FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
9
Opium dla ludu:
Co łączy piłke nożną z religią? Oddanie jakim darzą je wierni i nieufność okazywana im przez wielu intelektualistów. W 1902 r. Rudyard Kipling naśmiewał się z futbolu i ,,malutkich duszyczek znajdujących spełnienie w oglądaniu ubłoconych idiotów uprawiających te gre”. Niemal sto lat później Jorge Luis Borges był bardziej delikatny. Wygłosił wykład o nieśmiertelności tego samego dnia, gdy reprezentacja Argentyny rozgrywała swój pierwszy mecz na mistrzostwach świata w 1978 r. Pogarda wielu konserwatywnych intelektualistów opiera się na przekonaniu że bałwochwalstwo piłki jest przesądem jakiego lud potrzebuje. Ogarnięty futbolową pasją plebs myśli stopami i realizuje się poprzez tę niską przyjemność. Zwierzęcy instynkt góruje nad ludzkim racjonalizmem, ignorancja miażdży kulture a motłoch dostaje to, czego pragnie. Z kolei lewicowi intelektualiści krytykują futbol za to że kastruje masy i kieruje ich rewolucyjną energie w niepożądaną strone. Chleba i igrzysk, igrzysk, nie chleba. Świadomość robotników zahipnotyzowanych piłką wywołującą perwersyjną fascynacje ulega atrofii a oni sami dają się prowadzić jak stado owiec przez swoich klasowych wrogów. Kiedy futbol przestał być domeną Anglików i bogaczy, nad rzeką La Plata przy warsztatach kolejowych i stoczniach powstały pierwsze ludowe kluby piłkarskie. Niektórzy liderzy ruchu anarchistycznego i socjalistycznego utrzymywali że to burżuazyjny spisek mający zapobiec strajkom i zatuszować różnice społeczne. Rozpowszechnienie się na świecie piłki nożnej było zatem wynikiem szeroko zakrojonego planu imperialistów, którzy chcieli w ten sposób utrzymać uciskane masy w stanie dziecięcej naiwności. Jednak Argentinos Juniors nazywał się pierwotnie Martires de Chicago(Męczennicy z Chicago) ku czci anarchistów powieszonych 1 maja. Również 1 maja narodziła się w anarchistycznej bibliotece w Buenos Aires drużyna Chacarita. Nawet w tym wczesnym okresie nie brakowało lewicowych myślicieli sławiących futbol, zamiast go potępiać jako środek znieczulający świadomość. W tej grupie był włoski marksista Antonio Gramsci, który wychwalał ,,królestwo ludzkiej wierności uprawianej pod gołym niebem”.
@Sensible
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
@AFA90
2
Od czasów my dożyli! Teraz oceniają spalonego na milimetry!
Koniec świata!
1
Vamos ,,Pepito"! Vamos ,,The Cityzens"! Vamos a ganar!
2
@NeroTFP1 Zgadza się, popieram w 100%! Takiego geniusza to moim zdaniem Polska długo(jeśli nie wcale) nie będzie miała a szkoda...
0
@FcPortoFan1999 Dokładnie, nic dodać nic ująć. A dla przykładu Robert ma 0,76 średnią gola na mecz...
0
@FcPortoFan1999 Ja osobiście uważam że był troche lepszy a już napewno skuteczniejszy!
12
Najskuteczniejsi snajperzy wszechczasów na poziomie ekstraklasy:
Fernando Peyroteo: 197 meczów/332 gole średnia gola na mecz: 1,68
Joe Bambrick: 205 meczów/314 goli średnia gola na mecz: 1.53
Josef Bican: 369 meczów/549 goli! średnia gola na mecz: 1,48
Imre Schlosser: 301/417 średnia: 1,38
Ernest Wilimowski: 86/112 średnia: 1,30
Ferenc Deak: 238/305 ; średnia gola na mecz: 1,28
Gyula Zsegeller: 325/387 średnia: 1,19
Jimmy Jones: 285/332 średnia: 1,16
Isidro Langara: 292/338 średnia 1.15
Franz Binder: 242/267 średnia: 1.10
Dla przykładu Lionel Messi: 584/497 średnia: 0,85
Pamiętajmy że nasz geniusz futbolu Ernest Wilimowski rozegrał jedynie 5 pełnych sezonów w Ekstraklasie i nomen omen zajmuje 5 miejsce w tej klasyfikacji.
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
0
@FcPortoFan1999 Dokładnie. To był jeden z najlepszych ,,kolejarzy" w historii potyczek w europejskich pucharach...
13
Spektakularny ,,Kolejorz”!
16 grudnia 2010 roku Lech Poznań pokonuje na wyjeździe Red Bull Salzburg. Dzięki temu zwycięstwu wychodzi z fazy grupowej Ligi Europy. Rywalizował w niej także z Juventusem Turyn i Manchesterem City. "Kolejorz" grał w pucharach po wywalczeniu tytuł mistrza Polski a ten udało się zdobyć przy wspaniałej postawie Roberta Lewandowskiego. Po zakończeniu ligi odszedł on do Borussii Dortmund. Po remisie z Juventusem sytuacja była nadzwyczaj interesująca. Manchester zgromadził 10 a Lech miał w dorobku 8 punktów. Juventus tylko 5. Red Bull się już nie liczył. Poznaniacy aby myśleć o wyjściu z grupy musieli przynajmniej zremisować, na wyjeździe, z zespołem z Austrii. Mecz rozstrzygnął się w 30 minucie. Ze środka boiska Injac podał, na lewą stronę pola karnego, do Peszki. Ten wycofał lekko do tyłu do Semira Stilicia. Zawodnik Kolejorza, pięknym uderzeniem w długi róg bramki, pokonał bramkarza gospodarzy. „Chciałbym przede wszystkim podziękować moim piłkarzom za trzy punkty oraz kibicom za niesamowity doping. Nie jestem żadnym cudotwórcą. Jednak zwycięstwo trzeba też zadedykować trenerowi Zielińskiemu” - powiedział Bakero.
