0

@LS A widziałeś kiedykolwiek jakiś komentarz użytkownika Don Corleone? No to sobie zobacz, ciekawe co wtedy powiesz? Z góry ci powiem że jego nie kasują!
W dodatku pisze po chińsku że nic z tego nie rozumiem!

0

@LS Redakcja? Niby dlaczego?

1

@Pawel13sz Kto to jest?

15

Najstarsze stadiony świata:

,,Portman Road” – rok powstania 1884

Choć Ipswith Town powstało w 1878 roku, to dopiero w 1936 roku stał się zawodowym klubem piłkarskim. Ich stadion przeszedł gruntowny remont na początku lat dwutysięcznych i obecnie jego pojemność wynosi 30 311 kibiców. Portman Road było miejscem także innych wydarzeń sportowych np. międzynarodowe mecze hokejowe, zawody lekkoatletyczne i inne wydarzenia masowe. Swoje koncerty grały tutaj takie gwiazdy jak Red Hot Chili Peppers, Pink, Elton John czy Tina Turner.

,,Anfield Road” – rok powstania 1884

Jeden z dwóch stadionów w tym zestawieniu, na którym regularnie grają piłkarze klasy światowej. Liverpool, którego hymnem jest słynne „You’ll Never Walk Alone” jest zżyte ze swoim stadionem przez ponad 130 lat, ale nie jest jego pierwszym użytkownikiem. Pierwotnie Anfield należało do odwiecznego rywala Liverpoolu, czyli Evertonu, lecz w 1891 roku spór pomiędzy zespołami sprawił, że the Toffees przeprowadzili się na Goodison Park, gdzie grają do dziś.

,,Turf Moor” – rok powstania 1883

Stadion, na którym swoje mecze rozgrywa Burnley, był boiskiem do krykieta, zanim został przemodelowany według piłkarskich wymogów. Turf Moor zapisało się w historii jako pierwszy stadion piłkarski, który wizytowała Brytyjska Rodzina Królewska. Król Albert Victor zasiadł na trybunach, by obejrzeć mecz Burnley przeciwko Bolton Wanderers w październiku 1886 roku.

,,Ewood Park” – rok powstania 1882

Na Ewood Park swoje spotkania rozgrywa Blackburn Rovers, grająca obecnie w angielskiej Championship. Stadion padł ofiarą sufrażystek, które w 1913 roku postanowiły podpalić obiekt w ramach sprzeciwu przeciwko dominacji mężczyzn. Na szczęście im się nie udało. Ewood Park posiada trybunę imienia Jacka Walkera, który zainwestował sporo pieniędzy w rozwój boiska w okresie, kiedy klub wygrywał swój jedyny tytuł Premier League w sezonie 1994/95.

,,Deepdale” – rok powstania 1878

Pierwszy stadion w tym zestawieniu, który powstał jeszcze w latach 70. XIX wieku. Preston North End F.C. przeszło wiele zmian, będąc najpierw klubem krykietowym, później zrzeszeniem zawodników rugby, kończąc na zespole piłkarskim. W 1888 roku został klubem-założycielem Football League, czyli protoplasty dzisiejszej Premier League, a Preston na inaugurację profesjonalnych rozgrywek w Anglii wygrało ligę i Puchar Kraju w sezonie 1888/89. Choć zajmuje dopiero 6. miejsce w zestawieniu, to właśnie Deepdale jest najstarszym nieprzerwanie używanym stadionem przez profesjonalną drużynę piłkarską.

,,Rodney Parade” – rok powstania 1877

Rodney Parade jest obecnie siedzibą nie tylko Newport County, ale także dwóch drużyn Rugby. Z tego powodu klub leżący w południowej Walii rzadko korzysta z tego obiektu. W sezonie 2021/22 Newport County rozgrywało swoje mecze na zdecydowanie nowocześniejszym stadionie, wybudowanym w latach 90. XX wieku. Na Rodney Parade rozegrano wtedy tylko dwa mecze ligowe, co nie przeszkodziło boisku w uzyskaniu nagrody najlepszego boiska EFL League Two (4. Liga angielska).

,,Stamford Bridge” – rok powstania 1877

Stamford Bridge w chwili powstania był drugim największym stadionem w Wielkiej Brytanii, zaraz po stadionie Crystal Palace. Jego pierwotnym przeznaczeniem były zawody lekkoatletyczne, a dopiero od 1905 roku, czyli chwili powstania Chelsea F.C., rozgrywano na nim mecze piłkarskie.Stamford Bridge wielokrotnie przechodziło remonty i obecnie jedyną oryginalną zabudową pozostaje trzypiętrowa trybuna „East Stand”, spod której na murawę wybiegają piłkarze. Wokół stadionu rozbudowano sieć hoteli, restauracji, sal, klubów i innych ośrodków rekreacji, co czyni go bardzo nowoczesnym kompleksem sportowym, pomimo 145 lat na karku.

,,Tannadice Park” – rok powstania 1870

Na najniższym stopniu podium tego zestawienia trafił stadion szkockiego Dundee United F.C. Data powstania może budzić wątpliwości, bo choć pierwszy mecz piłkarski rozegrano na tym terenie w 1870 roku, to nie był on jeszcze boiskiem z prawnego punktu widzenia. Dopiero 12 lat później Dundee East End F.C. zastrzegło sobie prawo do rozgrywania meczów na tym terenie, a aż do 1891 roku trzeba było czekać na wybudowanie pierwszych drewnianych trybun.

,,Field Mill Stadium” – rok powstania: przed 1861 rokiem

Na Field Mill rozgrywano spotkania od 1861 roku, choć niektóre raporty wskazują już na rok 1850, ale z powodu braku możliwości stwierdzenia tego faktu, przyjmuje się 1861 rok jako właściwy. Stadion z racji swojego wieku jest obecnie wyłączony z użytku pozasportowego aż do 2032 roku i pomimo deklarowanej pojemności 10000 widzów, może pomieścić tylko 9186 widzów, co jest spowodowane stanem technicznym. Swoje mecze rozgrywa na Field Mill klub Mansfield Town F.C., powstały w 1897 roku i grający obecnie w EFL League Two (4. lidze angielskiej).

,,Bramall Lane” – rok powstania 1855

Bramall Lane jest obecnie najstarszym udokumentowanym obiektem sportowym, który służy do rozgrywania meczów piłki nożnej. Od 1889 roku służy on ekipie Sheffield United i może pomieścić ponad 32 tysiące kibiców. Obiekt i kompleks wokół stadionu regularnie się rozwija, więc nic nie wskazuje na ewentualne przenosiny Sheffield United w najbliższym czasie. Przykładem, w jak dobrym stanie znajduje się Bramall Lane, może być to, że w 2022 roku rozegrano tutaj cztery mecze kobiecego Euro 2022, w tym jeden mecz półfinałowy.


@AFA90
@Arkon
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson

0

@Arkon Aha, no to zmienia troche postać rzeczy...

1

@NeroTFP1 No prosze! O wspominkach św. pamięci Tomaszewskiego o Wilimowskim jest mi wiadome. Natomiast o ekscesach ,,Eziego" w przeddzień meczu z wicemistrzami świata to nie wiedziałem!
Pod tym względem to naszego przedwojennego geniusza można porównać do Jose Manuela Moreno, o którym już wspominałem na łamach fcbarca.com.

1

@Lionel_Messi10 Iniesta grał głównie po lewej stronie a 10-tka gra chyba zawsze w środku. Natomiast ofensywnym piłkarzem był bez dwóch zdań, to nie ulega wątpliwośći...

0

@Colon A tego to nawet nie wiedziałem. Tak czy siak generalnie nie dzierże niemieckiego futbolu, jak i również takiej muzyki, zwłaszcza po niemiecku. A że należy pamiętać o legendach futbolu to już inna bajka...

