w tak dobrych rękach jak pieniądze w tym banku. Ramzes wiedział że na środku obrony zagra Bobby Moore, charyzmatyczny kapitan West Ham, obecny w reprezentacji od mundialu w Chile ale trener trzymał piłkarzy na krótkiej smyczy, nikomu nie mówiąc że może być pewne miejsce w drużynie. Nawet najlepszym. Kiedy więc przed meczem z Finlandią w Helsinkach Moore zaczął wkładać swoją, jak mu się wydawało koszulkę z numerem 6, Ramsey powiedział: ,, a ty Bobi co robisz? Znasz już skład mimo że go jeszcze nie podałem? Dzisiaj z numerem 6 zagra Norman". Moore napisał kilka lat później że ta pokazówka Ramsaya wywarła spore wrażenie na drużynie. Zawodnicy uświadomili sobie że nikt nie może być pewnym miejsca a nie liczyć na sympatię trenera. Nawet w przypadku Moora zagrożenie straty miejsca było realne. Na środku obrony mogła bowiem zagrać parę z Leeds: John Charlton- Norman Hunter i właśnie to miał na myśli trener w szatni. Bobby Moore to instytucja. Przyszedł na świat w londyńskiej dzielnicy Barking w kwietniu 1941 roku, kiedy na Londyn spadały niemieckie bomby. Za kadencji Ramseya rozegrał 100 meczów w reprezentacji, z czego aż 90 w roli kapitana. Nic dziwnego że to on stał się symbolem sukcesu, gdyż jako kapitan odbierał puchar Rimeta z rąk królowej i jego zdjęcie ukazały się na pierwszych stronach gazet sportowych całego świata. Jego kariera trwała jeszcze prawie 9 lat. Początkiem końca stał się poważny błąd, po którym piłkę zabrał mu Włodzimierz Lubański i strzelił zwycięskiego gola dla Polski. Moore debiutował w kadrze w wieku 21 lat, jego partner ze środka obrony- Jackie Charlton miał w dniu debiutu 30. Chciał iść w ślady swojego ojca, Górnika z Ashington ale po pierwszym dniu pracy na przodku zrezygnował. Pomyślał więc o wstąpieniu do Policji. To był bardzo wysoki, misiowaty mężczyzna, nie robiący wrażenia czynnego sportowca. Kopał jednak piłkę na ulicach z jakimiś dzieciakami i w takiej sytuacji zobaczyli go skauci Leeds United. Zastukali więc do drzwi jego domu, otworzyła im matka, pani Cissie, która niedługo stanie się znana w środowisku piłkarskim Anglii z powodu swojej obecności na meczach i głośno wypowiadanych uwag a jako siostra słynnego napastnika Newcastle i reprezentacji Jackie Milbourne miała do tego pewne prawa. Kiedy więc otworzyła drzwi i dowiedziała się że starszym synem interesuje się Leeds United roześmiała się w głos: ,, panowie, przecież to jest antytalent. Bobi to jest gracz ale John? Odejdźcie w pokoju". No i myliła się. Późno bo późno ale Jackie Chan zrobił karierę. Najpierw piłkarską, potem trenerską aż w końcu jako opiekun reprezentacji Irlandii. Prawy obrońca Blackpool Jimmy Armfield, człowiek, który 15 razy wyprowadzał na boisko reprezentację jako kapitan i mógł w naturalny sposób zakończyć karierę na Wembley, został odsunięty od kadry na pół roku przed finałami. Popełnił jeden poważny błąd w meczu towarzyskim ze Szkocją i to wystarczyło żeby Ramsay stracił do niego zaufanie. Zabrał go wprawdzie za zasługi na mundial ale nie wpuścił na boisko. Wziął na jego miejsce George'a Cohena z Fulham, chuchał na niego i dmuchał, gdyż wiedział że to jest obrońca jakiego potrzebuje. Kiedy kilka tygodni przed finałami Cohen odniósł kontuzję, Ramsay powiedział działaczem federacji: zróbcie co chcecie, Ja go muszę mieć zdrowego. Piłkarzem zajęli się więc najwięksi specjaliści a rehabilitację przechodził na Majorce. To było w tamtych czasach niezwykłe. Idę trenera było stworzenie reprezentacji złożonej z 11 równorzędnych zawodników (w dalszym ciągu przepisy nie dopuszczały zmian w czasie gry) ale z kręgosłupem zaczynającym się od bramkarza a kończącym na środkowy napastniku a więc Gordon Banks w bramce, przed nim Bobby Moore, na środku pomocy Bobi Charlton a w napadzie Jimmy Graves. Takie były plany, turniej niewiele je zmienił. O tym, co