@Sensible
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
9
Czy wiemy że…
16 grudnia 1899 r. w Fiaschetteria Toscana na ulicy Berchet założono AC Milan, Klubowy Mistrz Świata 2007, zdobywca Ligi Mistrzów/Pucharu Europy 1963, 1969, 1989, 1990, 1994, 2003, 2007, i 19-krotny mistrz Włoch. Kilpin, Allison oraz Davies- to trzej Anglicy którzy wpadli na pomysł stworzenia klubu i przedstawili swoją ideę biznesmenom Edwardsowi Nathanowi i Barnettowi którzy wsparli inicjatywę.
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
9
Zapomniane legendy rodzimego futbolu:
16 grudnia 1922 r. urodził się Józef Kohut, napastnik. Wisła Kraków miała szczęście do znakomitych napastników. Henryk Reyman był pierwszym piłkarzem, który strzelił w lidze 100 goli. Niewiele ustępował mu potem skutecznością Artur Woźniak. Po II wojnie światowej pierwsze skrzypce w ataku Białej Gwiazdy zaczął odgrywać ich następca – Józef Kohut, chłopak rodem z grodu pod Wawelem. W dodatku posiadł rekord, jakiego nie mieli w dorobku ci dwaj pozostali gracze ani żaden z innych napastników w lidze. W czasie okupacji z lubością podglądali go nawet Niemcy, którzy darzyli szacunkiem jego fantazje oraz waleczność. Nic zatem dziwnego że w pierwszych powojennych sezonach to on był czołowym strzelcem w kraju. Szczególnie zabłysnął w edycji rozgrywanej w 1948 roku. Dzięki temu jest do dziś ostatnim piłkarzem w historii, który przekroczył bariere 30 goli w jednym sezonie. Nikt od tego czasu nie zbliżył się do uzyskanej wówczas prze niego średniej goli na kolejke – 1,11. Z tamtej edycji pochodzi też jego wciąż niepobity rekord. Kohut jako jedyny w historii w 3 kolejnych meczach Ekstraklasy popisał się hattrickiem! Do dziś jest jedynym piłkarzem w historii ligi z takim wyczynem na koncie. Był zresztą wtedy w niespotykanym gazie. W pięciu sąsiadujących ze sobą kolejkach aż 4 razy popisał się hattrickiem, raz poprzestał zaś na dublecie. Nikt inny nie miał równej passy. Jest tez autorem jednego z najszybszych goli w historii ligi. Już w 12 sekundzie pokonał bramkarza Legii. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 8:0 a on uzyskał w nim hattricka. Ten strzelecki rezultat powtarzał jeszcze w dwóch następnych kolejkach rozgrywanych przy Reymonta po tym wydarzeniu. Indywidualne osiągnięcia z tamtych rozgrywek nie dały jednak wtedy Wiśle mistrzostwa. Biała Gwiazda przegrała bowiem baraż o końcową wygraną z Cracovią i została ze srebrnym medalem. Niepowodzenie powetowała sobie w dwóch kolejnych sezonach. Za każdym razem czołowa postacią tej drużyny był Kohut. W obu mistrzowskich edycjach notował na koncie dwucyfrówkę w strzelonych golach. Tytuł zdobył też w 1951 ale wskutek regulaminu było to oficjalnie tylko ,,mistrzostwo ligi”. Mistrzostwo Polski jako zdobywca Pucharu Polski zgarnął zaś Ruch Chorzów. Poza tym 2 razy został wicemistrzem Polski i 2 razy zdobył brąz. Na 9 rozegranych sezonów 7 razy kończył więc na podium. Indywidualnie jego dorobek wyniósł 81 goli w 125 meczach w Ekstraklasie. Średnia wyniosła zatem 0.65 gola na mecz. Kibiców ujmowała jego skuteczność ale też pełen fantazji styl gry oparty na ciągłych przyspieszeniach, szybkości niekonwencjonalnych rozwiązań. Tworzył znakomitą pare z Mieczysławem Graczem, dużo bardziej pracowitym od niego. Dlatego Gracza bardzo denerwowało że jego partner z ataku nie wraca się po piłke do linii środkowej. Z drugiej strony nie było w tych czasach bardziej lubianego piłkarza Wisły od Kohuta. Łatwość wyrabiania pozycji strzeleckich przysłaniała wszelkie wady. Dostrzegał to też trener Białej Gwiazdy – Josef Kuchynka. Jego zawodnik regularnie dawał mu pozasportowe powody do usuwania go ze składu. Zamiast skreślić towarzyskiego napastnika ordynował mu jednak treningi, w czasie których Kohut ćwiczył ubrany w podwójny sweter aby wypocić toksyny nagromadzone nocą… Może zresztą dzięki tym słabostkom, zdawał się kibicom bliższy niż pozostali zawodnicy. Imponował też walecznością, tak na boisku, jak i poza nim. Kiedyś wdał się nawet w bójke z oficerem Służby Bezpieczeństwa, co mogło przekreślić jego karierę. Sława uratowała go od większych konsekwencji. W reprezentacji Polski zagrał 11 razy i zdobył 4 gole. Dwukrotnie udało mu się wpisać na liste strzelców w starciach z Węgrami. W kadrze zadebiutował zaś zmieniając Kazimierza Górskiego w meczu zakończonym porażką 0:8 z Danią. Kariere piłkarską zakończył w 1953 r. Zmarł zaś niespełna 17 lat później. Wisła Kraków swego czasu organizowała memoriał jego imienia.