9


Zapomniane legendy futbolu:

30 grudnia 1946 r. urodził się Hans Hubert Vogts, prawy obrońca, Mistrz Świata z 1974 roku ; Mistrz Europy z 1972 roku ; 2-krotny zdobywca Pucharu UEFA-1975 i 1979 oraz 5-krotny Mistrz RFN(1970,1971,1975, 1976,1977). Berti(jak zwykło się o nim mówić) od dwudziestego roku życia przez kolejnych piętnaście lat związany był z Borussią Mönchengladbach. Na prawej obronie klubu z Nadrenii Północnej-Westfalii rozegrał blisko 500 meczów. Był kapitanem i jedną z kluczowych postaci drużyny, która w połowie lat 70. czterokrotnie zdobyła mistrzostwo RFN, dwukrotnie Puchar UEFA i raz dotarła do finału Pucharu Mistrzów, w którym przegrała 1:3 z Liverpoolem. Dzięki pracowitości, zaangażowaniu i bezpardonowemu stylowi gry dorobił się przezwiska „Der Terrier”. Z Franzem Beckenbauerem tworzył efektywny duet obrońców w reprezentacji RFN. W jej barwach rozegrał 96 meczów. W 1974 roku zwyciężył z nią w mistrzostwach świata a dwa lata wcześniej został mistrzem Europy. W 20 spotkaniach był kapitanem drużyny narodowej. Sportową karierę zakończył w czerwcu 1979 roku z powodu skomplikowanego złamania nogi. Miał wtedy zaledwie 33 lata i natychmiast zajął się pracą szkoleniową. Był trenerem młodzieżowych reprezentacji Niemiec, a później asystentem Beckenbauera, któremu pomógł wywalczyć mistrzostwo świata w 1990 roku we Włoszech. Później Berti sam przejął stery kadry i choć w mistrzostwach Europy sięgał po złoto (1996) i srebro (1992), to w mundialach zawsze odpadał w ćwierćfinale. Vogts był jedynym trenerem kadry zjednoczonych Niemiec, który nie zdobył z nią medalu MŚ. W XXI wieku bez większego powodzenia prowadził reprezentacje Kuwejtu, Szkocji i Nigerii. Niemiec dwa razy kandydował na trenera biało-czerwonych, ale w 2006 roku przegrał rywalizację z Beenhakkerem a w 2012 z Waldemarem Fornalikiem. Od 2008 roku aż do listopada 2014 był selekcjonerem Azerbejdżanu. Podczas mundialu w Brazylii został specjalnym doradcą trenera USA Juergena Klinsmanna, pomagając swojemu byłemu piłkarzowi m.in. w obserwacjach grupowych rywali Amerykanów.



@AFA90
@Arkon
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson

0

@Mulciak Ten Belg z FC Sevilla? No co ty, chyba żartujesz?

8

Po prostu El Clasico!:

30 grudnia 1984 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Real Madryt 3:2 w 18 kolejce Primera Division. Gole strzelali: Gerardo w 25 minucie, Migueli w 53 oraz Esteban Vigo w 79 dla Barçy; Sanchis w 30 minucie i Butragueño w 89 dla Królewskich. Zwycięstwo to pozwoliło umocnić się Blaugranie na pierwszym miejscu w tabeli z sześciopunktową przewagą nad Realem Madryt.




@Symson
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Arkon
@AFA90

0

@Mezocyklon87 W moim rankingu na 4 pozycji ex aeqou z ośmioma innymi legendami i to wcale nie dlatego że go nie lubie, żeby była jasność...

0

@tristan87 Owszem, wypadałoby. Tyle że przed wojną nie filmowano meczów w całości a z fragmentów ciężko wydedukować kompletną jakość piłkarza...

1

@tristan87 A to trzeba widzieć ich mecze(?) nie wystarczą relacje rzeszy świadków? Za 100 lat też nikt nie będzie widział na żywo Messiego, więc stwierdzą że był cienki...?

0

@Crashynski Nie tyle w kryzysie, co poważnie osłabiony na te chwile...

0

Szanowny @Arkonie, oto mój osobisty rankig najlepszych w dziejach ofensywnych piłkarzy a co za tym idzie, najlepszych ogólnie:
1 Pele, Garrincha, Maradona, Messi

2. Cruijff, Di Stefano, Wilimowski, Zidane, Eusebio, Luis Nazario de Lima


Moim skromnym zdaniem nie da się tak wybitnych legend sklasyfikować na poszczególnych, odzielnych miejscach, więc umieściłem ich ex aequo

0

@FcPortoFan1999 No właśnie(!) tego najbardziej się obawiam a konkretnie to chyba najbardziej jej psychiki...

0

@Lionel_Messi10 Chyba się pomyliłeś co do Iniesty. Dla mnie to on zawsze grał z numerem 8! Nigdy go nie widziałem z numerem 10?

6

Bravissimo(!) Iga. Teraz tylko utrzymać taką dyspozycje do Australian Open a wtedy...? Wszystko możliwe...

5

No i jest wreszcie nasza duma tenisa. Jest nasza kochana Igunia! Wierzymy w ciebie i kochamy cię! Naprzód Igusia!

8

@FCBparasiempre
23 grudnia Ruch Hajduki Wielkie rozegrał kontrolne spotkanie z reprezentacją Szarleja, które wygrał 7:0. Sparing był konieczny w celu zachowania rytmu meczowego zawodników przed jednym z najważniejszych wyjazdów zagranicznych klubu w jego przedwojennej historii. 30 grudnia 1934 r. Ruch miał się zmierzyć w Monachium z Bayernem a dwa dni później z VFB Stuttgart. Ekipa Ruchu wyjechała do Bawarii w ligowym składzie: Tatuś w bramce, Wadas, Kacy lub Rurański w obronie, w pomocy Dziwisz, Badura, Zorzycki lub Panhirsz oraz Urban, Giemsa, Peterek, Wilimowski i Wodarz w ataku. Rezerwowymi byli Kubis, bramkarz Krömer, Nowakowski oraz naturalnie trener Gustav Wieser. Z ramienia Polskiego Związku Dziennikarzy Sportowych odział śląski reprezentował redaktor Edmund Karaś, który tak oto zrelacjonował ten mecz: ,, W niedziele w południe z pieśnią na ustach przybyliśmy autobusem do stadionu Bayernu. Pogoda doskonała, aczkolwiek boisko wskutek deszczu, jaki padał w dniu poprzednim, było rozmokłe. Gdy przybyliśmy do szatni ogarnia nas wszystkich podniecenie, lecz gdy dowiadujemy się z ust kierownika drużyny że ekipa gra w ,,byczym” składzie: Tatuś, Rurański, Kacy, Dziwisz, Badura, Zorzycki, Urban, Giemsa, Peterek, Wilimowski, Wodarz, wiara w nasze siły nas nie opuściła. Według wzrostu wybiega drużyna Ruchu na boisko. Gromkie trzykrotne ,,Cześć” Ślązaków, witają Bawarczycy długotrwałemi oklaskami. Po chwili później idą Bawarczycy. Bez ceremonii powitalnych Wodarz dokonuje w towarzystwie sędziego i kapitana drużyny Bawarczyków Szneidra wyboru boiska. Ruch gra przeciwko wiatrowi i słońcu a więc w warunkach mniej korzystnych od Bawarczyków. Gre rozpoczyna Ruch i przez 10 minut demonstruje ładną gre. Bawarczycy cofają się do defensywy i powtarza się znów ten sam obraz gry, co w meczu z Bawarczykami w Wielkich Hajdukach(porażka 1:2 z 8 grudnia). Ślązacy, znając już taktykę przeciwnika, przeszli do defensywy by umożliwić naszemu atakowi rozwinięcie się w polu przeciwnika. Taktyka taka okazała się doskonałą bowiem Bawarczycy, trzymając się swego systemu gry defensywnej, popsuli w ten sposób swe szyki, gdyż Ruch zmusił ich do gry ofensywnej. W połowie pierwszej części gry przeciwnicy kilkukrotnie poważnie zagrażają bramce Ruchu i w 21 minucie na skutek nastrzelonej ręki Dziwisza, sędzia dyktuje rzut karny. Wśród niesłychanego napięcia czekano na wykonanie rzutu, który w 99 procentach zwykle się udaje. Piłka ostro strzelona leci płasko nad ziemią w prawy róg bramki. Na trybunach jakby zagrzmiało. Wszystko krzyczy ,,T…o…r”, lecz Tatuś skokiem pantery odbija piłke wzdłuż linii autowej w pole. Był to pierwszy wypadek by doskonałemu strzelcowi Szneidrowi nie udało się strzelić gola z karnego. Sytuacja jaka wynikła po rzucie karnym, pobudza obie drużyny do jeszcze intensywniejszej gry. Ataki Bawarczyków są co prawda liczniejsze a ton nadaje im doskonały kierownik ataku, Gaesler. Najgroźniejsza była lewa strona ataku gdzie Simenstreiter ma szereg pięknych momentów. Wprost z brawurą pracowały jednak nasze linie defensywne a bramkarz Tatuś miał tak doskonałe momenty iż raz po raz oklaskiwano jego brawurową gre.

