0

@Comentateiro Twarda rzeczywistość? :) Twarda rzeczywistość jest taka, że jeśli nie mamy tu jakiegoś cudu wykrzywiającego prawa statystyki, to na znaczną większość wypowiadających się tu panów potencjalna gold diggerka może kichnąć i przejechać kilkaset kilometrów dalej w poszukiwaniu dostatku, jeśli taki jest jej cel. Ewentualność to Polak, który i tak pracuje za granicą, albo rzadko kiedy bywa w domu, więc swoją ukraińską damę widziałby kilka-kilkanaście godzin w miesiącu. Dodając do tego księciunia, który w takim związku zastanawia się, czy może jednak nie poszedł na łatwiznę... to ja się po raz kolejny zastanawiam kto uczył ramblowiczów tajemnej sztuki miłości, bo chyba nie zaprezentował im zwycięskiej strategii :/

Mam nadzieję, że jakaś normalna dziewczyna z Ukrainy nie trafi na takiego memszczyznę, szkoda by jej było.

2

@Comentateiro Na łatwiznę? A co to, Ukrainka jest za łatwa dla polskiego księcia? xD Jeśli budować swojego ego, to naprawdę lepiej nie na nacjonalistycznej wyższości albo materialnym bogactwie dostępnym przeciętnym mieszkańcom Polski.

0

@koksik2700 W ideologii nacjonalistycznej każdy przegrywa. Ukraińcy, którzy zostali na Ukrainie walczyć za swoje państwo będą w tym ujęciu ideologicznymi potomkami UPA, a ci którzy uciekli na zachód będą zdrajcami narodu niewartymi splunięcia. Polecam żyć i dać żyć innych, zamiast zatapiać się w historię. Tę należy zresztą zrozumieć, nie oceniać, a już na pewno nie oceniać współczesnych za winy ich pradziadów.

0

@Cochise Cholera, tego nie wiedziałem. Sci-Fi jestem umiarkowanym fanem, ale film Łowca Androidów i jego sequel zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie. Wszystko wskazuje na to, że czas na wniknięcie do źródła :D Dziękuję bardzo za polecenie!

1

On chyba sabotuje ten klub

1

@Azi Ładnie napisane. Dyskutowałbym jednak, czy Mentzen, ksiądz, staruszka i reszta ferajny na pewno mają taki mądry przekaz do zaoferowania. Niestety większość ludzi stawiający się okoniem wobec aktualnego prądu ideologicznego, nie ma przemyślanych, dobrych argumentów. W ten sposób, choćby i mieli rację, nie przyczyniają się do poprawy debaty publicznej i tworzą jedynie bazę przykładów bezmyślnej prawicy dla lewicowych wojowników.

To o czym mówisz, czyli wzięcie pod uwagę, że każda decyzja będzie miała konsekwencje i warto zaufać bardziej konserwatywnym zasadom, kojarzy mi się z zachodnimi głosami jak Triggernometry, towarzystwo Daily Wire itd. A zauważmy, że nawet mimo dużych zasięgów, pieniędzy i nazwisk nie przebiją się oni do świadomości radykalnej lewicy z zasady. Tym bardziej polska prawica MUSI mieć coś więcej do zaoferowania, niż straszenie ogniem piekielnym z ambony/mównicy/okienka kamienicy na drugim piętrze.

1

@Popitek12 W sensie, że chcesz od tak wybudować most 200x dłuższy niż najdłuższy istniejący most? No tak, czemu nie, brzmi banalnie

2

@Pawci023x Za 200 zł dniówki nie wyszedłbym z domu

8

@michal26 To jednorazowa duża dawka hormonów, która ma opóźnić albo zatrzymać owulację. Ma też wysoki profil bezpieczeństwa, czyli minimalną szansę powikłań. Osobiście nie znam przypadków powikłań zastosowania tych środków. Podkreślić należy, że te leki nie prowadzą do obumarcia zarodka. Ergo, ten temat w ogóle nie ma związku z aborcją.
A czemu temat znowu wypływa? Ktoś ważny coś powiedział?

