FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@FcPortoFan1999 A później na Euro wstyd hańba i kompromitacja.......
Patrząc zwłaszcza na przeciwników.....
1
A cóż to się staneło z nasza Igunia że przegrała z Rosjanką, jakaś kontuzja czy coś innego?
21
Szczyt bezczelności!
26 marca 2010 r. Johan Cruijff został ogłoszony honorowym Prezydentem FC Barcelony. Decyzja zarządu Joana Laporty została później cofnięta przez Sandro Rosella, który twierdził że statut klubu nie przewiduje takiej funkcji. Cruijjf zwrócił prezydenckie insygnia i przestał pojawiać się na Camp Nou.
Pomyśleć że ci socios przez tyle lat pozwalali rządzić takim sukinsynom jak Rosell i Bartomeu…
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
@Sysia11
10
Terapia grupowa:
Psychiatra Enrique Pichon-Riviere poświęcił życie na badanie tajemnicy ludzkiego smutku i przełamywania barier komunikacyjnych. W piłce nożnej znalazł wiernego sprzymierzeńca. W latach 40-tych Pichon-Riviere sformował drużynę piłkarską z pacjentów szpitala psychiatrycznego, w którym pracował. Szaleńcy, niepokonani na argentyńskim wybrzeżu wypróbowali grając w futbol najskuteczniejszą terapie resocjalizacyjną. ,,Interesuje mnie przede wszystkim strategia drużyny piłkarskiej”- mawiał psychiatra, który był także trenerem i napastnikiem. Pół wieku później mieszkańcy miast są mniej lub bardziej szaleni nawet jeśli większość z nich z braku miejsc mieszka poza murami szpitali psychiatrycznych. Wypierani przez samochody, przytłoczeni przemocą i skazani na izolacje, stają się coraz bardziej zagonieni i samotni. Mają coraz mniej miejsc do spotkań i coraz mniej czasu aby się spotykać. W piłce nożnej podobnie jak wszędzie zdecydowanie więcej jest konsumentów niż twórców. Beton przykrył puste place, gdzie dawniej można było niemal w każdej chwili zorganizować piłkarski mecz a praca pochłania niemal cały wolny czas. Większość ludzi nie gra lecz przygląda się jak grają inni w telewizorze lub z trybun coraz bardziej oddalonych od boiska. Piłka nożna, tak jak karnawał, zamieniła się w rozrywke dla mas ale podobnie jak w karnawale są tacy, którzy oprócz tego że oglądają artystów, dają się porwać muzyce i sami zaczynają tańczyć na ulicach, także w futbolu nie brak kibiców, którzy od czasu do czasu stają się głównymi aktorami. Oprócz tego że patrzą i podziwiają zawodowców, sami biegają za piłką czerpiąc z tego przyjemność i nie chodzi tu tylko o dzieci. Mimo trudności ze znalezieniem boiska, koledzy z podwórka, biura albo fabryki znajdują jeszcze sposoby aby rozerwać się chwile kopiąc piłke. Grają do upadłego a potem(wszyscy razem, zwycięzcy i przegrani) idą na piwo, palą papierosy, jedzą obfity posiłek. Krótko mówiąc raczą się przyjemnościami zakazanymi dla zawodowców. Czasami w meczach uczestniczą kobiety, które strzelają gole ale ogólnie rzecz biorąc machistowska tradycja skazuje je raczej na banicje i utrzymanie się z dala od tych hucznie celebrowanych spotkań towarzyskich.
@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
@Rastafarnianin
@Sysia11
0
@Dari0G Ja też nic z tego nie rozumiem!
0
@Dari0G A co ma do tego jakiś Luciano? To jakiś żart?
11
Niecodzienne wydarzenie i szczęśliwe zakończenie:
25 marca 1981 r. po 24 dniach niewoli, legendarny napastnik FC Barcelony Quini, został uwolniony przez policje z warsztatu w Saragossie. Jednego z napastników schwytano w Ginebrze w Szwajcarii podczas próby podjęcia pieniędzy z banku. Zatrzymany zdradził miejsce pobytu dwóch pozostałych przestępców. Mimo długiej przerwy w grze Quini szybko dołączył do zespołu i zdążył jeszcze zostać królem strzelców La Liga z 20 golami a także zdobyć 2 decydujące gole w Madrycie w finale Pucharu Hiszpanii przeciwko swojej byłej drużynie-Sportingowi Gijon. Bez wątpienia Quini był jednym z największych bohaterów w historii Dumy Katalonii.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
9
Grande Espectacolo El Clasico!
25 marca 1945 r. FC Barcelona popisała się ,,La Manitą” gromiąc na Estadio Les Corts w 21 kolejce Primera Division Real Madrid 5:0(!) po 2 golach genialnego Cesara Rodrigueza oraz po jednym Bravo, Escoli i Mariano Gonzaleza. Tym samym Blaugrana umocniła się w tabeli na pozycji lidera z 3 punktową przewagą właśnie nad Królewskimi i nie oddała już prowadzenia do końca rozgrywek, triumfując po raz drugi w historii mistrzostw Hiszpanii.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
2
@Mattems No już jestem bo nie miałem czasu po wrzuceniu komentarza. Słuchaj na te chwile nie znam twardego powodu dlaczego Onnis nie zagrał w kadrze Albicelestes. Od niedawna posiadam książke o historii argentyńskiego futbolu i jak tylko coś znajde na temat Onnisa to niezwłocznie dam ci znać! Tylko jeśli cokolwiek znajde to dam znać raczej po świetach, z braku czasu na czytanie oczywiście...
11
Zapomniane snajperskie legendy:
24 marca 1948 r. urodził się znakomity napastnik Delio Onnis. Jest on bodaj najlepszym Argentyńczykiem, który nigdy nie założył koszulki reprezentacji kraju. Urodzony we Włoszech zawodnik radził sobie całkiem nieźle w argentyńskich Almagro i Gimnasia La Plata ale potem, w wieku zaledwie 23 lat wyjechał do francuskiego Reims (65 meczów i 39 goli). We Francji szybko stał się ważną postacią, lecz dopiero po transferze do Monaco pokazał pełnię swoich możliwości (231 gier i 157 goli), a potem trafiał jeszcze w barwach Tours i Toulonu. Jego dorobek we francuskiej Ligue 1 zamknął się na 299 trafieniach, co do dziś jest niepobitym rekordem.