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
0
@Pedri16Future Szanowny użytkowniku, ja nic nie rozumiem bo to nie po Polsku!
Jestem całkowicie przeciwny pisania w obcych językach!
11
Epokowy turniej w dziejach Dumy Katalonii:
16 grudnia 2009 r. FC Barcelona pokonuje FC Atlante 3:1 w półfinale Klubowych Mistrzostw Świata rozgrywanych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Po 5 minutach meczu mistrz Ameryki Północnej prowadził po golu Rojasa, jednak w 35 minucie wyrównał Busquets. Po przerwie gole Messiego i Pedro zapewniły Blaugranie udział w wielkim finale. Gdyby ktoś chciał zobaczyć podaje link:
@Sensible
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Monix10
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
0
@Pedri16Future Powalony bo po chińsku i nic nie rozumieć!
12
Debiuty legend:
16 grudnia 1990 r. Josep Guardiola OFICJALNIE zadebiutował w barwach Blaugrana meczem z Cadiz CF na Camp Nou w ramach 15 kolejki La Liga(de facto Pep zadebiutował już 1 maja 1989 r. Guardiola miał szczęście ponieważ Amor pauzował za żółte kartki. Johan Cruyff dał mu od razu szanse w podstawowym składzie i nie omieszkał pochwalić go po meczu. ,,Zawsze należy być dumnym z pochwał, zwłaszcza jeżeli pochodzą od trenera. Jestem zadowolony ze swojej postawy, choć zawsze mógłbym zagrać lepiej. Byłem otoczony tyloma doskonałymi graczami, że trudno było zagrać źle w takim doborowym towarzystwie. Wszyscy mi pomagali i pozwoliło mi to dobrze wykonać swoją prace.’’– podsumował swój występ Pep. Guardiola zachował koszulke z debiutu ale mimo udanej gry był świadomy tego iż Amor wróci do składu w kolejnym meczu. ,,Czuję że od teraz będzie się ode mnie wymagać więcej na Mini Estadi(gdzie grywał w drużynie rezerw). Przeciwnicy będą mnie ostrzej atakować ale przyjmuje wyzwanie. Czuje że mogę być przydatny w pierwszym zespole’’- kontynuował Pep. Przypomnę tylko że mecz z Cadiz, Barça wygrała 2:0 a Pepito zagrał w nim pełne 90 minut. Jeszcze w owym sezonie Guardiola wystąpił w Primera Division trzykrotnie, natomiast od sezonu 1991/92 na stałe awansował do kadry Cruyffa. Jak widać ,,boski’’ Johan miał nosa i miał jaja zarazem aby dać zagrać Pepowi w meczu La Liga.
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
0
@lucca87 Wychodze z założenia iż historia futbolu i wogóle ludzkości, to jedno z najważniejszych wartości w życiu człowieka. Zresztą na tej historii bazuje właśnie dzisiejszy futbol i nie da się od tego uciec...
14
Bodajże przedwczoraj przy okazji gola Angela Di Marii ktoś pytał co to jest gol olimpijski? Oto wyjaśnienie:
Gol Olimpijski:
Kiedy zwycięska ekipa Urugwaju wróciła z olimpiady w Amsterdamie w 1924 r., Argentyna zaproponowała rozegranie meczu towarzyskiego aby uczcić ten wielki sukces. Mecz odbył się w Buenos Aires a Urugwaj przegrał jednym golem, którego autorem był lewoskrzydłowy Cesareo Onzari. Uderzył piłke z rzutu rożnego a ta, niepokojona przez nikogo, wpadła do urugwajskiej bramki. To był pierwszy taki gol w historii futbolu! Urugwajczyków zamurowało a kiedy odzyskali mowe, zaczęli protestować, twierdząc że ich bramkarz Mazali został popchnięty, gdy piłka była w powietrzu. Arbiter nie uwzględnił tych protestów. Wówczas zdesperowani zawodnicy Urugwaju zaczęli go przekonywać że Onzari nie miał zamiaru strzelać bezpośrednio na bramke a piłke wepchnął do siatki podmuch wiatru. Gol ten, ze względu na jego nadzwyczajność, nazwano nieco ironicznie ,,olimpijskim’’. Do dziś tak właśnie nazywa się podobne gole, które padają jednak niezwykle rzadko. Onzari przez całe życie zapewniał że nie było w tym przypadku ale mimo upływu lat wątpliwości pozostały: za każdym razem, kiedy piłka uderzona z rogu wpada nietknięta do siatki, widzowie wiwatują ale tak naprawdę nie wierzą własnym oczom.
