9

Gdyby jeszcze żył, kończył by dzisiaj bodaj 78 lat! Tym razem to jednak nie jest historia o profesjonalnym piłkarzu ale wielu z was może zainteresować postać tego wybitnego człowieka.

Dredy, futbol i śmierć(naturalnie w odpowiedzi na mój komentarz):


@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson

11

(Nie)zapomniane El Clasico:

6 lutego 1997 r. Real Madryt zremisował na Santiago Bernabeu 1:1 z FC Barceloną w rewanżowym meczu 1/8 Pucharu Hiszpanii. Gole strzelili odpowiednio Šuker oraz samobójczą Roberto Carlos. Dzięki temu remisowi Blaugrana awansowała do następnej rundy ponieważ pierwszy mecz na Camp Nou wygrała 3:2.

Dla zainteresowanych:




@Monix10
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@Symson
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@patataj
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Sensible

9

FC Barcelona dzień po dniu:

6 lutego 1977 r. w meczu FC Barcelona-Malaga arbiter Melero Guaza nie odgwizdał dwóch karnych dla gospodarzy i uznał gola dla Malagi strzelonego ręką z pozycji spalonej! Wówczas Johan Cruyff pokłócił się z sędzią i został wyrzucony z boiska, krzycząc: ,,Melero eres un hijo de gran puta!”. Osobiście nie znam języka hiszpańskiego lecz nie trudno się domyślić co mogły oznaczać te słowa? Holender później tłumaczył ironicznie, że mówił jedynie ,,Manolo strzelaj szybko” do swojego kolegi z drużyny. Barça w końcu wygrała ten mecz 2:1 ale Cruyff został zawieszony na 3 kolejki, w których Duma Katalonii zdobyła zaledwie jeden punkt i straciła szanse na mistrzostwo. Wprawdzie dyktator Franco już nie żył lecz tzw. ,, bezstronność sędziowska” ciągnie się aż po dziś dzień.


@Pawel13sz
@patataj
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Monix10
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
@DaPidejpi

3

@Ojciec5tkidzieci Nie no, zgadza się, wtedy mieli super pake! bodaj grał jeszcze wtedy znakomity Jesus Navas a i świetny Luis Fabiano też w grał w tamtym okresie...

6

Odkąd pokochałem Barcunie(rok 2004) to nie widziałem aż tak beznadziejnie grającej FC Sevilli! Owszem prawie zawsze Andaluzajczycy przegrywali z ,,naszą" Barcą ale grali na ogół jak równy z równym. Natomiast wczoraj to Los Nervionenses zagrali na poziomie Cadiz CF czy też Getafe CF. Z drugiej strony w końcu ,,nasza" Barca przestała ,,przetaczać" mecze 1:0. W końcu mamy drużyne, która powinna sięgnąć wreszcie po mistrzostwo Hiszpanii. Tego prowadzenia nie można już wypuścić z rąk, w przeciwnym razie byłby to srogi policzek dla całego barcelonizmo! Z Dembele czy też bez niego, mistrzostwo mamy w zasięgu ręki i tego nie można zmarnować!
Vamos Barca, Vamos po 27 majstra!

7

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

5 lutego 1942 r. w Drewienkach na Litwie urodził się Jan Pieszko. Pieszko w Legii rozegrał 238 spotkań, strzelając 68 goli. Zwany "Kargulem" jest wychowankiem klubu Darzbór Szczecinek. Był środkowym napastnikiem. W barwach Legii występował w latach 1966-76. Dwukrotnie zdobył z nią mistrzostwo (1969, 1970), raz Puchar Polski (1973). Mierzący zaledwie169 cm zawodnik został wypożyczony z Zawiszy Bydgoszcz na mecze z okazji 50-lecia istnienia Legii i tak spodobał się trenerom, że już został w Warszawie. O głowę niższy od obrońców rywali ogrywał ich z łatwością, kończąc skutecznie akcje skrzydłowych Roberta Gadochy i Janusza Żmijewskiego. Nigdy z jego osobą nie wiązały się jakiekolwiek afery. Sędziowie bardzo rzadko go karali. Po zakończeniu kariery piłkarskiej przez długie lata prowadził reprezentacje juniorskie Polski (począwszy od 1988 r.). A z Legią również związany był jako trener. Konkretnie jako asystent. Samodzielnie prowadził m.in. Bałtyk Gdynia oraz Polonię Warszawa. W Galerii Sław Legii znalazł się obok wyróżnionych Lucjana Brychczego, Bernarda Blauta, Stefana Białasa, Lesława Ćmikiewicza, Władysława Stachurskiego i Leszka Pisza.



@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson

12

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

5 lutego 1899 r. w Samborze urodził się Zygmunt Steuermann. Jako pierwszy zawodnik w lidze strzelił gola bezpośrednio z rzutu wolnego. Jest postać tragiczną. Urodził się w Samborze, w którym przez większość życia pracował i grał w piłkę. Najbardziej znany jest z występów we lwowskiej Hasmonei i warszawskiej Legii. Dwukrotnie zagrał w koszulce z orłem na piersi, strzelając cztery bramki. Bramkostrzelność była jego znakiem rozpoznawczym. Był najlepszym strzelcem Hasmonejczyków. Gdy w 1927 r. klub ze Lwowa zadebiutował jako jeden z założycieli w Lidze Polskiej, Steuermann regularnie torpedował bramki rywali swoimi zabójczo mocnymi uderzeniami. W inauguracyjnym sezonie zdobył 23 gole, nieźle jak na drużynę z dołu tabeli. Dla porównania Wacław Kuchar zdobył ich 25. Niezbyt przykładał się do treningów, mówiło się, że nie lubił biegać po boisku, ale kiedy trzeba było, to imponował przyspieszeniem. Do klasyki przeszło prasowe określenie, że jak zwykle leniwy Steuermann znów uzyskał w lidze trzy gole. Steuermann padł ofiarą zbrodniczej niemieckiej ideologii. Z uwagi na swoje żydowskie pochodzenie trafił do obozu koncentracyjnego na przedmieściach Lwowa. Łapanka objęła zresztą wielu innych piłkarzy. Sport we Lwowie praktycznie przestał istnieć – zostało zakazane organizowanie się w drużyny futbolowe, a jedynymi meczami były rozgrywki niemieckich żołnierzy. W 1941 r. doszło do niecodziennej sytuacji – pewni siebie naziści chcieli udowodnić swoją wyższość i zorganizowali mecz z drużyną złożoną z więźniów obozu. Ci pomimo złego stanu fizycznego pokonali oprawców 3:1, a dwa gole zdobył Steuermann. Ten wyjątkowy moment tryumfu i poczucia wolności(podobnie jak inni więźniowie) przypłacił życiem. Podobny los spotkał Leona Sperlinga. W Reprezentacji rozegrał 2 mecze, strzelając 4 gole.