@Arkon
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
@Symson
9
Zapomniane legendy futbolu:
24 marca 1949 r. urodził się Ruud Krol, holenderski obrońca, 2-krotny wicemistrz świata oraz 2-krotny zdobywca Pucharu Mistrzów. Rudolf Josef Krol(bo tak brzmiało jego pełne imię) to legendarny obrońca Ajaxu i reprezentacji Holandii oraz jeden z najlepszych defensorów świata w historii futbolu. W Ajaksie grał przez 11 lat od 1969 do 1980 r. Stanowił też o sile reprezentacji Holandii, której był czołowym graczem podczas obydwu Mundiali w 1974 i 1978 roku. Podczas pierwszego z nich w trakcie meczu z Argentyną zasłynął odzyskaniem piłki i błyskawicznym dalekim podaniem, po którym Cruyff zdobył gola. Krola wybrano wraz z Niemcem Braitnerem i Brazylijczykiem Marinho najlepszym lewym obrońcą Mundialu w RFN! To była ulubiona pozycja Ruuda ale grywał także na prawej obronie a z czasem coraz częściej na pozycji środkowego. W 1974 roku strzelił gola samobójczego, za którego… dostał premię! Regulamin drużyny mówił bowiem że należy się ona za każdego gola na Mundialu zdobytego przez Holendra. Trudno sobie wyobrazić defensywę Ajaksu bez tego piłkarza a jednak debiutował w klubie dopiero w 1969 r., kiedy do Feyenoordu Roterdam odszedł etatowy lewy obrońca Ajaksu Theo van Duijvenbode. Ruud Krol był graczem potrafiącym przewidywać sytuacje na boisku. Miał jednak pecha bowiem z walki o pierwszy Puchar Europy w 1971 roku wyeliminowała go poważna kontuzja nogi. Krol osiągnął wspaniałą formę dopiero po odejściu Cruyffa i Neeskensa, w drugiej połowie lat 70-tych. Po odejściu z Ajaxu w 1980 r. wyjechał aż do Kanady do Vancouver Whitecaps. Potem do połowy lat 80-tych grał skutecznie we włoskim SSC Napoli i francuskim AS Cannes. Jako trener prowadził samodzielnie reprezentację Egiptu. W 2005 r. pracował również tymczasowo jako asystent trenera Ronalda Koemana w Ajaxie.
@Symson
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@Arkon
0
@FcPortoFan1999 Dla mnie to nie było dawno temu ale zgadzam się z tobą w stu procentach co do prowadzenia reprezentacji przez Engela...
11
Przełomowe mecze polskiego futbolu:
24 marca 2001 r. reprezentacja Polski pokonała na wyjeździe Norwegie 3:2 w eliminacjach mistrzostw świata Korea Japonia 2002. Jeśli ktoś chce zrozumieć, na czym polegała trenerska koncepcja Jerzego Engela, powinien koniecznie uważnie obejrzeć ten mecz. Konfrontacja na Ullevaal Stadion to kwintesencja „futbolu na tak”. Ofensywne nastawienie szybko przyniosło nam dwa gole, a potem( kiedy zaczęły się kłopoty) Polacy potrafili się zmobilizować i rozstrzygnęli spotkanie na swoją korzyść. Kluczowa była sytuacja, gdy Adam Matysek grając z wybitym barkiem wygrał pojedynek sam na sam z Jo Tessemem. Jego zmiennik Jerzy Dudek też został mocno poturbowany, ale wytrzymał do końca i spisał się znakomicie. Iście bokserską wymianę ciosów zakończyło trafienie Bartosza Karwana, który potem z powodu kontuzji nie znalazł się w kadrze na mundial.
@Arkon
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
@Symson
7
Debiut ,,Generała”:
24 marca 1998 r. Xavi Hernandez zadebiutował w barwach Dumy Katalonii. Debiut przypadł na mecz półfinałowy Pucharu Katalonii z UE Lleida, wygranym przez Blaugrane 2:1 po dwóch golach Jofre Gonzaleza.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
@Symson
8
,,Urruti t’estimo”:
24 marca 1985 r. bramkarz Barçy Javier Urruticoechea obronił rzut karny w meczu 30-tej kolejki Primera Division z Realem Valladolid. Duma Katalonii potrzebowała zwycięstwa na Estadio Jose Zorrilla aby zapewnić sobie na 4 kolejki przed końcem sezonu, pierwsze po 11 latach przerwy mistrzostwo Hiszpanii. W 88 minucie arbiter podyktował rzut karny dla gospodarzy. Do jedenastki podszedł Salwadorczyk Gonzalez a ,,Urruti” obronił karnego. Do historii przeszły słowa charyzmatycznego Katalońskiego spikera radiowego Joaquima Marii Puyala, który skuteczną interwencje golkipera Blaugrany skwitował wielokrotnie powtarzanymi słowami: ,,Urruti t’estimo”, co po katalońsku oznacza ,,Urruti kocham cię!”.
