8

To był pierwszy i niepowtarzalny crack Dumy Katalonii:

24 listopada 1912 roku, w wygranym meczu towarzyskim z FC Catalą 12:2(!) Paulino Alcantara strzela swojego trzeciego z rzędu hattricka w swoim trzecim meczu w barwach Blaugrany. Mimo iż był to tylko mecz towarzyski to pamiętajmy że wówczas Paulino liczył sobie… 16 lat i niespełna 2 miesiące!



Duma Katalonii w Lidze Mistrzów:

24 listopada 2009 r. FC Barcelona pokonuje Inter Mediolan w fazie grupowej Ligi Mistrzów 2:0 po golach Pique i Pedro. Barça bez Ibrahimovicia i Messiego w składzie musiała wygrać z Interem aby objąć prowadzenie w grupie i nie jechać na ostatni mecz grupowy Ligi Mistrzów do Kijowa z nożem na gardle. Guardiola wygrał batalie taktyczną z Mourinho, zwłaszcza w pierwszej połowie. Blaugrana odzyskała w tym czasie aż 47 piłek i to właśnie było kluczem do strzelenia 2 goli i bezpiecznego prowadzenia. Samuel Eto’o, który wrócił po raz pierwszy na Camp Nou po transferze do Mediolanu, praktycznie nie stworzył zagrożenia pod bramką Katalończyków.

@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

1

@Arkon No nie kojarze tego wogóle więc raczej nie.

13

Dublet „La Pulgi” na „Celtic Park”:

23 listopada 2016 r. FC Barcelona pokonała 2:0 Celtic Glasgow i zapewniła sobie awans z 1. miejsca do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Najlepszy strzelec Lionel Messi oraz asystent Neymar powiększyli swój dorobek. Głównym elementem w grze Celticu Glasgow był wysoki pressing. Szkoci atakowali agresywnie na całym boisku, by kasować w zarodku akcje rywali. Taki pomysł na grę opłacił się piłkarzom Manchester City, którzy niedawno wygrali z FC Barceloną. Przez 20 minut przyjezdni mieli problem ze skonstruowaniem akcji. Z czasem obrona Celtiku rozluźniła się a poziom agresji spadł. Efektem odwilży był gol dla FC Barcelona w 24. minucie. Lionel Messi strzelił z bliska bez przyjęcia po miękkim podaniu Neymara. Argentyńczyk prowadzi w klasyfikacji strzelców a Brazylijczyk jest najlepszy w rankingu asystentów. Duma Katalonii była blisko drugiego gola w 41. minucie. Luis Suarez główkował z bliska, a fenomenalną obroną popisał się Craig Gordon. W pierwszej połowie konkurent Gordona w bramce FC Barcelona musiał interweniować raz. Marc-Andre ter Stegen był skoncentrowany i zatrzymał próbę Moussy Dembele. Właśnie młody napastnik był nadzieją Szkotów na wyrównanie. Kibice liczyli na powtórkę z listopada 2012 roku, kiedy co prawda Messi zdobył gola w Glasgow, ale mecz skończył się sensacyjnym zwycięstwem Celticu 2:1. Do powtórki nie doszło, a szczególnie ważny był okres między 53. a 55. minutą. Dembele nie pokonał z bliska ter Stegena a po chwili Messi podwoił zaliczkę FC Barcelony. Argentyńczyk uderzył w środek bramki z rzutu karnego po faulu Emilio Izaguirre na Luisie Suarezie. Messi zdobył w tym momencie piątego gola w dwumeczu z Celtami i zarazem dziewiątego w Lidze Mistrzów. Zgodnie z przewidywaniami ta bramka odebrała animusz gospodarzom. Gra zaostrzyła się a na przykład Neymar prowokował kłótnie z Mikaelem Lustigiem, by wykartkować się przed ostatnim meczem w fazie grupowej. Mistrz olimpijski mógł sobie na to pozwolić, ponieważ jego drużyna zapewniła sobie awans z 1. miejsca.

@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

6

@Arkon Jedyne filmy, które moge oglądać kilka razy, to filmy s.f. a zwłaszcza saga Obcy, począwszy od Obcy 8 pasażer Nostromo...

10

Cenne 3 punkty na San Siro:

23 listopada 2011 r. FC Barcelona zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie H Ligi Mistrzów po pasjonującym zwycięstwie nad AC Milan. Gol Xaviego Hernándeza w 63. minucie położył kres emocjonującemu widowisku na San Siro i zapewnił mistrzom Europy zasłużone zwycięstwo. Milan dwukrotnie wyrównał: Zlatan Ibrahimović strzelił gola swojemu byłemu pracodawcy po samobójczej bramce Marka van Bommela a Kevin-Prince Boateng zniwelował rzut karny Lionela Messiego w pierwszej połowie na początku drugiej tercji. Mimo to, Milan musi zadowolić się drugim miejscem w losowaniu 16 grudnia. Messi miał duży wpływ na grę od samego początku, cofając się, by pomóc Xaviemu w inicjowaniu ataków, oszukując defensywę Rossonerich swoimi zawiłymi biegami i wyłapując biegaczy dzięki znakomitej wizji gry. W czterech minutach argentyński reprezentant podał do Davida Villi, który posłał dziki strzał nad poprzeczkę, podczas gdy Christian Abbiati musiał dać z siebie wszystko, by obronić strzał Cesca Fàbregasa, do którego dograł Thiago Alcántara. Presja dała o sobie znać w 14. minucie, kiedy Messi podał piłkę na lewe skrzydło do Seydou Keity, którego dośrodkowanie pod presją Xaviego po odbiciu Van Bommela wpadło do bramki. Pomimo dominacji gości, Milan mógł wyrównać niemal natychmiast, gdy strzał Boatenga z czterech metrów został przebity nad poprzeczką przez Robinho. Nie chcąc być gorszym, Messi poszedł w jego ślady po drugiej stronie boiska, trafiając w poprzeczkę z bliskiej odległości po kolejnym podaniu znakomitego Fàbregasa. W tym momencie Milan podniósł się z parkietu i wyrównał a Ibrahimović dobiegł do podania Clarence'a Seedorfa, pokonując Victora Valdésa.