0

@Cochise Trudno mi się zorientować odnośnie czego się Twoim zdaniem mylę, bo poruszyłem kilka wątków :P
Domyślam się jednak, że chodzi o nadrzędność religii (czy doktryn filozoficznych) wobec państwa. Cóż Kościół Szwecji to dość ciekawa instytucja, która ponoć nie ma nic przeciwko otwarcie ateistycznym pastorom w swoich szeregach. Próby stworzenia "sekularnej duchowości" to zresztą przykład aktywności, której można by zaniechać rozważając problem chociaż 5 minut, zanim wdroży się go w życie. Tym niemniej i tu można zauważyć, że akty prawne są uniwersalnie inspirowane również nadrzędnymi wobec państw ideologiami i religiami, np. Deklaracją Praw Człowieka, która jest pochodną wiary w równość i przyrodzoną godność wszystkich ludzi. Ta z kolei ma korzenie ściśle religijne.
Mam nadzieję, że trafiłem.

0

@Emhyr Jak byłem studentem to lubiłem sobie dodać energii donutami z Biedry. Straszny rak, ale łatwo dostępny w leżącym przy uczelni markecie. No i oszczędzałem na jedzenie, nie poszedłbym do dobrej cukierni po coś droższego. Nie dlatego, że byłem biedny. Po prostu wolałem wydać forsę na piwo.

0

@pt9 Każdy kto wybrał psy zarobił zgodnie Art. 162 Kodeksu Karnego do 3 lat więzienia

0

Nigdy nie narzekałem na niemieckiego szefa, praca szła, konkretne podejście. Ciekawe, jakby się taki Flick sprawdził w Barcelonie. Chciałbym w tym klubie raz zobaczyć jakiegoś porządnego trenera z zewnątrz zamiast krewnych i znajomych królika albo innych przecen z Ameryki Południowej.

0

@Borneo Obyś miał rację. Nie widziałem dużo meczów w tym sezonie, ale wszystkie które włączyłem były bolesne dla oczu. Z obrazem tej drużyny, jaki mam w głowie, nie widzę nadziei. Liczę, że się mylę

0

@Trojanek23 To akurat nie takie skomplikowane. Po pierwsze trzeba zdać sobie sprawę, że nie pochodzimy od małp, które obecnie żyją na Ziemi, a od małp, które są ich i naszymi wspólnymi przodkami. Po drugie ewolucja to jedynie proces powstawania nowych gatunków przez mieszankę różnych czynników, nie jest on ukierunkowany celem powstania np. bardziej złożonych albo bardziej inteligentnych istot. W tym ujęcie powstanie akurat człowieka to absolutny przypadek, równie prawdopodobny co powstanie szympansa albo orangutana. Po trzecie wystarczy wyobrazić sobie, że populacja pierwotnych małp rozdzieliła się na np. dwie grupy w wyniku wędrówki, nowe środowisko poddało je różnej presji rozwojowej. Jedne pozostały na drzewach i przetrwały dzięki doskonałemu opanowaniu przemieszczania się i odżywiania właśnie tam. Drugie z kolei skorzystały z lepszego porozumiewania się i współpracowania w grupie, co faworyzowało rozwój człowieka. Przetrwanie zarówno szympansa w dżungli, jak i człowieka w jego wiecznych wędrówkach to efekt dostosowania się do swoich środowisk, szympans za to nie ma żadnego powodu, by zejść na ziemię i zacząć tworzyć groty strzał z kamienia

0

@OCZYmm Ja bym na Twoim miejscu odpalił encyklopedię, najpierw sprawdził co to sarkazm, a potem co to jest choroba dwubiegunowa. Jak już Twoja wiedza o psychologii wzrośnie parusetkronie, to przyjdzie czas na rozważenie, co łatwe obrażanie się mówi o Tobie.

Tymczasem unikanie sedna dyskusji trwa i trwa...

0

@Borneo Ale radość z gry i (podkreślmy) pracy nie pochodzi z jakiegoś hurra optymistycznego nastawienia, że jakoś tam będzie. Jest ona efektem przygotowania, konsekwencji, organizacji, realizowania zaplanowanych celów. Jaką oni mają czerpać radość z gry, jak mimo gwiazdorskiego składu dostają oklep od każdego poważniejszego rywala i w połowie sezonu już nikt nie myśli o trofeach?

7

@Borneo Barca to niech się skupi na zakwalifikowaniu się LM na następny sezon

0

@OCZYmm Och nie, to żadne opinie, jedynie zupełnie logiczne obserwacje. To, że państwo jest nadrzędne organizacyjnie wobec klubu szachowego jest oczywiste, gdyż klub szachowy będzie zarejestrowany na terenie państwa i podlega jego prawom. Tak samo religie są nadrzędne wobec państw, gdyż wiele państw będzie znajdować się częściowo bądź całkowicie pod wpływem jakiejś religii, ale nie odwrotnie, religia nie będzie ograniczona do państwa. Nie ma tu wpływu, czy za religię uznamy jedynie wyznanie teistyczne, prąd duchowy, czy doktrynę ideologiczną. Jak widzisz, banalne prawdy, nie opinie.

Jeśli obrażasz się o to, że nie jesteś mi potrzebny, to najwyraźniej żyłeś przez krótki czas w przekonaniu, że jesteś mi potrzebny i właśnie Twoje wyobrażenie zostało zniszczone. Rozumiem ból, z jakim teraz żyjesz, jednak sam zapytałeś, więc odpowiedziałem. Tak czy siak, brak wzajemnej zależności nie musi przeczyć szacunkowi, a może wręcz lepiej dla szacunku, gdy jej nie ma.

Niech Cię jednak nie zwiedzie wiara w to, że Twoje nonsensowne obrażanie się i żądanie szacunku, jest dla rozmówców czymś innym, niż próbą wykręcenia się od udzielenia odpowiedzi, której nie posiadasz.

Z wyrazami szacunku,
YeastMoss

0

@OCZYmm Z pełną świadomości dodałem, że nie tyle lepszą, co nadrzędną. Wszak Państwo, precyzyjnie takie jak Polska, organizuje społeczeństwo na wyższym poziomie hierarchii, niż klub szachowy, ale niższym niż religia. Oczywiście państwo nie zrzesza ludzi wokół najwyższych idei, bo zrzesza ich wokół idei państwa :)
I znowu, nie ma tu miejsca miejsca na porównanie czym państwo jest lepsze od klubu szachowego, a religia od państwa. To po prostu kolejne warstwy hierarchicznej organizacji, można by przywołać znowu ideę fraktalnej rzeczywistości, wszak każda warstwa tej hierarchii powiela kosmiczny wzór, w której na szczycie klubu znajduje się jego prezes, na szczycie państwa władca czy wódz, na szczycie kościoła papież, a na szczycie całego świata... :)

W rzeczy samej nie jesteś mi potrzebny, ale zadałem Ci pytanie, o ateistyczne społeczeństwo. Jestem ciekaw jak je definiujesz, jakie istnieją przykłady, jaka jest ich historia i losy.

0

@Bykunn "jeśli Biblia to tylko zbiór uniwersalnych prawd ukrytych w historiach w niej zawartych to równie dobrze jako świętą księgę można traktować Wiedźmina czy Władcę Pierścieni."

O, i mamy doskonały punkt zaczepienia. Władca Pierścieni jest zresztą doskonałym przykładem, jako że Tolkien próbował stworzyć swoistą mitologię właściwą dla terenów Wielkiej Brytanii, operując przy tym świadomie na mitologii i symbolice judeochrześcijańskiej. Wiedźmin jest akurat raczej komentarzem społecznym opartym na istniejących już po Tolkienie motywach fantasy i nie skupia się tak bardzo na prawdach uniwersalnych, jak opowieści w Śródziemiu.
Tak czy siak, kiedy powstawała literatura fantasy, pisarze i naukowcy jeszcze wiedzieli na czyich ramionach stoją.

Opowieści biblijne, inspiracje platońskie, mity greckie i egipskie stanowią efekt tego samego dialogu, czy sprzeczki na fundamentalne tematy. Wspólne jest właśnie to, że w starożytnych czasach kluczowe znaczenie miała opowieść. Nawet traktaty filozoficzne tamtych czasów, jak właśnie te Platona, nie są dywagacjami quazi-lingwistycznymi, a właśnie opowieściami. Potem można się zastanawiać nad wpływem Izraelitów w Aleksandrii, czy efektem jaki miał przemarsz Aleksandra Wielkiego przez Bliski Wschód, czy w ogóle rozszerzyć dyskusję na całą "Epokę Osiową" i rozważyć zmiany psychologiczne jakie zaszły w ludziach na całym świecie w kilka wiekach przed Naszą Erą. Tak czy siak właśnie przez transfer opowieści rodziła się etapami myśl religijna. Naiwnym jest myśleć, że propozycją monoteistyczną jest jeden bóg zamiast tysięcy innych, bo ci inni są bohaterami fundamentalnych historii o strukturze świata i stanie człowieka, a Jedyny Bóg będący najwyższą konkluzją tego procesu przekracza wcześniej stosowane pojęcia. To kim miałby być wyrażają właśnie (między innymi) opowieści biblijne.

Abstrahując, weźmy na tapet przykład, który sobie upodobałeś. Opowieść o Stworzeniu z Księgi Rodzaju nie jest żadną analogią do kilku miliardów lat, które mógłby oznaczać boski dzień, ani też kolejnością powstawania ciał niebieskich. Jest to dyskusja z babilońskim mitem Enuma Elisz, która świadomie pomija ówczesne nazwy bóstw (nie Księżyc, który dla babilończyków był bogiem nocy, lecz "ciało jaśniejące, rządzące nocą"). Kolejność i rytmika z kolei mają wartość mnemotechniczną, celem przekazywania opowieści w czasach bez powszechnego pisma. Ostateczny opis można przyrównać do tego jak ludzka świadomość orientuje się w świecie (zasada przeciwieństw, stworzono noc i dzień, niebo i morze, ptaki i ryby itd.), konkludując, iż zadaniem człowieka jest dalsze porządkowanie zjawisk i nazywanie elementów świata, w czym kontynuuje on boskie dzieło. W olbrzymim skrócie.

I wracając do tematu. Dalsza literatura powstała w naszej cywilizacji siłą rzeczy jest napędzona tymi samymi myślami. No chyba, że spodziewasz się niepokalanego poczęcia zupełnie oderwanego od przeszłości prądu myślowego w nowoczesności :). Świetną analizę powstania i reperkusji przykładowo mitu bohatera byłyby tu prace Josepha Campbella (klasyczny "Bohater o tysiącu twarzy"), co unaoczniłoby Ci, dlaczego nie tylko Władca Pierścieni, ale i Gwiezdne Wojny łącza w sobie ten sam pierwiastek co Nowy Testament :).

Idąc z kolei nie szerzej, a głębiej, można by rozważyć, że w zasadzie wszystko co postrzegamy jest dla nas, jako gatunku ludzkiego, historią. Są nią nawet przedmioty. Nie postrzegamy wszak długopisu jako zbioru atomów uporządkowanych w określony sposób, z których część ma fazę i lepkość dopasowaną do cech fizycznych papieru, a jako przedmiot, który można wziąć do ręki i napisać nim np. list. To samo w sobie stanowi malutką opowiastkę dziejącą się w naszej świadomości.

To nie wszystko. Pewnie zmiany ewolucyjne doprowadziły to możliwości myślenia wysoce abstrakcyjnego, które wyraża się w łączeniu potencjalnie niezwiązanych zjawisk i tworzenia analogii na poziomie językowym. Śmiejesz się z metafor zawartych w mitach semickich? Śmiej się z co drugiego zdania, które wymawiasz. Wskutek rozwoju naszych mózgów, myślenie i mowa dosłowna w zasadzie nie istnieje. Nawet w trzech słowach, które piszesz "Masa ukrytych wartości" kryją się trzy metafory. Masa wszak określa ilość materii, ty ją przyrównujesz do ilość wiedzy. Ukryty, oznacza znajdujący się w trudno osiągalnym miejscu w przestrzeni, w przypadku historii nie ma mowy o przestrzeni, bo wszystko rozgrywa się abstrakcyjnie. Wartość oznacza ilość dóbr, które odpowiadają jakiemuś przedmiotowi w handlu wymiennym, abstrakcyjnie nadajesz wartość myślom i ideą, których nie możesz bezpośrednio sprzedać. Mity operują po prostu na olbrzymich metaforach, niczym fraktal wkraczających w każdą warstwę naszej rzeczywistości, że odkrywają samą strukturę istnienia na skalę kosmiczną.

Postrzegamy czas i przestrzeń, które według współczesnej fizyki nie są nawet fundamentalną rzeczywistością. Zdaniem Donalda Hoffmana, którego intelekt nieustannie mnie inspiruje, sama czasoprzestrzeń jest raczej naszym interfejsem, którym nasza świadomość może interpretować i reagować na rzeczywistość. To tłumaczy doskonale dlaczego właśnie historia, czyli opis jakiś wydarzeń w czasie, byłaby fundamentalnym sposobem postrzegania dla człowieka.
Ostatecznie, religie również opierają się na historiach. Historiach, które tłumaczą skąd jesteśmy, jaka jest nasza rola i dokąd zmierzamy. Każda kosmiczna historia, według której żyją ludzie, jest swego rodzaju religią. Tu można by przywołać paradoksalnie ateizującego Y.N. Harariego, który definiuje religie podobnie i wstawia w ich szeregi nawet nazizm, komunizm, czy prawa człowieka. Zresztą nie tylko on. Popularny ateista Matt Dillahunty odrzuca argument, że sekularne społeczeństwa komunistyczne stworzyły piekło na Ziemi, mówiąc, że komunizm jest ekstremalnie dogmatyczną religią. Wniosek jest prosty: człowiek jest fundamentalnie istotą religijną i jeśli tylko zamierza podjąć jakąkolwiek interakcję ze światem, nie może od tego uciec.

Na podstawie powyższych dywagacji podkreśliłbym, że wszelkie bzdety o Wielkim Wybuchu przeczącym religii, obalaniu Biblii przy pomocy geologii, krytykowaniu metafor zawartych w mitach, nadają się wyłączenie na śmietnik i każdy, kto przez kolejne lata życia propaguje ten nonsens, jedynie traci czas.

Odwołuję się bezpośrednio do odpowiednich idei, nazwisk i wydarzeń. Jeśli ktoś uważa, że wciskam bullshit, może sobie wszystko z łatwością wyszukać i zweryfikować.

0

@OCZYmm Religia jest w tym lepsza (czy raczej nadrzędna), że spełnia rolę (czy też spełnia ją tradycyjnie, bądź powinna ją spełniać) organizującą społeczeństwo w oparciu o najwyższe wartości. Jeśli organizujesz ludzi np. wokół klubu szachowego albo szkoły tańca, to rzecz jasna ich poczucie wspólnoty jak bardzo lokalne. Organizowanie ich w oparciu o wspólne przeżywanie cierpienie, śmierci, rodziny, miłości, narodzin i innych podstawowych ludzkich doświadczeń, zapewnia narrację dla wszystkich. A to tylko bardzo powierzchowne wyróżnienie tematów zajmujących religię.

Co masz swoją drogą na myśli przez "ateistyczne społeczeństwa"? Bo jeśli odpowiedź jest taka, jak się spodziewam, to można przyjąć kolejny istotny fakt, że religia może mieć negatywny wpływ na człowieka, rozszerzyć definicję i dotrzeć do pewnej prawdy o ludzkości. To mogłoby wielu ludziom pomóc wybrnąć z tej niekończącej się, powierzchownej debaty o religii.

0

@AxelF Problem polega na tym, że Ty i ludzie operujący na tym poziomie, obalacie argumenty bardzo powierzchownie i ignorancko religijnych ludzi. I to świetnie wychodzi, bo jeśli ktoś naprawdę wierzy, że chrześcijańskie piekło jest materialną, podziemną rzeczywistością, na podstawie Biblii można obliczyć wiek Ziemi, albo Wielki Wybuch kłóci im się z Opowieścią o Stworzeniu, to należy jego pomysły skonfrontować i obalić.

Te dyskusje jednak toczą się na podobnych do Rambli forów od początku istnienia internetu i nie są w stanie się wznieść na wyższy poziom. W efekcie powstrzymują stronę "ateistyczną" od zrozumienia abstrakcyjnie przekazanych prawd ukrytych w np. historiach biblijnych, a stronę teistyczną przed porzucenia swoich sentymentalnych, dziecinnych wyobrażeń.

1

@Bykunn Nie musisz pisać tego samego. Twoje wymysły o Wielkim Wybuchu albo o wyobrażeniu Stworzenia zaadresowałem. Nie widzę w Twoich poprzednich postach odpowiedzi na nie, raczej operowanie z perspektywy osoby stawiającej naukowe wyjaśnienie powstania Wszechświata z religijną ideą Stworzenia za sprzeczne, co jak widać, jest założeniem błędnym.

Można by też zaadresować Twoje rozumienie historii o Stworzeniu z Księgi Rodzaju, bo z powyższych postów wynika, że masz o niej dużo opinii, ale mało wiedzy. No, ale skoro przekazujesz pałeczkę i mimo nowych informacji po raz 100 pisałbyś to samo, to najwyraźniej nie warto się produkować.

1

@Stoiczkow Nie śledzę prawie w ogóle, ale jestem absolutnie zdegustowany Demokratami, którzy są dla mojej "kariery" jako wyborcy bardziej naturalną opcją. Nie mam na myśli, że kiedykolwiek głosowałem w USA oczywiście, po prostu moje dotychczasowe wybory w Polsce i Europie były raczej centro-lewicowe. Obecnie życie polityczne w zachodnim świecie zjadło swój własny ogon do tego stopnia, że najśmieszniejsi komicy są uważani za konserwatystów, co wcześniej było nie do pomyślenia. Nie mam obecnie zaufania do lewej strony, nie wierzę w ich motywację, nie mam pewności kto nimi steruje. Ponadto spodziewam się wybuchu kolejnych wojen, co naturalnie sprzyja bardziej konserwatywnym rządom. Stąd jeśli to byłaby moja rola, raczej skłaniałbym się ku Republikanom.

3

@Bykunn Już pierwsze dwa zdania stanowią słaby argument. Nie ma absolutnie żadnego dysonansu między procesem powolnych zmian a stworzeniem. Rzeźbiarz ciosający w kamieniu jedną rzeźbę latami, czy malarz nakładający miesiącami kolejne warstwy farby lub też pisarz piszący swoją powieść w tempie trzech zdań dziennie tworzą swoje dzieło i kiedy już jest ono skończone, mówimy, że je stworzyli.

Problem polega poniekąd na ignorancji współczesnego odbiorcy. Rozumienie stworzenia jako pstryknięcia palcem jest artefaktem współczesnej (dość żenującej i niedoinformowanej) debaty na temat religii. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu sytuacja prezentowała się kompletnie inaczej, ale i edukacja podstawowa, filozofia i religia były uczone na nieporównywalnym poziomie.

Doskonałym przykładem jest poruszony przez Ciebie Wielki Wybuch. Sama idea jakiegokolwiek początku Wszechświata (vs. jego bezczasowego trwania) wywodzi się z religii. Współczesny model rozszerzającego się Wszechświata o określonym początku zaproponował zresztą Lemaitre, będący fizykiem teoretycznym oraz katolickim księdzem i teologiem.

Zresztą spuszczając zasłonę de facto nieistniejącej niezgodności między wiarą a nauką jest fakt, że nauka opiera się dokładnie na założeniu, iż świat posiada sens, a więc może zostać zrozumiany. Skoro coś posiada sens, to znaczy, że kryje się za tym myśl (a myśli wywodzą się od osób, nie istnieją same z siebie). Z kolei człowiekowi powierzona została misja nazwania stworzonych rzeczy (czyli taksonomia), która to myśl jest zawarta w Księdze Rodzaju. Ergo, nauka ma korzenie głęboko teologiczne i nic dziwnego, że największe umysły, które stworzyły naukę, jaką znamy, m.in. Leibniz, Newton, Pascal, Kepler, Maxwell, Faraday itd. byli głęboko wierzący. Zauważmy, że byli to też uczeni badający samą strukturę świata i zjawisk fizycznych. To nie przypadek.

1

@draxidox Miałem w życiu różne fazy związane z wiarą i religią, ale ani w szczycie religijności, ani w szczycie ateizmu nie zgodziłbym się z ignorancją i cynizmem, jakie przez Ciebie przemawiają. To już jakiś sukces, powiedzmy.

1

@VegetaPolska Technicznie jednak opinia. BTW co się stało? Widziałeś poród na żywo?

0

@against_modern_football Może to kwestia ograniczona do mnie... i 90% osób, które z polski znam, ale ocena z WFu była dla nas dokładnie subiektywna. Czasem nawet do ekstremum, to znaczy osoba wysportowana, ale niegrzeczna na lekcjach obrywała gorszą oceną. To swoją drogą zabawne, gdyż te niegrzeczne osoby są z charakteru mniej ugodowe i bardzo skłonne do rywalizacji, co rzekomo ma być nauczane na WFie według tu obecnych.
Dalej, jeśli zaliczenie było, to raz do roku mieliśmy pseudo-egzamin, żeby nauczyciel mógł oficjalnie potwierdzić, że się on odbył. Zwykle trzeba było zrobić przewrót przodem i kilka przysiadów.
No i trzecie, jeśli ktoś był bardzo dobrym uczniem i miał świadectwo pełne celujących ze średnią w rodzaju 5,5, to ogarnięte było, żeby z WFu również dostał 6, no bo przecież nie wypada, żeby taki bzdurny przedmiot popsuł komuś rywalizację o lepszą szkołę.

0

@PJ777 Otóż to, doskonale ujęte

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?