FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
7
Remis na pożegnanie z pucharami:
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360
12
Wybitne legendy, nie tylko hiszpańskiego futbolu:
21 października 1933 r. urodził się hiszpański lewoskrzydłowy Francisco Gento, 6-krotny Zdobywca Pucharu Mistrzów oraz 12-krotny Mistrz Hiszpanii! Gento a dokładnie Francisco Gento Lopez to niewątpliwie jeden z twórców wielkiego Realu. Jest on jednym z najbardziej utytułowanych piłkarzy Realu a także jednym z najbardziej utytułowanych na świecie. Paco Gento przyszedł na świat 21 października 1933 roku w miejscowości o nazwie Guarniza. Jego dzieciństwo, spędzone na wsi nie było łatwe. Piłkarską karierę rozpoczynał w podrzędnym klubiku Nuevo Montana. Później na drodze do sławy były Astillero oraz Rayo Cantabria aż w końcu znalazł miejsce w Racingu Santander. Tam został dostrzeżony przez ówczesnego wiceprezydenta Realu - Bustamante - i sam Bernabeu długo się nie zastanawiając sprowadził go do Madrytu. Gento zaczął bardzo szybko błyszczeć jako lewoskrzydłowy, był bardzo szybki - 10,9 sekund na 100 metrów z piłką przy nodze - i zwinny, w czym na pewno pomagały mu warunki fizyczne, gdyż mierzył tylko 169 centymetrów. Debiutuje w zespole Królewskich 16 września 1953 roku w meczu z Osasuną Pampeluna i nie opuszcza Blancos aż przez 18 lat! W międzyczasie prezydent Bernabeu sprowadza do Madrytu jednego z najlepszych piłkarzy wszechczasów - Alfredo Di Stefano - i tak zaczyna się złota era klubu, dominującego w Hiszpanii i w Europie przez kilka lat. Pierwszy sezon Gento w Realu Madryt zostaje zakończony mistrzostwem. Podobnie następny. A wtedy właśnie w roku 1955 startuje Puchar Mistrzów. Królewscy w pierwszej rundzie bardzo łatwo odprawiają z kwitkiem Servette Genewa, potem z małymi problemami ogrywa Partizan Belgrad oraz AC Milan, by wreszcie 13 czerwca 1956 roku stanąć do batalii ze Stade Reims o upragniony Puchar. Po dobrym meczu, Gento i koledzy zwyciężają 4:3 i po raz pierwszy Puchar Mistrzów ląduje w Madrycie. I podobnie dzieje się przez kolejne 4 lata.
W roku następnym Real zwycięża w finale z Fiorentiną 2:0 a jedną z bramek strzela nasz bohater. W 1958 roku zwycięstwo w finale po dogrywce z AC Milan a decydująca bramkę zdobywa nie kto inny jak Francisco. Potem finał ze Stade Reims - 2:0 i w końcu rok 1960 to wygrana 7:3 z Eintrachtem Frankfurt a we wszystkich z siedmiu bramek palce maczał Gento. Otrzymuje wtedy razem z Di Stefano i Zarragą od Santiago Bernabeu złoty mini Puchar Mistrzów za uczestnictwo we wszystkich pięciu finałach. Ale to jeszcze nie koniec przygody Gento z Pucharem Mistrzów. W 1962 i 1964 roku co prawda Real przegrywa batalie w finale ale w 1966 z Gento jako kapitanem Królewscy zdobywają Puchar po raz szósty. Do dziś nikt nawet nie zbliżył się do tej liczby. Występy w Pucharze Mistrzów zamknął liczbą 88 (57 razy jako kapitan) i 30 golami. A w europejskich pucharach wystąpił łącznie 99 razy, co przebił dopiero niedawno Manuel Sanchis. Oczywiście Gento i Real święcili triumfy nie tylko w Europie. Do jego konta można dopisać oprócz wspomnianych mistrzostw Hiszpanii w 1954 i 1955, mistrzostwa z lat: 1957, 1958, 1961, 1962, 1963, 1964, 1965, 1967, 1968, 1969. 427 razy pojawiał się na murawie w rozgrywkach La Liga strzelając 128 goli. 73 razy występował w Copa del Rey zdobywając go w 1962 i 1970 roku. Oczywiście piłkarz takiej klasy jak Gento występował również w reprezentacji Hiszpanii. Ulubieniec kibiców Blancos przywdziewał narodowe barwy 43 razy strzelając 5 goli. Piłkarską karierę zakończył w 1971 roku po nieudanym finale Pucharu Zdobywców Pucharu. Imponujący dorobek Gento to 6 Pucharów Mistrzów, 12 Mistrzostw Hiszpanii i 2 Puchary Hiszpanii.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
11
Lionel Messi kontra Ronaldo:
Lionel Messi zrównał się z zaciekłym rywalem Cristiano Ronaldo w wyścigu o tytuł najlepszego strzelca wszech czasów Ligi Mistrzów a FC Barcelona przygotowywała się do El Clasico, po drodze odnosząc zwycięstwo 3:1 nad Ajaxem 21 października 2014 r. Zarówno Messi, jak i Ronaldo z Realu Madryt zdobyli już 69 goli w tych rozgrywkach. Argentyńczyk we wtorek wieczorem dołożył bramkę otwierającą wynik meczu, strzeloną przez Neymara w pierwszej połowie spotkania na Camp Nou. Później zdjęto go z boiska, aby mógł zachować świeżość przed sobotnim starciem na Santiago Bernabéu. Wówczas, podobnie jak Ronaldo, brakowało mu dwóch goli do rekordowego wyniku Raula, byłego napastnika Realu. W drugiej połowie Ajax stopniowo zyskiwał przewagę, ale wkrótce po tym, jak Anwar El Ghazi zmniejszył stratę o połowę, Sandro Ramirez przypieczętował wynik golem w doliczonym czasie gry. Dzięki temu zwycięstwu Barça ma sześć punktów i utrzymuje drugie miejsce w grupie F za Paris Saint-Germain, które pokonało APOEL na Cyprze. Marc-Andre ter Stegen spędził stosunkowo spokojny wieczór w bramce Blaugrany, podczas gdy jego koledzy z drużyny przez większość meczu dawali się we znaki holenderskim przeciwnikom. Pierwszy gol padł już po ośmiu minutach. Olśniewająca gra jednym dotknięciem sprawiła, że atakujący FC Barcelony rzucili się w pole karne Ajaxu. Gdy Neymar otrzymał podanie od Messiego na lewą stronę, z radością umieścił piłkę w siatce obok Jaspera Cillessena. Katalończycy rozbili obóz na połowie holenderskiej a Messi wkrótce sprawdził swoją celność strzałem lewą nogą z krawędzi pola karnego, który poszybował nad poprzeczką. Jego cel okazał się celny w 24. minucie i tym samym osiągnął kolejny ważny punkt w swojej karierze. Kiedy nieudolne wybicie obrońców Ajaxu odbiło się od piłki i piłka trafiła pod nogi Andresa Iniesty, ten drobny pomocnik natychmiast dostrzegł bieg Messiego i zaliczył idealną asystę. Argentyńczyk umieścił piłkę pod obrońcą Cillessena, dzięki czemu zrównał się z Ronaldo i był o zaledwie dwie bramki od Raula.