@Sensible
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
@AFA90
0
Z jednej strony gra wygląda źle a chwilami nawet tragicznie. Z drugiej jednak strony wciąż ,,jesteśmy" w grze i nie odpadliśmy z żadnych rozgrywek, zwłaszcza La Liga jest sprawą całkowicie otwartą.
Generalnie jestem za zwolnieniem Xaviego ale czy już teraz!? Mam wątpliwości czy jest sens zatrudniania nowego trenera w połowie sezonu, który nie zagwarantuje nam..... no w zasadzie niczego nam nie zagwarantuje! Owszem Xavi też nie może nam niczego zagwarantować, tylko pytanie czy teraz nowy trener się sprawdzi, czy w tak krótkim czasie będzie w stanie ulożyć pod siebie drużyne i zdobyć jakiekolwiek trofeum ? Czy to aby nie ryzykowne posunięcie na teraz...?
11
Golazo Vareli:
Był rok 1943. Boca Juniors grała przeciwko ,,Maszynie” z River Plate. To był(i jest) prawdziwy argentyński klasyk. Boca przegrywała jednym golem, gdy arbiter podyktował rzut wolny na skraju pola karnego River. Wykonawcą był Carlos Sosa, który zamiast strzelać na bramke, dośrodkował, szukając Severino Vareli. Posłał jednak piłke za głęboko. Obrona River nie powinna mieć z nią żadnych problemów gdyż Severino był daleko. Jednak boiskowy weteran odbił się mocno i… szybując w powietrzu między obrońcami, zdołał jej sięgnąć i posłać wspaniałym uderzeniem do siatki obok bezradnego bramkarza. Kibice mówili na niego ,,Beret Widmo”, gdyż pojawiał się w powietrzu nieproszony i nie wiadomo skąd, by zagrozić bramce rywala. Severino miał już powyżej czterdziestki(!) i kilka tytułów zdobytych z urugwajskim Peñarolem, gdy przybywał do Buenos Aires ze swoją twarzą urwisa i białym beretem przyklejonym do głowy. W Boca Severino brylował ale w niedziele wieczorem, po meczu, zawsze wsiadał na statek do Montevideo by powrócić do swojej dzielnicy, przyjaciół i pracy w fabryce.
@AFA90
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
9
Niezrównany snajper:
W najgorętszym okresie wojny o Chaco(w latach 1932-35), gdy wieśniacy z Boliwii i Paragwaju szli na rzeź, paragwajscy piłkarze ruszyli na zagraniczne tournée. Jego celem była zbiórka pieniędzy dla rannych, którzy padali jak muchy na nieprzyjaznej pustyni, gdzie nie śpiewały ptaki i próżno było szukać śladów człowieka. W taki oto sposób Arsenio Erico pojawił się w Buenos Aires, by nigdy z niego nie wyjechać. Paragwajczyk został najlepszym strzelcem w historii Primera Division Argentina. W każdym sezonie strzelał średnio 40 goli! Stał się głównie wielką legendą Independiente Buenos Aires. Jego ciało kryło w sobie tajemnice, o których nie śnili lekarze. ,,Czarownik” ten potrafił wzbić się w powietrze bez najmniejszego odbicia a mimo to jego głowa zawsze była wyżej niż ręce bramkarza a jego nogi, pozornie nieruchome, w okamgnieniu potrafiły nadać piłce zawrotny pęd, który niósł ją nieuchronnie do bramki rywala. Erico często wbijał gole piętką a trzeba wiedzieć że w tym elemencie gry nie miał sobie równych. Kiedy Erico nie strzelał goli, podawał je jak na tacy swoim kolegom z drużyny. Catulo Castillo napisał nawet na jego cześć tango:
,,Musi upłynąć tysiąc lat, zanim znajdzie się ktoś, kto będzie podawał piłke głową lub piętką z taką samą wirtuozerią jak ty”.
Erico strzelał i podawał z wdziękiem baletmistrza. ,,Toż to prawdziwy Niżyński”- orzekł francuski pisarz Paul Morand, gdy zobaczył Paragwajczyka w akcji.
