0

@Fog_W_1899 No i co teraz powiesz cwaniaku? Mamy drugą najsilniejszą ofensywe? Wszyscy nadają się na Lige Mistrzów? Tak, tak, na czele z De Jongiem to oni się nadają, tak jak ty do cwaniakowania...

10

Historia niesprawiedliwości:

Dokładnie 110 lat temu FC Barcelona opuściła boisku kwestionując decyzje sędziego. Działo się to w czwartym półfinałowym meczu o Puchar Króla z FC Madrid. Po jednym zwycięstwie każdej ze stron u siebie(stosunek bramkowy, ani też gole na wyjeździe nie miały wtedy znaczenia) w Madrycie padł remis… 6:6(!) po dogrywce. Dwa dni później obie drużyny spotkały się ponownie w Madrycie. Przy stanie 3:2 w dogrywce dla FC Madrid(późniejszy Real), sędzia uznał kolejnego gola gospodarzom lecz Blaugrana domagała się odgwizdania faulu na ich bramkarzu Bru, który został odepchnięty i nie mógł interweniować. Piłkarze Barçy w proteście zdecydowali się zejść z boiska i w efekcie sędzia zakończył mecz wynikiem 4:2. Trzeba również pamiętać że przed meczem FC Barcelona zaprotestowała przeciwko obecności w składzie rywali Zabalo, który nie grał w poprzednich meczach. Według Katalończyków był on zawodnikiem Realu Union de Irun, więc nie powinien znaleźć się na boisku. Sędzia Berraondo jednak nie miał żadnych zastrzeżeń i pozwolił zawodnikowi grać. Z powodu tego incydentu Hiszpańska Federacja Piłki Nożnej zabroniła drużynom z Madrytu rozgrywania spotkań w Copa del Rey a Duma Katalonii powróciła do tych rozgrywek dopiero w edycji 1918/19. Na koniec przytocze wypowiedź legendarnego Paulino Alcantary, który tak oto wspominał w swoim pamiętniku półfinałowe starcia: ,,Graliśmy przez ponad 3 godziny przed zapaloną i wrogą publicznością. Nasza dominacja była tak duża, że gdyby referee nie odstąpił tak dalece od przepisów, nasz triumf byłby bezdyskusyjny. Nigdy nie zapomnę krętactw tego kłamcy Berraondo”. Barça, zdyskwalifikowana przez hiszpańską federację, została entuzjastycznie przyjęta na dworcu Passeig de Gràcia, zwłaszcza przez bramkarza Paco Bru. Trudno nie oprzeć się wrażeniu że to właśnie od tamtego 15 kwietnia, Madrid obrał ścieżke ,,po trupach do celu!”.

@Adran360
@Bernard777
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
@Safrani
@1LY0

0

@beter2 Akurat miałem na myśli Belettiego a zwłaszcza Sylvinho ale nie wiem czy byliby dostępni od nowego sezonu. Tak czy inaczej Liga Mistrzów z panem Flickiem nie wypala a i w La Liga bywają niekiedy ciężary...

0

Żadna wiara nie pomoże, jeśli na Lige Mistrzów dysponuje się tragiczną defensywą i nieskuteczną ofensywą. Jeśli tak wychwalany trener tego nie ogarnia to trzeba jemu podziękować i postawić na kogoś innego, gdyż z takim trenerem to raczej nigdy nie wygramy Ligi Mistrzów...

0

@lucca87 Jak widzisz mądralo, tak, na serio! Możemy wygrać nawet 4:1? Mamy mocną top kadre? Kocopoły i głupoty to ty wypisujesz! Pogadamy jak dorośniesz i nabierzesz doświadczenia i pokory. Na razie to jesteś jeszcze głupim gówniarzem...

0

@NeroTFP1 Skoro jesteś taki pewny to ile postawiłeś i jaki będzie wynik?

12

Czy wiemy że:

14 kwietnia 1912 roku odbyło się spotkanie założycielskie brazylijskiego klubu FC Santos. Miejscem zebrania był budynek „Concordia” znajdujący się na ulicy Rosario 18. Uczestnicy mitingu dosyć długo deliberowali nad nazwą jaka powinna zostać nadana klubowi. Jeden z nich Edmundo Jorge de Araujo rzucił propozycję aby brzmiała ona Santos Football Club. I ten pomysł zdobył większość głosów. Kapitanem zespołu futbolowego okrzyknięto Sizinio Patusca. On wskazał kolor strojów jaki powinni przywdziewać gracze drużyny. Zaproponował aby były to niebieski i biały. W tych barwach rozegrany został debiutancki pojedynek. W czerwcu tego samego roku odbył się mecz towarzyski. Santos FC zmierzył się z teamem skleconym z lokalnych graczy nie zrzeszonych w klubie, ale pochodzącymi z tego portowego miasta. Zakończył się on tryumfem powstałego w kwietniu zespołu 2:1. Pierwsza oficjalna potyczka miała miejsce we wrześniu. Przeciwnikiem był także powstały niedawno Santos Athletic Club, który do dnia dzisiejszego występuje pod nazwą Clube dos Ingleses. Także okraszono go tryumfem. Tym razem było to 3:2. Wtedy wykuło się powiedzenie, któremu hołdują nowe pokolenia grających w Santos FC piłkarzy. ,,Tecnica e Disciplina”(technika i dyscyplina) - brzmi od tamtych czasów motto zespołu. Po pierwszym roku działalności zarządzający stwierdzili, że barwami strojów meczowych będą czarny i biały. I w tych kolorach występują po dzień dzisiejszy. Już w 1913 roku Santos FC wywalczył pierwsze trofeum. Drużyna wygrała lokalny turniej piłki nożnej pod nazwą „Campeonato Santista”. Najważniejszy moment w dziejach klubu przyszedł 3 lata później. Znaleźli stadion, na którym po dzień dzisiejszy rozgrywają swoje pojedynki. Nazywał się wtedy Estadio Vila Belmiro. Pierwszy mecz na obiekcie rozegrano 12 października 1916 roku. Przeciwnikiem był Ipiranga Futebol Clube. Pojedynek zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:1. Pierwszego gola dla FC Santos zdobył Adolfo Millon Junior. Od 1933 roku budowla nosi imię Urbano Caldeira. To człowiek, który całe swoje życie poświęcił drużynie z Santosu. Był jego piłkarzem, później trenerem a na koniec prezydentem.