dzieje się na boisku w największym stopniu decydował Bobby Charlton. O takich jak on widownia mówi: ,, król środka pola". Początkowo Charlton grał na innej pozycji. Skauci Manchester United wypatrzyli go w Ashington, niewielkim górniczym miasteczku nad Morzem Północnym. Boiskami były tam uliczki obrośnięte jednakowymi, szarymi domami tych, którzy wstają do pracy O 4:00 rano. Bobby był na nich najlepszy, najszybszy i strzelał najwięcej goli. Miał 16 lat kiedy Manchester United podpisywał z nim zawodowy kontrakt, ze świadomością że kupuje z dolnego napastnika. Fakt że wujkiem Bobiego jest słynny Jackie Milbourne stanowił jedynie ciekawostkę. Wkrótce jednak o wujku przestano wspominać ponieważ Bobby okazał się znacznie lepszy. Kiedy rok po katastrofie w Monachium strzelił 29 goli w 38 meczach ligowych nazwano go ,, zabójcą pola karnego" ale kiedy w roku 1963 Anglia grała na Wembley mecz Zresztą świata, Charlton wystąpił na lewym skrzydle i z tą pozycją na boisku przez kilka lat go kojarzono. Tyle że w miarę upływu czasu i nabierania doświadczeń Charlton wyrastał ponad partnerów i pozycję lewoskrzydłowego ograniczała jego możliwości. On to czuł, Mat Busby trener Manchester United. Przeszedł więc taką samą drogę jak inny genialny piłkarz, na którym się wzorował a mianowicie Alfredo di Stefano. Grali zresztą z tym samym numerem 9, mimo że nie byli klasycznymi środkowymi napastnikami. W latach 60 nie było w Anglii lepszego rozgrywającego, z czego i Alf Ramsey zdawał sobie sprawę. Bobi Charlton stał się więc architektem Zwycięstwa reprezentacji w roku 1966 i nic dziwnego że przyznano mu wtedy złotą piłkę. Charlton ustanowił rekord rozegranych meczów dla Manchesteru (758 i 249 goli), który pobił dopiero Ryan gix ponad 40 lat później. Nikt natomiast nie pobił rekordu 49 goli zdobytych dla reprezentacji Anglii. Gary linker po strzeleniu 48 i rezygnacji z gry w kadrze powiedział: ,, dobrze się stało że rekord pozostał przy Bobbym. Nikt poza nim na to nie zasłużył". Każdy kto spotkał się z Bobby Charletonem na boisku lub poza nim podkreśla jego uczciwość i zachowanie godne dżentelmena. Nigdy sędzia nie usunął go z boiska, chyba mało kto może powiedzieć że Bobi wyrządził mu jakąś krzywdę. Bobi Charlton jest pierwszym piłkarzem od czasów Stanleya Mathaweusa, który otrzymał z rąk królowej tytuł szlachecki. Wciąż, teraz już w roli jednego z dyrektorów, służy swojemu klubowi. Najwierniejszym dworzaninem Charltona był partner z Manchesteru United Nobby Styles. To on stworzył typ zawodnika robiącego znacznie więcej niż tylko odbieranie piłki przeciwnikom daleko od bramki żeby mniej pracy mieli obrońcy. Styles miał bogaty repertuar rozmaitych sztuczek, odbierających ochotę do gry. Pluł, szczypał, dogadywał. Przy rzutach wolnych próbował zdjąć rywalowi spodenki a przy rożnych stawał mu na nodze nie byli w stanie tego rodzaju faulu zauważyć. Widzieli tylko reakcję poszkodowanych, więc ich karali a Styles robił swoje. Jego warunki zewnętrzne nie predestynowały go do roli amantów. Był stosunkowo niski, wcześnie zaczął łysieć. Przed wyjściem na boisko wyjmował sztuczną szczękę, okulary w grubej oprawie zamieniał na szkła kontaktowe. W dzieciństwie wpadł w Manchesterze pod autobus, co szczęśliwie zakończyło się tylko wadą wzroku. Grał z opuszczonymi getrami żeby przeciwnicy widzieli że nie używa ochraniaczy na piszczele, gdyż nikogo się nie boi. Idealny facet do czarnej roboty. Zgodnie z planem Ramseya akcje miał wykańczać środkowy napastnik Jimmy Graves z Tottenhamu. Jeden z najlepszych strzelców w dziejach ligi angielskiej. Wystąpił on w trzech meczach grupowych, nie zdobył jednak żadnego gola. W ostatnim z Francją doznał kontuzji i już na boisko nie wrócił. Miało się okazać że było to szczęśliwe zrządzenie losu. Jego zmiennik Geoff Hurts został bohaterem Anglii.
