YeastMoss
Dołączył/a: wrzesień 2015
16 obserwujących
6 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@udarpawarotam Ale nie uważam, ze jest to szokujące. Dlatego między innymi piszę, że to kolejny dowód, widujemy to bardzo często. Po prostu uważam to za informację godną odnotowania ;) Zgadzam się co do indoktrynacji, tu dochodzi wręcz do robienia z siebie świętych... po fakcie
8
Kolejny dowód na ogrom hipokryzji w naszych ludzkich zachowaniach i poglądach.
Z badania CBOS wynikło, że aborcji częściej dokonują kobiety... o poglądach prawicowych :)
"Poza respondentkami starszymi, co najmniej jednokrotne przerwanie ciąży częściej deklarują kobiety gorzej wykształcone, niezadowolone ze swojej sytuacji materialnej, mające prawicowe poglądy i praktykujące religijnie, przede wszystkim rzadko, nieregularnie. Kierunek dwóch ostatnich zależności może być pewnym zaskoczeniem – jak pokazują wyniki innych naszych badań, zarówno prawicowa orientacja polityczna, jak i zaangażowanie religijne sprzyjają identyfikacji z nurtem pro-life."
Cały raport, w tym próba wytłumaczenia tego paradoksu:
https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2013/K_060_13.PDF
0
@michaleu Polecałbym, gdyby nie ostatni akapit :/ Poniosło Cię trochę
1
@Edoss Mnie najbardziej pobudzają takie w guście Pajarito, więc ciężka sprawa :P
Smaczna z miętą jest Mate Green Fresa Frutilla, El Pajaro Menta Boldo i Fresca mają z kolei mocny aromat mięty.
Spoko sprawą jest, że możesz sobie zamówić kilkadziesiąt próbek po 50g i nie wydasz na to bajońskich sum ;)
0
@dorkizos Inzaghi, reprezentacja Włoch - tato się wykosztował i dostałem jeszcze spodenki i getry pod kolor, łaziłem po blokach dumny jak paw :)
A potem był Viduka, Leeds... Warto wspomnieć, bo od tamtego czasu Leeds nie było w Premiership, aż do teraz
1
@JimMorrisonFCB Podczas tych niecałych dwóch minut trzy razy zapomniałem, że to Mou, a nie Charlie Sheen
0
@Barcakolcz Chciałem zrozumieć w jaki sposób doszedłeś do "czyli uważasz, że nierobów jest coraz więcej?", ale rozumiem że odpowiedź nie istnieje, więc zamieściłeś inspirującą historią o Gandhim, tak dla niepoznaki.
Ani chybi, w to że w polityce jesteś od 8 lat ani trochę nie wątpię! Pozdrawiam ;)
0
@Barcakolcz Przedstaw mi swój tok rozumowania przed "czyli", bo jestem ciekaw jak do tego doszedłeś. A może mówienie innym co uważają i co robią całymi dniami to taki Twój styl? Jesteś kimś w rodzaju wróżki, ale przepowiadasz jedynie przeszłość i teraźniejszość?
0
@Barcakolcz Nie wiem do końca o czym mówisz, ale składając wszystko w całość wychodzi mi, że nierobów (o kimkolwiek mówimy) nierobami czyni środowisko, a skoro według podmiotu lirycznego to środowisko tworzy znana partia polityczna, to wszyscy powinniśmy popierać jej krytykę ;)
0
@Barcakolcz Jakiś Ty niewinny! Jakbyś był ciekaw to byś zapytał co porabia cały dzień, a nie zakładał co robi i tylko pytał dlaczego właśnie tak ;) Jeszcze w kontekście urazy na tle politycznym - słabe z perspektywy postronnego widza.
Biorę udział w różnych dyskusjach, smaruję posty na kartkę A4, a zwykle wchodzę w czasie "przerwy na kawę". Jakbym prześledził godziny, w jakich odpowiadam to też bym wyszedł na nieroba. A jest, mam wrażenie, zupełnie przeciwnie i szybki skok na Ramblę utrzymuje u mnie tempo myślenia w tych krótkich chwilach, gdy akurat na bieżąco sprawy są załatwione. Nie spędzam tu jednak całych godzin i jakby ktoś wyciągnął podobny wniosek to uznałbym, że wykazał się przynajmniej brakiem dobrej woli ;)
5
@Barcakolcz Zamiast tu siedzieć i robić słabe przytyki może zabierz się do robienia czegoś bardziej wartościowego? ;)
0
@tomek8756 Dobrze, że Messi nie grał w Bundeslidze jak bił inny rekord Gerda. Co, jak Lewy strzeli to właśni kibice go wygwiżdżą?