Barça powinna była zdobyć trzeciego gola, gdy Messi wypuścił Pedro na lewą stronę boiska na krótko przed upływem pół godziny gry, ale skrzydłowy zdążył tylko uderzyć piłkę w dalszy słupek, ponownie pokonując Cillessena. Iniesta mógł strzelić trzeciego gola jeszcze przed przerwą, i to w pięknym stylu. Po minięciu czterech obrońców i znalezieniu się sam na sam z Cillessenem, próbował podać do bramkarza Ajaxu, ale piłka odbiła się od jego palców i minęła bramkę. Natarcie trwało po wznowieniu gry, ale Messiemu nie udało się zdobyć drugiego gola, bo odgwizdano spalonego. Po tym, jak rzucił się do przodu i zablokował niecelny strzał Pedro, piłka padła bez szans. Messi w swoim charakterystycznym stylu przedarł się przez obronę, ale trafił w boczną siatkę, a Ajax wkrótce po raz pierwszy zobaczył bramkę Ricardo Van Rhijna, który potężnym strzałem ominął słupek. Być może mając na myśli weekendowe El Clasico, trener Luis Enrique zdjął Messiego na rzecz Munira – misja napastnika, by prześcignąć osiągnięcia Ronaldo, została zawieszona na co najmniej kolejne dwa tygodnie. Choć Barça kontrolowała sytuację, zależało jej na strzeleniu kolejnej bramki i przypieczętowaniu zwycięstwa. Ivan Rakitić naprawdę wystraszył Cillessena potężnym strzałem z dystansu. Strach, którego mieli nadzieję uniknąć, jednak nadszedł, gdy El Ghazi wpakował piłkę do bramki dwie minuty przed końcem meczu, gdy Blaugrana nie zdołała wybić piłki z pola karnego. Zostały cztery minuty doliczonego czasu gry. Gospodarze, choć pewnie przetrwali ostatnie wymiany ciosów, niski strzał Sandro na koniec kontrataku wystarczył, by zmylić Cillessena.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
1
@Bernard777 No więc właśnie z tego głównie powodu nienawidze Legii na krajowym podwórku. Niech się tam sami teraz gryzą i pozabijają!!
Zapomniałem dodać że całkowicie przestałem mieć jakąkolwiek sympatie do Legii, kiedy sie o tym wszystkim dowiedziałem, czyli jakieś 25 lat temu...
11
Niechlubne rekordy Blaugrany:
21 października 1945 r. FC Barcelona poległa na ,,Camp de Les Corts” 0:6 z Athletic Bilbao w 5 kolejce Primera Division. Była to najwyższa porażka Blaugrany u siebie w meczu o punkty. ,,Wiemy że Athletic był zawsze trudnym rywalem dla wszystkich katalońskich drużyn ale nie dało się oczekiwać czegoś takiego. Nie można odbierać Athletic wspaniałego zwycięstwa, lecz Barça poddała się w niezrozumiały sposób. Co prawda zagrała bez kilku piłkarzy i miała złe popołudnie dokładnie w momencie, gdy potrzebowała dobrej gry ale… może lepiej nie dodawać nic więcej”- podsumował mecz dziennik ,,El Mundo Deportivo”.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
13
Wreszcie zwycięstwo:
20 października 2011 r. Wisła Kraków pokonała Fulham FC 1:0 w 3 kolejce Ligi Europy. "Biała Gwiazda" wykonała zadanie i wygrała mecz od którego zależało jej dalsze "być albo nie być" w Lidze Europy. To pierwsze punkty mistrzów Polski w tych rozgrywkach. Wcześniej podopieczni trenera Roberta Maaskanta ulegli Odense 1:3 i Twente Enschede 1:4.