@Sensible
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@KrychaFCB
@Kessie
@Lionel_Messi10
@AssisMoreira
@Arkon
7
Zapomniane, acz wspaniałe legendy polskiego futbolu:
15 grudnia 1937 r. w Chropaczowie urodził się Roman Lentner. Był pierwszym zawodnikiem, który dla Górnika Zabrze rozegrał 200 spotkań. Fenomenalnie uzdolniony, wyjątkowo szybki i świetnie wyszkolony skrzydłowy. Treningi zaczynał w klubie Czarni Chropaczów, do którego zapisał się kiedy miał 10 lat. Jako nastolatek wyjechał na kolonie do Karlina na Pomorzu. Dla rozrywki zorganizowano mecz pomiędzy kolonistami a miejscową drużyną, która występował w B-klasie. Nastolatkowie wygrali 17:0 a Lentner strzelił kilka goli. Działacze byli nim zachwyceni i szybko zadzwonili do domu, próbując przekonać rodziców, żeby chłopak mógł zostać. Zgodzili się i młody chłopak oprócz gry w piłkę pracował też w miejscowym PGR. W Karlinie spędził cztery lata i doszedł z zespołem do III ligi. Przez występy w reprezentacji LZS-ów województwa koszalińskiego dostrzegł go trener Michał Matyas. Szybko zaczął dostawać powołania na juniorskie zgrupowania a w 1956 r. wrócił na Śląsk. W meczu juniorów z Rumunią pokazał się z bardzo dobrej strony i zaciętą walkę o niego stoczył Górnik z Ruchem. W Górniku debiutował jeszcze jako junior. Znakomicie grał podczas tournée zespołu we Francji, dzięki czemu dostał szansę występu w słynnym meczu z ZSRR w Chorzowie. Jako skrzydłowy strzelił dla Górnika 87 goli w oficjalnych meczach a po jego podaniach dziesiątki bramek zdobywali jego koledzy. W 1960 r. pojechał z reprezentacją na igrzyska do Rzymu. Potrafił grać przeciwko silnym rywalom, w pamięci kibiców zapisały się jego dynamiczne rajdy bogate w efektowne dryblingi. W 1961 r. włoskie czasopismo zaliczyło go do szóstki najlepszych lewoskrzydłowych świata. Z Górnikiem ośmiokrotnie zdobył mistrzostwo Polski (1957, 1959, 1961, 1963, 1964, 1965, 1966 i 1967) i trzy razy puchar Polski (1965, 1968 i 1969). W 1969 r. był z zespołem na tournée w Ameryce Południowej. Podczas jednego z treningów złamał nogę. Złożono ją w kolumbijskim szpitalu, ale po powrocie do Polski okazało się, że zrobiono to źle i noga źle się zrosła. Chcieli mu ją łamać jeszcze raz, ale piłkarz się nie zgodził. Ból jednak stał się na tyle dokuczliwy, że nie potrafił biegać tak szybko jak wcześniej. Stracił swój największy atut i odszedł z Górnika. Trafił do Górnika Wesoła, ale tam sam wspominał, że to nie było już poważne granie i zakończył karierę. W Reprezentacji rozegrał 32 mecze, strzelając 7 goli.
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
8
Quilmes AC, droga ku wiecznej chwale:
Początek sezonu Metropolitano 1978 nie był łatwy i po tym, jak w pierwszych 7 meczach udało się zdobyc zaledwie 6 punktów, duet trenerski Lopez i Caballero zrezygnował z dalszej pracy a ponieważ rok wcześniej ligowy byt Quilmes uratował Jose Yudica, postanowiono ściągnąć go do klubu jeszcze raz. Trener ten miał za sobą lata solidnej, choć niezbyt spektakularnej kariery piłkarskiej, najpierw w Newell’s, potem w Boca, Velez i Estudiantes, gdzie przez jakiś czas grał pod okiem trenera Osvaldo Zubeldii, określając go później jako ,,bardzo uczciwego faceta”. ,,Miałem już inną wizje piłki, choć z pewnością Zubeldia wyprzedzał swój czas i ciągle się rozwijał. Jego kazania były przydatne, choć tak naprawdę prawdziwe zmiany w argentyńskim futbolu zawdzięczamy Menottiemu”- opowiadał Yudica. Po odejściu z Estudiantes grał jeszcze w kilku mniejszych klubach a potem wyjechał do Kolumbii, gdzie zdobył mistrzostwo z Deportivo Cali. Kiedy wrócił do Quilmes miał 42 lata. ,,Yudica jest ze szkoły Newell’s Old Boys. To ojciec tych wszystkich gości typu Bielsa i Martino, łączących sexy futbol z poświęceniem”- mówił Hugo Tocalli, który przeszedł do Quilmes z Argentinos pod koniec 1977 roku. ,,Miałem szczęście grać z Maradoną w 1977 r. a potem być trenerem Messiego, kiedy po raz pierwszy dostał powołanie do reprezentacji juniorskiej ale w Quilmes też mieliśmy wyjątkowego piłkarza, o którym mało kto pamięta a zwał się Omar Hugo Gomez. To dzięki niemu trzy nasze ,,dziewiątki” zostawały królami strzelców i wyjeżdżały potem za granice. Kłopot w tym że jego życie prywatne było katastrofą”- wspominał Tocalli. Omar Gomez miał bujną grzywe, okrągłą twarz i szelmowski, niczym Wilimowski, uśmiech. ,,U Lopeza i Caballero trzeba było naprawdę ciężko pracować ale brakowało w tym radości. Zawsze trenowałem jak profesjonalista, harowałem ciężko ale przy takim wymagającym treningu potrzeba też trochę frajdy. W tym sensie ponieśli klęske. Radość była zakazana, co nastawiło piłkarzy przeciwko nim”- opowiadał Tocalli. ,,Yudica przywrócił drużynie radość grania. Pamiętaliśmy że rok wcześniej uratował nas przed spadkiem i w ogóle wiedzieliśmy co to za facet. Z nim byliśmy mocniejsi, widać to było z meczu na mecz. Co ważne, to że piłkarze mieli więcej frajdy, nie oznaczało że pracowali mniej niż poprzednio. W 1978 r. większość klubów dała swoim piłkarzom wolne na czas mundialu ale Yudica powiedział że jeśli będziemy dalej trenować, zyskamy nad pozostałymi wielką przewagę. Nie powiedział że nas ukarze albo że będzie patrzył krzywo na tych co nie będą przychodzić. Po prostu powiedział dobitnie to, co myśli i przekonał nas. Nikt, dosłownie nikt nie zrobił sobie wakacji. On naprawdę potrafił przekonywać w tej sytuacji tak samo jak przy okazji dowolnego meczu kiedy mówił: wygramy z nimi jeśli zrobimy to i to. Robiliśmy co nam mówił i wygrywaliśmy”- wspominał Omar Gomez.
