Eleri
Dołączył/a: styczeń 2016
Wrocław
17 obserwujących
3 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
Myślę, że trzeba się jak najszybciej oswoić z faktem, że nie będzie już pokolenia wychowanków budujących całą 11 i zdobywających tryplety, a przyjdą czasy, w których piłkarzy kupujemy. Wychowankowie tak czy siak będą, ale nie koniecznie będą odgrywać w zespole aż tak wielką rolę.
0
Nie, chcieli zmienić Pique bo początkowo Gerard pokazywał na zmianę, ale potem to wycofał. Widać było jednak, że w drugiej połowie nie był sobą, obwiązali mu buta bandażem. Pewnie stopa była tak spuchnięta, że gdyby zdjął buta to by już go nie założył. Myślę, że klub w przerwie ogarnął fakt, że Marlon nie może grać i nie doszło do zmiany Pique. Widać było, że Gerard nie był sobą i pewnie gdyby była taka możliwość, Lucho by go zmienił. Myślę, że nie ryzykowaliby jego zdrowia na Klasyk tym bardziej, że i tak opuścił dwa treningi w zeszłym tygodniu.
2
Nie rozumiem trochę tego płaczu o wychowanków i pretensji, że kupujemy piłkarzy zza granicy za grube miliony. Wiadomo, chciałoby się mieć cały skład zbudowany z zawodników z akademii kochających ten klub, ale tak się nie da. Przyzwyczailiśmy się do tego, ale prawda jest taka, że to wręcz nieprawdopodobne, że w jednej chwili trafili nam się wychowankowie tacy jak Messi, Iniesta, Pique, Xavi, Busi, Puyol, Valdes czy Pedro. Piłkarze tacy jak oni trafiają się raz na milion, inne kluby mogą o jednym takim zaledwie pomarzyć. Ale taka era raczej się już nie powtórzy, nie będzie nowego Messiego ani Iniesty tym bardziej, że na młodych jest teraz duża presja ponieważ kibice oczekują od nich, że wskoczą w buty obecnych wychowanków pierwszego składu. Co będzie, jak ta perełka Alena się nie sprawdzi? Jeśli Denis się spali? Jeśli Sergi Roberto już osiągnął granicę swoich możliwości? Trzeba stawiać na dzieciaki ze szkółki bo czai się w nich olbrzymi potencjał, ale nie możemy przesadzać, popadać w skrajności i oczekiwać od klubu, że nie będzie kupował drogich piłkarzy bo Barca nie może pozwolić sobie na to, żeby popadła w przeciętność, gdyż zawodnicy z La Masii nie dają rady. Jednak na pewno nie dojdzie do sytuacji, w której w ogóle nie będzie wychowanków.
8
Juz wiadomo czemu Pique grał do końca ostatniego meczu z urazem - Nieprawidłowości w rejestracji Marlona uniemożliwiają grę Brazylijczyka w pierwszym zespole Barcy do końca roku. Barcelona przegrałaby mecz z Sociedad walkowerem, gdyby Marlon wystąpił na Anoeta! [@gerardromero] @Kowal_30
Podobno może występować w Lidze Mistrzów, ale w rozgrywkach krajowych już nie
0
Oczywiście, że tak. Ja nie chce nic naszej obcnej drużynie umiejszać, w żadnym razie, ale jednak Barca Guardioli po prostu grała piłkę w najczystrzym tego słowa znaczeniu. To była sztuka, teraz (nie mówię, że konkretne w Barcy, ale generalnie) futbol jest coraz częściej zabijany.
0
Cóż, ja na pewno nie miałam. W '92 to mnie nawet na świecie nie było.
31
Umtiti szanuję twoje zdanie, ale Barca Guardioli grała najpiękniejszą piłkę na świeci.
0
Ale tu nie chodzi, że ktoś jest wyżej stawiany. Przecież nie świadczą o tym wstawianie na twittera zdjęcia. Po prostu żyjemy w tym światku piłkarskim więc to normalne, że wszędzie będą się pojawiać smutne zdjęcia czy filmiki. Piłkarze są znani, są osobami publicznymi więc się o nich mówi. Zresztą, jeśli bym była w rodzinie, w której zdażyła się taka katastrofa nie chciałabym, żeby zdjęcia mojego zmarłego bliskiego krążyły po internecie i żeby wszycy je wstawali na facebooki, więc bliscy "no name'ów" z mojego punktu widzenia mają lepiej, o ile można tak powiedzieć w tej sytuacji.