To była tylko krótka przerwa w ofensywie Azulgrany. Abbiati powstrzymał Villę po niezwykłej obronie, ale nic nie mógł zrobić z rzutem karnym, który Messi wykorzystał – ukarany żółtą kartką za przerwanie rozbiegu po raz pierwszy – po faulu na Xavim. 24-latek strzelił już sześć goli w tych rozgrywkach w tym sezonie i zdobyłby siódmego, gdyby nie kolejna fantastyczna interwencja Abbiatiego. Jeśli uderzenie głową Thiago Silvy z rzutu rożnego Seedorfa nie przypomniało gościom, że sprawa nie jest jeszcze zakończona, to wspaniała bramka Boatenga w 54. minucie zrobiła to sama. Pomocnik pokonał Érica Abidala sprytnym dośrodkowaniem piętą, a następnie potężnym strzałem pokonał Valdésa. Barcelona ponownie odpowiedziała, a Messi ponownie odegrał kluczową rolę, zagrywając kolejną piłkę z chirurgiczną precyzją do Xaviego, który wykończył akcję płaskim strzałem obok Abbiatiego.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

10

Blaugrana w Superpucharach:

23 listopada 1989 r. FC Barcelona remisuje na Camp Nou 1:1 z AC Milan w pierwszym meczu o Superpuchar Europy. Jedynego gola dla Barçy strzelił Guillermo Amor w 67 minucie. Przyszły trener FC Barcelony Frank Rijkaard i przyszły trener Holandii Marco van Basten udali się na Camp Nou z Milanem na pierwszy mecz a ten ostatni otworzył wynik z rzutu karnego na minutę przed przerwą. Katalońska drużyna odrobiła straty po wyrównaniu w 67. minucie Guillermo Amora ale remis 1:1 nie wróżył dobrze przed rewanżem na San Siro dwa tygodnie później.



@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360

2

@FcPortoFan1999 Z twojego punktu widzenia to prawda. Ponadto w tym finale nie mógł wystąpić bodaj najważniejsza wówczas postać Dumy Katalonii, tylko przeczytaj: https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-16244165

8

Wspaniałe i zapomniane El Clasico:

23 listopada 1960 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Real Madryt 2:1 w rewanżowym meczu 1/8 Pucharu Europy. ,,Królewscy’’ po 5 zwycięstwach z rzędu w Pucharze Europy byli zdecydowanym faworytem w meczu 1/8 finału szóstej edycji Pucharu Mistrzów Klubowych. Barça wywiozła jednak w pierwszym meczu z Madrytu sensacyjny remis 2:2. Oba gole strzelił Luis Suarez, w tym wyrównującego z rzutu karnego w 88 minucie. W rewanżu dzięki fantastycznej postawie Kubali i golom Vergesa a zwłaszcza Evaristo ,,szczupakiem” na 9 minut przed końcem, Katalończycy odnieśli skromne zwycięstwo 2:1, choć trzeba zaznaczyć że sędzia nie uznał Realowi 3 goli w kontrowersyjnych sytuacjach. Poniekąd była to słodka zemsta na reżimie dyktatora Franco, za bezkarną kradzież Blaugranie genialnego Di Stefano, jak również za stronnicze sędziowanie z 15 kwietnia 1916 r. Koniec końców, pozostał jednak wielki niedosyt, ponieważ Barça przegrała finał tamtej edycji Pucharu Mistrzów z Benficą 2:3.



@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

11

,,Derbi de la Xavalla”:

Dokładnie 101 lat temu Barça starła się z Espanyolem w ramach mistrzostw Katalonii. Mecz przeszedł do historii jako ,,Derby Xavalli”. Na ,,Camp de Les Corts” zacięta akcja biało-niebieskiego Caicedo (nie mającego nic wspólnego z obecnym piłkarzem) z Josepem Samitierem zakończyła się agresją Blaugrany, wyrzuceniem obu, burzliwą walką na trybunach, kopnięciami w nogi i przepychankami między zawodnikami... Gra została wznowiona, ale kiedy sędzia Pelayo Serrano podszedł do linii końcowej, spadł na niego deszcz monet i kilka kamieni. Następnie pod koniec pierwszej połowy ponownie oblali go wodą i ostatecznie mecz został zawieszony przy wyniku 0:0. Informację o tym podano do wiadomości publicznej za pośrednictwem tablicy, że obok linii bocznej przeszło dwóch pracowników klubu: „Uwaga. Sędzia zawiesza mecz”. Derby powtórzono, ale dwa miesiące później i za zamkniętymi drzwiami, więc doszło do niezwykłej sytuacji w historii pojedynków Barcelony. Powtórzony mecz zakończył się zwycięstwem Espanyolu 1:0. Koniec końców to jednak Duma Katalonii triumfowała w „Campionat de Catalunya” wyprzedzając o 2 punkty… RCD Espanyol!