Martin Jol (trener Fulham): "Na pewo jest to dla mnie bardzo frustrujący wieczór. Do sytuacji, w której Moussa Dembele ujrzał czerwoną kartkę, kontrolowaliśmy sytuację na boisku. Gra w osłabieniu utrudniła nam jednak osiągnięcie korzystnego rezultatu. Rzeczywiście mój zawodnik pchnął przeciwnika, ale nie było to silne uderzenie. Wcześniej to on został kopnięty. Piłkarz nie powinien oczywiście sam wymierzać sprawiedliwości, ale trzeba widzieć całą otoczkę tej akcji. Według mnie Osman Chavez powinien wcześniej otrzymać drugą żółtą kartkę. Będziemy grać niedługo z Wisłą u siebie i postaramy się wyrównać rachunki".
Robert Maaskant (trener Wisły): "Mimo braku pięciu piłkarzy to był na pewno nasz dobry mecz. Wydaje mi się, że mój zespół powoli przyzwyczaja się do sytuacji, że nie gra w optymalnym zestawieniu. Jeszcze, gdy graliśmy jedenastu na jedenastu, mieliśmy kilka sytuacji do zdobycia gola. Fulham ułatwiło nam sprawę, gdy jeden z jego zawodników dostał czerwoną kartkę. David Biton po raz kolejny potwierdził swoją wartość strzelając bramkę. Mogliśmy ich zdobyć więcej, ale i tak cieszę się z osiągniętego rezultatu. Wpuściłem dziś na boisko Michała Czekaja i Daniela Bruda. Nie była to zaplanowana akcja, reakcja na okrzyki kibiców w poprzednim meczu, lecz zbieg okoliczności. Wracając do sytuacji, po której zawodnik Fulham otrzymał czerwoną kartkę, to podkreślę, że niezależnie od okoliczności piłkarz nie może uderzać drugiego".
@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson
14
Wielka chwila radości w czasach sowieckiego reżimu:
20 października 1957 roku reprezentacja Polski w piłce nożnej pokonała na Stadionie Śląskim w Chorzowie ZSRR 2:1 (1:0) w meczu eliminacji mistrzostw świata Szwecja'58. Dla kibiców zgromadzonych na Stadionie Śląskim zwycięstwo Polski było czymś więcej niż tylko sportowym sukcesem. Ci, którzy w 1957 roku tłumnie zjechali do Chorzowa, mieli jedno marzenie. W ich głowach brzmiało stwierdzenie, być może mało eleganckie, ale wyrywające się z głębi serca - "dokopać Ruskim!", odegrać się za wszystko, za wojnę, za Stalina i za poprzednią porażkę. Kibice wciąż mieli bowiem w pamięci bolesne wydarzenia z Moskwy z 23 czerwca 1957 roku, kiedy Polska przegrała z Rosjanami 0:3. No i się udało - "dokopaliśmy Ruskim", "Kocioł Czarownic" oszalał, stwierdzilibyśmy teraz. Na murawę polska drużyna wyszła w składzie: Edward Szymkowiak, Stefan Floreński, Roman Korynt, Jerzy Woźniak, Ginter Gawlik, Edmund Zientara, Edward Jankowski, Lucjan Brychczy, Henryk Kempny, Roman Lentner i wielki Gerard Cieślik, w roli kapitana. Cieślik na ten mecz powołany był w ostatniej chwili, co niezwykle ucieszyło jego klubowych kibiców i jak się później miało okazać całą Polskę. Trzydziestoletni zawodnik Ruchu Chorzów zdaniem fanów gwarantował jakość na boisku. "Jest Cieślik - jest Ruch, nie ma Cieślika - jest bezruch" - mówiono o piłkarzu. Ta opinia znalazła potwierdzenie na murawie w Chorzowie, bo oba gole dla biało-czerwonych strzelił właśnie napastnik Ruchu Chorzów. "W czterdziestej trzeciej minucie piłkę przejął po lewej stronie boiska Brychczy, przedłużył do Kempnego, a ten podał do wychodzącego na wolną pozycję Cieślika. Nasz mały łącznik znalazł się sam na sam z Jaszynem i strzelił w róg bramki. Okrzyki 'Jest! Jest!' wstrząsnęły całym Chorzowem a za sprawą głośników radiowych chyba całą Polską (na antenie Polskiego Radia ten mecz komentował Tadeusz Pyszkowski) - wspomina wydarzenia w swojej książce "Tajemnice Króla Kibiców" Andrzej "Bobo" Bobowski. Drugi gol dla reprezentacji Polski padł po przerwie. Współautorem tego gola był Lucjan Brychczy, który zdaniem Bobowskiego rozgrywał jedno z najlepszych spotkań w karierze. "Po efektownej indywidualnej akcji prawą stroną dokładnie dośrodkował na głowę Cieślika, który mimo skromnego wzrostu nie marnował takich okazji" - opisuje w swojej książce "Bobo". „To był jeden z większych sukcesów, tym bardziej, że Sborna była faworytem a na nas nikt nie stawiał” - mówił w rozmowie z Polskim Radiem Lucjan Brychczy. Naszą "11" do walki zagrzewało 100 tysięcy widzów, którzy z trybun krzyczeli "jeszcze Polska nie zginęła", co zdaniem pamiętających tamte chwile wywołało strach w oczach piłkarzy Sbornej. Bramki radzieckiej drużyny bronił legendarny Lew Jaszyn. Honorowego gola dla gości strzelił Walentin Iwanow. Obie reprezentacje zakończyły eliminacje z takim samym dorobkiem punktowym i o awansie na turniej w Szwecji zadecydował baraż rozegrany 24 listopada 1957 roku w Lipsku, wtedy leżącym na terenie Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Zwyciężyła ekipa ZSRR 2:0. 20 października 1957 powstał zalążek późniejszej nazwy jaką nosi stadion w Chorzowie. Gdy 6 czerwca 1973 roku polscy piłkarze pokonali w Chorzowie Anglię 2:0, angielskie media okrzyknęły śląski obiekt "Kotłem Czarownic".