0
Rozumiem, o co ci chodzi i generalnie zgadzam się z tobą, ale dodam coś od siebie - nie chcę, żebyście mnie źle zrozumieli czy żeby po moich słowach wybuchła burza czy krytyka, ale to chyba normalne, że o śmierci ludzi bardziej znanych mówi się więcej. Każda śmierć jest tragedią, tragedią zwłaszcza dla rodziny i bliskich, to tworzy rany, które nigdy się nie zasklepią. To prawda, że codziennie na świecie giną ludzie, o których w ogóle się nie mówi. Jednak gdy umrze ktoś, kto nie jest znany, cierpią tylko bliscy, a reszta ludzi może co najwyżej im współczuć, bo ich to ne dotyczy. Gdy tragicznie zginą osoby publiczne, dajmy na to właśnie piłkarze, cierpi nie tylko rodzina, ale także wszycy bezpośrednio i niebezposrednio z nimi związani - kibice, cały piłkarski światek. Dla wielu fanów drużyna, której kibicują jest połową życia i tragiczna śmierć piłkarzy, którzy ją tworzą może także być jak zawalenie się świata. Wiadomo, to jest inny wymiar cierpienia niż w przypadku rodziny, ale też cierpienie. Nie rozumiem trochę bulwersu w stosunku do osób, które przerażone piszą, że tym samolotem ileś czasu wcześniej leciał Messi - przecież to normalne, w końcu to ktoś, kogo podziwiamy, na którego dobru mniej lub bardziej nam zależy. Jego hipotetyczna śmierć w katastrofie (tfu tfu) byłaby dla nas czymś okropnym, odczulibyśmy to w dużo, dużo większym stopniu niż śmierć osoby, o której istnieniu dowiedzieliśmy się w dzień katastrofy. Myślę, że dla ciebie także ma znaczenie to, że w tym samolocie rozbili się ludzie ci nieznani czy Halinka z Białegostoku niż piłkarze Barcelony.
7
Właściwie wszystko zostało powiedziane, dodam od siebie jeszcze dwie kwestie: Bardzo nie podoba mi się tendencja naszej drużyny do bardzo późnego wchodzenia w mecz. Najbardziej wyraźnym przykładem, i jednocześnie najbardziej bolesnym dla nas może być dwumeczu z Atletico z kwietnia - w meczu na Camp Nou pierwszą połowę Barca zagrała słabą i dała sobie wbić wyjazdową bramkę, która okazała się niezwykle kluczowa w kontekście walki o awans. Grać zaczęła dopiero po przerwie, gdzie pewnie po paru plaskaczach od Lucho w szatni, nas piłkarze rzucili się do ataku. Naciskali na Atleti i udało im się wbić dwie bramki dające zwycięstwo. Zwłaszcza pierwsza była dość przypadkowa, ale gol to gol. Niestety wygranie meczu nie równa się z awansem, zwłaszcza, jeśli straciło się bramkę w domu po słabej pierwszej połowie. Atleti wiedziało, że na Calderon wystarczy im jednobramkowe zwycięstwo. Strzelili gola ze swojej słynnej kontry, która zadziałała także z Bayernem, udało im się wywalczyć karnego i przybili tym ostatni gwóźdź do trumny Barcy. Nie da się obojętnie przejść obok faktu, że nasi piłkarze zamiast przycisnąć Materace od początku, dali sobie w obu meczach wbić dwie szybkie bramki które przesądziły o awansie do półfinału. Gdyby w meczu na Camp Nou Barca po równo rozłożyła siły na obie połowy i nie dała sobie wbić gola, dwumecz mógłby się zakończyć zupełne inaczej. Tak samo na Calderon - zaczęli coś szarpać dopiero koło 70 minuty. Zdecydowanie za późno na przebicie się przez niezwykle solidny wtedy mur Atleti. Znamy specyfikę obecnej Barcy - najpierw daje się przeciwnikowi wyszumieć, naciskać zaczyna później, większość goli zbodywa w drugiej połowie drugiej połowy (masło maślane). I zwykle się to udaje. A raczej zwykle, gdy jesteśmy w formie. Zamiast wyjaśnić przeciwnika jak najszybciej i przez resztę meczu sobie odpoczywać, my zwlekamy z nadzieją, że się tak czy siak prędzej czy później