@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360

12

Nie tylko dla prawdziwych cules:

23 listopada 1901 r. FC Barcelona rozegrała pierwszy mecz na nowo dzierżawionym boisku przy ulicy Horta, zwanym ,,CAMP DE LA CARRETERA D'HORTA”, który był zlokalizowany na pograniczu dwóch dzielnic: Sagrera i Guinardó. Wstęp na mecze na tym obiekcie był darmowy, co spowodowało że w dniu inauguracji nowego boiska pojawił się prawdziwy tłum, mimo że klub miał wówczas tylko 104 socios. Jednak ponad 4 tys. osób pojawiło się na tym pierwszym meczu Blaugrany, mierzącym się z zespołem złożonym z marynarzy brytyjskiego statku ,,Calliope”, który zacumował w miejskim porcie. Człowiekiem odpowiedzialnym za skontaktowaniem się z rywalami barcelonistów był Arthur Witty, syn angielskiego konsula a poza tym piłkarz klubu. Barça wzmocniona kilkoma piłkarzami CD Hispania, pokonała marynarzy 4:0 a Joan Gamper ustrzelił hattricka, zdradzając instynkt goleadora, który zawsze cechował go jako piłkarza FC Barcelony. Boisko przy ulicy Horta było tymczasowym stadionem dla klubu, który w 1905 r. został zobligowany do opuszczenia go, po tym jak właściciele działki postanowili zbudować tutaj domy mieszkalne. Jednak miejsce to przeszło do historii jako teren, na którym Barça zdobyła pierwsze w historii klubu tytuły: Puchar Macaya w 1902 r. pokonując FC Catale 15:0(!) a także Puchar Barcelony w 1903 r., oba poprzedzające rozgrywki o Mistrzostwo Katalonii. Również na tym obiekcie piłkarze wykorzystywali poddasze domu ,,Can Sabadell” jako szatnie. W tym nowym miejscu zawodnicy po raz pierwszy mogli skorzystać z pryszniców, co prawda mocno zaimprowizowanych- woda pochodziła z deszczu padającego przez przeciekający dach domu. Sufit poddasza pokryty był kłosami i pajęczyną. Miednica, dzban, blaszany wazon i lustro, które zapewnił John Parsons, były jedynymi przedmiotami w szatni do czasu aż inny piłkarz- Albeniz, przyniósł kilka wieszaków. Gamper również pomagał przy urządzeniu pomieszczenia a mianowicie kupił drewnianą skrzynkę zamykaną na kłódke, ażeby zostawiać w niej grzebienie i szczotki.

@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

10

Podwójny rekord ”La Pulgi”:

22 listopada 2014 r. FC Barcelona gromi na Camp Nou FC Seville 5:1 w 12-tej kolejce Primera Division. W tym meczu hattrickiem popisuje się Lionel Messi, dzięki czemu bije jednocześnie 2 rekordy klubowe a mianowicie rekord Paulino Alcantary(395 goli) oraz rekord Primera Division Telmo Zarry(251 goli). Trzeci strzelony gol był jednocześnie 396 golem Argentyńczyka dla Dumy Katalonii.



@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11

1

@AxelF Czy dziadek Araujo to nie wiem ale z pewnością Urugwajczyk!

1

@AxelF Akurat nie znam historii tej Karwiny. O tym towarzyskim meczu wyczytałem zaledwie tydzień temu z książki o historii "Niebieskich". Musiałbyś zapytać kogoś, kto pochodzi z tamtych stron

0

@Stinger_ Wówczas nie miałem a i teraz mam ograniczony do tekstu

0

@Stinger_ Niestety ale nie miałem dostępu do internetu. Nie każdy ma tak dobrze...
A co do roboty to akurat mogłem swobodnie dzwonić gdyż robiłem na dworze

1

Wczoraj rozpoczeły się mistrzostwa świata a dzisiaj Argentyna grała z Arabią Saudyjską i....? Oczywiście to wszystko działo się równiutkie 3 lata temu. Byłem wówczas w nowej pracy i nie mogłem oglądać starcia Albicelestes z Arabią Saudyjską. Co 10, 15 minut dzwoniłem na przemian a to do szwagra a to do kumpla żeby mieć na bieżąco wynik. Do przerwy Leo strzelił na 1:0 i wszystko było cacy. Jednak w drugiej połowie jak się dowiedziałem od szwagra i kumpla że Arabia strzeliła 2 gole to po prostu im nie dowierzałem i myślałem że robią mnie w ch**a! Jak przyjechałem na chate i zobaczyłem wynik w mediach to się prawie załamałem! Pomyślałem- Argentyno, na miłość Boską co ty mi robisz? Ale oni wiedzieli co muszą zrobić aby w końcu uradować serca kibiców Albicelestes...

9

Zapomniane mecze, zapomniane debiuty:

22 listopada 1903 r. FC Barcelona gromi Salut S.C. 10:0(!) w ramach Mistrzostw Katalonii. W meczu tym debiutują znakomici legendarni piłkarze- Roma Forns(późniejszy pierwszy w historii kataloński trener) oraz równie znakomity snajper- Carles Comamala(twórca pierwszego herbu FCB). Jednocześnie obaj strzelają gole w debiucie, Forns jednego a Comamala aż 4!

