10

Niezrównany łowca nagród:

9 stycznia 2012 r. Lionel Messi odebrał swoją trzecią Złotą Piłke z rzędu. Argentyńczyk był oczywistym faworytem tej edycji plebiscytu po tym, jak poprowadził Blaugrane do wygrania 5 pucharów w 2011 r. Messi stał się najmłodszym zawodnikiem z trzema Złotymi Piłkami na koncie a w dodatku zdobył je 3 lata z rzędu, czym wyrównał osiągnięcie Platiniego. Na podium znalazło się również miejsce dla Xaviego a tuż za nim uplasował się Andres Iniesta.


@AFA90
@Arkon
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

0

@LS Jako pracownik terenów osiedlowych, czyli śmieci, zieleń, drzewa itp.
Oczywiście są kontrole trzeźwości ale bardzo rzadko...

11

Pamiętamy!

Wybitne legendy polskiego sportu:

Panie i Panowie dzisiaj 76 lat kończy Jan Tomaszewski, człowiek, który zatrzymał Anglie! Karierę piłkarską pan Jan rozpoczął w Śląsku Wrocław, w barwach tej drużyny zadebiutował w I lidze. W latach 1963–1967 był zawodnikiem Gwardii Wrocław. W 1971 przeszedł do Legii Warszawa. Jednak po kilku słabych występach stracił miejsce w pierwszej jedenastce i w 1972 przeniósł się do ŁKS Łódź, gdzie udało mu się wywalczyć pozycję jednego z najlepszych polskich bramkarzy. Od 1978 występował za granicą – w Beerschot i Herculesie Alicante. Jako piłkarz największe sukcesy odniósł, grając w reprezentacji Polski. W drużynie narodowej zadebiutował 10 października 1971 w meczu eliminacji mistrzostw Europy z drużyną RFN – wyznaczony wówczas do gry Piotr Czaja tuż przed meczem rozchorował się i musiał zostać zastąpiony przez Jana Tomaszewskiego. Reprezentacja Polski przegrała 1:3, a debiutującego bramkarza krytykowano wówczas za postawę w tym spotkaniu. Następny mecz w drużynie narodowej rozegrał po półtorarocznej przerwie w marcu 1973. Wówczas wywalczył miejsce w pierwszej jedenastce reprezentacji, z którą jeszcze w tym samym roku uzyskał awans do mistrzostw świata. Przyczyniła się do tego jego postawa w meczu eliminacyjnym z Anglią rozgrywanym 17 października 1973 na stadionie Wembley. Nazwany przed meczem przez angielskiego trenera Briana Clough clownem Jan Tomaszewski bronił skutecznie, przepuszczając w meczu tylko jeden strzał oddany przez Allana Clarke'a z rzutu karnego. Dzięki swojemu występowi zdobył duży szacunek wśród angielskich kibiców i zyskał przydomek bohatera z Wembley a także człowieka, który zatrzymał Anglię.

W 1974 brał udział w mistrzostwach świata w RFN, w których reprezentacja Polski zajęła trzecie miejsce. Dwukrotnie w tych mistrzostwach obronił rzuty karne (jako pierwszy bramkarz w historii na imprezie tego poziomu) – Staffana Tappera w meczu ze Szwecją oraz Uliego Hoenessa w meczu z RFN. Po mistrzostwach zdobył wielkie uznanie a Pelé nazwał go najlepszym bramkarzem świata. W reprezentacji Polski wystąpił również na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu w 1976 (srebrny medal) oraz na mistrzostwach świata w Argentynie w 1978, w trakcie których stracił miejsce w reprezentacyjnej bramce na rzecz Zygmunta Kukli. W czasie obydwu mistrzostw świata (1974, 1978) rozegrał łącznie 990 minut w 11 spotkaniach. Do drużyny narodowej powrócił w 1981, rozgrywając dwa spotkania. Ostatni występ, a zarazem jedyny jako kapitan reprezentacji, zanotował w towarzyskim spotkaniu z Hiszpanią rozegranym 18 listopada 1981. Ogółem w barwach narodowych wystąpił w 63 meczach oficjalnych. Jest uważany za jednego z najwybitniejszych bramkarzy w historii polskiej piłki nożnej. Należał również do światowej czołówki bramkarzy lat 70. Wielokrotnie, także po zakończeniu kariery, występował w meczach pokazowych i charytatywnych. Krótko zajmował się działalnością trenerską. W latach 1989–1990 był trenerem bramkarzy reprezentacji Polski. Prowadził również w kilku meczach drużynę Widzewa Łódź w sezonie 1989/1990. Jako jeden z nielicznych zaliczył swój trenerski debiut w ekstraklasie jeszcze przed oficjalnym zakończeniem kariery – w ostatnim meczu sezonu 1980/1981 kierował zespołem ŁKS Łódź w meczu z Szombierkami Bytom, a w 1982 zagrał jeszcze cztery mecze jako zawodnik. Krótko był asystentem trenera reprezentacji Polski, kiedy to funkcję tę pełnił Andrzej Strejlau. Mając na koncie 63 mecze w barwach reprezentacji Polski, należał do Klubu Wybitnego Reprezentanta. 28 czerwca 2012 zrzekł się członkostwa w tej organizacji. Decyzję podjął dzień po tym, jak przewodniczący klubu, Władysław Żmuda, złożył wniosek o jego wykluczenie, motywując to jego zdaniem "bulwersującymi wypowiedziami pod adresem polskiej drużyny narodowej startującej w mistrzostwach Europy 2012 i poszczególnych piłkarzy".



@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@Kessie
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon
@AFA90

2

@LS No musze przyznać ze masz dobrego czuja, gdyż dzisiaj troche w robocie i troche po robocie sobie wypiłem! no ale każdemu się zdarza...