Chamstwo i dziecinada.
2
@Sulimo Normalnie bym nie rozumiał, ale kawą za 3zł mnie kupili :/
0
@Quavosk BTW czy nie było tak, że jak Barca oddała ostatnio napastnika do Atletico, to również wygrał Ligę?
1
@Bykunn Rozumiem ;) Dobrze to wszystko zresztą zauważam, będąc jednocześnie pracownikiem systemu, rodziną pacjenta i pamiętając krótki czas jak sam byłem pacjentem. Miałem również spojrzenie studenta na asystenta i asystenta na studentów i powiem Ci, że nie wiem jak to rozwiązać. Staram się po prostu współczuć każdemu kto przez to przechodzi. Organizacja jest jednak tak zła, że myślenie o reformach to jak przerabiać Malucha na Mercedesa klasy S.
Przypomina mi się jeden występ Dave'a Chapelle, w którym wspominał czego nauczył się w Afryce o walce z apartheidem - WSZYSCY muszą przyznać się, co źle zrobili, bo w patologicznym systemie każdy jest ofiarą i oprawcą jednocześnie. Tu bym zaczął ;)
0
@DonMatteo901 Niezmiennie mnie szokuje, że minął ponad rok, a tak zwana "opinia publiczna" ciągle nie rozumie po co było wypłaszczanie linii :/ no, ale do kogo jest skierowany populizm, jeśli nie do takiego krótkowzrocznego, niewiele pamiętającego towarzystwa
1
@Bykunn Lekarzowi też nie jest łatwo ogarnąć taką sytuację. Nie ma kontaktu z człowiekiem, więc wszystkie niezbędne informacje do dalszego leczenia, czyli historia choroby, uczulenia na leki, przebyte operacje itd. musisz wyszarpywać z trzewi systemów informatycznych i od rodziny, człowiek wyrywa sobie wkłucie, które zakładałeś pół godziny, a codziennie dostajesz telefon od rodziny, która obiecuje, ze "roz******** ci łeb" jak nie ogarniesz tatusia.
Nie wiem co masz na myśli przez "chama", ale jeśli kogoś, kto nie ma cierpliwości być miłym i cierpliwym to niestety spotyka to każdego pracownika szpitala, nie może być inaczej przy takich warunkach.
1
@msmsms Lambert, Lambert, Ty *****
0
@dowi8 Nienormalność, zaburzenie - słowa co najmniej zadziorne. Wcale ich jakoś często na co dzień się nie używa, a w takiej rozmowie ciśnie się na usta, mimo że oznaczają również chorego psychicznie. Ja je często wyrzucam ze słownika, bo po co ryzykować dwuznaczności, ale OK, rozumiem, że używasz go w innym znaczeniu. W takim razie mógłbym napisać jeszcze raz to, co powyżej o normalności zamieściłem.
Uważasz to za zaburzenie. OK, w porządku. Z medycznego punktu widzenia jest to zaburzenie różnicowania płci. Zaburzeniem w medycynie jest jednakże np. drożny otwór owalny w przegrodzie międzyprzedsionkowej, nerka podkowiasta, czy macica dwurożna. Zaburzenie to zresztą takie plastyczne słowo i również właśnie w naukach medycznych stosuje się wiele określeń, takich jak wariant normy, odstępstwo w zakresie fizjologii, czy po prostu "zmiana". Szczególnie w psychiatrii w kryteriach wielu zaburzeń i chorób pojawia się zresztą warunek "inny, niż przyjęty w danej kulturze"! Oznacza to ni mniej, ni więcej, niż absolutną względność wszystkiego co my tu opisujemy. Te wszystkie podziały są pokłosiem oświeceniowego racjonalizmu, sposób w jaki opisujemy przyrodę próbuje tworzyć te podziały, jednakże one istnieją tylko w naszych głowach. Zawsze okazuje się, że istnieje gdzieś płynne przejście burzące nasz dychotomiczny obraz świata.