Na tym stadionie rozpoczął się marsz ku sławie. Do dnia dzisiejszego klub jest 22 krotnym mistrzem stanu Sao Paulo. Trzy razy tryumfował w Copa Libertadores, odpowiedniku europejskiej Ligi Mistrzów. Wywalczył dwa razy czempionat Brazylii. Pięć razy puchar kraju. W swoim dorobku ma jeszcze wiele innych trofeów. Jednak nie było by ich gdyby nie jeden piłkarz. Najlepszy futbolista w historii. Edson Arantes do Nascimento znany na całym globie jako Pele. To dzięki niemu Santos FC stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów Brazylijskich. To on spowodował, że jego klub jest w gronie najwybitniejszych drużyn w historii Ameryki Południowej. ,,Czym byłby Santos bez Pele i Pele bez Santosu? Nie można sobie wyobrazić jednego bez drugiego”- napisał na Twitterze król futbolu w dniu swoich 80 urodzin.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Comentateiro
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

1

@FcPortoFan1999 Pytam bo do ogladania tv to mam słaby internet. Natomiast nic mi nie wiadomo o Kanale Zero na tv. Ciekawe na jakiej platformie nadaja bo raczej chyba nie na ogólnodostepnej?

1

@FcPortoFan1999 Akurat takich telewizji to ja nie oglądam. To są wyłącznie internetowe telewizje?

14

Żywe legendy polskiego futbolu:

54 lat kończy dzisiaj ,,Kowal”! 14 kwietnia 1972 r. w Warszawie urodził się Wojciech Kowalczyk. Cudowne dziecko polskiego futbolu i bohater jednej z najbardziej ,,amerykańskich” opowieści w rodzinnym sporcie. Szerzej nieznany napastnik, wyciągnięty z amatorskiego zespołu, który poskromił włoskich gwiazdorów. Później pan Wojciech został jeszcze wicemistrzem olimpijskim i odniósł szereg sukcesów. Na zawsze pozostał jednak przede wszystkim ,,napastnikiem od Sampdorii”. Żeby zrozumieć skale zjawiska, trzeba by przypomnieć czym była Sampdoria Genua na początku lat 90-tych w światowym futbolu a była to drużyna lidera najsilniejszej ligi świata- Serie A(później zresztą w cuglach zdobyła ten tytuł przed Juventusem) i obrońca trofeum w Pucharze Zdobywców Pucharów. Z gwiazdami pokroju Pagliuki, Vierchovoda, Manciniego i Viallego. Mimo to Legia zdołała ich ograć w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów. W pierwszym meczu pokonała genueńczyków 1:0 po trafieniu Dariusza Czykiera. W rewanżu na wyjeździe, skazywana na pożarcie Legia wyszła na prowadzenie 2:0. Swoimi dwoma golami zapewnił jej to właśnie Kowalczyk. Ostatecznie skończyło się remisem 2:2, co dało Legii awans do półfinału elitarnych rozgrywek, ostatniego w historii występów polskich drużyn. ,,Kowal” miał wtedy 18 lat i 341 dni, jednocześnie będąc najmłodszym zdobywcą dubletu w Pucharze Zdobywców Pucharów wśród zawodników klubów Ekstraklasy.

W całej historii występów polskich zespołów na kontynentalnej arenie młodszy od niego okazał się tylko Jerzy Musiałek z Górnika Zabrze ale on 2 gole strzelił w mniej liczącym się Pucharze Rappana. Wrażenie wywołane tym wyczynem było ogromne. Kowalczyk zdobył nagrodę Odkrycia 1991 Roku według ,,Piłki Nożnej”. Nie była to zresztą jego ostatnia nagroda indywidualna w karierze. W 1993 został Piłkarzem Roku według katowickiego ,,Sportu”. Pomiędzy tymi triumfami został też Piłkarzem Roku według ,,Piłki Nożnej”. Zrzekł się jednak tego tytułu z powodu konfliktu z PZPN-em. Na tym nie wyczerpała się lista jego kontrowersyjnych zachowań bowiem słynął z niepokornego charakteru. Dla wielu trenerów była to przeszkoda w prowadzeniu Kowalczyka. Janusz Wójcik kupował go jednak w stu procentach. Nie taił się że ,,Kowal” był jego ulubionym piłkarzem. Tę więź podsyciły Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie. Reprezentacja kierowana przez ,,Wójta” zdobyła na nich srebrny medal. Kowalczyk natomiast z dorobkiem 6 goli został wicekrólem strzelców. W każdym z meczów fazy pucharowej aż po finał, minimum raz wpisywał się na liste strzelców. W tym czasie był już etatowym piłkarzem Legii Warszawa. Z Wojskowymi dwukrotnie zdobył mistrzostwo Polski. Przy drugim z tych tytułów jego udział był już jednak szczątkowy. ,,Kowal” zagrał w zaledwie 5 meczach ponieważ został wykupiony przez hiszpański Real Betis Balompie. Na jego koncie znajduje się też wicemistrzostwo kraju. Legia w tamtym sezonie w tabeli zajęła pierwsze miejsce ale decyzją PZPN za niesportowe zachowanie została przesunięta lokate niżej. Sam Kowalczyk nigdy się z tym nie pogodził i tak jak wtedy, tak i dziś należy do piłkarzy najgłośniej protestujących przeciwko tym rozstrzygnięciom. Do tego doszły Puchar oraz Superpuchar Polski. W Ekstraklasie strzelił łącznie 42 gole. Przy jego niezbyt wielkiej liczbie występów dało to przyzwoitą średnią 0.34 gola na mecz.