9

Zapomniane El Clasico:

9 stycznia 1949 r. FC Barcelona pokonuje na Camp de Les Corts Real Madrid 3:1 w 15 kolejce Primera Division. Gole dla Barçy strzelali: Cesar Rodriguez(28 i 61 minuta) oraz Basora w 56 minucie. To zwycięstwo przyczyniło się w końcowym rozrachunku do drugiego z rzędu i czwartego w historii mistrzostwa Hiszpanii dla Blaugrany.


@AFA90
@Arkon
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

0

@FcPortoFan1999 Pomyliłem się datowo. Ten artykuł jest przygotowany na jutro.

10

Niespotykane El Clasico!

10 stycznia 1943 r. FC Barcelona remisuje na Camp de Les Corts z Realem… 5:5(!) w ramach 14 kolejki Primera Division. Gole dla Barçy zdobywali: Mariano Martin(25 oraz 40 minuta), Josep Escola(31 m.) oraz Jose Valle(31 i 62 m.). Jeszcze do 87 minuty Blaugrana prowadziła 5:4. Na 3 minuty przed końcem Mardones doprowadził do remisu. Patrząc na tabele kończącą sezon ten Klasyk nie miał większego znaczenia ponieważ Duma Katalonii zakończyła go na 3 pozycji. Co ciekawe, ,,Królewscy” zakończyli rozgrywki na… 10 pozycji!


@AFA90
@Arkon
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

0

@denis9401 Do meczu ponad miesiąc i Bóg raczy wiedzieć kto będzie wówczas w kryzysie a kto nie? No jeśli rewanż gramy u siebie(?) to raczej powinno się udać ich przejść. Natomiast ćwierćfinał to już będzie dla nas za wysoko półka i uważam że odpadniemy...

0

@LS Na ogół z najlepszymi...
Na przykład z Napoli...

3

Znając życie to ponownie trafimy na drużyne z 4 ligi(?) czyli na Unionistas i ponownie będą męczarnie, gdyż ,,my" ze słabeuszami nie potrafimy klarownie i wysoko wygrywać!

1

@Lionel_Messi10 No tak, te wygrywanie różnicą jednego gola stało się nudne, ba! wręcz obrzydzające i ciężkie do ogladania. No ale z czegoś to musi wynikać?
Jeszcze jedno, jak mam rozumieć słowa, które napisałeś: Xavi ball?
No akurat ball to wiem że piłka ale co dokładnie oznacza Xavi ball?

9

Żywe legendy futbolu:


8 stycznia 1986 r. urodził się znakomity pomocnik David Josué Jiménez Silva. Silva był czołową postacią reprezentacją Hiszpanii, z którą zdobył dwa złote medale mistrzostw Europy w 2008 i 2012 oraz mistrzostwo świata w 2010 roku. Swój bilans w narodowych barwach zamknął na 125 spotkaniach i 35 trafieniach (jako czwarty najskuteczniejszy strzelec w historii). Kariera "magika" nabrała największego rozpędu w Valencii, gdzie w sezonie 2007/08 – w słynnym trio z Juanem Matą i Davidem Villą – zdobyli Puchar Hiszpanii. Okres świetności przypadł na grę w Manchesterze City, z którym zdobył tytuł mistrzów Anglii w sezonie 2011/12 oraz dołożył trzy kolejne w 2014, 2018 i 2019 roku. Po odejściu do Realu Sociedad w sezonie 2019/20 sięgnął po Puchar Hiszpanii. Kariere zakończył w ubiegłym roku z powodu poważnego urazu kolana.



@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@Arkon
@AFA90

8

Nieco zapomniane legendy polskiego futbolu:

8 stycznia 1958 r. urodził się Roman Wójcicki, silny środkowy obrońca imponujący warunkami fizycznymi. Jeden z czołowych polskich defensorów w latach 80. Przygodę z piłką zaczynał w rodzinnej Nysie, gdzie w wieku 11 lat zapisał się do miejscowej Stali. Początkowo grał jako napastnik, ale z czasem został przesunięty do obrony. Regularnie czynione postępy spowodowały, że zaczęły się nim interesować większe kluby. W 1975 r. trafił do Odry Opole. Dość szybko włączono go do kadry seniorów, a w lidze zadebiutował 24 lipca 1977 r. w meczu z Polonią Bytom. Dobra postawa w lidze zaowocowała powołaniem do reprezentacji do młodzieżowej, a niedługo później do seniorskiej. 12 kwietnia 1978 r. wystąpił w wygranym 3:0 meczu z Irlandią w Łodzi. Jacek Gmoch dostrzegł w nim potencjał i postanowił zabrać na mistrzostwa świata do Argentyny. Wójcicki nie zagrał tam jednak ani minuty. Wiosną 1980 r. trafił do Śląska Wrocław. Dla Odry rozegrał 82 spotkania i zdobył osiem bramek. W Śląsku dopiero od nowego sezonu zaczął regularne występy. Zawsze grał bardzo ambitnie i potrafił się znakomicie ustawiać. W 1982 r. z kolegami z drużyny zajął drugie miejsce w lidze. Dobra forma zaowocowała kolejnym powołaniem na dużą imprezę. Tym razem Antoni Piechniczek widział dla niego miejsce w kadrze na mistrzostwa świata w Hiszpanii. Do pierwszej jedenastki jednak było jeszcze daleko. Duet Żmuda-Janas spisywał się bardzo dobrze i Wójcicki praktycznie cały turniej przesiedział na ławce rezerwowych. Wystąpił tylko w drugiej połowie meczu o III miejsce z Francją, w którym zmienił Waldemara Matysika. Po mistrzostwach przeszedł do Widzewa. Z łódzkim klubem związany był przez cztery lata. Zaliczył 113 spotkań, w których zdobył 11 goli. Największym jego osiągnięciem było dotarcie z kolegami do półfinału Pucharu Europy, w którym musieli uznać wyższość Juventusu. Czas spędzony w Łodzi Wójcicki wspomina jednak bardzo dobrze i podkreśla, że obok występów z orzełkiem na piersi, był to najpiękniejszy okres w jego karierze. Z Widzewem dwukrotnie był wicemistrzem Polski (1983 i 1984) i dwukrotnie zajmował trzecie miejsce (1985 i 1986). Brak mistrzostwa mógł sobie osłodzić zdobytym w 1985 r. Pucharem Polski. W 1984 r. został laureatem Złotych Butów w plebiscycie ,,Sportu”. Po mistrzostwach świata w Meksyku, w których był jednym z filarów naszej reprezentacji, wyjechał do Niemiec. Grał w FC 08 Homburg a w 1989 r. został zawodnikiem Hannoveru, z którym w 1992 r. zdobył Puchar Niemiec. Karierę kończył w TSV Havelse 1912, gdzie przez cztery lata był grającym trenerem. Później trenował zespoły z niższych lig niemieckich. Z kadrą pożegnał się w przegranym 0:3 meczu z Anglią 3 czerwca 1989 r. Czasami zarzucano mu małą zwrotność i niedostatki techniczne, przez co miał problemy ze zwinnymi zawodnikami, ale jego szybkość biegowa, siła uderzenia i waleczność rekompensowały te braki. W Reprezentacji Polski rozegrał 62 mecze, strzelając 2 gole.