Z ataku naszego cofa się jedynie Giemsa i dzięki jego pracowitości i z jego właśnie inicjatywy wychodzi szereg ataków. Nadzieje w powodzenie naszego ataku zawiodły, bowiem okazało się że Giemsa miał za ciasny but i na 10 minut przed przerwą wyrzuca oba buty poza obręb boiska, grając w skarpetkach. Giemsa jakby odżył i miał wraz z Urbanem szereg dobrych momentów. Pilnuje ich jednak dobrze doskonały obrońca Heitkampf. Pod koniec przerwy Polacy znów są w ofensywie. Prawie że w ostatniej minucie przed przerwą piłke otrzymuje Giemsa, biegnie z nią na prawem łączniku, oddaje daleko ponad głowami do Wilimowskiego i już zdawało się że Wilimowski strzeli gola. Widzi jednak że Peterek stoi na lepszej pozycji przed bramką Finga i ostrem strzałem pasuje do Peterka. Piłka wsunięta do bramki z odległości 8 metrów. Polacy prowadzą 1:0 i cieszą się niebywałym sukcesem. Uśmiechnięta drużyna Ruchu wybiega do szatni. Przy wejściu oblega ją moc kibiców domagając się autografu. Po przerwie Ruch rozpoczął grać defensywnie, podobnie jak to czynili Bawarczycy na meczu w Wielkich Hajdukach. Giemsa przeszedł do pomocy i siłą rzeczy więcej z gry mieli przeciwnicy. Szereg ich zagrań likwiduje nasza obrona, dokąd potrafili się jedynie przedrzeć. Wyprowadziło to z równowagi Bawarczyków do tego stopnia że ,,potracili oni głowy” i napotykając na skuteczny opór Polaków załamali się we wszystkich prawie liniach. Ruch zerwał się od razu do ataku i tylko dzięki brawurowej obronie bramkarza Finga, Polacy nie mogli wykorzystać szeregu dogodnych momentów do zdobycia gola. W dodatku nasze linie defensywne do tego stopnia uniemożliwiły przedarcie się napadowi Bawarczyków że już na przedpolu nie stanowili oni groźnych przeciwników dla Ruchu. W dodatku z niebywałem powodzeniem bronił bramki Tatuś. W meczu tym wyróżniła się cała drużyna i trzeba zaznaczyć że wygrała ona ten mecz dzięki doskonałej taktyce, polegającej na tem, by przyciągnąć drużynę bawarską do ofensywy i by umożliwić naszemu atakowi należyte rozwinięcie się. Troche słabiej wypadła gra Zorzyckiego, natomiast Tatuś, Kacy, Rurański, Dziwisz, Giemsa i Wilimowski byli najlepsi.