6
Sprawiedliwość dziejowa(prosze przeczytać w odpowiedzi na mój komentarz):
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
2
@FcPortoFan1999 No mają podobną historie ale z tą zasadniczą różnicą że oni przez co najmniej pół wieku byli w ścisłej czołówce światowej w porównaniu z nami. Poza tym zostali okradzeni z mistrzostwa świata w Szwajcarii przez przeklętych szwabów, o czym już nie raz wspominałem...
12
Madziarzy rządzili już przed wojną:
30 lipca 1939 r. w derbach Budapesztu Ujpest zremisował z Ferencvarosem 2:2 w drugim meczu finałowym o Puchar Mitropa. W pierwszym meczu, tydzień wcześniej Ferencvaros poległ na własnym stadionie aż 1:4, m.in. po dwóch golach legendarnego Gyuly Zsengellera. W rezultacie Ujpest w ostatniej edycji turnieju o Puchar Mitropa, triumfował po raz pierwszy(i ostatni) w tych rozgrywkach. W ostatniej, bowiem wybuch II Wojny Światowej przerwał turniej pod tą nazwą. Po wojnie był kontynuowany pod nazwą Zentropa Cup ale to już inna historia. O pierwszym meczu w historii Pucharu Mitropa napisze 14 sierpnia.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
10
Żywe legendy argentyńskiego futbolu:
30 lipca 1957 r. urodził się Nery Alberto Pumpido, były argentyński bramkarz oraz trener. Karierę piłkarską rozpoczął w Unión de Santa Fe w 1976. Od 1981 do 1983 grał w Vélez Sársfield a następnie przeniósł się do Club Atlético River Plate, któremu pomógł wygrać ich pierwszy tytuły mistrzowskie, argentyńską Primera División i Copa Libertadores. Od 1988 do 1990 Pumpido grał w Realu Betis a w 1991 wrócił do Argentyny, aby spędzić swój ostatni sezon w Unión de Santa Fe, po czym przeszedł na emeryturę. Od swojego międzynarodowego debiutu w meczu z Paragwajem w 1993 r. Pumpido reprezentował argentyńską drużynę narodową do 1990 r. Pomógł drużynie zdobyć Puchar Świata w 1986 r. a podczas Mistrzostw Świata w 1990 r. złamał nogę, przez co przez osiem miesięcy pozostawał poza piłką nożną. Od 1991 do 2001 był dyrektorem Unión de Santa Fe a następnie objął kierownictwo Olimpii Asuncion. Następnie kierował Tigres de la UANL w Meksyku i Newell's Old Boys. Pumpido miał dwa krótkie okresy w Tiburones Rojos de Veracruz i Al-Shabab a następnie w Olimpii Asuncion, której wcześniej był trenerem. W 2012 roku stał na czele Godoy Cruz a we wrześniu opiekował się Unión de Santa Fe.
@Sysia11
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Arkon
@Adran360
8
Premierowy gol ,,Ronniego”:
30 lipca 2003 r. Ronaldo de Asis Moreira strzelił swojego pierwszego gola w barwach Blaugrany w wygranym meczu towarzyskim z AC Milan 2:0. Trafienie zaliczył w 51 minucie na 2:0. Mecz miał miejsce na FeDex Field w Waszyngtonie w ramach tournée po USA.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
0
@Dankho94isback No to ci zazdroszcze bo mnie wówczas nie było stać ruszyć się z miejsca...
1
@Stinger_ Wiem o tym wiem! Tyle że szczerze? Mam to gdzieś.....!
Gdyby debiutował w FC Barcelonie to zupełnie inna bajka...
8
Debiut na… PGE Arena:
30 lipca 2013 r. w barwach Blaugrana zadebiutował Neymar Junior. Wydarzenie miało miejsce w towarzyskim meczu z Lechią Gdańsk na PGE Arena, zakończonym remisem 2:2. Neymar pojawił się na boisku w 79 minucie meczu zastępując Alexisa Sancheza.
@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
13
Kochani cules, 30 lipca to jedna z najsmutniejszych dat w historii Dumy Katalonii, bowiem 30 lipca 1930 r. samobójstwo popełnił niezwykły, wybitny człowiek- Joan Gamper. Założyciel klubu borykał się z problemami osobistymi oraz kłopotami finansowymi, co skutkowało depresją i doprowadziło go do udanej próby samobójczej. W dużym stopniu przyczynił się do tego ówczesny dyktator Miguel Primo de Rivera, który wygonił Szwajcara z Hiszpanii i dożywotnio pozbawił go pełnienia funkcji zarządczych. Jego imieniem nazwano jedną z ulic w okolicach ,,Les Corts”, natomiast Gamper pośmiertnie uzyskał na własność karnet socio nr 1.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@misterio
@patataj
@Pawel13sz