Kluczem okazał się mecz z Independiente na 6 kolejek przed końcem sezonu. Quilmes wytrzymało straszliwy napór rywali i wygrało 1:0. ,,Wszyscy później mówili że mamy szczęście a szczęście sprzyja mistrzom. To był naprawdę trudny mecz. Independiente miało świetną ekipe a wygrywanie z ,,grandes” było wtedy piekielnie trudne. Jednak kiedy na boisku pojawił się Juan Carlos Merlo i strzelił gola, zrozumieliśmy że my też mamy dobrą drużynę. Byliśmy dobrze zorganizowani, trudni do pobicia, mogliśmy zwyciężyć z każdym i jeszcze mieliśmy szczęście. Od tamtej pory myśleliśmy co raz częściej że może nam się udać. Kiedy Boca też straciła punkty, do zdobycia mistrzostwa brakowało nam wyjazdowego zwycięstwa w ostatniej kolejce a rywalem było trenowane przez Griguola Rosario Central. Zanim wyszliśmy na boisko, Yudica powiedział że jesteśmy o krok od dotknięcia chmur i że sukces naprawdę leży w naszym zasięgu. To coś co piłkarze głęboko przeżywają: marzenie o sławie i chwale. Nie myśleliśmy o nagrodach albo czymkolwiek związanym z pieniędzmi. Myśleliśmy tylko o tym że możemy być mistrzami”- opowiadał Gomez. Piłkarze wydawali się zresztą zaskoczeni samym faktem że zaszli tak daleko, by marzenie o mistrzostwie stało się realne. Wcześniej podobna szansa nie stała się udziałem żadnego równie małego klubu. W prostolinijności z jaką podchodzili do tej kwestii było coś wspaniałego. Ze wszystkich rzeczy, które zaszczepił im Yudica, najważniejsza była wiara w siebie. ,,Sprawił że zaczęliśmy lepiej grać i przekonał nas że jesteśmy zdolni wygrywać. Pieniądze nie miały znaczenia. Wydaje mi się że za wygranie ligi dostałem jakieś 3 tysiące dolarów. Nie wystąpiłem we wszystkich meczach ale nie sądze żeby ci, którzy grali, zarobili więcej niż 10 tysięcy. Przed tamtym meczem z Rosario Central nikt nie pytał o premie”- wspominał Tocalli. Nerwy jednak dawały znać o sobie. Quilmes dwukrotnie przegrywało i dwukrotnie odrabiało straty dzięki rzutom karnym Adreuchiego a później w 52 minucie, 5 minut po tym, jak udało się doprowadzić do wyrównania, Jorge Gaspari zdobył gola, który zapewnił klubowi jedyny tytuł w dziejach od czasu przejścia na zawodowstwo. ,,Tego co czuliśmy nie da się opisać, to trzeba przeżyć. Tak, myśli się wtedy o ojcu, matce, żonie, synu i przyjaciołach, o radości, jaką czują w tym momencie ale tego co czuje się w ciele nie umiem opisać. Sam już nie wiesz kogo ściskać i co robisz, nie wiesz czy skakać, czy krzyczeć, czy powinieneś paść na ziemie, czy tańczyć”- podsumował uradowany Omar Gomez. Po tym sukcesie Quilmes miało tak mały budżet że kiedy pojawiła się poważna propozycja, w gruncie rzeczy musiał ją przyjąć. Gdy więc zgłosiło się grające w NASL Dallas Tornado, Omar Gomez został sprzedany. W tym zresztą kryje się odpowiedź na pytanie Tocallego dlaczego jego dawny kolega nie zyskał sławy na miare Maradony czy Messiego? Odpowiedź brzmi: najlepsze lata kariery spędził w USA…
@Sensible
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
9
Feliz cumpleaños panie Allanie!
15 grudnia 1952 r. urodził się Allan Simonsen. Duński napastnik przychodził do FC Barcelony w glorii i chwale po udanych latach spędzonych w Borussi Mönchengladbach. W RFN zdobył 3 mistrzostwa kraju i 2 puchary UEFA a indywidualnie wywalczył tytuł najlepszego europejskiego piłkarza 1977 r. Do Barçy trafił w miejsce Johana Neeskensa, gdyż w tamtych czasach w każdej drużynie mogło grać jednocześnie jedynie dwóch obcokrajowców. Filigranowy Duńczyk był świadomy odpowiedzialności, która na nim ciążyła: ,,Wiem jak ważny był Neeskens dla drużyny i jestem w stanie podjąć się wyzwania. Myślę że nie zawiodę kibiców. Chce być jednym z wielu i pomóc drużynie. Nie boję się ostrej gry rywali. Cruyff też był kryty bardzo krótko a w Barcelonie nie doznał poważnej kontuzji”. Simonsen miał racje w obu ostatnich aspektach. Prze 3 sezony w Blaugranie omijały go kontuzje, lecz brakowało jego indywidualnych popisów. 10 goli w sezonie nie było satysfakcjonującym wynikiem, jednakże Simonsen zapisał się na kartach historii klubu zdobywając gola w drugim zwycięskim finale Pucharu Zdobywców Pucharów na Camp Nou. Stał się w ten sposób pierwszym piłkarzem, który zdobywał gole w trzech finałach różnych pucharów europejskich. Duńczyk pożegnał się z Dumą Katalonii ze względu na transfer Diego Maradony. Zarząd zaproponował mu miejsce w klubie i ewentualną gre w przypadku kontuzji Argentyńczyka albo Niemca Schustera. Simonsen postanowił rozstać się z Barçą. W październiku 1982 r. sensacyjną oferte złożył mu Charlton Athletic, grający wówczas w drugiej lidze angielskiej. Wydawało się że Simonsen skusi się na propozycje Realu Madryt, Tottenhamu lub Sportingu Lizbona, jednak w końcu wybrał najsłabszą oferte pod względem sportowym. Charlton zapłacił ogromną jak na owe czasy kwotę 300 tys. funtów.