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Gary
@Bernard777
@Adran360
0
@Bernard777 Wiesz co, kiedyś troszke kibicowałem Legii ale niedługo. Teraz Legii kibicuje wyłącznie w europejskich pucharach dla dobra polskiego futbolu. Na arenie Polski ich nie dzierże i to nie tylko z powodu że jestem kibicem Widzewa ale przedewszystkim z powodu ich "wojskowości" za czasów PRL-u. Wiesz co mam na myśli?
13
Szalony mecz i hokejowy wynik na Estadio ,,El Riazor”:
20 października 2012 r., po niezwykle emocjonującym spotkania liderująca w lidze hiszpańskiej FC Barcelona pokonała Deportivo La Coruną 5:4, mimo iż niemal całą drugą połowę grała w "10". Trzy gole zdobył Leo Messi i objął prowadzenie w klasyfikacji strzelców! To był hit tego weekendu. Niesamowite spotkanie. Wydawało się na początku, że będzie to mecz do jednej bramki, ale było to złudne. Już w 8. minucie, po golach Alby i Tello, Duma Katalonii prowadziła 2:0 a w 18. minucie gospodarzy, swoją pierwszą bramką dobił niezawodny Leo Messi. Deportivo rozłożone na łopatkach nie przebywało długo, bo już w 26. minucie Pizzi odpowiedział golem dla gospodarzy. Atak pozycyjny Blaugrany trwał ale kontry środkiem pola rozbijały eksperymentalną obronę Barçy. Do bramki w 37. minucie trafił w końcu Bergantinos i zmniejszył przewagę gości do stanu 2:3. Tuż przed przerwa kolejną piękną bramkę strzelił Messi i w 43. Barca znowu prowadziła dwoma golami. Pierwsza polowa zakończyła się sześcioma bramkami, ale żadna z drużyn nie odpuszczała, a szczególnie Deportivo, które chciało udowodnić, że nie boi się silnego rywala. Już w 47. minucie, zaraz po zmianie stron, z niesprawiedliwie podyktowanego rzutu wolnego tuż przed polem karnym, piłkę w siatce umieścił Pizzi, dla którego był to drugi gol w tym spotkaniu. Dwie minuty później, po wydaje się kolejnym błędzie sędziego, drugą żółtą kartkę zobaczył Mascherano, który po niespełna 49. minutach musiał pożegnać się z kolegami i udać do szatni. Tito Vilanova zareagował zmianami i po wejściu Xaviego gra gości uspokoiła się i dało się zauważyć, że gracze Barcelony chcą utrzymać prowadzenie z rywalem, który grał znakomicie. Geniusz Messiego odezwał się po raz kolejny i po indywidualnej akcji Argentyńczyk strzelił trzecia bramkę, która pozwoliła mu zdystansować Cristiano Ronaldo w klasyfikacji najlepszych strzelców Primera Division. Messi ma już 2 gole przewagi nad Portugalczykiem, który po dzisiejszym meczu ma 9 goli na koncie. Przy prowadzeniu FC Barcelony 5:3 gospodarze nie spuścili głów po sobie i walczyli do ostatniego gwizdka o choćby jeden punkt. Częściowo się to opłaciło, bo w 79. minucie po dośrodkowaniu z lewej strony samobójczą bramkę strzelił Alba, który chciał (bardzo nieodpowiedzialnie) podawać piłkę nogą(!) do stojącego 5 metrów dalej Valdesa. Zrobiło się nerwowo. 10 minut przed końcem spotkania Barcelona wygrywała tylko jedną bramką a Tito Vilanova nerwowo spoglądał na zegarek i bez składu pokrzykiwał coś do swoich zawodników. Słaba dzisiaj obrona Barcelony tym razem nie popełniła już jednak błędu i dowiozła prowadzenie do końca. Spotkanie było bardzo ostre, szczególnie w drugiej części spotkania. Sędzia pokazał aż 9 żółtych kartek i dwie z nich zamienił na czerwoną. Postawa arbitrów była jednak nie najlepsza. Popełniali bardzo dużo błędów, które mogły pokrzyżować plany FC Barcelonie, która liczyła na łatwe zwycięstwo. Barça bez typowych środkowych obrońców w destrukcji radziła sobie kiepsko, co doprowadziło do czterech straconych bramek. Nie popisał się także Alba, strzelając samobója po kuriozalnym błędzie. Mecz był bardzo widowiskowy i pełen piłkarskich emocji. Oby więcej takich meczów, bo te są najpiękniejsze.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@FcPortoFan1999 Zgadza sie. Zresztą większość wschodnich ekip jest bardzo niewygodna. Dzisiejszy przykład to Qarabach...
1
@Bernard777 Do dymisji to powinien podać się ten sku.... szopen, czyli Mioduski!