piłka wpadnie do siatki. Coraz części to się na nas mści. Real, zwłaszcza w drugiej części poprzedniej kampanii miał tendencję do rozgrywania zabójczych pierwszych połów, w których wbijał 5 bramek. Zamykali mecz szybko, a resztę spotkania dreptali, a nawet przegrywali drugie połowy 1:0, co i tak na nic nie rzutowało. Walka do końca przy niekorzystnym wyniku popłaca, a Real jest na to kolejnym dobrym przykladem - te ich wygrane i gole w końcówkach to nie fart, to zaangażowanie i pokazanie rywalowi, że gra się do ostatniego gwizdka. Barca też nam dała tego przykład, a konkretne w meczu z Valencią - nic się nie kleiło, piłka nie siedziała, ale walczyli. Walczyli, bo wierzyli, że mogą wygrać. W efekcie dostali karnego - szczęście, fart, można to nazwać jak się chce, ale to jest właśnie ta przypadłość Realu i okazało się, że jak Barca chce, to też może rozstrzygać mecze w końcówkach. Ale do tego potrzeba jaj. Z Celtą prawie się udało, z Malagą także ale gola na 3 pkt zabrał nam sędzia. Ale to dowód na to, że się da. Jednak przede wszystkim nie mogą przechodzić obok pierwszych połów jakby ich nie było i zaczynać grać w 70 minucie licząc na cud. Teoretycznie słabych rywali dobija się jak najszybciej. Chyba za długi ten komentarz. ...
1
Ja również. W El Calsico moim zdaniem nasi piłkarze mogą zagrać totalną padakę, ale odebrać punkty Realowi i samemu zbliżyć się do przecinka w tabeli, to jest niezwykle ważne w kontekście walki o wygranie ligi. Powracać do korzeni to sobie mogą w meczach z Gijonami czy Eibarami, gdzie można bardziej zaryzykować, utrzymać się dłużej przy piłce. Wygrana w sobotę musi być priorytetem za wszelką cenę, to zbyt ważny mecz.
1
Również nie zgadzam się z oceną Suareza który w tym meczu nie istniał, jednak mam wrażenie, że ocena jest za wysoka ze względu na kredyt zaufania, jaki ma u nas Luisito. Można powiedzieć, że dostał tę 4 za nazwiso i wcześniejsze zasługi. Inaczej się tego wytłumaczyć nie da. Zawodnik tej klasy co Luis nie powinien stać całego meczu na spalonym i czekać na patelnię.
0
To kiedy ostatnio Real miał formę, jak nie teraz? Kiedy ostatnio grał tak, że wszystkich zachwycał?
0
Ostatnie zdanie mega słabiutkie? Z jakiego powodu? Bardzo chciałabym się mylić z moimi wyrokami, ale w tym momencie siła Realu opiera się na pomocy, podczas gdy u nas jest ona najsłabszą formacją. El Clasico nie jest zwykłym ligowym meczem, to prawda, jest wielkim meczem. A wielkie mecze, jak finały czy właśnie GD wygrywa się w środku pola, tak było rok temu podczas 4:0, gdzie zmiażdżyliśmy taktycznie Real który miał wielkie dziury między formacjami tak jak my wczoraj, a tego się nie da wyeliminować w ciągu tygodnia zwłaszcza, że to nie jednorazowa wpadka ale problem, który ciągnie się od bardzo, bardzo dawna, jednak świetna forma MSN w 15/16 a nawet w 14/15 potrafiła odciągnąć naszą uwagę od bezradnej i bezużytecznej pomocy, która zamiast pomagać to przeszkadza. Może Barca czymś zaskoczy, może będzie gryźć trawę, ale na razie się na to nie zanosi.
0
Zgadzam się, Klopp jest geniuszem trenerskim i go uwielbiam. Liverpool gra nie dość, że ma świetne wyniki to w dodatku prezentuje niezwykle atrakcyjną dla oka piłkę. Jurgen jest marzeniem, aczkolwiek bałabym się, że z nim na ławce przegralibyśmy każdy finał :p
3
Nie rozumiem o co chodzi tym, którzy piszą, że Real z Benzemą będzie grał w 10. Akurat Karim strzela białym bardzo ważne gole i myśląc o Klasyku powinniśmy o tym pamiętać, bo to on nam trafił na 1:1 a jak było potem każdy wie.