@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360

9

@FCBparasiempre
Panie i Panowie, szanowni cules, 148 lat temu urodził się Hans-Max Gamper Haessig, człowiek, który założył FC Barcelone. Szwajcar nie jest jedynie założycielem i wieloletnim prezydentem FC Barcelony. Mało kto zdaje sobie sprawę, że był także pierwszym kapitanem Barcy zdobywając rekordowe 120 goli(!) w 51 meczach. Bez cienia wątpliwości należy on do najważniejszych osób w całej historii klubu ze stolicy Katalonii, dlatego każdy szanujący się culé powinien znać tą postać. Przez wielu uważany za pioniera piłki nożnej urodził się w Winterthur w Szwajcarii. Po śmierci matki reszta rodziny przeprowadziła się do Zurychu. Szwajcar był niezwykle usportowionym dzieckiem, łączył miłość do futbolu z golfem, kolarstwem, lekkoatletyką, pływaniem, rugby oraz tenisem. W Zurychu założył Excelsior, nieco później grał dla FC Basel i FC Zürich. W wieku 18 lat opuścił Szwajcarię i zamieszkał w Lyonie, we Francji, gdzie grał w rugby dla drużyny Athletique Union. Rok później w drodze do Afryki odwiedził w Barcelonie swego wuja Emila Gaisserta. Miasto tak go zauroczyło, że postanowił zostać tutaj na stałe. Po jakimś czasie nauczył się płynnie mówić po katalońsku oraz zmienił imię na Joan. W stolicy Katalonii pracował kolejno w firmie kolejowej, jako redaktor kolumny sportowej w gazetach szwajcarskich oraz pomagał w publikacji hiszpańskiego magazynu „Los Deports”. Szwajcarowi brakowało zespołu piłkarskiego z prawdziwego zdarzenia, dlatego 22 października 1899 roku umieścił w gazecie „Los Deports” ogłoszenie o chęci stworzenia klubu piłkarskiego w Barcelonie. Piłka nożna nie była jeszcze tak popularnym sportem jak dziś, lecz 29 listopada 1899 roku w sali gimnastycznej Gimnasio Solé brytyjscy, katalońscy i szwajcarscy miłośnicy futbolu założyli Futbol Club Barcelona. Akt założycielski podpisali: Joan Gamper, Walter Wild, Lluís d’Ossó, Bartomeu Terrados, Otto Kunzle, Otto Maier, Enric Ducal, Pere Cabot, Carles Pujol, Josep Llobet, John Parsons i William Parsons. Pierwszym prezydentem klubu został Walter Wild, skarbnikiem mianowano Bartomeu Terradasa, a funkcję sekretarza powierzono Lluísowi d’Ossó. Wkrótce później stworzono herb oraz wybrano barwy FC Barcelony. Gamper nie chciał objąć urzędu prezydenta klubu, wolał skupiać się na jak najlepszej grze dla swojego zespołu. Założyciel FC Barcelony ma się czym pochwalić, bowiem zdobył aż 120 goli w 51 meczach! Po serii spotkań towarzyskich w 1901 roku katalońska drużyna wzięła udział w turnieju o puchar ufundowany przez Alfonso Macaya (pierwowzór Mistrzostwa Katalonii) zajmując w nim drugie miejsce. Kolejna edycja była prawdziwą demolką. Barça rozgromiła wszystkich rywali strzelając w ośmiu meczach 60 goli, tracąc zaledwie dwa. W 1905 roku FC Barcelona triumfowała w Pucharze Katalonii, wygrywając w finale z Espanyolem 3:2. Mimo tego klubowi groził upadek. Nie miał kto płacić składek, gdyż w 1908 roku było jedynie 38 socios (członków klubu).



Po rezygnacji ze stanowiska Vicença Reiga(rządził klubem przez 22 dni) urząd prezydenta Blaugrany obejmuje jej założyciel Joan Gamper. Najprawdopodobniej tego samego dnia podczas zebrania klubu niezręczną ciszę przerwał jeden z piłkarzy niejaki Wallace mówiąc: „Czy naprawdę nie ma nikogo odważnego na tyle, żeby spróbować uratować klub. Jeśli ktoś się znajdzie, może liczyć na pełne poparcie graczy”. Reakcja nowego sternika Dumy Katalonii była niemal natychmiastowa. „FC Barcelona nie może umrzeć i nie umrze! Jeżeli nikt mnie nie poprze, wezmę całą odpowiedzialność za klub na siebie. Mam pewność, że będę miał wsparcie tych ludzi, którzy byli ze mną, kiedy futbol uważano za głupotę i dziwactwo. Pragnę zapomnieć o błędach, przez które oddaliłem się od klubu i mam zamiar walczyć o odzyskanie świetności klubu. Jeśli ktoś się ze mną zgadza, niech mówi”. Słowa założyciela zachęciły wszystkich do działania. Zaczęto wierzyć w odbudowę zespołu. Wśród wielu inicjatyw Gampera było między innymi sprowadzenie byłych członków klubu, dzięki czemu liczba socios przekroczyła 200 osób. W sezonie 1908-09 Barça dyrygowana przez Szwajcara nie przegrywając żadnego spotkania zdobyła kolejne Mistrzostwo Katalonii. Kolejnym z wyzwań, z jakim się spotkał w czasie swojej pierwszej kadencji było znalezienie swojemu klubowi kawałka ziemi w celu zbudowania pierwszego własnościowego stadionu Camp del Carrer Indústria. Według historycznych anegdot właśnie na tym mającym jedynie drewniane ławki obiekcie powstało słynne określenie fanów Barcelony – culés, ponieważ z perspektywy ulicy widać było jeden „tyłek” (culo oznacza tyłek) obok drugiego i tak już zostało do dnia dzisiejszego. 14 października 1909 roku Gamper zakończył swoją kadencję, lecz zdecydował się pozostać w zarządzie. 17 listopada 1910 roku, podczas spotkania zarządu ponownie wybrali na prezydenta Joana Gampera. O ile w pierwszej kadencji Szwajcar zmagał się jedynie z problemami finansowymi tym razem musiał sprostać także niechęci ze strony Hiszpańskiej i Katalońskiej Federacji Piłkarskiej. Mimo tego Duma Katalonii wywalczyła Mistrzostwo Katalonii, sięgnęła po Puchar Hiszpanii, a liczba socios wzrosła do 367.



W sezonie 1911/12 FC Barcelona zdobyła wówczas (nieoficjalne) Mistrzostwo Hiszpanii oraz Puchar Pirenejów. Niestety przeciwko klubowi wystąpili piłkarze, domagając się zapłaty za ich grę. Ze względu na napiętą sytuację prezydent chciał podać się do dymisji, jednak ostatecznie pozostał na swoim stanowisku. Warto dodać, iż 14 sierpnia 1912 roku w klubie pojawił się jeden z najlepszych piłkarzy w historii Barcy Paulino Alcántara. Rok później nieporozumienia z Federacją Katalonii i Hiszpanii przybrały na sile wskutek czego FC Barcelona zostaje usunięta z obu organizacji. Pod koniec tego burzliwego sezonu (30 czerwca 1913 roku) zmęczony ciągłymi sporami Gamper składa rezygnację, lecz jego rozłąka ze stanowiskiem nie trwała długo. 17 czerwca roku 1917 ponownie zostaje wybrany na prezydenta, za cel stawiając sobie zrekonstruowanie klubu. Jedną z pierwszych decyzji było pozyskanie pierwszego profesjonalnego trenera Anglika Jacka Greenwell’a. W 1919 roku Gamper sprowadził kolejne dwie legendy Dumy Katalonii: Ricardo Zamorę i Josepa Samitiera. Jednak 19 czerwca tego samego roku, kolejne problemy nękające Blaugranę zmuszają Szwajcara do ustąpienia ze stanowiska. 17 lipca 1921 roku, założyciel klubu zostaje jego prezydentem po raz czwarty. Sezon 1921/22 na długo zapisał się w pamięci sympatyków Barcelony. Zespół wywalczył wówczas mistrzostwo Hiszpanii i Katalonii a 20 maja 1922 roku do użytku został oddany nowy, mogący pomieścić 25 000 osób, legendarny już dzisiaj stadion Les Corts. Pod koniec sezonu 1922/23 klub miał już ponad 10 000 socios, co w tamtych czasach było wynikiem godnym pozazdroszczenia. W końcu po 742 dniach prezydentury Joan Gamper odchodzi z zarządu, lecz nie na długo. 1 czerwca 1924 roku, tuż przed świętowaniem Srebrnej Rocznicy założenia FC Barcelony, po raz ostatni obejmuje stery Dumy Katalonii. 17 grudnia 1925 roku, na rozkaz dyktatora Hiszpanii Miguela Primo de Rivery, cały zarząd został odsunięty od klubu za propagowanie katalońskiego nacjonalizmu.

W odpowiedzi przed jednym ze spotkań kibice Blaugrany spalili hiszpańską flagę oraz zagłuszyli hymn Hiszpanii co zakończyło się zamknięciem Les Corts na pół roku. Oskarżony o dowodzenie całą akcją Joan Gamper raz na zawsze zakończył swoją długą przygodę z FC Barceloną i udał się do Szwajcarii. To był początek równi pochyłej dla założyciela Barcy. W obliczu problemów finansowych oraz rozłąki z ukochanym klubem Gamper popadł w głęboką depresję, która zakończyła się samobójstwem 30 lipca 1930 roku. Jak można się było spodziewać na jego pogrzeb przyszły tłumy fanów Blaugrany. Szwajcar został pochowany na cmentarzu Montjuic w Barcelonie. W celu uczczenia jego pamięci FC Barcelona zastrzegła kartę członkowską z numerem 1, kilkanaście lat później (w 1966 roku) ówczesny prezydent Enric Llaudet stworzył turniej na cześć założyciela i wieloletniego prezydenta klubu. Szwajcar był przykładem całkowitego poświęcenia się dla swojego „dziecka”. Na szczęście pamięć po nim nie zginęła. Joan Gamper jako jeden z najważniejszych osobistości w historii FC Barcelony powinien być doskonale znany nie tylko przez culés, ale także przez wszystkich sympatyków hiszpańskiego futbolu. Bez wątpienia bez jego zaangażowania dzisiejsza pozycja Blaugrany nie byłaby w ogóle możliwa. Zapamiętajcie historię człowieka, który stworzył i uczynił Dumę Katalonii znaną niemal na całym świecie.

5

Szanowni cules obchodzimy dziś rocznice urodzin wielkiego i wybitnego człowieka FC Barcelony:
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

11

3 dublety pod rząd:

21 listopada 1992 r. FC Barcelona rozgromiła na ,,Estadio La Romareda” Real Saragossa 1:6 w 11 kolejce Primera Division. Dublety strzeleckie zaliczyli wówczas: Koeman(21 i 25 minuta(rzut karny)), Begiristain(41 i 45+1 minuta) oraz Stoiczkow(51 i 67 minuta). Po tym wysokim zwycięstwie Duma Katalonii umocniła się na prowadzeniu w tabeli wyprzedzając o jeden punkt ,,Los Blancos”.

@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

15

Cóż to był za Klasyk!

Dokładnie 10 lat temu na Santiago Bernabeu Duma Katalonii zmiażdżyła "Los Blancos" 4:0 a Keylora Navasa pokonali Luis Suarez (dwukrotnie), Neymar i Andres Iniesta. Poprzedni sezon i minimalnie przegrane przez Real mistrzostwo Hiszpanii sprawiało, że gospodarze tego pojedynku mieli sporo do udowodnienia. O Królewskich było wówczas głośno, jednak nie ze względu na aspekty stricte sportowe. Mówiło się przede wszystkim o złej atmosferze w drużynie, możliwości zwolnienia Rafy Beniteza czy przestępczym epizodzie Karima Benzemy. Chwilowy kryzys, którego efektem były wysokie porażki z Athletikiem Bilbao czy Celtą Vigo, na dobre zażegnała Blaugrana. Katalończycy zwyciężyli bowiem cztery ligowe pojedynki z rzędu. Goście od początku byli zdecydowanie aktywniejsi w ofensywie. Obrona Realu skapitulowała już w 11. minucie, kiedy podanie Sergiego Roberto na gola zamienił Luis Suarez. Po kwadransie gry pomocy medycznej potrzebował Javier Mascherano. Jeszcze w pierwszej połowie Argentyńczyka zmienił Jeremy Mathieu. W 39. minucie Barcelona zadała kolejny cios. Przed polem karnym szarżował Andres Iniesta, który wypatrzył wychodzącego na czystą pozycję Neymara. Brazylijczyk, mimo ostrego kąta, popisał się doskonałą precyzją i zdołał pokonać Keylora Navasa. Katalończycy już w pierwszej połowie mogli rozstrzygnąć losy spotkania, jednak piłkę zmierzającą do siatki po uderzeniu Suareza z linii bramkowej wybił Marcelo. W drugiej odsłonie na boisku zobaczyliśmy inny Real – taki, który ze wszystkich sił walczył o dojście do sytuacji strzeleckich. Po tym, jak w boczną siatkę trafił Marcelo, umiejętności Claudio Bravo przetestował James Rodriguez. Po chwili – ku rozpaczy miejscowej publiczności – ich ulubieńcy mogli jedynie załamać ręce. Dwójkowa akcja Neymara z Iniestą zakończyła się golem tego ostatniego. Na końcowe pół godziny Luis Enrique postanowił wpuścić na murawę Lionela Messiego. Po przeciwnej stronie swoich kolegów do lepszej gry próbował zmotywować Cristiano Ronaldo, jednak i jego w doskonałej sytuacji zatrzymał Claudio Bravo. W 74. minucie Blaugrana upokorzyła swoich odwiecznych rywali a sytuację sam na sam z Navasem wygrał Luis Suarez. W końcówce meczu chilijski golkiper Barcy dwukrotnie interweniował po strzałach głową Karima Benzemy. ,,Los Blancos” nie potrafili pogodzić się z porażką, czego efektem była czerwona kartka dla Isco. Hiszpan z premedytacją kopnął Neymara, za co musiał opuścić boisko. Po raz ostatni tak wysokie zwycięstwo Dumy Katalonii miało miejsce w listopadzie 2010 roku na Camp Nou (5:0). W tabeli zawodnicy Luisa Enrique zachowali sześć oczek przewagi nad Królewskimi.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

12

Co za dużo to niezdrowo:

20 listopada 1988 r. w Buenos Aires rozegrano mecz o mistrzostwo Argentyny pomiędzy Argentinos Juniors a Racingiem Club de Avellaneda, który zakończył się remisem 2:2. Zgodnie z regulaminem o zwycięstwie miały decydować rzuty karne. Publiczność wstała z miejsc i obgryzając paznokcie obserwowała ,,jedenastki”. Pierwszy gol padł dla Racingu, za chwile bramką odpowiedzieli Argentinos Juniors. Wrzawie po jednej stronie stadionu odpowiedział ryk radości po drugiej. Burzą oklasków nagrodzono interwencje bramkarza Racingu, który wyciągnął się jak struna i skierował piłke na aut. Aplauz towarzyszył też jego rywalowi z Argentinos, który nie dał się wywieźć w pole i spokojnie poczekał na środku bramki aż piłka sama wpadnie mu w ręce. Kiedy jednak gola strzelił dziesiąty zawodnik, na trybunach tylko gdzieniegdzie rozległy się słabe oklaski. Po dwudziestej bramce niektórzy zaczeli opuszczać trybuny. Przy trzydziestym karniaku kibice zaczeli ziewać. Bramkarze się zmieniali, piłki niezmiennie wpadały do siatki a na tablicy wciąż widniał remis. Mecz zakończył się po 40 wykonanych rzutach karnych(!), co jest rekordem świata. Na stadionie nie było już jednak nikogo, kto mógłby świętować ten sukces. Ostatecznie te ,,kosmiczne” rzuty karne wygrał Argentinos Juniors w stosunku 20 do 19!

@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

11

Legendy rodzimego futbolu:

20 listopada 1940 r. urodził się Erwin Wilczek, pomocnik i napastnik, był fenomenem, piłkarzem o niezwykłym sprycie, przebiegłości. Jego ogromną zaletą był fakt, że na boisku widział wszystko. O rozmiarze jego talentu świadczy zdanie, które w 1969 roku wypowiedział ówczesny trener Legii Edmund Zientara po meczu Polska - Holandia, w którym w linii pomocy zagrali Wilczek, Kazimierz Deyna i Bernard Blaut. - Najbardziej cenię Wilczka. Rozumie wymogi nowoczesnego futbolu i jest dobrym strategiem - stwierdził Zientara. Erwin Wilczek był graczem zjawiskowym. Wielokrotnie udowodnił w Górniku Zabrze, grając w nim aż przez trzynaście lat, w okresie obfitującym w największe sukcesy (1959-72). Nic dziwnego, że aż dziewięć - powtórzę: dziewięć - razy był mistrzem Polski. Jedynie Stefan Florenski, oczywiście również z Górnika, może pochwalić się podobnym osiągnięciem. Erwin Wilczek zapisał się w pamięci kibiców Górnika, choć w Polsce nie jest aż tak powszechnie kojarzony. Wynika to z faktu, że w reprezentacji Polski w latach 60. zagrał ledwie 16 razy. Pytałem go o to. - Widocznie inni nadawali się bardziej niż ja - odparł krótko. Ale prawda jest taka, że był jednym z ówczesnych najlepszych pomocników. Tworzył rewelacyjny duet z Zygfrydem Szołtysikiem, obaj znali się doskonale, bo grali wcześniej w słynnej szkółce Zrywu u prof. Józefa Murgota (pierwszym klubem Wilczka był Wawel Wirek, z dzielnicy Rudy Śląskiej, w niej się wychował). Obaj błyskawicznie myśleli na boisku, grali nieszablonowo i mieli poczucie własnej wartości. Wilczek dysponował bowiem tego rodzaju techniką, która sprawiała, że był swobodny na boisku, dzięki niej miał łatwość we wszystkim co na boisku robił. Od razu wiedział zresztą do kogo zagrać. Był przy tym - jak na pomocnika - wyjątkowo bramkostrzelny. W lidze strzelił dla Górnika (czasami grał także jako napastnik) aż 96 goli, w Pucharze Polski - 15, w rozgrywkach międzynarodowych (łącznie z Pucharem Intertoto) - 15. Razem wbił tych goli dla zabrzan aż 126, a przecież zazwyczaj grał w drugiej linii! Gdyby Erwin lepiej się prowadził, nie miałby godnych przeciwników - mówił mi kiedyś "Zyga" Szołtysik. Coś w tym jest. Wilczek miał u kolegów ksywkę "Biba". Stanisław Oślizło opowiadał mi, że po przegranym finale Pucharu Zdobywców Pucharów z Manchesterem City Anglicy podczas wspólnej kolacji poczęstowali piłkarzy Górnika szampanem i, że to był najbardziej gorzki szampan w życiu. Kiedy opowiedziałem o tym Erwinowi Wilczkowi uśmiechnął się. - Mnie szampan smakował zawsze - stwierdził. Nie chodzi wcale o to, że lubił alkohol. Po prostu kochał życie. Życie i piłkę. Za bajtla nie robił nic innego tylko grał "w bal" na placach w Wirku. Piłka była dla mnie wszystkim. Ojciec Wilhelm, który był górnikiem, pracował na nocki. Zdarzało się, że zanim wszedł rano do pracy, budzi mnie i brata przed szóstą. Dostawaliśmy w skórę za to, że od dnia późno wróciliśmy do domu. A dla nas czas nie istniał, graliśmy w piłkę kiedy tylko mogliśmy- opowiadał mi Erwin Wilczek. Gdy grał już w Górniku ojciec stał się jego zawziętym kibicem. Tak bardzo zawziętym, że czasem kłócił się z innymi fanami na trybunach w trakcie meczu syna. Kontakt z piłką zawsze sprawiał mu niewymowną przyjemność. Tak było zawsze; nigdy nie odmówił kiedy nadarzała się okazja pokopać. Sławny obrońca Zygmunt Anczok opowiadał mi, że Wilczek czasami przyjeżdżał do zabrzańskiego klubu już godzinę przed treningiem - tylko po to żeby pograć sobie dla przyjemności w dziada... Nie zawsze wyglądał jak piłkarz w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Przy wzroście 168 cm miał skłonności do nadwagi i zdarzało się, że jeszcze w trakcie kariery zarysowywał mu się lekki brzuszek. Tak było właśnie w okresie słynnego trójmeczu z Romą, w 1970 roku - w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów. Niektórzy - nie mając jeszcze pojęcia z kim tak naprawdę mają do czynienia - potrafili go zlekceważyć. To był ogromny błąd, bo Wilczek znacznie szybciej myślał niż biegał.

A swój brzuszek też potrafił wykorzystać - w niecodzienny sposób. Ostatnia minuta meczu z Romą na Stadionie Śląskim. Górnik przegrywa i w pole karne Włochów biegnie Jerzy Gorgoń, który liczy, że może uderzy piłkę głową. Nie sięga jej jednak, przewraca się. Włosi przekonują sędziego, że do przewinienia może i doszło, ale jednak przed polem karnym. Właśnie wtedy sprytem i stanowczością wykazuje się Erwin Wilczek. Delikatnie obejmuje sędziego i prowadzi go w miejsce gdzie znajduje się punkt oznaczający rzut karny. Arbiter przez chwilę się waha, ale dyktuje jedenastkę. Tak o tej sytuacji opowiadał mi z uśmiechem Erwin Wilczek: - Jurek Gorgoń ostro poszedł do przodu. Sfaulowali go, ale z powodu śniegu nie było dobrze widać linii. Nie do końca było wiadomo czy to stało się w polu karnym czy jeszcze przed. Arbiter podbiegł żeby to sprawdzić i wpadł na mnie. Objąłem go i moim brzuszkiem, bo faktycznie taki miałem - to rodzinne, po ojcu - lekko popchnąłem go w stronę wapna. Nie mógł już nic innego zrobić jak podyktować karnego! Prawda jest taka, że na boisku trzeba być cwaniakiem, bo jak nie my to druga strona wykorzysta takie okazje bez wahania. Karnego wykorzystał Włodzimierz Lubański i Górnik ciągle był w grze. Ostatecznie, po trzecim meczu wyeliminował Romę dzięki szczęśliwemu losowaniu i awansował do finału gdzie zagrał z Manchesterem City.

@Symson
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360

12

Był sobie meczyk:

20 listopada 1938 r. Polonia Karwina zagrała towarzysko z Ruchem Hajduki Wielkie. Mecz w Karwinie zapowiadano jako wielkie wydarzenie sportowe, anonsowano pełny skład mistrza Polski wraz z reprezentantami kraju Wilimowskim i Wodarzem, którzy powrócili z Irlandii z meczu kadry narodowej. Natomiast w drużynie z Karwiny miał zagrać były już piłkarz Ruchu Nowakowski, który odszedł z drużyny mistrza Polski, zasilając zaolziański klub. W przeddzień meczu w Karwinie kierownictwo klubu z Wielkich Hajduk ogłosiło że treningi piłkarskie na boisku zostały zawieszone z dniem 15 listopada. Od 22 listopada treningi odbywać się miały w hali gimnastycznej w szkole przy u. Wolności. Zajęcia treningowe prowadzone miały być we wtorki i czwartki od godz. 18.00. Mecz na stadionie w Karwinie rozegrano w niedziele 20 listopada w obecności około 2 tysięcy widzów. „Niebiescy” wystąpili w składzie: Brom, Giemsa, Czempisz, Mikunda, Dziwisz, Skrzypiec, Peterek, Malcherek, Kruk, Wilimowski, Wodarz. W drużynie z Karwiny wystąpił Nowakowski, były piłkarz Ruchu a nawet mistrz Polski z 1938 roku. Hajduczanie zagrali bardzo dobre spotkanie, ich gra spotkała się z dużym uznaniem licznie zgromadzonej publiczności. Do przerwy gospodarze dotrzymywali kroku mistrzowi Polski i przegrywali tylko 1:0 po golu Peterka. W drugiej połowie piłkarze z Karwiny mocno opadli z sił i Hajduczanie powiększali swoją przewagę a kolejne gole strzelali Wodarz i Wilimowski trzy. Ostatecznie Ruch wygrał 5:0, zbierając liczne pochwały i wyrazy uznania za poziom i styl gry.

@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson

11

Wspaniałe legendy argentyńskiego futbolu:

20 listopada 1912 r. urodził się Enrique García, wybitny lewoskrzydłowy; dwukrotny zdobywca Copa America(1937 i 1941). Nazywany był ,,Poeta de Zurda”. Zurda znaczy lewa. Owa poezja odnosiła się zarówno do lewej strony boiska jak i do samej nogi. Prawdopodobnie najbardziej renomowany chirurg mógłby pozazdrościć Garcii tak precyzyjnej kończyny. Sumienni statystycy obliczili iż w latach 1936-44 w 233 meczach ligowych strzelił 78 goli, z czego 2 prawą nogą. Natomiast w 35 meczach dla reprezentacji strzelił 9 goli. Garcia swoją przygodę z piłką zaczynał w Santa Fe w osiedlowym klubiku ,,Las Rosas”. Był pilnym ministrantem w miejscowym kościele i tamtejszy ksiądz gorąco wierzył że pobożny młodzian wybierze duchowną kariere. Jednak Enrique oddał się z niemal religijną żarliwością pasji zgoła świeckiej, czyli futbolowi. Grał w Brown de Santa Fe, w Gimnasia y Esgrima de Santa Fe a w 1933 przeszedł do Rosario Central, współtworząc najlepszy ówcześnie (jak powiadano) ,,prowincjonalny atak świata”.

@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Bernard777
@AxelF
@Adran360

3

@Safrani Hmm.. No cóż, tylko pozazdrościć...

9

Grande Espectacolo El Clasico:

20 listopada 2004 roku FC Barcelona pokonała Real Madryt 3:0 na Camp Nou w 12 kolejce Primera Division. To był trzeci Klasyk Franka Rijkaarda. Holenderski trener miał szczęście, trafił na okres, w którym trenerem Realu był Mariano Garcia Remon a w osiemnastce meczowej mieścili się tacy zawodnicy jak Francisco Pavon, Albert Celades, Santiago Solari czy Alvaro Mejia. Po 28. minutach na Camp Nou było 0-0. Wówczas ogromne nieporozumienie Roberto Carlosa i Ikera Casillasa, wykorzystał Samuel Eto’o. Kameruńczyk przejął piłkę na linii pola karnego gości, minął bramkarza Realu i wyprowadził Barcelonę na prowadzenie. Trzy minuty przed przerwą gospodarze powiększyli przewagę. Po pięknej akcji na listę strzelców wpisał się Giovanni Van Bronckhorst. Kwadrans przed końcem meczu "Blaugrana" postawiła "kropkę nad i". Bramkę z rzutu karnego zdobył Ronaldinho. ,,Przed tamtym meczem całą noc nie mogłem zmrużyć oka. Spytałem Ronaldinho: „Hej, czarnuchu, dobrze się czujesz?”, na co on odpowiedział, że chyba zaraz umrze. Ani Roberto Carlos, ani Iker nie spodziewali się, że odbiorę im piłkę i strzelę gola. Jak wróciłem do domu, pomyślałem sobie: „To był pierwszy mecz, w którym zagrałem jak prawdziwy profesjonalista”- tak oto wspominał po meczu bohater tego meczu- Samuel Eto’o. Sezon 2004/2005 Barcelona zakończyła na pierwszym miejscu w ligowej tabeli. Drugi Real wyprzedziła o cztery "oczka". Gdyby nie zwycięstwo na Camp Nou, tytuł mógłby trafić do stolicy Hiszpanii.

Popatrzmy na ten koncert:



@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

10

Szczęśliwe zwycięstwo nad „Celestes”:

20 listopada 1927 r. reprezentacja Argentyny pokonała Urugwaj na Estadio Nacional w Limie 3:2(0:1) w piątym meczu 11. Edycji Copa America. Decydujący o zwycięstwie Albicelestes gol padł dopiero w 85 minucie i to był gol samobójczy autorstwa urugwajskiego obrońcy Adhemara Canavessiego. Urugwaj w meczu z Argentyną grał doskonale, stworzył fascynujące widowisko. ,,Mag” Hector Scarone dał popis swej iście czarnoksięskiej magii. ,,Urusi” jednak przegrali to spotkanie z jednego powodu. Otóż z powodu kontuzji nie mógł wystąpić ich żelazny kapitan, wielka legenda- Jose Nasazzi. Okazało się że ,,Marszałka” nie są w stanie zastąpić nawet najzdolniejsi generałowie. W efekcie Argentyna pokonała Urugwaj 3:2 w przedostatnim meczu turnieju i sięgnęła po raz trzeci po puchar Ameryki Południowej. Co prawda w ostatnim meczu turnieju Argentyna grała jeszcze z Peru, jednak pewnie wygrała aż 5:1, więc dodatkowy mecz z Urugwajem nie był już potrzebny.

@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360

13

(Nie)zapomniane akcje, (nie)zapomniane mecze:

20 listopada 2001 r. Marc Overmars strzelił niecodziennego gola na ,,Anfield Road”. Historyczna akcja zaczęła się od wyrzutu z autu wykonywanego przez Coco. W ciągu nieco ponad minuty wymieniono aż 29 podań. Ostatnie zostało skierowane przez Xaviego do Overmarsa, który strzelił gola. Była to prawdziwa akcja zespołowa, w której uczestniczyli wszyscy gracze poza bramkarzem. Doliczając 33 podania wykonane przed zagraniem z autu, Barça kontrolowała piłke przez ponad 2 minuty i podawała ją aż 62 razy. Był to gol na 1:3, dający pierwsze w historii zwycięstwo nad Liverpoolem w piątym meczu i to w Lidze Mistrzów(druga faza grupowa). ,,The Times” napisał: ,,Katalońska ekipa pokazała jak wykańcza się rywala przed kontratakiem i jak ciężko pracuje aby odzyskać kontrole nad piłką”. Proszę spojrzeć:



@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani

11

Blaugrana w europejskich pucharach:

20 listopada 1963 r. FC Barcelona remisuje na Camp Nou z Hamburger SV rzadko spotykanym, wręcz hokejowym rezultatem 4:4, w ramach pierwszego meczu 1/8 Pucharu Zdobywców Pucharów. Gole dla Barçy zdobyli wówczas Jesus Pereda, Josep Fuste(2) oraz Pedro Zaballa.

@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?