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
1
@Comentateiro No powiedzmy ale tak napradwe bardzo jest mi żal Rakowa. Od samego początku walczył plus kontuzja najlepszego Lopeza a później drastyczny spadek jakości i formy...
1
Atalanta pokonuje w Bergamo Raków 2:0, natomiast w rewanżu Atalanta również pokonuje Raków i to 4:0! Mało tego, to pokonuje Raków grając rezerwowym składem! Coż to się porobiło? O co tu chodzi? Ja rozumiem że to Atalanta, że można przegrać z każdym ale aż 0:4(!) z rezerwowym składem u siebie? To jest wręcz jakiś dramat. Jeśli tak to ma wyglądać to lepiej niech pan Marek Papszun czym prędzej wraca do swojego klubu. A tak wogóle to do dzisiaj nie rozumiem po jaką cholere pan Papszun pożegnał ten klub?
9
Bravissimo! Szacunek dla Legii za charakter i walke.
Serdeczne gratulacje dla stołecznego klubu za awans do fazy pucharowej.
Teraz czekamy na miłą niespodzianke ze strony Rakowa Częstochowa. Polski futbol potrzebuje sukcesu, potrzebuje punktów do rankingu UEFA jak kania dżdżu...
8
Nie tylko dla sympatyków ,,Los Bosteros”:
14 grudnia 2003 r. CA Boca Juniors pokonało w rzutach karnych AC Milan w finale Pucharu Interkontynentalnego. Pirlo, Seedorf i Costacurta. To piłkarze, którzy nie strzelili rzutów karnych dla Milanu i Puchar Interkontynentalny(tak jak w 2000 r.) wywalczyła Boca Juniors. Po 120 minutach meczu w Jokohamie było 1:1, w karnych 3:1 dla Argentyńczyków. Milan przeważał niemal przez całe spotkanie, był blisko tego, by(jako pierwszy zespół na świecie) zdobyć to trofeum po raz czwarty. Poprzednio jako zdobywcy Pucharu Europy wygrywali rywalizację ze zdobywcami Copa Libertadores w 1969, '89 i '90 roku. Przegrywali w 1963, '93 i '94. W 24. minucie gola dla Włochów strzelił(z ośmiu metrów po bardzo dobrym podaniu Andrei Pirlo) Duńczyk Jon Dahl Tomasson. Wyrównanie padło pięć minut później - odbitą przez bramkarza Didę piłkę po uderzeniu Iarleya dobił pomocnik Matias Donnet. W kolejnej akcji Brazylijczyk Kaka z Milanu trafił piłką w poprzeczkę. W drugiej połowie doskonałych okazji dla Włochów nie wykorzystali Paolo Maldini i Kaka. Świetnie bronił Abbondanzieri. Tuż przed końcem rezerwowy argentyńskiej drużyny Carlos Tevez strzelił zaś tuż nad poprzeczką. W dogrywce Abbondanzieri kapitalnie wybronił strzał Andrija Szewczenki, a tuż przed końcem gola ze spalonego strzelił Filippo Inzaghi. Bramka nie została uznana. Milan, który w finale poprzedniej Ligi Mistrzów wygrał w karnych z Juventusem, w niedzielę gorzej wykonywał jedenastki niż Boca Juniors. Mistrz Argentyny wywalczył Puchar Interkontynentalny po raz trzeci. To także trzeci Puchar 54-letniego trenera zespołu z Buenos Aires Carlosa Bianchiego. Przed nim żaden szkoleniowiec tego nie dokonał. AC Milan - Boca Juniors 1:1 (1:1, 1:1) karne 1:3.
Gole: Tomasson (24.) / Donnet (29.)
