7

Najwybitniejszy przedstawiciel wschodnioeuropejskiej myśli szkoleniowej:

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

1

@Sysia11 No fajno ale żeby było jasne to oprócz słowa goals, to nic nie rozumiem z tej chaliernej chińszczyzny!

9

Polska Liga Piłki Nożnej:

W roku 1927 nastąpił rozłam w polskiej piłce. Wskutek licznych zastrzeżeń odnośnie systemu rozgrywek PZPN o tytuł piłkarskiego mistrza Polski obowiązującego w latach 1921-1926, z inicjatywy lwowskich klubów piłkarskich: Pogoni, Czarnych i Hasmonei w grudniu 1926 roku doszło w Krakowie do konferencji porozumiewawczej 13 polskich klubów piłkarskich. Oprócz klubów ze Lwowa wzięły w niej udział: Polonia, Legia i Warszawianka, Warta Poznań, ŁKS i Turyści (Union Touring) z Łodzi, Wisła Kraków, 1. FC Katowice, Ruch Chorzów oraz Toruński KS. W efekcie postanowień konferencji, 6 stycznia 1927 roku powołano do życia ogólnokrajową Polską Ligę Piłki Nożnej zwaną wówczas Ligą. Powstała ona bez zgody Polskiego Związku Piłki Nożnej. PZPN, jak w poprzednich latach, zorganizował własne nieligowe Mistrzostwa Polski. Z tego powodu udziału w Lidze odmówiła Cracovia uważana wówczas za jeden z najsilniejszych polskich klubów. Wzięła ona udział w oficjalnych rozgrywkach - kadłubowych z braku najlepszych drużyn. Na jej miejsce do ligi dokooptowano Jutrzenkę Kraków. 18 grudnia 1927, a więc już po zakończeniu rozgrywek, PZPN ustąpił i zaakceptował od nowego sezonu system ligowy. Cracovię dołączono do Ligi w następnym sezonie.

@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

9

Bardzo pewne zwycięstwo w europejskich pucharach:

6 stycznia 1959 r. FC Barcelona pokonała FC Basel 5:2 na Camp Nou w ramach rewanżowego starcia 1/8 Pucharu Miast Targowych. Dublet zaliczył znakomity Węgier Zoltan Czibor. Pozostałe gole zdobyli: Ramon Alberto Vilaverde, Evaristo de Macedo oraz Hermes Gonzalez. Pierwszy mecz ćwierćfinałowy odbył się dopiero 7 maja, o czym postaram się napisać.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

11

Trudna przeprawa na „San Mames”:

6 stycznia 2021 r. FC Barcelona ograła na wyjeździe Athletic Bilbao 3:2 i awansowała na 3. miejsce w tabeli La Liga. Podopieczni Ronalda Koemana przegrywali już od 3. minuty, ale później sprawy w swoje ręce wzięli Leo Messi i Pedri. Argentyńczyk do swojego dorobku dopisał w środowy wieczór 2 gole. Athletic wyszedł na prowadzenie już w 3. minucie po znakomitej kontrze i kapitalnym zachowaniu Inakiego Williamsa. Baskowie zmusili Barcelonę do odrabiania strat, a goście podjęli rękawicę. Co prawda Simon zatrzymał strzał Desta, ale już w 14. minucie skapitulował. Bramka Pedriego na 1:1 obciąża konto defensywy Athletiku, która zbagatelizowała zagranie Messiego w stronę Frenkiego de Jonga. Holender zdążył do futbolówki i wystawił ją Pedriemu do pustej bramki. Młody środkowy pomocnik ściągnięty z Las Palmas wyłożył z kolei piłkę Messiemu na złotej tacy w 38. minucie. Argentyńczyk wykorzystał zagranie piętką Pedriego i do przerwy było 1:2. Duma Katalonii przejmowała kontrolę nad spotkaniem. W drugiej połowie Barça mogła szybko podwyższyć prowadzenie, ale najpierw sędzia nie uznał gola Messiego, a następnie kapitan Blaugrany trafił w słupek. Drugiej bramki argentyński piłkarz doczekał się w 62. minucie, kiedy dostał piłkę od Antoine'a Griezmanna i uderzeniem od poprzeczki trafił do siatki Athleticu. Gospodarze w samej końcówce zaliczyli jeszcze trafienie kontaktowe po błędzie Messiego. Gol Ikera Muniaina na 2:3 nie dał im jednak żadnego punktu. Komplet oczek trafił na konto FC Barcelony, która dzięki zwycięstwu uplasowała się na trzeciej pozycji ze stratą 5 punktów do Realu Madryt.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

12

(Nie)zapomniani trenerzy Blaugrany:

6 stycznia 1943 r. urodził się Terence Frederick Venables, trener FC Barcelony w latach 1984-87. Anglik zyskał sławe jako szkoleniowiec Crystal Palace oraz Queens Park Rangers i został zarekomendowany prezydentowi Nuñezowi przez Bobby’ego Robsona. Prowadził Blaugrane w 116 meczach, 64 z nich wygrywając. W 1985 r. zdobył z klubem pierwszy po 11 latach tytuł mistrza Hiszpanii a rok później Puchar Ligi. Ostatni rok pracy Venablesa był już kompletnie nieudany i nawet nie czekano do zakończenia wszystkich rozgrywek, tylko z miejsca znaleziono dla niego następcę, Luisa Aragonésa, który poprowadził zespół aż do zakończenia sezonu.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

10

Pożegnanie katalońskiej ikony:

6 stycznia 1936 r. legendarny Josep Samitier rozegrał ostatni pożegnalny występ w koszulce FC Barcelony. Miało to miejsce w meczu towarzyskim z Arenas de Getxo wygranym przez Barçe 5:2. Hattrickiem w tym spotkaniu popisał się właśnie Samitier, godnie żegnając się z Dumą Katalonii.

@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

2

@blakkudium Żaden sędzia im nie pomoże. Baskowie na dzień dzisiejszy prezentują poziom zbliżony do naszej Ekstraklasy...

12

Hattrick Alexisa:

5 stycznia 2014 r. FC Barcelona nie miała żadnych problemów w meczu 18. kolejki Primera Division z Elche CF. Mistrzowie Hiszpanii wygrali 4:0 (2:0) i wrócili na pierwsze miejsce w tabeli. Bohaterem spotkania był Alexis Sanchez, który zdobył trzy bramki. Kibice na Camp Nou czekali na powrót Leo Messiego, który wznowił już treningi po kontuzji, ale Gerardo Martino dał odpocząć gwieździe w spotkaniu z Elche. Na ławce rezerwowych mecz 18. kolejki Primera Division rozpoczął też Neymar. Pod ich nieobecność znakomicie spisał się Alexis Sanchez, który zdobył trzy bramki. Szczególnej urody było ostatnie trafienie Chilijczyka. Były zawodnik Udinese idealnie przymierzył z rzutu wolnego i ustalił wynik spotkania. Strzelanie na Camp Nou Alexis rozpoczął już w 7. minucie po znakomitym podaniu Jordiego Alby. Trafił do siatki także w 61. minucie. W 16. minucie na listę strzelców wpisał się Pedro, który wykorzystał znakomitą asystę Cesca Fabregasa. Blaugrana pewnie wygrała i wróciła na pierwsze miejsce w tabeli.



@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

9

@FCBparasiempre
5 stycznia 1959 r. urodził się Marek Majka, pomocnik i napastnik. We Freiburgu spisywał się tak dobrze że klub postanowił nie przedłużać kontraktu z występującym na jego pozycji Joachimem Löwem. W 2. Bundeslidze Majka miał być kluczowym piłkarzem i nie zawiódł. To, że Majka z drugoligowego wówczas Piasta Gliwice trafił kiedyś akurat do Górnika Zabrze, zawdzięcza nie tyle swojemu wyborowi, co… wielkiej polityce. W Górniku rządził Jan Szlachta, wpływowy działacz partyjny w przemyśle górniczym. Z Piastem mocno związany był Zbigniew Messner, dawny prezes klubu a wtedy już członek Biura Politycznego KC PZPR i późniejszy premier. Z Gliwic do Zabrza piłkarze bezpośrednio raczej nie przechodzili ale jeśli taka była wola partyjnych notabli, w mig znikały wszelkie przeszkody. Majka przyznaje że miał inny plan. ,,Dogadałem się ze Stalą Mielec, która akurat spadła do drugiej ligi ale szykowała się na szybki powrót. Kiedy jednak po przyjeździe z rozmów w Mielcu usłyszałem że jest zgoda Piasta na przenosiny do Górnika, wolałem już nic nie kombinować.”-wyjaśnia pan Marek. Odzywał się już dzwonek alarmowy dla futbolowej przyszłości 24-letniego pomocnika. Jeżeli chciał poważniej zaznaczyć swoją obecność w piłce, jak najszybciej musiał się ewakuować z drugiej ligi. Miał się zresztą na kim wzorować. Wcześniej do Piasta przymierzał się 2 lata starszy Matysik z gliwickiego Carbo. Już nawet trenował z nową drużyną ale w ostatniej chwili zmienił plany bo zgłosił się po niego Górnik. Rówieśnikiem Majki w Piaście był Buncol ale w podobnym czasie co Matysik rozstał się z gliwickim klubem, tyle że przeniósł się do Ruchu Chorzów. Mineły 3 lata i Matysik z Buncolem byli podstawowymi graczami reprezentacji Polski, która zdobyła medal na mistrzostwach świata w Hiszpanii a Majka wciąż biegał po drugoligowych trawnikach. Możliwość gry w Górniku spadła mu jak z nieba, tym bardziej że za chwile miał się zacząć świetny czas w historii klubu, nawiązujący do tłustych lat 60-tych, kiedy Górnik również seryjnie sięgał po ligowe tytuły. ,,Pewnie nie byłoby tej oferty, gdyby nie dobra przygoda Piasta w Pucharze Polski. Doszliśmy aż do finału, w którym przegraliśmy dopiero z rewelacyjną Lechią Gdańsk. Wyróżniałem się w każdym meczu, co zostało docenione. Wystąpiłem tylko w końcówce, no ale finał był zaliczony. To były dla mnie szalone dni. Zdawałem mature, akurat przed meczem był egzamin z matematyki. Piłke musiałem pogodzić z nauką.”- wspomina Majka. W Górniku Majka pojawił się jeszcze za czasów trenera Podedwornego ale potem nastała era Huberta Kostki. Legendarny bramkarz uchodził za zamordyste, który potrafił wycisnąć z piłkarzy ostatnie krople potu, lecz dla Majki tamta współpraca wcale nie jest wspomnieniem koszmaru. Górnik grał wtedy najbardziej ofensywny i skuteczny futbol w Polsce. W 1985 r. zdobył mistrzostwo kraju a potem 3 kolejne. Rządził w lidze, choć konkurencja była zacna: Legia, Widzew, Lech, GKS Katowice, Śląsk Wrocław… Zabrzanie nie umieli jednak odpowiednio przełożyć krajowych wyników na Europe, przede wszystkim dlatego że trafiali na bardzo trudnych rywali.

W 1985 był nim Bayern Monachium. W drużynie mistrza Niemiec gwiazda obok gwiazdy ale i Górnik miał świetny skład, pół reprezentacji Polski. Kibice wierzyli że ten mocny Górnik będzie umiał postawić się wielkiemu faworytowi. Owszem, postawił się ale i tak przegrał na ,,Śląskim” 1:2. W takiej sytuacji trudno było liczyć na udany rewanż, jednak w Monachium na początku powiało sensacją. W 17 minucie po podaniu Zgutczyńskiego na bramke uderzył Majka i Jen-Marie Pfaff musiał wyciągać piłke z siatki! Górnik potrzebował jeszcze jednego gola, tymczasem dał się zaskoczyć strzałem z blisko 30 metrów i był już remis. Po przerwie Bawarczycy trafili jeszcze 3 razy, lecz wbrew temu, co sugerował wynik(1:4), Górnik wcale aż tak nie ustępował rywalowi. Niemieccy dziennikarze zgodnie uznawali że najgroźniejszym piłkarzem w polskiej drużynie był Majka. Ten mecz w przyszłości na pewno mu pomógł bo przez wnikliwych obserwatorów w Niemczech został zapamiętany. Niepozornego chłopaka z Polski, który hardo szczypał wielki Bayern, nie należało lekceważyć. W tych czasach w kadrze narodowej przynajmniej próbowany był niemal każdy piłkarz górnika, lecz akurat nie Majka. Mimo że na każdym kroku potwierdzał walory twardo grającego, szybkiego prawego pomocnika, który potrafi nie tylko wypracować koledze dobrą pozycje do strzału ale i sam celnie uderza. ,,Kiedyś byłem w reprezentacji polski B i to cała moja przygoda z kadrą. W młodzieżówce, jeszcze jako zawodnik Piasta, też pojawiłem się na konsultacji, lecz tylko dlatego że akurat zaproszono wyłącznie drugoligowców. Następne powołanie nie przyszły.”- podkreśla pan Marek. W takim razie na mundial w Meksyku też nie pojechał, w przeciwieństwie do aż sześciu zabrzan. Po mistrzostwach Piechniczek przestał być selekcjonerem a za chwile zastąpił Ćmikiewicza w roli trenera Górnika. ,,Gdy przyszedł Piechniczek, do końca rundy jesiennej było 5 meczów. Strzeliłem w nich 6 goli i jeszcze przy paru innych miałem swój udział.”- podkreśla Majka. Były selekcjoner mógł chyba pożałować że tak skutecznego piłkarza, który nie był przecież napastnikiem, nie przetestował w kadrze. Z okazji nie skorzystał również jego następca Wojciech Łazarek. ,,Na początku chętnie wysyłał powołania do nieoczywistych zawodników. Wszyscy pamiętamy mecz z Koreą Pólnocną(2:2), w którym w naszej drużynie zagrało w sumie aż 20 piłkarzy! Szkoda że nie zasłużyłem choćby na jedną malutką szanse.”- przyznaje nasz bohater. Gdy zdobył z Górnikiem czwarte z rzędu mistrzostwo, wyjechał do Niemiec. Nie mógł przypuszczać że jego rozstanie z klubem z Roosvelta zadziała jak klątwa: od tamtej pory aż do dzisiaj zabrzanie nie sięgnęli po tytuł. ,,Po wyjeździe z Polski zostałem piłkarzem S.C. Freiburg. To był zespół złożony z generalnie z młodszych piłkarzy, bez istotnych osiągnięć, więc moje trofea z Polski i występy w europejskich pucharach coś znaczyły ale na boisku musiałem pokazać na co mnie stać.”- podkreśla pan Marek. Udało mu się to bardzo szybko, gdyż gola strzelił już w debiucie a w całym sezonie było ich 10. Freiburg liczył się nawet w walce o awans do 1. Bundesligi, ostatecznie zajął 5 miejsce, wówczas najwyższe w dziejach klubu. W drużynie grał Joachim Löw ale późniejszy selekcjoner po sezonie odszedł ponieważ był po kontuzji i klub nie przedłużył z nim kontraktu, ponadto na jego pozycji całkiem nieźle radził sobie Majka. W drugim sezonie goli strzelił jeszcze więcej bo aż 11 i to tylko w 24 meczach. ,,Wszystkie gole zdobyłem jesienią. Ostatni raz zagrałem na początku marca, jeszcze na długo przed końcem sezonu bo doznałem kontuzji. Podczas biegu zerwałem więzadła poboczne. Jakimś cudem grałem do końca meczu, choć wydarzyło się to w pierwszej połowie. Później nie mogłem dojść o własnych siłach do autokaru.”- relacjonuje Majka. Chyba każdy piłkarz z Polski w takiej sytuacji wolałby się leczyć właśnie w Niemczech, tymczasem jego uraz właściwie zdiagnozowali znajomi lekarze z Górnika i Piekar Śląskich. ,,Dobrze że poprosiłem o tą konsultację bo wcześnie we Freiburgu sądzili że tylko naciągnąłem więzadła. Gdybym od razu poddał się operacji, do gry wróciłbym znacznie szybciej. Kolejny sezon tez miałem zepsuty. Chociaż wróciłem do pełnej sprawności, w tamtej samej nodze pojawił się duży kłopot z pachwiną i znowu 3 miesiące z głowy! Klub nie chciał przedłużyć ze mną kontraktu. Obawiał się że znowu mogę się rozsypać. Odszedłem i okazało się że grałem jeszcze 5 lat bez żadnych problemów.”- wspomina Majka. Kariere kończył jako grający asystent trenera w Carbo Gliwice, z którym wywalczył awans do 3 ligi. Właśnie w tym ostatnim klubie ustanowił swój strzelecki rekord sezonu: 16 goli, pomimo iż nie był typowym napastnikiem, lecz snajperskim instynktem potrafił zawstydzić nie jednego łowce goli.

12

Wybitne legendy argentyńskiego futbolu:

5 stycznia 1923 r. urodził się Norberto Doroteo Mendez, legendarny pomocnik, 3-krotny pod rząd zdobywca Copa America(1945,1946 i 1947). Jako 18-latek zadebiutował w Huracan w 1941 r. u boku znakomitej dwójki reprezentantów kraju: Masantonio-Baldonedo. W 1948 r. wraz z duetem Salvini-Simes przeszedł do Racingu, tworząc fantastyczny atak: Salvini-Mendez-Bravo-Simes-Sued. Trzy razy pod rząd ta zgrana na pamięć piątka zapewniała Racingowi mistrzowskie tytuły. W 1952 r. był na 3 miesiące wypożyczony do urugwajskiego Nacional. Potem grał jeszcze w Tigre i wreszcie wrócił na stare śmieci do swojego Huracan. W lidze strzelił 123 gole w 419 meczach. Natomiast w reprezentacji w latach 1945-53 wystąpił 31 razy, strzelając 18 goli, z tego aż… 17(!) w Copa America, który to wyczyn(na równi z Brazylijczykiem Zizinho) stawia go na pierwszym miejscu snajperskiej listy wszechczasów tej imprezy! Mendez grał zawsze na pozycji prawego łącznika. Niewysoki, krępy, ze skłonnościami do tycia, przypominał w tym Puskasa, zadziwiał kocią zręcznością ruchów. Potrafił wszystko z równą swobodą władając obiema nogami, jak i głową. Celował w brawurowych ,,palomitach” ale też umiał słać potężne bomby z 30 metrów. Strzał miał suchy, kąśliwy i celny. Niewielu miała Argentyna takich mistrzów dryblingu.

@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360

16

Pamiętamy?


5 stycznia 2011 r. Eric Abidal strzela swojego pierwszego gola w barwach Blaugrany. Gol francuskiego obrońcy w zremisowanym 1:1 rewanżowym meczu z Athletic Bilbao w ⅛ Pucharu Króla pozwolił Dumie Katalonii awansować do kolejnej rundy. Leo Messi dostrzegł wbiegającego w pole karne Francuza i wyłożył piłke, którą defensor sprytnym strzałem lewą nogą z 6 metrów umieścił w siatce gospodarzy. W tym samym meczu zadebiutował Ibrahim Afellay, sprowadzony w zimowym okienku transferowym z PSV Eindhoven za 3 mln euro. Trapiony kontuzjami Holender nie spełnił pokładanych w nim nadziei, kibice nie zapomną mu jednak wspaniałej akcji i asysty do Messiego, otwierającej wynik półfinałowego meczu Ligi Mistrzów z Realem Madryt na Santiago Bernabeu.


Przypomnijmy sobie:




@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

16

Smutny zmierzch „Boskiego Diego”:

Pozbawiony możliwości gry w Maradona został trenerem Deportivo Mandiyu, czwartoligowego zespołu z Corientes na dalekiej północy, gdzie pracowało z dawną kolegą z Argentinos Juniors Carlosem Frenem. Drużyna nie zdołała utrzymać się w lidze, za co Maradona tym razem winił spisek sędziów, jednego z nich nazywając „kłamcą i złodziejem” oraz „tchórzliwym mięczakiem bez jaj”. Rok później duet krótko pracował w Racingu ale ich pobyt w Avellanedzie zapamiętano nie tyle z powodu formy prowadzonych przez nich piłkarzy, co raczej z powtarzających się nieustannie nieobecności Maradony, spowodowanych nadużywaniem alkoholu i narkotyków. Tym razem dawny gwiazdor Argentyny winił sędziów. „Uwzięli się na mnie, to była osobista zemsta”- twierdził. W tym czasie jednak kara dobiegła końca a Coppola, który ponownie pełnił funkcje agenta Maradony wynegocjował dlań kontrakt w Boca Juniors, prowadzonym wówczas przez Sylwio Marzoliniego; kontrakt, na który środki wyłożyła zresztą stacja telewizyjna America 2, zapewniając sobie wyłączne prawa do transmisji meczów z udziałem byłego kapitana Argentyny. W barwach Boca rozegrał 30 meczów, strzelając 7 goli i marząc o pięknym zakończeniu kariery. Na pięć kolejek przed końcem Apertury w sezonie 1995/96 zespół miał pięć punktów przewagi nad drugim w tabeli Velezem. „Wiedziałem przez co wcześniej przechodził a teraz przyglądałem się, jak zdobywa szacunek kolegów. Nie posiadał żadnych przywilejów. Wiele meczów kończyliśmy bez straty gola a często spokojnie wygrywaliśmy 1:0, co było ważne bo po wprowadzeniu nowych przepisów i przy nagradzaniu za zwycięstwo trzema punktami, remis trzeba było traktować jak porażkę” – mówił Marzolini. W tej piątej kolejce przed końcem sędzia nie odgwizdał ewidentnego karnego za faul na piłkarzu Boca i mecz z Rosario Central zakończył się remisem 0:0. „To było kluczowe. Później przyszedł bezbramkowy remis, tym razem z River i „straszliwe popołudnie”, jak mówił ówczesny trener Boca, kiedy przegrali 4:6 z Racingiem. „To właśnie tamtego dnia Mauricio Macri został wybrany prezesem klubu, ale nie miało to oczywiście żadnego wpływu na wyniku bo wybory odbyły się przed meczem. Maradona zakończył mecz jako „piątka”, zagrywając piłke do przodu z nadzieją, że uda się po którymś z jego podań strzelić gola ale kiedy w końcu zdobyliśmy bramkę, oni odpowiedzieli kolejną. W szatni Maradona leżał na podłodze i płakał. Nigdy tego widoku nie zapomnę. Mieliśmy tytuł na wyciągnięcie ręki i pozwoliliśmy go sobie odebrać”. Następny mecz z Estudiantes przegrali po golu w 88 minucie a na zakończenie zremisowali z Deportivo Español. Velez Bianchiego tymczasem wygrał pięć ostatnich meczów, a co za tym idzie, zdobył mistrzostwo kraju. Przed rozpoczęciem Clausury w 1996 roku w klubie marzono o tym że uda się wskrzesić magię poprzednia 10 lat. Szkoleniowcem Boca został Bilardo. Jego odnowione partnerstwo z Maradoną rozpoczęło się od wygranej 4.0 z Gymnasia y Esgrima Jujuy. Ponieważ Caniggia był w świetnej formie, sezon zapowiadał się jak najlepiej. Później jednak Maradona nie wykorzystany rzutu karnego i złapał kolejną kontuzję w trakcie przegranego 0:1 meczu wyjazdowego z Newell's. Bez niego forma drużyny spadła, co stało się szczególnie widoczne po sensacyjnej porażce 0:6 u siebie z rąk piłkarzy Gimnasia y Esgrima La Plata. Maradona nie spieszył się z powrotem do gry, po pierwsze ze względu na chęć wyleczenia urazu, a po drugie z powodu jeszcze jednej różnicy zdań z Bilardo, niechętnym wystawianiu obok Maradony byłego pomocnika Velezu Jose Basualdo.

Kiedy w końcu wrócił, znów nie wykorzystał karnego, tym razem podczas wygranego 2:0 meczu z Belgrano. Boca miała wciąż nadzieję na włączenie się do walki o mistrzostwo kraju ale wtedy przyszedł wyjazdowy mecz z Velezem. Dzięki bramce Caniggii goście wprawdzie objęli prowadzenie ale to drużyna z Sarsfield ostatecznie wygrała, w dodatku aż 5:1 a bramkarz Jose Luis Chilavert strzelił dwa gole: z karnego i z wolnego. Dla Maradony było to nie do przyjęcia. "Velez dostał gole, wolnego i karnego, z których żaden nie powinien być podyktowany i uznany. Żaden!"- podsumował Maradona. Odpowiedzią była czerwona kartka za protesty. Kiedy wrócił do gry zmarnował kolejną jedenastke, w meczu z Central a potem jeszcze jedną w spotkaniu z River. Kiedy z Racingiem nie strzelił piątego karnego z rzędu nadzieje na tytuł legły w gruzach. Maradona płakał i twierdził że jakieś wiedźmy rzuciły na niego klątwę. Tydzień później wyszedł na boisko jeszcze raz w meczu z Estudiantes, który mógł być jego ostatnim występem dla Boca. Kolejnych 11 miesięcy okazało się traumatyczne. Najpierw przeżył atak paniki, uwięziony w hotelowej windzie w Alicante wrzeszcząc i rozwalając stoły i krzesła na długo po tym, jak strażacy zdołali go wyciągnąć. Później w kolejnej próbie zerwania z kokainą trafił na odwyk do jednej ze szwajcarskich klinik. Następnie aresztowano Coppole pod zarzutem handlu narkotykami, chociaż ostatecznie oskarżenie upadło w związku z tym że znalezione w jego mieszkaniu narkotyki podrzuciła policja. Maradona błąkał się tu i ówdzie, rozgrywał mecze pokazowe aż w końcu spróbował wrócić na ligowe boiska po raz ostatni wynajmując jako trenera od przygotowania fizycznego skompromitowanego kanadyjskiego sprintera Bena Johnsona. Pierwszy mecz w Aperturze Boca miała rozegrać akurat przeciwko drużynie, w której zaczynał piłkarską karierę- Argentinos Juniors. Po zakończeniu meczu wybrano go, co trudno uznać za niespodziankę do kontroli antydopingowej. W kolejnych tygodniach zagrał w pojedynku z Newell's i jedną połowę wygranego 2:1 meczu z River. Po zakończeniu tego ostatniego spotkania ogłoszono wynik badania próbek z meczu przeciwko Argentinos i okazało się że w organizmie Maradony ponownie wykryto kokainę. Kolejny raz głosząc wszem i wobec że jest niewinny, w dniu swoich 37 urodzin oznajmił że kończy piłkarską karierę.

@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11

2

@Sysia11 No dokładnie tak!

3

No panie Enzo Fernandez, takie coś, takiego gola to ja poprosze w meczu Albicelestes z parszywymi szwabami w ćwierćfinale mundialu a najlepiej już w 1/8!

1

Vamos Pepito! Vamos "Obywatele"! Vamos a ganar!!!

1

@Eklerek A to też prawda, jednak nie umniejsza to dobrej gry Brentford...

3

Kapitalne zawody Brentford i popis Igora Thiago. Podoba mi się ta ekipa od niedawna, gdyż od niedawna moge oglądać Premier Lig. Brentford zasługuje aby grać w Lidze Konferencji a może nawet i w Lidze Europy...

13

Żywe legendy futbolu:

4 stycznia 1990 r. urodził się niemiecki pomocnik Toni Kroos. Jego rodzice poświęcili się sportowi. Dlatego Kroos od najmłodszych lat był dzieckiem bardzo aktywnym, zdrowym i wysportowanym. Początkowo trenował pływanie a następnie wstąpił do akademii piłkarskiej ,,Greifswalder Sport-Club”. Następnie na krótko został przeniesiony do młodzieżowej drużyny ,,Fußballclub Hansa Rostock”. Kiedy skończył 16 lat, przeniósł się do młodzieżowych szeregów Bayernu Monachium. Jego występy w tamtym czasie były bardzo dobre. Później awansował do pierwszego składu rezerwowego, przeplatając swój udział z nieśmiałymi występami w pierwszym składzie, strzelając trzy gole w dwunastu meczach. Od tego momentu stał się jedną z największych obietnic bawarskiej akademii młodzieżowej. W 2007 roku Kroos awansował do pierwszego składu po występie w Mistrzostwach Świata U-17 w Korei. Gerd Müller i Franz Beckenbauer zobaczyli jego występy na boisku i postanowili zabrać go do pierwszego składu. Na zakończenie turnieju otrzymał brązowy but z pięcioma bramkami i złotą piłkę jako najlepszy zawodnik turnieju. Debiut w Bundeslidze pokazał na co go stać, był najmłodszym zawodnikiem, który zadebiutował, rekord przetrwał do 2010 roku, kiedy odebrał mu go David Alaba. Kroos zakończył swój pierwszy sezon 20 występami dla Bayernu, zaczynając od sześciu razy. Począwszy od sezonu 2008-09, jego występy na boisku były zaskakująco rzadkie. Następnie dowiedziała się, że Kroos zostanie wypożyczony na 18 miesięcy do Bayeru Leverkusen w kategorii seniorów. Kroos był kluczowym zawodnikiem sezonu 2009-10, występując we wszystkich meczach Bundesligi z wyjątkiem jednego. Po terminach 16 i 20 został wybrany „graczem miesiąca”. Ostatecznie zakończył sezon z dziewięcioma golami i 12 asystami w 33 meczach. Wrócił do swojego zespołu po dobrym występie, świetnych doświadczeniach i większej dojrzałości na boisku. 16 sierpnia 2010 roku wystartował w pierwszej rundzie Pucharu Niemiec przeciwko TSV Germania Windeck, zdobywając trzeciego gola w wygranym 4: 0 meczu. W tym sezonie Kroos regularnie występował w barwach Bayernu w Bundeslidze, Pucharze Niemiec i Lidze Mistrzów. Pod kierownictwem Juppa Heynckesa powstał solidny sojusz z pomocnikiem Bastianem Schweinsteigerem. Zagrał w finale Ligi Mistrzów UEFA 2011-12, gdzie Bayern został pokonany w rzutach karnych przez Chelsea Football Club. W sezonie 2012-13 doznał kontuzji w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów przeciwko Juventusowi Football Club.

Kroos wypadał z kilku rozgrywek, m.in. z Ligi Mistrzów, finału Pucharu Niemiec i dużej części sezonu Bundesligi. 21 grudnia 2013 roku wystartował w finale Klubowych Mistrzostw Świata 2013, w którym drużyna pokonała Raja Club Athletic. Po świetnym momencie podpisał kontrakt z Realem Madryt do 2020 roku. Zadebiutował 12 sierpnia 2014 w Superpucharze Europy. Kroos został dziewiątym Niemcem, który podpisał kontrakt z madrycką drużyną po Günterze Netzerze, Paulu Breitnerze, Uli Stielikem, Berndzie Schusterze, Bodo Illgnerze, Christopha Metzelderze, Mesucie Özilu i Samim Khedirze. Zawodnik był jedną z kluczowych postaci w systemie gry drużyny. Ale potem zespół utknął bez szans na wygranie rozegranych meczów. Jednak indywidualnie zakończył sezon z 2 golami i 15 asystami w 55 rozegranych meczach. W Hiszpanii udało mu się zaprezentować jako jeden z najlepszych pomocników na kontynencie. Przybycie nowego trenera Rafy Beníteza do klubu ponownie umieściło go na pozycji pomocnika, obok Luki Modrića. Zawodnik wiedział, jak idealnie dostosować się do swoich ról w Madrycie i nadal wyróżniał się w swoich występach. Grał w Mistrzostwach Europy U-17 2006, a kiedy je ukończył, otrzymał Złotą Piłkę turnieju. W następnym turnieju również zdobył uznanie, Złoty But, a piąte miejsce było jego ostatecznym wynikiem, co czyniło go jedną z największych obietnic europejskiego futbolu. Został powołany do udziału w finale Pucharu Świata 2014. Już w wieku 23 lat znalazł się w kadrze Niemiec. Zadebiutował 3 marca 2010 w meczu z reprezentacją Argentyny. Na mistrzostwach świata rozgrywanych w Republice Południowej Afryki rozegrał łącznie cztery mecze. Na Mistrzostwach Świata 2014 w Brazylii był jednym z podstawowych zawodników niemieckiej drużyny, która czterokrotnie zdobyła mistrzostwo, startując we wszystkich meczach. Niemiec pobił także rekord „najszybszego dubletu w historii mistrzostw świata”, strzelając dwa gole w 69 sekund. Tym samym zawodnik zdobył swój pierwszy międzynarodowy tytuł w reprezentacji swojego kraju.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

7

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

4 stycznia 1922 r. w Chorzowie urodził się Czesław Suszczyk. W latach powojennych filar chorzowskiego Ruchu i czołowy pomocnik w kraju. Karierę zaczynał przed wojną. Początkowo występował jako bramkarz ale dość szybko okazało się, że będzie zwyczajnie za niski na występy między słupkami. Zamiast bronić, zdecydował, że będzie strzelać. W jednym z turniejów juniorów, który zorganizowano w 1936 r. na boisku Ruchu, zachwycił wielu obserwatorów swoją grą. Teodor Peterek w nagrodę za świetną postawę kupił mu czekoladę. Pierwsze piłkarskie kroki stawiał jako zawodnik KS Chorzów, ale wybuch wojny zahamował rozwój jego kariery. W 1941 r. został wcielony do wojska. Służył na niemieckim kontrtorpedowcu na Morzu Śródziemnym. Kiedy w 1944 r. stacjonowali w greckim Pireusie, musieli uciekać po przybyciu Amerykanów. Do macierzystej jednostki wracali pieszo przez całe Bałkany. Następnie przeniesiono go do Świnoujścia, a kiedy zbliżał się front na wyspę Wolin. Tam dostał się do polskiej niewoli i został umieszczony w obozie jenieckim w Bydgoszczy, gdzie przebywał do 1946 r. Wrócił na Śląsk. Przez kilka miesięcy występował w klubie Prezydent Chorzów, aż wreszcie został zawodnikiem Ruchu. Grał na pozycji lewego łącznika. Świetnie radził sobie z długimi wyrzutami z autu, potrafił silnie i celnie uderzyć z rzutów wolnych. Kiedy do Polski wracało coraz więcej dobrych zawodników, przekwalifikował się na pomocnika. Wspominał, że w ataku zaczęło się robić za ciasno, ale zwolniło się z kolei miejsce w pomocy. Dzięki swojej pracowitości, doskonałej kondycji i konsekwentnej i twardej grze zyskał przydomek Kombajn. Sam uważał się za pierwszego, który w Polsce uderzał „fałszem”. W Ruchu spędził 12 sezonów. Rozegrał 233 mecze i strzelił 17 goli. Trzykrotnie był mistrzem Polski(1951 jako zdobywca Pucharu Polski, 1952 i 1953). Jako trener krótko prowadził Ruch w lidze, z rybnickim ROW-em awansował do I ligi. Pracował też w mieleckiej Stali. Z juniorami Niebieskich zdobył w 1965 r. mistrzostwo Polski juniorów.