@Symson
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@Arkon
6
Niebywała historia amerykańskiego amanta:
24 marca 1898 r. w Manili urodził się Juan Garchitorena de Carvajal. Juan trafił do FC Barcelony w 1916 roku i grał jako skrzydłowy, ofensywny pomocnik i napastnik. Co ciekawe sfałszował on swój paszport aby uchodzić za Baska, mimo że w rzeczywistości urodził się na Filipinach. Według ówczesnego regulaminu obcokrajowcy mieli zakaz uczestniczenia w rozgrywkach o mistrzostwo Katalonii ale skoro Blaugrana teoretycznie nie znała jego prawdziwych korzeni, pozwoliła mu zagrać w kilku meczach. Wstawienie do składu Garchitoreny wywołało ostrą polemikę, kiedy Espanyol, który wiedział o wszystkim zanim jeszcze rozpoczęły się rozgrywki, postanowił oskarżyć Barçe o bezprawne wystawienie piłkarza, kierując stosowne pismo do Katalońskiej Federacji Piłkarskiej. Akt oskarżenia oparty na raporcie sporządzonym przez profesora prawa międzynarodowego Josepa Triasa de Besa, został przedstawiony 2 dni po przegranych 0:3 derbach z Dumą Katalonii, rozgrywanych 17 grudnia 1916 r. na stadionie przy ulicy Industria, z Garchitoreną w składzie. Gdy potwierdziło się że dokumenty piłkarza są sfałszowane, federacja zadecydowała o odjęciu FC Barcelonie punktów z meczów, w których występował ,,Garchi”, jak powszechnie nazywano piłkarza. Klub się sprzeciwił ale na nic się to zdało i w ostatecznym rachunku przegrał mistrzostwo, którego jednak nie zdobył też Espanyol bo ten z kolei został oskarżony przez Barçe o… bezprawne wystawienie obrońcy Reiga. Wydarzenia doprowadziły do dymisji Rosesa jako jednego z dyrektorów Katalońskiej Federacji Piłkarskiej, po tym jak zaproponował możliwość powtórzenia meczów rozegranych przez Blaugrane. Koniec końców tytuł trafił w ręce FC Espanya, barcelońskiego klubu założonego w 1905 roku, który w 1923 r. połączył się z FC Gracia. Tymczasem Garchitorena, zidentyfikowany ostatecznie jako Argentyńczyk ale syn Hiszpanki, nadal występował w FC Barcelonie. W koszulce Blaugrany rozegrał w sumie 35 meczów strzelając w nich 12 goli. Podczas pobytu w klubie wywoływał ogromną zazdrość ze względu na swój wygląd. Przyczyniło się to do powstania wielu anegdot, jak chociażby tej, według której w trakcie meczu z Espanyolem odmówił uderzenia piłki głową, ponieważ boisko było ubłocone a on nie chciał pobrudzić sobie włosów. W 1920 r. porzucił uprawianie sportu żeby rozpocząć karierę aktora filmowego. Pod artystycznym pseudonimem Juan Torene były piłkarz wystąpił w ponad 30 filmach. Był też bohaterem głośnych romansów z ówczesnymi gwiazdami kina, na przykład z Amerykanką Myrną Loy… Playboy cule w Hollywood. Niedługo potem odkryto jego prawdziwe pochodzenie, które jak się okazało, nie było ani baskijskie, ani argentyńskie. Garchitorena urodził się w Manili i miał paszport amerykański, jako że Stany Zjednoczone utrzymywały wtedy kontrole nad tym azjatyckim archipelagiem. W latach 50-tych ożenił się z aktorką Natalie Moorehead, która już zakończyła karierę i osiadł w Santa Barbara w Kaliforni, gdzie mieszkał aż do śmierci, 27 czerwca 1983 r.
Kto z nas obecnie nie zna klubu, w którym grają zagraniczni zawodnicy? Chyba nikt. Mało kto jednak wie, że ponad sto lat temu w Hiszpanii drużyny nie mogły posiadać w kadrze piłkarzy spoza danego kraju. Przepisy te zmieniły się konkretnie w 1911 roku. Pięć lat później do Barcelony dołączył pierwszy zawodnik spoza Półwyspu Iberyjskiego– Juan Garchitorena. Piłkarz ten został zarejestrowany jako Hiszpan, gdyż miał fałszywy paszport, choć sam z czasem przyznał, że jest Argentyńczykiem. Czy to koniec z problemami określenia narodowości tego gracza? Niekoniecznie. Okazało się też, że ma baskijskie korzenie, a sam urodził się na Filipinach, w kraju, który był kolonią Hiszpanii. Jego rodzice emigrowali ze względu na to, że ich rodzinny obszar trafił do rąk nieprzyjaciela. Przyjmuje się, że Joan Garchitorena był pierwszym obywatelem Argentyny grającym w barwach Blaugrany. Rodzi się pytanie – dlaczego Barcelona nie chciała zarejestrować Juana jako Argentyńczyka, tylko jako Hiszpana? Odpowiedź jest bardzo prosta – aby uniknąć podejrzeń w starciach o Mistrzostwo Katalonii. Sprawa jednak szybko się wydała, a Blaugrana brała udział w pierwszym tak poważnym skandalu medialnym. Prywatnie Garchitorena uwielbiał whisky i był zawsze wrażliwy na punkcie swojego wyglądu. Tak, to były te czasy, kiedy nikt zbytnio nie czepiał się zawodników o picie alkoholu, czy palenie papierosów. Było to wówczas tak powszechne, jak wychodzenie dziś na „fajkę w przerwie obiadowej”. Był amatorem whisky w czasach, gdy ten napój był rzadkim alkoholem dla snobów. Kto go znał, wie, że nigdy nie pił sam. Biła od niego arogancja, wyjątkowo dbał o swój wygląd — wspominają José Ignacio Corcuera i Fernando Arrechea. Pewnego razu podczas meczu prowadzonego na błotnistym boisku w Hiszpanii (obecnie znajduje się ono za Szpitalem Klinicznym w Barcelonie) zrezygnował z główkowania piłki, aby nie ubrudzić włosów. Oprócz whisky Joan miał jeszcze jedną słabość. Były nią kobiety. Jego byli koledzy wspominają, że w relacjach damsko-męskich „był prawdziwym artystą”. Potrafił świetnie tańczyć, czym przyciągał do siebie płeć przeciwną. Potrafił też nieźle grać, ale nie tylko na boisko, ale i w życiu. Jego przenikające czarne oczy, nienaganny sposób ubierania się, a także umiejętności aktorskie sprawiły, że wszyscy widzieli do niego jedno miejsce: film.