Składy: AC Milan: Dida - Cafu, Costacurta, Pancaro, Maldini - Gattuso (102. Ambrosini), Pirlo, Seedorf, Kaka (78. Rui Costa) - Szewczenko, Tomasson (60. Inzaghi)
Boca: Abbondanzieri - Schiavi, Perea (73. Jerez), Burdisso, Rodriguez - Donnet, Cagna, Battaglia, Cascini - Schelotto (73. Tevez), Iarley
Pozdrawiam wszystkich ,,Xeneizes”
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
13
Bardzo szczęśliwy awans:
14 grudnia 2011 r. Wisła Kraków pokonała Twente Enschede 2:1 w ostatnim meczu grupowym Ligi Europy. Gole dla wiślaków strzelili: Garguła oraz Genkow. Honorowe trafienie dla holendrów zanotował Luuk de Jong. „Gdy się kończył mecz w Krakowie, to zapytałem się wydawcy, co się dzieje w Londynie. Powiedział, że jest 90 minuta, sędzia doliczył trzy, dalej jest 2:1 dla Fulham. W zasadzie mieliśmy schodzić z anteny, bo emisja na nas pokrzykiwała, żeby już oddać głos, natomiast ja się uparłem, żeby zatrzymać się do końca na tej antenie. No i nagle słyszę w słuchawkach, że jest 7 sekund do końca i padł gol! Odczekałem chwilę, żeby ktoś to jeszcze potwierdził, a potem powiedziałem: »Proszę państwa! Niesamowita sytuacja! Właśnie dostajemy informację: gol na 2:2 dla Odense! I to oznacza, że jeśli tam się nic nie zmieni, to Wisła będzie grać wiosną w europejskich pucharach!«” – tak wspominał ten wieczór Mateusz Borek, komentujący mecz dla Polsatu Sport. Sprawozdawca był w szoku, w szoku byli kibice pod Wawelem i w angielskiej stolicy. Nic bowiem się nie zmieniło i ekipie Fulham wymknął się z rąk pewny już awans. Drużyna Białej Gwiazdy wykorzystała zaś swoją szansę i wygrywając ostatni mecz w grupie, wyprzedziła londyńczyków o punkt. Miło jest przeżywać takie niespodzianki.
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
1
@Comentateiro Dobrze prawisz kolego ale samo pozbycie się Xaviego to za mało! Trzeba absolutnie pozbyć się kilku partaczy na czele z Oriolem Romeu, Sergim Roberto, Marcosem Alonso czy też Robertem Lewandowskim a to na dzień dzisiejszy jest praktycznie nie możliwe, no chyba że sami zrezygnują w co bardzo wątpie(chodzi mi o ich kase). Poza tym nowy trener zwłaszcza z zewnątrz potrzebowałby dłuższego czasu no i właśnie porządnych zawodników, głównie na Lige Mistrzów. Obawiam się że sam impuls by tutaj nie wystarczył a na schematy potrzeba czasu...
11
Kultowa papierowa serwetka:
14 grudnia 2000 r. Jose Maria Minguella dzwoni do Carlesa Rexacha. Umawiają się w restauracji ,,Real Sociedad de Tenis Pompeya” na wzgórzu Montjuïc aby negocjować pierwszy w życiu kontrakt Lionela Messiego. Przy stole znajduje się także Horacio Gaggioli, który wtedy reprezentował rodzinę Messi. To on najbardziej nalegał: ,,Charly, dotarliśmy już tak daleko. Albo się decydujesz, albo chłopak idzie do innego klubu… - wspomina Gaggioli i dodaje – To nie było kłamstwo… Rozpoczeliśmy już negocjacje z Realem Madryt”. ,, Nie ufali ani mnie, ani Barcelonie. Prosili o zobowiązanie na piśmie albo wszystkie rozmowy uznawali za zakończone. Dla mnie było jasne(mówi Carles Rexach) że ten chłopak nie mógł nam się wymknąć a zatem chwyciłem papierową serwetke i napisałem coś takiego że klub zobowiązywał się do przyjęcia Leo Messiego, jeśli ustalone warunki zostaną zaakceptowane. Podpisałem i mu wręczyłem”. Papierowa serwetka została podpisana również przez Minguellę i Gaggioliego(starannie przechowywana do dziś relikwia), słowo honoru, które oczywiście nie jest wystarczające. Przed spakowaniem rzeczy i odlotem do Barcelony, rodzina Messi chce określonych gwarancji. Zaczynając od opłaty za podróż, przez mieszkanie i pracę dla Jorge, który aby towarzyszyć swemu synowi i całej rodzinie, musi porzucić zatrudnienie w Acindar. Rexach usilnie pracuje żeby rozwiązać wszystkie problemy, jednak nie jest łatwo. ,,Na oczątku nie mogliśmy mówić o kontrakcie. To był chłopiec, który miał grać w zespole Infantil ale był to transfer, którego musieliśmy dokonać i go dokonaliśmy”- wspomina Rexach. 8 stycznia 2001 r. w innej restauracji w Barcelonie, Via Veneto, obie strony dochodzą do finałowego porozumienia. Joan Lacueva, były pracownik Espanyolu a wtedy dyrektor generalny odpowiedzialny za szkółke, spotyka się z Rife, koordynatorem cantery. Jest przekonany że z myślą o przyszłości klub dołoży wszelkich starań aby pozyskać Messiego. Prosi więc o raport Rexacha a ten rozentuzjazmowany pisze jedynie że Messi jest acollonant(rewelacyjny). W ten sposób do Jorge Messiego wysłane zostają dwa listy: jeden od Rexacha. Który potwierdza sportowe porozumienia, jakie wcześniej uzgodniono w Barcelonie i drugi od Lacuevy, odnośnie ustaleń finansowych. W środku szczegóły dotyczące wynajmu mieszkania, szkoły i 7 milionów peset, które ma otrzymać ojciec piłkarza jako honorarium za pracę w szkółce, sposób jak każdy inny, by płacić pewną kwote chłopcu, który w innym wypadku mógłby jedynie ubiegać się o stypendium szkolne. Dokument, który wystarcza aby przekonać familie Messi do spakowania walizek. 15 lutego 2001 r. cała rodzina ląduje na katalońskim lotnisku.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Monix10
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon