FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
7
Najsłynniejsi piłkarze, którzy grali w Katarze(wiecie gdzie czytać):
@patataj
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Sensible
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@DaPidejpi
@Symson
9
Zapomniane legendy polskiego futbolu:
26 listopada 1936 r. w Bytomiu urodził się Jan Liberda. Najlepszy ligowy strzelec Polonii Bytom i wielka gwiazda śląskiego futbolu. Karierę zaczynał w AKS-ie w 1949 r., ale już po roku zdolnego juniora przejęła Polonia. Piłkarskiego rzemiosła uczył się podpatrując Kazimierza Trampisza. W pierwszym zespole zadebiutował w 1953 r. w meczu z Cracovią. Dwa lata później wraz z reprezentacją Polski juniorów zagrał na turnieju FIFA w Montecatini, rozgrywanym we Włoszech. Szybko stał się ważną postacią w klubie. Miał niezbyt imponujące warunki fizyczne, ale wszystko nadrabiał ruchliwością i genialną techniką. Był urodzonym przywódcą i potrafił wyrażać swoje zdanie także poza boiskiem, co nie zawsze wychodziło mu na dobre. Jego udziałem były wszystkie sukcesy bytomskiego klubu. Dwukrotnie zdobył z Polonią tytuł mistrza Polski (1954 i 1962), dwa razy był najskuteczniejszym strzelcem w lidze (1959 i 1962). W 1962 r. został laureatem Złotych Butów w plebiscycie Sportu. To on poprowadził Polonię do triumfów w Pucharze Rappana i sukcesów w Ameryce. Z bytomskim zespołem był związany przed 19 lat. W tym czasie rozegrał 304 mecze i strzelił 146 goli. Po odejściu z klubu wyjechał do Chiacago Eagles, a później krótko grał w AZ Alkmaar i w 1971 r. wrócił do Polonii. Jako trener prowadził w ekstraklasie sosnowieckie Zagłębie, później pracował jeszcze w Polonii, Katowicach, Czeladzi i w Niemczech. W reprezentacji zadebiutował w zremisowanym 1:1 meczu z RFN w 1959 r. Znakomicie spisał się podczas polskiego tournée w Ameryce Południowej w 1966 r. Polacy grali wówczas dwukrotnie z Brazylią i raz z Argentyną. W każdym z tych meczów strzelili po jednym golu a autorem każdej z nich był właśnie Jan Liberda. Zagraniczni fachowcy wypowiadali się o nim w samych superlatywach, doceniając jego walory techniczne i boiskową inteligencję. W sumie w narodowych barwach rozegrał 34 spotkania. Ostatnie rozegrał w 1967 r. z ZSRR. W Reprezentacji rozegrał 35 meczów, strzelając 8 goli.
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Symson
@Ogorinho1974
@NaFazieHitman
@Pawel13sz
@patataj
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@Sensible
4
@Lionel_Messi10 Vamos a ganar!! Argentina parasiempre!
9
Blaugrana w europejskich pucharach:
26 listopada 1957 r. FC Barcelona pokonała w meczu dodatkowym na St. Jakob-Stadion w Bazylei Birmingham City 2:1 w ramach półfinału Pucharu Miast Targowych. Pierwszego gola dla Barçy strzelił znakomity napastnik Evaristo de Macedo, natomiast decydującego gola na wage awansu do finału zdobył genialny Ladislao Kubala w 83 minucie.
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Sensible
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@patataj
@Symson
0
@Kessie No cóż, kto bogatemu zabroni? Wogóle te mistrzostwa są przekupione i nie powinny się tam odbywać ale niestety my nie mamy na to wpływu...
2
@Kessie Mam rozumieć że da każdemu piłkarzowi samochód? bo to po chińsku napisane i prawie nic nie rozumiem
8
Jubileusze Dumy Katalonii:
26 listopada 1949 r. odbył się turniej z okazji 50-lecia klubu. 50-ta rocznica utworzenia FC Barcelony stała się pretekstem do organizacji turnieju z udziałem gospodarzy, duńskiego Kjøbenhavns Boldklub(najstarszego wielosekcyjnego klubu w Europie) i brazylijskiego Palmeiras São Paulo. Zwycięzca miał otrzymać Trofeig Noces d’Or, czyli Trofeum Złotych Godów. Była to jedna z pierwszych okazji by zobaczyć w Europie futbol południowoamerykański. W tym samym czasie Real Madryt gromił reprezentację Meksyku, więc gazety zgodnie uznały że ,,futbol w wydaniu meksykańskim i brazylijskim dzieli ogromna różnica a piłka hiszpańska znajduje się gdzieś po środku. Ciekawe jak wypadły by drużyny typu Botafogo czy Vasco da Gama, które prezentują jeszcze wyższy poziom?”- zastanawiali się dziennikarze. Blaugrana zremisowała bowiem z Palmeiras 2:2 ale głównie dzięki świetnej postawie Ramalletsa w bramce. Był to jednocześnie pierwszy w historii pojedynek Barçy z klubem brazylijskim. W składzie Brazylijczyków zagrał między innymi Jair, który rok później był podstawowym piłkarzem na Mistrzostwach Świata i strzelił Hiszpanom gola w wygranym meczu aż 6:1! Natomiast pojedynek z Duńczykami zakończył zwycięstwem Dumy Katalonii 1:0.
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Symson
@Sensible
@Pawel13sz
@patataj
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
7
Rekord ,,La Pulgi”:
25 listopada 2014 r. FC Barcelona pokonała na wyjeździe Apoel Nikozja 4:0 w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Hattrickiem w tym meczu popisał się Lionel Messi, który jednocześnie pobił rekord Ligi Mistrzów należący wówczas do Raula Gonzaleza(71 goli).
@NaFazieHitman
@Sensible
@DaPidejpi
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@patataj
@Symson
8
Golazo!
25 listopada 2006 r. Ronaldo de Asis Moreira strzelił czwartego gola w meczu z Villareal, lecz za to jakiego!? ,,Nastawiałem się na to żeby przyjąć piłke i strzelić ale zauważyłem zbliżającego się obrońcę, odwróciłem się więc aby chronić piłke. Futbolówka znalazła się na idealnej wysokości do wykonania przewrotki, więc tego spróbowałem”- tak Brazylijczyk opisywał sytuacje, w której przyjął piłke na klatke piersiową tyłem do bramki i w ekwilibrystyczny sposób umieścił ją w bramce ustalając wynik spotkania na 4:0.
@patataj
@Pawel13sz
@Sensible
@Symson
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
0
@Pawel13sz Pawełku a gdzie tłumaczenie na język Polski? Bo inaczej nie dam ci herba:)
10
Blaugrana w Lidze Mistrzów:
25 listopada 1999 r. FC Barcelona remisuje na Camp Nou z Manchesterem United 3:3 w ramach fazy grupowej Ligi Mistrzów. Już w pierwszej minucie na prowadzenie wyprowadził gospodarzy Sony Anderson. Pozostałe 2 gole dla Barçy strzelił Rivaldo. Zwłaszcza ten ostatni gol dla gospodarzy był bardzo ważny, ponieważ dał FC Barcelonie remis 3:3.
@DaPidejpi
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Sensible
@Symson
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@patataj
8
Duma Katalonii w europejskich pucharach:
25 listopada 1959 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou AC Milan 5:1(!) w rewanżowym meczu 1/8 Pucharu Mistrzów Klubowych i melduje się w ćwierćfinale.
@NaFazieHitman
@Symson
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
@DaPidejpi
0
@ChampionLW Nie z Costabrawa tylko z Kostaryką!
8
Wspaniałe i (nie)zapomniane El Clasico:
23 listopada 1960 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Real Madryt 2:1 w rewanżowym meczu 1/8 Pucharu Europy. ,,Królewscy’’ po 5 zwycięstwach z rzędu w Pucharze Europy byli zdecydowanym faworytem w meczu 1/8 finału szóstej edycji Pucharu Mistrzów Klubowych. Barça wywiozła jednak w pierwszym meczu z Madrytu sensacyjny remis 2:2. Oba gole strzelił Luis Suarez, w tym wyrównującego z rzutu karnego w 88 minucie. W rewanżu dzięki fantastycznej postawie Kubali i golom Vergesa a zwłaszcza Evaristo ,,szczupakiem” na 9 minut przed końcem, Katalończycy odnieśli skromne zwycięstwo 2:1, choć trzeba zaznaczyć że sędzia nie uznał Realowi 3 goli w kontrowersyjnych sytuacjach. Poniekąd była to słodka zemsta na reżimie dyktatora Franco, za bezkarną kradzież Blaugranie genialnego Di Stefano, jak również za stronnicze sędziowanie z 15 kwietnia 1916 r. Koniec końców, pozostał jednak wielki niedosyt, ponieważ Barça przegrała finał tamtej edycji Pucharu Mistrzów z Benficą 2:3.
@MesQueUnClub96
@Sensible
@patataj
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@DaPidejpi
@Symson
0
@Janiama To prawda że trzeba docenić jeden punkt, jednak nasza gra na tle większości drużyn na mundialu wygląda bardzo słabo i nawet jeśli jakimś cudem uda nam się wyjść z grupy, to w 1/8 dostaniemy wciry i wracamy do domu. Obym się mylił...
10
Nie tylko dla prawdziwych cules:
23 listopada 1901 r. FC Barcelona rozegrała pierwszy mecz na nowo dzierżawionym boisku przy ulicy Horta, zwanym CAMP DE LA CARRETERA D'HORTA, który był zlokalizowany na pograniczu dwóch dzielnic – Sagrera i Guinardó. Wstęp na mecze na tym obiekcie był darmowy, co spowodowało że w dniu inauguracji nowego boiska pojawił się prawdziwy tłum, mimo że klub miał wówczas tylko 104 socios. Jednak ponad 4 tys. osób pojawiło się na tym pierwszym meczu Blaugrany, mierzącym się z zespołem złożonym z marynarzy brytyjskiego statku Calliope, który zacumował w miejskim porcie. Człowiekiem odpowiedzialnym za skontaktowaniem się z rywalami barcelonistów był Arthur Witty, syn angielskiego konsula a poza tym piłkarz klubu. Barça wzmocniona kilkoma piłkarzami CD Hispania, pokonała marynarzy 4:0 a Joan Gamper ustrzelił hattricka, zdradzając instynkt goleadora, który zawsze cechował go jako piłkarza FC Barcelony. Boisko przy ulicy Horta było tymczasowym stadionem dla klubu, który w 1905 r. został zobligowany do opuszczenia go, po tym jak właściciele działki postanowili zbudować tutaj domy mieszkalne. Jednak miejsce to przeszło do historii jako teren, na którym Barça zdobyła pierwsze w historii klubu tytuły: Puchar Macaya w 1902 r. pokonując FC Catale 15:0! A także Puchar Barcelony w 1903 r., oba poprzedzające rozgrywki o Mistrzostwo Katalonii. Również na tym obiekcie piłkarze wykorzystywali poddasze domu Can Sabadell jako szatnie. W tym nowym miejscu zawodnicy po raz pierwszy mogli skorzystać z pryszniców, co prawda mocno zaimprowizowanych- woda pochodziła z deszczu padającego przez przeciekający dach domu. Sufit poddasza pokryty był kłosami i pajęczyną. Miednica, dzban, blaszany wazon i lustro, które zapewnił Parsons, były jedynymi przedmiotami w szatni do czasu aż inny piłkarz- Albeniz, przyniósł kilka wieszaków. Gamper również pomagał przy urządzeniu pomieszczenia: kupił drewnianą skrzynkę zamykaną na kłódke, ażeby zostawiać w niej grzebienie i szczotki.
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Sensible
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Symson
@patataj
9
Legendarne mecze, niezapomniane rekordy:
22 listopada 1903 r. FC Barcelona gromi Salut S.C. 10:0(!) w ramach Mistrzostw Katalonii. W meczu tym debiutują znakomici legendarni piłkarze- Roma Forns(pierwszy w historii kataloński trener) oraz genialny snajper- Carles Comamala(twórca pierwszego herbu FCB). Jednocześnie obaj strzelają gole w debiucie. Forns jednego a Comamala aż 4!
22 listopada 2014 r. FC Barcelona gromi na Camp Nou FC Seville 5:1 w 12-tej kolejce Primera Division. W tym meczu hattrickiem popisuje się Lionel Messi, dzięki czemu bije jednocześnie 2 rekordy klubowe a mianowicie rekord Paulino Alcantary(395 goli) oraz rekord Primera Division Telmo Zarry(251 goli)
@Ogorinho1974
@DaPidejpi
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@Symson
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@patataj
@Sensible
13
Panie i Panowie, szanowni cules, 145 lat temu urodził się Hans-Max Gamper Haessig, człowiek, który założył FC Barcelone. Szwajcar nie jest jedynie założycielem i wieloletnim prezydentem FC Barcelony. Mało kto zdaje sobie sprawę, że był także pierwszym kapitanem Barcy zdobywając rekordowe 120 goli(!) w 51 spotkaniach. Bez cienia wątpliwości należy on do najważniejszych osób w całej historii klubu ze stolicy Katalonii, dlatego każdy szanujący się culé powinien znać taką postać.
Przez wielu uważany za pioniera piłki nożnej urodził się w Winterthur w Szwajcarii. Po śmierci matki reszta rodziny przeprowadziła się do Zurychu. Szwajcar był niezwykle usportowionym dzieckiem, łączył miłość do futbolu z golfem, kolarstwem, lekkoatletyką, pływaniem, rugby oraz tenisem. W Zurychu założył Excelsior, nieco później grał dla FC Basel i FC Zürich. W wieku 18 lat opuścił Szwajcarię i zamieszkał w Lyonie, we Francji, gdzie grał w rugby dla drużyny Athletique Union. Rok później w drodze do Afryki odwiedził w Barcelonie swego wuja Emila Gaisserta. Miasto tak go zauroczyło, że postanowił zostać tutaj na stałe. Po jakimś czasie nauczył się płynnie mówić po katalońsku oraz zmienił imię na Joan. W stolicy Katalonii pracował kolejno w firmie kolejowej, jako redaktor kolumny sportowej w gazetach szwajcarskich oraz pomagał w publikacji hiszpańskiego magazynu „Los Deports”. Szwajcarowi brakowało zespołu piłkarskiego z prawdziwego zdarzenia, dlatego 22 października 1899 roku umieścił w gazecie „Los Deports” ogłoszenie o chęci stworzenia klubu piłkarskiego w Barcelonie. Piłka nożna nie była jeszcze tak popularnym sportem jak dziś, lecz 29 listopada 1899 roku w sali gimnastycznej Gimnasio Solé brytyjscy, katalońscy i szwajcarscy miłośnicy futbolu założyli Futbol Club Barcelona. Akt założycielski podpisali: Joan Gamper, Walter Wild, Lluís d’Ossó, Bartomeu Terrados, Otto Kunzle, Otto Maier, Enric Ducal, Pere Cabot, Carles Pujol, Josep Llobet, John Parsons i William Parsons. Pierwszym prezydentem klubu został Walter Wild, skarbnikiem mianowano Bartomeu Terradasa, a funkcję sekretarza powierzono Lluísowi d’Ossó. Wkrótce później stworzono herb oraz wybrano barwy FC Barcelony. Gamper nie chciał objąć urzędu prezydenta klubu, wolał skupiać się na jak najlepszej grze dla swojego zespołu. Założyciel FC Barcelony ma się czym pochwalić, bowiem zdobył aż 120 goli w 51 meczach.
Po serii spotkań towarzyskich w 1901 roku katalońska drużyna wzięła udział w turnieju o puchar ufundowany przez Alfonso Macaya (pierwowzór Mistrzostwa Katalonii) zajmując w nim drugie miejsce. Kolejna edycja była prawdziwą demolką. Barça rozgromiła wszystkich rywali strzelając w ośmiu meczach 60 goli, tracąc zaledwie dwa. W 1905 roku FC Barcelona triumfowała w Pucharze Katalonii, wygrywając w finale z Espanyolem 3:2. Mimo tego klubowi groził upadek. Nie miał kto płacić składek, gdyż w 1908 roku było jedynie 38 socios (członków klubu).
Po rezygnacji ze stanowiska Vicença Reiga (rządził klubem przez 22 dni) urząd prezydenta Blaugrany obejmuje jej założyciel Joan Gamper. Najprawdopodobniej tego samego dnia podczas zabrania klubu niezręczną ciszę przerwał jeden z piłkarzy niejaki Wallace mówiąc: „Czy naprawdę nie ma nikogo odważnego na tyle, żeby spróbować uratować klub. Jeśli ktoś się znajdzie, może liczyć na pełne poparcie graczy”. Reakcja nowego sternika Dumy Katalonii była niemal natychmiastowa. „FC Barcelona nie może umrzeć i nie umrze! Jeżeli nikt mnie nie poprze, wezmę całą odpowiedzialność za klub na siebie. Mam pewność, że będę miał wsparcie tych ludzi, którzy byli ze mną, kiedy futbol uważano za głupotę i dziwactwo. Pragnę zapomnieć o błędach, przez które oddaliłem się od klubu i mam zamiar walczyć o odzyskanie świetności klubu. Jeśli ktoś się ze mną zgadza, niech mówi”. Słowa założyciela zachęciły wszystkich do działania. Zaczęto wierzyć w odbudowę zespołu. Wśród wielu inicjatyw Gampera było między innymi sprowadzenie byłych członków klubu, dzięki czemu liczba socios przekroczyła 200 osób. W sezonie 1908-09 Barça dyrygowana przez Szwajcara nie przegrywając żadnego spotkania zdobyła kolejne Mistrzostwo Katalonii. Kolejnym z wyzwań, z jakim się spotkał w czasie swojej pierwszej kadencji było znalezienie swojemu klubowi kawałka ziemi w celu zbudowania pierwszego własnościowego stadionu Camp del Carrer Indústria.
Według historycznych anegdot właśnie na tym mającym jedynie drewniane ławki obiekcie powstało określenie słynne określenie fanów Barcelony – culés, ponieważ z perspektywy ulicy widać było jeden „tyłek” (culo oznacza tyłek) obok drugiego i tak już zostało do dnia dzisiejszego. 14 października 1909 roku Gamper zakończył swoją kadencję, lecz zdecydował się pozostać w zarządzie.
17 listopada 1910 roku, podczas spotkania zarządu ponownie wybrali na prezydenta Joana Gampera. O ile w pierwszej kadencji Szwajcar zmagał się jedynie z problemami finansowymi tym razem musiał sprostać także niechęci ze strony Hiszpańskiej i Katalońskiej Federacji Piłkarskiej. Mimo tego Duma Katalonii wywalczyła Mistrzostwo Katalonii, sięgnęła po Puchar Hiszpanii, a liczba socios wzrosła do 367. W sezonie 1911/12 FC Barcelona zdobyła wówczas (nieoficjalne) Mistrzostwo Hiszpanii oraz Puchar Pirenejów. Niestety przeciwko klubowi wystąpili piłkarze, domagając się zapłaty za ich grę. Ze względu na napiętą sytuację prezydent chciał podać się do dymisji, jednak ostatecznie pozostał na swoim stanowisku. Warto dodać, iż 14 sierpnia 1912 roku w klubie pojawił się jeden z najlepszych piłkarzy w historii Barcy Paulino Alcántara. Rok później nieporozumienia z Federacją Katalonii i Hiszpanii przybrały na sile wskutek czego Barcelona zostaje usunięta z obu organizacji. Pod koniec tego burzliwego sezonu (30 czerwca 1913 roku) zmęczony ciągłymi sporami Gamper składa rezygnację, lecz jego rozłąka ze stanowiskiem nie trwała długo. 17 czerwca roku 1917 ponownie zostaje wybrany na prezydenta, za cel stawiając sobie zrekonstruowanie klubu. Jedną z pierwszych decyzji było pozyskanie pierwszego profesjonalnego trenera Anglika Jacka Greenwell’a. W 1919 roku Gamper sprowadził kolejne dwie legendy Dumy Katalonii: Ricardo Zamorę i Josepa Samitiera. Jednak 19 czerwca tego samego roku, kolejne problemy nękające Blaugranę zmuszają Szwajcara do ustąpienia ze stanowiska.
17 lipca 1921 roku, założyciel klubu zostaje jego prezydentem po raz czwarty. Sezon 1921/22 na długo zapisał się w pamięci sympatyków Barcelony. Zespół wywalczył wówczas mistrzostwo Hiszpanii i Katalonii, a 20 maja 1922 roku do użytku został oddany nowy, mogący pomieścić 25 000 osób, legendarny już dzisiaj stadion Les Corts.
Pod koniec sezonu 1922/23 klub miał już ponad 10 000 socios, co w tamtych czasach było wynikiem godnym pozazdroszczenia. W końcu po 742 dniach prezydentury Joan Gamper odchodzi z zarządu, lecz nie na długo – 1 czerwca 1924 roku, tuż przed świętowaniem Srebrnej Rocznicy założenia FC Barcelony, po raz ostatni obejmuje stery Dumy Katalonii. 17 grudnia 1925 roku, na rozkaz dyktatora Hiszpanii Miguela Primo de Rivery, cały zarząd został odsunięty od klubu za propagowanie katalońskiego nacjonalizmu.
W odpowiedzi przed jednym ze spotkań kibice Blaugrany spalili hiszpańską flagę oraz zagłuszyli hymn Hiszpanii co zakończyło się zamknięciem Les Corts na pół roku. Oskarżony o dowodzenie całą akcją Joan Gamper raz na zawsze zakończył swoją długą przygodę z FC Barceloną i udał się do Szwajcarii. To był początek równi pochyłej dla założyciela Barcy. W obliczu problemów finansowych oraz rozłąki z ukochanym klubem Gamper popadł w głęboką depresję, która zakończyła się samobójstwem 30 lipca 1930 roku. Jak można się było spodziewać na jego pogrzeb przyszły tłumy fanów Blaugrany. Szwajcar został pochowany na cmentarzu Montjuic w Barcelonie. W celu uczczenia jego pamięci FC Barcelona zastrzegła kartę członkowską z numerem 1, kilkanaście lat później (w 1966 roku) ówczesny prezydent Enric Llaudet stworzył turniej na cześć założyciela i wieloletniego prezydenta klubu. Szwajcar był przykładem całkowitego poświęcenia się dla swojego „dziecka”. Na szczęście pamięć po nim nie zginęła. Joan Gamper jako jeden z najważniejszych osobistości w historii FC Barcelony powinien być doskonale znany nie tylko przez culés, ale także przez wszystkich sympatyków hiszpańskiego futbolu. Bez wątpienia bez jego zaangażowania dzisiejsza pozycja Blaugrany nie byłaby w ogóle możliwa. Zapamiętajcie historię człowieka, który stworzył i uczynił Dumę Katalonii znaną niemal na całym świecie.
@Lionel_Messi10
@Symson
@DaPidejpi
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@NaFazieHitman
@Ogorinho1974
@Sensible
@Roni/VEB
@patataj
0
W sumie to i dobrze że nie miałem możliwości oglądania wspaniałego Messiego i spółki w meczu z Arabią Saudyjską. Z takim przeciwnikiem to naprawde serce by krwawiło niemiłosiernie...
2
O panie! Przyjeżdżam z pracy i nie dowierzam!!! Coż to się ponawyrabiało w meczu Albicelestes z Arabią Saudyjską!? Koniec świata! Istny piłkarski armagedon! To w końcu kto ma zostać tym mistrzem świata jeśli nie Argentyna do jasnej cholery? No bo chyba nie Arabia...
10
Cóż to był za Klasyk!
21 listopada 2015 r. Na Santiago Bernabeu Duma Katalonii zmiażdżyła Los Blancos 4:0 a Keylora Navasa pokonali Luis Suarez (dwukrotnie), Neymar i Andres Iniesta. Ubiegły sezon i minimalnie przegrane przez Real mistrzostwo Hiszpanii sprawiało, że gospodarze tego pojedynku mieli sporo do udowodnienia. O Królewskich było wówczas głośno, jednak nie ze względu na aspekty stricte sportowe. Mówiło się przede wszystkim o złej atmosferze w drużynie, możliwości zwolnienia Rafy Beniteza czy przestępczym epizodzie Karima Benzemy. Chwilowy kryzys, którego efektem były wysokie porażki z Athletikiem Bilbao czy Celtą Vigo, na dobre zażegnała Blaugrana. Katalończycy zwyciężyli bowiem cztery ligowe pojedynki z rzędu. Goście od początku byli zdecydowanie aktywniejsi w ofensywie. Obrona Realu skapitulowała już w 11. minucie, kiedy podanie Sergiego Roberto na gola zamienił Luis Suarez. Po kwadransie gry pomocy medycznej potrzebował Javier Mascherano. Jeszcze w pierwszej połowie Argentyńczyka zmienił Jeremy Mathieu. W 39. minucie Barcelona zadała kolejny cios. Przed polem karnym szarżował Andres Iniesta, który wypatrzył wychodzącego na czystą pozycję Neymara. Brazylijczyk, mimo ostrego kąta, popisał się doskonałą precyzją i zdołał pokonać Keylora Navasa. Katalończycy już w pierwszej połowie mogli rozstrzygnąć losy spotkania, jednak piłkę zmierzającą do siatki po uderzeniu Suareza z linii bramkowej wybił Marcelo. W drugiej odsłonie na boisku zobaczyliśmy inny Real – taki, który ze wszystkich sił walczył o dojście do sytuacji strzeleckich. Po tym, jak w boczną siatkę trafił Marcelo, umiejętności Claudio Bravo przetestował James Rodriguez. Po chwili – ku rozpaczy miejscowej publiczności – ich ulubieńcy mogli jedynie załamać ręce. Dwójkowa akcja Neymara z Iniestą zakończyła się golem tego ostatniego. Na końcowe pół godziny Luis Enrique postanowił wpuścić na murawę Lionela Messiego. Po przeciwnej stronie swoich kolegów do lepszej gry próbował zmotywować Cristiano Ronaldo, jednak i jego w doskonałej sytuacji zatrzymał Claudio Bravo. W 74. minucie Blaugrana upokorzyła swoich odwiecznych rywali, a sytuację sam na sam z Navasem wygrał Suarez. W końcówce meczu chilijski golkiper Barcy dwukrotnie interweniował po strzałach głową Karima Benzemy. Los Blancos nie potrafili pogodzić się z porażką, czego efektem była czerwona kartka dla Isco. Hiszpan z premedytacją kopnął Neymara, za co musiał opuścić boisko. Po raz ostatni tak wysokie zwycięstwo Dumy Katalonii miało miejsce w listopadzie 2010 roku na Camp Nou (5:0). W tabeli zawodnicy Luisa Enrique zachowali sześć oczek przewagi nad Królewskimi.
@Ogorinho1974
@DaPidejpi
@NaFazieHitman
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Symson
@Roni/VEB
6
@FCBparasiempre
Rok 1966 był szalonym czasem na Wyspach Brytyjskich. Przygotowania do pierwszego w ich historii mundialu przebiegały pełną parą, a John Lennon wywołał sporą burzę oznajmiając, że Beatlesi są popularniejsi od Jezusa Chrystusa. W tak zwanym międzyczasie niezwykle dumni Synowie Albionu zgubili jednak Złotą Nike, którą miał zdobyć triumfator imprezy. „Zgubili” co prawda nie jest najbardziej odpowiednim słowem, ponieważ tak naprawdę trofeum zostało skradzione. Stało się to 20 marca 1966 roku, a kilka dni temu obchodziliśmy okrągłą, pięćdziesiątą rocznicę tego zuchwałego skoku i ośmieszenia FA. Cała sytuacja wydaje się nieprawdopodobna jak przejście Hana Solo na Ciemną Stronę Mocy. W przeciwieństwie do sagi Geoge’a Lucasa miała jednak miejsce i stało się to pomimo tego, że pucharu Julesa Rimeta strzegła nie tylko szklana gablota Westminster Central Hall w Londynie. Do jego pilnowania zatrudniono także… pięciu strażników! W ten feralny dzień popełniono błąd. Najważniejszy z czuwających przy symbolu mistrzów miał wolne, a pozostali raczyli się filiżanką typowej angielskiej herbaty z mlekiem. W tym czasie złodziej wkradł się tylnymi drzwiami i – jak podają źródła – miał sporo czasu na dokonanie zuchwałego czynu. O tym, że Nike nie ma na swoim miejscu, strażnicy dowiedzieli się dopiero kilka godzin później. Czemu się jednak dziwić, skoro herbata z mlekiem taka dobra…
Rozpoczęło się dochodzenie. Inspektor Bill Little, zajmujący się tą sprawą, po wysłuchaniu zeznań jednego ze strażników i kobiety, która w tym czasie była obecna w innej części sali, ustalił, że złodziejem prawdopodobnie była jedna osoba płci męskiej. Sprawę oddano do Flying Squad – komórki, która specjalizowała się w przestępczości zorganizowanej. Tymczasem na prezydenta FIFA, Stanleya Rousa, padł blady strach. Turniej, który miał być uosobieniem sportowej potęgi Trzech Lwów i udowodnieniem światu, że pomimo dekolonizacji – Imperium Brytyjskie ma się całkiem dobrze, mógł przemienić się w wielki światowy skandal. Zanim wiadomość dostała się do opinii publicznej, wspólnie z sekretarzem rodzimej federacji, Denisem Followsem, podjął się szalonej próby wykonania repliki trofeum. W tym celu drugi z dżentelmenów udał się do zakładu złotniczego na Fenchurch Street, którego właścicielem był George Bird, z prośbą o podjęcie stosownych kroków i wykonanie Nike z takiego samego tworzywa jak oryginał. Oczywiście całe zajście miało pozostać do wiadomości trójki panów. Opinia publiczna nie pozostała jednak długo w niewiedzy i już następnego dnia po kradzieży szokująca wiadomość obiegła cały świat. Brazylijczycy stwierdzili wręcz, że cała sytuacja to świętokradztwo. Przecież mieli oni w swoim posiadaniu puchar aż przez osiem lat (za zwycięstwa w 1958 i 1962) i nigdy nie przytrafiło mu się nic złego. Oburzenie rodaków Pelego teraz wydawać się może o tyle śmieszne, że kilka lat później również i im zostanie skradziony puchar, którego już nigdy nie odnajdą. Cóż, przyganiał kocioł garnkowi.
Apelowano do każdego, kto może pomóc rozwiązać tą zagadkę. Pomimo upływu dni nie uczyniono jednak żadnych postępów w wyjaśnianiu feralnej kradzieży. Przełom nastąpił dopiero gdy do Joe Mearsa – przewodniczącego FA i prezesa Chelsea – zadzwonił człowiek, który przedstawił się jako Jackson. Żądał piętnastu tysięcy funtów okupu w zamian za Nike. Mears, nie mając żadnej alternatywy, przystał na oczekiwania szantażysty i dał sygnał do transakcji, którym było ogłoszenie w czwartkowym wydaniu londyńskiego Evening News o treści: „Jestem gotów by zrobić biznes Joe”. Zignorował jednak nakaz nieangażowania w całe przedsięwzięcie policji. Spotkanie umówione zostało w Battersea Park, a porywacz miał otrzymać walizkę z 500 funtami prawdziwej gotówki. Resztę pieniędzy zastąpiono pociętymi gazetami. Operacja udała się tylko połowicznie, ponieważ Jackson, zorientowawszy się, że jest na celowniku policji, próbował uciec. Zatrzymano go, ale Pucharu Świata nie odnaleziono. Winowajcą okazał się Edward Bletchey, drobny złodziejaszek, który służył w korpusie pancernym w Egipcie i we Włoszech. Rok po wojnie został zdemobilizowany. Edward utrzymywał jednak wersję, że działał na zlecenie człowieka o ksywce „Polak” i za pośrednictwo miał otrzymać tylko 500 funtów gaży. Niestety, po dziś nie wiadomo, czy ów „Polak” rzeczywiście istniał. Na nogi postawiono cały kraj. Liczyło się tylko to, żeby odzyskać puchar. Zaproponowano nawet Bletchey’owi wizytę „koleżanki” w celi, w zamian za ujawnienie miejsca ukrywania Nike. Nie wiemy, czy koleżanka była zbyt mało urodziwa, miała za małe usta, czy może po prostu były żołnierz wolał kolegów, nie powiedział jednak nic, co mogłoby nakierować śledczych na miejsce ukrycia Pucharu Świata.
I w tym momencie naszej historii pojawia się łaciaty kundelek o imieniu Pickles. Wraz ze swoim właścicielem udał się na długo wyczekiwany spacer. Radośnie obwąchując i obsikując wszystko co napotkał na swojej drodze, natrafił w krzakach na owinięty gazetą przedmiot. Kilka lat później właściciel bohaterskiego czworonoga David Corbett, tak opisywał to zdarzenie: ,,W tamtym czasie bardzo aktywna była IRA, więc widząc zawiniątko w krzakach byłem pewny, że to bomba. Wyrzucałem i podnosiłem je kilka razy, by w końcu odwinąć. Był to Puchar Świata! Wiedziałem co to jest, ponieważ we wszystkich mediach o nim mówiono. Pobiegłem od razu na pobliski komisariat policji i usłyszałem tam słowa, których nie zapomnę do końca życia: „nie wygląda mi to na Złotą Nike”. Corbet z miejsca stał się podejrzanym numer jeden i przetrzymywano go na komisariacie aż do późnych godzin nocnych. Sprawa w końcu się wyjaśniła, a heroiczny znalazca otrzymał sześć tysięcy funtów nagrody. Pickles zaś rozpoczął życie celebryty na miarę naszego rodzimego psa Cywila. Zagrał w filmie fabularnym „Szpieg z zimnym nosem”, a także otrzymał tytuł psa roku. Po zwycięstwie reprezentacji Anglii w finale mistrzostw, obu panów zaproszono na uroczystą kolację, a pies, który uratował mistrzostwa świata, miał przywilej wylizywania talerzy Bobby’ego Moore’a i jego kolegów. W tym miejscu należy się wam wyjaśnienie. Pamiętacie jak pisałem kilka akapitów wyżej o „koleżance” dla Bletcheya? Nie dane było mu jej spotkać, ponieważ znajdując puchar Pickles uprzedził jej usługi. Po co zatem to delikatne kłamstwo? A po to, moi drodzy, żebyście doczytali właśnie do tego miejsca. Historia ta ma jednak swój tragiczny koniec. Kilka miesięcy po kradzieży Nike, po ataku dusznicy, spowodowanej stresem związanym z kradzieżą, zmarł Joe Mears. Pickles też nie doczekał spokojnej starości. Podczas pogoni za kotem sąsiadów owinął swoją smycz wokół drzewa i się udusił. Cała Anglia wspomina jednak tego przesympatycznego kundelka jako tego, który ocalił ich dumę i honor.
4
,,Pickles” uratował mistrzostwa świata:
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Sensible
@Symson
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@patataj
@DaPidejpi
1
@Lionel_Messi10 Aaaaa no to zupełnie inna bajka niż Mundial :)
1
@Lionel_Messi10 O jakim meczu tu mowa? bo ani Katar ani Ekwador nie grał na mistrzostwach świata w 2018 roku...
8
Grande Espectacolo El Clasico:
20 listopada 2004 roku FC Barcelona pokonała Real Madryt 3:0 w 12 kolejce Primera Division. To był pierwszy Klasyk Franka Rijkaarda. Holenderski trener miał szczęście, trafił na okres, w którym trenerem Realu był Mariano Garcia Remon a w osiemnastce meczowej mieścili się tacy zawodnicy jak Francisco Pavon, Albert Celades, Santiago Solari czy Alvaro Mejia. Po 28. minutach na Camp Nou było 0-0. Wówczas ogromne nieporozumienie Roberto Carlosa i Ikera Casillasa, wykorzystał Samuel Eto’o. Kameruńczyk przejął piłkę na linii pola karnego gości, minął bramkarza Realu i wyprowadził Barcelonę na prowadzenie. Trzy minuty przed przerwą gospodarze powiększyli przewagę. Po pięknej akcji na listę strzelców wpisał się Giovanni Van Bronckhorst. Kwadrans przed końcem meczu "Blaugrana" postawiła "kropkę nad i". Bramkę z rzutu karnego zdobył Ronaldinho. ,,Przed tamtym meczem całą noc nie mogłem zmrużyć oka. Spytałem Ronaldinho: „Hej, czarnuchu, dobrze się czujesz?”, na co on odpowiedział, że chyba zaraz umrze. Ani Roberto Carlos, ani Iker nie spodziewali się, że odbiorę im piłkę i strzelę gola. Jak wróciłem do domu, pomyślałem sobie: „To był pierwszy mecz, w którym zagrałem jak prawdziwy profesjonalista”- tak oto wspominał po meczu bohater tego meczu- Samuel Eto’o. Sezon 2004/2005 Barcelona zakończyła na pierwszym miejscu w ligowej tabeli. Drugi Real wyprzedziła o cztery "oczka". Gdyby nie zwycięstwo na Camp Nou, tytuł mógłby trafić do stolicy Hiszpanii.
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson
@Sensible
@MesQueUnClub96
@patataj
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
0
@Bobo25 Akurat to nie ja doliczam, tylko książka tak podaje
0
@Don Lucas Wiesz kim był Just Fantaine i ile strzelił goli na Mundialu? Też byś go umieścił na 7-8 miejscu? Tak jak napisałem, takich piłkarzy jak Lato jest co najmniej kilkunastu, choćby Nejedly czy Ademir!
6
(Nie)zapomniane akcje, (nie)zapomniane mecze:
20 listopada 2001 r. Marc Overmars strzelił niecodziennego gola na Anfield Road. Historyczna akcja zaczęła się od wyrzutu z autu wykonywanego przez Coco. W ciągu nieco ponad minuty wymieniono aż 29 zagrań. Ostatnie zostało skierowane przez Xaviego do Overmarsa, który strzelił gola. Była to prawdziwa akcja zespołowa, w której uczestniczyli wszyscy gracze poza bramkarzem. Doliczając 33 podania wykonane przed zagraniem z autu, Barça kontrolowała piłke przez ponad 2 minuty i podawała ją aż 62 razy. Był to gol na 1:3, dający pierwsze w historii zwycięstwo nad Liverpoolem w piątym meczu i to w Lidze Mistrzów(druga faza grupowa). ,,The Times” napisał: ,,Katalońska ekipa pokazała jak wykańcza się rywala przed kontratakiem i jak ciężko pracuje aby odzyskać kontrole nad piłką”.
@patataj
@NaFazieHitman
@Sensible
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Symson
@Roni/VEB
@DaPidejpi
1
Kiedyś pani Renata(Dystanas) śpiewała ,,Za oknem ciągle deszcz i słota, smutny szary dzień". Ja natomiast stwierdzam iż za moim oknem mróz i zima tej jesieni że nawet piwo nie smakuje tak jak latem a tu w Katarze Mundial? Dziwne to wszystko, jak i ten świat dziwny...