Jak przewidziano, tak też się stało. Garchitorena wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie świat poznał go pod pseudonimem Juan Torena. Wysoki, ciemnowłosy, dobrze znający język angielski – istne amerykańskie ciacho … To tylko kilka atrybutów byłego zawodnika Barcelony, które poprowadziły go z hiszpańskich boisk do Hollywood. Szybko stał się personą z pierwszych stron gazet, a jak wiadomo, wśród takich skandal goni skandal. Torena nie uchował się tej regule. Szybko przypisano mu romans z Helen Costello, a także jej bliską przyjaciółką — Mirną Loy. Nie potwierdzono, czy ich relacje opisywane w gazetach były prawdą. Odbiło się to jednak na psychice byłego zawodnika Barcelony. Stracił on poczucie humoru, które go cechowało. Torena zagrał w czterdziestu filmach. Del mismo barrio, Sucedió en La Habana, Sombras habanera, czy El hombre malo, są najbardziej popularnymi produkcjami, w których wziął udział. Specjalizował się w latynoskich romansach ze względu na świetną znajomość hiszpańskiego, a także wygląd i charakter lowelasa. W 1936 roku zgodził się zagrać w „Meet Nero Wolfe” wraz z Marią Maringolą. Po trzech latach spędzonych w Kalifornii, w 1954 roku otrzymał amerykańskie obywatelstwo. Jego życie osobiste także uległo zmianie. Wziął ślub z aktorką Natalie Moorehead. Garchitorena zmarł w 1983 roku w Kalifornii.
@Arkon
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
@Symson
1
@P33ck Owszem. zgadza się powinien być. Pominałem, gdyż pierwotnie miałem zamieścić tylko 15 zawodników ale się rozpędziłem i wszystkich nie ująłem...
8
Najskuteczniejsi snajperzy w historii Urugwaju:
Atilio Ceferino Garcia: 5 meczów/5 goli ; średnia 1 gol na mecz Nicolás Falero: 12 meczów/12 goli ; średnia 1 gol na mecz Pedro Petrone: 29 /24 ; średnia: 0.82 Severino Varela: 24 mecze/19 goli ; średnia: 0,79 José María Medina: 15 meczów/11 ; średnia: 0.73 Agustín Héctor Castro: 25/18 ; średnia: 0,72 Omar Oscar Miguez: 39/27 ; średnia: 0.69 Carlos Scarone: 25/17 ; średnia: 0,68 Hector Scarone: 52/31 ; średnia: 0,59 Jorge Oyarbide: 7/4 ; średnia: 0,57 Carlos Heber Bueno Suárez: 24/13 ; średnia: 0,54 Julio Abbadie: 26/14 ; średnia: 0,53 Jose Piendibene: 43/22 ; średnia: 0,51 Jose Pedro Cea: 26/13 ; średnia: 0,5 Juan Ayala: 6/3 ; średnia: 0,5 Luis Campero: 6/3 ; średnia 0,5 Donald Peláez: 6/3 ; średnia 0,5 Martín Ligüera: 15/7 ; średnia 0,46 Waldemar Victorino: 33/15 ; średnia 0,45 Osvaldo Balseiro: 9/4 ; średnia 0,44 Peter Méndez: 9/4 ; średnia 0.44 Isabelino Gradin: 23/10 ; średnia 0,43 Pablo Dorado: 7/3 ; średnia 0,42 Americo Galvan: 7/3 ; średnia 0,42 Juan Alberto Schiaffino: 21/9 ; średnia 0,42 Santos Iriarte: 5/2 ; średnia 0,4
@Symson
@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
6
@FCBparasiempre
Dzień 23 lutego 1966 roku na zawsze przejdzie do historii futbolu(a wraz z nim efemeryczny Puchar Narodów Europy) jako moment narodzin oficjalnych mistrzostw Europy. Prezydent UEFA Gustav Wiederkehr wreszcie dopiął swego. Zmieniono formułę kwalifikacji do turnieju finałowego. Od tej pory zaczęła obowiązywać rywalizacja w systemie grupowym. Do walki o Euro ’68 przystąpiło 31 zespołów, zgłoszonych spośród wszystkich 33 członków UEFA. Uczestników posegregowano na 8 grup. Wszystkie liczyły 4 drużyny, z wyjątkiem grupy IV, w której ulokowano 3 zespoły. Zwycięzcy mieli utworzyć pary ćwierćfinałowe, z których najlepsza czwórka awansowałaby do turnieju finałowego, stając się pełnoprawnymi uczestnikami pierwszych oficjalnych mistrzostw Europy. Misję przygotowania imprezy powierzono Włochom. Była to dobrze przemyślana decyzja. Włosi doskonale wiedzieli na czym polega magia futbolowego spektaklu. W końcu dwa razy z rzędu wygrywali(jednak w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach) przedwojenne mistrzostwa świata, będąc pierwszym europejskim zdobywcą Złotej Nike. Reprezentacja Włoch jako gospodarz musiała przebrnąć eliminacje. Grupę, w której przyszło im rywalizować, wygrali zdecydowanie, choć nie byli drużyną rozstawioną! Przywilej ten przypadł ośmiu innym zespołom: Anglii, Francji, Hiszpanii, Portugalii, RFN, Węgrom, ZSRR oraz… Szwajcarii. Najwyraźniej w Zurychu wykazano się nadgorliwością. Jednak to Włosi awansowali, między innymi kosztem Szwajcarii, która w tabeli zajęła przedostatnie miejsce. Spośród czterech debiutantów nikt nie awansował do ćwierćfinałów. Najbliżej tego celu byli Niemcy i Szkoci. Graczom RFN zabrakło koncentracji i zgubiła ich przesadna pewność siebie w konfrontacjach z Albanią i Jugosławią. Natomiast kolejny zawód sprawili Polacy. Najkorzystniej zaprezentowali się w potyczkach z Belgią ale było to zdecydowanie za mało. Jedyny fakt godny uwagi, to hat-trick Janusza Żmijewskiego na Heysel. W ten oto sposób stał się on pierwszym Polakiem, który w meczach eliminacyjnych do mistrzostw Europy strzelił 3 gole w jednym meczu. Był to także pierwszy hat-trick strzelony na obcym stadionie. Turniej finałowy rozpoczęto jednocześnie na dwóch stadionach: we Florencji i Neapolu. W jednej parze Włosi z ZSRR, w drugiej Jugosławia z Anglią. W obu meczach padł tylko jeden gol. Tak jakby świadomość ,,catenaccio” udzieliła się tego dnia wszystkim grającym. ,,Azzuri” mieli własne problemy. Ich gra była daleka od ideału, co w pewien sposób tłumaczyło słabe wyniki osiągane na mistrzostwach globu, gdyż ani razu po wojnie nie potrafili przebić się do czołówki światowego czempionatu, za każdym razem kończąc występy na zmaganiach grupowych. Wszystko miało się zmienić po wyborze na stanowisko selekcjonera kadry duetu Herrera-Valcareggi. Oboje przetrwali wspólnie zaledwie pół roku. Poprowadzili Italie raptem w czterech meczach. Po odejściu Hiszpana Włoch samodzielnie sprawował urząd, stając się animatorem pierwszych powojennych sukcesów ,,Azzurich”. Rosjanie przystąpili do meczu z Włochami w osłabionym składzie. Churchiławe i Czislenke wyeliminowały kontuzje a Sabo z Miedwiedem zostali odsunięci od drużyny za nadużywanie alkoholu. Na boisku dość szybko przewagę uzyskali jednak gracze radzieccy. Głównie za sprawą brzemiennego w skutkach pojedynku Byszowca z Riverą. W wyniku starcia włoska legenda już w trzeciej minucie gry musiała opuścić boisko. System zmian wówczas jeszcze nie obowiązywał, więc Włosi pozostali na placu boju w dziesięciu. To tylko sprzyjało ryglowaniu dostępu do własnej bramki. Rosjanie atakowali ale wobec skomasowanej obrony gospodarzy niewiele mogli wskórać. W końcówce meczu bliscy szczęścia byli ,,Azzuri" al” strzał Domenghiniego zatrzymał się na poprzeczce. Po 90 minutach nadal 0:0. Dogrywka również nie przyniosła rozstrzygnięcia. O wszystkim miał więc zadecydować rzut monetą, gdyż wówczas przepisu nakazującego wykonywanie rzutów karnych nie było a możliwość powtórzenia meczu przewidziana była wyłącznie na mecz finałowy. Szczęście zostało przy Włochach bo podobno zawsze sprzyja lepszym. Drugim przegranym półfinalistą była Anglia. Zwycięski gol padł dopiero na 4 minuty przed końcem meczu. Autorem gola był Dragan Dżajič, jeden z najmłodszych graczy w kadrze Rajko Miticia. Napastnik kompletny, wspaniały technik, niezwykle dynamiczny, obdarzony pomysłowością w kreowaniu gry zespołu. Jego przeciwieństwem a zarazem partnerem z linii ataku był Ivica Osim, dla odmiany najstarszy spośród wszystkich jugosłowiańskich piłkarzy powołanych na Euro ’68. Potężny ociężały, stroniący od nadmiernego angażowania się w pojedynki z angielskimi defensorami, zagrał na mistrzostwach tylko w tym jednym meczu. Mitič miał inną koncepcje na finał, do którego awansowała jego drużyna. Anglikom nie starczyło czasu na odrobienie strat. Na domiar złego w 89 minucie z boiska usunięty został Allan Mullery. Hiszpański arbiter musiał się jednak obejść bez żółtych i czerwonych kartek, gdyż wprowadzono je do futbolu dopiero kilka miesięcy później, na igrzyskach olimpijskich w Meksyku. Pomysłodawcą ,,ubarwienia” meczów był angielski prezydent FIFA- Stanley Rous. Anglicy powetowali sobie porażkę półfinałową w meczu o trzecie miejsce, gdzie pewnie pokonali ZSRR 2:0. Zawodnicy radzieccy zajęli najgorsze miejsce w dotychczasowej historii swoich występów na mistrzostwach Europy. Ewenementem jest fakt że jako jedyni uczestnicy turnieju finałowego nie zdobyli choćby jednego gola. Żadnej innej drużynie, która uplasuje się na tak wysokim miejscu, podobna historia nigdy się już nie przydarzy.
Ostatni mecz włoskiego turnieju przebiegał w atmosferze skandalu i co zdarzyło się jedyny raz w historii- został powtórzony. Nie doszłoby do tego, gdyby nie postawa szwajcarskiego arbitra będącego dwunastym zawodnikiem zespołu Italii. Na Stadio Olimpico w Rzymie 22 graczy wyręczył jeden człowiek. To on zadecydował o wyniku rywalizacji, zabijając przy tym nieśmiertelne zasady fair play. Pierwszą ofiarą stronniczego rozjemcy padł napastnik ,,Plavich” Dragan Dżajič. Gola zdobytego w 39 minucie gry sędzia jeszcze jakoś uznał ale po przerwie stał się zmorą jugosłowiańskich piłkarzy. Gdy ich najlepszy strzelec podwyższył na 2:0, sędzia zamiast wskazać na środek boiska, nakazał grać dalej. Mimo iż gol Dżajicia został zdobyty w jak najbardziej prawidłowy sposób, Szwajcar dopatrzył się przewinienia i ograbił ,,Plavich” z niemal pewnego zwycięstwa. Na tym nie koniec szaleństw fałszywego gwizdka. Dziesięć minut przed końcem gry arbiter przyznał gospodarzom rzut wolny. W momencie gdy jugosłowiański bramkarz pieczołowicie ustawiał mur, Domenghini, nie czekając na sygnał sędziego, posłał piłkę wprost do bramki. Szwajcar zamiast nakazać powtórne rozegranie rzutu wolnego, zarządził… grę od środka boiska. Na nic zdały się protesty zawodników Jugosławii. Oddalono też skargę wniesioną po meczu do międzynarodowej komisji sędziowskiej. To także nie przyniosło żadnych rezultatów. ,,Plavi” podzielili los ekipy RFN, która w finale mistrzostw świat 1966 straciła najbardziej problematyczną bramkę w historii futbolu. Obiekcji nie mieli jedynie radziecki liniowy Bachramow i zainspirowany jego przekonaniem ten sam Szwajcar z meczu w Rzymie! Remis między Włochami a Jugosławią doprowadził do dogrywki ale na szczęście szwajcarski sędzia zaniechał dalszych interwencji w losy meczu. Po 2 dniach powtórnie rozegrano finał. Mitič dokonał tylko jednej korekty w składzie. Miejsce Petkovicia zajął Hosič. Valcareggi, w stosunku do pierwszego meczu, wymienił aż 5 graczy. Na boisko wybiegli: Rosato, Salvadore, De Sisti, Mazzola i Riva. Najważniejsza zmiana dotyczyła jednak obsady arbitra. Skompromitowanego Szwajcara zastąpił Hiszpan. Losy drugiego meczu zostały przesądzone w pierwszym meczu. Jugosłowianie nie przypominali tych samych piłkarzy, którzy dwa dni wcześniej postawili gospodarzom trudne i twarde warunki gry. Zwycięzcy zostali pokonani, więc grali teraz bez animuszu i zaangażowania. Z gorszej dyspozycji rywala skrzętnie skorzystali Włosi. Pierwszego gola zdobył Luigi Riva. Drugiego gola wspaniałym wolejem z 20 metrów strzelił Pietro Anastasi i tak już zostało do końca. Włosi zostali mistrzami Europy ale od tego czasu coraz częściej pojawiać się będą wątpliwości, wnikliwie prześwietlające każdy ich następny sukces. Podejrzewani o kunktatorstwo i kombinatorstwo, doczekają się sporego grona prześladowców, życzących jak najlepiej rywalom ,,Azzurich”. Przyszłość jeszcze nie raz każe przyznać rację włoskim oponentom. Skandale korupcyjne ,,tottonero” czy ,,calciopoli” tylko potwierdzają powtarzające się zarzuty i podkopują tamtejszy autorytet walki fair play. Italia zdobyła Puchar Delauneya ale duża w tym zasługa monety i sędziego. Łut szczęścia i łaskawość arbitra rozstrzygnęły o podziale medali.
6
Historia Mistrzostw Europy część 3:
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
@Symson
9
Duma Katalonii w Copa del Rey:
23 marca 1913 r. FC Barcelona zdobyła drugi w historii Puchar Króla. Na Estadio de la Industria Blaugrana pokonała w trzecim(dodatkowym) meczu Real Sociedad San Sebastian 2:1 po golach Berdie(33 m.) oraz Apolinario(35 m.). Dwa poprzednie starcia zakończyły się remisami(2:2 i 0:0) a że wówczas nie obowiązywała zasada zdobytych goli na wyjeździe, to zagrano właśnie ten trzeci decydujący mecz.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
17
Hattrick a zarazem rekord ,,La Pulgi” i to na Bernabeu!
Dokładnie 10 lat temu Lionel Messi strzelił 3 gole w wygranym 4:3 El Clasico. To był pierwszy w historii hattrick piłkarza Blaugrany w La Liga na Estadio Santiago Bernabeu. Tym samym Leo pobił rekord Di Stefano strzelając łącznie 21 goli przy 18 trafieniach swojego rodaka Alfredo.
Musimy to zobaczyć jeszcze raz:
@Sysia11
@Symson
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@Kessie
@Culer9002
@Arkon
10
Epokowe trofeum:
23 marca 1902 r. FC Barcelona zdobyła swój pierwszy w historii puchar. Mowa tu o Copa Macaya- prekursorze Mistrzostw Katalonii. Nazwa pochodzi od prezydenta klubu Hispania CF Alfonso Macaya, który chciał zorganizować turniej pomiędzy drużynami z Katalonii. Jego zespół wygrał pierwszą edycje w 1901 r. Natomiast Blaugrana tryumfowała w drugiej edycji wygrywając wszystkie 8 spotkań. W finale pokonała FC Catale aż 15:0! Sześć goli w tym meczu strzelił Udo Steinberg, kapitan i pierwszy Niemiec grający dla Dumy Katalonii.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
9
Zapomniane legendy futbolu:
22 marca 1933 r. urodził się Michel Hidalgo. Swoją piłkarską karierę zaczynał jako junior w klubie US Normande, z którym w 1952 r. sięgnął po mistrzostwo Normandii. Wkrótce potem trafił do Le Havre AC, skąd po dwóch latach przeniósł się do Stade de Reims. W 1955 r. ze swoim nowym klubem zdobył mistrzostwo Francji, a rok później razem z kolegami znakomicie się zaprezentowali w premierowej edycji Pucharu Europy. Dotarli do wielkiego finału, gdzie stoczyli zacięty bój z Realem Madryt. Hidalgo strzelił nawet bramkę, dając swojej drużynie prowadzenie 3:2, ale Hiszpanie zdołali odpowiedzieć dwoma trafieniami i Stade de Reims przegrało 3:4. W 1957 r. przeniósł się do AS Monaco. W klubie z księstwa występował do 1966 r., kiedy to zakończył karierę. Dwukrotnie w tym czasie sięgał po mistrzostwo kraju (1961 i 1963 r.) i Puchar Francji (1960 i 1963 r.). W reprezentacji zagrał tylko jeden raz w 1962 r. w towarzyskim meczu z Włochami. Po zakończeniu kariery piłkarskiej został trenerem. Początkowo pracował z rezerwami AS Monaco. W 1976 r. zastąpił Ștefana Kovácsa na stanowisku selekcjonera narodowej reprezentacji. Wcześniej pomagał mu jako asystent. Pod jego wodzą Francuzi zaczęli coraz więcej znaczyć w światowym futbolu. Po dwunastu latach nieobecności znowu zagrali na mistrzostwach świata. W 1978 r. zajęli trzecie miejsce w trudnej grupie z Włochami, Argentyną i Węgrami. Cztery lata później w Hiszpanii poszło im dużo lepiej. W pierwszej rundzie zajęli drugie miejsce w grupie za Anglikami, a w drugiej nie mieli większych problemów z Austrią i Irlandią Północną. W półfinale stoczyli bardzo zaciętą walkę z RFN i przegrali dopiero po rzutach karnych. W meczu o trzecie miejsce Hidalgo dał odpocząć kilku swoim podstawowym graczom i Francuzi przegrali z Polską 2:3. Największy sukces odnieśli jednak dwa lata później na organizowanych u siebie mistrzostwach Europy. Francuzi wygrali wszystkie mecze i w porywającym stylu wygrali cały turniej. Po tym sukcesie Hidalgo ustąpił ze stanowiska i rozpoczął pracę jako dyrektor techniczny w federacji, a potem przez kilka lat był związany z Olympique Marsylia.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
10
Zapomniane legendy polskiego futbolu:
22 marca 1917 r. urodził się Ewald Cebula, obrońca. Spora była grupa piłkarzy, którym II Wojna Światowa zabrała najlepsze lata kariery. Trwała w końcu blisko 70 miesięcy. Jeśli ktoś miał na jej początku 22 lata, to wyzwolenia doczekał tuż przed trzydziestką, czyli w wieku bliskim kresu kariery, zwłaszcza w tamtych czasach. Taki los był także udziałem Cebuli. Mimo to zdołał zapisać swą niepowtarzalną karte w dziejach ligi. Zdarzyło się kilku zawodników Ekstraklasy, którzy zagrali w reprezentacji Polski zarówno przed wojną, jak i po zakończeniu okupacji. Tylko jeden z nich powołany został natomiast na dwa wielkie turnieje międzynarodowe w obu okresach. Był nim właśnie Ewald Cebula. W 1938 znalazł się w składzie zgłoszonym na mistrzostwa Świata. Ostatecznie