Pomimo to nigdy nie udało mu się zostać królem strzelców najwyższej polskiej ligi. Koronę mógł założyć dopiero na Cyprze, gdzie występował w Anothosisie Famagusta, znów pod wodzą swojego ulubionego trenera, Janusza Wójcika. Tam dwukrotnie został mistrzem kraju(raz w barwach APOELU Nikozja), a także 2 razy wywalczył krajowy puchar. Ponadto przez długi czas występował w Hiszpanii. W reprezentacji Polski zagrał 39 razy strzelając 11 goli, w tym w debiucie ze Szwecją, w wieku 19-tu lat. Jego karierę przerywały konflikty z selekcjonerami, szczególnie z Piechniczkiem. W pełni zaufał mu dopiero Wójcik. Po jego odejściu już nigdy nie zagrał w zespole narodowym. Kariere zakończył nieco przedwcześnie w wieku 32 lat. Dały o sobie znać problemy z nadwagą i nie do końca sportowym trybem życia. Niepokorny, wielki indywidualista również po zakończeniu kariery chodził własnymi ścieżkami. Wraz z Krzysztofem Stanowskim napisał mocną biografie ,,Kowal. Prawdziwa historia”. Był również ekspertem Polsatu, jednak został zwolniony z powodu skandalizujących wpisów na twitterze. Obecnie rzadko pojawia się w środowisku piłkarskim. Na Legii, gdzie niegdyś z powodu swojego stylu gry i charakteru był uwielbiany, obecnie należy do persona non grata z racji kontrowersyjnych wypowiedzi.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360

10

Wspomnień czar:

14 kwietnia 2014 r. FC Barcelona zdobyła młodzieżową Lige Mistrzów. Rozgrywki te powstały w wyniku ewolucji projektu ,,Next-Gen Series” i patronat nad nim objęła UEFA. Sezon 2013/14 był debiutancki i rywalizowały w nim 32 zespoły podzielone na identyczne grupy jak te w ,,dorosłej” Lidze Mistrzów. Młodzi piłkarze podróżowali wraz ze starszymi kolegami i grali mecze grupowe w tych samych terminach, zazwyczaj o wcześniejszych porach, na mniejszych, bocznych boiskach(w Barcelonie areną zmagań było Mini Estadi). W fazie pucharowej przeprowadzono już jednak osobne losowanie i rozgrywano tylko jeden mecz. Barça reprezentowana przez drużynę Juvenil A pokonała 4:2 FC Kopenhage oraz 4:1 Arsenal i awansowała do turnieju finałowego rozegranego w dniach 11-14 kwietnia w szwajcarskim Nyonie. W półfinale Blaugrana ograła 1:0 Schalke po golu Munira a w finale pewnie pokonała Benfice 3:0 po 2 golach Munira i jednym trafieniu Rodrigo Tarin. To właśnie pochodzący z Maroka Munir był największą gwiazdą całych rozgrywek, strzelając 11 goli i notując 5 asyst. Ja tylko przypomnę iż w tamtej ,,złotej” ekipie grał choćby nasz niedawny skrzydłowy Adama Traore.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

0

@Fog_W_1899 Zmienie zdanie, zwróce honor i sie pokajam jak wejdziemy przynajmniej do finału Ligi Mistrzów...

0

@Fog_W_1899 To jest polska strona kibiców Barcy a nie katalońska, więc należy się szacunek dla Polaka, czego ewidentnie redakcji brakuje i chyba tobie troche też...

13

Dublet „La Pulgi” na „Ciutat de Valencia”:

14 kwietnia 2012 r. FC Barcelona odniosła nieznaczne zwycięstwo 2:1 nad Levante, co dało jej cztery punkty straty do Realu Madryt przed El Clásico na Camp Nou. Rywalizacja o tytuł mistrzowski wciąż trwa po jedenastym z rzędu zwycięstwie Blaugrany, choć silna gra Levante niemal przekreśliła ich nadzieje. Barça musiała odrabiać straty, po raz kolejny za sprawą dwóch goli Messiego, przeciwko Levante, które prezentowało się bardzo solidnie i sprawiło gościom poważne kłopoty swoją dobrze zorganizowaną grą w obronie. Potrzebując zwycięstwa po zwycięstwie Realu Madryt, podopieczni Guardioli wyszli na boisko zdeterminowani, by rozstrzygnąć mecz, który przerodził się w ciężką walkę. To był dynamiczny mecz między dwoma zaciętymi drużynami. Pedro i Thiago mieli kilka szans przeciwko dobrze zorganizowanej drużynie Levante, uniemożliwiając Barcelonie grę z ich typową dla siebie płynnością. Thiago Alcántara miał najdogodniejsze okazje dla gości, oba strzały głową. Levante wytrwale przetrwało burzę, czekając na swoje szanse w kontratakach. Okazja nadarzyła się już w 21. minucie, po pierwszym rzucie rożnym dla Levante. Valdés źle wybił piłkę a Busquets obronił strzał Juanfrana rękami. Barkero wykorzystał rzut karny w 22. minucie , ustalając wynik na 1:0 i dodając jeszcze więcej napięcia do meczu. Tym wynikiem szanse Barcelony na walkę z Realem Madryt o tytuł mistrzowski praktycznie zniknęły. Levante wzmocniło tym samym swoje zaskakujące aspiracje do europejskich pucharów. Wynik 1-0 wzmocnił pozycję Levante, ale nie zastraszył Barcelony, choć zespołowi Guardioli brakowało silnego środka pola w meczu z drużyną, która z powodu braku miejsca zmuszała ich do gry skrzydłami. Jednak Barça utknęła w środku pola, również nie zdołała przebić się na zewnątrz boiska, gdy Levante czuło się coraz pewniej z upływem minut. Levante mogło strzelić drugiego gola w 37. minucie, kiedy Pedro López zakończył kontratak płaskim, mocnym strzałem, który minął bramkę. Adriano otrzymał żółtą kartkę za faul na Valdo.