12
Bardzo zaskakująca porażka w Champions League:
20 października 2009 r. FC Barcelona przegrała na Camp Nou z Rubinem Kazań 1:2 w trzeciej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów. Po pokonaniu Dynama Kijów w drugiej kolejce, zwycięzca Ligi Mistrzów z 2009, podjął na Camp Nou mistrza Rosji z 2008 roku, Rubina Kazań. Przed tym meczem Rubin nie wygrał żadnego meczu Ligi Mistrzów w swojej historii a Blaugrana chciała powiększyć przewagę w grupie F. Już na początku meczu Rubin całkowicie zaskoczył kibiców Camp Nou, kiedy to już w drugiej minucie spotkania Aleksandr Riazancew piorunującym uderzeniem z 25 metrów umieścił piłke w prawym górnym rogu bramki, pokonując Victora Valdesa. Po strzeleniu gola Barça natychmiast zaczeła atakować bramkę Rubina strzał za strzałem, ale bramkarz Siergiej Ryżykow stanął na wysokości zadania i nie dawał się pokonać do końca pierwszej połowy. W drugiej połowie Blaugrana kontynuowała atak na bramke Rubina aż w końcu udało się jej pokonać Ryżykowa w 48 minucie, kiedy to Ibrahimović dostał piłke od Xaviego i skierował ją w lewy dolny róg bramki, doprowadzając do remisu. Po strzeleniu gola wydawało się, że Barça jest na dobrej drodze do objęcia prowadzenia w meczu, ale tak się nie stało, ponieważ Rubin nadal utrudniał grę gospodarzom aż wreszcie w 73. minucie udało się im ponownie objąć prowadzenie. Tym razem Alejandro Dominguez posłał piłke w pole karne do Kardeniza Gokdeniza, który po raz kolejny dał Rubinowi Kazań imponujące prowadzenie 2-1. Po raz kolejny po golu Barcelona kontynuowała atak na bramkę gości ale nie miała szczęścia, ponieważ Ibrahimović trafił w poprzeczkę w 79. minucie a Yaya Toure skierował głową dośrodkowanie Xaviego w prawy słupek w doliczonym czasie gry. FC Barcelona nie zdołała już strzelić zwycięskiego gola i w efekcie Rubin Kazań odniósł wspaniałe zwycięstwo 2-1 na Camp Nou. Ta porażka była pierwszą porażką Barçy w sezonie 2009-2010 a dla Rubina Kazań pierwszym zwycięstwem w Lidze Mistrzów. Dzięki temu występowi Rubin zrównał się z FC Barceloną i Dynamem Kijów (które zremisowało dwa mecze na San Siro z Interem Mediolan) na szczycie tabeli grupy F.
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
14
Golazo na belgradzkiej Maracanie:
Argentyńska gwiazda strzeliła jedną ze swoich najbardziej ikonicznych bramek 20 października 1982 roku na Małej Maracanie w Belgradzie. Pozyskanie Diego Armando Maradony w 1982 roku było sensacyjnym i niezwykle hucznym transferem dla Barcelony. W ciągu dwóch lat argentyńska gwiazda doznała zapalenia wątroby (oficjalna wersja) i poważnej kontuzji kostki. Jego pobyt na Camp Nou zakończył się tragicznie, ponieważ był rozgniewany na ówczesnego prezydenta, Josepa Lluísa Núñeza. Jednak niektóre dzieła sztuki pozostają w pamięci. Pierwsze miało miejsce w Belgradzie, na stadionie Crvenej Zvezdy. 20 października 1982 roku Barça rozegrała mecz 1/8 finału Pucharu Zdobywców Pucharów na Małej Maracanie w Belgradzie . Boisko było w kiepskim stanie, pokryte błotem, ale nic nie mogło powstrzymać Maradony , gdy ten wpadł w szał. Argentyński piłkarz otrzymał podanie w środku pola. Stanął twarzą do bramki Crvenej Zvezdy z prawej flanki. Minął obrońcę i bez chwili wytchnienia dotarł do krawędzi pola karnego. Uniósł głowę i zobaczył bramkarza na niewłaściwej pozycji. Wtedy wymyślił magiczny strzał podcięty. Niemożliwe. Maradona, bardzo subtelnie, dotknął piłki z siłą, amortyzując ją. Piłka poszybowała wysoko. Potem spadła, ku bezradności 100 000 kibiców zgromadzonych na stadionie Crvenej Zvezdy. Barça wygrała w Belgradzie 4:2, a Maradona strzelił legendarnego gola . Strzelił też kilka innych pięknie zagranych bramek, o czym dobrze wiedzą kibice Realu Madryt. W ciągu dwóch sezonów spędzonych w Barcelonie Maradona rozegrał 58 meczów, strzelając 38 goli i zaliczając 24 asysty. Z Blaugraną zdobył Puchar Króla, Puchar Ligi i Superpuchar Hiszpanii, zanim został sprzedany do Napoli. Gdyby został w Barcelonie, historia Barcelony w latach 80. potoczyłaby się zupełnie inaczej.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11
1
@Sysia11 Ach... i wszystko jasne... Dziękuje za streszczenie :)
11
Zapomniany ,,Can Planes”:
Wraz z objęciem stanowiska prezydenta klubu przez Josepa Lluisa Nuñeza, ,,Can Planes” zaczął pełnić nową funkcje. Z inicjatywy Perego Garcii Vili, człowieka odpowiedzialnego za szkółke klubu, dom ,,Can Planes” stał się internatem dla młodych zawodników pochodzących spoza miasta. Do tego czasu mieszkali na pensjach albo w domach, za które płaciła Barça ale wtedy kontroli nad młodymi piłkarzami nie miał ani klub, ani ich rodziny. Żeby temu zaradzić, zarząd postanowił zgromadzić wszystkich zawodników w jednym miejscu i kształcić ich nie tylko piłkarsko. W ten oto sposób 20 października 1979 roku ,,Can Planes” stał się drugim domem młodych talentów Blaugrany. Prace mające na celu odpowiednie przystosowanie budynku, kosztowały klub 17 milionów peset. Trzeba było urządzić 2 piętra i poddasze, czyli około 610 metrów kwadratowych, tak aby ,,Nowa Masia” miała kuchnie, jadalnie, bibliotekę, biuro, salon, łazienki i 4 sale sypialnie. ,,La Masia”, jak była powszechnie zwana, mogła przyjąć 60 chłopców, chociaż początkowo mieszkało w niej tylko 19-tu. Z tej pierwszej grupy rezydentów tylko trzem udało się zadebiutować w pierwszej drużynie FCB a byli to Angel Pedraza, Esteve Fradera i Jordi Vinyals. Zbudowanie ośrodka treningowego imienia Joana Gampera w Sant Joan Despi i późniejsze przeniesienie młodych talentów rezydujących w La Masii do Centrum Szkolenia imienia Oriola Torta (jak nazwana została nowa rezydencja o powierzchni ponad 6 tys. metrów kwadratowych, mieszcząca się na terenie ośrodka treningowego klubu) spowodowało w czerwcu 2011 roku zamknięcie ,,Can Planes”.
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
2
Nie byłem w stanie oglądać finału mistrzostw świata, więc spojrzałem dopiero teraz(gdyż miałem nadzieje że TVP Sport po robocie puści powtórke ale jednak nie widze żeby puszczali) na wynik meczu Argentyna-Maroko i co widze!? Szok i niedowierzanie!!! Od razu przyszła mi na myśl piosenka z takimi oto słowami: "Jak to się stało, nie wiem do dziś, Niedziela była jak każda z nich, Wyjrzałam oknem, wiatr chmury gnał, Wokoło pusto, dzień z zimna drżał..."...
0
@Ogorinho1974 Czy mam rozumieć że chcesz abym przy każdej biografii nieżyjącego piłkarza podawał date zgonu?
Czy też sam wolisz to dalej za mnie robić? :)
10
Wybitne legendy Katalońskiej Dumy:
20 października 1919 r. w Dueñas urodził się Mariano Martin Alonso. Mariano Martin należy do grupy najlepszych napastników jacy kiedykolwiek występowali w FC Barcelonie. Grając tutaj osiągnął niesamowity współczynnik skuteczności- zdobywał średnio 1,12 gola na mecz! Jego boiskowy przydomek to ,,La furia del area” czyli mniej więcej ,,Plaga pola karnego”. Mariano grał dla Blaugrany od początku sezonu 1939/40 aż do końca sezonu 1947/48, gdzie w 168 meczach strzelił 188 goli! Martin był typowym środkowym napastnikiem, zdobywanie goli przychodziło mu nadzwyczaj łatwo a jego instynkt strzelecki wyraźnie przewyższał umiejętności innych napastników tamtych czasów. Do jego atutów należała również szybkość, ponadto na boisku wykazywał się również ciężką pracą a technicznie był bajeczny. Początki były trudne, jego dzieciństwo było bardzo ciężkie; w wieku 9 lat musiał porzucić szkołe i pójść do pracy. W czasach wojny domowej Mariano reprezentował barwy Barcelońskiego Sant Andreu, gdzie trenerem był Josep Planes, późniejszy trener Blaugrany. W wieku 20 lat Mariano stał się najlepiej zarabiającym piłkarzem z gażą 1300 peset miesięcznie. Tak wysoki kontrakt jest usprawiedliwiony tym iż Martin był pierwszym królem strzelców La Liga wywodzącym się z FC Barcelony! W sezonie 1942/43 zdobył 32 gole. Podczas gdy w barwach Dumy Katalonii zdobył 2 mistrzostwa Hiszpanii, Puchar Hiszpanii oraz Copa de Oro, w wieku 28 lat poważna kontuzja kolana zmusiła go do zakończenia kariery. Później próbował jeszcze grać dla Gimnastic Tarragona i Sant Andreu ale w 1950 roku definitywnie zawiesił buty na kołku.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
9
Od kiedy słowo Barça jest używane w odniesieniu do klubu FC Barcelona?
Niedawne odkrycie wskazuje, że imię Barsa z literą s pojawiło się w piśmie na krótko przed inauguracją stadionu „Camp de Les Corts”. Barça, skrócona forma nazwy Barcelona odnosząca się do drużyny Blaugrana, to marka globalna. Ale od kiedy ta nazwa jest używana? Trudno określić dokładną datę, ponieważ kibice z pewnością używali jej na głos, zanim została zapisana czarno na białym. Musimy jednak trzymać się dokumentów, aby bliżej przyjrzeć się temu momentowi, przed inauguracją stadionu „Camp de Les Corts”. Zatem musimy cofnąć się do 8 grudnia 1921 roku, aby znaleźć pierwszy pisemny dowód skrócenia nazwy Barcelona, choć w formie Barsa , przez s (nawiasem mówiąc, nadal używanej w niektórych krajach Ameryki). Osobą, która niedawno, przypadkiem, odkryła to nazwisko, przeglądając swoje skarby, był Nicolás Sanz, kolekcjoner, nauczyciel licealny i przewodniczący Rady Prowincji Arandina. Wśród swojej bogatej kolekcji Sanz posiada „Hallelujah”, w którym po raz pierwszy pojawiło się słowo „Barça”. Rzecz w tym, że nie ma na nim daty, ale miał szczęście, że w jego magazynie znajdowała się również gazeta, która zapowiadała zbliżającą się publikację tego historycznego dokumentu, „La Jornada Deportiva” z 5 grudnia 1921 roku. Gdy tylko ją odkrył, poinformował o tym klubowy dział dokumentacji.