@DaPidejpi
@Pawel13sz
@patataj
@AssisMoreira
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Sensible
@Symson

8

Blaugrana w europejskich pucharach:

5 lutego 1980 r. FC Barcelona zremisowała na Camp Nou 1:1 z Nottingham Forest w rewanżowym meczu o Superpuchar Europy. W tym drugim meczu u siebie Blaugrana zaprezentowała się znacznie lepiej i objęła prowadzenie po golu z rzutu karnego Roberto Dinamite, lecz wyrównujący gol Nottingham tuż przed przerwą zmniejszył szanse gospodarzy do minimum. Po przerwie Anglicy mogli nawet wyjść na prowadzenie ale karnego obronił Artola. Trener gości Brian Clough ,,celebrował” zwycięstwo już przed meczem, wypijając kilka piw w hotelu. Po wygranej nie odebrał pamiątkowych medali a na konferencji prasowej pojawił się prawdopodobnie pijany. Na pytanie, czy w przyszłości mógłby poprowadzić Dume Katalonii, zdenerwował się i stwierdził że pytanie jest ,,zbyt głupie, żeby na nie odpowiadać”. Nie chciał również wyrazić swojego zdania na temat meczu, uważając że jest to ,,zadanie trenera a on jest menadżerem”. Eschweiler, arbiter tego spotkania, po końcowym gwizdku wyściskał się z napastnikiem gospodarzy Simonsenem. ,,Szkoda że jego strzały nie trafiły do celu”- skomentował uderzenia Duńczyka sędzia(w latach 80-tych arbiter mógł udzielać wywiadów po meczach). W tamtym okresie Nottingham był bardzo silną ekipą, która dwukrotnie pod rząd zdobywała Puchar Europy. Nic więc dziwnego że ,,nasza” Barça przegrała ten dwumecz.



@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Monix10
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@Symson
@Sensible
@Pawel13sz
@patataj

9

Żywe legendy futbolu:

5 lutego 1984 r. urodził się Carlos Tevez, argentyński napastnik. Po blisko 20 latach gry w piłkę Carlos Tevez ogłosił zejście ze sceny. Wiele jednak wskazuje, że nie zamierza odchodzić w cień. Jego planem jest rozpoczęcie kariery politycznej. Głównym powodem decyzji Argentyńczyka jest choroba jego ojca. Segundo Tevez od lat boryka się z cukrzycą, ale jego stan zdrowia uległ znacznemu pogorszeniu po niedawnym zarażeniu koronawirusem. ,,Mam różne emocje. Czasami mam się dobrze, a innym razem idę i płaczę w przerwie meczu. To są trudne czasy. Idę odwiedzić mojego ojca, a potem muszę mieć siłę, żeby grać w piłkę” – mówi Tevez. Choć Segundo Tevez wychowywał argentyńskiego napastnika, tak naprawdę jest jego wujem. Biologiczny ojciec zginął w strzelaninie przed narodzinami piłkarza. Dla Teveza seniora ostatnie lata nie należą do najlepszych, w 2014 roku został porwany dla okupu. Spekuluje się, że po zakończeniu przygody z futbolem Argentyńczyk zostanie politykiem. Jak donoszą lokalne media, Tevez blisko współpracuje z byłym prezydentem kraju – Mauricio Macrim. Ze znanym politykiem łączą go relacje biznesowe, z czego część budzi kontrowersje. W 2018 roku argentyński sąd przyglądał się nieprawidłowościom przy zakupie elektrowni wiatrowych, w co oprócz dwóch panów zaangażowany był też były trener Boca Juniors – Guillermo Barros Schelotto. Tym razem jednak "biznes" ma dotyczyć stricte futbolu, a konkretniej potencjalnej prezydentury Macriego w Boca. Jego kontrkandydatem jest aktualny prezes Jorge Amea, którego zastępcą jest inny legendarny piłkarz – Juan Roman Riquelme. W trakcie swojej bogatej kariery Tevez grał w wielu uznanych drużynach. Swoją karierę rozpoczynał w Boca, gdzie został wychwycony przez skautów West Hamu. Tam zauważył go Sir Alex Ferguson, w którego drużynie Tevez grał z Cristiano Ronaldo i Waynem Rooneyem. Niedługo później w atmosferze skandalu przeniósł się z Manchesteru United do ich rywala zza miedzy – Manchesteru City. Następnie, po konflikcie z Roberto Mancinim występował w Juventusie Turyn, po czym wrócił do Boca Juniors. Wtedy pojawił się kontrakt jego życia. Został zawodnikiem chińskiego Shanghai Shenhua, gdzie z zarobkami na poziomie 40 milionów dolarów rocznie stał się najlepiej opłacanym piłkarzem na całym globie. W Chinach jednak zawodził, a gwiazdorski kontrakt nie pomagał mu w aklimatyzacji i odkupieniu swoich win. Wystąpił w 20 spotkaniach, w których zdobył 4 gole. Tym samym za jednego gola zarobił... 10 milionów dolarów. Po rocznym pobicie w państwie środka, Tevez wrócił do Boca. To jego trzecia i najwidoczniej ostatnia przygoda w tym klubie. Tevez ma na swoim koncie 11 tytułów ligowych. Grając w Manchesterze United wzniósł puchar za zwycięstwo w Lidze Mistrzów, a grając w reprezentacji Argentyny zdobył złoty medal na Olimpiadzie w 2004 roku. Mimo bezsprzecznych umiejętności, w trakcie kariery piłkarskiej wielu uznawało go za skandalistę, a nawet zdrajcę. Oby ta łatka nie trzymała się go także w polityce.