jednak został w domu, ponieważ Polska nie miała wystarczających środków finansowych aby zabrać wszystkich zgłoszonych zawodników. Czternaście lat później pojechał już na Igrzyska Olimpijskie do Helsinek. Tam wystąpił tylko w meczu rundy wstępnej z Francją i doznał wtedy poważnej kontuzji kolana. Te wydarzenia przedzieliła cezura wprowadzona do światowej historii przez Adolfa Hitlera 1 września 1939 r. Jeszcze 4 dni wcześniej Cebula był jednym z współautorów znakomitego zwycięstwa 4:2 nad Węgrami, uznawanego za kapitalny polski triumf reprezentacyjny przed II Wojną Światową. ,,Cebula początkowo sztywny, nagle się rozruszał. Nie był może ideałem kierownika ataku ale zawziętością swą i nieustępliwością w walce stwarzał defensywie węgierskiej sporo kłopotów”- pisano o nim w ,,Przeglądzie Sportowym”. Selekcjoner kadry Józef Kałuża powołał go tez na kolejny mecz, który miał się odbyć tydzień później, przeciwko Bułgarii. Ostatecznie jednak Cebula zamiast na murawie, znalazł się na froncie. Grał w czasie wojny dla TuS Schwientochlowitz i był kandydatem do gry w kadrze III Rzeszy. Kiedy jednak otrzymał powołanie do Wermachtu, udało mu się zbiec do Armii Andersa. We Włoszech, przez które wiódł jego szlak bojowy , grywał w drużynie wojskowej, był zawodnikiem klubu Ancona Calcio i podobno zachwyciło się nim nawet Lazio Rzym. On zdecydował się na powrót do Polski. W Ekstraklasie ponownie pojawił się w 1948 r. w barwach Ruchu Chorzów. Działo się to już 13 lat po jego debiucie w najwyższej klasie rozgrywkowej a zarazem… 12 po rozegraniu ostatniego meczu w elicie. Jego pierwsze zetknięcie z tym szczeblem było bowiem krótkotrwałe. Zaliczył je w Śląsku Świętochłowice, który w kolejnej edycji, po premierowym występie Cebuli, spadł z ligi i już do wybuchu wojny nie zdołał powrócić do elity. Sam zawodnik pozostał zaś wierny temu klubowi. Do mundialowej kadry został więc powołany jako przedstawiciel A klasy, czyli ówczesnego drugiego poziomu rozgrywek. Do Ekstraklasy powrócił w barwach nie tylko innego klubu ale też… z nowym imieniem. Komunistyczne władze wymogły na nim zmiane niemiecko brzmiącego Ewalda na Edwarda. Zresztą Cebula z racji Andersowskiej przeszłości był szczególnie narażony na szykany ze strony notabli. Uratował go od większych prześladowań Wiktor Markiewka, były napastnik Śląska Świętochłowice a po wojnie poseł. ,,Edward” odwdzięczył się znakomitą grą.
Z początku wspomagał Gerarda Cieślika, Henryka Alszera i Czesława Suszczyka w ataku. Z czasem jednak trenerzy zczeli go cofać. Skończył ostatecznie jako środkowy obrońca.. Nie była to dla niego nowość. Jeszcze w 1939 selekcjoner reprezentacji przesunął go w trakcie gry na tą pozycje w meczu ze Szwajcarią. Wszechstronny zawodnik wszędzie odnajdował się z równym powodzeniem. Z Ruchem Chorzów wywalczył 2 mistrzostwa Polski(w tym jedno przyznane za zdobycie Pucharu Polski). Do historii przeszedł szczególnie drugi z tych tytułów. Przed sezonem 1952 świeżo upieczonemu Olimpijczykowi powierzono funkcje pierwszego szkoleniowca. Z zadania wywiązał się bez zarzutu. Doprowadził klub do wygranej w Ekstraklasie. Co więcej, dowodził nim nie z ławki rezerwowych ale z boiska! Rozegrał 8 z 12 spotkań tamtej edycji. Dzięki temu stał się jedynym w dziejach polskiego futbolu grającym trenerem z mistrzowskim tytułem w Ekstraklasie. Nie ograniczył się tylko do statystowania w tym triumfalnym pochodzie. ,,Przegląd Sportowy” uznał go boiskowym bohaterem pierwszego z dwóch spotkań finałowego dwumeczu(wtedy dwie najlepsze drużyny w tabeli spotykały się w bezpośrednim starciu decydującym o tytule), który Ruch wygrał aż 7:0! z Polonią Bytom. Był wówczas jedynym zawodnikiem, który w Ekstraklasie grał jeszcze w sezonie 1935. Od 1949 r. wraz ze Stanisławem Baranem z ŁKS tworzyli duet jedynych formalnych uczestników mundialu występujących na polskich boiskach w najwyższej klasie rozgrywkowej. Mistrzostwo zdobyte w roli grającego trenera jednocześnie zakończyło jego wyczynową karierę. Pozostał jednak szkoleniowcem klubu. Udało mu się obronić mistrzostwo w kolejnym sezonie a przy kolejnym powrocie do klubu brał udział w triumfie w 1960 r. Mistrzostwo zdobył też z Górnikiem Zabrze w 1963. Czyni to z niego jednego z najbardziej utytułowanych trenerów w historii ligi. To on dał ponadto zadebiutować 16-letniemu Lubańskiemu w lidze. Wielokrotnie pełnił role asystenta selekcjonerów. Przed słynnym meczem z ZSRR w 1957, osobiście długo namawiał Henryka Reymana, by dał szanse późniejszemu bohaterowi potyczki- Gerardowi Cieślikowi. Podczas zgrupowanie przed tym starciem musiał się też opędzać od natrętnego wynalazcy, który próbował mu wcisnąć maszyne… do przepowiadania składu. Po zakończeniu kariery nadano mu członkostwo honorowe PZPN. Zmarł 1 lutego 2004 r. w Chorzowie.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@KrychaFCB