W kwestiach seksualności jest to wyraźniejsze niż gdziekolwiek. Nikt osobie z podkowiastą nerką nie powie, że jest zaburzona, nikt nie zasugeruje, że powinna się leczyć, a już na pewno nie ogłosi, że jest jej przeciwny z powodów ideologicznych i nie powinna się afiszować ze swoją innością.
Gdy sprawa zaczyna kręcić się wokół genitaliów, płciowości i seksualności nagle nam odbija. Bierzemy te naukowe pojęcia i traktujemy je ściślej niż sama nauka. Pomyślmy o paru przykładach - każdy z nich dotyczy znanych mi osobiście, bądź zasłyszanych scenariuszy, przypadki są indywidualne, te choroby nie determinują historii każdej chorej osoby.
Weźmy kobietę, choć według kryterium chromosomalnego mężczyznę, czyli 46XY, który z powodu mutacji genu na chromosomie Y rozwija się jak dziewczyna. Z punktu widzenia genetycznego i gonadalnego jest mężczyzną z jądrami w miejscu jajników. Może wyglądać jak najpiękniejsza dziewczyna, ale nigdy nie urodzi dzieci. Mogłaby taka osoba przeżyć całe życie jako kobieta, jeśli nie starałaby się o dziecko, nigdy by się nie dowiedziała, że cokolwiek jest nie tak. W momencie gdy okazuje się, że genetycznie jest XY i ma jądra nagle wszystko się zmienia - kontakt z rodziną, partnerem, przyjaciółmi. Dlaczego?
Weźmy mężczyznę z mukowiscydozą, który w wyniku choroby stracił płodność - jego jądra nie produkują plemników. Genetycznie mężczyzna, morfologicznie mężczyzna, wychowany jako mężczyzna, ale nie zrobi nigdy podstawowej z punktu widzenia biologicznego samczej rzeczy, czyli nie spłodzi potomstwa. Nikt nie ma problemu, wszyscy współczują. Dlaczego?
Weźmy mężczyznę z zespołem Klinefeltera. Rozwija się jak normalny facet, jest wysoki, gra w koszykówkę. Bierze ślub, chce mieć dzieci i w końcu trafia do kliniki niepłodności, gdzie dowiaduje się, że ma kariotyp XXY, czyli chromosomalnie jest "nie w pełni mężczyzną". Traci we własnych oczach, ma problemy z własną tożsamością, czuje że zawiódł żonę. Czym tak naprawdę różni się w kwestii płci od przykładu z mukowiscydozą?
Weźmy mężczyznę... no kariotypowo mężczyznę 46XY... ale w dzieciństwie z powodu wyglądu genitaliów wychowano go jak dziewczynkę. Z czasem zaczyna czuć, że jest raczej chłopcem. Zaczyna się diagnostyka, wykryty zostaje niedobór 5alfa-reduktazy, chce operacji zmiany płci.
Każdą z tych chorób spowodował równorzędny z genetycznego punktu widzenia incydent. Taki sam, który mógłby przy innym genie doprowadzić np. do niskiego wzrostu Dannego DeVito. I pytam jak zdarta płyta "dlaczego". Dlaczego do Dannego DeVito i osoby z mukowiscydozą, mimo że mają "zaburzenia", a wręcz choroby z puntu widzenia medycznego, podchodzimy normalnie, odnotowujemy co najwyżej różnicę, ale na tym koniec. A dlaczego do osób z zaburzeniami różnicowania płci już podchodzimy zupełnie inaczej, np. toczymy na ich temat długie dyskusje, w które angażujemy naukę, religię i filozofię.
I ja widzisz właśnie u tych Inuitów dopatruję się odpowiedzi. U nich i tym dopisku w podręczniku do psychiatrii "inny, niż przyjęty w danej kulturze". Bo nasza kultura jest przewrażliwiona na punkcie seksualności. Boimy się jej, wstydzimy, chodzimy z problemami do księdza, lekarza i psychoterapeuty. Ciągle są kobiety, które gdy przyznały się matkom do pierwszej miesiączki, dostały w twarz, ciągle są chłopcy, którzy wstydzą się genitaliów i o stulejce nie powiedzą nawet lekarzowi. To jest ta różnica, to jest przyczyna nazywania jednych "odstępstw od normy" zaburzeniami i zakrywania ich parawanem, a ignorowania innych.
0
@Tatazolwinia Zgadzam się, ale nie co do tego, że Barca nie ma doświadczenia. Gra od sezonów tymi samymi piłkarzami, trzykrotnymi zdobywcami LM, Mistrzami Świata. Nie mogę pojąć, jak może zabraknąć im charakteru w kluczowych momentach, rozumiejąc przy okazji czemu z tym składem ciężko było cokolwiek zdobyć.
0
@dowi8 Powiedz mi jak idąc tym tokiem zrozumienia doszedłeś do wniosku, że zespół Downa zgodnie z tą logiką miałby nie być zaburzeniem? Zespół Downa powstający w wyniki błędu mejozy, bądź translokacji chromosomów, prowadzący do licznych chorób somatycznych, jak otwór w przegrodzie międzykomorowej, czy trzustka obrączkowata, wiążący się z częstszym zachorowaniem na białaczki... i można by tak dalej wymieniać. I to w porównaniu z czym? Z czuciem, że role tradycyjnie przypisywane osobom z podobnym ciałem nie korespondują z tym jak Ty czujesz? Zboczyłeś z drogi, zawróć.
Dlaczego wtrącam homoseksualistów? Napisałem trzywersowy, krótki opis jak pewien lud podchodzi do sprawy płciowości i seksualności. Ufam, że nie był dla Ciebie za długi i jeśli nie chcesz się odnosić do homoseksualizmu, to się nie odnoś, zamiast mi tu psioczyć, że za dużo napisałem.
Kobieta ma pochwę, mężczyzna penisa. No proste, nie wiem po nauka próbuje wnikać głębiej xD Swoją drogą to są dopiero drugorzędowe cechy płciowe, więc nie poruszyłeś tego co najważniejsze.
A tak na serio - co jeśli kobieta ma pochwę, ale nie ma macicy? Albo jajników? Albo jak mężczyzna ma penisa, ale jego jądra nie funkcjonują?
Powiesz może, że mężczyzna ma kariotyp XY, a kobieta XX. A co jeśli mężczyzna ma XXY, XYY, a kobieta XXX, XXXX?
A co jeśli kobieta - z pochwą i piersiami ma chromosomy XY?
Jak widzisz definicja się zawęża, klub traci członków i im więcej wiemy, tym trudniej powiedzieć co to jest norma. Spójrzmy więc na definicję normalności
sjp.pwn:
normalność
1. «bycie normalnym, zgodnym z normą»
2. «zdrowie psychiczne i fizyczne»
3. «życie toczące się według ustalonych, znanych praw i zwyczajów»
Ad.1 - z normą to znaczy, że taka jest większość (czyli jeśli 51% jakaś jest, to pozostałe 49% jest nienormalne) albo że taką zasadę przyjęliśmy. Pierwszy przypadek może być wybitnie niesprawiedliwy, drugi jest tylko naszym założeniem, niczym zgodnym z "prawem natury". Oba są subiektywne.
Ad.2 - zdrowie to stan pełnego fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu. Jeśli ktoś ma penisa, ale czuje się kobietą, nie widzi w tym problemu, biega maratony, normalnie funkcjonuje w społeczeństwie, to nie ma powodu żeby uważać go za chorego.
Ad.3 - czyli zakładamy, że coś jest nienormalne, bo u nas się uczy tak dzieci. Setki lat temu czy tysiące kilometrów stąd ktoś podchodzi do tego zupełnie inaczej. Właśnie o to mi chodziło z Inuitami. Marny to dla mnie powód.
Mam nadzieję, że już lepiej rozumiesz, pozdrawiam!
0
@Tatazolwinia Zgadzam się, że tym składem trudno było marzyć o lepszym rezultacie, niż miejsce na podium. Boli jednakże, że to jest kolejny rok z rzędu, kiedy w chwili wzrastającej nadziei drużyna zaprzepaszcza wszystko w marnym stylu.
0
@Enduu Parafina, kup ją w formie płynnej, tylko nie rozpuszczaj sobie świeczki do ucha :P
Ale jak nic nie działa to lekarz musi spojrzeć przez otoskop, może to nie woskowina.
2
@DonMatteo901 Wowowow, to Lewica ma socjalistyczne poglądy? Odkrycie Ameryki, dziękuję bardzo!
2
@dowi8 Dlaczego "zdecydowanie" jest to zaburzenie? Zakładanie, że to zaburzenie jest zakładaniem, że wiemy wszystko o biologii płci i z czysto naukowego względu jest nieuprawnione.
Wśród plemion tubylczych w Ameryce Północnej od tysięcy lat osoby transpłciowe były czczone jako posiadające dwie dusze, role mężczyzn i kobiet się przenikały i były płynne, a związki homoseksualne były uznane i szanowane. Uważanie tego za błąd jest efektem teologii chrześcijańskiej rzutowanym nieuprawnienie na naukę.
0
@PanteraCule Ogólnie rzecz biorąc w języku angielskim wiele imion może być zarówno męskich, jak i żeńskich, więc przykład nie do odniesienia.
1
Bojan to mogłeś być Ty
2
@Hopner15 Ale się dali ludzie oburzyć xD Czy Wy znacie jakiegoś dwulatka, żeby sobie porównać? Czy się będzie bawił/bawiła lalkami, czy samochodzikami, to nie ma najmniejszego znaczenia, to zmieni zdanie za tydzień i nie wpłynie to w żaden sposób na rozwój.
Że tak to ujmę, patologiczna reakcja rodzica na taką zachciankę, byłaby o wiele gorsza.
Znam dziewczyny, które i w wieku 7-10 lat bawiły się z nami na podwórku w żołnierzy i znam chłopaków, którzy grali z dziewczynami w gumę i bawili się w dom. Wszyscy jakoś żyją i mają się dobrze.
0
@Blanco16 Jako, że jest obowiązek szkolny, to nie ma wolnego wyboru, musisz mieć te dwa języki obce, ale jak Ci się nie podoba niemiecki i nie masz innego języka w szkole, to zmień szkołę. To jest Twój wybór.
Jak byłem w liceum też mógłbym to zaświadczyć, chociaż coś tam skrobałem. Nie minęło 5 lat i zrobiłem C1 w Goethe Institut z uśmiechem na otwarte możliwości pracy i rozwoju zawodowego. Uważałem, podobnie jak Ty, że angielski wszędzie mnie pociągnie, teraz widzę jak szczeniackie jest to myślenie. Będąc Polakiem ze znajomością angielskiego jesteś ledwo równorzędną konkurencją dla innych.
Maksyma propagatorów języka niemieckiego oddaje to zresztą idealnie:
"Englisch ist ein Muss, Deutsch ist ein Plus"
Widzę to zresztą nie tylko po sobie, kilku znajomych zostało oddelegowanych do pracy w Niemczech, Austrii czy Szwajcarii dzięki znajomości języka, choć w liceum nikt by nie pomyślał, że będą wykonywać pozwalający na to zawód. Innym podobne możliwości przeleciały przed nosem i pluli sobie w brodę za olanie tematu wcześniej.
Moja rada jest taka, żebyś sobie nie obiecywał w Twoim wieku co zrobisz, a czego za żadne skarby nie zrobisz, bo życie Cię zweryfikuje jeszcze wiele razy. Zrób chociaż taka przysługę Blanco16 z przyszłości, że nie zamkniesz mu przedwcześnie różnych furtek, bo zachciało Ci się walczyć o polską, sarmacką wolność na poziomie przedmiotu w szkole ;) Pewnie mnie nie posłuchasz, ale chociaż po latach nie powiesz, że nikt nie ostrzegał.
A o wartości znajomości języków niech zaśpiewa Ci Rammstein ;)
A o tym jak ironiczne jest nasze psioczenie na możliwości, za które inni daliby się pociąć mógłby zaśpiewać Dave Matthews w utworze "Funny the way it is", ale skończę ten kącik muzyczny.
Pozdro!
0
@Blanco16 To chyba świadczy o Twoim nieuctwie.
Dają Ci "za friko" możliwość zdobycia wiedzy, za którą później musiałbyś wydać grube tysiące, a Ty narzekasz, że uczą Cię na siłę. Kontakty biznesowe/praca w sąsiednim państwie jest nieprzyszłościowa? Liczenie, że po angielsku dogadasz się wszędzie i otworzy Ci to drzwi tak samo, jak język używany miejscowo jest straszliwie naiwne.
Ale ludzie zwykle zauważają to jak są około trzydziestki-czterdziestki, okazuje się, że język by się przydał, a teraz nie ma czasu i hajsu na naukę, która w tym wieku już nie wchodzi tak łatwo. Okazuje się też zwykle, że ten angielski jest raczej na poziomie Prezydenta Dudy, niż jakimkolwiek dającym swobodę za granicą.
" ustawa o wolny wybór drugiego języka"
Ile Ty masz lat? :D