„About the Hallelujah”( Auca) to komiks Jaume Passarella, który obejmuje pierwsze 22 lata istnienia klubu, jego najwspanialsze momenty i najlepszych zawodników, a kończy się tuż przed inauguracją stadionu „Les Corts”. Składa się z zaledwie 48 paneli rozłożonych na ośmiu stronach grubego papieru, z dwukolorową okładką z przodu i pustą tylną stroną. Słowo „Barça” pojawia się pięć razy: na rysunkach 28, 38, 43, 44 i 48.Aż do tego odkrycia uważano, że pierwsze skrócenie słowa Barcelona miało miejsce 30 listopada 1922 roku. A tygodnik „Xut!” na stronie 7 odważył się użyć tej nazwy: „Zarząd zaproponował graczom „Barçy” bramki gościnne o ich nazwisku a nazwa klubu poszła na lewe skrzydło, na lewą stronę”. Prawdą jest, że słowo Barça nigdy wcześniej nie zostało zapisane w obecnej nazwie i że od tego czasu stało się popularne, ale mało kto miał dokument, który jest w rękach Sanza i który zmienił opowiadaną historię.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
2
@FcPortoFan1999 No ponoć jakiś nowy Eto"o ale ja go wogóle nie kojarze...?
1
Nie rozumiem dlaczego Eleven mając prawa do La Liga nie transmituje meczu Levante, w którym ponoć gra bardzo ciekawy Kameruńczyk, jak mu tam? Ejong czy jak? Ktoś mówił że mógłby nawet zagrać w naszej Barcuni?
1
@Comentateiro Spokojnie z tym Manchesterm United. Mamy dopiero październik, nie było jeszcze "Boxing day" czy jak tam się to pisze(?) a gdzie jeszcze do końca sezonu...
11
Skromna zaliczka przed rewanżem:
19 października 1983 r. Widzew Łódź pokonał Sparte Praga 1:0 w 1/16 PUEFA. Widzew Białystok? Niekoniecznie, choć piłkarzom i kibicom Sparty Praga, która w 1983 roku stanęła na drodze wicemistrzów Polski w Pucharze UEFA, mogło się tak wydawać. Czechosłowacy bowiem zamiast do ,,Miasta Włókniarzy” musieli się udać… na Podlasie. To efekt kary jaką UEFA nałożyła na łodzian, za trafienie w głowę butelką rzuconą z trybun sędziego liniowego, podczas półfinałowego meczu Pucharu Europy z Juventusem Turyn w poprzednim sezonie. Efekt to dwa mecze w pucharach w roli gospodarza co najmniej 250 kilometrów od Łodzi. Pierwsze spotkanie przed białostocką publicznością piłkarze Władysława Żmudy bezbramkowo zremisowali z IF Elfsborg, ale awansowali po remisie 2:2 w Szwecji i w kolejnej rundzie los przydzielił im właśnie trzecią drużynę ligi naszych południowych sąsiadów. „U siebie” Widzew nie zachwycił, choć wypracował minimalną zaliczkę przed rewanżem. Gola na wagę zwycięstwa strzelił Roman Wójcicki.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360
11
Pierwszy strzelec gola dla FC Barcelony w Primera Division został wykluczony z drużyny w wieku 25 lat, ponieważ był… „stary”.
Klub próbował sprzedać Manuela Parerę, ale ten, kontuzjowany, zdołał odejść za darmo i trafił do Sabadell, zespołu, któremu zawsze był wdzięczny. Zdobył pierwszego gola dla FC Barcelony w La Liga w Santander, już w 1929 roku. W deszczowy lutowy wtorek strzelił oba gole dla Barçy w wygranym 2:0 wyjazdowym meczu z Racingiem, co ostatecznie pozwoliło mu zostać najlepszym strzelcem klubu w pierwszym sezonie, z 11 golami na koncie. Jednak wkrótce potem klub pokazał mu drzwi z powodu „starości” ; miał zaledwie 25 lat. Nigdy nie zapomniał tego lekceważenia ze strony klubu. Mowa o Manuelu Parerze Penelli, jednym z najwybitniejszych piłkarzy w historii Blaugrany, pomimo krótkiego pobytu w klubie. Parera, urodzony w Barcelonie 7 października 1907 roku, zaczął grać w piłkę nożną na ulicach, na pustkowiach. Jednak jego gra i waleczna postawa pozwoliły mu dotrzeć do elity wiele lat później. Początkowo dołączył do młodzieżowej drużyny FC Barcelony w 1923 roku i od tamtej pory piął się po szczeblach kariery, aż do oficjalnego debiutu w pierwszej drużynie w 1926 roku. Był skrzydłowym. W barwach Blagrana rozegrał aż 270 meczów – 123 oficjalne – strzelił 70 goli – oprócz pierwszego w La Liga, strzelił również pierwszego gola dla Barcelony u siebie w tych rozgrywkach – i zdobył osiem tytułów: jeden tytuł La Liga, dwa Puchary Katalonii i pięć Mistrzostw Katalonii. Jednak pod koniec sezonu 1932/33, gdy zbliżał się do 26. roku życia, Barça chciała się go pozbyć, uznając, że jest za stary dla drużyny i próbowała sprzedać go za 20 000 peset. Nigdy nie pozbył się tego problemu. Ostatecznie jednak uzyskał zwolnienie i przeszedł do Sabadell, gdzie spędził dwa sezony i zawsze miło wspominał to miejsce ze względu na szansę i zaufanie, jakim go obdarzono, jak pisze w książce „El árbol del Barça” (Círculo Rojo, 2023). Później nadal mógł pochwalić się grą w Gironie i Badalonie.
Kolejna anegdota Parery zebrana w książce opowiada o jego oburzeniu wysokim kosztem, jaki Barça zapłaciła za Johana Cruyffa w 1973 roku – około 100 milionów peset. Dla niego była to kwota niewspółmierna i nie na miejscu, nawet dla kogoś o takich kwalifikacjach jak Holender. Znał już inne czasy, kiedy łączył sport – Parera wstawał o piątej rano, wsiadał na rower i jechał na trening – z pracą elektryka, a raczej inspektora-instalatora w Fecsie. Manuel Parera zmarł w 1975 roku w wieku zaledwie 67 lat. Pozostawił wdowę i troje dzieci. Nawiasem mówiąc, jeden z jego braci, Ramón, który był dwa lata młodszy, również grał w pierwszej drużynie Barcelony (1927) i oficjalnie zadebiutował trzy tygodnie wcześniej. Nie wytrzymał długo w Barcelonie (33 mecze, w tym tylko dwa oficjalne; 20 goli; jeden tytuł mistrzowski w 1929 roku), ponieważ odszedł wściekły z powodu braku czasu gry i kontynuował karierę w Espanyolu, Júpiter, Sabadell, Vic, Badalonie, Lleidzie i Sant Celoni.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
12
Tak się rodził WIELKI WIDZEW:
19 października 1977 r. Widzew Łódź przegrał na stadionie ŁKS-u z PSV Eidhoven 3:5 w 1/16 Pucharu UEFA. Był to jeden z najbardziej widowiskowych meczów pucharowych Widzewa, który po wyeliminowaniu w pierwszej rundzie Manchesteru City trafił ponownie na słynnego i utytułowanego rywala, który w tamtym czasie zaliczał się do najlepszych drużyn Europy, a w składzie PSV grali między innymi bramkarz J. Van Beveren czy zawodnicy późniejszego wicemistrza Świata Holandii z Mundialu w Argentynie, w 1978 r. jak Ernie Brands, Jan Poortvliet czy bracia Rene i Willy Van der Kerkhof. Fakt wyeliminowania Manchesteru City spowodował, że zainteresowanie tym meczem było olbrzymie a dodatkowo prasa umiejętnie podgrzewała atmosferę, toteż na mecz ten trzeba było się wybrać z wyprzedzeniem, by zająć jakieś dobre miejsce do obejrzenia tego widowiska i nie tracić nerwów przy wchodzeniu na stadion. Tak jak w meczu z MC dominował tłum ludzi ubranych na szaro, niewielu posiadało barwy czy flagi, natomiast to, co różniło to spotkanie od meczu z MC to niesamowite emocje spowodowane zmieniającym się wynikiem. Prowadziliśmy w 16 min. 1:0 po strzale Rozborskiego by potem przegrywać 1:3, a następnie znów doprowadziliśmy za sprawą Kowenickiego w 65 min. do stanu 2:3 by ponownie stracić dwa gole na 2:5. Gdy Boniek strzelił w 79 min. gola na 3:5 to atmosfera przypominała „kocioł z wrzącą wodą”. To były piękne chwile a warto podkreślić, że w pomeczowych wypowiedziach dziennikarze holenderscy nie mogli sobie przypomnieć kiedy PSV stracił tyle bramek w jednym meczu. Apetyty na sukces przed spotkaniem były bardzo rozbudzone, ale mimo porażki ludzie wychodzili z tego spotkania z wypiekami na twarzy, bo adrenalina spowodowana emocjami była ogromna, a mecz stał na wysokim poziomie. Przed i po meczu nie było (tak jak w przypadku meczu z Manchester City) atmosfery jakiegoś zagrożenia i ludzie w spokoju rozchodzili się do domów. Z Holandii na ten mecz przyjechało do Łodzi kilkudziesięciu oficjeli i tylko oni kibicowali swojej drużynie. Ten mecz stał się (tak jak w przypadku meczu z MC) podwaliną do uzyskiwania coraz większej popularności przez Widzew, a niewątpliwą zasługą dla tego była gra piłkarzy. Warto przytoczyć ich nazwiska: S. Burzyński (bramkarz), Z. Kostrzewiński, W. Surlit, W. Chodakowski, Z. Boniek, H. Dawid, P. Zawadzki, P. Janas (nie mógł wystąpić w meczu rewanżowym, bowiem nabawił się kontuzji w spotkaniu ligowym z Szombierkami Bytom), A. Grębosz, T. Błachno, Z. Rozborski, M. Tłokiński, A. Pyrdoł, T. Gapiński, A. Możejko, R. Kowenicki.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360
1
@Jakchcesz No zgoda, ma jaja ale z drugiej strony jak ma jaja, to powinien również coś zrobić z obroną bo linia defensywna gra na bardzo niskim poziomie a chwilami wręcz tragicznie! Z taką obroną to wogóle nie zaistniejemy w Lidze Mistrzów...
0
@Jakchcesz Tyle tylko że przy porządnym przeciwniku typu Atletico Madryt już bylibyśmy wypunktowani i te zmiany nic by nie dały. Oczywiście na obecną chwile i forme zespołu...
12
Hattrick ,,La Pulgi” w Lidze Mistrzów:
19 października 2016 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Manchester City w ramach 3 kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Rewelacyjny Lionel Messi strzelił hat-tricka a 10-osobowa Blaugrana pokonała 10-osobowy Manchester City 4-0, zapewniając sobie pewną kontrolę nad grupą Ligi Mistrzów. Czwartego gola przed końcem dołożył Neymar. Jedni i drudzy kończyli mecz w dziesiątkę. Najpierw wyrzucony został bramkarz City, Claudio Bravo, potem do szatni za dwie żółte kartki odesłano także Jeremy’ego Mathieu.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
12
,,Czarna perła” zapewnia cenne 3 punkty:
19 października 2008 r. FC Barcelona pokonuje na ,,San Mames” Athletic Bilbao w 7 kolejce Primera Division i tym samym zajmuje 4 miejsce w tabeli ex aequo z Realem Madrid. Gola na wage zwycięstwa strzelił znakomity snajper Samuel Eto’o w 63 minucie.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
0
@mekston A to chyba że! No to sam widzisz że nie znam tej "chińszczyzny" :)