Na początku drugiej połowy Xaviego zastąpił Cuenca, otwierając przestrzeń na prawym skrzydle, co okazało się decydujące. Pedro ustąpił również miejsca Inieście. Próbując odrobić straty, Barça rzuciła się do przodu, nieustannie atakując bramkę Munúi, zamieniając swój napór w oblężenie. Obrońcy Levante odpowiedzieli z opanowaniem i rozpoczęli kontrataki. Jeden z takich ataków, prowadzony przez Koné i Barkero w 52. minucie, był niezwykle groźną akcją, którą Puyol udaremnił, wyjaśniając nieporozumienie między Thiago a Mascherano. Ponieważ Levante było jak mur, Barça postawiła na strzały z dystansu. Adriano sprawdził Munúę w 59. minucie, ale bramkarz popisał się znakomitą interwencją. Cesc również próbował, ale, jak można było się spodziewać, to Messi uratował Barçę przed remisem i zapewnił wyrównującego gola. Argentyńczyk znalazł swoje miejsce na skraju pola karnego. Zagrał z Alexisem i oddał podkręcony strzał lewą nogą, pokonując Munúę w 64. minucie. Mur pękł, ale pęknięcie pojawiło się szybko , zaledwie po sześciu minutach. Cuenca nadbiegł z prawej strony i w szamotaninie z Botelho obaj upadli na ziemię. Sędzia liniowy zasygnalizował Teixeirze Vitienesowi rzut karny, co spotkało się z gwałtownym protestem piłkarzy Levante. Rzut karny, jeden z tych rzadko przyznawanych i zawsze kontrowersyjnych, ale Messi wykorzystał go, ustalając wynik na 2:1 dla Barcelony . Argentyńczyk ma teraz 41 goli, co dorównuje trofeum Pichichi Cristiano Ronaldo i rekordowi Ronaldo w liczbie strzelonych bramek w 10 kolejnych meczach. Duma Katalonii ustabilizowała grę i dopiero pod presją w ostatnich minutach Xavi Torres wystawił Valdésa na próbę. Wynik końcowy brzmiał 1:2, co sprawiło, że sobotnie „Clásico” pozostaje równie ważne jak zawsze w końcowym rozrachunku La Liga.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

0

@lucca87 Poza Yamalem, Pedrim, Olmo i Ferminem, których wymieniłeś, to na poziom Ligi Mistrzów, tak serio, to są słabi piłkarze. Poza tym nigdy w życiu bym nie postawił na wynik 1:4, no chyba że sędzia doprowadzi do tego że będziemy grać z przewagą jednego zawodnika, bądź podyktuje nam 2 rzuty karne z kapelusza.
My mamy naprawde dobrą kadre? Owszem ale tylko i wyłącznie na Hiszpanie...!

11

Dopełnienie formalności:

14 kwietnia 2009 r. FC Barcelona zremisowała na wyjeździe z Bayernem Monachium 1:1 w rewanżowym starciu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów. Bayern Monachium zremisował z Barçą, częściowo rekompensując druzgocącą porażkę w Hiszpanii w ubiegłym tygodniu, ale i tak odpadł z Ligi Mistrzów. Franck Ribery dał Bayernowi prowadzenie w 47. minucie ale Barça odpowiedziała strzałem Seydou Keity, który wyrównał w 73. minucie. Wydawało się, że Bayern będzie musiał dokonać cudu aby odrobić znaczną stratę 4-0 przed własną publicznością na Allianz Arenie, ale jak można było się spodziewać, dla klubu z Bundesligi okazało się to posunięciem zbyt wygórowanym. Bayern dokonał czterech zmian w składzie drużyny, która w zeszłym tygodniu poniosła porażkę w Hiszpanii. Lucio i Philipp Lahm wzmocnili obronę, zastępując Breno i Massimo Oddo, podczas gdy Jose Ernesto Sosa wszedł na skrzydło za Hamita Altintopa a Andreas Ottl zastąpił Bastiana Schweinsteigera. Blaugrana straciła Thierry'ego Henry'ego z powodu gorączki a Keita dostał zielone światło. Eric Abidal zastąpił zawieszonego Rafaela Marqueza. Jeśli Bayern chciał wygrać mecz, musiał szybko strzelić bramkę i miał ku temu okazję w szóstej minucie, kiedy Sosa ograł Abidala i dośrodkował ale Luca Toni z ośmiu metrów nieprzekonująco przestrzelił. Minutę później Toni umieścił piłkę w siatce ale chorągiewka sędziego liniowego była już dawno podniesiona, uniemożliwiając mu zdobycie gola. Następnie reprezentant Włoch podał piłkę do Francka Ribery'ego, którego strzał z krawędzi pola karnego przeleciał tuż nad poprzeczką, dając gospodarzom dobry początek meczu. Barça potrzebowała czasu, aby wejść w mecz ale ich pierwsza fala presji zbiegła się z kilkoma atakami Messiego. W 34. minucie podał do Samuela Eto'o ale strzał kameruńskiego piłkarza został zablokowany przez Lucio. Następnie Daniel Alves strzelił nad poprzeczkę a następnie Martin Demichelis wykonał decydujący wślizg, uniemożliwiając Messiemu zdobycie gola. Bayern skutecznie przetrwał pierwszą burzę i wrócił na drugą stronę boiska, gdzie Toni po dośrodkowaniu Van Bommela posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.

Gospodarze objęli prowadzenie już dwie minuty po rozpoczęciu drugiej połowy, gdy Ze Roberto podał piłkę pod nogi Ribery'ego, który przerzucił piłkę na prawą nogę i strzelił wysoko w bramkę Victora Valdesa. Mimo że ich ogólna przewaga została ledwie zniweczona przez gola, duma Barcelony była wciąż zagrożona i piłkarze pokazali tego wieczoru, że nie chcą dać się pokonać. Sędzia Roberto Rosetti odrzucił wniosek o rzut karny, gdy Mark van Bommel siłą woli sprowadził Andresa Iniestę na ziemię. Umiejętna wymiana podań doprowadziła do wyrównania przez Barçe w 73. minucie, kiedy to ich sprytne dotknięcie piłki rozbiło obronę Bayernu a Keita wykończył akcję z 25 metrów. Iniesta, Eto'o i Xavi Hernandez wspólnie dali Keicie szansę na rozstrzygnięcie meczu i zapewnienie podopiecznym Pepa Guardioli półfinałowego dwumeczu z Chelsea.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

0

@tkankowski Ależ masz do tego jak najbardziej całkowite prawo i tylko pozazdrościć takiej wiary...

0

@MrJanKo Zgodze sie, defensywe mieli znacznie lepszą, jednak dla porównania to teraz u nas nie ma komu goli strzelać(nie wspominając już o tragicznej defensywie). Robert już nie domaga a ten cały Torres to szkoda strzępić ryja i nerwów! Wierzysz w to że nasi strzelą 3 gole na Metropolitano nie tracąc ani jednego?

11

Wspaniały i decydujący Eto’o:

Dokładnie 20 lat temu FC Barcelona pokonała Villarreal CF 1:0 w meczu, w którym obie drużyny wyraźnie skupiały się bardziej na zbliżającym się meczu Ligi Mistrzów UEFA niż na akcji na Camp Nou. Gol Samuela Eto'o wystarczył aby Blaugrana była o krok bliżej tytułu. Słabą stroną były kontuzje Henrika Larssona, Santiego Ezquerro i Gonzalo Rodrígueza, których dostępność w Lidze Mistrzów pozostaje niepewna po przejściu badań lekarskich. Manuel Pellegrini postanowił dać odpocząć niektórym ze swoich najlepszych zawodników, pozostawiając Juana Romána Riquelme, Juana Pablo Sorína, Diego Forlána i Alessio Tacchinardiego w Villarreal. Zmiany zaszły na każdej pozycji a głównym zagrożeniem w ataku na Camp Nou był Meksykanin Guille Franco. Tymczasem Frank Rijkaard jedynie zapobiegawczo traktował Ronaldinho, którego zdecydował się nie uwzględniać w kadrze z powodu przewlekłego naciągnięcia mięśnia. Reszta drużyny pozostała praktycznie taka sama jak zwykle, z ofensywnym trio w składzie: Samuel Eto'o, Ludovic Giuly i Henrik Larsson. To Barça rozpoczęła mecz, dominując i stwarzając pierwsze okazje, jak choćby strzał Giuly'ego, który minął bramkę minimalnie. Po dziesięciu minutach padł pierwszy gol, strzelony przez Eto'o potężnym, niskim strzałem na bliższy słupek, którego nie zdołał zatrzymać Mariano Barbosa, zastępujący Sebastiána Vierę w bramce. Po golu gospodarzy tempo gry znacznie spadło a okazji było niewiele. Jedynym znaczącym wydarzeniem, zwłaszcza biorąc pod uwagę ważne spotkania w przyszłym tygodniu, były trzy zmiany kontuzjowanych zawodników, które trzeba było dokonać w pierwszej połowie. Pierwszą zmianą był Larsson, który poczuł ukłucie w prawym ścięgnie udowym podczas biegu za piłką. Jego następcą został Ezquerro, który kilka minut później również musiał opuścić boisko z powodu stłuczenia prawego kolana. Trzecią zmianą był środkowy obrońca Villarrealu, Gonzalo Rodríguez, który zszedł z boiska z bólem kolana po zderzeniu z Deco. Druga połowa toczyła się w podobnym tonie, a obie drużyny bardziej skupiały się na unikaniu wpadek niż na zdobywaniu goli. Najbardziej godne uwagi momenty to kilka prób determinacji Maxiego Lópeza oraz strzał Héctora Fonta dla gości, który minął bramkę minimalnie. Trzy punkty dla Blaugrany a teraz obie drużyny będą walczyć o dobry wynik w pierwszym meczu Ligi Mistrzów.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

0

@tarantino10 Akurat nie do końca się z tobą zgodze. Może nie tyle czasów co posiadania odpowiedniej jakości pilkarzy. Wówczas mieliśmy o niebo lepszej jakości kadre niż dzisiaj, więc uważam że jednak jest co porównywać co do dzisiejszego meczu...

0

Po pierwsze to niech redakcja pisze po Polsku(tytuł) bo niekażdy postradał wszystkie zagramaniczne języki.
Po drugie sama wiara może tutaj nie wystarczyć, potrzeba dużej skuteczności a my nie dysponujemy na tą chwile światowej klasy dziewiątką.
Po trzecie przy tak tragicznej defensywie to chyba musiałby nam dzisiaj sędzia pomóc w tym awansie.
Wreszcie po czwarte, my w 2014 r. przegraliśmy dwumecz w Lidze Mistrzów właśnie z Atletico mając w składzie Messiego, Neymara, Inieste, Alexisa Sancheza, Xaviego, Busquetsa, Alvesa czy Albe, więc jakoś ciężko uwierzyć w dzisiejszy awans z taką a nie inną jakością zawodników...

9

Czy wiemy że…

14 kwietnia 1940 r. w ligowym El Clasico zakończonym remisem 0:0 zadebiutował w barwach Blaugrany znakomity napastnik rodem z Kastylii i Leon, Mariano Martin Alonso.

@1LY0
@Adran360
@Bernard777
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@shaun
@Szalik

14

Kij od flagi:

Gdy tylko ,,La Rambla” przeniosła się pod numer 13 przy ,,Rambli de Canaletes”, na balkonie pomieszczenia w którym mieściła się redakcja umieszczono kij od flagi. Tylko jeden, co było dość ciekawe jeśli weźmiemy pod uwagę że w tamtych czasach w okresie dyktatury Primo de Rivery(1923-1930), obok flagi katalońskiej obowiązkowo trzeba było zawiesić hiszpańską. Jednak ten jedyny kij pozostał pusty; nie zawieszono na nim ani ,,Senyery”, ani flagi hiszpańskiej. Fakt że pracownicy ,,La Rambli” umieścili tylko kij bez żadnej flagi był postrzegany jako pewna śmiałość i spowodował że w siedzibie redakcji zjawiła się policja. Przypominała iż flaga Katalońska nie może powiewać sama, ponieważ jest to traktowane jako przestępstwo. Wobec żądań policjantów Josep Sunyol, wydawca ,,Rambli”, odpowiedział że wywieszą ,,Senyere” kiedy będzie to w pełni legalne. Kij nadal tkwił samotnie na balkonie, aż 14 kwietnia 1931 roku Francesc Macia proklamował Republikę Katalonii. Wtedy Sunyol zjawił się w redakcji i z zamykanej na klucz skrzyni wyciągnął przygotowaną na tę okazję ,,Senyere”. Nie wywiesił jej jednak ani Sunyol, ani żaden z dziennikarzy tygodnika. Zaszczyt ten przypadł niejakiemu Pla- dozorcy, który pracował w ,,La Rambla”. Historia tego człowieka jest bardzo ciekawa. Jako młody żołnierz był torturowany i skazany przez trybunał wojskowy, po tym jak 11 września 1923 roku uczestniczył w złożeniu hołdu przed pomnikiem Rafaela Casanovy ubrany w wojskowy mundur. Został uwolniony dzięki kampanii na rzecz udzielenia mu amnestii, prowadzonej między innymi przez Tygodnik ,,La Rambla”. Wówczas skierował się do siedziby redakcji żeby poprosić o pracę i Synyol go zatrudnił. Ostatecznie to właśnie on zawiesił ,,Senyere”, na tamtym jedynym kiju, po tym jak przez całe lata leżała w redakcyjnej skrzyni.

@Adran360
@Bernard777
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
@Safrani
@1LY0

15

Dlaczego Johan Cruyff grał numerem 14?

Kiedy kibic piłki nożnej myśli o liczbie 14, natychmiast na myśl przychodzi mu jedno nazwisko: Johan Cruyff. Holenderski geniusz spopularyzował tę liczbę i uczynił ją nieśmiertelną, ale… jaki był prawdziwy powód, dla którego zaczął jej używać? Na początku swojej kariery w Ajaxie Amsterdam Johan Cruyff zaczął grać z numerem 9 na plecach. Jednak w 1970 roku „chudy” doznał kontuzji, która wykluczyła go z drużyny na kilka tygodni. W dniu powrotu, jego kolega z drużyny Gerrie Muhren (który lata później grał w Realu Betis ) nie mógł znaleźć koszulki z numerem 7, która została mu przydzielona. Johan dał mu więc numer 9 i po prostu chwycił pierwszą, jaka mu przyszła do głowy. Jak można się domyślić, dostał numer 14. 30 października 1970 roku Ajax odniósł decydujące zwycięstwo 1:0 nad PSV. Johan Cruyff, który był nieco przesądny, postanowił od tego momentu nadal nosić koszulkę z numerem 14, zarówno w klubie z Amsterdamu, jak i w reprezentacji. Nosząc tę koszulkę, „Mechaniczna Pomarańcza” zachwyciła cały świat na Mistrzostwach Świata w 1974 roku a jeden z najwybitniejszych piłkarzy wszech czasów ugruntował swoją pozycję w historii. Co ciekawe, podczas Mistrzostw Świata w Holandii numery na koszulkach były przydzielane alfabetycznie. Doprowadziło to do kilku osobliwych widoków, na przykład bramkarza Jana Jongbloeda z numerem 8. Oczywiście, wyjątek zrobiono dla gwiazdy reprezentacji, Johana Cruyffa, który bez problemu nosił numer 14. Jednak Cruyff napotkał „problem” po podpisaniu kontraktu z FC Barceloną. Przepisy ligi hiszpańskiej wymagały, aby zawodnicy pierwszego składu nosili numery od 1 do 11. Oznaczało to, że numer 14 mógł nosić jedynie rezerwowy, więc Johan musiał powrócić do numeru 9, który nosił we wczesnych latach swojej kariery. Związek Cruyffa z numerem 14 trwał aż do jego kariery trenerskiej. Jednym z jego zwyczajów było dawanie tego numeru rezerwowemu, któremu planował dać debiut w pierwszym składzie FC Barcelony. Ernesto Valverde rzeczywiście rozegrał swoje pierwsze minuty w FC Barcelonie w koszulce z numerem 14. Wraz z wprowadzeniem stałych numerów na koszulkach, każdy zawodnik wybrał jeden, który będzie nosił przez cały sezon. Czy zgadniesz, kto jako pierwszy nosił numer „14” z nazwiskiem na plecach w barwach FC Barcelony? Zgadza się, Jordi Cruyff, syn Johana. W 2007 roku Ajax Amsterdam na stałe wycofał ten numer. Żaden inny piłkarz Ajaksu nie nosił go już nigdy. W ten sposób Johan Cruyff przekształcił numer tradycyjnie kojarzony z rezerwowymi w jeden z najbardziej legendarnych i kultowych w historii piłki nożnej.
@shaun
@Ogorinho1974
@misterio
@MoralnyKarzel
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360

15

Nieco zapomniane legendy futbolu:

13 kwietnia 1960 r. urodził się Rudolf Vöeller, napastnik, Mistrz Świata-1990, Wicemistrz Świata-1986, Wicemistrz Europy-1992, Zdobywca Ligi Mistrzów-1993(z Olimpique Marsylia). Rudolf "Rudi" Vöeller przygodę z profesjonalnym futbolem rozpoczynał w TSV Monachium. Wcześniej jako młody chłopiec grywał w Kickers Offenbach. W klubie ze stolicy Bawarii spędził zaledwie dwa lata po czym został zakupiony przez Werder Brema. Na sukcesy w piłce klubowej ten znakomity napastnik musiał czekać do 1991 roku, gdy z AS Romą wywalczył Puchar Włoch. Jego ogromny apetyt na sukcesy zdołał dopiero zaspokoić w Olympique Marsylia, z którym w 1993 roku zdobył Ligę Mistrzów. W reprezentacji Niemiec Voeller zadebiutował 17 listopada 1982 roku w przegranym 0:1 spotkaniu z Irlandią Pn. W sumie w jej barwach zagrał 90 razy, zdobywając 47 goli. Wystąpił w trzech turniejach Mistrzostw Świata a w 1990 roku wywalczył nawet złoty medal na tej imprezie. Po zakończeniu kariery piłkarskiej próbował sił jako trener. W 2000 roku podjął się pracy w Bayernie Leverkusen. W tym samym roku otrzymał możliwość prowadzenia reprezentacji Niemiec, z którą zdobył srebrny medal Mistrzostw Świata w 2002 roku. Dwa lata później został trenerem włoskiej AS Romy, jednak szybko zrezygnował, po paśmie porażek i nieporozumień z zawodnikami. W 2005 roku ponownie był trenerem w Bayernie Leverkusen.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

0

Jeśli ten patałach ma tylko 62 gole w ilu(?) aż w 200 meczach? Hahahahaha! Po kiego grzyba taki artykuł!? Poza tym takie porównanie to jest nic innego jak zniesławienie Śp. Johana Hendrikusa Cruyffa!

11

Wybitne postacie Dumy Katalonii:

Dokładnie 40 lat temu w Barcelonie zmarł Rossend Calvet y Mata. Rzadko się zdarza, mówiąc o klubie piłkarskim, aby mówić o osobowości kogoś, kto nie jest zawodnikiem, trenerem ani menedżerem ale uczciwie należałoby zrobić wyjątek dla Rossenda Calveta i Maty(nazwiska być może mało znanego młodszym pokoleniom kibiców Barçy) ze względu na to, jak wiele ten człowiek zrobił dla FC Barcelony, dosłownie ryzykując życie, by bronić jej w bardzo niebezpiecznych okolicznościach i nieustannie pracując za kulisami, by zapewnić jej przetrwanie. Calvet był kluczową postacią w najbardziej niebezpiecznym okresie, z jakim kiedykolwiek zmagała się Barça: hiszpańskiej wojny domowej a jego poświęcenie odegrało kluczową rolę w przyszłości klubu, za co wszyscy kibice Blaugrany powinni być mu dozgonnie wdzięczni. Calvet urodził się w Barcelonie w 1896 roku, zaledwie trzy lata przed założeniem klubu, któremu poświęcił swoje życie. Był wybitnym sportowcem w biegach długodystansowych i przełajowych(wielokrotnie zdobywał tytuł Mistrza Hiszpanii, wygrywając pierwszą edycję biegu „Jean Bouin” w 1920 roku, który stał się klasykiem) a także jednym z pionierów hiszpańskiego dziennikarstwa sportowego. W 1917 roku rozpoczął pracę w biurach FC Barcelona, obejmując ostatecznie stanowiska Sekretarza Technicznego i Sekretarza Generalnego. To właśnie tam wpływ Calveta zaczął odgrywać kluczową rolę. W lipcu 1936 roku wybuchła hiszpańska wojna domowa a działalność klubu została poważnie zakłócona. Rozgrywki krajowe zostały gwałtownie przerwane a raczej nigdy nie zostały wznowione a większość członków, uwikłana w wojenną zawieruchę, przestała płacić składki. W obliczu tak poważnych problemów, wiosną 1937 roku, tuż przed wybuchem niewielkiej wojny domowej w szeregach republikanów na ulicach Barcelony, która sprawiła, że stolica Katalonii stała się jeszcze bardziej niegościnnym miejscem, klub zamierzał przyjąć ofertę tournée po Meksyku(która później rozszerzyła się również na Stany Zjednoczone). Były baseballista Barcelony mieszkający w Meksyku, biznesmen Manuel Mas Soriano, skontaktował się z bramkarzem Blaugrany Iborrą i złożył mu atrakcyjną ofertę(z opłaconymi kosztami podróży i zakwaterowania oraz znaczną sumą pieniędzy). Klubem tymczasowo zarządzał Komitet Pracowniczy, ponieważ jego zarząd padł ofiarą straszliwych i tragicznych okoliczności, które ogarnęły kraj, w tym śmierci prezydenta Josepa Sunyola na froncie w Guadarramie oraz wyparcia tradycyjnych liderów Barcelony, należących do klasy „posiadaczy”, z powodu rewolucyjnego klimatu. Wyprawa, składająca się z 20 osób, wyruszy drogą morską z Barcelony w maju 1937 roku. Poprowadzi ją Rossend Calvet, jako delegat, wraz z trenerem, Irlandczykiem Patrickiem O. Connellem, opiekunem i menadżerem sprzętu Modesto Amorósem, masażystą Ángelem Mur Navarro(podobnie jak sam Calvet z sekcji lekkoatletycznej klubu) oraz piłkarzami: José Iborrą, Joan Babotem, Ramónem Zabalo, Josep Argemí, Fernando García, Domènec Balmanya, Josep Escolà, Martí Ventolrá, Miquel Gual, Félix Los Heros „Tache”, Juli Munlloch, Esteve Pedrol, Joaquín Urquiaga, Juan Rafa, Josep Pagés i Josep Bardina. Szczegóły podróży i tournée dostarczyłyby wystarczająco dużo materiału, by napisać nie jedną a kilka powieści. Tutaj ograniczymy się do odnotowania, że wyprawa trwała pięć miesięcy i pod względem sportowym, zaowocowała rozegraniem 14 meczów, z dziesięcioma zwycięstwami i czterema porażkami. Kilku zawodników skorzystało z okazji, by nie wracać do Hiszpanii, niektórzy zostali w Meksyku a inni przenieśli się do Francji po powrocie do Europy. Romantycznym punktem kulminacyjnym była historia miłosna, która rozkwitła między prawoskrzydłowym Barçy, Martím Ventolrą a siostrzenicą prezydenta Meksyku Lázaro Cárdenasa i która zakończyła się małżeństwem(trzy dekady później a konkretnie w 1969 roku, syn pary, José, grał w reprezentacji Hiszpanii, reprezentując Meksyk). W kategoriach ekonomicznych trasa przyniosła czysty zysk w wysokości 12 900 dolarów, kwotę, którą Calvet roztropnie zdeponował w paryskim banku i która po zakończeniu konfliktu miała być bardzo przydatna Barcelonie do żmudnej odbudowy klubu.

Po powrocie do strefy republikańskiej, Rossend Calvet oddał klubowi z Barcelony jeszcze dwie znaczące przysługi. Pierwsza z nich miała miejsce, gdy bomby lotnictwa Franco zniszczyły klub towarzyski Barça, mieszczący się wówczas na pierwszym piętrze budynku przy ulicy Consell de Cent 333, w nocy 16 marca 1938 roku. Dozorca, Josep Cubells, inni pracownicy i sam Calvet zabrali się do pracy, ratując trofea, proporce, fotografie i bezcenne dokumenty spod gruzów, ratując w ten sposób, z wielkim narażeniem życia, znaczącą część historii Dumy Katalonii. Kilka miesięcy później, w styczniu 1939 roku, gdy wojska nacjonalistyczne wkroczyły do Barcelony po załamaniu się oporu republikanów, Rossend Calvet po raz kolejny dzielnie i odważnie bronił interesów swojego ukochanego klubu, gdy zwycięskie wojsko próbowało zająć stadion „Camp de Les Corts”, aby zainstalować tam zajezdnię samochodową. Namiętna elokwencja Calveta przekonała dowódcę o wartości i niemal świętej naturze tego obiektu sportowego, dzięki czemu zarówno boisko, jak i trybuny zostały zabezpieczone. W czerwcu wszystko było gotowe do ponownego otwarcia Coliseum w Barcelonie. W pierwszych miesiącach wojny Calvet zrobił już coś podobnego, sprzeciwiając się przejęciu stadionu przez CNT(Narodową Konfederację Pracy), jako czołowa postać wspomnianego Komitetu Pracowniczego, który wypełnił próżnię władzy w klubie. Przez wiele lat Calvet pełnił funkcję doradcy prawnego FC Barcelony, zajmując się licznymi dokumentami i odwołaniami kierowanymi do hiszpańskich władz sportowych, zawsze dążąc do zaciętej obrony interesów klubu. Był tak głęboko zaangażowany w klub, że poślubił córkę Manuela Torresa, pieszczotliwie zwanego „L'Avi Torres”, bramkarza na stadionie Les Corts, prawdziwej instytucji dla kibiców Blaugrany. Zasłużony hołd został mu oddany we wrześniu 1954 roku podczas meczu z niemieckim Stuttgartem, który był jednocześnie inauguracją oświetlenia stadionu. Tam, na samym boisku, urodził się jego syn, Rossend Calvet i Torres, który również piastował w klubie bardzo odpowiedzialne stanowisko, kierując jego sekcjami sportowymi. Od połowy lat 60-tych na emeryturze, odznaczony tytułem „Mecenas of Merit”(zaszczyt dostępny dla niewielu kibiców FC Barcelony), zmarł w 1986 roku w wieku 90 lat.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360

0

@Lionel_Messi10 Te "come" to oznacza że przechodzi do Barcuni?

13

Genialny Luis Nazario de Lima:

13 kwietnia 1997 r. FC Barcelona pokonała na Vicente Calderon Atletico Madryt 2:5 w ramach 33 kolejki Primera Division. Ronaldo, rozegrał w Blaugranie tylko jeden sezon, 1996-97 ale wystarczyło to, aby wykazać się wysoką jakością i umiejętnością strzelania goli. Łącznie strzelił 47 goli, z czego 5 z rzutów karnych, co przyczyniło się do zdobycia tytułów PZP, Pucharu Hiszpanii i Superpucharu Hiszpanii. Cztery z jego występów były znakomite a tyle samo goli zdobył w meczu ligowym, ostatni z nich miał miejsce podczas wizyty na Vicente Calderón 13 kwietnia 1997 r. Kiko z Atlético otworzył wynik spotkania już na początku meczu ale Iván de la Peña wyrównał wspaniałym golem i od tej chwili rozpoczął się festiwal strzelecki Brazylijczyka, który jeszcze przed przerwą strzelił na 1:2, a w drugiej połowie strzelił jeszcze dwa gole. W raporcie ,,El Mundo Deportivo” trzy bramki Ronaldo zostały opisane w następujący sposób:

Pierwszy gol „w 42. minucie De la Peña oddał daleki strzał w kierunku Ronaldo, Provan nie zdołał dosięgnąć piłki a Brazylijczyk trafił w podstawę słupka od środka i umieścił ją w siatce” (1-2). W drugiej połowie, w 58. minucie: „Guardiola przejął piłkę a Figo wykonał wspaniałą asystę pod bramką, dzięki czemu Ronaldo udało się pokonać Molinę ” (1-3). Wreszcie trzeci, który dał wynik 2-4 na piętnaście minut przed końcem, po tym jak „ Santi oddał rzut karny Figo i również zarobił bilet do szatni, będąc już wcześniej ukaranym żółtą kartką. Ronaldo wykorzystał rzut karny ”. Dysponując liczebną przewagą, Barça zdominowała końcówkę meczu i podwyższyła wynik na 2-5 po tym, jak Figo zdobył gola po podaniu Ronaldo, po wspaniałym rajdzie obu drużyn z jednego pola na drugie. Kiko otworzył wynik w 13. minucie. Po trzecim golu, którego zdobył z rzutu karnego, Ronaldo potraktował „butifarra” („bananem”, jak go nazywał) trybuny, na których zgromadzili się radykalni fani czerwono-białych drużyn, którzy obrażali go przez cały mecz. „Kierowali w moją stronę a także w stronę mojej dziewczyny, bardzo poważne obelgi” – wyjaśnił Brazylijczyk po wyjściu z szatni. „Nigdy nie jest miło być obrażonym, chociaż mogę to zrozumieć, ponieważ ich drużyna przegrywała i zrozumiałe było, że byli źli”. Ale zabrakło mu cierpliwości: „Poświęciłem im gola i dałem im też banana. To było spontaniczne. Nie mogłem się powstrzymać”. Odnosząc się do tych incydentów z trybun, menedżer Blaugrany Bobby Robson był nieco ironiczny: „Widzieli, że Ronaldo jest wielkim zagrożeniem i reagowali w ten sposób za każdym razem, gdy otrzymywał piłkę”. Był to czwarty hat-trick Brazylijczyka w barwach FC Barcelony, po golach zdobytych przeciwko Valencii (3:2), Zaragozie (4:1) w lidze i samemu Atlético (5:4) w Pucharze. Był to również jego jedyny sezon, gdyż latem spakował walizki i wyjechał do Włoch, gdzie przez pięć kolejnych sezonów grał w Interze Mediolan.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

11

Zapomniane i szalone El Clasico:

13 kwietnia 1916 r. FC Madrid zremisował na Estadio O’Donnell w Madrycie z FC Barceloną 6:6(!) po dogrywce, w ramach powtórzonego meczu półfinałowego Pucharu Króla. W tym spotkaniu Barça ponownie powitała jednego ze swoich najcenniejszych zawodników, bramkarza Lluísa Bru(niespokrewnionego ze wspomnianym Paco), który do czasu przybycia Ricardo Zamory zasłużył na reputację jednego z najlepszych bramkarzy. Po spektakularnym zwycięstwie 4:0 na słynącym z trudności terenie Athleticu Bilbao, kibice w Bilbao zadedykowali mu ten czterowiersz: „Nawet do samego Świętego Piotra / może zwracać się nieformalnie / Katalończyk Luis Bru / w bramce”. Paulino Alcántara, z trzema golami, i Santiago Bernabéu, z czterema, byli bohaterami swoich drużyn w trzecim meczu. Sędzia, José Ángel Berraondo(były piłkarz i dyrektor Realu Madryt ), podyktował trzy rzuty karne przeciwko Blaugranie. Bru obronił dwa(niektóre źródła podają, że jeden skierował głową na wyjeździe), ale ostatni, w 117. minucie, gdy Barça wygrywała 5-6, skutkował remisem i czwartym meczem. Przypomne tylko że Trzy(!) z czterech meczów rozegrano w Madrycie, mimo protestów FC Barcelony. Powtórke drugiego meczu opisze w rocznice, która przypadła już 2 dni później.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?