Przy okazji pragnę pozdrowić wszystkich ,,Czerwonoarmistów”.


@AFA90
@Arkon
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

0

@kielon93 Co nam ta ekonomia daje kiedy zarząd nie potrafi zrobić rozsądnych transferów tylko wyrzuca w błoto kase, na przykład na Roberta Lewandowskiego!

18

Czy wiecie że:

Michael Laudrup jest jedynym piłkarzem, który grał dla Realu Madryt, gdy Królewscy pokonali FC Barcelonę 5:0, i dla Barçy, gdy ta wygrała z Realem również w takim samym stosunku. Miało to miejsce w dniu 7.01.1995 (Real – FC Barcelona 5:0) oraz 8.01.1994 (FC Barcelona – Real 5:0).


@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
@AFA90

14

Fantastyczny ,,Dream Team” i cudowna ,,La manita”:

8 stycznia 1994 r. FC Barcelona pokonała Real Madryt 5:0! Było to jedno z najlepszych El Clasico w historii i prawdopodobnie najlepszy mecz ,,Dream Teamu’ Johana Cruyffa. Hat-tricka ustrzelił w tym spotkaniu Romario a do historii przeszedł jego pierwszy gol, w którym zastosował trik ,,cola de vaca’’, pozbywając się krycia Alkorty. W 49 minucie drugiego gola ze wspaniałego rzutu wolnego strzelił Koeman. 7 minut później Butragueño miał najlepszą okazje do zdobycia gola dla Realu ale trafił prosto w Zubizarrete. Chwile później drugiego gola świętował Romario i losy meczu zostały rozstrzygnięte. W końcówce trzeciego gola dorzucił Romario(pamiętny ,,no-look pass” Laudrupa) a Ivan Iglesias ustalił wynik meczu. ,,Mam nadzieję że na kolejny taki wynik nie będziemy musieli czekać kolejne 20 lat”- wyraził nadzieje Cruyff, gdyż taki sam wynik padł dokładnie 20 lat wcześniej w Madrycie. Prawie wykrakał bowiem na kolejną ,,La manite” przyszło ,,nam” czekać… prawie 17 lat.

Popatrzmy:




@AFA90
@Arkon
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

0

@FcPortoFan1999 Coś mam takie wrażenie że ty wczepiłeś się tej Ekstraklasy jak rzep psiego ogona! A takie słowa jak vibe to nie po polsku, więc prosze pisać po polsku!

0

@FcPortoFan1999 Aaaaa no to trzeba było tak od razu dokładnie napisać a nie wprowadzać w błąd! A po drugie to nie Cristiano tylko Ronaldo Octavian Andrei Deaconu, a to wtedy całkowicie zmienia postać rzeczy!

0

@FcPortoFan1999 Cristiano Ronaldo grała w Kielcach? No dajże spokój(!) chyba żartujesz?

0

@FcPortoFan1999 Z Korony? Przecież on gra gdzieś w Arabii Saudyjskiej!

4

Wczorajszy mecz z Barbastro w Pucharze Króla oglądałem do momentu zderzenia się Romeu z Ferminem Lopezem a i od razu wyłączyłem telewizor(!) i to nie wyłącznie z powodu że trzeba wstać raniutko do roboty ale również z powodu męczarni jaką nam funduje nasza kochana Barcunia i to męczarni z 4-ligowm zespołem! Wcale nie żałuje że nie ogladałem drugiej połowy. Jeśli kolejne mecze w pucharze będą tak późno albo później to po prostu podziękuje za takie emocje...

1

@AFA90 No zgadza się w Barcuni często takie strzelał, jednak w tamtym finale ze szwabami to Higuain i Palacio mieli czyste setki a Leo asystował tam troche bodaj Alaba i według mnie to nie była czysta setka..

0

@AFA90 No ja zerknąłem na jutuba i ta sytuacja z tej 46 minuty dla mnie osobiście nie jest ,,setką". Owszem była bardzo dogodna ale nie stuprocentowa.
Popatrz:


1

@Coutinho007 No zgadza się, skrzydła właściwie nie funkcjonują. Zresztą poza pozycją bramkarza nic dobrze nie funkcjonuje. Jedyna nadzieja w ,,Brazolu" to ten Roque, no ale mówią że nadzieja to matka głupich, więc może(choć nie musi) skończyć się na samej nadziei...
Po prostu tak jak napisałem w artykule: Ostatnio ewidentnie brakuje nam ostatnio szczęścia do Brazoli...

1

@AFA90 Masz na myśli tą sytuacje z 46 minuty drugiej połowy?

7

@FCBparasiempre
W ostatnim czasie FC Barcelona nie ma szczęścia do Brazylijczyków. Odejście Neymara nie tylko zaburzyło obraz Blaugrany jako klubu, w którym chcą grać najlepsi piłkarze świata ale również pokazało bałagan w zarządzaniu kontraktami zawodników. Pion sportowy odpowiadający za wzmocnienia klubu również nie ma się czym chwalić. Zakup Paulinho stanowił przedmiot memów (choć ten pokazał klasę), nieudane wyrywanie Coutinho też było gorzką pigułką. Można jeszcze wspomnieć Daniego Alvesa, który został oddany za darmo do Juventusu, gdzie okazał się na tyle cennym zawodnikiem, że wystąpił w finale Ligi Mistrzów. Jeśli wierzyć bazie danych worldfootball.net, w Barcelonie wystąpiło jak dotąd 31 Brazylijczyków. Gdy w 1996 roku ogłoszono transfer Ronaldo, z pewnością zakładano, że zaledwie 20-letni napastnik będzie nie tylko sportowym, ale również wizerunkowym strzałem w dziesiątkę. Jak to się skończyło? Przypominamy historię, która rozgrzewała do czerwoności cały piłkarski świat. Oto brazylijska telenowela z piłką nożną i ogromnymi pieniędzmi w tle. Prawdopodobnie wielu z was oglądało film „Miasto Boga”. Ten oparty na faktach dramat pokazywał okrutny krajobraz Brazylii na przestrzeni trzech dekad, rozpoczynając swoją fabułę w latach 60-tych a kończąc u schyłku lat 80-tych Okres przemian i rozrastające się dzielnice biedoty, która ściągała tłumnie do Rio de Janeiro, z pewnością nie były najlepszym miejscem do życia. W krajobrazie nędzy i atmosferze braku nadziei na lepsze jutro, na świat przyszedł bohater naszej historii. 18 września 1976 roku. Wtedy urodził się Luís Nazário de Lima. Nad życiem chłopca musiał czuwać Anioł Stróż. Dzieciństwo naszego bohatera nie należało do najłatwiejszych. Ojciec był alkoholikiem a próbująca związać koniec z końcem matka sprawiała wrażenie nadopiekuńczej. Na dodatek cechą charakterystyczną Ronaldo były krzywe zęby, przez co szydzili z niego koledzy. Młodzieniec miał jednak swoje zalety. Szybko rozwijał się fizycznie i bardzo dobrze grał w piłkę nożną. W 1990 roku w wieku 13 lat Ronaldo został dostrzeżony przez Jairzinho – dawną gwiazdę reprezentacji. Były piłkarz pomagał w organizowaniu treningów lokalnej drużyny młodzieżowej i szybko poznał się na talencie napastnika. Niemal natychmiast przekazał swoje uwagi do początkujących agentów piłkarskich. Ci podpisali z ojcem Ronaldo, Nelio, kontrakt menadżerski. Tym samym Alexandre Martins i Reinaldo Pitta zostali menadżerami przyszłej gwiazdy światowego futbolu. Trzeba przyznać, że agenci wschodzącej gwiazdy byli bardzo skuteczni w swoim fachu. Jeszcze przed 18 rokiem życia Ronaldo został wykupiony przez holenderskie PSV, chociaż na stole pojawiały się oferty z wielu europejskich potęg. Pitta i Martins wiedzieli, że jest to zaledwie krótki przystanek przed dalszą karierą. Po dwóch udanych sezonach w Holandii podjęto rozmowy z potencjalnymi nabywcami, wśród których wymieniano między innymi Inter i Barcelonę. Klub z Mediolanu podobno od razu odrzucił ofertę kupna Brazylijczyka za sprawą jego skłonności do kontuzji. Barcelona nie miała z tym problemu i była gotowa wykupić Ronaldo z PSV. Holendrzy nie chcieli się pozbywać gwiazdy zespołu, która miała przed sobą jeszcze dwa lata kontraktu. Wobec zaistniałej sytuacji zwołano konferencję prasową, na której Ronaldo określił trenera PSV mianem „głupka”. Tym sposobem Duma Katalonii mogła przystąpić do negocjacji transferowych, ostatecznie płacąc za Brazylijczyka 20 milionów dolarów. Kupno Ronaldo było potrzebne Barcelonie nie tylko przez wzgląd sportowy, ale również marketingowy. Piłkarz pomimo młodego wieku był wschodzącą gwiazdą, a jego przybycie budziło ogromny entuzjazm wśród kibiców. Ośmioletnia umowa warta 1,5 mln dolarów na sezon miała być zabezpieczeniem wobec dużej kwoty wykupu i rosnącej wartości sportowej Brazylijczyka. Od początku cieszył się dużym zaufaniem kibiców, których ogarnęła „Ronaldomania”. Nie jest to jednak żadnym zaskoczeniem. Zaledwie 20-letni piłkarz przychodził do klubu jako gwiazda ligi holenderskiej i jej najskuteczniejszy strzelec, a także reprezentant Brazylii, która stanowiła wówczas potęgę światowego futbolu. Plakaty z Brazylijczykiem rozwieszone po całym mieście, licznie pojawiające się flagi Brazylii na trybunach i optymizm hiszpańskiej prasy. Wszystko to tylko potwierdzało słuszność transferu. Ronaldo został z miejsca okrzyknięty wybawicielem Blaugrany, a hiszpańska prasa porównywała go do Pelego i Maradony. Sam piłkarz z uśmiechem kwitował porównania i ciepło wypowiadał się o swoim nowym klubie: ,,Najbardziej lubię patrzeć na dopingujących mnie kibiców. Jestem zachłannym piłkarzem i kiedy dostaję piłkę, chcę strzelić bramkę. trener Bobby Robson daje mi całkowitą swobodę. FC Barcelona to najlepszy klub na świecie”.

Zgodnie z oczekiwaniami Ronaldo czarował nie tylko w wywiadach, ale przede wszystkim na boisku, czego najlepszym dowodem był debiut zakończony dwiema bramkami i asystą. „Ronaldomania” miała niestety również negatywne strony. Współtowarzysze szatni wydawali się zdeprymowani atmosferą biesiady wokół Brazylijczyka. Częste towarzystwo kamer, dziennikarzy zaburzało spokój wewnątrz drużyny. Dopóki jednak Ronaldo strzelał bramki, a Barca wygrywała mecze, nie stanowiło to problemu. Kontrakt menadżerski pomiędzy Ronaldo a Pittą i Martinsem dawał jego agentom niemal nieograniczone możliwości. W pewnym sensie czuli się oni ważniejsi od samego piłkarza, czego dowody okazywali nazbyt często. Pomimo niedawnego zakontraktowania ich klienta w Barcelonie, szybko zaczęli szukać sposobu na nowy zarobek. Powodowało to oczywiste zaognienie relacji z klubem. Szczególnie mocno zdenerwowały Robsona uwagi wobec taktyki. Była to pierwsza sytuacja, w której agent piłkarza wchodził w kompetencje trenera i krytykował jego decyzje. ,,W meczu z realem Ronaldo spędził za dużo czasu w okolicach środka pola. jeżeli zmuszony jest cofać się, żeby przejąć piłkę, to liczba strzelanych przez niego bramek musi spaść. przypuszczam, że Robson rozumie ten system, ale może zawodnicy jeszcze na to nie wpadli.” Trener Blaugrany skwitował te uwagi w następujący sposób: ,,Z tego co wiem, Ronaldo chce zostać w Barcelonie na dłużej. Czy będzie musiał przenosić się za każdym razem, kiedy zechcą tego jego agenci? pamiętam, jak jeden z nich powiedział, że cały świat powinien zobaczyć go w akcji. nie wiem czy chciał przez to powiedzieć, że Ronaldo powinien ciągle jeździć z jednego kraju do drugiego jak cyganie? myślałem, że podpisaliśmy kontrakt na osiem lat. nigdy nie usłyszałem, że chciałby od nas odejść.” Cała sytuacja była zgrabną taktyką agentów, którzy próbowali wynegocjować przedłużenie umowy dla swojego piłkarza oraz podnieść klauzulę wykupu, zabezpieczając tym samym większy przychód z transferu w przyszłości. Sam Ronaldo również nie ułatwiał sytuacji. Pomimo dużej intensywności meczowej, nie poświęcał on odpowiedniego czasu na regenerację. Dodatkowo przestał uczyć się hiszpańskiego i coraz częściej krytykował klub i jego otoczenie. Myślami był częściej w Brazylii niż w Hiszpanii. W Rio mieszkała jego niedawno poznana miłość – Susana Werner – brazylijska aktorka, która miała duży wpływ na piłkarza. Odbijało się to negatywnie na formie Brazylijczyka. Ronaldo każdą wolną chwilę poświęcał na wizyty w ojczyźnie. Pomimo że Ronaldo był w zespole z Katalonii niespełna cztery miesiące, to napięcie wokół oczekiwań finansowych ze strony agentów rosło w zastraszającym tempie. Sytuację próbował załagodzić Robson, ale musiał sobie radzić z rosnącą falą krytyki ze strony niezadowolonych kibiców oraz powstającym rozłamem w szatni. Podobno koledzy byli coraz bardziej krytyczni wobec całej sytuacji. Brazylijczyk był ignorowany i otrzymywał mniej podań. Zawodnicy oczywiście zaprzeczali. Sytuacja z Ronaldo odbijała się negatywnie również na autorytecie Robsona. Trener nie potrafił utrzymać dyscypliny w drużynie. Pomiędzy 8 grudnia a 15 stycznia Brazylijczyk wykonał dziewięć (!) lotów samolotem, krążąc pomiędzy Rio a Barceloną. Wracał na mecze, by zaraz po nich wyruszać z powrotem do Brazylii i spotkać się ze swoją narzeczoną. Tym samym zaniedbywał treningi i mocno obciążał organizm. Robson stawał w obronie piłkarza i często szedł na ustępstwa, ale niestety prowadziło to do coraz większych problemów. Atmosfera na linii trener – Ronaldo – szatnia była coraz bardziej napięta, a jej punktem krytycznym był karnawał w Rio.

Gwiazda Barcelony i reprezentacji Brazylii stawała w ogniu coraz większej krytyki w związku z licznymi wyjazdami i opuszczaniem treningów. Klub popadł w kryzys zarówno mentalny, jak i sportowy. Szatnię dzieliły spory, a w mediach pojawiały się kolejne „rewelacje” związane z Ronaldo i jego walką o kontrakt. W tych okolicznościach Brazylijczyk udał się do Rio, by wziąć udział w corocznym karnawale. Zdjęcia bawiącego się piłkarza ubranego w krzykliwe barwy zszokowały kolegów z drużyny. Pozostali piłkarze otwarcie skrytykowali Ronaldo i klub. Tak naprawdę zgodę na wylot wyraził Robson, który użył jej jako karty przetargowej. Po pierwsze, zależało mu na powrocie Brazylijczyka do kraju w Nowy Rok, a po drugie, nie chciał go denerwować wobec trwających negocjacji, co do nowego kontraktu. Całą sytuację skomentował Ronaldo: ,,To problem Robsona, a nie mój. Ja jestem tylko pracownikiem, jak pozostali piłkarze, a prowadzenie klubu jest jego zadaniem.” Oliwy do ognia zaczął dolewać również selekcjoner reprezentacji Brazylii Mario Zagallo, który w negatywny sposób skomentował taktykę Dumy Katalonii. Wykorzystał to Ronaldo, który próbował wzmocnić swoją pozycję negocjacyjną. Wybrany przez czasopismo „World Soccer” na Piłkarza Roku Brazylijczyk ponownie skrytykował trenera Blaugrany: ,,Robson powinien zmienić taktykę, nie tylko dla mojego dobra, ale dla dobra całego zespołu. Ten system może działał na początku, ale kiedy tylko gramy z silniejszym przeciwnikiem, mamy problemy. Oczywiście wolę ustawienie Zagallo.” Napięta sytuacja nie pomagała w negocjacjach pomiędzy klubem a agentami piłkarza. Z jednej strony Ronaldo otwarcie mówił, że zależy mu na współtworzeniu przyszłości klubu, a z drugiej dawał sygnały, że jest nieszczęśliwy. Z pewnością powodem sytuacji było ciągłe zamieszanie wokół piłkarza i skomplikowana sytuacja osobista. Matka jak zwykle obarczała piłkarza swoimi problemami, a na dodatek jego ojciec został oskarżony o posiadanie narkotyków. Sprawy nie ułatwiali również kibice i prasa. Zaledwie 20-letni Brazylijczyk musiał radzić sobie z presją, jakiej nie doświadczył wcześniej i musiało się to odbijać na jego formie. Dezorientujące były również informacje przekazywane do prasy. Najpierw agenci informowali, że rozmowy w zbliżają się ku końcowi i wkrótce zostanie podpisany nowy kontakt, by następnie komunikować zerwanie rozmów: ,,Daliśmy zarządowi FC Barcelony dość czasu na sfinalizowanie umowy. […] pociąg był na stacji Barcelona, a oni pozwolili mu odjechać. Obecnie nie zamierzamy rozmawiać o propozycjach dla Ronaldo. zastanowimy się nad jego przyszłością. wystarczy, że zostanie zapłacona klauzula wykupu i będzie mógł odejść.” Dwa dni po oświadczeniu agentów wywiadu udzielił sam zainteresowany: ,,Jedyne o czym myślę, to odnoszenie zwycięstw. Kontraktem zajmiemy się na koniec sezonu. bardzo dobrze mi tu w Barcelonie i zrobię wszystko, żeby pomóc temu klubowi, jeśli będzie chciał mnie zatrzymać, nawet pomimo tego, że są kluby gotowe zapłacić sumę wykupu.” Sytuacja była bardziej skomplikowana. Podobno kontrakt był już przygotowany do podpisu, ale Barca poprosiła o dodatkowy czas na analizę. Prezydent klubu nie chciał renegocjować warunków przed końcem sezonu, co było sprzeczne z oczekiwaniami piłkarza i agentów. Konflikt z udziałem prasy zaogniał się coraz bardziej. Klub stał na stanowisku, że wiąże go z piłkarzem obowiązujący kontrakt, a agenci otwarcie mówili, że jeśli warunki kontraktu nie zostaną zmienione, to Brazylijczyk nie zostanie w klubie: ,,Ronaldo zostanie w Barcelonie po 30 czerwca jedynie wtedy, jeśli żaden klub nie zdecyduje się zapłacić sumy odstępnego.” Odstępne nie było problemem. Zainteresowanie wokół 20-letniego napastnika było ogromne. Wśród klubów obserwujących sytuacje były podobno: Manchester United, Juventus, Lazio czy Real Madryt. Co ciekawe całą sytuację lobbowała podobno również firma Nike, czyli sponsor piłkarza. Partnerem Blaugrany była firma Kappa, więc Nike traciła inwestując w piłkarza, występującego w strojach konkurencji. 7 kwietnia 1997 roku w Rzymie została zorganizowana konferencja prasowa, na której spodziewano się potwierdzenia, że od nowego sezonu Ronaldo będzie reprezentował barwy Lazio. Włoski klub zdecydował się zapłacić wynoszącą 20 milionów dolarów klauzulę wykupu i podobno miał zaoferować piłkarzowi kontrakt o wartości 4,1 mln dolarów na sezon. Tym bardziej ogromne było zdziwienie dziennikarzy, gdy prezydent Lazio – Sergio Cragnotti poinformował: ,,Powiedziałem menadżerowi Ronaldo, że akceptujemy jego warunki finansowe. teraz pozostało nam tylko czekać. Chciałbym sprowadzić go do Rzymu, ale teraz jest w Barcelonie i to im jest łatwiej osiągnąć porozumienie. Nie chcemy, żeby ta sprawa zamieniła się w operę mydlaną, więc nasza oferta jest ważna tylko do końca miesiąca.”

14 kwietnia, czyli tydzień po konferencji Lazio, wydawało się, że sprawa kontraktu została rozwiązana. Wszystko za sprawą oświadczenia agenta piłkarza, który potwierdził uzgodnienie warunków z Barceloną. Kontrakt miał obowiązywać do 2006 roku, a do jego sformalizowania niezbędne były jedynie podpis piłkarza i gwarancje bankowe. Potwierdził to również prezydent klubu, który zapewnił zdeponowanie pieniędzy w banku oraz formalne przygotowanie dokumentu. Całą sytuację skomentował Ronaldo: ,,Jestem wdzięczny klubowi za podjęty wysiłek. rozmawiałem z Nuñezem i jestem spokojny. Otrzymałem kilka poważnych ofert z Włoch i Anglii, ale zawsze powtarzałem, że chcę grać w barcelonie. bardzo się cieszę, że zostaję.” Nie wszystko było tak oczywiste, jak mogło się wydawać. Agenci piłkarza postanowili zwiększyć oczekiwania finansowe oraz przerzucić na klub koszty podatkowe. Reindalo Pitta dał przy tym jasno do zrozumienia, że główną motywacją piłkarza są pieniądze: ,,Cztery albo pięć klubów jest zainteresowanych opłaceniem klauzuli wykupu, a na pierwszym znajduje się Inter Mediolan. Ronaldo nie urodził się w Barcelonie tylko w Brazylii, a jego przejście tu było decyzją ekonomiczną. gra w hiszpanii, żeby zarabiać pieniądze. jeśli otrzyma lepszą ofertę, to odejdzie. tu nie ma miejsca na sentymenty. biznes to biznes.” Z każdym dniem coraz pewniejszym wydawało się odejście napastnika do Włoch. Sytuacji próbowali zaradzić przedstawiciele Barcy, kontaktując się nawet z matką Brazylijczyka. Uważali, że jedynie ona może wpłynąć na decyzję piłkarza. Przez moment wydawało się, że taka strategia przyniosła oczekiwany efekt. Klub i piłkarz ponownie usiedli do rozmów, a 26 maja miała zostać podjęta decyzja. Wczesnym porankiem prezydent klubu zapewnił dziennikarzy, że na 90% napastnik zostanie w klubie. Mniej więcej w tym samym czasie Ronaldo ponownie ogłosił, że chce zostać w Barcelonie. Następnego dnia Nunez oficjalnie potwierdził, że kontrakt zostanie przedłużony, a przebywający na zgrupowaniu reprezentacji w Ronaldo dzielił się swoim entuzjazmem z dziennikarzami. Zażartował nawet, że jest gotowy przejąć hiszpańskie obywatelstwo, żeby nie stać w kolejkach na lotnisku. Tym większe było zaskoczenie całego piłkarskiego świata, gdy następnego dnia z rana prezydent FC Barcelony poinformował, że Ronaldo odchodzi, a agenci piłkarza potwierdzili na zwołanej specjalnie konferencji, że rozmowy z klubem zostały zerwane. Niemal natychmiast zmienił się również ton, w którym Brazylijczyk wypowiadał się o klubie. Oskarżył ich o zwodzenie i oszukiwanie, a także o brak szacunku dla niego i jego agentów. Stwierdził nawet, że nigdy więcej nie usiądzie do rozmów z przedstawicielami drużyny, która nie dotrzymuje słowa. Według napastnika to przestała być kwestia pieniędzy. Chodziło o godność. Ostatecznie miał przejść do Interu na podstawie zapłaconej klauzuli, ale Barça nie zamierzała odpuszczać tej sytuacji, zwłaszcza, że miała ona wymiar wizerunkowy. Katalończycy postanowili zaskarżyć transfer do władz ligi. Według regulaminu FIFA i przepisów krajowych, z klauzuli wykupu mogły korzystać wyłącznie drużyny z tego samego kraju. W tej sytuacji Inter nie miał prawa zakontraktować piłkarza bez zgody Barcelony. Sytuację kontrargumentował Ronaldo i jego agenci, którzy zwracali uwagę, że kontrakt Brazylijczyka z klubem wyraźnie wskazywał możliwość odejścia do dowolnego klubu. Wojna na argumenty trwała w najlepsze, a do sytuacji postanowił się włączyć Real Madryt. Ówczesny prezydent Królewskich Lorenzo Sanz skomentował sytuację w jednym z wywiadów: ,,Moim obowiązkiem jako prezydenta Realu jest zrobić wszystko, aby osłabić FC Barcelonę i ta perspektywa jest dla mnie kusząca. To nie jest nasza wojna, ale jeśli możemy na niej skorzystać…” Pomimo przeciągania transferu oraz zablokowania przejścia piłkarza przez władze ligi, przenosiny były nieuniknione, a zarząd Blaugrany zaczął szukać innych wzmocnień. Jedna z teorii mówi, że rozmowy były specjalnie sabotowane przez agentów, którzy wcześniej podpisali porozumienie wstępne z Interem. Inna, że Nunez tak naprawdę chciał pozbyć się brazylijskiej gwiazdy, która wprowadzała zamęt w szatni, a jej utrzymanie było ogromnym obciążeniem dla budżetu klubu. Najwięcej rozsądku wobec całej sytuacji od początku wydawał się prezentować Bobby Robson, który nie tylko powstrzymywał się od komentowania całej sytuacji w jej trakcie, ale również ciepło wypowiadał się o piłkarzu w późniejszych wywiadach.

Z pewnością zakup Ronaldo do katalońskiego klubu był świetnym posunięciem ze strony zarządu. Pomimo, że piłkarz był podatny na kontuzje, a jego agenci mieli opinię sępów, Brazylijczyk był celem każdego wielkiego klubu. Niestety późniejsze wydarzenia rzucają cień na ten tryumf. Barcelona nie potrafiła utrzymać piłkarza w klubie. Co gorsza zarząd dał się wciągnąć w brudną grę agentów piłkarza, przenosząc ją do mediów. Napastnik odchodził jako najlepszy strzelec ligi i zdobywca Złotej Piłki. W tamtym okresie był uznawany za najlepszego piłkarza na świecie, co potwierdzał świetnymi występami. Odejście Ronaldo z pewnością było wielką przegraną Dumy Katalonii. Przegrał chyba także sam Ronaldo. Z perspektywy czasu uważa się, że Brazylijczyk nie wykorzystał swojej kariery w pełni. Po przenosinach do Interu miał ogromne problemy z odnawiającą się kontuzją kolana. Pomimo wielu sukcesów indywidualnych i zespołowych, czy ogromnych pieniędzy z kolejnych transferów, Ronaldo nie zapisał się w historii na równi z Pele czy Maradoną. Kto wie, jak potoczyłyby się losy Brazylijczyka, gdyby związał się z Barceloną na całą karierę.

8

12

Mistrzowie świata, którzy nie zagrali żadnego meczu!

Alphonse Areola

Obecny gracz West Ham United w 2018 roku wygrał mistrzostwo świata. Areola nie zagrał w żadnym meczu podczas czempionatu rozgrywanego na terenie Rosji. Co więcej, golkiper w kadrze Trójkolorowych zadebiutował kilkadziesiąt dni po wygranej podopiecznych Didiera Deschampsa na mistrzostwach świata. Łącznie Areola zagrał pięć razy w reprezentacji Francji. Na Mundialu w Katarze bramkarz West Ham United zagrał ani minuty. Dwa mistrzostwa świata i zero występów na tej imprezie? Areola miał na to szansę. Jednak w Katarze najlepszymi piłkarzami świata okazała się argentyńska ekipa pod batutą trenerską Lionela Scaloniego. Areola to gracz często powoływany przez Deschampsa. Jednak nie dla wychowanka PSG jest gra na wielkich imprezach. Areola był jednym z dziewięciu piłkarzy, który został powołany przez selekcjonera Francji na MŚ 2018 i 2022. Bramkarz urodzony w Paryżu to też jedyny francuski piłkarz, który został powołany na oba mundiale i nie zagrał ani minuty.

Franco Baresi

W 1982 roku 22-letni Franco Baresi został mistrzem świata. Nie było w tym nic dziwnego. Włoch dobrze spisywał się w drugiej końcówce sezonu 1981/1982 jako gracz AC Milanu. Dlatego selekcjoner Enzo Bearzot powołał środkowego defensora na hiszpański Mundial. Baresi wraz z kolegami z kadry mógł cieszyć się z triumfu w mistrzostwach świata. Tylko że nigdy wcześniej defensor nie zagrał w dorosłej reprezentacji. Gra w młodzieżowej kadrze, w której graczem był Baresi to zupełnie inna para kaloszy. Kariera defensora „Rossonierich” to pasmo sukcesów. Franco to legenda klubu z Mediolanu tak jak jego starszy brat Giuseppe. Tylko że pomocnik występował przez wiele lat w Interze Mediolan, odwiecznym rywalu drużyny Franco. Franco Baresi skompletował medalowego hattricka z mistrzostw świata. Włoch na swoim koncie ma złoto, srebro z 1994 roku oraz brąz z 1990 roku. Baresi pokazał, że możliwa jest droga od głębokiego rezerwowego kadry do najlepszego libero świata.

Giovanni Galli

„Wyczyn” Baresiego powtórzył Giovanni Galli. Włoch występował przed i po turnieju mistrzostw świata jako golkiper ACF Fiorentina. Niepodważalną rolę w zespole miał kapitan Italii Dino Zoff. Nic dziwnego, że Galli musiał spędzić cały hiszpański mundial na ławce rezerwowej. Bramkarz miał pewne doświadczenie w kadrze przed 1982 rokiem. Galli został powołany na Euro 1980. Jednak, jak wiadomo, golkiper z Pizy musiał poczekać na debiut w „Squadra Azzurra”. Galli czekał aż trzy lata od pierwszego powołania do reprezentacji na to, by w swojej karierze móc dopisać występ w kadrze. W październiku 1983 roku piłkarz zadebiutował w starciu towarzyskim z Grecją. Trzy lata później Włosi z Gallim w składzie bez większego powodzenia walczyli na Mundialu w Meksyku. Po karierze okazało się, że Baresi, jak i Galli też mieli cyfrę zero na koncie, jeśli chodzi o mecze w kadrze. Jednak nie chodzi o zero występów, lecz sto. Do 81 występów Baresiego należy dodać 19 gier Galliego. Ten duet stał się pierwszym w historii, który mimo zero na koncie w reprezentacji zdobył piłkarskiego złotego „łysola”, jakim jest Puchar Świata Obu łączy też fakt, że występowali ze sobą w AC Milan.

Hasło: „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” jest aktualne. Bardziej właściwa jest myśl: „Jeden Puchar Świata dla wszystkich, wszyscy dla jednego Pucharu Świata”.


@AFA90
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

11

Geniusz futbolu:

7 stycznia 2013 r. Lionel Messi został pierwszym piłkarzem, który aż czterokrotnie odbierał nagrodę Złotej Piłki dla piłkarza roku na świecie a w dodatku dokonał tego w czterech edycjach z rzędu! Choć w 2012 r. odbyły się mistrzostwa Europy wygrane przez Hiszpanów, komentatorzy podkreślali że do tego sukcesu przyczynił się kolektyw i ciężko wyróżnić jednego zawodnika. Messi natomiast dokonywał przez cały rok rzeczy niezwykłych, wymazując z tablic liczące sobie kilkadziesiąt lat rekordy strzeleckie.


@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@Arkon
@AFA90

1

@LS No tak, to prawda że byli barwnymi postaciami ale czy zawsze byli zatrudniani po znajomości? No nie jestem pewny, musiałbym pogrzebać w historii a i tak nie znając ,,chińszczyzny" pewnie nie wiele bym się dowiedział. Tak wiem że jest tłumacz gugle ale często te tłumaczenie jest nie do końca zrozumiałe...

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?