@AssisMoreira
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@patataj
@DaPidejpi
@Sensible
@Ogorinho1974
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Symson

4

@MesQueUnClub96 38 a nie 39. On jest rocznik 1985 ale życzeń nie będe mu składał bo jakoś go nie lubie...

13

Pamiętajmy o wybitnych legendach Dumy Katalonii:

5 lutego 1897 r. urodził się Josep Climent Gracia. Josep był znakomitym napastnikiem, doskonale grającym głową. W 1919 r. wraz z Zamorą trafił do Barçy. W sezonie 1921/22 strzelił aż 59 goli!(w tym 5 goli w meczu z Espanyolem o mistrzostwo Katalonii), co było najlepszym wynikiem w historii klubu aż do czasu genialnego Messiego. Gracia przez 5 lat gry w Dumie Katalonii utrzymał średnią ponad jednego gola na mecz(161 goli w 151 meczach!). Nie zapominajmy iż Josep był członkiem ówczesnej legendarnej linii ataku Blaugrany: Piera, Martinez, Gracia, Alcantara, Sagi-Barba.


@Monix10
@Lionel_Messi10
@Symson
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@Sensible
@DaPidejpi
@patataj

12

Feliz cumpleaños Neymarze!

5 lutego 1992 r. urodził się Neymar da Silva Santos Junior, wszystkim bardzo dobrze znany napastnik rodem z kraju kawy. Mimo wszystko dziękujemy mu za te nieliczne ale jednak chwile radości i sukcesów. Jednocześnie życzymy powodzenia na nowej drodze kariery.


@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Monix10
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
@Symson
@DaPidejpi

13

Feliz cumpleaños Giovanni!

5 lutego tyle że 1975 r. urodził się Giovanni Van Bronckhorst, holenderski obrońca, jeden z najlepszych lewych obrońców Blaugrany XXI wieku. Do Barcelony ściągnął go w 2003 r. z Arsenalu Frank Rijkaard na zasadzie wypożyczenia, po czym w ramach wolnego transferu FC Barcelona sprowadziła go na stałe. Z Dumą Katalonii Giovanni wygrał Lige Mistrzów oraz 2-krotnie mistrzostwo Hiszpanii. Gio, dziękujemy ci za to wszystko bardzo serdecznie i nigdy o tobie nie zapomnimy.


@Monix10
@Sensible
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Lionel_Messi10
@Symson
@Pawel13sz
@patataj

1

@mekston A no tak, żebyś wiedział :)

2

@mekston Zgadza się. Na ten moment to jest 9 goli! Musiałem coś nie dodać jakichś goli z Manchesteru United. Najmocniej przepraszam...

8

Lionel Messi w zakończonym meczu z Toulouse FC strzelił swojego 490 ligowego gola w karierze. Do cristiano Ronaldo traci już tylko 6 goli.

3

@HighestInTheRoomNie tym razem... :)

9

@FCBparasiempre

O bramkarzach często mówi się, że są inni. Często bywają szaleni. Odstają, różnią się od innych. Są odmieńcami, outsiderami, kolorowymi ptakami. Ich rola na boisku jest całkiem inna. Ich obrony, w przeciwieństwie do goli, nie są zapisywane w oficjalnych statystykach. Popełniane przez nich błędy zazwyczaj mają największą wagę. Nawet radość po golu dla swojej drużyny przeżywają w samotności. Sztandarowy przykład bramkarza wpisującego się w powyższy opis mógł stanowić Jaguare Bezerra de Vasconselos. Bohater naszego tekstu pochodzi z Brazylii, ale największą karierę zrobił we Francji. Odnosił duże sukcesy przed wojną jako zawodnik Olympique Marsylia. Występował w bramce tego klubu w latach 1936-39. Zasłynął nie tylko z bramkarskich umiejętności, ale również z szalonego charakteru. Podczas ligowego meczu przeciwko Rouen, swoim zachowaniem postanowił złamać wszelkie boiskowe schematy. Przesunął granice szaleństwa na niespotykany poziom. Kiedy rywale marsylczyków mieli wykonywać rzut wolny z 16 metrów, Jaguare zakazał partnerom z zespołu ustawić się w murze. Powodem tego niecodziennego pomysłu był… podjęty z rywalem zakład. Gdy gracze przeciwnej drużyny przygotowywali się do wykonania stałego fragmentu, golkiper spokojnie zakomunikował swoim kolegom: ,,Założę się o 200 franków, że i tak mi nie strzelą”. Jeden z piłkarzy Rouen zdecydował się przyjąć zakład. Wydawało się, że umieszczenie piłki w bramce strzałem tuż sprzed pola karnego nie jest niczym trudnym. Wykonawca rzutu wolnego trafił w poprzeczkę. Szaleństwo popłaciło. Jaguare triumfował. Vasconselos od zawsze wyróżniał się silną osobowością. Był niczym artysta. Specyficzny, ale kreatywny w tym co robi. Na świat przyszedł w 1905 roku w Rio de Janeiro. Nie dane było mu cieszyć się z ukończenia szkoły. Pracę w dokach dzielił z graniem w piłkę nieopodal swego domu w Saude. Wpadł w oko ludziom z klubu Espanhol. Jego gra wywarła na nich wrażenie, jednak by podpisywać się na karcie zawodniczej, Jaguare musiał nauczyć się pisać swoje imię i nazwisko. Szybko zwrócił uwagę większego klubu. Jego umiejętności dostrzeżono w legendarnym Vasco da Gama, po czym ściągnięto go do drużyny. Pierwszy duży sukces miał miejsce w 1929 roku. Było nim mistrzostwo stanowe. Bohater naszego tekstu od początku był charakterystyczny. Podczas boiskowych występów nosił na głowie białą marynarską czapkę. Lubił żarty. Jednym z nich, jak podaje Jonathan Wilson w książce „Bramkarz, czyli outsider”, było…odbijanie piłki od głów napastników przeciwnej drużyny. Kiedy w kierunku strzeżonej przez niego bramki sunał atak rywali, El Jaguar często poganiał ich, krzycząc „Chuta! Chuta!”. Specyficzne zachowania również miały wpływ na jego popularność. W 1931 roku Jaguare przyjechał do Europy. Drużyna Vasco odwiedziła Półwysep Iberyjski, żeby rozegrać dwanaście meczów. W aż ośmiu odbywających się na hiszpańskiej i portugalskiej ziemi spotkaniach Brazylijczycy byli lepsi od rywali.

Vasconselos pokazał się z dobrej strony, dzięki czemu, podobnie jak pomocnik Fausto dos Santos, otrzymał propozycję gry dla FC Barcelona. Przeszkodą w rozwoju ich międzynarodowej kariery były ówczesne przepisy, zgodnie z którymi obcokrajowcy nie mogli występować w oficjalnych meczach. Skończyło się na kilkunastu potyczkach towarzyskich. Wystarczyło to bramkarzowi do zyskania przydomku Arana Negra („Czarny Pająk”). Podjęte zostały działania mające na celu przyznanie obu Brazylijczykom obywatelstwa Hiszpanii. Jednak nawet zaangażowanie środków finansowych nie pomogło w tej sprawie. Jaguare nie został obywatelem Hiszpanii i, w przeciwieństwie do dos Santosa, wrócił do Brazylii. Fausto zdecydował się na przeprowadzkę do Szwajcarii. Bramkarz po przyjeździe do ojczyzny nie był już tak ceniony. Pojawiał się na treningach Vasco, ale nie był darzony takim zaufaniem, jak wcześniej. Wprowadził jednak pewną znaczącą innowację nieznaną wcześniej w Ameryce Południowej. Przywiózł bowiem bramkarskie rękawice i stał się pierwszym na tym kontynencie golkiperem, który ich używał. Po niepowodzeniu w kolejnym podejściu do występów w Vasco, Vasconselos podjął grę w combinados. Były to przypadkowo zmontowane wędrujące zespoły rozgrywające mecze pokazowe. Na szczęście udało się wrócić do wielkiej piłki. Z usług bramkarza postanowiono skorzystać w Corinthians. Znów pojawiła się nadzieja na lepsze piłkarskie czasy. Niestety, wkrótce do drużyny z Sao Paulo został sprowadzony Jose Hungares vel József Lengyel. Węgier był pierwszym zagranicznym zawodnikiem tego klubu. Wygrał konkurencję z Vasconselosem, przez co nasz bohater musiał poszukać sobie innego miejsca do prezentowania swoich bramkarskich umiejętności. Jaguare chiał ponownie spróbować sił w Europie. Pomógł mu Fernando Giudicelli – uczestnik mistrzostw świata w 1930 roku z reprezentacją Brazylii. Sam miał za sobą występy w europejskich klubach. Grał we Włoszech, w Szwajcarii oraz we Francji. Karierę zawodowego piłkarza dzielił z pracą agenta. Opisywanemu w tym tekście bramkarzowi Giudicelli miał znaleźć klub w Italii. Na drodze stanęła druga wojna włosko-abisyńska, która wybuchła, gdy Jaguare wraz z agentem pokonywali statkiem Atlantyk. Przystankiem w piłkarskiej przygodzie naszego bohatera stała się zatem Portugalia. Epizod w Sportingu zwieńczony był zdobyciem mistrzostwa Lizbony. Jednak Vasconselos znów przegrał rywalizację o miejsce w bramce. Jego konkurent Jao Azevedo zdobył później ze stołeczną drużyną siedem tytułów mistrza Portugalii. Wreszcie, w lecie 1936 roku, brazylijski golkiper trafił tam, gdzie czuł się najlepiej i osiągał największe sukcesy. Został graczem Olympique Marsylia. Już w pierwszym sezonie jego występów OM zdobyło mistrzostwo Francji – pierwsze w historii klubu. Dwie kolejne edycje rozgrywek o tytuł przyniosły drugie miejsce. Dorobek Brazylijczyka obejmuje także wywalczony w 1938 roku Puchar Francji. Jak już wspomniano, El Jaguar, przesuwał granice w boiskowych szaleństwach. Warto jednak podkreślić, że słynął nie tylko z niecodziennych zachowań, ale również ze świetnych bramkarskich umiejętności.

Prawdopodobnie najlepszy mecz rozegrał w 1938 roku. Rywalem Olympique było Sete. Vasconselos najpierw wykorzystał rzut karny, zostając pierwszym bramkarzem OM cieszącym się ze zdobycia bramki. Później zdołał obronić dwie jedenastki, ratując remis 1:1. W 1939 roku, tuż przed tym jak świat miały nawiedzić cierpienia II wojny światowej, Jaguare opuścił Marsylię. To właśnie nadchodząca wojna była prawdopodobnie powodem zakończenia jego francuskiej przygody. Zawitał na krótko ponownie do Portugalii, by wystąpić w kilku meczach Academico, po czym wrócił do ojczyzny. Tam znów nie był doceniony. Wprawdzie grał w drużynie Sao Cristavao, ale nie prezentował już tak wielkich umiejętności. Pił coraz więcej alkoholu. Miał coraz mniej pieniędzy. Zmuszony był powrócić do pracy w dokach. Opowiadał o wielkich występach na europejskich boiskach, ale mało kto mu wierzył, co tylko pogłębiało jego frustrację. Jego życie zakończyło się w tajemniczy sposób. W sierpniu 1946 roku został aresztowany. Powody nie są znane. Nie wiadomo także kiedy otrzymał cios w głowę – podczas bójki z policją czy w więziennej celi. Cios okazał się śmiertelny. Wspaniałego bramkarza pochowano w zbiorowej mogile. Jaguare Bezerra de Vasconselos był postacią nietuzinkową. Stanowił przykład człowieka szalonego, ale i wielkiego w swoim fachu. Czasy, kiedy prezentował bramkarski kunszt są dla nas odległe ale historie takich zawodników chyba warto przypominać....?

13

Niedoceniane legendy futbolu:

4 lutego 1926 r. urodził się Gyula Grosics, bramkarz, członek węgierskiej "Złotej Jedenastki", mistrz olimpijski z Helsinek w 1952 r. Był nazywany "Czarną panterą" od koloru stroju, w którym występował. Zasłynął świetną techniką i umiejętnością gry na przedpolu. Osiągnąłby jeszcze więcej, gdyby nie proces o szpiegostwo ze sfingowanymi zarzutami jeszcze pod koniec lat 40. W latach 1947-1962 rozegrał 86 meczów w reprezentacji Węgier. Grał w trzech mistrzostwach świata. W jego pierwszym występie Węgrzy przegrali w finale imprezy w Szwajcarii w 1954 roku z Niemcami 2:3. W kolejnych w Szwecji w 1958 i cztery lata później w Chile nie zanotowali sukcesów. Od lat miał poważne kłopoty zdrowotne, kilka razy był hospitalizowany z powodu kłopotów z układem oddechowym. 9 lat temu znalazł się w budapesztańskim szpitalu, po tym jak spadł ze schodów. W wyniku upadku doznał złamania kości stopy i obrażeń klatki piersiowej. Gyula Grosics zmarł 13.06.2014 r. w wieku 88 lat.


@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson

10

Ku czci legend Katalońskiej Dumy:

4 lutego 1917 r. po raz pierwszy w historii FC Barcelony odbył się mecz w hołdzie zasłużonemu piłkarzowi. Bohaterem był Ramon Torralba, defensywny pomocnik, który co ciekawe, był wciąż aktywnym graczem. W spotkaniu tym Blaugrana pokonała Terrasse FC 6:2. Dla Torralby zorganizowano również kolejny mecz, który odbył się na stadionie Les Corts 1 lipca 1928 r. na zakończenie jego kariery. Ramon Torralba do lat 60-tych posiadał rekord spotkań w koszulce Barçy wynoszący 475, który pobił dopiero legendarny defensor Joan Segarra Iracheta.


@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@Monix10
@Symson
@Sensible
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@DaPidejpi
@patataj

8

Zapomniane legendy futbolu:

3 lutego 1947 r. urodził się znakomity bułgarski napastnik oraz trener- Christo Bonew. Wychowanek Łokomotiwu Płowdiw, w którego seniorskiej drużynie grał przez siedemnaście sezonów: od 1965 do 1984 roku tylko z dwoma przerwami, kiedy krótko występował w barwach CSKA Sofia (1967/1968) i AEK Ateny (1981/1982). Był liderem linii ofensywnej Łokomotiwu; mimo iż zespół w tamtym okresie nie należał do faworytów ligi (największym zespołowym osiągnięciem Bonewa jest wicemistrzostwo kraju 1973 oraz Puchar Armii Sowieckiej 1983), to sam zawodnik zdobył wiele wyróżnień indywidualnych, m.in. trzykrotnie został wybrany na najlepszego piłkarza roku w kraju. Łącznie w barwach Łokomotiwu w 420 meczach strzelił 210 bramek, co do dziś pozostaje niepobitym rekordem tego klubu. Należy do jednego z lepszych pokoleń w historii bułgarskiej piłki nożnej (jest rówieśnikiem m.in. Dimityra Penewa, Georgi Asparuchowa, Dobromira Żeczewa i Petyra Żekowa); podobnie jak wielu innych jego kolegów na przełomie lat 60. i 70. odnosił sukcesy nie tylko w barwach klubowych, ale również zanotował wiele udanych występów z reprezentacją. Brał udział w dwu Mundialach: 1970 i 1974. Chociaż Bułgarzy odpadli już po fazie grupowej, to Bonew nie tylko na obu był podstawowym zawodnikiem ale także na każdym z tych mundiali strzelił po jednym golu(w 1970 w przegranym 2:3 meczu z Peru a cztery lata później w zremisowanym 1:1 spotkaniu z Urugwajem). Łącznie w barwach drużyny narodowej zdobył 47 goli i do listopada 2009 roku był rekordzistą kraju pod względem liczby strzelonych bramek. Ostatni raz trafił w swoim pożegnalnym, przegranym meczu 1:2 przeciw Argentynie na Estadio Monumental w Buenos Aires(25 kwietnia 1979). W tym towarzyskim meczu grał oczywiście śp. Diego Armando Maradona.


@AssisMoreira
@Symson
@DaPidejpi
@Sensible
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

1

@Crystal37 To że nie było do końca ,,prawidłowe" w czasie dyktatury Franco, to jak najbardziej bym się zgodził, jednak w roku 1935 to jednak nie wierze w ustawianie meczów a konkretnie tego akurat El Clasico. Proszę przedstawić jakiekolwiek dowody...

10

Nieszczęsne El Clasico:

3 lutego 1935 r. Real Madryt rozgromił FC Barcelone 8:2 na Estadio Chamartin w ramach 10 kolejki Primera Division. To największe ligowe zwycięstwo w historii El Clasico. Katalończycy walczyli dzielnie do stanu 1:1 w 15 minucie. Potem nie byli w stanie przeciwstawić się gospodarzom. Już w 47 minucie było 7:1 ale w drugiej połowie ,,Królewscy” spuścili nieco z tonu. Cztery gole dla Realu strzelił Sañudo a Lazcano popisał się hattrickiem. Warto odnotować że Hiszpanie używali wówczas słowa ,,free kik” na określenie rzutu wolnego.


@Ogorinho1974
@Symson
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
@Monix10
@Pawel13sz
@patataj
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Sensible

13

Campeonato Sudamericano de Selecciones:

2 lutego 1941 r. Chile pokonało Ekwador 5:0 na Estadio Santiago Nacional w pierwszym meczu 16 edycji Copa America. Jedenastka Chile, którą trener Maximo Garay znakomicie przygotował do turnieju rozpoczęła w imponującym stylu, gromiąc Ekwador i zwyciężając odwiecznego rywala z tej samej strony Andów, Peru 1:0. Chilijczycy poddani zostali niezwykle rygorystycznemu reżimowi treningowemu, poprzedzonemu specjalnym zgrupowaniem. Na zajęcie szkoleniowe pomiędzy kolejnymi meczami udawali się w szyku zwartym, wożeni wyłącznie do tego celu służącym autobusem. Po drodze witały ich wiwaty wyległych na ulice tłumów. Była to bowiem wcześniej nie oglądana nowinka techniczno-organizacyjna. Warto odnotować debiut najlepszego w dziejach chilijskiego futbolu bramkarza. Sergio Livingstone szybko zyskał sławe kontynentalną. W 1943 r. za sumę 33 tys. pesos przeszedł z Universidad do słynnej argentyńskiej jedenastki Racingu i był to w owym roku finansowy rekord na transferowym rynku. Przed własna publicznością Livingstone bronił jak w transie. W meczu z Peru wielokrotnie parował straszliwe bomby Fernandeza, bohatera turnieju z 1939. Na tym wszakże impet gospodarzy się wyczerpał. Stało się jasne że pod nieobecność Brazylii rozstrzygającą batalie stoczą faworyci, czyli jak zwykle Argentyna i Urugwaj. Trener Argentyny Stabile właśnie wkraczał w swój fantastycznie długowieczny cykl, któremu kres miała położyć dopiero szwedzka katastrofa z 1958 r. Teraz był u początku drogi i wszelkie możliwe atuty leżały w zasięgu ręki. Dysponował wspaniałą armadą fenomenalnych piłkarzy, których szczyt umiejętności przypadł właśnie na tę dekade. Miał do czynienia z prawdziwymi kłopotami bogactwa, zwłaszcza jak zwykle w ataku. Na mecz z Urugwajem Stabile zdecydował się wystawić atak: Pedernera, Moreno, Marvezzi, Sastre, Garcia. Teoretycznie tylko środkowy Marvezzi nieco odstawał klasą od utytułowanych kolegów, lecz to właśnie on imponując twardością i ciągiem na bramke, został królem strzelców tego turnieju, zdobywając wszystkie 5(!) goli w jednym meczu z Ekwadorem, co zresztą było wyrównaniem rekordu legendarnego Hectora Scarone z 1926. Pozostali byli istną ,, arką przymierza” między dawnymi i nowymi laty. W ostatnim turnieju w jakim uczestniczyła Argentyna, w roku 1937, grał w przedniej formacji geniusz lewego skrzydła Enrique Garcia, bowiem inny filar, wszechstronny Sastre występował wtedy w linii pomocy. Z grona innych weteranów 4 lata wcześniej grał jeszcze bramkarz Estrada, środkowy pomocnik Minella oraz boczny Colombo. Teraz doszła nowa, niebywale uzdolniona generacja, którą reprezentowali przede wszystkim potężnie zbudowany stoper Salomon i prawa strona ataku River Plate- Pedernera i Moreno. Każdy z nich zapisał niezapomniany rozdział w dziejach południowoamerykańskiego futbolu.

Tej potędze Urugwaj przeciwstawił niewiele gorszą ekipe. Bramkarz Paz, obrońcy Gambetta i Martinez oraz pomocnik Obdulio Varela stworzyli ruchomą fortece, do wnętrza której tylko jeden jedyny raz w przeciągu wszystkich meczów udało się wtargnąć arcymistrzowi Sastre. W przodzie całość trzymał w garści weteran boisk argentyńskich i włoskich Roberto Porta. Gra Urugwaju wywarła tak wielkie wrażenie ze w przeciągu niedługiego czasu większość jego zawodników została dosłownie rozdrapana przez bogate kluby argentyńskie. Koniec końców Argentyna pokonała Urugwaj po golu Sastre 1:0, lecz to jeszcze nie dawało triumfu w turnieju. Dopiero ostatni mecz z gospodarzami turnieju przesądził o pierwszym miejscu w Copa America, w którym Albicelestes wygrali 1:0 po golu Garcii w 71 minucie.



@Symson
@Sensible
@Roni/VEB
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
@AssisMoreira

10

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

Gdyby jeszcze żył, świętował by dzisiaj 80 lat życia. 2 lutego 1943 r. w Piekarach Śląskich urodził się Walter Winkler, obrońca. Polacy tylko raz grali na słynnej Maracanie. Dla Waltera Winklera występ w meczu z Brazylią 8 czerwca 1966 r. był pierwszym w narodowych barwach. Trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce do reprezentacyjnego debiutu. Wychowanek bytomskiej Polonii nie przestraszył się jednak wirtuozów z Ameryki Południowej i rozegrał bardzo solidne spotkanie. W swoim drugim występie również miał naprzeciw siebie piłkarzy światowej klasy, bo 5 lipca 1966 r. w przededniu mistrzostw świata do Chorzowa przyjechali Anglicy. Wygrali co prawda 1:0, ale polski zespół postawił bardzo twarde warunki i był wymagającym rywalem dla przyszłych mistrzów świata. Zawodnikiem Polonii został, kiedy miał 15 lat. Szybko stał się jedną z głównych postaci zespołów juniorskich. Jego talent i umiejętności dostrzegli również trenerzy reprezentacyjnej młodzieżówki i w 1962 r. dali Walterowi szansę pokazania się na arenie międzynarodowej. Rok wcześniej po raz pierwszy wystąpił w barwach Polonii w meczu ligowym. 5 sierpnia zagrał w spotkaniu z Wisłą w Krakowie, a bytomianie wygrali 5:2. W swoim pierwszym sezonie w seniorach wystąpił jeszcze dwukrotnie i pokazał się z dobrej strony. Kiedy w 1962 r. Polonia zdobywała mistrzostwa Polski, Winkler wystąpił w pięciu meczach skróconego sezonu i miał swój niemały udział w tym sukcesie. W 1965 r. był już podstawowym zawodnikiem drużyny, która święciła triumfy w USA. Chwalono go za znakomitą grę głową i solidne wywiązywanie się z powierzonych mu zadań. Wspominany jest jako pogodny, dobry człowiek, który uśmiechem zarażał innych i zawsze służył dobrą radą. Przez kilka lat był jednym z wyróżniających się reprezentantów kraju. Ostatnie oficjalne spotkanie z orłem na piersi rozegrał 12 maja 1971 r. z Albanią (1:1), ale wystąpił jeszcze w obu spotkaniach z amatorami z Grecji w remach eliminacji do igrzysk w Monachium. Polonię opuścił w 1974 r. Rozegrał dla klubu 265 meczów i strzelił sześć goli. Przez kilka lat nosił opaskę kapitańską i był prawdziwą podporą zespołu. Wyjechał do Francji, gdzie został zawodnikiem Lens. Nie odgrywał tam jednak takiej ważnej roli jak Faber czy Grzegorczyk i w ciągu dwóch lat zaliczył tylko 16 występów. Potem wrócił do kraju, do Polonii, która grała wówczas na zapleczu ekstraklasy i w 1976 r. zakończył karierę. Wiele lat pracował jako trener młodzieży w swoim ukochanym klubie, ale także w Silesii Miechowice i w Olimpii Bielany. Kiedy stan jego zdrowia się pogorszył i musiał mieć amputowaną nogę, to kibice zorganizowali zbiórkę i ofiarowali mu nowoczesną protezę. Jedna z ulic w Bytomiu nosi jego imię. W Reprezentacji rozegrał 23 mecze.


@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson

9

@FCBparasiempre

Josep Samitier Vilalta, jedna z najwybitniejszych postaci Dumy Katalonii, genialny piłkarz oraz trener. Ponad 100-letnia historia FC Barcelony posiada 4 wielkie symbole: Katalończyka Samitiera, Węgra Kubalę, Holendra Cruyffa oraz Argentyńczyka Messiego. Z nimi zostały zapisane najlepsze rozdziały historii klubu i byli oni bez wątpienia najbardziej emblematycznymi i popularnymi piłkarzami Barçy. Josep Samitier wywarł wpływ na całą epokę i styl gry. Jego sława pokonała granice sportu i stał się legendą podziwianą przez wiele pokoleń. W wieku 11 lat już grał w klubie Internacional, aż do 17 roku życia. W 1919 roku został kupiony przez Dumę Katalonii otrzymując jako podarunek garnitur i zegarek z podświetlaną tarczą. Los chciał że zadebiutował w drużynie Blaugrany tego samego dnia co jego kolega z drużyny, później rywal na boisku ale zawsze przyjaciel-Ricardo Zamora. Był to drugi mecz pod wodzą byłego piłkarza Azulgrany- Jacka Greenwella trenera, który najdłużej zajmował to stanowisko w FCB. Samitier debiutował w meczu przeciwko drużynie Krajów Sprzymierzonych aby uczcić zakończenie Ι Wojny Światowej. Było to 31 maja 1919r. Josep liczył sobie wtedy 17 lat i w debiucie tym strzelił nawet jednego gola. Pod jego wodzą FC Barcelona stała się naprawdę wielką drużyną zdobywając w tym czasie 10 Pucharów Katalonii, 5 razy Puchar Hiszpanii oraz pierwsze(1929) Mistrzostwo La Liga! Jego sława od czasu debiutu nigdy nie zgasła. Był nazywany ,,Człowiekiem-langustą’’ ze względu na niesamowitą elastyczność ciała oraz ,,Człowiekiem-konikiem polnym’’ z powodu niesłychanej skoczności a także ,,królem piłki ‘’ ale głównie ,,magikiem’’. Jego postać była szeroko rozpowszechniona poza granicami kraju. Europejscy specjaliści od futbolu postrzegali go jako najlepszego piłkarza Europy i zawsze umieszczali go w pierwszej piątce najlepszych na świecie. Samitier ekscytował publiczność fantastycznymi zagraniami i pięknymi golami dzięki swojej zadziwiającej technice i godnym pozazdroszczenia warunkom fizycznym. Jego charyzma i zdolność dokonywania rzeczy niemożliwych przeszły do historii klubu. W barwach FCB w latach 1919-1932 rozegrał 454 spotkania zdobywając 333 gole. W dodatku jego styl gry był niepowtarzalny i miał wszystkie cechy popularnego bohatera jakim dzisiaj jest Leo Messi. Niewielu piłkarzy, którzy grali kiedykolwiek w klubie, na zatrudnienie którego Pep miał decydujący wpływ, miało takie zdolności przywódcze jak grający w Blaugranie przez 13 lat genialny Samitier. Jego niezwykłe umiejętności piłkarskie łączyły się z osobowością jaka uczyniła go niepodważalnym liderem ekipy, która zdobyła wiele tytułów. Nasz legendarny bohater brał też udział w nocnym życiu miasta. Był bliskim przyjacielem Carlosa Gardela- wielkiego mistrza tanga tragicznie zmarłego w katastrofie lotniczej. Okazał się także jedynym graczem zdolnym przyciągnąć na trybuny genialnego architekta-Antonio Gaudiego, który nie raz gościł na stadionie Les Corts(Gaudi nigdy wcześniej nie był na stadionie zanim nie dostał zaproszenia od Samitiera, któremu nie odmówił).

,,Zostałem zmuszony do odejścia do Realu Madryt’’-wielokrotnie powtarzał Josep(klub pozbył się wówczas innych sław jak Pierę, Masa oraz Sagi Barbę). Konflikty z prezesem a także stałe zainteresowanie jego osobą ze strony Santiago Bernabeu spowodowały odejście Katalończyka do obozu odwiecznego rywala-Realu Madryt co było pierwszą wielką sensacją w klubie. Powodem jego odejścia był rzekomo ,,niski poziom jaki prezentował’’(to słowa prezesa Sarasolsa). Z powodu fali protestów ze strony fanów, którzy byli oburzeni odejściem ich idola, zarząd podał jako przyczynę jego odejścia……wiek(przez pomyłkę przypisano mu 34 lata a miał wtedy 30) i fakt że piłkarz był ,,centrum niezdyscyplinowania’’ drużyny. To było jak odejście z klubu tylnymi drzwiami choć wciąż był on wielkim piłkarzem i większość zawodników była równie niezadowolona z decyzji prezydenta jak i kibice. Był to największy żal wobec klubu jaki miał Samitier-klubu, którego kochał całym sercem. Prawdą jest iż relacje Sarasolsa z Samitierem były złe a do tego po odejściu Katalończyka do Realu prezydent Barçy- Sarasols powiedział: ,,Żaden klub o takim statusie nie będzie kochał piłkarza w jego wieku’’. Właśnie takie słowa spowodowały że legenda Blaugrany zagrała w szeregach największego rywala, gdyż chciał on udowodnić że wciąż nadaje się do gry. Chęć zademonstrowania swoich umiejętności przyczyniła się do zdobycia tytułu mistrza kraju przez ,,Blancos’’ z 9 punktami przewagi nad ukochanym klubem Samitiera-Barçą. Pomimo iż niektórzy interpretowali to jako zdradę to w rzeczywistości fani zawsze go uwielbiali i podziwiali postrzegając jako symbol i najlepszego gracza jaki zakładał koszulkę w bordowo-granatowych barwach. Wojnę domową spędził na wygnaniu we Francjii gdzie grał przez pewien czas w Olympique de Nice. W 1943 roku zawiesił buty na kołku i wrócił do futbolu aby trenować Atletico Madryt. Po roku wrócił do Katalonii i poprowadził swoją umiłowaną Dumę Katalonii z Cesarem Rodriguezem i Escolą w ataku podbijając ligę w swoim pierwszym sezonie(1944-45) zdobywając po 17 latach Mistrzostwo Hiszpanii! Z pewnością miał olbrzymi wkład w sukces drużyny jakim było mistrzostwo La Liga. Był świetnym psychologiem, który doskonale znał sposób bycia i myślenia każdego z piłkarzy. Zawodników traktował poważnie jednocześnie zachowując poczucie humoru. Stworzył drużynę, która bez piłkarzy światowej klasy ale z mieszanką młodości i doświadczenia pozwalała wiązać ze sobą nadzieje. To była grupa prawdziwych przyjaciół dowodzonych przez opanowanego Pepa, który zawsze nosił ze sobą hawańskie cygaro. Josep Samitier grał futbol totalny znacznie wcześniej niż wymyślili go Holendrzy, za pomocą schematu ,,WM’’ Herberta Chapmana z Arsenalu, który dzięki niemu uczynił z Austrii w latach 30-tych słynny ,,Wunder Team’’. Wycofał jednego z trzech środkowych pomocników do obrony(do tamtego czasu grało się dwójką w obronie) lecz jego zdolności psychologiczne okazały się najważniejsze. Następnie objął stanowisko sekretarza technicznego FC Barcelony.

Jego dyplomatyczność i wytrwałość pozwoliły mu na sfinalizowanie trudnego transferu wybitnego Ladislao Kubali. ,,Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem jak on gra od razu oznajmiłem że stałem przed największym fenomenem jakiego widziałem. Kiedy się dowiedziałem że jego trener jest jego szwagrem zadecydowałem iż transfer trzeba przeprowadzić najpierw zatrudniając…. Daucika-jego szwagra. I tak też się stało. W ten sposób pojawił się Ladislao Kubala. Później podpisał również kontrakt z Alfredo di Stefano ale na skutek problemów politycznych i dziwnych manewrów władz Argentyńczyk wylądował w Realu Madryt. Samitier miał wyjątkowe podejście do transferów. Lista graczy przez niego odkrytych przedstawia się następująco: Evaristo, Villaverde, Martinez… Ostatnie nieoczekiwane posunięcie Samitiera miało miejsce w 1961 roku, kiedy z powodu nieporozumień z trenerem Helenio Herrerą(Samitierowi nie podobał się jego sposób traktowania Kubali) wrócił do Madrytu skąd prawie codziennie Bernabeu wzywał go do objęcia pozycji sekretarza technicznego. Enric Llaudet naprawił ten błąd i legenda Blaugrany wróciła do klubu w 1963 aby objąć ponownie funkcję sekretarza. Josep Samitier zmarł w Barcelonie 5 maja 1972 roku. Jego pogrzeb był manifestacją niezwykłej żałoby. Żaden człowiek przed nim nie potrafił tak idealnie zintegrować się z Dumą Katalonii i jej kibicami. Mało kto miał jego umiejętności i mało kto był obiektem takiego uwielbienia i podziwu. Był geniuszem w każdym znaczeniu tego słowa. Dla uczczenia jego pamięci zostało stworzone ,,Forum Samitier’’-pierwsza taka organizacja w katalońskim i hiszpańskim futbolu.


9

Każdy prawdziwy cule powinien go wspominać!

Wybitne legendy Dumy Katalonii:

2 lutego 1902 r. w Barcelonie urodził się…(tego musicie dowiedzieć się w odpowiedzi na komentarz)

@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Monix10
@DaPidejpi
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson

11

Feliz cumpleaños panie Gerardzie!

Zdrowia, szczęścia, pomyślności. Piwa, wódki i miłości. Miłych dni, ciekawych wrażeń i spełnienia wszystkich marzeń!

36 lat temu w Barcelonie urodził się Gerard Pique Bernabeu, którego wszyscy doskonale znamy. Jego dziadek Amador Bernabeu był w przeszłości wiceprezydentem FC Barcelony, stąd Gerard od najmłodszych lat był związany z Blaugraną. W wieku 10 lat trafił do La Masii. Tam wypatrzyli go skauci Manchesteru United a sam sir Alex Ferguson przyleciał do Katalonii by spotkać się z piłkarzem i jego rodziną. Dzięki temu namówił nastolatka do przenosin do Anglii. W Manchesterze Pique rozegrał jednak tylko 23 mecze w ciągu 3 sezonów, w międzyczasie będąc wypożyczonym na rok do Realu Saragossa. W 2008 r. Ferguson sprzedał go Barcelonie za 5 milionów euro i talent środkowego obrońcy eksplodował, gwarantując mu podstawowe miejsce w składzie Dumy Katalonii niemal aż po dziś dzień.



@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Monix10
@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
@DaPidejpi

5

Mamy to! Victoria na Benito Villamarin(!) i to chyba(jeśli dobrze licze) szósta z rzędu w La Liga! Nie liczyłem że tak gładko pójdzie ale wyszło wspaniale; kroczymy pewnym krokiem po majstra! Visca el Barca, para siempre!

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?