0
Mogę się mylić, bo tego w sumie nie wie nikt z nas, ale wydaje mi się, że Real w kryzysie nie jest, a właśnie mają formę. Są na fali która ich niesie od zeszłego sezonu gdzie wychodziło im wszystko. Pamiętam jak w okresie styczeń-luty w zeszłym sezonie Barca miewała mecze, w których grała słabiej, jak z Malagą i las Palmas na wyjeździe, Atletico czy Sevillą u siebie, wszystkie wygrane różnicą jednej bramki, jeszcze Levante gdzie cały mecz prowadziliśmy po samobóju, tylko w końcówce udało się wcisnąć z kontry na 2:0. Wtedy wszyscy się cieszyli, mówili, że to jest ten nasz spadek formy, że nawet jak gramy słabo i nam się nic nie klei to i tak wygrywamy, a jak przyjdzie wzrost formy na wiosnę to wszystkich rozniesiemy. Okazało się to błędnym myśleniem, bo Barca nam właśnie na wiosnę pokazała, czym jest prawdziwy spadek formy, gdzie w 4 kolejki zdobyliśmy tylko 1 punkt na 12 możliwych. Sytuacja analogiczna jak ta Realu - teraz udaje im się wygrywać "na farcie", jak gra się nie klei i przeciwnik jest lepszy to i tak udaje im się dowieźć korzystny rezultat, mają długą, imponującą serię. Ale to nie trwa wiecznie i Barcelona nam pokazała w drugiej połowie ubiegłej kampanii, że forma to umiejętność wygrywania, gdy zupełnie ci danego dnia nie idzie, bo nie zawsze uda się kogoś rozgromić 6:0. Nie może być bez formy klub, który nie przegrał żadnego meczu od początku kwietnia.
3
Pique i Jordi Alba także.
1
A moim zdaniem nie ma co zaklnać rzeczywistości. To, że piłkarze są krytykowani to normalne, bo nie kibicujemy Liverpoolowi którego ktoś tu wcześniej podał jako przykład, tyło Barcelonie. I tu nie chodzi o to, że wymagamy od nich zawsze dobrej gry i trypletu co rok, ale zaangażowania, pokazania, że im na tych wygranych zależy, bo nie ma nic gorszego dla kibica i fana niż brak intensywności i olewanie meczów. Są smutne miny po porażkach i straconych golach, ale poza nielicznymi osobnikami nie widać, żeby ktoś gryzł trawę. Gole Realu w końcówkach to nie przypadek i fart, oni po prostu grają do końca i walczą nawet jak im nie idzie. Nie chcę rozsiewać jakichś teorii spiskowych, ale to wygląda, jakby był jakiś wewnętrzny kolflikt między piłkarzami a sztabem trenerskim, bo taktycznie leżymy. Taktyki nie ma, są błyski Messiego. Zespół wygląda źle mentalnie, taktycznie i fizycznie, bo ciągle zdarzają się kontuzje i to w dodatku tych samych zawodników. Praktycznie wszystko wygląda źle. Nie ma co ich głaskać, bo jak jeszcze jakiś czas temu przegrywaliśmu przez indywidualne błędy, tak teraz jesteśmy fatalni jak kolektyw, po dzisiejszym meczu nie da się ani nikogo uchwalić, ani zbesztać, bo jako całość wypadli źle.
20
Bardzo szkoda mi go po dzisiejszym meczu. Nie dość, że znowu przytrafił mu się jak uraz, to jeszcze ta niefortunna interwencja, na którą nie zasłużył.
31
Moim zdaniem Barcelona powinna się wstydzić po tym meczu. Po prostu wstydzić. Ja rozumiem, że można być bez formy, rozumiem, że można mieć zły dzień. Ale jako kibic, jako wielka fanka, dla której ta drużyna i ludzie ją tworzący są jak tlen nie toleruję braku zaangażowania. Wiedząc, w jak fatalnej sytuacji się znajdują powinni wieść na boisko na pełnej intensywności i biegać, biegać, biegać, podczas gdy oni zachowywali się, jakby w ogóle im nie zależało. Tydzień temu sędzia zabrał nam 3 punkty, dzisiaj podarował jeden, poza tym mieliśmy dużo szczęścia, Sociedad obijało słupki i poprzeczki. Mam wrażenie, że pomysł Lucho w Barcy już się wypalił, nie zawsze będzie go ratował magiczny atak jak w pierwszym sezonie. Pomoc nie istnieje, już od jakiegoś czasu nie potrafimy zmiażdżyć przeciwnika, co drugi zespół zjada nas taktycznie. Często mamy problemy z wyjściem z własnej połowy, gubimy się przy dużym pressingu, a teraz praktyczne każdy tak z nami gra bo widzą, że to działa. Trener nie wnosi ani grama elementu zaskoczenia, cały czas ratuje nas tylko jeden piłkarz, ne trzeba mówić jaki. Póki co sezon pokazuje, że w letnim okienku sztab poszedł bardzo na ilość, a nie na jakość. Wolę jednego piłkarza, ale potrafiącego dać impuls drużynie, niż czterech statystów. Zapełniając zespół średniakami stajemy się średniakiem, do tego dochodzi bark formy i kontuzje. Szkoda mi bardzo Pique. Dobrze grał i nie zasłużył na tak fatalną interwencję. Widać było, że przez cały mecz się męczył. Dziwię się, że Lucho go nie zdjął zwłaszcza, że i tak opuścił dwa z czterech treningów w tym tygodniu. Jeśli nie zadziała jakiś impuls i cały czas będziemy się tak ślizgać, to ten sezon może się okazać dla nas bardzo bolesny. Ja wiem, że dopiero koniec listopada, ale ma ten moment wygląda to fatalnie, zespół aspirujący do wygrania Ligi nie powinien gubić punktów tak często. Na ten moment to ja się boję pogromu w Klasyku, Real nas zje w środku pola, bo takie mecze wygrywa się właśnie pomocą.
3
Lucho proszę zmień Pique. On nam się posypie
1
Barca potrzebuje tych punktów jak tlenu. Sytuacja w tabeli już nie jest przyjemna, a w przypadku straty punktów możemy mieć duży problem. Terminarz też nam nie pomaga. Jeśli piłkarze wyjdą dzisiaj dostatecznie zmotywowani i zaczną mecz na dużej intensywności, nie powinni zostawić żadnych wątpliwości. Martwi mnie pomoc - Rakitic i Gomes, to nie wróży zbyt dużej kreatywności w środku. No ale od czego jest Leo...
1
Myślę, że Ney wysłuchał niezłego kazania od Lucho i kapitanów przed dzisiejszym meczem, więc będzie grał jak szklanka, co też nie jest dobre.
0
Neymar zagra. Przed ostatnim Klasykiem Suarez też był zagrożony za kartki a mimo to wystąpił z Villarreal. Zagrał jak szklanka, bał się cokolwiek zrobić, ale zagrał. Ney też zagra, bo 3 pkt z Realem czy RSSS mają taką samą wartość.
0
Zgadzam się z opisem Rakiticia. Uważam, że Chorwat ma bardzo duży potencjał ofensywny, ale przez jego rolę w Barcy został on stłamszony.
2
A ja myślę, że to nic poważnego. Przed meczem z Celtikiem było to samo. Oni już na niego chuchają i dmuchają, po bez niego nie będziemy mieć obrony. Pewnie dostał w tę stopę, w dodatku Lucho mówił coś o obawie przed przeciążeniem łydki, więc wolą dmuchać na zimne. Tak sądzę i mam nadzieję, że tak jest.
3
Ja bym dała Pique jeszcze niższą ocenę ;v
9
Chyba nie ma lepszego momentu na odwrócenie klątwy. Ostatnie dwa mecze na Anoeta odbywały się w dość specyficznych i nieprzyjemnych dla Barcy momentach, w dodatku w eksperymentalnych składach, na przykład w kwietniu z drepczącym Turanem i Rafinhą po zerwanych więzadłach w środku, bez Suareza i z Leo, który był wtedy cieniem samego siebie. Tym razem mam nadzieję, że Lucho nie zlekceważy RSSS i uda nam się zabrać do Barcelony 3 punkty. W naszej obecnej sytuacji to konieczność.
3
Teraz pszesz, że jesteś kibicem Atletico, a gdy przeglądnęłam twoje komatrarze to okazało się, że w styczniu 2015 roku napisałeś, że jesteś fanem Realu. Móże się zdecydujesz? A może napisałeś, że jesteś fanem Atletico tylko po to, abyśmy spojrzeli na twój komentarz obiektywnie? ;)