U Bawarczyków wyróżnił się w napadzie Gaesler, w pomocy nowo nabyty Knap a w obronie również nowonabyty Bader, który przewyższał Heitkampfa o całą klase. Troche stonniczo ustosunkował się do Polaków sędzia Thalmajer. Podyktował on rzut karny zbyt pochopnie i w szeregu wypadkach wydawał orzeczenia krzywdzące Ruch. Przy zejściu drużyny Ruchu z boiska publiczność zgotowała jej owacje. Przy opuszczaniu boiska F.C. Bayern, na ulicach miasta gracze Ruchu spotykali się z wielką sympatją Bawarczyków. Przed hotelem gromadziły się tłumy ciekawych. W międzyczasie przesłano już drogą telefoniczną sprawozdanie z meczu do polski, bowiem na wynik meczu czekał przedewszystkim śląski świat sportowy. O godzinie 18 przyjmowano całą eskspedycje Ruchu na kolacji wydanej przez Bayern. O godz. 19 drużyna Ruchu i kierownictwo przyjęte zostało w wielkiej Sali ,,Künstlerhausu”. Drużyne polską przywitał w serdecznych słowach dr. Ettinger, który na końcu swego przemówienia wzniósł toast na cześć prezydenta Rzeczypospolitej oraz marszałka Polski, poczem odegrano hymn Polski. Za przyjęcie podziękował w imieniu drużyny Ruchu oraz obecnego ministra konsula Monachium dr. Lesiewicza mgr. Baranowski i na końcu wzniósł toast na cześć kanclerza Rzeszy. Cała drużyna Ruchu obdarowana została orginalnemi kubkami do piwa z napisem ,,F.C. Bayern Ruchowi”. Następnie drużyna polska odśpiewała swoją pieśń klubową. O godzinie 23 drużyna polska, żegnana niezwykle żywiołowo, opuściła salę ,,Künstlerhausu”. Radościom z okazji zwycięstwa naturalnie nie było końca, Ślązacy musieli je należycie ,,oblać”, tem bardziej że piwo monachijskie dobrze im smakowało. Nic też dziwnego iż mimo usilnych próśb kierownictwa, szereg najbardziej zapalonych wyłamało się i na swój sposób obchodziło zwycięstwo. W poniedziałek rano nie obeszło się naturalnie bez kataru. O godz. 13, żegnana serdecznie przez dr. Ettingera drużyna Ruchu opuściła Monachium, udając się na kolejny mecz do Stuttgartu.” Do dzisiaj zachowało się niezwykle cenne źródło z tego wydarzenia, przechowywane w muzeum Bayernu a konkretnie lista obecnych. Kameradschaftsabend, czyli braterski wieczór, od tego rozpoczyna się karta księgi pamiątkowej, pod którą podpisali się obecni na przyjęciu. Widać sygnatury zawodników Ruchu, niemieckich włodarzy i graczy, redaktora Karasia, polskiego konsula, trenera Wiesera oraz kierownictwa ,,Niebieskich”. Słowem prawdopodobnie wszystkich obecnych a widnieje tam 378 podpisów, w tym graczy TSV 1860 Monachium. Na następnej stronie zaprezentowana jest pierwsza strona księgi pamiątkowej. Niemiecka prasa podkreślała że piłkarze Ruchu wygrali zasłużenie, mieli doskonałe wyszkolenie techniczne i lepszy start do piłki. Dziennikarze podkreślali bardzo dobrą taktykę a także ofiarność piłkarzy. ,,Der Kickers” jako najlepszych zawodników wskazał Rurańskiego oraz Dziwisza, ,,München”- bramkarza Tatusia. Jedynie dr. Beker z tygodnika ,, Fussball” napisał o wyjątkowo defensywnej taktyce, która przyniosła sukces polskiej drużynie. Praktycznie cała niemiecka prasa ogólnokrajowa a czasami nawet lokalna, odnotowała wynik mistrza Polski. Pamiętajmy! Jak dotąd żadna inna polska drużyna nie pokonała Bayernu Monachium…

8

Czy polscy kibice zdają sobie sprawe, który polski klub jako jedyny zdołał pokonać Bayern Monachium i to ,,w jaskini lwa”!? No właśnie! Chyba już wiecie gdzie można się tego dowiedzieć? No to czytajcie!

@AFA90
@Arkon
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson

1

@Arkon Szanowny kolego, brak Garrinchy to niemal skandal(!) w tym wypadku. Poza tym brakuje przede wszystkim Di Stefano i Puskasa. Generalnie większość pozycji w takich zestawieniach powinna być ex aequo. Później podeśle ci mój osobisty ranking :)

1

Vamos Internazionale Milano!
Vamos a ganar!

0

@PatrykBarca W śmiesznej Serie A, powiadasz? Za to Primera Division jest na dzień dzisiejszy jedną z najlepszych lig świata i można być z niej całkowicie dumny...?

1

@Krzysztof1987 To prawda. Swój ostatni mecz Katalonia rozegrała w 28 grudnia 2014 roku przeciwko reprezentacji Kraju Basków. Spotkanie na San Mamés zakończyło się remisem 1:1. Od tego momentu nie zagrali juz żadnego meczu. Nie wiem z jakiego powodu? Akurat w tej kwestii się nie zagłębiałem nigdy...

1

Wprawdzie SSC Napoli zagrało z Monza osłabione m.in Osimenem, jednak tak czy inaczej FC Barcelona jest odzwierciedleniem SSC Napoli. Obie ekipy prezentują się poniżej oczekiwań. Obie ekipy są w głębokim dołku i obie ekipy są strasznie nieskuteczne. To wszystko na dzień dzisiejszy. Jak to będzie wyglądać za 2 miesiące w 1/8 Ligi Mistrzów? Bóg raczy wiedzieć. Przez te 2 miesiące i zimowe okienko transferowe może się jeszcze bardzo dużo zmienić, zarówno na dobre jak i na złe. Zarówno w ,,naszej" Barcuni, jak i w ekipie rywali...

12

Czy wiecie że….

29 grudnia 2004 r. reprezentacja Katalonii przegrała z reprezentacją Argentyny 0:3. Od 1997 r. w miare regularnie, najczęściej w okresie bożonarodzeniowym, reprezentacja Katalonii rozgrywa swoje mecze z drużynami z całego świata. W 2004 r. okazja była szczególna ponieważ na Camp Nou zjawiła się Argentyna, najlepsza oprócz Brazylii drużyna, która dotąd przyjęła zaproszenie do Katalonii. Mecz ułożył się dobrze dla gości, bo już w pierwszej minucie objeli prowadzenie. Ostatecznie mimo odważnej gry gospodarzy, goście wygrali 0:3. W meczu tym zadebiutował młodziutki Gerard Pique, który kilka miesięcy wcześniej przeszedł do Manchesteru United. Mecz z Argentyną był również ostatnim spotkaniem ,,Pichiego” Alonso w roli selekcjonera. Pierwszy mecz reprezentacji Katalonii odbył się 20 lutego 1917 r., w którym Katalończycy polegli aż 0-7 z Francją. Kolejne spotkania odbywały się dość regularnie przed wojną domową w Hiszpanii. W czasie dyktatury generała Franco były rozgrywane sporadycznie i zostały zawieszone zupełnie po 1976 r. aż do wspomnianego 1997 r. Chociaż mecze reprezentacji Katalonii zawsze były okazją do demonstrowania poglądów politycznych, w ostatnich latach żądania niepodległościowe nasiliły się.





@Symson
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Arkon
@AFA90

12

Zapomniane legendy FC Barcelony:

29 grudnia 1914 r. urodził się Domenec Balmanya Perera, kataloński pomocnik, który w barwach Blaugrany grał w latach 1935-37 oraz 1941-44. Piłkarz, który już za życia został uznany za legendę FC Barcelony. Historia FC Barcelona usłana jest wieloma wspaniałymi nazwiskami. W dobie Internetu, mass mediów i niezwykle ułatwionej komunikacji, banalną sprawą jest wypromowanie czyjegoś nazwiska. Najprostszym przykładem tego jest Leo Messi, który w niespełna rok stał się gwiazdą światowej piłki. Jednak, jak to wyglądało na początku, gdy Barça dopiero zaczynała tworzyć swoją legendę? Jednym z wielu, którzy w tym pomogli był Domenec Balmanya. Urodził się 29 grudnia roku 1914, w trakcie krótkiej przerwy I Wojny Światowej, jaką sobie zrobili żołnierze. Barcelona była miejscem jego narodzin i właśnie to miasto ukształtowało go jako człowieka i sportowca. Właśnie tam spędził większość swojej kariery, zarówno piłkarskiej, jak i trenerskiej. W swoim życiu pełnił wiele ról. Od podawacza piłek, piłkarza, trenera, selekcjonera aż do komentatora radiowego. Jedno jest pewne, został całkowicie zapomniany. Zacznijmy więc od początku. Karierę rozpoczął w małym klubiku Girona FC. Tam zebrał pierwsze piłkarskie szlify. Jego przejście do FC Barcelony jest owiane tajemnicą. Swój debiut zaliczył przed iście katalońską publicznością, w meczu z Espanyolem. Barça ten mecz wygrała 1:0, a ówczesny trener, Patrick O'Conell zaczął częściej sięgać po Domeneca. Statystycy obliczają, że Balmanya podczas swojej pierwszej przygody z Barceloną, rozegrał 111 spotkań. Liczba ta mogłaby być zupełnie większa, jednak brak zarchiwizowanych dowodów na kilka innych, domniemanych meczów z jego udziałem, nie pozwala na dopisanie wyższej liczby występów. Podczas swojego debiutanckiego sezonu, Domingo(jak go nazywali w Katalonii), pomógł drużynie w zdobyciu mistrzostwa Katalonii oraz dojściu do finału Pucharu Hiszpanii.

Rok później, w sezonie 1936/1937 rozgrywki zostały zawieszone z powodu wybuchu hiszpańskiej wojny domowej. Mimo to, FC Barcelona wraz z resztą zespołów z republikańskiej strefy Hiszpanii, wzięła udział w lidze klubów śródziemnomorskich . Dzięki wydatnej pomocy Balmanya'i i O'Conella, Blaugranie udało się tryumfować w tych rozgrywkach. W roku 1937 zespół udał się na tournee do Meksyku oraz Stanów Zjednoczonych. Barça rozegrała 14 spotkań, z takimi przeciwnikami, jak Club America, CF Atlante, Necaxa, oraz z reprezentacją Meksyku. W U.S.A Barcelona zmierzyła się ze stwarzanymi naprędce drużynami, jak reprezentacja Brooklynu czy Nowego Jorku. Udało im się też zagrać z drużyną narodową Stanów. Dzięki temu wyjazdowi, finanse klubu uległy znacznej poprawie. Niestety O'Conell wrócił do Hiszpanii z tylko czterema piłkarzami. Reszta(wraz z Balmanyą) emigrowała do Francji. Po zakończeniu wojny domowej, generał Franco nałożył sześcioletnią dyskwalifikację na sportowców, którzy podczas wojny opuścili kraj i do niego nie wrócili. Jednakże Enrique Pineyro, który w tamtym czasie szefował FC Barcelona, sprawił, że Balmanya wraz ze swoim utalentowanym kolegą - Escolą - powrócili do drużyny. Podczas swojego pierwszego sezonu, po powrocie, Barca ledwo się utrzymała, potrzebując baraży z Realem Murcią, by zapewnić sobie pierwszoligowy byt. Jednak co ciekawe, Katalończykom udało się dojść do finału Copa del Generalisimo, pokonując Athletic Bilbao 4:3.Warto wspomnieć, że między 1935 a 1944 rokiem, Balmanya rozegrał cztery spotkania w reprezentacji Katalonii. 19 stycznia 1936 roku na Les Corts rozegrano spotkanie na cześć Josepa Samitiera, rywalem było SK Żidenice z Czechosłowacji. Ciekawostką jest, że tego samego dnia w katalońskiej jedenastce debiutował także Emilio Sagi Linan, który bardzo się zasłużył Blaugranie.

Nasz bohater po zaliczeniu kolejnych 41 spotkań w barwach FC Barcelony, zdecydował się zmienić otoczenie, podążając za swym dotychczasowym trenerem Noguesem do Gimnastic Tarragona. Właśnie tam zakończył swoją piłkarską kariere. Od razu po zawieszeniu butów na kołku, zabrał się za trenowanie. W 1949 roku udało mu się objąć Gimnastic, jako następca swojego mentora - Noguesa. Jego osiągnięcia(spuszczenie Gimnastic do drugiej ligi) były na tyle rozczarowujące, że rok później podziękowano mu i zwolniono. Po epizodach w Girona FC i Zaragozie, Domenecowi udało się poznać smak sukcesu na ławce Realu Oviedo. W roku 1955 poprowadził Oviedo do drugiego miejsca w Segunda Division. Nie minęło wiele lat, gdy Balmanya wrócił do Barcelony. W latach 1956-58 trenował Katalończyków, w których składzie grały takie legendy jak Ramallets, Evaristo, Luis Suarez czy Kubala. W tym czasie udało mu się wygrać Puchar Hiszpanii w 1957 r., gdzie po drodze w ćwierćfinale rozgromił Real Madryt 6:1! Natomiast rok później poprowadził Dume Katalonii do pierwszego w historii tryumfu w europejskich pucharach a mianowicie Pucharu Miast Targowych, gdzie w drugim meczu finałowym FC Barcelona rozgromiła reprezentacje Londynu 6:0! W drugim sezonie swoich rządów Blaugrana zajęła jedynie trzecie miejsce w lidze, co było dużym rozczarowaniem. W efekcie został zastąpiony na ławce trenerskiej przez legendarnego Helenio Herrere.


@AFA90
@Arkon
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson

0

@Herato Może Havertz?

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?