Jako reprezentant zadebiutował 8 maja 1949 r. w przegranym 1:2 meczu z Rumunią. Przez wiele lat był czołowym pomocnikiem w lidze i w drużynie narodowej. Został uznany za najlepszego zawodnika na tej pozycji w pierwszym 15-leciu po wojnie. Wystąpił na igrzyskach olimpijskich w Helsinkach. Dla kadry nie strzelił żadnego gola, choć trzykrotnie stawał przed szansą pokonania bramkarza rywali z jedenastu metrów. W meczu z Węgrami uznano go za najbardziej walecznego piłkarza naszego zespołu i w nagrodę dostał zegarek. Nie cieszył się nim jednak zbyt długo, bo skradziono mu go w drodze powrotnej. Kiedy w 1948 r. chciał wziąć ślub, władze zgodę uzależniły od tego, czy zmieni imię z Gerard na Czesław. Znakomicie grał w tenisa stołowego. Występował nawet w meczach ligowych ale tylko tych w Chorzowie. Potrafił wygrywać nawet z ówczesnym mistrzem Polski. W Reprezentacji rozegrał 25 meczów. Zmarł 1 kwietnia 1993 r. w Chorzowie.

@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

10

Zapomniane legendy polskiego futbolu:

4 stycznia 1901 r. w Poznaniu urodził się Marian Spoida. Pierwszy reprezentant Polski urodzony w XX w. Był czołową postacią poznańskiej Warty w latach 20. Jako młody chłopak uczęszczał do Gimnazjum Humanistycznego im. Marii Magdaleny. Swoje pierwsze poważne piłkarskie kroki stawiał w przygimnazjalnej drużynie Chelsea. Potem miał zamiar dostać się do Szkoły Rolniczej w Bojanowie. Plany te jednak pokrzyżował wybuch I wojny światowej i młody piłkarz pozostał w Poznaniu. Swoją przygodę z futbolem kontynuował w Posnanii, ale już w 1916 r. związał się z Wartą. Wojna powoli zbliżała się do końca, ale nie oznaczało to końca walk. 27 grudnia 1918 r. wybuchło powstanie wielkopolskie. 18-letni Spoida na ochotnika zgłosił się w szeregi Wojska Polskiego. Brał udział w powstańczych bojach, walcząc pod Kcynią oraz Szubinem. Później w związku z bolszewicką ofensywą przerzucono go na wschód. W armii działał do 1921 r., odchodząc w stan rezerwy jako oficer w stopniu podporucznika. W zespole Warty miał praktycznie zawsze pewne miejsce w jedenastce. Byli najlepsi w Poznaniu i w Wielkopolsce, a zwycięstwa w regionalnych rozgrywkach były przepustką do walki o mistrzostwo kraju. Wraz z kolegami w latach 1921-1928 przez siedem kolejnych edycji rozgrywek nie schodził z podium. W tym czasie jednak nie zdobył upragnionego tytułu. Sztuka ta udała mu się rok później, ale w mistrzowskim sezonie 1929 rozegrał tylko jedno spotkanie w rozgrywkach. Jego łączny bilans w biało-zielonych barwach to 71 oficjalnych meczów o mistrzostwo Polski. Występy na boisku godził z pracą urzędnika bankowego. Z Wartą pożegnał się w 1930 r., ale tylko na chwilę. Przez krótko był grającym trenerem w Ostrovii, a później w poznańskiej Legii i wrócił do swojej ukochanej Warty. Od 1931 r. był etatowym trenerem PZPN i asystentem Józefa Kałuży. Pod jego nieobecność prowadził reprezentację w meczu z Łotwą w Rydze w 1935 r. Pomagał w przygotowaniach do igrzysk olimpijskich w Berlinie. Jako zastępca trenera brał także udział w budowaniu drużyny na nasz premierowy występ na mistrzostwach świata w 1938 r. Sam jako piłkarz rozegrał w kadrze 14 spotkań. Debiutował w zremisowanym 1:1 spotkaniu z Rumunią 3 września 1922 r. Reprezentował nasz kraj na igrzyskach w Paryżu w 1924 r. Ostatni występ zaliczył w wygranym 2:1 starciu ze Szwecją 1 lipca 1928 r. Kiedy w sierpniu 1939 r. ogłoszono mobilizację, Spoida jako oficer rezerwy dostał powołanie na front. Po agresji radzieckiej został przeniesiony na wschód. Kiedy 25 września jego oddział został zatrzymany przez sowietów pod Jarmolińcami, dostał się do niewoli. Dostępne dokumenty (lista NKWD 035/1 z 16 kwietnia 1940, poz. 95, tp. 3051) wskazują, że został on tego dnia wraz z towarzyszami broni przewieziony z Kozielska do Lasku Katyńskiego. Przy jego zwłokach znaleziono legitymację klubu sportowego Warta.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360

11

Dublet Messiego i dublet Fabregasa:

4 stycznia 2012 r. FC Barcelona wykonała kolejny krok w kierunku ćwierćfinału Pucharu Króla, pewnie pokonując 4:0 Osasunę, która nie potrafiła przeciwstawić się stylowi gry przeciwnika. Podopieczni Guardioli dominowali od samego początku, a dwa gole Cesca w 13 i 18. minucie dały Blaugranie szansę na rozegranie bezproblemowej gry. W drugiej połowie dwa kolejne gole Messiego, który cudem wyzdrowiał z grypy w ciągu zaledwie kilku godzin, zapewniły niezbędny komfort przed starciem rewanżowym. Osasuna nie potrafiąc powstrzymać przeciwnika, ledwo zdołała strzelić gola Pinto i będzie musiała się mocno postarać na Reyno de Navarra, jeśli naprawdę chce utrzymać się w grze o Puchar. Już od pierwszego gwizdka Barça pokazała swoją przewagę na boisku. Tylko Nekounam, po rzucie wolnym, który trafił w mur, zagroził Blaugranie w 2. minucie. Po tym faulu Barça przejęła kontrolę nad piłką i zdominowała mecz. Stopniowo zbliżali się do bramki Riesgo, aż w 13. minucie Fàbregas otworzył wynik. Zawodnik z Arenys de Mar, niepilnowany, pojawił się na lewej stronie i otrzymał wspaniałe podanie od Xaviego, zdobywając pierwszego gola. Zaledwie pięć minut później, w tym samym składzie, Barça strzeliła drugiego gola. Xavi podał do Cesca na skraju pola karnego a Cesc, z wielkim spokojem przed bramkarzem przelobował go, zdobywając drugiego gola. Naprawdę spektakularny gol, który dał Blaugranie jeszcze większy spokój ducha. Po tym, jak Barça prowadziła 2:0, kilkakrotnie była bliska zdobycia trzeciej bramki. Puyol, Alves, a nawet Xavi mieli okazje, by powiększyć przewagę, ale czasami to Riesgo marnował okazje, a innym razem brakowało celności, przez co wynik pozostał 2:0 do przerwy.

Podopieczni Mendilibara z pewnością docenili tę przerwę, gdyż przez większą część meczu biegali, próbując odebrać piłkę przeciwnikowi. Blaugrana, niespieszna i czująca się jak ryba w wodzie, skupiła się na dowolnym podawaniu piłki, przesuwając ją na skrzydła i dezorientując rywali, którzy bezradnie biegali, próbując ograniczyć posiadanie piłki przez Blaugranę. Po przerwie scenariusz meczu niewiele się zmienił. Sędzia nie zauważył ewidentnego rzutu karnego na Cuence i, poza dwoma biegami Cejudo, Osasuna nadal nie zdołała zbliżyć się do bramki Barcelony. Camp Nou cieszyło się z gry swojej drużyny i wybuchło w 58. minucie, gdy Leo Messi wszedł na boisko jako zmiennik Pedro. Argentyńczyk, który początkowo miał opuścić mecz z powodu grypy żołądkowej, doszedł do siebie po południu po gorączce i chciał usiąść na ławce rezerwowych. W chwili, gdy wyszedł na boisko, wszelkie wątpliwości co do jego formy zniknęły. Już przy pierwszym kontakcie z piłką minął dwóch rywali jednym ze swoich spektakularnych slalomów, a także wykonał rzut wolny, który byłby golem, gdyby nie znakomita interwencja Riesgo. Jednak „La Pulga” chciał strzelić gola i zrobił to już w następnej akcji. Argentyńczyk, całkowicie niepilnowany i dobiegając z głębi boiska, skierował piłkę głową do siatki , podwyższając wynik na 3:0 dla swojej drużyny. Jednak głód bramkowy gwiazdy Barcelony nie został zaspokojony i w doliczonym czasie gry strzelił czwartego gola. Messi, płaskim, mocnym strzałem wzdłuż bramki, tuż przy prawym słupku, pokonał Riesgo po raz drugi, po otrzymaniu podania od Xaviego. Nawiasem mówiąc, kataloński pomocnik również rozegrał wspaniały mecz. Nie tylko dyrygował grą Barcelony, ale także zaliczył trzy z czterech asyst.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

0

@tbas To prawda, rzeczywiście nie moge twierdzić ze bylibyśmy w połowie tabeli. To było tylko moje przypuszczenie a przypuszczenia nie zawsze się sprawdzają...

0

@tbas Akurat o tym zapomniałem ale czy tak wszystko wygrywaliśmy w tym czasie?

1

@michalgajdek Zgadza się ale na ogól odbywał się w okolicach Święta Trzech Króli a że ten tekst ma już kilka ładnych lat, to nie zawsze trafie w termin treningu...

0

@Herato Zapewne tak. Na sto procent nie zagwarantuje bo tego nie doświadczyłem...

11

Raz do roku:

Wielu zagranicznych kibiców i turystów liczy na to że przed meczem będą w stanie pojechać do ośrodka treningowego Blaugrany i obejrzeć zajęcia oraz zapolować na autografy. Niestety od dłuższego czasu wszystkie treningi są zamknięte i tylko raz do roku(w okolicach Święta Trzech Króli) klub organizuje pokazowe zajęcia, zazwyczaj na Mini Estadi lub w jednym z podbarcelońskich miasteczek. Wejście na taki trening jest płatne a dochód jest przekazywany na cele charytatywne.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

0

@tbas Nie no, mają znaczenie. Tyle tylko że aż tylu bramek by nie było, gdyby nie Joan Garcia i z pewnością nie przewodzilibyśmy w tabeli La Liga!
Naturalnie grając cały czas tak tragiczną defensywą, gdyż powtarzam: przy innym bramkarzu nie wygrywalibyśmy tylu meczów i nie strzelali aż tylu goli...

0

@Stasiu84 Owszem, tylko różnica polega na tym że jak nasi dostaliby 2, 3 gole to by się psychicznie nie pozbierali i już nie ogladalibysmy żadnych remontad...

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?