@Kessie
@Lionel_Messi10
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@Arkon
10
Wybitne legendy Blaugrany:
22 marca 1922 r. urodził się Mariano Gonzalvo Falcon(znany bardziej jako Gonzalvo III), pomocnik, bez wątpienia najlepszy z trojga braci przebywających w FC Barcelonie. W latach 40-tych i 50-tych wielu ekspertów uważało go za najlepszego pomocnika ligi. Początki w Barcelonie nie były łatwe, gdyż trenerzy nie zauważyli jego doskonałego talentu. Szukając ogrania przeniósł się na jeden sezon do Saragossy. W końcu dostał się do składu Blaugrany, obok takich znakomitości jak Ramallets, Segarra, Escola, Basora, Cesar Rodriguez a zwłaszcza Kubala. Gonzalvo prezentował wspaniałą technikę, która onieśmielała kolegów z zespołu. Dobra gra głową to również był jeden z wielu atutów Gonzalvo. Kariere zakończył w Club Deportivo Condal w 1957 r. Przypomne tylko iż Condal to był pierwotnie drugi zespół FC Barcelony. Mariano grając w Dumie Katalonii zdobył 5 mistrzostw Hiszpanii, 3 Puchary Hiszpanii, 2 Puchary Łacińskie oraz 3 Puchary Evy Duarte.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
0
@mambeppe_yomenik Ja tej chińszczyzny nie rozumiem i nie dzierże! Więc i tak nie piszcie tego
14
Wybitne legendy futbolu:
21 marca 1961 r. urodził się Lothar Matthäus, niemiecki obrońca i defensywny pomocnik. 8 marca 2000 roku, o godzinie 22:37 na Stadionie Olimpijskim odbyło się uroczyste pożegnanie zasłużonego gracza Bayernu, Lothara Matthäusa. Zgromadzona w komplecie publiczność dopingowała swoją drużynę podczas ważnego, europejskiego meczu z Realem Madryt. Wygrane 4:1 spotkanie dla Matthäusa było zarazem ostatnim, wynikającym z umowy meczem w monachijskiej drużynie. Opuszczającego w 90 minucie murawę, zawodnika z numerem 10 publiczność nagrodziła nieustającymi brawami oraz wszelakimi transparentami pożegnalnymi. W Monachium Matthäus spędził 12 lat, jednak początki jego kariery związane są z FC Herzogenaurach. Tam po raz pierwszy podpisał kontrakt zawodowy. Niedługo potem menadżer Borussii Mönchengladbach zauważył utalentowanego 18-latka i w 1979 roku Lothar zmienił pracodawcę. Po 5 latach, młody obrońca ostatecznie zdecydował się na FC Bayern, gdzie nastąpił gwałtowny "rozkwit" jego kariery. 7 razy cieszył się z Mistrzostwa Niemiec (1985-87, 1994, 1997, 1999, 2000), 3-krotnie z Pucharu DFB (1986, 1998, 2000) i w 1996 roku z Pucharu UEFA. Szczęśliwa pasa przerwana została w 1988 roku, kiedy Matthäus został wypożyczony do włoskiego Interu na 4 lata. W tym czasie zdobył Mistrzostwo Italii (1989) oraz Puchar UEFA (1991). Ukoronowaniem wysiłku niemieckiego obrońcy było zdobycie z reprezentacją kraju Mistrzostwa Świata w 1990 roku. W drużynie narodowej wystąpił aż 150 razy, co nie udało się nikomu wcześniej. Rozegrał również 302 spotkania ligowe dla Bayernu, trafiając 85 razy do siatki przeciwnika. W 1990 i 1999 roku odznaczono go mianem "Najlepszego Piłkarza Niemiec". Dodatkowo w 1990 roku został zauważony w Europie, a w 1990 i w 1991 roku wybrano go "Najlepszym Piłkarzem Świata". Lothar Matthäus jako jeden z dwóch graczy na świecie brał udział w 5 Mistrzostwach Świata. Jako piłkarz Matthäus odznaczał się szybkością, chęcią do walki, siłą strzału i odpowiedzialnością, jednak jego najważniejszą umiejętność stanowiły przejrzyste, dokładne i długie podania, często gwarantujące sukces. Wiosną 2000 roku, po oficjalnym meczu pożegnalnym z udziałem wielu gwiazd światowego futbolu, Lothar opuścił klub. Dziś swoją pracę kontynuuje jako trener. Nie wyklucza również powrotu do Bayernu w tej roli za kilka lat.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
9
Blaugrana w europejskich pucharach:
21 marca 1984 r. FC Barcelona poległa na Old Trafford 3:0 w rewanżowym pojedynku ćwierćfinałowym Pucharu Zdobywców Pucharów. Co prawda w pierwszym meczu Blaugrana wygrała 2:0, lecz w rewanżu nie miała nic do powiedzenia wobec takich przeciwników jak Robson, Wilkins, Stapleton czy Whiteside.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
9
Duma Katalonii w europejskich pucharach:
21 marca 1979 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou w meczu rewanżowym Ipswich Town 1:0 w ramach ¼ Pucharu Zdobywców Pucharów. Upragnionego gola dającego awans(w pierwszym meczu Ipswich wygrało 2:1) strzelił legendarny defensor Migueli. Przypomne iż w zespole Ipswich występował wówczas znany i waleczny obrońca Terenc Butcher oraz znakomity holenderski pomocnik Arnold Müren.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz